Dodaj do ulubionych

szukam kobiety z doktoratem

05.10.05, 07:05
HEHE

Ten post nie ma być kolejnym anonsem, lecz chciałbym w ten sposób podzielić
się z Wami moimi

obserwacjami.
Uważam się za faceta inteligentnego, wyższe wykształcenie, kierownicze
stanowisko jeszcze

przed trzydziestką, sporo przeczytanych książek itd. Żadną miarą nie jestem
jednak snobem.

Unikam uroczystych bankietów, nie lubie np teatru i nie chodzę tam bo tak wypada.

Rozumiecie.
Ale do rzeczy. Mój problem związany jest z kobietami. W tych wszystkich
relacjach jakie

miałem zawsze z czasem odkrywałem tę intelektualną pustkę. Nie chodzi mi tu
nawet o brak

erudycji ale w ogóle niezdolność do pogłębionej analizy rzeczywistości myślenia

abstrakcyjnego
. Był taki wiersz Herberta, że autor z nią leżał już po.... ona spała obok
niego.... on

próbuje zajrzeć w jej duszę .... a tam widzi tylko nowe rajstopy. Czy tak musi
być ? Może

źle szukam ??

Oczywiście nie czepiajcie się, że stawiam zarzuty tylko kobietom, z facetami
nie poszukuję

bliższych relacji, od facetów w ogóle nic nie oczekuję i wystarcza mi że nie
jest chamem i

burakiem.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kaya_ja Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 08:54
      hmmmmmm nie jesteś snobem a to ciekawe ...."tyle książek przeczytałem"
      o rajstopach powiadasz myślimy...a to ciekawe aż się uśmiałam bo nie widziałam,
      że o tym myślę ale jak zaglądasz w damską dusze to chyba wiesz :)
    • white.falcon Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 09:07
      HE HE

      Nie usprawiedliwiam swego postępowania, czy czegoś, co mi się nie udaje tym, że
      odnajduję intelektualną pustkę w kimś tam. Kto szuka ten znajdzie, ale z reguły
      znajdujemy to, na co zasłużylismy. Czego się szuka to i odnajduje się, a Ty,
      Autorze, odlazłeś pustkę w kobietach. Albo tego jesteś wart, bo takich wyborów
      dokonujesz (kierujesz się podczas dokonywania wyboru innymi kryteriami, niż
      naprawdę by Ci pasowało), więc miej pretensje do samego siebie, albo zasłużyłeś
      na coś takiego postawą, którą reprezentujesz.

      Przeczytane książki zaś jeszcze nie świadczą o tym, że jesteś ciekawym
      człowiekiem. Niektórzy potrafią tonami czytać "Harlequiny" - też książki - i
      nic poza tym. Nie od ilości więc coś zależy, a od jakości tegoż.

      Może na początek sprecyzuj sam dla siebie, czego chcesz, a potem zrealizuj
      swoje plany zgodnie z założeniami. Powinbno Ci się udać, jeśli przyłożysz się.

      Pozdrawiam,
      Sokoliczka
    • szummorza Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 09:39
      undo_31 napisał:

      > HEHE
      > > Uważam się za faceta inteligentnego, wyższe wykształcenie, kierownicze
      > stanowisko jeszcze
      >
      > przed trzydziestką, sporo przeczytanych książek itd. Żadną miarą nie jestem
      > jednak snobem.
      _______________________________________
      To ze masz wyzsze wyksztalcenie, przeczytales wiele ksiazek itd. nie swiadczy
      juz o tym , ze jestes idealem. Celowo to podkreslam, bo duzo ludzi tak mysli
      nie tylko Ty : ech jaki jestem wyksztalcony... i nie moge znalezc partnerki.
      Ona nie bedzie zyla z Twoim wyksztalcenie ale z Toba. Licza sie inne wartosci,
      cechy, umiejetnosci.


      >
      > Unikam uroczystych bankietów, nie lubie np teatru i nie chodzę tam bo tak
      wypad
      > a.
      >
      > Rozumiecie.
      > Ale do rzeczy. Mój problem związany jest z kobietami. W tych wszystkich
      > relacjach jakie
      >
      > miałem zawsze z czasem odkrywałem tę intelektualną pustkę. Nie chodzi mi tu
      > nawet o brak
      >
      > erudycji ale w ogóle niezdolność do pogłębionej analizy rzeczywistości
      myślenia
      >
      >
      > abstrakcyjnego

      __________________

      Filozofia przez Ciebie przemawia. To nie jest romantyczne:))
      __________________

      > . Był taki wiersz Herberta, że autor z nią leżał już po.... ona spała obok
      > niego.... on
      >
      > próbuje zajrzeć w jej duszę .... a tam widzi tylko nowe rajstopy. Czy tak musi
      > być ? Może
      >
      > źle szukam ??
      > _____________________________________
      Musisz sam sie nad tym zastanowic. Zrobic sobie bilans:)) Czasem mamy zbyt
      wygorowane wymagania jesli chodzi o cechy zewnetrzne partnera, nie zwracamy
      uwagi na wnetrze. Potem jest ciezko polaczyc wszystko aby stworzyc ideal jaki
      by nam odpowiadal. Przez to m.in. duzo ludzi jest samotnych lub tez tworza sie
      luzne zwiazki ale... podobno kazdy ma swoja polowke i zycze Ci abys swoja
      spotkal.:))
      Powodzenia.




      > Oczywiście nie czepiajcie się, że stawiam zarzuty tylko kobietom, z facetami
      > nie poszukuję
      >
      > bliższych relacji, od facetów w ogóle nic nie oczekuję i wystarcza mi że nie
      > jest chamem i
      >
      > burakiem.
      >
      > Pozdrawiam
    • undo_31 Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 10:04
      Dziękuję wszystkim Paniom za odpowiedź na mój mail :)

      Do kaya_ja:
      Naprawdę nie jestem snobem. Snobizm to coś innego niż przekonanie o własnej
      wartości.

      Do white.falcon
      Poważnie myślisz, że funkcjonuje taka reguła, że "odnajdujemy to na co
      zasłużyliśmy" ? Problem leży w tym, że prawda o człowieku wychodzi dopiero przy
      bliższym kontakcie a aby doszło do tegoż trzeba się zbliżyć.
      Co do książek to jest moim zdaniem dosyć czytelne kryterium. Nikt inteligentny
      nie będzie marnował swego czasu na czytanie Harlequinów.
      Czy dostrzegasz sprzeczność w tym co napisałem powyżej heh ?

      Do belimy

      Ładny wiersz. Kompleks brudne skarpety - mężczyzna jest chyba dosyć
      rozpowszechniony w umysłach kobiet, czemu dałaś wyraz, a ja nie zaprzeczam :)

      Do szummorza:
      Liczą się inne wartości. Powiadasz. To prawda ale dla mnie wykształcenie ma
      wartość bo zobacz można stracić wszystko: pieniądze, zdrowie, kobietę (kolejność
      przypadkowa) lecz Twojego wykształcenia Ci nikt nie odbierze
      Filozofia może być romantyczna.... To tylko trochę inny romantyzma

      Pozdrowienia i uściski
      • meduza4 Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 10:14
        undo_31 napisał:


        > Co do książek to jest moim zdaniem dosyć czytelne kryterium. Nikt inteligentny
        > nie będzie marnował swego czasu na czytanie Harlequinów.

        Popieram :-)
        Nigdy nie przeczytałam żadnego Harlequina... a publiczna obrona za kilka
        dni :-D
            • sprawdzilem.to Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 13:03
              meduza4 napisała:

              > bellima napisała:
              >
              > > jaki masz temat Meduzko?
              >
              > Efekty izospinowe w zderzeniach ciezkich jonow przy energiach posrednich ;-
              PPP
              >
              Pachnie mi to cus ciezka fizyka jadrowa.
              Od razu wiedzac, ze z Ciebie kobita z jondrami :)
              • meduza4 Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 13:09
                sprawdzilem.to napisał:

                > meduza4 napisała:
                >
                > > bellima napisała:
                > >
                > > > jaki masz temat Meduzko?
                > >
                > > Efekty izospinowe w zderzeniach ciezkich jonow przy energiach posrednich
                > ;-
                > PPP
                > >
                > Pachnie mi to cus ciezka fizyka jadrowa.
                > Od razu wiedzac, ze z Ciebie kobita z jondrami :)

                :-DDD
                Oczywiscie, ze fizyka jadrowa. A czy ciezka? No wlasnie taka posrednia ;-)

            • bellima Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 13:19
              oooo...
              myśle, że autor wątku na pewno bedzie w temacie..:)))
              moze porozmawiace na randce np o badaniu struktury jąder neutrononadmiarowych
              wzbudzanych w reakcjach głęboko nieelastycznego rozpraszania jonów ciężkich?
              albo chociaz wieloskładnikowej dyfuzji wytrawnego martini w układach
              bilologicznych ssakow metodą obrazowania tensora dyfuzji i spektroskopii
              zlokalizowanej MRJ? hę?:) ale to dopiero po obronie :))

              daj znac jak poszło. :)
              • sprawdzilem.to Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 13:29
                bellima napisała:

                > oooo...
                > myśle, że autor wątku na pewno bedzie w temacie..:)))
                > moze porozmawiace na randce np o badaniu struktury jąder neutrononadmiarowych
                > wzbudzanych w reakcjach głęboko nieelastycznego rozpraszania jonów ciężkich?
                > albo chociaz wieloskładnikowej dyfuzji wytrawnego martini w układach
                > bilologicznych ssakow metodą obrazowania tensora dyfuzji i spektroskopii
                > zlokalizowanej MRJ? hę?:) ale to dopiero po obronie :))
                >
                Zamiast rozpraszania jonow - proponowalbym ich koncentracje - w celu stworzenia
                strumienia wiazki zageszczonej, odchylanej nastepnie strumieniem laserowym w
                celu przebadania wzajemnej interakcji wiazki ze strumieniem...

                Popieram rowniez Twoje spostrzezenie, ze rownolegle badania uzupelniajace
                dotyczace wplywu dyfuzji na osmoze z pewnoscia wiele wnioslyby do przebadania
                efektu synergii w obu tych procesach :)
              • meduza4 Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 14:05
                bellima napisała:

                > oooo...
                > myśle, że autor wątku na pewno bedzie w temacie..:)))
                > moze porozmawiace na randce np o badaniu struktury jąder neutrononadmiarowych
                > wzbudzanych w reakcjach głęboko nieelastycznego rozpraszania jonów ciężkich?

                Eeee, to malo ciekawe (znam z doswiadczenia) ;-PPP

                > albo chociaz wieloskładnikowej dyfuzji wytrawnego martini w układach
                > bilologicznych ssakow metodą obrazowania tensora dyfuzji i spektroskopii
                > zlokalizowanej MRJ? hę?:)

                A to juz ciekawsze :-)
                Tym sie jakos blizej nie zajmowalam. Czy uklad biologiczny ssakow moze sie
                skladac np. z samca i samicy gatunku Homo sapiens???
                • bellima Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 14:11
                  meduza4 napisała:

                  > bellima napisała:
                  >
                  > > oooo...
                  > > myśle, że autor wątku na pewno bedzie w temacie..:)))
                  > > moze porozmawiace na randce np o badaniu struktury jąder neutrononadmiaro
                  > wych
                  > > wzbudzanych w reakcjach głęboko nieelastycznego rozpraszania jonów ciężki
                  > ch?
                  >
                  > Eeee, to malo ciekawe (znam z doswiadczenia) ;-PPP


                  należy zmienic badany model na bardziej elastyczny.
                  robi się wtedy ciekawiej :))


                  > > albo chociaz wieloskładnikowej dyfuzji wytrawnego martini w układach
                  > > bilologicznych ssakow metodą obrazowania tensora dyfuzji i spektroskopii
                  > > zlokalizowanej MRJ? hę?:)
                  >
                  > A to juz ciekawsze :-)
                  > Tym sie jakos blizej nie zajmowalam. Czy uklad biologiczny ssakow moze sie
                  > skladac np. z samca i samicy gatunku Homo sapiens???


                  jasne! a moze nawet ukladu jednej samicy i kilku samcow razem oraz z osobna.
                  nalezy przeprowadzic wiele eksperymentow by wyniki byly miarodajne :))
                  • meduza4 Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 14:15
                    bellima napisała:

                    >
                    >
                    > > > albo chociaz wieloskładnikowej dyfuzji wytrawnego martini w układa
                    > ch
                    > > > bilologicznych ssakow metodą obrazowania tensora dyfuzji i spektros
                    > kopii
                    > > > zlokalizowanej MRJ? hę?:)
                    > >
                    > > A to juz ciekawsze :-)
                    > > Tym sie jakos blizej nie zajmowalam. Czy uklad biologiczny ssakow moze si
                    > e
                    > > skladac np. z samca i samicy gatunku Homo sapiens???
                    >
                    >
                    > jasne! a moze nawet ukladu jednej samicy i kilku samcow razem oraz z osobna.
                    > nalezy przeprowadzic wiele eksperymentow by wyniki byly miarodajne :))

                    Hmmm...
                    Wiele eksperymentow owszem, ale najpierw nalezy je wykonac na ukladzie
                    samica + samiec, pozniej na innym, na nastepnym, itd...
                    I nie nalezy mieszac wynikow!!!
      • white.falcon Od Falconetty i o Harlequinach 05.10.05, 11:36
        undo_31 napisał:

        > Do white.falcon
        > Poważnie myślisz, że funkcjonuje taka reguła, że "odnajdujemy to na co
        > zasłużyliśmy" ? Problem leży w tym, że prawda o człowieku wychodzi dopiero
        przy bliższym kontakcie a aby doszło do tegoż trzeba się zbliżyć.
        > Co do książek to jest moim zdaniem dosyć czytelne kryterium. Nikt inteligentny
        > nie będzie marnował swego czasu na czytanie Harlequinów.
        > Czy dostrzegasz sprzeczność w tym co napisałem powyżej heh ?

        1. Kwestia reguły. Dostrzegamy tę prawidłowość wtedy, gdy oceniamy siebie
        realnie, nie popadając w samozadowolenie - "ach, jaki jestem inteligentny,
        wykształcony", wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę nie z zalet, a z wad, które
        posiadamy i nie patrzymy na innego człowieka w sposób wyidealizowany, żądając,
        by spełniał nasze marzenia i wyobrażenia o tej osobie. Wtedy, analizując
        nieudane związki, docieramy do sedna problemu, który tkwi z reguły w nas
        samych. Idąc dalej tą drogą - sami zapracowujemy na to, by było tak, jak mamy.
        Dlatego twierdzę, że nawiązując intymny kontakt z kobietą/mężczyzną otrzymujemy
        to, na co zasłużyliśmy. Przecież do łóżka nie idziesz odrazu po wymienieniu
        kilku zdawkowych zdań. Do tego momentu właśnie zbliżasz się do tej osoby,
        poznajesz ją. Jeśli nie zadajesz sobie trudu poznania jej i jest to dla Ciebie
        nieważne, to masz to, czego chciałeś najczęściej, ale nie wymagaj, by ten ktoś
        spełniał również Twoje intelektualne ciągotki.

        2. Sorry, Autorze, przekręcasz moją myśl. Ustosunkowałam się do Twojego zdania,
        w którym stwierdzasz, że czytanie książek (nie napisałeś jakiego rodzaju,
        nigdzie o tym nie ma!) świadczy o inteligencji. Ja zaś podałam przykład
        czytelniczek Harlequinów jako temu twierdzeniu zaprzeczający, bowiem istnieją
        osoby, które tylko to i czytają.

        3. Dlaczego tak autorytatywnie stwierdzasz, że inteligentny człowiek nie będzie
        marnował czas na czytanie literatury lekkiej i niekoniecznie wysokiego lotu? Ja
        tam lubię poczytać kryminały i nie widzę nic zdrożnego w tym. Ale skoro
        czytujesz np. tylko Platona i klasyków literatury polskiej, to celowo siebie
        zubażasz, nie interesując się literaturą współczesną np. Nie chodzi o to, by
        snobistycznie (bo dla mnie Twoje wypowiedzi są snobistyczne jednak) czytać
        tylko to, co jest uznawane w pewnym kręgach za "trendy" i najlepsze. Chodzi o
        to, by samemu wyrabiać swoje zdanie, zaglądając do tej lub owej książki i
        stwierdzając: "ale głupota", albo "o, a to warto przeczytać". Zajrzałam do
        Harlequina kiedyś i wyrobiłam sobie niepochlebne zdanie o tego rodzaju
        lekturze. Ale to jest moje zdanie. Ktoś inny może mieć inne.

        Pozdrawiam,
        Falconetta
        • undo_31 Re: Od Falconetty i o Harlequinach 05.10.05, 12:58
          Ad 1 Czemu wiążesz tą sprawę z łóżkiem. Pójście do łóżka czasem zaczyna związek,
          czasem go kończy.
          Problem polega na tym, że tak na dobrą sprawę to na pierwszy rzut oka wszyscy
          wydają się być próżni, tacy "wydrążeni ludzie". Dopiero w toku zbliżania się
          można odkryć że coś tam jest a ja właśnie ubolewam, że najczęściej chwytam tylko
          powietrze, tak "czarna dziura".

          Ad 2 Zgoda. Nie zroumiałem Cię właściwie

          Ad3 Jestem tego samego zdania. Na dzwięk słowa "trendy" dostaję torsji.
          Natomiast skoro uznajemy jakąś literaturę za głupią i niewartościową to czy
          należy zachowywać się "poprawnie" i tolerować, że bliska Ci osoba (lub nawet
          dalsza) takie rzeczy czyta czy też odważnie wypowiedzieć swoje zdanie. Ja miałem
          taki przypadek, że jedna z moich partnerek czytała horoskoy, dzieła
          numerologiczne, Feng Shui. Ja uważam to za głupotę i zabobon naszych czasów. Ona
          była obrażona że jej to mówie. Sprawiłem jej przykrość.

          Pozdrawiam
          • sprawdzilem.to lec na FT 05.10.05, 13:05
            Wpadnij na Forum Towarzyskie. Tam fruwajace intelektualnie Panny pod 30-tke
            (Nezja, Neita, Mlesniewska) dokladnie Cie na glebokosc Twojego intelektu
            przetestuja - a Ty je.
          • white.falcon Re: Od Falconetty i o Harlequinach 05.10.05, 14:06
            undo_31 napisał:

            > Ad 1 Czemu wiążesz tą sprawę z łóżkiem. Pójście do łóżka czasem zaczyna
            związek, czasem go kończy.
            > Problem polega na tym, że tak na dobrą sprawę to na pierwszy rzut oka wszyscy
            > wydają się być próżni, tacy "wydrążeni ludzie". Dopiero w toku zbliżania się
            > można odkryć że coś tam jest a ja właśnie ubolewam, że najczęściej chwytam
            tylko powietrze, tak "czarna dziura".

            Ad.1.1. Nie będę wypowiadać się w kwestiach łóżkowych, bo to już bardzo
            indywidualna sprawa, na którym etapie znajomości wchodzi w grę łóżko.
            Ale w kwestii czegoś, co nazywasz "czarną dziurą". Może źle rozglądasz się?
            Albo jesteś raptusem i chcesz, by nowopoznany człowiek zaczął Ciebie odrazu
            zadziwiać swoim intelektem, cechami charakteru i czym tam jeszcze. Byle szybko,
            byle szybciej, byle szybciutko w takich sprawach nie da się. Przecież książkę
            też nie oceniasz tylko li po kilku słowach na obwolucie - mogą być
            nieprawdziwe, nieciekawie napisane, a książka może być arcyciekawa, tylko
            recenzent miał zły dzień. Ludzi się poznaje, a nie zaznajamia się z nimi.
            >
            > Ad 2 Zgoda. Nie zroumiałem Cię właściwie
            >
            > Ad3 Jestem tego samego zdania. Na dzwięk słowa "trendy" dostaję torsji.
            > Natomiast skoro uznajemy jakąś literaturę za głupią i niewartościową to czy
            > należy zachowywać się "poprawnie" i tolerować, że bliska Ci osoba (lub nawet
            > dalsza) takie rzeczy czyta czy też odważnie wypowiedzieć swoje zdanie. Ja
            miałem taki przypadek, że jedna z moich partnerek czytała horoskoy, dzieła
            > numerologiczne, Feng Shui. Ja uważam to za głupotę i zabobon naszych czasów.
            Ona była obrażona że jej to mówie. Sprawiłem jej przykrość.

            Ad. 3.3. Tu już doprawdy Ciebie nie rozmumiem. Piszesz, że należy mieć swoje
            zdanie, a równocześnie wyśmiewasz cudze. Każdy z nas ma prawo interesować się
            na miarę siebie czym chce i ma prawo wierzyć w to, co chce. Też bym obraziła
            się na miejscu Twojej partnerki. Jakbyś się czuł, gdyby ona zaczęła wyśmiewać
            Twojego ulubionego pisarza, twierdząc, że jej zdaniem kiepsko pisze, powtarza
            się i rozwlekle opisuje to samo. Póki nie szkodzi to we wzajemnych stosunkach
            każdy może czytać co chce. Najwyżej możemy zachęcać do ciekawszych lektur lub
            oświadczyć: "Sorry, skarbie, ale nie podzielam Twojego zainteresowania
            horoskopami, choć szanuję, że Ciebie to interesuje" Inną sprawą byłoby, gdyby
            dziewczyna próbowała Ciebie namówić do wierzenia w horoskopy, gdyby narzucała
            swoje zainteresowanie. A tak na marginesie: może przez takie autorytatywne
            zachowanie kobiety nie dążą do zostania przy Tobie na dłużej?
            >
            > Pozdrawiam

            Pozdrawiam także,
            Falconetta
      • szummorza Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 14:28
        undo_31 napisał:

        > Dziękuję wszystkim Paniom za odpowiedź na mój mail :)
        >
        > > Do szummorza:
        > Liczą się inne wartości. Powiadasz. To prawda ale dla mnie wykształcenie ma
        > wartość bo zobacz można stracić wszystko: pieniądze, zdrowie, kobietę
        (kolejnoś
        > ć
        > przypadkowa) lecz Twojego wykształcenia Ci nikt nie odbierze
        > Filozofia może być romantyczna.... To tylko trochę inny romantyzma
        >
        __________________________________
        Widze ze Twoj watek ma powodzenie. Mam troche inne zdanie na temat
        wyksztalcenia, bo ono niewiele mowi o czlowieku. Mozna sie rozczarowac
        zachowaniem ludzi wyksztalconych, z pozoru inteligentych... dlatego nie
        przywiazuje az takiej wagi do tego i nie przekreslam ludzi bo maja np.
        wyksztalcenie zawodowe:)) Duzo by pisac. Uwazam, ze jak bedziesz mniej czasu
        poswiecaj na dociekanie i wglebianie sie w sprawy nadrzedne tym szybciej
        poznasz kogos wartosciowego. Czlowiek czasem stara sie komus przypodobac i mu
        nie wychodzi. Trzeba troche to zdystansowac. Wydaje mi sie, ze Twoim najlepszym
        partnerem sa ksiazki, literatura, filozofowanie a tacy faceci nie sa chyba
        najlepsza partia dla normalnej/przecietnej dziewczyny. Obecnie wiekszosc szuka
        czlowieka do zycia a nie "encykopedii". Sam widzisz jakie sa odpowiedzi na Twoj
        watek...
        Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia
    • Gość: cranberry Re: szukam kobiety z doktoratem IP: 62.29.166.* 05.10.05, 12:29
      Zajrzałam tu przypadkiem, ale napiszę, bo to intrygujące, co piszesz. :)
      Niedawno poznałam dziewczynę, która właśnie kończy pisać doktorat - wydawać by
      się mogło, że powinna sobą coś reprezentować... Niestety, chyba najważniejsze
      dla niej były ciuchy i imprezy, a doktorat robiła, bo i mama jest doktorem i
      siostra... Widać to nie świadczy o inteligencji, a tym bardziej o głębi
      człowieka. Z drugiej strony znam też szalenie inteligentnego chłopaka, który
      (razem z jego żoną) ma fioła na punkcie pończoch i wie o nich więcej niż
      niejedna kobieta. To chyba też nie świadczy o człowieku... grunt to znalezć
      jakiś złoty środek i nie przesadzać. :)
      A poza tym - jak pisał Jung - mądrość zaczyna się tam, gdzie kończy się
      wiedza. :)
      Pozdrawiam
        • undo_31 Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 13:47
          Hej

          Takich przysłów na każdą okazję to można znaleźć bez liku a służą one leczeniu
          kompleksów tych którzy z różnych przyczyn dyplomu owego nie posiadają. No i
          bardzo dobrze. Jak każda generalizacja trzeba je odrzucić :)

          Pozdrawiam
          • analityczka Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 14:27
            Akurat nie jest to moje motto życiowe-miało być coś w stylu niekonwencjonalnego
            żartu no ale chyba nie w tej sferze użyty-urażonych przepraszam w góry.
            A tak swoją drogą to Ci którzy odpowiedzialni są za przyznawanie owych tyt.
            powinni się nad kandydatem solidnie czasem zastanowić czy wart jest jego
            posiadania...(to oczywiście moje prywatne zdanie)

            Pozdrawiam również
        • horrror Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 13:50
          analityczka napisała:

          > Inteligencja,obycie,zainteresowania itd. nijak się mają do wykształcenia.
          >
          >
          > Zasłyszane:
          > "najgorsze są matoły z dyplomem wyższej szkoły"- to nie moje słowa ale często
          > się z nimi zgadzam..niestety
          >
          > w polowie maja (sie do...)

          - pomijajac kwestie wrodzonych genetycznie predyspozycji intelektualnych
          inteligencje ksztalowac mozna i rozwijac w procesie ksztalcenia.
          - obycie - to rowniez nic innego - jak przejscie pewnego procesu ksztalcenia
          - zainteresowania - wzrastaja zazwyczaj rowniez wprost proporcjonalnie do
          wiedzy i procesu ksztalcenia...

          Mialas zapewne na mysli,, ze ludzie z dyplomami sa NIEDOKSZTALCENI w innych
          dziedzinach?

          • analityczka Re: szukam kobiety z doktoratem 05.10.05, 14:32
            Absolutnie nie to miałam na myśli.
            Szkoda że pomijasz właśnie kwestię predyspozycji intelektualnych(genetycznie
            przekazanych)bo wygląda na to że znikomy odsetek ludzi inteleignetnych jest z
            założenia a cala reszta to wynik "cudów" jakie uczyniła z nich uczelnia wyższa.
        • ambx Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr. 05.10.05, 13:59
          Zdaj się na profesjonalnych "Head Hunters" - choć w tym przypadku to raczej...
          ass hunters;-)). Ale bez żartów - to nie żaden wstyd. Udaj się do topowych
          agencji... matrymonialnych, do których przychodzą racjonalne kobiety, nie
          mające czasu na podryw w barach czy na imprezach. Uczciwie przedstaw swe
          oczekiwania. Sam jesteś "prime catch" więc też możesz wymagać. Umówią cię z
          paroma kobietami o właściwym IQ oraz EQ. Za którymś razem - napewno zaiskrzy!
          Musisz sobie zdać sprawę, że spora część doktorantek to małe, płaskie jak deska
          okularnice, mało widzące świata poza swą dyscypliną naukową. Bystra MBA powinna
          ci wystarczyc do życia... rodzinnego.
              • szummorza Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 05.10.05, 14:32
                ____________________________________

                Widze ze Twoj watek ma powodzenie. Mam troche inne zdanie na temat
                wyksztalcenia, bo ono niewiele mowi o czlowieku. Mozna sie rozczarowac
                zachowaniem ludzi wyksztalconych, z pozoru inteligentych... dlatego nie
                przywiazuje az takiej wagi do tego i nie przekreslam ludzi bo maja np.
                wyksztalcenie zawodowe:)) Duzo by pisac. Uwazam, ze jak bedziesz mniej czasu
                poswiecaj na dociekanie i wglebianie sie w sprawy nadrzedne tym szybciej
                poznasz kogos wartosciowego. Czlowiek czasem stara sie komus przypodobac i mu
                nie wychodzi. Trzeba troche to zdystansowac. Wydaje mi sie, ze Twoim najlepszym
                partnerem sa ksiazki, literatura, filozofowanie a tacy faceci nie sa chyba
                najlepsza partia dla normalnej/przecietnej dziewczyny. Obecnie wiekszosc szuka
                czlowieka do zycia a nie "encykopedii". Sam widzisz jakie sa odpowiedzi na Twoj
                watek...
                Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia


                • Gość: julia Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 17:45
                  Zgadzam sie. kobiety nie szukaja "encyklopedii", ale człowieka do życia
                  A intelektualna przygoda - cos takiego kiedys z kims przezylam. Bylo wspaniale,
                  ciekawie, ale jednak w codziennych sprawach zupelnie sie pogubilismy z
                  czasem....
                  I zycie zweryfikowalo moje poglady na temat partnera zyciowego...
                  Pozdrawiam i zycze powodzenia w poszukiwaniach, oby byly uwienczone
                  sukcesem....trwalym.
                    • bellima Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 09:45
                      a moze "chciec rozumiec" , "byc zaangazowanym w kogos" , "widziec w kobiecie
                      czlowieka"..
                      ale ty jeszcze nie wiesz o czym ja mowie.
                      moze za 10 lat?....no..za 8... moze... ale nie na pewno. niektorym to nigdy nie
                      przychodzi:))) a przez schemat myslenia jaki pokazujesz nie przebija sie chec
                      budowania głębszej wspolnoty z kobietą. ba, zadna chec budowania sie nie
                      przewija. syndrom marketu produktow gotowych?
                      • undo_31 Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 09:56
                        Dzięki za odpowiedź.

                        Wspólnota o której piszesz to niebezpieczny miraż. Ludzie za tym gonią i
                        zapominają o elementarnych sprawach jak szacunek dla partnera, poszanowanie jego
                        odrębności. Przepraszam ale przez Twój list przebija idealizm a (przechodząc na
                        płaszczyznę społeczną) tacy idealiści potrafili wysyłać miliony do łagrów i
                        obozów koncentracyjnych. Może przesadzam :) ale idealizm jest groźny, także dla
                        związku mężczyzny i kobiety. Tak myślę.

                        Pozdrawiam
                        • bellima Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 10:07
                          undo_31 napisał:

                          > Dzięki za odpowiedź.
                          >
                          > Wspólnota o której piszesz to niebezpieczny miraż. Ludzie za tym gonią i
                          > zapominają o elementarnych sprawach jak szacunek dla partnera, poszanowanie
                          jeg> o> odrębności.


                          Undo, a kiedy ty przestaniesz sie kierowac w zyciu pustymi hasłami?
                          jak cie czytam to jakbym przekomarzania naszych politykow kalicjantow slyszala,
                          gadają, leja wode, a programu, dzialania i efektow jak nie bylo tak nie ma.
                          chcesz kobiete "z supermarketu" pt "tytuł/biust/pogadanka o Miłoszu"- to sobie
                          kup- skoro i tak pozniej"zapomnicie o elementarnych sprawach" gdyz starac sie je
                          utrzymywac w zwiazku to niewygodny i (sic!) niebezpieczny idealizm... tylko one
                          są baaaardzo drogie:))) nie stac cie z jakims tam tytulem kierownika:))))



                          >Przepraszam ale przez Twój list przebija idealizm a (przechodząc na
                          > płaszczyznę społeczną) tacy idealiści potrafili wysyłać miliony do łagrów i
                          > obozów koncentracyjnych. Może przesadzam :) ale idealizm jest groźny, także
                          dla> związku mężczyzny i kobiety. Tak myślę.


                          myśl sobie jak uwazasz za stosowne.
                          a ze z tym mysleniem jak kobiety nie miales tak nie masz, to juz twoj
                          problem:))) i wbrew twemu przekonaniu nie do konca tkwi on w kobietach "bez
                          intelektualnej głębi".
                          • meduza4 Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 10:16
                            bellima napisała:


                            > myśl sobie jak uwazasz za stosowne.
                            > a ze z tym mysleniem jak kobiety nie miales tak nie masz, to juz twoj
                            > problem:))) i wbrew twemu przekonaniu nie do konca tkwi on w kobietach "bez
                            > intelektualnej głębi".

