I co ja mam zrobić?

    • white.falcon Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:21
      Mi nowe wpisy "wchodzą" od wczoraj bardzo wolno. Widze, że wątek idzie do góry -
      czyli ktoś dopisał się, otwieram, a tam nic nie zmienia się. Dopiero z
      kilkuminutowym opóźnieniem pojawiają się nowe wpisy. Macie podobnie? Jeśli tak,
      to trzeba ładnie pouśmiechać się, by Toytoyek założył część drugą wątku,
      zaznaczając, że tu jest kontynuacja. Myślę, że "przeładowaliśmy" trochę wątek i
      stąd opóźnienia. Co sądzicie? :-)
      • duszka2 Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:30
        Nie lubie ciagle przesuwać tych pasków, a w ogóle jestem wkurzona dyskusją z
        Tonim...nie mam cierpliwości do tego faceta, brrrr. Ale mnie męczy: "dlaczego
        kobiety sa bite" sobie zerknijcie bo ja opadam z sił;-))))
        • white.falcon Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:39
          duszka2 napisała:

          > Nie lubie ciagle przesuwać tych pasków, a w ogóle jestem wkurzona dyskusją z
          > Tonim...nie mam cierpliwości do tego faceta, brrrr. Ale mnie męczy: "dlaczego
          > kobiety sa bite" sobie zerknijcie bo ja opadam z sił;-))))

          Zerknęłam, Duszko. Wyrazy wspł. :-( Ale Toni potrafi z niczego wyciągnąć
          wnioski takie, jakich nie spodziewasz się. Zobacz, co wywnioskował z mojej
          bajki. :-(
          • duszka2 Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:43
            Widziałam , bajka w wymowie prosta jak drut...ale niedla Toniego;-)))
          • Gość: toni Re: Czy u Was jest tak samo? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 30.10.05, 17:21
            Sokolku na innym watku mielismy dyskusje jak nalezy rozmawiac z kobietami i w
            rodzine, ze by sie nie klucic. No i co teraz powiesz, ze wystarczy rozmawiac
            logicznie i bedzie wszystko OK? Logicznie to raczej z facetami(moze chcial bym
            sie mylic?), a z kobietami lepiej o ich uczuciach, emocjach itd. Czy to jest
            sowinistyczne stwierdzenie wedlug was kobiet, to prosze o przyklady logicznego
            myslenia z waszej strony? Wiecie, ze ja mam zabawe, wiec dziewczyny nie
            denerwojcie sie. Naprwade. Ja wam dobrze Zycze i jestescie super w waszej
            kobiecosci, co sobie w was bardzo cenie, ale Prosze nie przerabiajcie sie na
            facetow, bo wasze piekno ginie. Ktory facet chcialby za zone swoja dokladna
            kopie w myslenu? Z pewnosci tylko jakis nie dojrzaly nastolatek.
      • toytoyek Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:31
        Oj tak, u mnie też jakoś powoli, ale jakoś tak strasznie mi smutno kończyć ten
        wąteczek, bo tak się przyzwyczaiłem...

        No to póki co Toytoyek idzie na obiadek, bo zgłodniał:-)
        • duszka2 Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:35
          no to smaczności ;-))
        • white.falcon Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:37
          Smacznego, Toytoyku! Ja tez idę coś zjeść. :-)

          Kto tu mówi o kończeniu - ja mam na myśli kontynuację, swoisty cdn. Ja tam
          odrazu dopiszę się i myślę, że reszta ludzików też. A może ktos się skusi i
          przybędzie nowy? :-)
          • toytoyek Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:46
            Przegryzając wpadam na chwilkę. Ale mnie się marzy taki duuuży wątek, takie
            duuuuże pierniczkowo na tysiąc wpisów, albo dwa tysiące, albo pięć...

            A ja nie mogę się doczekać jak Toni odczyta moje wierszoklectwo... Duszko
            trzymaj się w sąsiednim wątku. W razie czego zawsze możesz wpadać tutaj na
            chwilkę na odpoczynek na pierniczka przed kolejnym starciem!

            A a propos pierniczków. Wiecie, że to się chyba zaczęło od tego, jak napisałem
            do Toniego, że fajny z niego herbatnik? I tu zagadka: skąd takie określenie?
            Ha, to jest zagadka...
            • duszka2 Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:50
              Herbatnik, bo go mozna tylko schrupać i ...po nim, hihihihi
              Na talerzu długo nie posiedzi spokojnie...
              Tamten wątek nie na moje babskie siły, było juz wszakże o broni nawet.;-) Jak
              Toni bedzie musiał to pewnie jej użyje jako argumentu ;-)
              • toytoyek Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:53
                Otóż zupełnie nie tak z tym herbatnikiem, zupełnie. To z "Alternatywy 4". Była
                taka scena, jak rozmawiają kumpel Balcerka bodajże z jego żoną po tym jak
                Balcerka rzekomo na odwyk wysłano. No i mówi kumpel: "Szkoda Józka... Dobry był
                z niego herbatnik..."

                No i tym akcentem dojrzałem juz do konieczności wyższej natychmiastowego
                zjedzenia czegoś
                • duszka2 Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 16:56
                  ...;-) ale co ma herbatnik do odwyku?;-))
                  jedzenie to potrzeba elementarna, a forum to potrzeba wyzszego rzędu i bicie
                  rekordów do 1000 postów też wyższa potrzeba nad jedzenie;-))
                  • white.falcon Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 18:19
                    Herbatnik ma się tak samo do odwyku, jak lampa naftowa do wachlarza. Zalezność
                    trudno pojąć, ale jeśli ją pojmiemy, to prawdopodobnie odkryjemy coś
                    interesującego w pierniczkowym świecie. ;-)
            • Gość: toni Re: Czy u Was jest tak samo? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 30.10.05, 17:26
              Mylisz sie. Ten watek "umieral", az ktos napisal rade dla ciebie, przez
              kwiatek, zebys sobie dal spokuj z ta dziewczyna(B. Posta). Pozdrowienia.
              • duszka2 Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 17:39
                Nie jestem dziewczyną tylko kobietą...duzo starsza od Ciebie i
                juz dawno dałam Ci do zrozumienia abys dał mi spokój;-))
                • Gość: toni Re: Czy u Was jest tak samo? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 30.10.05, 17:56
                  Czy ja podpisalem sie pod Twoja opinia? Podpisalem sie pod opinia Toytoyka, nie
                  Twoja. Powodzenia w zycu osobistym Tobie Zycze.
                  • duszka2 Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 18:00
                    Tak się wkleiło jakby pod moją, ale w takim razie przepraszam i także
                    powodzenia.
                    • white.falcon Re: Czy u Was jest tak samo? 30.10.05, 18:20
                      Żeby Wam nie wyszło - kto się czubi, ten się lubi. ;-D
      • duszka2 Re: Niestrudzony... 30.10.05, 17:18
        Nawet nie wiecie, że Toni niestrudzony ewangelista zza oceanu przerzucił sie na
        toytoykowy watek celem ewangelizacji wszystkich niewiernych ( nieco wyżej ).
        Co na to Toytoyek?
        Po obiadku taka informacja...
        A ja myslę, że kazdy może być świetym, choćby modra budka o ile nie spi przed
        slubem z Panią Kazią, hehehe
        Chyba mnie bierze głupawka z tej okazji. Czy mozna tutaj?
        • toytoyek Re: Niestrudzony... 30.10.05, 17:29
          W niniejszym wątku wszystko zasadniczo jest dozwolone, w szczególności głupawki
          są mile widziane. Aczkolwiek pewnych rzeczy prosimy nie nadużywać. Do tych
          zalicza się nadmierna ewangelizacja i zbyt głębokie wnikanie w tematy
          polityczne.

          A co do spania z Kazią... No nie mogę tak publicznie tutaj się wypowiadać, bo
          próbuję sobie życie układać na nowo po nieudanym związku (patrz post numer 001
          w tym wątku). No i nie wypada tak zrażać kobiet do siebie pisząc co my tam z
          Kazią, prawdaż? Bo będzie tak jak Cynio, że do Toytoyka przylgnie etykietka że
          on niby z kwiatka na kwiatek i wtopa...
          • duszka2 Re: Tysz prowda...jak mawiał Kwicoł.. 30.10.05, 17:36
            Jestem za: zero nadmiernej polityki i religii.
            Głupawki lekkie i nie całkiem lekkie tolerowane;-))
            Co do Kazi to sorki...pewnie weszłam jak słoń w skład porcelany. Ale przeciez
            pani Kazia to koleżanka z pracy.
            W końcu jak spię w jednym przedziale w pociągu z 4 facetami to co w tym złego?
            ;-)))))
            • toytoyek Re: Tysz prowda...jak mawiał Kwicoł.. 30.10.05, 17:43
              No z 4 to żaden, ale jakby tak z jednym...
              • white.falcon Re: Tysz prowda...jak mawiał Kwicoł.. 30.10.05, 18:22
                Duszka woli nie rozdrabniać się. Mnie też głupawka bierze. To zaraźliwe. ;-D
                • duszka2 Re: Tysz prowda...jak mawiał Kwicoł.. 30.10.05, 18:28
                  white.falcon napisała:

                  > Duszka woli nie rozdrabniać się. Mnie też głupawka bierze. To zaraźliwe. ;-D

                  Czyli grzech z jednym a z czterema nie? Ciekaweeeee...... muszę to przemyśleć.
                  Z osobna czy na raz....Czy maja sie ustawic w kolejce czy bez biletu czy z
                  biletem czy w klasie 1 czy w drugiej a moze lepiej w wagonie sypialnym albo w
                  Warsie? Albo Orient Ekspresss to by było nieźle: za oknami Alpy...echhhh
                  • white.falcon Miłość w pociągu ;-) 30.10.05, 18:49
                    Ja sądzę, że musimy odpowiedzieć sobie na te frapujące pytania, bo bez tego ani
                    rusz. ;-)

                    Wszystko zależy, jak uważam, od klasy Damy (są bowiem klasy takie: damy, nie
                    damy i jeszcze nie damy). I od innej klasy - wagonu i od ilości pasażerów płci
                    męskiej powyżej 18 roku życia. Dodatkowo musi być toytoyka na pokładzie.... ;-)

                    Auuuu, Duszko, prosze o cdn., bo zgłupieję. ;-D
          • Gość: Cynio Re: Niestrudzony... IP: *.net / 82.160.62.* 30.10.05, 17:45
            ojojoj ale gonicie:)nie bylo mnie w domku, zagladam a tu tyle kwestii
            poruszonych ze nawet jak bym bardzo chcial to nie dam rady tego ogarnac,zreszta
            niewazne co do wierszyka toytoyku to jest bardzo celny i cenny i cieszy ze to
            dla mnie heh..wogole co za dzien nieco oslabiony chodze bo wczoraj przekroczylem
            dozwolony limit promila..siedze sobie teraz i staram nadrobic zaleglosci w
            czytaniu wpisow wiele tego..no nic jest herbatka gra radijko i poczytm sobie
            jeszcze chwile bo kurde zas musze pedzic na spotkanie z piekna dziewczyna z
            ktora dzis na 19 sie umowilem..ech to co nas otacza nie jest do zrozumienia w
            jeden wieczor z gitara przy ognisku..aha juz zapowiadam ze 1000 wpis bedzie moj:)
            • toytoyek Re: Niestrudzony... 30.10.05, 17:51
              Cyniu tylko pamiętaj. Nie wszystko pstrąg, co się świeci:-)... Powodzenia na
              spotkaniu, tylko wiesz, potem się podziel wrażeniami:-)
              T.

