Smutny problemik :(

27.08.05, 13:35
Mam taki problem. Kocham chłopaka z którym kiedyś łączyła nas prawdziwa
miłość. Znamy się od zawsze,jednak on od ponad roku on jest z inną.
Słyszałam pogłoski ze planują ślub. Z tego co wiem on się dalej zastanawia czy
małżeństwo to jest to czego on naprawdę chce. Wiem że do mnie tez cos jeszcze
czuje i ja do niego tak,choć kiedyś rozłączyła nas głupia sytuacja i kazde
uiniosło się honorem. Wierze w przeznaczenie i wiem ze jestesmy sobie
przeznaczeni. Wszyscy którzy widzą go z tamtą dziewczyną zauwazają że między
nimi jest dziwnie luźna więź. Ja czuje ze on nadal mnie kocha i nawet da to
się zauwazyc gdy go widzę,lecz z tamtą jest juz długo i pewnie coraz bardziej
się przyzwyczja jeszcze do niej.PORADŹCIE MI PROSZĘ CO ZROBIĆ. A MOZE NIC NIE
ROBIĆ I CZEKAC CO CZAS POKAZE.TYLKO NIE MOWCIE MI ZEBY ZAPOMNIEC BO TO NIERELANE.
    • bond.jamesbond1 Re: Smutny problemik :( 27.08.05, 13:44
      Ciężka sprawa. Moim zdaniem coś powinnaś spróbować zrobić. Przeżyłem kiedyś
      (dawno, dawno temu) coś podobnego. Tylko ONA wyszła za mąż, a ja nie kiwnąłem
      palcem. Minęło już chyba ze 12 lat i ciągle to pamiętam...
      A jej małżeństwo rozpadło się po 4 czy 5 latach...
      • fifit Re: Smutny problemik :( 27.08.05, 15:30
        a czy teraz jak rozpadło sie jej małzenstwo to próbowałes cos zrobic??
        czy uwazasz że mozna odwołac slub-jesli sie uzna że jednak ...."ona mnie kochała
        przez ten cały czas,a ja mimo tego że ja kochałem niewiedząc o tym zaplanowałem
        sobie zycie z inną...." ????
        • bond.jamesbond1 Re: Smutny problemik :( 27.08.05, 16:27
          Wtedy ja już też byłem żonaty :D
          Ale sentyment i myślenie: "co by było gdyby" - pozostały.
          • fifit Re: Smutny problemik :( 27.08.05, 19:09
            ale ciekawa jestem co ona teraz mysli czy żałuje że nie sprobowała co by jej
            wyszło z Tobą....

            ja tez mam do niego sentyment i nie tylko...choc ja jeszcze moge cos zrobic,bo
            slubu jeszcze nie było. Wiem ze pisanie kolejnych postów i siedzenie przed
            kompem nic nie da,wic musze cos zrobic....tylko od czego zaczać...mam zamiar z
            nim pogadac tylko musze go jakos spotkac.
            • bond.jamesbond1 Re: Smutny problemik :( 27.08.05, 19:33
              Wątpię. Kiedyś (jakieś 6-7 lat temu) spotkaliśmy się przypadkiem na ulicy.
              Poszliśmy na kawę, pogawędziliśmy, poużalaliśmy się nad tym, że nie
              spróbowaliśmy - i każde z nas poszło w swoją stronę.
              Tak to bywa...
              Ale fakt jest faktem, że poślubienie "nie tej jedynej osoby" - to
              nieporozumienie. Tak to oceniam teraz, gdy 40-tka się zbliża. Wtedy myślałem:
              nie ta, to inna. Jeszcze trafię na tę jedyną :-)
              No i trafiłem. Ale dopiero kilka miesięcy temu :D
            • tingel-tangel Re: Smutny problemik :( 27.08.05, 19:37
              Musisz działać w sposób śmiały, zdecydowany - nie masz nic do stracenia,
              zwłaszcza że byliście kiedyś razem, a nie rozstaliście się w gniewie i żalu. Sam
              pewnie będzie miał wątpliwości, wahania - musisz go przekonać, powiedzieć
              jednoznacznie, że nie chcesz by się z nią ożenił i bardzo trudno ci będzie
              zaakceptować ich małżeństwo.
    • tingel-tangel Re: Smutny problemik :( 27.08.05, 16:04
      Od miesiąca wrzucasz to samo na różne fora, czytasz tyle wypowiedzi, prawie
      wszystkie mówią to samo, a i tak widzę, że przez ostanie 3 w tej sprawie nic nie
      zrobiłaś. Czego ty oczekujesz?

      Powtórzę to co mówiłem 3 tygodnie temu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=27373611&a=27381769

      A ty nie siedź przed kompem tyko do roboty - jedź do niego i powiedz mu o swoich
      uczuciach, powiedz, że nie chcesz, by żenił się z inną i że biorąc ślub z nią
      skrzywdzi ciebie.
    • fifit Re: Smutny problemik :( 31.08.05, 14:56
      dzieki wszystkim,tylko ze juz straciłam nadzieję bo chyba jest juz za poźno :(
      • tingel-tangel Re: Smutny problemik :( 31.08.05, 16:29
        Ale walcz, nie poddawaj się. Powiedz mu co cię gryzie. Dopóki nie powiedzą "tak"
        nic nie jest stracone.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja