messja
11.08.02, 15:39
1)nie bylo tradycyjnej kuchni polskiej, ktorej konsumcja miala byc jedynem
celem tej imprezy.
zamiast tego byly nalesniki po meksykansku, tyle tylko, ze nawet nie
nazywalay sie "nalesniki po meksykansku",a: "nalesniki z indyka i fasoli".
jedynie ja i krizia bylysmy na tyle zdesperowane by je sprobowac, reszta
towarzystwa tylko sie przygladala, a resztki zjadl apf.
2)prawie wszyscy wygladali inaczej niz powinni byli:
-saba miala byc gruba
-vena drobniutka
-ja mialam byc stara
-a janek mial byc blondynem
... tylko kusy byl wysoki, tak jak wszysc sie tego spodziewali...
3) janek wykrakal i rzeczywiscie panna mloda olsniewala wszystkich uroda...
jakby tego bylo malo, to m_ona okazala sie posiadaczka przepieknego usmiechu,
ktory ladnie kontrastowal z jej opalenizna, o jej cudownym glosie juz nie
wspomne...
4)apf oglosil krizie kobieta o najbardziej interesujacej osobowosci...
5)janek zlosliwie syczal, ze ze wszystkimi sie kloce i chcial sprawdzac moje
kurze lapki za uszami...
6)3literki mnie nienawidzi i zaparl sie, ze kiedykolwiek przeprowadzil ze mna
jakakolwiek rozmowe telefoniczna...
7) a to jak zachowywal sie apf, przekraczalo juz wszelkie granice:
-przede wszystkim, rzeczywiscie okazal sie draniem i rzucil vene na 2dni dla
mlodszej nimfomanki z kanady...
-w dodatku molestowal kogo sie dalo, nie ostal sie nawet janek, czy udreczone
kelnerki...
(jedynie panna mloda uszla z cnota, a to tylko dlatego, ze janek ja bardzo
bronil)
dobrze, ze molestowanie bylo tylko werbalne, bo apf ma podobno jakies
problemy... z "czekaniem na to cos"
- poza tym chcieli nas prawie wyrzucic z lokalu za pstrykanie apf palcami...
- a najgorsze bylo to, ze skompromitowal mnie przed wszystkimi, doprowadzajac
mnie swoimi zartami do histerycznego smiechu
8)nie wiele sie poprawilo po tym jak nas apf oposcil: belbo, ktory dotad
ciuchutko siedzial i niesmial sie odezwac, skorzystal z okazji, usiadl na
dogodnym krzesle i tak gadal, az oczarowal pozostalych niedobitkow gosci...
(nie moglam mu przeszkodzic, bo juz bylam wtedy troszke zmeczona).
9)znalezli sie tez zyczliwi, co probowali ustalic date rozwodu, mimo iz janek
i kasia wydaja sie idealnie dobrana para
10)niektorzy probowali przypomniec sobie z kim, gdzie, o co sie klocili i czy
juz sobie wybaczyli...
11)na koniec stalismy chyba jeszcze z godzine przed restauracja i kazdy sie
bal isc pierwszy do domu... ja nic sie nie odzywalam, bo kusy mial byc moja
taksowka, wiec balam sie, ze jak bede za duzo glosowac, to mnie tam sama
zostawia. nie zostawili, ale i tak skrzywdzili: wszyscy zaczeli strasznie na
mnie krzyczec, ze jak odpowiadam na forum, to nie wycinam cytowanych
wypowiedzi... doprowadzili mnie prawie do placzu:(
mimo wszystko, kocham was, nawet janka:)