              PS. Oczywiście za komplementa dziękuję:-)
              • thecynio Re: Niestrudzony... 30.10.05, 18:01
                nie za co dziekowac ja dziekuje za wierszyk heh a wrazeniami sie moge podzielic
                juz teraz..dziewcze jest zajebiste znamy sie dlugo bardzo dlugo ostatnio
                zaczelismy sie tak jakos spontanicznie spotykac..jest mila i lubie z nia
                przebywac..ale nie lowie nie czas i nie pora..choc cos mnie do niej przyciaga..i
                tak chyba juz troche za duzo jej powiedzialem..kurna niedobrze..a tam..
                • toytoyek Re: Niestrudzony... 30.10.05, 18:14
                  No Cyniu, nie mogę się tym bardziej doczekać piątku...
                  • Gość: Cynio Re: Niestrudzony... IP: *.net / 82.160.62.* 30.10.05, 18:27
                    a co w piątek??
                    • toytoyek Re: Niestrudzony... 30.10.05, 18:38
                      No jak co? To ja myślałem, że tak mniej więcej przedwczoraj się umówiliśmy z
                      wieczora na przyszły piątek z Sokołem? Eh Cyniu, co Ty tam piłeś na tej
                      imprezie...
                • white.falcon Nie sztuka złapać króliczka... 30.10.05, 18:25
                  ... ale sztuka gonić, gonić go, Cynio. ;-) A swoją drogą, ten wąteczek chyba
                  leczy nadszarpniete dusze. Porównajcie pierwszy wpis Cynia, a teraźniejszy.
                  Różnica w wydźwięku bardzo wyraźna. :-)
                  • toytoyek Re: Nie sztuka złapać króliczka... 30.10.05, 18:39
                    Oj leczy Sokole, oj leczy. Znam też innych poza Cyniem, których wydźwięk maili
                    się zmienił...
                    • white.falcon Re: Nie sztuka złapać króliczka... 30.10.05, 18:43
                      No to zjawisko zaistniało niepowtarzalne, takie podobne do wyłażącego z
                      cylindra komika królika. Jeden królik (wpis) pogody nie czyni, ale dużo -
                      już. :-)
                  • Gość: Cynio Re: Nie sztuka złapać króliczka... IP: *.net / 82.160.62.* 30.10.05, 18:41
                    tak sokółko wlaczenie sie do wątku wiele mi pomoglo wiecej nawet niz rozmowy z
                    przyjaciolmi heh ciesze sie ze udalko mi sie was odnalezc i mam nadzieje ze nie
                    zakonczymy predko tego bo niezle mnie porwal:)a krolicza bede gonil ale nie wiem
                    czy juz go widze..musze pedzic.. moze za nim :)
                    • white.falcon Re: Nie sztuka złapać króliczka... 30.10.05, 18:46
                      Cieszę się bardzo na takie zdanie. Sądzę, że do Twojego powrotu poruszymy tu
                      jakieś kolejne frapujące tematy lub też coś odkryjemy. I goń, goń króliczka, bo
                      zakica zadaleko. :-)
                      • toytoyek Re: Nie sztuka złapać króliczka... 30.10.05, 18:52
                        Tylko Cyniu za bardzo się nie pospiesz, bo nam tego królika zdybiesz i
                        nieekologicznie będzie...
                        • white.falcon Króliczkowa kwestia Cynia ;-) 30.10.05, 18:59
                          Myślisz, że Cynio króliczka zdybie i zje? Króliczki nie są takie, by je tak
                          prosto zdybać - je ganiać trzeba. No i Cynio nie nalezy do złych Cyniów, tylko
                          do dobrych Cyniów - zawsze może go wypchać i jako ozdobę na TV trzymać. ;-D
                          • toytoyek Re: Króliczkowa kwestia Cynia ;-) 30.10.05, 19:08
                            Znaczy się wypchać króliczka czy Cynia?

                            A że jest dobrym Cyniem to nie wątpię, ale Sokół też jest dobrym Sokołem, co
                            nie wyklucza faktu jego zainteresowania myszami, dodam zainteresowania o
                            charakterze kulinarnym...
                            • white.falcon Re: Króliczkowa kwestia Cynia ;-) 30.10.05, 19:17
                              Cynio mógłby wypchać króliczka, oczywiście. Bo wypchany Cynio nie zmieściłby
                              się na TV. I wszystko jasne. ;-D

                              No trudno, by Sokół interesował się nimi w jakimś innym charakterze. Takie to-
                              to niewdzięcznie małe, że nawet na rękawiczkę, czy, jak w przypadku Sokoła -
                              nadziobek (takie cuś na dziob w mroźne dni) nie starczy. ;-)
                              • toytoyek Re: Króliczkowa kwestia Cynia ;-) 30.10.05, 19:27
                                A mnie ciekawi bardzo jedno. Bo my tu sobie tak gadu gadu, a w sumie nigdyśmy
                                się nie widzieli tak w rzeczywistości (za wyjątkiem bywalców peronu do Małkini,
                                co znają mnie dobrze). No i ciekaw jestem co sobie każdy o każdym wyobraża i w
                                jakim stopniu jest to zgodne z rzeczywistością. Co do wyglądu, wieku, zawodu...
                                Choć Sokół nieco ułatwił sprawę wrzucając zdjęcie w wizytówce...
                                • white.falcon Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 19:32
                                  Istotnie, ciekawe. Bawimy się w zgadywankę? :-)

                                  A ja nic nie ułatwiłam akurat zdjęciem. Powstało ono poza miejscem mojej pracy,
                                  choć w warunkach wykonywania czynności służbowych, że tak powiem i akurat
                                  niewiele mówi poza tym, że Sokół czasem tak wygląda. Wieku też rozpoznać nie da
                                  się na 100%. No fakt, wykluczona jest stara Babcia i młoda Panienka-
                                  licealistka, ale nie więcej. A o zawodzie to tam na tym zdjęciu nie świadczy
                                  kompletnie nic - może tylko coś tam sugerować dla bardzo domyślnych lub tych,
                                  kto w tym miejscu był. :-)
                                  • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 19:40
                                    A proszę bardzo. Sokół ma lat około 30. Wykształcenie wyższe, prawdopodobnie
                                    historyk, ewentualnie filolog. Bardzo prawdopodobna filologia rosyjska albo
                                    inna tego typu. Aktualnie Sokół pracuje zapewne na uczelni wyższej zajmując się
                                    badaniami naukowymi w tejże dziedzinie.

                                    Jaki % zgodności?
                                    • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 19:44
                                      toytoyek napisał:

                                      > A proszę bardzo. Sokół ma lat około 30. Wykształcenie wyższe, prawdopodobnie
                                      > historyk, ewentualnie filolog. Bardzo prawdopodobna filologia rosyjska albo
                                      > inna tego typu. Aktualnie Sokół pracuje zapewne na uczelni wyższej zajmując
                                      się badaniami naukowymi w tejże dziedzinie.
                                      >
                                      > Jaki % zgodności?

                                      Trafiłeś wiek i fakt, że wykształcenie wyższe. Czyli ile procent zgodności
                                      wyszło? :-)
                                    • white.falcon Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 19:48
                                      Toytoyek - lat około 30. Wykształcenie wyższe, filologiczne lub - chytrze na
                                      okrętkę - humanistyczne. Pracuje w reklamie lub innej dziedzinie, związanej z
                                      pisaniem. Mieszka sobie w Warszawie na swoim. Jeździ do Małkini, bo stamtąd
                                      pochodzi. :-)

                                      Ile procent trafności?
                                      • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 19:51
                                        Cynio - lat około 30, wykształcenie wyższe techniczne. Inżynier? Informatyk?
                                        Też mieszka na swoim. Pochodzi z Cyniowa w woj. lubuskim. :-)
                                      • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 19:53
                                        Toni - wiek około 30, wykształcenie - jakieś ma, przy czym uczył się polskiego
                                        w jakieś szkole, bo język zna w stopniu porządnym. Pracuje jako komputerowiec
                                        lub informatyk lub też agent ubezpieczeniowy. Mieszka w USA w Nowej Anglii.
                                        Chyba z Rodzicami mieszka. Takie moje domysły. :-)
                                        • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 19:58


                                          > Toni - wiek około 30, wykształcenie - jakieś ma, przy czym uczył się
                                          polskiego
                                          > w jakieś szkole, bo język zna w stopniu porządnym.

                                          Oj Sokole, kąśliwość Cię na wieczór nachodzi!!!!

                                          Pracuje jako komputerowiec
                                          > lub informatyk lub też agent ubezpieczeniowy. Mieszka w USA w Nowej Anglii.
                                          > Chyba z Rodzicami mieszka. Takie moje domysły. :-)

                                          No ładnie... A jak się ma informatyk do agenta/ Jakieś to niespójne.

                                          Moje typy co do Toniego: lat około 28, wykształcenie wyższe techniczne,
                                          zatrudniony jako programista, ewentualnie może być elektronik. Mieszka
                                          stanowczo z rodzicami, prawdopodobnie także z dziadkami, jeśli żyją jeszcze,
                                          rodzeństwo: minimum 3 osoby, zapewne 4 albo więcej, a że w Nowej Anglii to sam
                                          napisał - Sokół tutaj udaje, że taki sprytny... A polskiego to podejrzewam że
                                          uczył się od na przykłąd dziadka, z którym mieszka.
                                          • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:09
                                            Sokół nie tyle jest kąśliwy, tylko dziabliwy czasem. Ma dziob, więc kąsać nijak
                                            nie może. ;-)

                                            Agent mi się nasunął w związku z jego sposobem przekonywania do słuszności jego
                                            zdania. Co zaś do miejsca zamieszkania - uwzględniam to, co mówił, bo nie
                                            zakwateruje go w Monako, by tracić procenty cenne. ;-)

                                            Ja się uprę przy szkole. Dziadek chyba wykluczony, bo Toni używa współczesnych
                                            słów, jak np. przy opisie tego urządzenia Racal Dana. Dziadek by nazwać tego
                                            nie umiał. Rodzine ma chyba dużą i założę się, że czytają w tłumaczeniu Pismo
                                            Święte, bo akurat słownictwo religijne ma książkowe (mam na uwadze używane
                                            przez Toniego skróty). :-)
                                            • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:21
                                              No to niech nam Toni wyprostuje zawiłości swego życia jak się ojawi, bom ciekaw
                                              jak to z tym jest.

                                              Ale czy nie sądzisz, drogi Sokole, że w szkole by go nauczyli używać
                                              staropolskich liter "ó" oraz "u" i rozróżniać je? Ja raczej stawiam na dziadka,
                                              wzbogaconego o słownictwo nowoczesne zdobtyte w szkole.
                                              • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:28
                                                Oj, wyprostuje nam, wyprostuje. Możemy się przez przypadek, tak przy okazji -
                                                nadowiadywać się jeszcze innych dodatkowych rzeczy, niekoniecznie na temat. ;-)

                                                Dziadek? Czemu nie Babcia? Czekaj, on wiedział, czym jest wyciskarka do czosnku
                                                i ma taką, jak napisał z b.ZSRR. Co z tego może wynikać? Wyciskarka tam sama
                                                nie przyjechała, bo ja taką mam od naszych wschodnich sąsiadów, handlujących na
                                                stolikach.
                                                • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:37
                                                  O, że nadodaje to ja nie wątpię.

                                                  Ja jednak strzelam w dziadka, znaczy się stawiam na dziadka, żeby nie było ;) A
                                                  z wyciskarką... No cóż w tym temacie to ja akurat nie wiem, chociaż fakt, że
                                                  zaposiadam w domu komplet sztućców od naszych braci ze wschodu kupiony lat temu
                                                  naście.