                            Przepraszam, ze sie znowu wtracam, ale natrafilam na jakis blad w logice
                            Autora, ktory dopiero post Bellimy mi uswiadomil. Jak to jest mozliwe, ze
                            mezczyzna szukajacy w kobiecie tej intelektualnej glebi, wybiera na partnerki
                            kobiety bez owego przymiotu, majace w glowie tylko "ponczochy" czy cos tam
                            innego??? Bo chyba owe "ponczochy" sa powodem rozczarowania Autora, jesli ja
                            sie cokolwiek w tym temacie zorientowalam...

                            • bellima Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 10:20
                              bo autor jeszcze nie wie o co mu w zyciu chodzi:)
                              ot, taka wygodna obłuda.
                              co innego gada, co innego robi.
                              a potem wine zrzuca na nieudane modele kobiet.
                              bo przeciez on jest wyjątkowo udany i z wysokiej półki wiec nie ma w tym jego
                              błędu:))
                              • undo_31 Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 10:27
                                Argumentujesz głównie ad personam atakując mnie osobiście. Jestem swiadom swych
                                wad i nie musisz mi od rana o nich przypominać :) Jednakże lubię Cię
                                (przepraszam jeśli to zabrzmiało zbyt osobiście)

                                Do meduzy:
                                Bo ja generalnie dobierałem przypadkowo, a tak w ogóle to co tu kryć byłem
                                podrywany i ulegałem ....
                                • bellima Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 10:38
                                  a przepraszam to w tym wątku nie dywagujemy o tobie i o przyczynach twoich
                                  zwiazkowych niepowodzen?? wystawiles sie na forum upowazniajac tym innych do
                                  powiedzenia swojego zdania na ten temat. ja mam takie. chcesz to czytaj, i
                                  wyciągaj wnioski, nie chcesz to omijaj.
                                  jesli glaskalabym cie po glowce potakujac ze te twoje kobiety sa kiepskiej
                                  jakosci to byloby fajnie? a jak mowie wprost ze w tobie jest problem to od razu
                                  jestes urazony ze "atakuję"?

                                  jak widzisz są pierwsze efekty:)))- uswiadamiasz sobie, ze problem jest w twoich
                                  bezwolnych wyborach. (i znowu mi to ostatnie wybory do parlamentu przypomina
                                  :))) a potem narzekają......)


                                • kaya_ja Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 10:41
                                  czytam i czytam i zastanawiam sie do jakich autor dojdzie wnosków :)
                                  czy uda Wam się choć troszkę coś autorowi wyjaśnić ale chyba ma on wyrobione
                                  własne zdanie i wcale nie chce go zmieniać... chce babki z doktoratem

                                  może ktoś wypisz receptę na takową i po kłopocie :)
                                • meduza4 Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 10:45
                                  undo_31 napisał:

                                  > Do meduzy:
                                  > Bo ja generalnie dobierałem przypadkowo, a tak w ogóle to co tu kryć byłem
                                  > podrywany i ulegałem ....

                                  A to tak mi mow od razu ;-PPP
                                  I tu pozwole sobie na ton kaznodziei (humor mam wyborny, bo z rana krew mi
                                  pobierali, jak zwykle zyle mi rozwalili, reka mnie boli, puchnie i sinieje...
                                  wiec moge nie wiedziec co gadam).

                                  Synu! Pokusie ulegac nie warto, bo jawnogrzesznice mezow cnotliwych ponczochami
                                  "kabaretkami" i spodniczka mini zwodza. A kto by ulegl pokusie, ten sie z owej
                                  pajeczej sieci "kabaretek" predko nie wyplacze. Meki piekielne cierpial bedzie
                                  poki w dusze kobieca nie nauczy sie patrzec przed konsumpcja zwiazku.

                                  A dobor przypadkowy, jak nam krzywa Gaussa mowi, oznacza wziecie tego, co
                                  rzeczywiscie jest tanie i w duzych ilosciach lezy pod reka ;-PPP

                                  Sorki, w poniedzialek obrona, robie prezentacje i pry okazji bredze ;-)
                                  • undo_31 Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 11:16
                                    Jak na świetej spowiedzi wyznam więc, że jedna taka to mnie jeansami obcisłymi
                                    zwiodła. Jakże ona się w to "wbija" zadawałem pytanie, fantazjowałem sobie w tym
                                    temacie. Wyobrażając ją z rana naciągającą rzeczone spodenki.
                                    Trafiony zatopiony :)
                                    • meduza4 Re: "Intelektualna przygoda" i co dalej ? 06.10.05, 11:21
                                      undo_31 napisał:

                                      > Jak na świetej spowiedzi wyznam więc, że jedna taka to mnie jeansami
                                      obcisłymi
                                      > zwiodła. Jakże ona się w to "wbija" zadawałem pytanie, fantazjowałem sobie w
                                      ty
                                      > m
                                      > temacie. Wyobrażając ją z rana naciągającą rzeczone spodenki.
                                      > Trafiony zatopiony :)

                                      O grzeszniku!!! Plugawymi myslami serce swe zatruwasz. Toc nie znasz tej
                                      prawdy, ze kto o d...e mysli, ten d...e dostaje ;-PPP

                                      A tak powaznie to lec po piwo, bo na trzezwo nie osmiele sie tego powiedziec.
                                      Albo nie, ktos w tym towarzystwie musi byc twardy ;-)

                                      Gdziez byla Twa glebia intelektualna jak na rzeczona damska pupe spogladales?
                                      Ty w glowie miales obcisle dzinsy a ona rajstopy. Para doskonala, jeszcze tylko
                                      stringow do kompletu brakuje ;-PPP
              • bellima Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 05.10.05, 14:36
                undo_31 napisał:

                > Czepiłaś się mnie bo generalnie kobiety się wkurzają, gdy mężczyźni mają co do
                > nich inne wymagania niż bycie sexy (a to każda głupia umie).
                > A co dałbym w zamian ? hmmm siebie bym dał :))


                na chwilę spowaznieję:
                z takimi tekstami i językiem chcesz podrywac inteligentne kobiety na poziomie?
                marne szanse.:-/
              • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 05.10.05, 15:55
                undo_31 napisał:

                > Czepiłaś się mnie bo generalnie kobiety się wkurzają, gdy mężczyźni mają co
                do
                > nich inne wymagania niż bycie sexy (a to każda głupia umie).


                Mialam sie nie wtracac (w sensie powaznej wypowiedzi), ale sie wtrace.

                Mowisz, ze chcialbys kobiety inteligentnej. Wszystko fajnie. Ja na przyklad
                poznalam kilka razy mezczyzn z ktorymi rozmowa zaczela sie w necie.
                I nic z tych znajomosci nie wyszlo. Powod: niedoskonalosci mojego wygladu,
                chociaz wyzej wymienieni panowie tez jakas wyjatkowa aparycja sie poszczycic
                nie mogli.
                I nikogo z nich nie obchodzilo, ze jestem kobieta wyksztalcona, do tego
                o wszechstronnych zainteresowaniach. W ostatecznym rozrachunku lepiej bym
                wyszla gdybym byla sexy-glupia gaska. Mozna duzo gadac o walorach
                intelektualnych kobiety, ale i tak mezczyzna poznajac ja obejrzy w pierwszym
                rzedzie jej aparycje :-(

                • undo_31 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 09:28
                  Myslę, że Twoich doświadczeń z mężczyznami nie należy generalizować. poza tym w
                  grę mogły wchodzić inne kwestie aniżeli wygląd. Wzajemny kontakt dwóch osób
                  (szczególnie odmiennej płci) to niezwykle skomplikwany splot :) rozmaitych
                  emocji, wrażeń, przemyśleń itd
                  Net to nie jest chyba dobre miejsce do rozpoczynania znajomości jak sądzę.
                  • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 10:05
                    undo_31 napisał:

                    > Myslę, że Twoich doświadczeń z mężczyznami nie należy generalizować. poza tym
                    w
                    > grę mogły wchodzić inne kwestie aniżeli wygląd.

                    Akurat to jest problem powszechny i wiele kobiet piszacych na tym forum ma
                    podobne doswiadczenia. Czasem uskarzaja sie na to rowniez mezczyzni, wiec nie
                    mowmy, ze nie nalezy generalizowac. Prawie kazdy\kazda deklaruje sie, ze dla
                    niego\niej licza sie tylko glebsze wartosci w potencjalnym partnerze... a w
                    wielu przypadkach zycie pokazuje, ze szuka sie tego partnera wedlug
                    przyziemnych kryteriow.

                    > Wzajemny kontakt dwóch osób
                    > (szczególnie odmiennej płci) to niezwykle skomplikwany splot :) rozmaitych
                    > emocji, wrażeń, przemyśleń itd

                    Zdaje sie, ze panowie ci mieli emocje, przemyslenia i fantazje na temat
                    wyimaginowanego obrazu mnie. Moze poszlo o wyglad, moze o styl bycia, ale to
                    sie do tego samego sprowadza: nie odpowiadam naiwnemu stereotypowi dzisiejszej
                    kobiety.


                    > Net to nie jest chyba dobre miejsce do rozpoczynania znajomości jak sądzę.

                    Dobry jak kazde miejsce, zwlaszcza, jesli znajomosc nie zaczyna sie od zadnego
                    anonsu tylko od dluzszego pogadania na forum, potem przez maile. Dla mnie na
                    pewno lepszy niz wejscie do zadymionego pubu (nie pale) i tolerowanie
                    zapijaczonych panow, ktorzy od razu lapia za kolano kazda, ktora sie nawinie.

                    Problem z internetowymi znajomosciami polega na tym, ze nawet jak wyslesz fotke
                    to czasem do tej fotki ktos potrafi dobudowac iluzje kompletnie rozna od
                    Ciebie. Niby okazuje sie, ze ktos mieszka blisko, albo ze moze przyjechac. Niby
                    nie robi wyznan, nic nie obiecuje, ale deklaruje chcec poznania i pare innych
                    delikatnie patetycznych rzeczy. Potem "ogledziny"... i wielomiesieczna
                    znajomosc sie konczy bez jednego slowa, telefonu, maila ;-PPP

                    A zawieszone w prozni, niedopowiedziane slowa... zalatwiamy klawiszem "Delete"
                    ( to taki cierpki zart) ;-PPP
                    • undo_31 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 10:52
                      To co napisałaś jest cenne dla mnie. Ja nie znam specyfiki kontaktu przez net,
                      bo dłużej gadalem tylko raz i w ogóle nie chciałem zeby doszło do spotkania
                      realnego. Chciałem żeby to była tylko sieciowa kreacja aczkolwiek daleko
                      posunięta. Ale oczywiście padło pytanie o spotkanie i zawaliło się.
                      Najgorsze faktycznie jest to, że jednym przyciskiem można zamknąć sprawę to
                      skłania do nieodpowiedzialnych zagrywek. Współczuję, że takie cuś przeżyłaś.

