Gość: chłop
IP: *.acn.waw.pl
20.09.01, 12:49
Czytając wiele obecnych tu wątków nie mogę się nadziwić jak głębokie są pokłady
oczekiwań, życzeń i zażaleń skierowanych do mężczyzn. Wyłania się z tego obraz
meżczyzny-usługodawcy jako idealnego partnera dla dzisiejszej kobiety. Ciekawe,
że takich tekstów nie spotyka się ze strony mężczyzn (może po prostu ciężko
pracują żeby spełnić oczekiwania niezaspokojonych pań). Ciągłe powtarzanie
wytartego zwrotu "prawdziwy mężczyzna" przyprawia mnie o mdłości. A gdzie
są "prawdziwe kobiety" samodzielne, inteligentne, szczere, dowcipne,
bezinteresowne? Uderza również często przedmiotowe traktowanie mężczyzn, co
stoi w jawnej sprzeczności z delikatnością i wrażliwością jaką starają się nam
wmówić niektóre spryciule. Ta prosta manipulacja mająca wywołać uczucie
opiekuńczości jest szeroko znana, a mimo to jakże skuteczna! Osobiście mam już
dość bycia tatusiem. Jednak w praktyce okazuje się, że kobiety partnerstwo
traktują jako udział w podejmowaniu decyzji, jednak bez brania
odpowiedzialności za ich skutki. Często ugodową postawę mężczyzny traktują jako
oznakę słabości. Naturalną przewagę w werbalizacji myśli wykorzystują jako broń
w walce o dominacje. Często podświadomie szukają słabego mężczyzny, którym
mogły by skutecznie sterować dla osiągnięcia własnych celów. Przypomina to
dżokeja który wmawia ogierowi, że "wygramy" wyścig. Tyle, że to ogier dostaje
potem zawału. Taki styl zarządzania popiera prasa kobieca. Obrzydliwe.