                                                  Ale może i coś jest w tym czosnkowym pochodzeniu Toniego... Trzebaby przyjrzeć
                                                  się jak stosuje deklinację to może dojdziemy że Toni na przykład rdzennym jest
                                                  Mołdawianinem...
                                                  • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:51
                                                    Uważaj z tym strzelaniem w Dziadka Toniego. Hiiii. :-)

                                                    Myslisz, że jest taka opcja, by nasi wschodni sąsiedzi ze swoim majdanem aż tam
                                                    dojechali? Nie wiem, czy z deklinacji coś wyniknie, ale nie podejrzewam go o
                                                    zamieszkiwanie takiej Bukowiny. Raczej uważam, że pochodzi z Polski centralnej.
                                                    I tu mi się przypomniał filmowy cytat: "No coś Pan, kot z Łodzi pochodzi.
                                                    Rdzenny polski jest". :-)
                                                  • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:57
                                                    > Myslisz, że jest taka opcja, by nasi wschodni sąsiedzi ze swoim majdanem aż
                                                    tam dojechali? Nie wiem, czy z deklinacji coś wyniknie, ale nie podejrzewam go
                                                    o zamieszkiwanie takiej Bukowiny. Raczej uważam, że pochodzi z Polski
                                                    centralnej.

                                                    No ba, nasi wschodni dotarli w tyle miejsc, to czemu nie tam???
                                                    >
                                                    > I tu mi się przypomniał filmowy cytat: "No coś Pan, kot z Łodzi pochodzi.
                                                    > Rdzenny polski jest". :-)

                                                    A mnie się przypomina cytat z mojego kolegi: "Znowu Łódź? Kurde, wszystko co
                                                    najgorsze jest z Łodzi: Leszek Miller, Ich Troje..."
                                                  • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 21:15
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > No ba, nasi wschodni dotarli w tyle miejsc, to czemu nie tam???

                                                    I sądzisz, że Toni kupuje u nich wyciskarki i nie pochwaliłby się tym? ;-)

                                                    > A mnie się przypomina cytat z mojego kolegi: "Znowu Łódź? Kurde, wszystko co
                                                    > najgorsze jest z Łodzi: Leszek Miller, Ich Troje..."

                                                    O kurcze blade, chore na ptasia grypę i w paski, wiem, że coś mi dzwoni, ale
                                                    jescze nie wiem, w którym kościele. :-)
                                                  • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 21:19
                                                    > I sądzisz, że Toni kupuje u nich wyciskarki i nie pochwaliłby się tym? ;-)

                                                    No nie wiem, może on już się pochwalił, tylko ponieważ często używa dziwnych
                                                    skrótów to nie zorientowaliśmy się?

                                                    > O kurcze blade, chore na ptasia grypę i w paski, wiem, że coś mi dzwoni, ale
                                                    > jescze nie wiem, w którym kościele. :-)
                                                    >
                                                    Co, "Ich Troje"? Skojarz z takim jednym co ma dzieci co się dziwnie nazywają,
                                                    żonę co wygląda jak z niemieckiej gazetki, dom jakby obrobił bank i chrypę
                                                    jakby palił 3 paczki dziennie (co chyba prawda jest zresztą).
                                                  • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 21:31
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > Co, "Ich Troje"? Skojarz z takim jednym co ma dzieci co się dziwnie nazywają,
                                                    > żonę co wygląda jak z niemieckiej gazetki, dom jakby obrobił bank i chrypę
                                                    > jakby palił 3 paczki dziennie (co chyba prawda jest zresztą).

                                                    Kojarzę pacana. Dalsze skojarzenia zaniosły mnie w okolice łysiejącego piłkarza
                                                    o nazwisku stosownym do profesji i do jego superinteligentnej silikonowej
                                                    blondess. Coś chyba nie tam mnie zaniosło...

                                                    Jesteś ochroniarzem tego kiwaczka? :-)
                                                  • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 21:45
                                                    > Jesteś ochroniarzem tego kiwaczka? :-)

                                                    Eh, Sokółka w desperacji poszukuje dla mnie coraz ciekawszych zawodów... A tu
                                                    nic...
                                                  • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 21:51
                                                    Managerem artystycznym? Może ... kucharzem? No bo to desperacja. Zaraz wezmę
                                                    wykaz zawodów w Polsce i będę jechać po nim, zaczynając od anatomopatologa
                                                    sądowego, potem klinicznego... ;-)
                                                  • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 23:56
                                                    No, już się trochę wyjaśniło dalej, choć wyjaśnienie pełne do końca nie jest
                                                    (to pełne to tylko przy psach wściekłych), ale kucharzem Toytoyek nie jest,
                                                    choć gotować potrafi- ot, starokawalerska konieczność:-)
                                      • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 19:54
                                        Hihi, zgadza się, że wiek około 30., choć w dość szerokim pojęciu. Że
                                        wykształcenie wyższe też trafione. I to by było na tyle:-))) A, że jeszcze
                                        mieszka na swoim, ale to łatwe było, pewnie Sokół też mieszka na swoim, bo ma
                                        swoją budkę sokolą, to i jak inaczej? Z kim ją dzielić by miał - z myszami? A z
                                        Małkini Toytoyek nie jest, oj nie...

                                        Strzelam dalej. Hm... Sokół zatem jest z wykształcenia dzienikarzem lub
                                        ewentualnie może socjologiem jeszcze do głowy mi przychodzi. Pracuje raczej nie
                                        w gazecie jednak. Może w jakowejś instytucji typu wydawnictwo?
                                        • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:17
                                          toytoyek napisał:

                                          > Hihi, zgadza się, że wiek około 30., choć w dość szerokim pojęciu. Że
                                          > wykształcenie wyższe też trafione. I to by było na tyle:-))) A, że jeszcze
                                          > mieszka na swoim, ale to łatwe było, pewnie Sokół też mieszka na swoim, bo ma
                                          > swoją budkę sokolą, to i jak inaczej? Z kim ją dzielić by miał - z myszami? A
                                          z Małkini Toytoyek nie jest, oj nie...

                                          Techniczne? Nie uwierzę. Wiesz mi się nasuwało niedorzeczne, że jesteś
                                          architektem. Ale Sokół nie śmiał tego pisać, bo nie ma logicznego uzasadnienia
                                          dla tej myśli. A, owszem, Sokół na swoim. Co do dzielenia sokolej budki z
                                          kimkolwiek. No mógł być np. kot. Ale myszami musiałabym się dzielić, więc kot
                                          odpada. ;-)

                                          > Strzelam dalej. Hm... Sokół zatem jest z wykształcenia dzienikarzem lub
                                          > ewentualnie może socjologiem jeszcze do głowy mi przychodzi. Pracuje raczej
                                          nie w gazecie jednak. Może w jakowejś instytucji typu wydawnictwo?

                                          No, no. Tu Ciebie podziwiam za domyślność. To pierwsze. Ale w temacie pracy nie
                                          trafiłeś. Trudne będzie, bo to akurat mocno nietypowe. :-)
                                          • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:32
                                            > Techniczne? Nie uwierzę. Wiesz mi się nasuwało niedorzeczne, że jesteś
                                            > architektem. Ale Sokół nie śmiał tego pisać, bo nie ma logicznego
                                            > uzasadnienia dla tej myśli.

                                            A otóż z technicznym Sokół już nieco bliżej trafił, choć i to nie do
                                            końca... :-) A już architektem to Toytoyek nie jest stanowczo. Choć traktuję to
                                            jako komplement, bo profesja zacna.

                                            > A, owszem, Sokół na swoim. Co do dzielenia sokolej budki z
                                            > kimkolwiek. No mógł być np. kot. Ale myszami musiałabym się dzielić, więc kot
                                            > odpada. ;-)

                                            No mógł być, ale jakoś tak wyczułem Sokoła:-)

                                            >
                                            > > Strzelam dalej. Hm... Sokół zatem jest z wykształcenia dzienikarzem lub
                                            > > ewentualnie może socjologiem jeszcze do głowy mi przychodzi. Pracuje racz
                                            > ej
                                            > nie w gazecie jednak. Może w jakowejś instytucji typu wydawnictwo?
                                            >
                                            > No, no. Tu Ciebie podziwiam za domyślność. To pierwsze.

                                            A to akurat było proste, zważywszy na kwiecisty bardzo sposób wypowiedzi
                                            Sokoła, łatwo rozpoznawalny jako styl profesjonalny, choć niebanalny zarazem.

                                            > Ale w temacie pracy nie trafiłeś. Trudne będzie, bo to akurat mocno
                                            > nietypowe. :-)

                                            Nietypowe Sokół mówi... A zatem strzelał będę w instytucję typu fundacja, bądź
                                            też inne coś pozarządowego. I jak teraz?
                                            • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:47
                                              toytoyek napisał:

                                              > A otóż z technicznym Sokół już nieco bliżej trafił, choć i to nie do
                                              > końca... :-) A już architektem to Toytoyek nie jest stanowczo. Choć traktuję
                                              to jako komplement, bo profesja zacna.

                                              Inżynier? Rzecznik jakości?


                                              > No mógł być, ale jakoś tak wyczułem Sokoła:-)

                                              Ale miałam kota! Tyle że już go nie mam. Uprzedzam pytanie - nie zjadłam go. :-
                                              )

                                              > A to akurat było proste, zważywszy na kwiecisty bardzo sposób wypowiedzi
                                              > Sokoła, łatwo rozpoznawalny jako styl profesjonalny, choć niebanalny zarazem.

                                              Dziekuję za przychylną ocenę dłubaninki. To mi zostało, że rozpisuję się na
                                              forum, bo był to wymarzony zawód i nawet zdążyłam w nim popracować. he, he. :-)

                                              > Nietypowe Sokół mówi... A zatem strzelał będę w instytucję typu fundacja, bądź
                                              > też inne coś pozarządowego. I jak teraz?

                                              Znów pudło. Inna bajka. :-)
                                              • toytoyek Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 20:53
                                                > Inżynier? Rzecznik jakości?

                                                Otóż jak już zdążyłem napisać w poście, co się ukazał nieco poniżej, "inż" to
                                                ja nie jestem... Rzecznik jakości... Powiedzmy, że w mojej pracy pojawia się
                                                element oceniania jakości, ale to nie to. Nie domyśli się Sokół, bo to mało
                                                jakoś stereotypowe jak na niebieską budkę, ale jak Sokół się wybierze na
                                                umówione piwo z Toytoykiem i Cyniem to się dowie w szczegółach:-)
                                                >
                                                > Dziekuję za przychylną ocenę dłubaninki. To mi zostało, że rozpisuję się na
                                                > forum, bo był to wymarzony zawód i nawet zdążyłam w nim popracować. he, he. :-
                                                )
                                                Ocena jak najbardziej zasłużona, choć jako nie-rzecznik jakości nie mogę tego
                                                oceniać profesjonalnie, a jedynie subiektywnie. No widać, widać...
                                                >
                                                > A zatem strzelał będę w instytucję typu fundacja,
                                                > bądź też inne coś pozarządowego. I jak teraz?
                                                >
                                                > Znów pudło. Inna bajka. :-)

                                                I tu już Toytoykowi weny zaczyna brakować, bo nie podejrzewa, żeby Sokół między
                                                tymi budkami na stadionie krążył z przyczyn zawodowych... Nic to, Toytoyek
                                                także liczy, że tajemnica ta ujamni sie wkrótce...
                                                • white.falcon Podpowiedź ;-) 30.10.05, 20:57
                                                  toytoyek napisał:

                                                  > Otóż jak już zdążyłem napisać w poście, co się ukazał nieco poniżej, "inż" to
                                                  > ja nie jestem... Rzecznik jakości... Powiedzmy, że w mojej pracy pojawia się
                                                  > element oceniania jakości, ale to nie to. Nie domyśli się Sokół, bo to mało
                                                  > jakoś stereotypowe jak na niebieską budkę, ale jak Sokół się wybierze na
                                                  > umówione piwo z Toytoykiem i Cyniem to się dowie w szczegółach:-)

                                                  A co, zawód Toytoyek ma wypisany na czole? ;-) Lekarz?