                      Pozdrawiam :)
                      • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 11:06
                        undo_31 napisał:

                        > To co napisałaś jest cenne dla mnie. Ja nie znam specyfiki kontaktu przez
                        net,
                        > bo dłużej gadalem tylko raz i w ogóle nie chciałem zeby doszło do spotkania
                        > realnego. Chciałem żeby to była tylko sieciowa kreacja aczkolwiek daleko
                        > posunięta. Ale oczywiście padło pytanie o spotkanie i zawaliło się.

                        No tak, tylko w Twoim przypadku to "ona" chciala sie spotkac, a Ty...
                        za przeproszeniem "zdezerterowales". Nie wiem na ile byles od razu szczery,
                        ze nie chcesz jej znac "realnie". Ale przeciez z drugiej strony siedzi zywy
                        czlowiek: ani lepszy ani gorszy niz jakas dziewczyna w pubie.

                        A teraz co powiesz na sytuacje, kiedy to mezczyzna spada bez zapowiedzi do
                        mojej skrzynki mailowej, wywiazuje sie dluzsza znajomosc, dochodzi do spotkania
                        po czym mezczyzna znika? To jest dopiero nie fair, bo chcociaz moglby na
                        wstepie napisac o swoich oczekiwaniach, albo chociaz na zakonczenie sie
                        przyznac, ze mial inne wyobrazenie o mnie.

                        > Najgorsze faktycznie jest to, że jednym przyciskiem można zamknąć sprawę to
                        > skłania do nieodpowiedzialnych zagrywek. Współczuję, że takie cuś przeżyłaś.

                        Gorsze rzeczy przezylam, chociaz jak ktos mnie miesiacami czy przez pol roku
                        bajeruje przez maile, to trudno sie do czlowieka nie przywiazac :-(
                        > Pozdrawiam :)

                          • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 11:36
                            To zalezy co proponowalby przed spotkaniem.
                            Bo jezeli przed spotkaniem slodzilby o milosci to wyslalabym go do wszystkich
                            diablow.

                            A teraz tak dla wyjasnienia. Na tym forum jest taki zwyczaj, ze ludzie sie
                            poznaja, organizuja nawet zjazdy w Warszawie, ale nigdy nie chcialo mi sie
                            jechac. Ja osobiscie calkiem prywatnie poznalam kilka osob mieszkajacych blizej
                            i nigdy nie bylo problemu jesli znajomosc od poczatku byla szczera i
                            wiedzialam, ze moj rozmowca nie ma wobec mnie oczekiwan damsko-meskich.
                            Byla okazja sie spotkac to sie spotkalismy, bedzie nastepna - to sie znowu
                            spotkamy.
                            Udzielam sie takze (ostatnio to zaniedbalam) na forach poetyckich, przez net
                            takze poznalam osoby, ktore pozwolily mi zamiescic wykonane przez nich fotki w
                            moich wypocinach. Z jednym panem poszlam nawet na kawe (ale pan byl wiekowy,
                            kawa za to wysmienita) :-)
                            Z tymi ludzmi od samego poczatku lacza mnie pewne "unormowane" i jasne relacje.

                            Natomiast inna jest sprawa jak ktos robi podchody damsko-meskie do osoby
                            poznanej przez net: np. slodzi mi miesiacami, ze sni o mnie, ze uwielbia moje
                            wiersze, ze wiele dla niego znacze, ze nie spotkal jeszcze takiej kobiety jak
                            ja, ze cos tam... Niby nie mowi "kocham", ale... Chocbys byl kamieniem, po
                            jakims czasie Cie to zlamie, zaczniesz w to wierzyc, miec nadzieje, zwlaszcza,
                            jesli druga strona nalega na spotkanie. I znajomosc na spotkaniu sie konczy.
                            I jezeli miala ona przebieg wg tego drugiego schematu, to propozycja
                            "przyjazni" jest propozycja nieodpowiednia wobec wczesniej zaistnialych faktow.
                            Byc moze kogos bawily same podchody, podrywanie, ale ja sie niestety dalam
                            urobic kilka razy i nikt nie wzial pod uwage, ze mnie zrani. A powinien byl,
                            skoro dzialanie bylo dlugotrwale i swiadome.
                            • undo_31 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 13:39
                              Ponury przedstawia się obraz losów internetowych znajomości. Chociaż ja
                              słyszałem nawet o małżeństwach, które poznawały się przez net.
                              Ale ja o czym innym.
                              Piszesz, że nie było słowa "kocham" i to był bardzo ważny sygnał. Mówię to po
                              sobie, dobieram starannie słowa, szczególnie jeśli wypowiedź jest pisemna (Tu
                              nawet jedna taka co mnie nie lubi powiedziała, że mam gadkę jak z kampanii
                              wyborczej). Brak pewnych słów też jest istotny, stanowi pewną furtkę -
                              "Ostateczną deklarację odkładam do moentu spotkania poza virtual reality" Myślę,
                              że to słuszne pdejście.

                              Pozdrawiam
                                      • bellima Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 14:19
                                        dlatego to kobietom pozwalasz się wybierać ? nawet "niewłaściwym" kobietom ktore
                                        wcale ci nie odpowiadają? zanim wziąc sie samemu po męsku do dzieła? :)

                                        ech,
                                        miało byc równouprawnienie...
                                        a tu na kobiete ewidentnie tylko jeszcze więcej obowiązków spadło.
                                        toz ci faceci sami juz ani polowac, ani łowić, ani nawet zdobyczy w ząbkach do
                                        domu przynosić nie chcą....
                                        zupełna spychotechnika! i jeszcze narzekają te chłopy ze im zle...
                                          • bellima Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 15:00
                                            wygodne wytłumaczenia

                                            moze ty jestes z typu tych ktorym kobieta sie musi oswiadczyc bo pierwszy nigdy
                                            tego nie zrobisz? a potem tyyyy sie beeeeedziesz zaaaastanawiał.... bo odmuwic
                                            tez nie bardzo potrafisz?

                                            naucz sie ryzykowac
                                            naucz sie przyjmowac i porazki i sukcesy
                                            wez zycie w swoje rece

                                            poluj w grupie jak sam nie umiesz i obserwuj reszte stada :)))
                                      • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 14:29
                                        undo_31 napisał:

                                        > Jestem wręcz feministą :)

                                        A ja jestem damska szowinistyczna swinia ;-) Milo mi Cie poznac ;-P


                                        > Uważam że po prostu dziewczyny kierują się inną logika. Inną to nie znaczy
                                        gors
                                        > zą

                                        Dziewczyny... inna logika...
                                        No dobra, wypale znowu wprost: ktore dziewczyny? Wszystkie, czy te ktore blizej
                                        poznales? A jak stwierdziles, poznales nieodpowiednie, bo pozwoliles biernie
                                        byc wybierany. A gdybys potrafil wybierac aktywnie to moglbys sobie upolowac
                                        taka, ktorej logika Ci odpowiada.

                                        Sorki, psycholog ze mnie zaden i do stawiania tego typu diagnoz to ja sie nie
                                        nadaje, ale cos mi sie widzi, ze Ty po prostu boisz sie, ze inteligentna
                                        kobieta o odpowiednim poziomie wyksztalcenia i logiki... da Ci kosza!!!

                                        Przepraszam, ale mam bardzo nieskomplikowana logike i tak mi sie wszystko
                                        w makowce samo przed chwila ulozylo... ???
                                          • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 14:50
                                            A kto mowi o wartosciowaniu logiki? Ja tylko mowie, ze nie majac wlasnego
                                            zdania co do wyboru potencjalnej partnerki sam stajesz sie bardzo latwym lupem
                                            do upolowania.

                                            A co chodzi kolezance z "rajstopami" w glowie? Zeby sobie chlopa predko
                                            upolowac, bo w dzisiejszych czasach kobieta bez partnera jest rozumiana jako
                                            "gorsza".

                                            O co chodzi np. kolezance takiej jak ja? Oooo, to jest typ najgorszy z
                                            mozliwych. Ja bym naiwnie chciala budowac: wlasne zycie, udany zwiazek
                                            i pol swiata jeszcze.

                                            O co chodzi innym kolezankom? Z kobieta trzeba rozmawiac jak z czlowiekiem
                                            i wtedy szybko znajdziesz odpowiedz bez domyslania sie :-)
                                                • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 15:09
                                                  Czlowieku, bo ja Ci zaraz wpier... spuszcze ;-)

                                                  Ubzdurales sobie, ze kobieta jest z innej gliny ulepiona i trzymasz sie tego
                                                  jak pijany plotu.

                                                  Ot, masz caly swoj problem! Malo tego, ze jestes najprawdopodobniej niesmialy w
                                                  kontaktach z kobietami to jeszcze niewiele wiesz o nich. No i wszystko jasne.
                                                  Gdybys przyjal zalozenie rownosci mezczyzny i kobiety (nie wnikajac w detale,
                                                  czyli ten jeden glupi chromosom) to osobniczki z ponczochami w glowie bylyby u
                                                  Ciebie automatycznie przekreslone. Ale nie, Ty sobie wbiles do glowy, ze tylko
                                                  takie istnieja, bo kobieta to cus inszego ;-PPP

                                                  Reszte sobie sam dopowiedz.

                                                  P.S.
                                                  zawsze rozmawiam tak samo z kolezanka i z kolega. Inaczej rozmawiam tylko
                                                  z potencjalnym amantem.
                                            • undo_31 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 15:02
                                              jeśli dobrze Cię rozumiem

                                              (no własnie widzisz nawet w naszej rozmowie widać, jak trudno nam się zrozumieć,
                                              niby ten sam gatunek a dwa inne światy, dlatego jak myślę nieprawdziwa jest
                                              Twoja teza, że z kobietą trzeba rozmawiać jak z człowiekiem, z kobietą trzeba
                                              inaczej rozmawiać niż z innym mężczyzną, trzeba przyjąć do wiadomości to co nas
                                              różni, nawet się tym zachwycić, ale nic nie ma po prostu, nic nie jest proste,
                                              wszystko jest cholernie zawiłe - to taka moją dewiza hihi)

                                              to te bardziej wartościowe nie polują

                                              Pozdrawiam.
                                              • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 15:18
                                                undo_31 napisał:

                                                > jeśli dobrze Cię rozumiem

                                                Doskonale zrozumiales

                                                > (no własnie widzisz nawet w naszej rozmowie widać, jak trudno nam się
                                                zrozumieć

                                                Sprzecznosc logiczna. Doskonale mnie rozumiesz a ja Ciebie, tylko nie potrafisz
                                                w to uwierzyc.