                                                  >I tu już Toytoykowi weny zaczyna brakować, bo nie podejrzewa, żeby Sokół między
                                                  > tymi budkami na stadionie krążył z przyczyn zawodowych... Nic to, Toytoyek
                                                  > także liczy, że tajemnica ta ujamni sie wkrótce...

                                                  Między budkami na Stadionie nie krąży. Więcej, to jest jedyne miejsce, gdzie ma
                                                  służbowo zakazane pojawianie się nawet prywatnie. Podpowiedź - dla własnego
                                                  bezpieczeństwa, że tak powiem. Dałam podpowiedź! :-)
                                                  • toytoyek Re: Podpowiedź ;-) 30.10.05, 21:07
                                                    > A co, zawód Toytoyek ma wypisany na czole? ;-) Lekarz?

                                                    Hihi, no zaczynam się dobrze bawić. Nieeeeee...

                                                    > Między budkami na Stadionie nie krąży. Więcej, to jest jedyne miejsce, gdzie
                                                    ma służbowo zakazane pojawianie się nawet prywatnie. Podpowiedź - dla własnego
                                                    > bezpieczeństwa, że tak powiem. Dałam podpowiedź! :-)

                                                    Czyżby funkcjonariuszem policji jakowejś albo innej służby ochrony praw
                                                    autorskich względnie miejskiej straży był Sokół? A Toytoyek już podpowiedź dał
                                                    i to baaaardzo wyraźną wcześniej, tylko Sokół jej nie odczytał...
                                                  • white.falcon Re: Podpowiedź ;-) 30.10.05, 21:10
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > Hihi, no zaczynam się dobrze bawić. Nieeeeee...

                                                    A dotąd to zła zabawa była? Sokół staje się podejrzliwy, czy aby czegoś nie
                                                    pokręcił. ;-)

                                                    > Czyżby funkcjonariuszem policji jakowejś albo innej służby ochrony praw
                                                    > autorskich względnie miejskiej straży był Sokół? A Toytoyek już podpowiedź
                                                    dał i to baaaardzo wyraźną wcześniej, tylko Sokół jej nie odczytał...

                                                    Przeciez policja i Straż Miejska tam chodzi, a Sokół ma służbowo zakazane.
                                                    Bardzo ciepło, ale nie to. :-)
                                                  • toytoyek Re: Podpowiedź ;-) 30.10.05, 21:22
                                                    > A dotąd to zła zabawa była? Sokół staje się podejrzliwy, czy aby czegoś nie
                                                    > pokręcił. ;-)

                                                    Nie no, zabawa wciąż przednia, ale coraz przedniejsza:-)
                                                    >
                                                    > Przeciez policja i Straż Miejska tam chodzi, a Sokół ma służbowo zakazane.
                                                    > Bardzo ciepło, ale nie to. :-)

                                                    Hmmm... Co to może być: ciepło, ale z przyczyn bezpieczeństwa chodzić tam nie
                                                    może... No nie wiem, w prokuraturze jakiej Sokół pracuje czy co? Ale z tym
                                                    wykształceniem się nie zgadza. To może Sokół na przykład w ambasadzie
                                                    ichniejszej posiaduje?
                                                  • white.falcon Re: Podpowiedź ;-) 30.10.05, 21:27
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > Hmmm... Co to może być: ciepło, ale z przyczyn bezpieczeństwa chodzić tam nie
                                                    > może... No nie wiem, w prokuraturze jakiej Sokół pracuje czy co? Ale z tym
                                                    > wykształceniem się nie zgadza. To może Sokół na przykład w ambasadzie
                                                    > ichniejszej posiaduje?

                                                    Koleżanka moja pracuje w ambasadzie duńskiej i nie jest wcale zadowolona, więc
                                                    Sokół by tak nie chciał. Jeszcze cieplej trafiasz. :-) Ja pracuję niezgodnie z
                                                    wykształceniem (z przyuczenia - zdarza się), ale je wykorzystuję na potęgę.
                                                  • toytoyek Re: Podpowiedź ;-) 30.10.05, 21:31
                                                    > Koleżanka moja pracuje w ambasadzie duńskiej i nie jest wcale zadowolona,więc
                                                    > Sokół by tak nie chciał. Jeszcze cieplej trafiasz. :-) Ja pracuję niezgodnie
                                                    z wykształceniem (z przyuczenia - zdarza się), ale je wykorzystuję na potęgę.

                                                    Toytoyek wywiesza białą flagę. Zero dalszych koncepcji. Null. Kompletnie nie
                                                    mam pojęcia. Wściekłego strzelę to może trafię:-)
                                                  • white.falcon Re: Podpowiedź ;-) 30.10.05, 21:48
                                                    Eee, biała flaga nie pasuje, bo ja tez na Twój temat pomysły mam dziekie i też
                                                    pasują jak pięść do nosa. Idziesz dobrą drogą i jesteś bliziuteńko.

                                                    Podpowiedź na zasadzie pytań:

                                                    1) Dlaczego mam zakaz chodzenia na stadion? I to w związku z moim
                                                    bezpieczeństwem - co by Sokołowi łba nie oderwali. gdyby przekupić chcieli, to
                                                    takiego zakazu by nikt nie dał - przekupić kogoś można wszędzie. "Poszto estes
                                                    se cenen?" - zacytuję za Lindą z "Demonów wojny wg. Goi".

                                                    2) Gdzie umiejętności pisania i cały majdan nabyty w dziennikarstwie plus
                                                    ewidentne predyspozycje do wciskania nosa nie tam gdzie trzeba są ważniejsze od
                                                    kierunkowego wykształcenia? Do czego to może być przydatne na tyle, by
                                                    człowieka zatrudnili?

                                                    3) Gdzie wykorzystuje się języki obce i do czego?

                                                    4) Gdzie ubocznym skutkiem może być wyjeżdżanie w delegacje służbowe i
                                                    podpisywanie takich dokumentów, o których informują w PAP i innych mediach,
                                                    choć nie na miejscu głównym.

                                                    Jeśli nie domyślisz się, to mogę mailem powiedzieć, bo nie chcę rozrywki psuć
                                                    innym. :-) To jak, Toytoyku? :-)
                                      • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 19:55
                                        Iza - wiek około 30. Wykształcenie wyższe ekonomiczne. Mieszka w Toruniu,
                                        wynajmując mieszkanie. Pracuje jako księgowa? Sekretarka? Może pracować w
                                        administracji publicznej - w jakimś Urzędzie. :-)
                                        • duszka2 Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 21:36
                                          hehehe...
                                          wiek : -słuszny, przedział 30-40;
                                          - wyższe, wyższe...elementy ekonomii były ale teraz bardziej w zyciu;-)
                                          - a fee księgowośc chybabym umarła od mdłości i siedzenia w jednym
                                          miejscu...pudło!sekretarka tez nie...ani adminisrtacja publiczna, choć
                                          klientów mam sporo;-)
                                          - mieszkanie wynajmuję...ciekawe gdzie to powiedziałam? wydaje mi sie ,
                                          że nie powiedziałam tylko zgadłaś, nonno
                                          • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 21:50
                                            O, to z tym zawodem trafiłam gorzej. Słusznie zauważasz, że pamiętam, co kto
                                            pisał, ale tylko w przypadku pierniczków, których lubię. A z mieszkaniem to był
                                            taki strzał. :-)
                                      • white.falcon Re: Sokołkowe wersje ;-) 30.10.05, 19:56
                                        Meduza - wiek (mam nadzieję, że nie obrazi się na ten domysł) - po 30-ce.
                                        Wyższe specjalistyczne, jest chemikiem lub fizykiem. Jakaś poważna dziedzina
                                        naukowa. Pracuje w jakimś naukowym instytucie lub firmie, gdzie opracowują
                                        jakieś tajemnicze receptury. Mieszka daleko i tez na swoim. :-)
                                  • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 19:42
                                    ...A z Cyniem to teraz żadna zabawa, bo Cynio sobie poszedł bardzo fajną
                                    panienkę wyrywać, to nie zweryfikuje, czy prawda jest, że jest studentem, lat
                                    23-24, prawdopodobny kierunek studiów: techniczne. Zamieszkały w akademiku,
                                    ewentualnie mieszkaniu dzielonym z niemałą liczbą współtowarzyszy...
                                    • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 19:58
                                      jak wróci to dopiero nam tę zabawę zweryfikuje. ;-) Okaże się być 40-letnim
                                      facetem z księgowości w Urzędzie Wojewódzkim. ;-D

                                      Poproszę o resztę domysłów, bo Sokół już nagryzmolił. :-)
                                      • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 20:12
                                        Dobrze, ja kontynuuję zgadywankę. Iza, mężatka z jednym lub dwojgiem dzieci,
                                        wiek: około 35, wykształcenie wyższe ekonomiczne, pracuje jako księgowa na
                                        własny rachunek, mieszkanie własne (z mężem), duże.

                                        Meduza, wiek: około 32, doktorat z fizyki zapewne, pracuje na uczelni wyższej,
                                        mieszka na swoim w mieszkaniu dość niedużym, zapewne 2 pokoje
                                        • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 20:20
                                          Z Izą nie było trudne, bo wyżej powiedziała, że ma jedno dziecko. Meduza tez
                                          nie kryła się z zawodem. Resztę Pierniczkowe Panie same zweryfikują i natrą nam
                                          uszy za czcze plotkowanie. Już pomijam to, co nam Toni zrobi. Bedę bała się
                                          otworzyć jego wpis - hiii. ;-D
                                          • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 20:22
                                            Ha, no więc z paniami poszło nam łatwo, za wyjątkiem Sokółki. No więc jak
                                            Sokółko z trafnością moich ostatnich strzałów? A ciekawym czy masz jakieś
                                            kolejne typy na temat mojej osoby:-)
                                            • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 20:32
                                              A mówiłam, że wątek zacina się! Tam z góry napisałam. Masz 40% trafienia póki
                                              co (pi razy oko wiek, wykształcenie, rodzaj wykształcenia i rodzaj zajmowanego
                                              lokum). :-)

                                              W Twoim przypadku jeszcze została Twoja własna firma. Salon samochodowy lub
                                              wypozyczalnia okrętów podwodnych. ;-)
                                              • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 20:38
                                                white.falcon napisała:

                                                > A mówiłam, że wątek zacina się! Tam z góry napisałam. Masz 40% trafienia póki
                                                > co (pi razy oko wiek, wykształcenie, rodzaj wykształcenia i rodzaj
                                                zajmowanego
                                                > lokum). :-)

                                                Zaraz zaraz, z tym wykształceniem to mówię: tak pi razy oko, mniej więcej tak
                                                jak i wiek. Bo "inż" to ja w tytule nie mam... Choć z pewnością bliżej mi
                                                do "inż" niż do magistra nauk humanistycznych.
                                                >
                                                > W Twoim przypadku jeszcze została Twoja własna firma. Salon samochodowy lub
                                                > wypozyczalnia okrętów podwodnych. ;-)

                                                Hihi, chciałbym, chciałbym... Nie, oj nie...
                                                • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 20:53
                                                  No to już nie wiem. Informatyk? No przecież nie krojczy od skrawania ciekłym
                                                  azotem w warunkach zmiennych. ;-)
                                                  • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 20:55
                                                    > No to już nie wiem. Informatyk? No przecież nie krojczy od skrawania ciekłym
                                                    > azotem w warunkach zmiennych. ;-)

                                                    Hihihi, nie:-) Pudło:-) Przy piwku, Sokole, przy piwku... Znaczy się: przy
                                                    wściekłych pieskach...

                                                    Aha, krojczy też nie...
                                                  • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:12
                                                    Muzyk? Wiodący bębniarz zespołu "Kury"? ;-)
                                                  • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:24
                                                    > Muzyk? Wiodący bębniarz zespołu "Kury"? ;-)

                                                    Och, nie! Zespół Kury jest mi nieco obcy, bo co prawda niby formacja ta ma
                                                    pewne ambicje jazzowe, co Toytoyek lubi, ale nie porywa mnie ani osobowość
                                                    Tymona, ani wyjątkowo karkołomna próba bycia oryginalną grupą jassową w ich
                                                    wykonaniu. Mówiąc po polsku: dla mnie wiocha. A więc nie...


                                                  • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:33
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > Och, nie! Zespół Kury jest mi nieco obcy, bo co prawda niby formacja ta ma
                                                    > pewne ambicje jazzowe, co Toytoyek lubi, ale nie porywa mnie ani osobowość
                                                    > Tymona, ani wyjątkowo karkołomna próba bycia oryginalną grupą jassową w ich
                                                    > wykonaniu. Mówiąc po polsku: dla mnie wiocha. A więc nie...
                                                    >
                                                    Redaktor działu muzycznego czasopisma? Wytwórnia płyt nie chodnikowych
                                                    bynajmniej? :-)
                                                  • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:48
                                                    > Redaktor działu muzycznego czasopisma? Wytwórnia płyt nie chodnikowych
                                                    > bynajmniej? :-)
                                                    >
                                                    O, widzę że moja pseudointeligentna wypowiedź sprowokowała Sokoła do
                                                    zawierzenia w moją rzekomą fachowość w tej dziedzinie... Nieeee...
                                                  • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:33
                                                    Bo akurat na muzyce nie znam się, więc mogłeś dowolnie napisać coś takiego i
                                                    jeszcze lepszego i też łyknęłabym. :-)
                                                  • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 23:55
                                                    No, ja troszkę się znam, ale nie z zawodu tylko z gustu. Ale wszelkie takie
                                                    tam "Miłość", "Kury" i inne szarpidruty w tym guście (pomorskie zdaje się) to
                                                    moim zdaniem im się wydaje że grają, a tak po prawdzie to rzępolą... Ale
                                                    subiektywna to opinia...
                                        • duszka2 Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:41
                                          No brawo widze, że śledzisz moje wpisy i notujesz...ale ta ekonomia znowu, a ja
                                          taka romantyczka jestem...
                                          choc nie powiem ksiegowośc mojej firmy (skromnej)prowadzę...bo pracuje na
                                          własny rachunek
                                          to prawda...mieszkanie duże tak za duże i za małe jednocześnie...
                                          co do męża - to tajemnica...
                                          dziecko juz powiedziano ...
                                          trafień duzo , jestem pełna podziwu
                                          a Toytoyek jest nauczycielem?
                                          • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:48
                                            A to tak przypadkiem się trafiło. Zgaduj z nami. :-)
                                          • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:49
                                            > a Toytoyek jest nauczycielem?

                                            AND THE OSCAR GOES TO....... IZA!

                                            Ale dalej już nie wnikajmy:-)
                                            • duszka2 Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:54
                                              czyli bingo????
                                              o rany...
                                              ale ja nie jestem Iza;-))))
                                              tylko nie wiem jak jest z Sokółką moze tłumacz???
                                            • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:55
                                              Sokole drogi, jedyne co mi w tym momencie przychodzi do głowy to jakieś
                                              ministerialne posady w kwestiach imigrantów nielegalnych... Nie wiem, po prostu
                                              nie wiem... Ale jeśli znów nie trafiłem to będę kombinował i mam nadzieję w
                                              piątek się dowiedzieć:-)
                                              • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 21:59
                                                Bliiiisko!!!! :-)

                                                A nauczyciel mi do głowy nie przyszedł. Brawo, Duszka!!!! :-)
                                                • duszka2 Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:03
                                                  Meduza bardzo naukowo wyglada, bo to szkiełko i oko widac...nauki raczej
                                                  biologiczne, może oceanografia ;-))))?
                                                  Toni to pewnie młody pastor czy inny duchowny szukający zony w bogobojnym kraju
                                                  przodków, zabije mnie za to, hihihi
                                                  • white.falcon Pastor ??? ;-) 30.10.05, 22:09
                                                    duszka2 napisała:

                                                    > Toni to pewnie młody pastor czy inny duchowny szukający zony w bogobojnym
                                                    kraju przodków, zabije mnie za to, hihihi

                                                    Jak trafiłaś, to masz Oscara!!! :-) Ale, ale, ja to Oscara dam, a Toni to
                                                    klątwę jeszcze rzuci. Hiiii. ;-)

                                                    A Cynio? Jak sądzisz, kim ten Pierniczek jest? :-)
                                                  • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:10
                                                    Zaraz zaraz, byłem przeświadczony, że Iza i Duszka to ta sama osoba. Ta z
                                                    poplątanymi włosami co rozwichrzone układają się na swetrze. No i jakoś mi
                                                    koncepcja padła... Jak to z tym jest w końcu, Duszko droga?
                                                  • duszka2 Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:15
                                                    Co do Cynia musze pomysleć i poczytac jego posty ale innym razem;-))Może
                                                    jeszcze student?
                                                    Iza i Duszka to ta sama osoba ale Iza to nie jest moje imię prawdziwe. Teraz
                                                    juz chyba jest mam nadzieje jasne;-)))
                                                    A Sokółka powie czy jest tłumaczem?
                                                  • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:26
                                                    duszka2 napisała:

                                                    > A Sokółka powie czy jest tłumaczem?

                                                    Dobrze mówisz, dać Duszce piwa!!! :-) Poniekąd jestem i nawet - tu Sokół chwali
                                                    się mocno - dobrym, bo symultanicznie w kilku językach kłapie dziobem. Jest to
                                                    moje uboczne zajęcie, a w pracy - to, które mieści się w rubryce pt. "inne
                                                    obowiązki zlecone przez przełożonych". :-)
                                                  • duszka2 Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:29
                                                    No to asystentka prezesa do spraw public relations lub podobne...;-)))
                                                  • duszka2 Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:17
                                                    aaaaha licznik wpisów na stronie tytułowej jest u mnie o kilka do przodu niż na
                                                    paskach i zanim sie pojawią do przeczytania to nadażam jeszcze wpisywac w
                                                    innych watkach, może by właściciel wątka cuś z tym zrobił?
                                                  • toytoyek Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:27
                                                    Nio pewnie trzeba będzie kiedyś nowy wąteczek założyć jako kontynuaję, ale
                                                    szkoooda straaasznaaaa....

                                                    A u nas Duszko taksamo, opóźnia nam się niestety. A z Izą-Duszką już jasne:-)
                                                  • white.falcon Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:32
                                                    Co do tego tak samo. Może rzeczywiście Duszka trafia w sedno i Toni to pastor?
                                                    Stąd te jego cytaty z ksiąg mądrości religijnej? I to jego zacięcie w
                                                    wygłaszaniu przemówień niezupełnie na temat? Jak sądzisz, Toytoyku? :-)
                                                  • duszka2 Re: Wyobrażenia o piernikowych ludkach ;-) 30.10.05, 22:51
                                                    Idę powoli spac dla mnie jutro zwykły dzień...choc o godzinke dłużej...czyli
                                                    mozna wolniej rano wstawać;-)
                                                    Doniescie mi jak to jest z tym pastorem bo Oskary zbieram, jednego juz mam za
                                                    toytoyka.A co z Sokolicą?
                                                    Może mi się w nocy przysni, bo dzisiaj noc duchów.
                                                    Dobranoc...Zapiernoc...;-)))
                                                  • white.falcon Dobranockowo ;-) 30.10.05, 23:03
                                                    Dobranoc, Duszko. :-) Dobrych snów. Ja jutro też zapierniczam - he, he - do tej
                                                    nieodgadnionej przez Was do końca pracy.

                                                    Zapewne nominalny Pastor objawi się i tak nam da popalić, że ze zdumienia nie
                                                    pozbieramy się. Moc roboty go czeka przy czytaniu tego, co tu nabazgroliliśmy.

                                                    Zapiernoc. ;-)))
                                                  • toytoyek Re: Dobranockowo ;-) 30.10.05, 23:06
                                                    To ja również wszystkimżyczę dobrej nocy. A żeby Duszce nieco chwały ująć to ja
                                                    powiem tylko, że ten Oscar to też taki troszkę nie do końca, bo działąlność
                                                    pedagogiczna nie jest jedyną jaką prowadzę, ale na tym poprzestańmy może w tym
                                                    wąteczku.

                                                    Miłej nocy i wyśpijcie się dobrze przed jutrzejszym kazaniem:-)

                                                    A Sokół że jest tłumaczem... Hmmm, ale jak to się ma do zakazu chodzenia na
                                                    stadion?...
                                                  • thecynio Re: Dobranockowo ;-) 30.10.05, 23:20
                                                    ja tez zycze milej nocki wszystkim i jutro postaram sie byc nieco aktywniejszy
                                                    bo dzis mialem troche zajety dzien a Wy widze sie nie oszczedzaliscie Dobranoc
                                                  • white.falcon Re: Dobranockowo ;-) 30.10.05, 23:41
                                                    thecynio napisał:

                                                    > ja tez zycze milej nocki wszystkim i jutro postaram sie byc nieco aktywniejszy
                                                    > bo dzis mialem troche zajety dzien a Wy widze sie nie oszczedzaliscie Dobranoc

                                                    Miłych senków. Liczymy na Ciebie, Cynio. :-)
                                                  • white.falcon Re: Dobranockowo ;-) 30.10.05, 23:40
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > Miłej nocy i wyśpijcie się dobrze przed jutrzejszym kazaniem:-)
                                                    Domyślam się od kogo to kazanie dostaniemy i będziemy musieli we włosiennicach
                                                    chodzić i popiołkiem posypywać łebki i kajać się. Byle biczować się Pastor nie
                                                    kazał, bo Sokołowi by piórka powyłaziły. ;-)

                                                    > A Sokół że jest tłumaczem... Hmmm, ale jak to się ma do zakazu chodzenia na
                                                    > stadion?...

                                                    Przeczytaj powyżej - dałaaam podpowiedzi dodatkowe, Toytoyku! :-)
    • white.falcon Takie coś w sokolej sprawie - podpowiedź :-) 30.10.05, 23:06
      A właściwie nie podpowiedź, tylko coś, co spostrzegłam. Toytoyek, Ty prawie
      trafiłeś w jeszcze jedną kwestię, dotyczącą Sokółki. Trochę obok i związaną nie
      z zawodową biografią, ale prawie trafiłeś. Ciekawa jestem, czy domyślisz się o
      co tu chodzi. :-)

      Podpowiedź: kiedyś mówiłam o niebanalnym życiorysie Sokółki. O co tu
      chodzi... ;-)
      • thecynio a to Cynio wlasnie 30.10.05, 23:18
        no to ja juz po was nieco wiem..chodz i tak niewiele..a co do mnie to ja jestem
        sobie studencik lat mam 25 studia to zarzadzanie w sporcie sobie mieszkam w
        domku w miescince niewielkiej..ciagle nie wiem o co chodzi z piatkiem wiec
        toytouyku wyjuasniaj..co dowypychania Cynia to raczej nie bardzo i na
        telewizorze tez sie nie zmieszcze choc niewielkiej postury ze mnie chlopinka..
        • white.falcon Re: a to Cynio wlasnie 30.10.05, 23:37
          Cynio, czytaj, czytaj, co tam nabazgroliliśmy. Pierniczkuje nam się nieźle, ale
          od tego Pierniczkowe Ludki jesteśmy, no nie?!