                                                > niby ten sam gatunek a dwa inne światy,

                                                Dorabianie niepotrzebnej teorii, ktora jest Ci na reke


                                                dlatego jak myślę nieprawdziwa jest
                                                > Twoja teza, że z kobietą trzeba rozmawiać jak z człowiekiem,

                                                Nieprawdziwa? Udowodnij :-)))

                                                > z kobietą trzeba
                                                > inaczej rozmawiać niż z innym mężczyzną, trzeba przyjąć do wiadomości to co
                                                nas
                                                > różni, nawet się tym zachwycić,

                                                Rozni nas miedzy innymi budowa narzadow plciowych oraz drugorzedne cechy
                                                plciowe. Zachwycac sie tym mozna (owszem) ale rozmawiasz przeciez z czlowiekiem
                                                a nie z jego genitaliami, wiec jaki ma to wplyw na proces rozmowy?

                                                No i wyjasnij czemu trzeba z kobieta rozmawiac inaczej? Nawet nie zwrociles
                                                uwagi na to, ze zaczales rozmawiac ze mna bardzo wprost i w tej chwili
                                                zupelnie zatarla sie roznica naszych plci. Przemysl to.


                                                > ale nic nie ma po prostu, nic nie jest proste,
                                                > wszystko jest cholernie zawiłe - to taka moją dewiza hihi)

                                                Twoja dewiza. Ale Twoja dewiza oddaje Twoj obraz swiata. Jednak nikt z nas nie
                                                jest obiektywny. Wierzysz, ze wszystko jest zawile? Moze nie miales szczescia
                                                w zyciu, moze nie miales przykladow rzeczy prostych? We mnie zreszta tez czesto
                                                sie odzywa tego typu pesymizm.

                                                > to te bardziej wartościowe nie polują

                                                Raczej zarzucaja wedke i czekaja, czy sie cos nie zlowi. Dla kogos takiego jak
                                                ja krecenie dupcia czy pchanie sie na kogos biustem byloby upokarzajace.
                                                A na dyskusje o chromosomach to trudno faceta poderwac (probuje czasem tego
                                                i owego).
                                                • undo_31 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 15:38
                                                  Droga Meduzo4 !

                                                  Twoje założenia (o tożsamości psychiki Kobiet i mężczyzn) implikują fakt, iż nie
                                                  stawiasz sobie pytania Kim jest mężczyzna ? Co on przeżywa ? Jaka jest jego
                                                  dusza ? Jakie siły nim kierują ? Chodzi mi tu oczywiście o tego abstrakcyjnego
                                                  mężczyznę. Zastanawiasz się pewnie nad konkretnymi osobnikami ale to za mało.
                                                  Musisz pomyśleć bardziej teoretycznie.

                                                  Przepraszam za ton profesorski :)
                                                  • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 16:00
                                                    Ani nie mam zamiaru rozwazac teoretycznie "kim jest mezczyzna", bo to prowadzi
                                                    do nikad. Wole sie rzeczywiscie zastanawiac kim jest jakis Jacek czy Krzysiek.
                                                    Ba! Jesli Jacek czy Krzysiek jest moim znajomym moge zadac mu wprost pytanie
                                                    co on w danej sytuacji mysli i przezywa. Nie zdarzylo mi sie, zeby dobry
                                                    znajomy nie odpowiedzial lub sie o to obrazil. Zazwyczaj mezczyzna przyjmuje
                                                    z wdziecznoscia gotowosc wysluchania jego opinii, czasem zwierzen.

                                                    A teraz przygotuj sie na frontalny atak z mojej strony ;-PPP

                                                    Dlaczego to co robie to za malo? Dlaczego mam rozwazac cos teoretycznie?
                                                    Moze inaczej: czy pragniesz, aby kobiety domyslaly sie Twoich stanow
                                                    emocjonalnych i czytaly w Twojej duszy? Chcesz by wiedzialy (np. panny z
                                                    ponczochami w glowie), kiedy drazni Cie ich glupota (byc moze drazni
                                                    najzupelniej slusznie), kiedy rani ich zachowanie, kiedy oczekujesz przyjrzenia
                                                    sie sprawie z Twojej perspektywy?

                                                    No to powiem krotko: jestes dorosly i w 100% odpowiedzialny za komunikowanie
                                                    innym ludziom swoich problemow lub potrzeb. Nikt sie tego domyslal nie bedzie.
                                                    A zarzucanie mi, ze robie "za malo" jest z Twojej strony mocno niesprawiedliwe,
                                                    bo (i tu konkretny przyklad) po co ja w ogole roztrzasam Twoj problem? Po co
                                                    staram sie poznac Cie i zrozumiec, skoro dziela nas kilometry kabla?
                                                    Moze lepiej (biorac przyklad z kolezanek przedmowczyn) zwyzywac Cie od snobow
                                                    i udzielic kilku nic nie wartych rad???

                                                    A Ty sie zastanawiasz nad kobietami tylko czysto teoretycznie? Bo zajety tymi
                                                    cennymi rozwazaniami chyba nie stosujesz ich w praktyce. Nie widze abys we mnie
                                                    zauwazyl po prostu i zwyczajnie czlowieka. Do tego czlowieka, ktory chcial
                                                    zrobic dla Ciebie co tylko potrafil :-(

                                                    Widze, ze szkoda bylo mojego wysilku, bo chocbym dawala Ci lekarstwo na
                                                    wszystkie Twoje problemy to i tak bys go nie wzial...
                                                  • undo_31 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 16:23
                                                    Dzięki za list.

                                                    To fakt lubię tworzyć teorie, syntezować doswiadczenia itd

                                                    Ale nie o tym

                                                    Pamiętaj jak my (chłopcy) zostaliśmy wychowani. Nie wolno nam płakać, w ogóle
                                                    uzewnętrzniać emocji. Nie bądź naiwna, że mężczyzna przyzna się przed kobietą do
                                                    swoich autentycznych słabości. Sprzeda Ci chłam, żeby Cie poderwać na litość czy
                                                    jak tam. Prawda jest w mężczyźnie zakopana bardzo bardzo głęboko. Moze Ci owszem
                                                    powiedzieć coś istotnego ale tylko wtedy gdy wie że jesteś dyskretna i
                                                    kompletnie nie ma co do Ciebie planów.
                                                  • bellima Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 16:26
                                                    undo_31 napisał:
                                                    >
                                                    > Pamiętaj jak my (chłopcy) zostaliśmy wychowani. Nie wolno nam płakać, w ogóle
                                                    > uzewnętrzniać emocji. Nie bądź naiwna, że mężczyzna przyzna się przed kobietą
                                                    d> o> swoich autentycznych słabości. Sprzeda Ci chłam, żeby Cie poderwać na
                                                    litość cz> y
                                                    > jak tam. Prawda jest w mężczyźnie zakopana bardzo bardzo głęboko. Moze Ci
                                                    owsze> m> powiedzieć coś istotnego ale tylko wtedy gdy wie że jesteś dyskretna i
                                                    > kompletnie nie ma co do Ciebie planów.


                                                    ufff,
                                                    pozostaje powtorzyc jeszcze raz:
                                                    z takimi poglądami to ty sie do normalnego zycia nie nadajesz.
                                                    moze za 10 lat....
                                                  • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 17:43
                                                    bellima napisała:

                                                    > liczę, że przez te 10 lat,
                                                    > spotkasz jeszcze kilka kobiet,i może twoje zdziebko zakałapućkane
                                                    męsko-damskie
                                                    > poglądy ulegną jeszcze weryfikacji

                                                    Daj mu spokoj - jeszcze na zlosc Ci zrobi i przez nastepne 20 lat nie zmieni
                                                    pogladow. Do zguby czlowieka chcesz doprowadzic, do otchlani go zepchniesz :-(


                                                    > a jak nie, zajmij sie fizyka teoretyczną :)))
                                                    >
                                                    Popieram. Szef i koledzy chca mnie w to wrobic, a ja powolania nijak nie
                                                    czuje :-( Nie czuje i tyle. Na szczescie uszanowano moje "ja" i gleboko
                                                    zakopana we mnie prawde i dostalam prawie same zajecia laboratoryjne ze
                                                    studentami. Przeciez bym sie powiesila, jakby mi cwiczen rachunkowych
                                                    nawalili :-(
                                                    A pomiedzy tymi wahadlami, oscyloskopami i inszym zlomem czuje sie jak w
                                                    raju :-) Kumpel stwierdzil, ze to obrzydliwe (teoretyk).
                                                  • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 17:38
                                                    undo_31 napisał:

                                                    > Dzięki za list.
                                                    >
                                                    > To fakt lubię tworzyć teorie, syntezować doswiadczenia itd

                                                    A ja lubie praktyke. Zrobilam doktorat z fizyki eksperymentalnej :-)
                                                    Ale jesli juz jestesmy przy teoretyzowaniu to mozna je wykorzystywac w sposob
                                                    konstruktywny lub destruktywny. Sposob konstruktywny: praca, hobby, itd.
                                                    Destruktywny: uzalanie sie nad soba i tworzenie sztucznych problemow.


                                                    >
                                                    > Pamiętaj jak my (chłopcy) zostaliśmy wychowani. Nie wolno nam płakać, w ogóle
                                                    > uzewnętrzniać emocji. Nie bądź naiwna, że mężczyzna przyzna się przed kobietą
                                                    d
                                                    > o
                                                    > swoich autentycznych słabości.

                                                    Jak chlopcy zostali wychowani to pamietam. Ale wielu z was w jakis sposob
                                                    wyszlo poza ograniczenia tego wychowania i to jest fantastyczne. Dlaczego
                                                    wciaz powtarzac "tak zostalem wychowany i nic sie nie da zrobic"? Moze lepiej
                                                    mowic "sam tworze siebie wbrew swiatu, ludziom i wychowaniu"?

                                                    A czy mezczyzna nie przyzna sie do slabosci? Owszem, znam takich i nie gadam
                                                    z twardzielami. Ale koledzy, kumple, przyjaciele mowia czasem "wiesz co, boje
                                                    sie tego czy tamtego". Albo "ogladalas wczoraj to czy tamto - mnie to
                                                    poruszylo".
                                                    Dzisiaj jak wrocilam z tego pobierania krwi to okazalo sie, ze kolega z pokoju
                                                    tak samo jak ja nie moze patrzec na krew bo... hmm... odlatujemy w inny wymiar.
                                                    A kolezanka, kobieta przeciez, moze patrzec, a wrecz twierdzi, ze musi widziec
                                                    jak jej pobieraja krew lub daja zastrzyk. Z naszej trojki pozornie jest
                                                    najdelikatniejsza fizycznie i psychicznie... A co z tego wynika? Po pierwsze,
                                                    ze kolega nie uznal za hanbe mowienie o swoich slabosciach w obecnosci kobiet,
                                                    a po drugie - nasza kolezanka wymknela sie wszelkim stereotypom.
                                                    Tak samo kolega mowil o swoich obawach zwiazanych z mozliwoscia posiadania
                                                    dziecka - jego zona przeszla kiedys powazna operacje i choc probowali doczekac
                                                    sie dziecka to nic im z tego nie wyszlo :-(

                                                    Ale kolega zna nas, ufa nam, wie ze go akceptujemy jako czlowieka, wiec zapewne
                                                    czuje sie bezpieczny i swobodny. Glownie z takimi ludzmi przebywam, wiec jestem
                                                    przyzwyczajona do znaku rownosci pomiedzy plciami.