          No i nic nie mówisz o tej cud-miód króliczkowej Pani. Czyżby miała wypisane na
          czole słowo "zołza"? ;-D I wcale nie Ciebie Sokółka chciała wypchać. Myśli
          poleciały mi szybciej, niż pisane słówka poprostu. Chodziło o hipotetycznego
          królika do wypchania, gonionego przez Ciebie. ;-)
        • toytoyek wyjaśnienie ważne 30.10.05, 23:52
          To ja już dobranockowo,

          No o ile sobie przypominam to przedwczoraj pojawiła się koncepcja wspólnego
          wątkowego spożycia wściekłych psów w barwie dowolnie wybranej przez uczestników
          wątku, czym zainteresowali się Sokółka, Cynio i piszący te słowa. A ponieważ
          praca i te sprawy niektórych w tym gronie borykają, to Sokółka chyba piątek
          zaproponowałą, na co wszyscy wstępnie przystali, szczegóły zaś miały być
          ustalone w okresie późniejszym. Tak było?

          No to proszę o jakieś informacje od zainteresowanych, a sam wracam jutro z
          wieczora lub pojutrze z wieczora, bo na rodzinne groby pojechać czas. Do
          Małkini oczywiście. I tam w atmosferze zadumy jesiennej dalej myśleć będę nad
          Sokółkową zagadką zawodową...
          • white.falcon Re: wyjaśnienie ważne 31.10.05, 00:11
            Może być piątek, może być sobota. Tylko gdzie? Przecież nie w Małkini chyba na
            peronie? I chyba nie w miejscu pracy modrej budki?

            Co myślicie np. o takiej "Szpulce", czy "Szpilce" na pl. Trzech Krzyży (Toni -
            to jest własna nazwa tego miejsca i nie ja to wymyśliłam !). Macie inne
            propozycje? Bo jeszcze znam tanią i spokojną knajpę z piwem i dobrym jedzeniem,
            gdzie nie ma zbyt dużo elementu zarówno snobistycznego, jak i "elementarnego
            spod znaku wina "Uśmiech traktorzysty". Poprostu sympatyczne miejsce.
            W "Szpilce" ostatnio siedział Ziobro - wycofałyśmy się z koleżanką jeszcze by
            nas o coś posądził. ;-)

            Podróży dobrej, Toytoyku, będę Ci jutro życzyć, nie uprzedzajmy biegu czasu. :-)
            • Gość: Anieśka Witam:) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 31.10.05, 07:11
              Czy moge do was dołąnczyć?, u was jest tak cieplutko i milutko,chętnie z wami
              porozmawiam:)i się za przyjaznie, pozdrawiam pa.
              • toytoyek Re: Witam:) 31.10.05, 07:24
                Jasne:-) Zapraszamy:-)

                A ze swej strony drogim pierniczkom miłego dzionka, jadę na groby rodzinne i
                wrócę dziś z wieczora. albo i jutro dopiero. W każdym razie widzę, że Toni też
                chyba pojechał - Sokołowi się upiekło...
                • white.falcon Udanej podróży, Toytoyku ! :) 31.10.05, 08:55
                  toytoyek napisał:

                  > A ze swej strony drogim pierniczkom miłego dzionka, jadę na groby rodzinne i
                  > wrócę dziś z wieczora. albo i jutro dopiero. W każdym razie widzę, że Toni
                  też chyba pojechał - Sokołowi się upiekło...

                  Modra budko, Toytoyku, dobrej podróży i upraszam, wyglądaj jakoś dostojnie przy
                  tych grobach. Albo nie, lepiej zachowuj się godnie, bo trudno przewidzieć, czy
                  nie będzie wiało. A jak wieje, to można niechcący wyglądać głupio, nawet jak
                  chce się wyglądać godnie, dostojnie i mądrze. ;-)

                  Pozdrawiam,
                  Sokoliczka
                  P.S. A co do tego, czy mi się upiekło, to nie znamy dnia, ani godziny - hiiii.
                  Toni o ksywie "Pastor" może wychynąć znienacka z netowych odmętów. ;-)
              • white.falcon Powitanie dla Anieśki. :-) 31.10.05, 08:50
                Gość portalu: Anieśka napisał(a):

                > Czy moge do was dołąnczyć?, u was jest tak cieplutko i milutko,chętnie z wami
                > porozmawiam:)i się za przyjaznie, pozdrawiam pa.

                Witam, Anieśko, w Pierniczkowym Świecie. Nowe ludziki pierniczkowe są mile
                widziane. :-)

                Co słychać u Ciebie? Jak Ci zaczął się dzionek? :-)
                Pozdrawiam,
                Sokoliczka
              • thecynio Re: Witam:) 31.10.05, 09:49
                witam w klubie do ktorego sam niedawno dąłaczyłem..pozdrawiam cieplutko:)
            • thecynio Re: wyjaśnienie ważne 31.10.05, 09:51
              ojej to ja musze do stołecznej stolicy gonic coby z piernikami zmierzyc sie
              przeciwko wscieklym psom??cholera troche to daleko dla mnie no ale cos bede
              musial wymyslec..obocymy:)
              • white.falcon Re: wyjaśnienie ważne 31.10.05, 10:30
                No przecie, a jakże by inaczej. Inaczej Cynio nie byłby Cyniem ;-)

                Cynio odważny jest. ;-)
    • white.falcon I znów bajka sokołkowa :-) 31.10.05, 00:06
      No nie! Pierniczkowe Ludki, Sokółka nie może odwalać produkcji literackiej sama
      codzień, a raczej - co wieczór. Poproszę Was, byście też coś wymyślili. Pastor
      Toni mógłby nam kazanie na "dobranoc" upichcić np. o godnym zachowywaniu się na
      wątku, takie pouczające. Toytoyek mógłby kołysankę ułożyć. Duszka coś
      romantycznego z rodzaju opowieści o duchach niesamowitych. Meduzka mogłaby
      opowiedzieć o niebanalnym zachowaniu cząsteczek fizycznych. Cynio też - o
      żywiole nieposkromnionym maszyn technicznego rodzaju... Jak poszukać, to każdy
      ma w zanadrzu coś.

      Dziś Sokółki bajka nietypowa. Bo w kontekście tego, że Duszka wspomniała, iż
      dziś noc duchów mamy.

      Mijanie się.

      Minęłam ją na chodniku i odwróciłam się po chwili. Ona stała wpatrując się w
      oświetlone okna i sylwetki poruszającyh się ludzi na tle firan i zasłon.
      Zielona kurtka, ręce w kieszeniach, dżinsy, kaptur, spod którego widać było
      koniuszek nosa. Nie zrezygnowana, ale i nie zadowolona. Zamyślona raczej.
      Fotograficzna pamięcią ujęłam ten obraz w ramkę pamięci i zaniosłam do domu.

      Usiadłam na stołku, patrząc w skupieniu w parująca kawę i międląc myśl: "Skąd
      ja to znam? Takie znajome, a obce. Takie jakieś nieprawdziwe, a prawdziwe." Nic
      to - umyłam filiżankę, nastawiłam pranie, a myśl, jak cichutki ból głowy, dalej
      tłukła się małą ćmą: "Skąd ja to znam?"

      Wieczór poszedł sobie zmarnowany moją nieuwagą. Myślałam nad tym obrazem
      intensywnie. Odruchowo chyba sięgnęłam do zdjęć w albumie, przerzucałam
      bezmyślnie kartki wspomnień niewyraźnych, wyraźniejszych, wyblakłych, niegdyś
      istotnych, teraz bez znaczenia. Zamarłam nagle na kolejnej stronie...

      "Iść? Bez sensu? Jej tam już nie ma? Szukać? Też bez sensu. Nie domyśliłam się,
      a mogłam... Właściwie co mogłam? Uprzedzić? Powiedzieć, że nie... Zawrócić? Ale
      jak? I na dobrą sprawę, to po co? Przecież wszystko skończyło się dobrze. W
      ostatecznym rozrachunku wszystko wyrównało się i to z nawiązką. I dodatkowo,
      przecież sobie nie życzyłabym teraz podobnego spotkania z kimś, kto mi powie,
      co będzie dalej."

      I to mnie uspokoiło. Da radę, jest dzielna, przetrwa najgorsze. I dobrze, że
      nie podeszłam.

      Zamknęłam album, poszłam umyć zęby i spać. Nie dręczyły mnie wyrzuty sumienia,
      ani koszmary. Zdałam sobie sprawę, że stało się coś, czego nigdy nie będę
      umiała pojąć. Czas nagle zagiął się i spotkałam siebie sprzed dziesięciu lat.
      Mam nadzieję, ufam, że jeśli kiedyś coś podobnego powtórzy się, zachowam się
      podobnie, jak wtedy.

      Morał bajeczki: Nie przyśpieszajmy biegu wydarzeń, bądźmy łaskawi dla siebie i
      wspomnień. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

      Pozdrawiam, mówiąc dobranoc,
      Sokoliczka

      P.S. I co powiecie o tej bajce?
      • thecynio Pobudkowo 31.10.05, 09:47
        no dzien dobry ja juz wsobie wstalem wlaczam komputer zagladam czekajac na
        kazanie a tu ni ma moze ja powinienem je napisac..ale zaden ze mnie
        kaznodzieja..dzis poniedzialek leniwy bedzie caly dzien.w kwestii maszyn
        technicznych droga sokolko to ja jestem kompletnym laikiem i jest to zywiol
        ktorego chyba nie poskromie nigdy ,nie moja to dziedzina wiec sie tam nie
        wspinam naw..zycze wszystkim good day..Sokólko twoje bajki sa niesamowite!!
        • Gość: smutasek Re: Pobudkowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 10:03
          I ja przetarłam już zaspane oczęta i biegnę włączyć maszynę,by powiedzieć dzień
          dobry Pierniczkowe Ludki!Widę,że Toytoyek wyjechał,ale Sokółka jest i napisała
          nam piękną bajkę-niebajkę,ponieważ w życiu wszystko to być może...Strasznie
          dużo tu napisaliście od kiedy piłam z Wami ostatnią lampkę wina i jadłam
          pierniczki.Widzę też,że trochę nabroiliście,gdyż wyczuwam,że uszka zajęcze Wam
          drżą na myśl o tym co powie prawy człowiek zza oceanu na Wasze zbyt liberalne
          wywody.Oj,oj,oj trochę się o Was martwię,ale co tam-MIŁEGO DNIA!!!
          • white.falcon Witaj, Smutasku! :-) 31.10.05, 10:41
            Cieszę się, że widzę Cię radosną w naszym gronie. :-) Toytoyek chyba istotnie
            powojażował, ale i tak nas tu dużo pomyka. Pierniczkowe Ludki są aktywne i
            rzeczywiście, wczoraj bawiliśmy się wesoło, a dziś istotnie mamy trochę
            zajęcze uszka, bo co to Toni powie na te nasze gryzmołki. Doszlismy do wniosku,
            że może być i tak, że Toni jest pastorem. Już się spodziewalismy gromów i
            pouczeń, a tu - nic. Az strach się bać, bo chyba jakichś strasznych uchybień
            dopuściliśmy się, gdyż tak strasznie Pastor milczy. Ani chybi potężne kazanie
            szukuje. ;-)

            Pastorze Toni, my jesteśmy grzeczni, nie karz nas strasznym kazaniem. ;-D
            • Gość: smutasek Re: Witaj, Smutasku! :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 11:24
              To może być cisza przed burzą.Może być jednak i tak,że Toni nie grzmi(z
              ambony?),ponieważ jest zajęty wycinaniem otworków udających oczy,nosek i usta w
              biednej dyni na Helloween:).A może zapadł w listopadową zadumę?A może ...?No
              nie wiem co jeszcze może,jedno jest pewne, nawet jak trochę zagrzmi to przecież
              nic się nie stanie,ponieważ ostatecznie jego poglądy(niektóre wypowiedzi
              czytałam)muszą istnieć dla równowagi,która w przyrodzie nie może być zachwiana:)
              • white.falcon Toni a Halloween :-) 31.10.05, 12:31
                Już za sam tytuł wyklnie mnie Toni i od czci odsądzi, Smutasku. On raczej
                deklarował niechęć do dyń, więc może im te otworki zalepia? :-)