                                                    Sprzeda Ci chłam, żeby Cie poderwać na litość cz
                                                    > y
                                                    > jak tam. Prawda jest w mężczyźnie zakopana bardzo bardzo głęboko. Moze Ci
                                                    owsze
                                                    > m
                                                    > powiedzieć coś istotnego ale tylko wtedy gdy wie że jesteś dyskretna i
                                                    > kompletnie nie ma co do Ciebie planów.

                                                    I znowu chyba sie mylisz. Bylam kiedys z kims zwiazana przez kilka lat i zanim
                                                    wszystko sie rozlecialo to wiele razy wyciagal z siebie owa prawde.
                                                    Najbardziej komiczne jest to, ze kobiety i tak ja znaja. To Ty myslisz,
                                                    ze prawda o mezczyznie jest dla nas czyms nowym, niezrozumialym, szokujacym.
                                                    Wiele kobiet manipuluje ta obawa mezczyzny o wyjsciu tej "strasznej" prawdy
                                                    na jaw. Kobieta wie, jaki jest mezczyzna i jak bardzo boi sie uznania za
                                                    mieczaka, osmieszenia, odrzucenia. I wiele kobiet pragnie czegos, czego
                                                    mezczyzna nie rozumie: aby zrzucil maske i byl soba. Po prostu takim jaki jest.
                                                    I zapewniam Cie, ze kobieta potrafi kochac mezczyzne za jego zwyczajnosc i
                                                    slabosc... ale pewnie nie uwierzysz ;-)

                                                  • undo_31 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 06.10.05, 19:54
                                                    Popieram tezę, że "sam tworze siebie wbrew swiatu, ludziom i wychowaniu" i to
                                                    brzmi atrakcyjnie ale trzeba dodać, że "muszę akceptować to czego nie jestem w
                                                    stanie zmienić". Człowiek, jak mi się zdaje, nie jest do końca gospodarzem we
                                                    własnym ogródku. Nie jesteśmy w stanie wyzwolić się z pewnych reguł.

                                                    o słabościach męskich. Problem tu tkwi w tym, że kobieta może i oczekuje
                                                    odkrycia się ale mężczyzna na ogół źle czuje się gdy jest nagi, co z tego, że Ty
                                                    będziesz szczęsliwa jeśli dramatycznie spadnie samoocena Twojego partnera.
                                                    Bedziesz go tuliła i mówiła, że jest cudowny ale w jego głowie odezwie się inny
                                                    głos wzywający go do walki o swą męskość - tożsamość która określa jego miejsce
                                                    w tym świecie. Tym razem powiem, że przerabiałem to także w praktyce, a zatem
                                                    nie teoretyzuję.
                                                    Nie mówie, że tak jest zawsze i z każdym ale trzeba to też brać pod uwagę.
                                                  • meduza4 Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr 07.10.05, 11:55
                                                    undo_31 napisał:

                                                    > Popieram tezę, że "sam tworze siebie wbrew swiatu, ludziom i wychowaniu" i to
                                                    > brzmi atrakcyjnie ale trzeba dodać, że "muszę akceptować to czego nie jestem
                                                    w
                                                    > stanie zmienić". Człowiek, jak mi się zdaje, nie jest do końca gospodarzem we
                                                    > własnym ogródku. Nie jesteśmy w stanie wyzwolić się z pewnych reguł.

                                                    No i chodzi tylko o to, zeby to rozumiec. A co do akceptowania siebie, to
                                                    kazdy ma ten dylemat, ze musi sie pogodzic z tym jaki jest. Nic innego nie
                                                    pozostaje.


                                                    > o słabościach męskich. Problem tu tkwi w tym, że kobieta może i oczekuje
                                                    > odkrycia się ale mężczyzna na ogół źle czuje się gdy jest nagi, co z tego, że
                                                    T
                                                    > y
                                                    > będziesz szczęsliwa jeśli dramatycznie spadnie samoocena Twojego partnera.

                                                    Oooo Matkooo!!! A kto powiedzial, ze kobieta jest szczesliwa, jesli jej partner
                                                    czuje sie zdolowany! No i dlaczego uzalezniasz wlasna samoocene od poziomu
                                                    wlasnej szczerosci? Caly czas uzywasz slowa partner, ale zwiazek w ktorym
                                                    ludzie nie moga byc wobec siebie "emocjonalnie nadzy" jest tylko zaklamaniem,
                                                    zwiazkiem cial a nie dusz. Obnazasz sie, jesli ufasz partnerce, jesli masz
                                                    pewnosc, ze Cie nie skrzywdzi, nie zrani, nie osmieszy. A wiec jesli boisz sie
                                                    tego rodzaju "nagosci" udowadniasz, ze nie ufasz partnerce.
                                                    To nie pustka intelektualna byla przyczyna Twoich niepowodzen. To pustka
                                                    emocjonalna, brak zaufania, brak otwartosci.
                                                    Budzisz sie kolo kobiety i czujesz sie zle nie z powodu "rajstop" w jej glowie.
                                                    Budzisz sie kolo obcego czlowieka, ktorego nie znasz, nie ufasz mu, boisz sie
                                                    go...

                                                    > Bedziesz go tuliła i mówiła, że jest cudowny ale w jego głowie odezwie się
                                                    inny
                                                    > głos wzywający go do walki o swą męskość - tożsamość która określa jego
                                                    miejsc
                                                    > e
                                                    > w tym świecie. Tym razem powiem, że przerabiałem to także w praktyce, a
                                                    zatem
                                                    > nie teoretyzuję.
                                                    > Nie mówie, że tak jest zawsze i z każdym ale trzeba to też brać pod uwagę.

                                                    Nie bede tulila mezczyzny i gadala glupot, bo to nie w moim stylu. Jak ktos ma
                                                    problem to slucham co ma do powiedzenia, mysle... i zachowuje sie stosownie do
                                                    sytuacji.

                                                    A co do walki o swoja meskosc: mezczyzna sie jest. To trzeba znalezc w sobie,
                                                    tego nie da sie wywalczyc. Mezczyzna sie jest pomimo wlasnych slabosci i tego
                                                    nic nie zmienia: zadne wady czy porazki. Trzeba umiec traktowac siebie z
                                                    godnoscia, chocby Cie taplali w blocie. Poczucie wlasnej wartosci nie bedzie
                                                    spadac w mezczyznie, jesli uniezalezni je od swoich wzlotow i upadkow...

                                    • meduza4 To moze inaczej 06.10.05, 14:22
                                      Oczywiscie w wiekszosci tych deklaracji nie padlo slowo "kocham"...
                                      Ale byla raz historia, ze pan zaczal od takiego wyznania. Potem delikatnie
                                      mnie uswiadomil, ze jest ode mnie sporo starszy... a ze zonaty to wyszlo
                                      dopiero na koncu. No i wlasciwie szukal kochanki a ja go jakos tak
                                      zafascynowalam czy co... Nie wiem sama, ale ta znajomosc (przyjechal mnie
                                      poznac) zostala doszczetnie zburzona przeze mnie. Na dluzsza mete moglabym
                                      ulec, a trojkaty to dziwne uklady :-(

                                      Pozostale przypadki: nie bede filozofowac, ale inaczej pisze/mowi kumpel
                                      a inaczej amant. Jest roznica, kiedy ktos skrobnie maila "czy masz czas na
                                      piwo" a zacznie sciemniac "Gdybym tylko mogl Cie poznac, moje zycie mogloby sie
                                      zmienic. Ja juz prawie zapomnialem co znaczy wrazliwa, inteligentna kobieta.
                                      Masz w sobie to cos, co porusza moje serce..." bla bla bla, jeszcze przez trzy
                                      strony mydlenie oczu, chociaz zadna deklaracja nie pada.

                                      A teraz konkrety: ktory facet pisze tym tonem do kumpeli i to miesiacami?
                                      Moi koledzy takiego tonu w stosunku do mnie ikolezanek unikaja. Owszem, w
                                      wiekszejgrupie, w zartach czasem ktos powie cos w tym stylu, ale widac wtedy,
                                      ze to ewidentny zart.

                                      Moim zdaniem tacy mailowacze albo szukaja i sami nie wiedza kogo, albo
                                      zwyczajnie bawi ich sam flirt... i nie maja swiadomosci tego faktu, skoro
                                      sie umawiaja na spotkanie. A czlowiek (w tym przypadku ja) jest genetycznie
                                      uwarunkowanym frajerem. Zawsze wtedy mysle, ze moze cos tym razem zaiskrzy...
                                      • undo_31 Re: To moze inaczej 08.10.05, 20:52
                                        No. Ale to nie było tak, że obie strony podkręcały tę atmosferkę, a potem
                                        spotkanie i po prostu nie iskrzy, nie iskrzy i koniec, z przyczyn obiektywnych,
                                        może tym panom też było smutno i szukają dalej ...

                                        :)
                                        • meduza4 Re: To moze inaczej 11.10.05, 12:40
                                          undo_31 napisał:

                                          > No. Ale to nie było tak, że obie strony podkręcały tę atmosferkę, a potem
                                          > spotkanie i po prostu nie iskrzy, nie iskrzy i koniec, z przyczyn obiektywnych,

                                          I tu sie mylisz. Wlasnie bylo tak, ze atmosferke podkrecaly obie strony,
                                          a pozniej juz przy spotkaniu okazywalo sie, ze cos tam panom nie pasuje,
                                          wiec bez slowa koniec znajomosci.
                                          Nie uwazam, zeby bylo to w porzadku. Albo mowi sie wprost, albo najpierw
                                          sie poznaje kogos osobiscie a ewentualne podkrecanie atmosferki pozostawia
                                          sie na pozniej.

                                          > może tym panom też było smutno i szukają dalej ...