                Masz po stokroć rację, tacy ludzie są potrzebni dla równowagi, bo by
                Pierniczkowe towarzystwo rozhulałoby się bez umiaru. :-)

                Smutasku, tam poniżej umawiamy się na Pierniczkowe spotkanie. Może chciałabys
                dołączyć? ;-)
        • thecynio Re: Pobudkowo2 31.10.05, 10:19
          uff toytoyek do Małkini popedziłto podrozy milej zycze:)ja własnie musze sobie
          poprzatac i zara sie za to zabiore byle o smieci bym sie nie zabił hehe..czy
          sokółka ma dzis dzien pracujacy czy moze sobie polatac??no mam nadzieje ze moze
          sobie polatac nawet w pracy,choc tam trzeba twardo stąpac po ziemi..dobra
          zabieram sie za pląsy z odkurzaczem
          • white.falcon Niebezpieczny zwierz u Cynia ;-) 31.10.05, 10:35
            Też miłego dnia Ci życzę, Cynio. I, niestety, zmartwić siebie muszę, w pracy
            jestem i jednym oczkiem zaglądam, gdy mam czas do Was, Drogie Pierniczki. :-)

            Cynio, może odkurzacz to nie najlepszy pomysł? To jest niebezpieczne zwierze
            drapieżne, może znienacka napadać. A może masz go oswojonego i chadza w obrożce
            z kokardką? Jeśli tak, to poszczuj go na śmieci i śmieci, gubiąc na zakrętach
            śmieciowe trzewiki, uciekną do sąsiada, głośno zawodząc: "Nie, Cynio, nie!
            Więcej nie będziemy pojawiać się!" ;-)
        • white.falcon O kazaniu Cyniowym :-) 31.10.05, 11:13
          thecynio napisał:

          > no dzien dobry ja juz wsobie wstalem wlaczam komputer zagladam czekajac na
          > kazanie a tu ni ma moze ja powinienem je napisac..ale zaden ze mnie
          > kaznodzieja..dzis poniedzialek leniwy bedzie caly dzien.w kwestii maszyn
          > technicznych droga sokolko to ja jestem kompletnym laikiem i jest to zywiol
          > ktorego chyba nie poskromie nigdy ,nie moja to dziedzina wiec sie tam nie
          > wspinam naw..zycze wszystkim good day..Sokólko twoje bajki sa niesamowite!!

          Cynio, ja mam obawy, że nasz Szanowny Kaznodzieja Pastor Toni pisze jakieś
          straszne treści, które tu opublikuje, kierując na nas niecnotne Pierniczki
          gromy i pioruny niebieskie. Może napisz jakieś kontr-kazanie na zapas, co by
          choć trochę strasznego Pastora powściagnąć. Sokół już i tak strasznie podpadł,
          bo bajkę nie taką napisał. Kto wie, czy ta nowa znów czegoś tam nie narusza.
          Sokół już woli kazania nie pisać, bo i tak wie, że po piórkach za niecnotliwe
          bajki oberwie. Dziękuję, Cynio, za miłe słówko o bajkach, ale wiesz, jaki jest
          Pastor Toni - on wszędzie widzi zagrożenia natury religijnej i je dzielnie
          tropi. Podpadniesz przyznawaniem się do tego, że bajki Ci się podobają. Nie
          wiem, czy nie lepiej, bys powiedział: "Zobaczymy, co Toni powie". ;-D
    • analityczka Re: I co ja mam zrobić? 31.10.05, 10:13
      Witam ciepło.
      Szkoda że wszysycy gdzieś się rozpierzchli bo Toyek wspomniał mi o piątkowych
      planach,co do szczegółów proponował lekturę forum a ja nie bardzo mogę sobie
      pozwolić czasowo na czytanie.
      Sokoliczko może chociaż Ty mnie "oświecisz"?Kiedy,gdzie,z kim?Ja coprawda
      przyjezdna jestem ale można by zastąpić samochodzik pociągiem.Hmm...Jeśli
      oczywiście mijasca nie są limitowane:)

      Pozdrawiam
      • white.falcon Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 10:49
        Witaj, Analityczko!

        Cieszę się niezmiernie, że odezwałaś się. A więc padł pomysł zorganizowania
        małego spotkania Pierniczków, powiązanego z ugaszczaniem się "wściekłymi
        pieskami" lub innymi napojami. Z propozycji do przegłosowania są piatek lub
        sobota. Póki co żaden z Panów nie podjął decyzji wiążącej, bo Sokółce i tak to
        jest obojętne, bo ma czas w obydwa dni tygodnia. Rzuciłam propozycję kawiarni,
        ale Panowie też milczą. Zastanawiam się - no bo skoro chciałyby przybyć osoby
        przyjezdne, to można by było wybrać coś, do czego można byłoby bezproblemowo
        (bez zbytecznego kombinowania) dotrzeć tramwajem z dworca (miejsca pracy -
        hiii - modrej budki Toytoyka ;-D )? Ja mogę coś wymyśleć, ale nie chcę być
        samozwańczym wścibskim narzucaczem miejsca i terminu spotkania.

        To Pierniczki chcą spotkać się, a nie Sokół sam ze sobą. :-)
        Pozdrawiam,
        Sokoliczka
        P.S. Analityczko, baw się z nami choć czas od czasu - rozchmurzy to napewno
        Twój poważny nick. :-)
        • analityczka Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 11:09
          Dziękuje Sokoliczko za odpowiedź.
          Napewno nie jesteś samozwańczym wścibskim narzucaczem-jako jedyna kobietka
          spośród tej "trójcy" musisz podjąć "męską decyzję" bo obawiam się że Panowie
          jak to Panowie-nic nie zorganizują a potem winą obarczą nas:)
          Ja w zasadzie(udział zasugerował mi Toyek)mogę się dostosować choć w piątek
          pracę kończę o 17-ej więc w mieście stołecznym mogła bym być najwcześniej około
          20 w całym "umundurowaniu roboczym"(biorąc poprawkę na częstotliwośc kursowania
          PKP).Wolała bym sobotę,ale jako "mniejszości"nie wypada stawiać warunków.Jedno
          jest pewne-miło by było Was poznać i jeśli tylko warunki będą temu sprzyjały to
          będę obecna.
          Niestety czas nie zawsze pozwala mi aktywnie wspołtworzyć forum ale uwierz
          mi,staram się jak mogę,a poważny nick jest tylko poważny-jego właścicielka
          zdecydowanie nie:)
          Pozdrawiam

          P.S.A może masz namiary na jakiś nocleg "nieco" poniżej kosztów Sheraton'a?
          • white.falcon Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 11:25
            Ależ nie ma za co, Analityczko. :-)

            Sądze, że skoro odpowiada Ci sobota bardziej, niż piątek, to może Panowie też
            daliby sie "ubłagać" w temacie przeniesienia imprezy na sobotę ze względów
            zrozumiałych, bo dojazdowych. Tak sobie myślę, że należy poczekać, aż modra
            budka Toytoyek wróci z wojażu i powie, co sądzi na ten temat i na temat
            knajpki, w której możemy się spotkać.

            Natomiast w kwestii ewentualnego noclegu. Takie informacje ma Warszawska Izba
            Turystyczna (mam do nich numer telefonu, ale w domu, ale chyba w Informacji też
            go mają). Jeśli spytasz się o coś w okolicach Służewca, to o ile mnie pamięć
            nie myli - koleżanka coś takiego mówiła, to są tam całkiem znośne hoteliki -
            czyste, skromne, umyć się i wykąpać można, pospać. Chyba to jest najważniejsze
            i ponoć ceny sensowne.

            Cieszę się, że nie jesteś poważnym suchym nudnym Pierniczkiem. To ogromnie
            pozytywne. :-)

            Wpadłam na karkołomny nieco pomysł. A może Toytoyek, gdy powróci, napisałby
            wątek, informujący o imprezie (oczywiście, po uzgodnieniu tutaj miejsca,
            terminu i godziny spotkania) i zapraszający innych forumowiczy/czki, którzy
            jeszcze nie wiedzą, iż są Pierniczkami. Dlaczego Toytoyek? Bo z
            psychologicznego punktu widzenia wpisy mężczyzn, szczególnie o imprezach,
            cieszą się większym odzewem.

            Co sądzicie, Pierniczki, o tym pomyśle? :-)
          • thecynio Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 11:26
            odkurzacz zwierz niue taki straszny batem pogoniony tanczy jak mu zagram i
            wszystkie zakamarki mojego slonecznego pokoju odwiedził..heh co do Piernikowego
            meetingu to widze ze panie juz pomalu ustalaja nie czekajac na ociagajacych sie
            gachow..Pan Cynio oczywiscie moze zarzadzic wszystko ale to wtedy bankowo nie
            stolica bo to dla mnie daleko..no ale z drugiej strony to podobno duzo tam
            kroliczkow biega:)bede uwaznie sledzil bieg wydarzen dotyczacych spotkania jak
            wiecie Cynio studencina i kredyty na podroz zaciagac trza bedzie hehe..no nic
            nie szkodzi obocymy..
            • analityczka Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 11:37
              Cyniu w kwestii kredytów służę pomocą-jeśli będzie trzeba oczywiście czego nie
              życzę nikomu.

              Sokoliczko poszukam sobie czegoś a ostateczną decyzję podejmiemy jak wróci nasz
              sympatyczny kolega Toyek.
              • thecynio Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 12:01
                analityczko dziekuje Ci bardzo ale nie jest to dobry pomysl cobym Cie ograbiał z
                dudkow..cos wymysle gdzies poszukam heh
                • white.falcon Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 12:26
                  Z ranmienia Pierniczkowego wystąp jako Janosik, odbierając bogatym i zużywając
                  na szczytny cel spotkania Pierniczków. :-)

                  A odkurzacz to bestia niebezpieczna. Uważaj, on tak się czai, czai, a potem -
                  hop, siup - i robi siurpryzę. :-)
                • analityczka Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 12:29
                  Ależ mnie nie ograbisz tylko instytucję w której pracuję a poza tym to ja bym
                  polemizowała kto kogo ograbia:)