                                          Smutno? No nie wiem czemu mialoby byc im smutno. Jakby bylo im smutno toby
                                          chociaz probowali ze mna porozmawiac czy cos wyjasnic. Moze byloby na miejscu
                                          mnie przeprosic za zawracanie mi glowy.
                                          A czy szukaja dalej? Pewnie tak. Nie wazne, ze np. za niski, za wysoki,za gruby,
                                          za chudy czy jakis inny. Jemu i tak sie od zycia nalezy ideal kobiety.
                              • Gość: Kasia Re: Chyba będziesz musiał obniżyć celownik do Mgr IP: *.aster.pl 06.10.05, 13:46
                                Czy to internet, czy nie podobnie mało wiemy na temat osoby, z którą na chwilę
                                łączy nas los.
                                Jedynie płeć w tym drugim wypadku jest być może oczywista:)

                                Problemem jest to, że słowa, w zależności od dotychczasowych doświadczeń
                                życiowych i geografii przebywania mogą mieć różne znaczenie.
                                Mogą być inaczej odbierane.
                                Oczywiście prócz tych słów - odbezpieczonych granatów.
                                Zebyś nie wiem jak się zabezpieczał, nie zabezpieczysz się przed wszystkim.

                                "Ostateczna deklaracja" i tak może się okazać tylko tymczasowa :)
    • Gość: Katarzynka Re: szukam kobiety z doktoratem IP: *.aster.pl 05.10.05, 15:23
      >Unikam uroczystych bankietów, nie lubie np teatru i nie chodzę tam bo tak
      >wypada

      bankiet to praca, a teatr przyjemność. Skrzypiące deski sceny mają wiele uroku.
      Do teatru nie chodzi się tylko dlatego, bo wypada. Tam się chodzi z
      przyjemności, zainteresowania...

      > Był taki wiersz Herberta, że autor z nią leżał już po.... ona spała obok
      > niego.... on próbuje zajrzeć w jej duszę .... a tam widzi tylko nowe
      > rajstopy. Czy tak musi być ?

      Nie, tak bywa tylko w wierszu, bo to zwykle on śpi zaraz po..., a śpiąc nie
      jest w stanie zaglądać w niczyją duszę, prócz własnej.
    • Gość: jmx Re: szukam kobiety z doktoratem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.05, 16:58
      Jesteś snobem bo się snobujesz na anty-snoba ;).

      Tu jest dużo fajnych dziewczyn, mam na myśli i to forum (GW) i w ogóle
      internet. W dziejszych czasach głównymi uzytkowniczkami internetu są
      wykształcone kobiety w okolicach trzydziestki, więc nie powinno być problemu.
      Ale takim wstępem to je zniechęciłeś, chociaż może to taki "chwyt reklamowy" -
      wbudzić silne emocje a potem zobaczymy...? :). Nawet całkiem niedawno były tu
      wątki szukam męża, dwie dziewczyny , jedna chyba z politechniki? obie ze
      stolicy... Może akurat trafisz na to czego niby nie szukasz :).
      • undo_31 Re: szukam kobiety z doktoratem 06.10.05, 09:24
        Do Katarzynki:

        Ja miałem inne doświadczenia ale w ogóle generalnie mam trudności z zasypianiem.
        Myślę, że jestem po prostu mało intrygujący dla kobiet skoro zasypiają tak
        szybko :))

        Do Jmx

        Nie założyłem tego wątku, żeby kogokolwiek szukać. Przywdzieję inny nick i
        wtedy...... :)

        Do andrea.ban

        Dzięki za poparcie. :)

        Do jula 09
        Tak samo mógłbym powiedzieć, że Ty np nie lubisz fotografii itd. Szanuję Twoje
        zdanie.
        • Gość: jmx Re: szukam kobiety z doktoratem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 02:33
          :) nie szukasz a znajdujesz, 140 wpisów, interesująca dyskusja o różnicach w
          odbiorze świata przez mężczyn i kobiety... Dawno nie było tu tak treściwych
          dyskusji.

          Trafiłes na inteligente i zaprawione w forumowych rozmowach panie, to dobrze,
          bo jak zaczynać to z wysokiego tonu ;). Nie przejmuj się.... ich zdecydowaniem
          i stanowczością, to taki chrzest bojowy. A potem już będzie miło :). Nie
          zniechęcaj się, każdy przez to przechodzi w tej czy innej formie ;).
    • aplikantka Re: szukam kobiety z doktoratem 06.10.05, 10:52
      Witaj,
      nie chce mi się czytać tych wszystkich poprzednich odpowiedzi, przepraszam
      zatem jeśli być może się powtórzę, ale zawsze- jest to moje odrębne zdanie.
      Otóż, wierz mi, że napisanie dysertacji w formie doktoratu absolutnie nie
      stanowi gwarancji, że nie spotkasz się ponowie, z ów cytowaną "pustką
      intelektualną". Jeżeli i Ty posiadasz doktorat, to WYBACZ - jesteś na to
      najlepszym dowodem. Nasze dalsze kolokwium nie ma semantycznych priorytetów.
      Serdecznie pozdrawiam autora jak i innych czytelników. Marta
    • Gość: Elea Re: szukam kobiety z doktoratem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 16:05
      cóż... zajrzałam na ten topik, bo byłam pewna, ze jak ktoś sie pojawi z
      konkretnymi wymaganiami (i bardziej wymagający) to go na forum rozerwa na
      strzepy;-)ja tez tak kiedys napisałam (choc nie szukalam doktoratu),z eby i
      miły, i wykształcony, i z poczuciem własnej wartosci, ... co wazne, zeby od
      razu nie uciekał oniesmielony, ze ja akurat mam ten doktorat, albo,z e moje
      nazwisko pojawi się czasem tu czy tam...
      starszym panom to nie przeszkadza, ale rówiesnikom i owszem..., albo to
      karierowicze-nudziarze, ktorzy z kolei przeszkadzają mi...
      ale jak ktoś coś osiagnął i jeszcze by chciał, a przy tym jest młody i lubi i
      taniec, i zabawe i podróze... to ciezko znaleźc...
      a jak człowiek napisze o tym na forum, szczerze przyzna się co robi i lubi, to
      się rzuca rózni, zwyzywaja od zarozumialców i czego tylko...
      przezyłam. nie polecam. lepiej nie szukac na forum.
      • white.falcon Re: szukam kobiety z doktoratem 06.10.05, 16:44
        Ejże, Eleo, żeby funckjonować na jakimkolwiek forum trzeba być odpornym na
        nieprzychylne opinie i umieć uzasadniać swoje racje, dyskutując z innymi
        ludźmi. Jeżeli popadasz w wewnętrzne zarozumialstwo typu "jaka jestem mądra i
        cudowna", to tym bardziej boli, gdy ktoś tak nie uważa. Ale to mija z czasem,
        bo forum w jakiś tam sposób uczy pokory wobec siebie i innych, a do tego czasem
        daje ciekawy materiał do przemyślenia. Nie zrażaj się, tylko bądź odważna w
        wyrażaniu swojego zdania w raz z argumentacją i uzasadnieniami. :-)
        • bellima Re: szukam kobiety z doktoratem 06.10.05, 16:50
          no właśnie,
          ja tu daje autorowi ciekawy materiał do przemyslenia
          a on ciągle mówi że prawda o nim jest zbyt głęboko zakopana by zwyka kobieta
          mogla to zrozumiec
          i nawet Meduza chciala mu pomoc mimo ze powinna obrone szlifowac
          a on nic. ciągle be! ciągle nie!

          ech, kobiety sie stanowczo za bardzo przejmują tymi niby to wrażliwymi chłopcami
          ktorzy ich docenic nie zamierzają
          :))
          • white.falcon Re: szukam kobiety z doktoratem 06.10.05, 16:53
            Cała bajka polega na tym, że po przeczytaniu odpowiedzi Autora doszłam do
            wniosku, że co, jak co, a wrażliwy to on jest jak stół dębowy. I nie ma po co
            kopać, bo prawda leży na wierzchu, a nie jest jak w serialu o kosmitach "the
            truth is out here". Tylko nam nie chce się jej zauważyć.
            • white.falcon Re: szukam kobiety z doktoratem 06.10.05, 17:19
              Ktoś Cię upoważnił do wyciągania aż takich wniosków na temat Meduzy? Znasz ją
              osobiście, worek soli razem zjedliście, by tak twierdzić? Pochopne wnioski
              wyciągasz i jeśli tak dzieje się w Twoich związkach, to wcale się nie dziwię,
              że swojego nieokreślonego ideału z doktoratem znaleźć nie możesz.
                  • undo_31 Re: szukam kobiety z doktoratem 06.10.05, 17:32
                    chciałem tak robić a bellima powiedziała co innego, bodajże że będąc na forum
                    godzimy się że nas krytykują

                    Ustalcie to w końcu jak ma być, chyba że obowiązują zasady w zależności od osoby
                    piszącej
                    • meduza4 Re: szukam kobiety z doktoratem 06.10.05, 17:58
                      undo_31 napisał:

                      > chciałem tak robić a bellima powiedziała co innego, bodajże że będąc na forum
                      > godzimy się że nas krytykują

                      Znowu sie wtrace? To Tobie ktos musi kazac co Ty masz robic???
                      Robic mozesz jak uwazasz, Bellima wyrazila wlasna opinie, bo reagowales zbyt
                      emocjonalnie na odpowiedzi. Ona Ci niczego nie zabronila, zwrocila Ci tylko
                      uwage na Twoj brak pokory. Nie oznacza to, ze masz krytykowac kazdego, kto do
                      Ciebie reke wyciaga (jakos na mnie sie skupilo) tylko, ze masz szanowac cudze
                      opinie o Twoim postepowaniu i wypowiedziach, skoro zalozyles watek na
                      publicznym forum. Ladnie przekrecasz fakty, nie ma co...

                      A teraz pytanie na ktore oczekuje odpowiedzi: dlaczego klamiesz?
                      Przeciez odpowiedzialam wyraznie, ze uwazam iz swietnie mnie zrozumiales i ze
                      ja takze rozumiem Ciebie. Kazdy nasza dyskusje moze przeczytac. A tu wywalasz
                      argument, ze ujawnily sie miedzy nami jakies wielkie roznice...
                      O nie, nic sie nie ujawnilo. Ty po prostu nie chcesz sie ze mna zgodzic, ale to
                      sie zalatwia dwoma slowami a nie dorabianiem jakiejs zbytecznej filozofii.

                      Po drugie: na jakiej podstawie uwazasz, ze potrzebuje pomocy? Bo sie troche
                      przed Toba otworzylam i opowiedzialam o sobie rzeczy, ktore i tak starzy
                      znajomi z tego forum od dawna wiedza? Jak rozumiem, czlowiek szczery i otwarty
                      to Twoim zdaniem czlowiek "chory", "uposledzony"?

                      > Ustalcie to w końcu jak ma być, chyba że obowiązują zasady w zależności od
                      osob
                      > y
                      > piszącej

                      Ma byc z szacunkiem wobec rozmowcow i ich pogladow.