                  Prywatnych środków nie udostępniam-"szastać" moge tylko służbowymi:)
                  • thecynio Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) 31.10.05, 12:54
                    chetnie bym poJanosikowal tylko ze Janosik to nie dla siebie obdzieral
                    innych..wiec odpada moze bym poRobinHoodzil ale ten tez dla idei i dobroci
                    gawiedzi gnębionej dzialal..pozostaja tylko czarne charaktery i negatywni
                    bohaterowie tylko ktorego proponujecie hehe..??wogole to musze zniknac na jakis
                    czas ale wroce i jeszcze z Wami zanuce..sialala..poki co
                    • Gość: smutasek Re: Plany spotkaniowe Pierniczków :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 13:14
                      Wpisuję się poniżej-dzięki za zaproszenie,ale tym razem niestety to
                      niemożliwe,gdyż udaję się w daleką podróż,ale jak uda mi się tyle lądowań co
                      startów,to dołączę na następną zbiórkę.Jestem jeszcze parę dni,więc
                      przynajmniej poznam Was lepiej,a widzę,że populacja Pierniczkowych Ludków jest
                      wcale niemała:)Pozdrawiam wszystkich cieplutko!
                      • Gość: Anieśka Witam IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 31.10.05, 13:57
                        Witam ponownie, wrócilam własnie i postanowiłam zajrzeć do was, ostatnio nie
                        mam pomysłu co pisac i wogle...a to dlatego że czekaja mnie wielkie zmiany,
                        czuje sie zagubiona w tym wielkim świecie i kurcze nie wiem czy sobie z tym
                        wszystkim sama poradze, ale obowiązki wzywaja odezwe się wieczorkiem, jakby kto
                        żucil w moją strone cieplutkie słówko to bym była wdzięczna:0 bardzo mi tego
                        potrzeba pozdrawiam .Aga.
                        • thecynio Re: Witam 31.10.05, 14:30
                          hello no w piernikowie dobre slowo to piernik powszechny hehe sam go tu duzo
                          posmakowalem:)a coż moge napisac Tobie..cokolwiek sie dzieje teraz w Twoim zyciu
                          cokolwiek sie zmienia to niech siedzi w Tobie pozytywna myśl ze nie jest
                          źle:)takze keep smiling wszystko jest do przejscia i witaj w Piernikowie:)
                        • white.falcon Dla Anieśki - pierniczek i ankieta marchewkowa :-) 31.10.05, 14:51
                          Masz, Anieśko, pierniczka na rozterki wszelkie. :-) Nie martw się, nie czuj się
                          zagubiona. Każdy czasem tak ma, że nie wie, gdzie się wpasować i wszędzie czuje
                          się tak, jakby nie te buty włożył. Jesteś dzielna i dasz sobie radę. :-)

                          A na temat pisania. W Pierniczkowie pisze się o tym, co przyjdzie do głowy -
                          trochę poważnie, trochę żartobliwie. Czasem jedno słowo wywołuję lawinę wątków
                          i one tak się snują dookoła Pierniczkowych Ludków, a Ludki snują te wątki jak
                          pająki jesienną pajęczynę i tak tu wszystko się snuje. Wystarczy rzucić hasło
                          np. "co sądzicie o marchewce?" i już jest temat, przy czym nigdy nie wiesz, w
                          co się on przekształci - w powazniejszą rozmowę, czy żarty.

                          Skoro już rzuciłam temat, to:

                          Co sądzicie o marchewce?
                      • white.falcon Fruwający Smutasek :-) 31.10.05, 14:42
                        Gość portalu: smutasek napisał(a):

                        > Wpisuję się poniżej-dzięki za zaproszenie,ale tym razem niestety to
                        > niemożliwe,gdyż udaję się w daleką podróż,ale jak uda mi się tyle lądowań co
                        > startów,to dołączę na następną zbiórkę.Jestem jeszcze parę dni,więc
                        > przynajmniej poznam Was lepiej,a widzę,że populacja Pierniczkowych Ludków jest
                        > wcale niemała:)Pozdrawiam wszystkich cieplutko!

                        Smutasku, zatem miłego fruwania i ostrożnie z tymi lądowaniami. Jako Sokół, co
                        to też lata, wiem, jak można ciężko wylądować i że można przy takim nieudanym
                        lądowaniu dotkliwie potłuc się. A więc życzę miłego fruwania i miłego czytania
                        naszych pierniczkowych rozmów po powrocie. :-)

                        Pozdrawiam,
                        Sokoliczka
                        • Gość: smutasek Re: Fruwający Smutasek :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 15:34
                          Z przesądów nie dziękuję.Sokoliki to mają lepiej,a takie smutaski to nawet
                          namiastki skrzydeł nie dostały od losu:( I dobrze,oj dobrze, wiedzą jak to
                          różnie bywa,gdy się uzależnić trzeba od cudzych.Ble,nie lubię,nie lubię,ale
                          czasem trzeba,bo świat piękny i ciekawy i nęci smutaska okrutnie,a smutasek
                          duszę ma włóczęgi.Ale wrócę do Piernikowa,bo nigdzie nie ma takich oiernikowych
                          chatek i tak smakowitego dymu z kominów:).Jestem jeszcze cztery dni.A w sprawie
                          marchewki to jestem absolutnie za!
                          • white.falcon Marchewki i skrzydełka :-) 31.10.05, 18:38
                            No, marchewka jest dobra na wszystko. Można kogoś postraszyć (inna sprawa, że
                            niewiadomo, czy skutecznie): "Uważaj, bo w marchewkę zamienię!" Cynio ją jada z
                            gorszkiem, a ja lubię tarkowaną. Sokół tarke posiada i marchewke ściera, a
                            potem z cukrem je i jest szczęśliwy, a potem musi nie zapomnieć jeść witaminę B
                            (Toni by pochwalił ;-)), a przed zjedzeniem marchewki - zjeść kawałeczek masła.

                            Smutasku, zerknij poniżej - w kapeluszu Cynia - Al Capone znalazłam dla Ciebie
                            parę bielutkich anielskich skrzydełek. Przymierz. Mi się wydaje, że rozmiar
                            odpowiedni. ;-)
                    • white.falcon Kim jest Cynio, skoro nie Janosikiem :-) 31.10.05, 14:45
                      thecynio napisał:

                      > chetnie bym poJanosikowal tylko ze Janosik to nie dla siebie obdzieral
                      > innych..wiec odpada moze bym poRobinHoodzil ale ten tez dla idei i dobroci
                      > gawiedzi gnębionej dzialal..pozostaja tylko czarne charaktery i negatywni
                      > bohaterowie tylko ktorego proponujecie hehe..??wogole to musze zniknac na
                      jakis> czas ale wroce i jeszcze z Wami zanuce..sialala..poki co

                      No to może Al Capone. Z urody Sokołowi mało podobał się, ale miał kapelusz,
                      miał KAPELUSZ. Sokół był chory na ten kapelusz i oglądał film właściwie po to,
                      by zobaczyć kapelusz Al Capone'a. Proponuję Cyniowi wcielenie się w tę oto
                      postać. ;-)

                      Co Wy na to? :-)
                      • analityczka Re: Kim jest Cynio, skoro nie Janosikiem :-) 31.10.05, 15:52
                        Jak ślepy koń na Wielkiej Pardubickiej-"nie widzę przeszkód" by Cynio był Alem:)
                        • thecynio Re:Alem Cynio?? 31.10.05, 16:40
                          no dla takiego kapelusza to moge byc Alem..tylko co ja z tego kapelusza mam
                          wyciagnać..kroliczka czy dudki??no nie wiem..moze dla kroliczka to lepsza bedzie
                          marcheweczka..w kwestii marchewek to powiem tyle ze lubie zgroszkem i bez
                          groszku nie za duzo a po troszku..
                          • thecynio Re:Alem Cynio?? 31.10.05, 16:50
                            tylko jeszcze jedno mnie nurtuje..wiecie Al to bym krol połswiatka a ja do
                            sobpoty to chyba nie zdaze zorganizowac bandyckiej bandy i nie zdaze
                            przeszmuglowac kilku tirow ze spirytusem Royal chyba jednak jakies przeszkody sa
                            hehe..n0o ale ten kapelusz jest kuszacy..oddal bym ci go Sokółko cobys sobie w
                            nim polatała..a z kapelusza chcialbym wyciagnac kwiatek dla analityczki za
                            ofiarnosc..
                            • Gość: Anieśka :))) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 31.10.05, 17:48
                              Dziękuje wam za odrobine otuchy, milo wiedzieć że jeszcze ktos we mnie
                              wierzy...ech te życie,za pare dni pewnie będe sie śmiała ze swoich
                              rozterek ..., ale dzis jest bardzo ciężko:( oj ciężko,a tak po za tym,
                              wypilabym sobie dziś jakieś piwko, ale nie chce mi sie leżć do sklepu,lub
                              dobrego winka na rozluznienie:),wiem!!!! wpadłam własnie na pomysł , cieplej
                              kąpielki w płynie deserowym o zapachu Amaretto.., ależ ja mądra jestem hihi co
                              nie?pozdrawiam i uśmiechy rozdaje prosze
                              łapać... ;))).
                              • white.falcon Łapanie uśmiechów i indiańskość Sokoła :-) 31.10.05, 18:34
                                Gość portalu: Anieśka napisał(a):

                                > Dziękuje wam za odrobine otuchy, milo wiedzieć że jeszcze ktos we mnie
                                > wierzy...ech te życie,za pare dni pewnie będe sie śmiała ze swoich
                                > rozterek ..., ale dzis jest bardzo ciężko:( oj ciężko,a tak po za tym,
                                > wypilabym sobie dziś jakieś piwko, ale nie chce mi sie leżć do sklepu,lub
                                > dobrego winka na rozluznienie:),wiem!!!! wpadłam własnie na pomysł , cieplej
                                > kąpielki w płynie deserowym o zapachu Amaretto.., ależ ja mądra jestem hihi
                                co > nie?pozdrawiam i uśmiechy rozdaje prosze
                                > łapać... ;))).

                                Łapś, złapałam! Fajny ten uśmiech, schowam do sokolej kieszonki na serduszku
                                piernikowym, by się nie pobrudził. :-) Jak tam smacznie pachnąca kąpiel -
                                pomogła? :-)

                                A dlaczego niby mielibyśmy nie wierzyć, że Tobie sie uda? Innym sie udaje, a Ty
                                jesteś od macochy, czy jak? Zobaczysz, uda się, bo musi. Tak Sokołek
                                powiedział: "Howk!" Czy Sokołek to czasem nie Indianin? Bo w te klimaty
                                sięgnął.

                                Pozdrawiam,
                                Sokoliczka
                            • white.falcon Co jest w kapeluszu Cynia dla Pierniczków :-) 31.10.05, 18:30
                              thecynio napisał:

                              > tylko jeszcze jedno mnie nurtuje..wiecie Al to bym krol połswiatka a ja do
                              > sobpoty to chyba nie zdaze zorganizowac bandyckiej bandy i nie zdaze
                              > przeszmuglowac kilku tirow ze spirytusem Royal chyba jednak jakies przeszkody
                              sa> hehe..n0o ale ten kapelusz jest kuszacy..oddal bym ci go Sokółko cobys
                              sobie w nim polatała..a z kapelusza chcialbym wyciagnac kwiatek dla analityczki
                              za ofiarnosc..

                              A jak już wyciągasz z kapelusza różne rzeczy, to przed założeniem go sprawdzę,
                              czy tam coś nie ostało się. Wyciagnę małego królika z różowym noskiem dla
                              Anieśki, która zażywa kąpieli pachnącej i mały podręczny zestaw skrzydełek
                              anielskich - takich bielutkich - dla Smutaska, co by mógł płynnie fruwać i
                              miękko lądować. Zakładać kapelusz, czy jeszcze poszukamy w nim czegoś? :-0
                              • thecynio :( 31.10.05, 18:37
                                moze poszukajmy w kapeluszu leku na ptasia grype??a tak powaznie to dopadlo mnie
                                myslenie dziwne:(lapie jakiegos dola cholera :( ide kajś.......
                                • white.falcon Nie kajś :-) 31.10.05, 18:43
                                  Leku tam nie było. Ale jest dla Cynia butelka z napisem "Tatra mocne". Może to
                                  Cynia pocieszy.

                                  Nie łap, prosze dołów lub dołków, nie ma po co i na co. Co Ci z takiego dołka
                                  przyjdzie - wyprodukujesz smutnego Cynia, który będzie siedział z miną poważną
                                  i rozmyślał o rzeczach błachych, które sa tego nie warte, a wydaje się, że
                                  przerastają wszystko. Włącz sobie muzyke fajną. Znasz może "Chryzantemy
                                  złociste"? Hiiii. To puść sobie. Nastrój skoczy w górę. Jak nie masz, mogę
                                  przesłać mp3. :-)
                                  • Gość: Anieśka Re: Nie kajś :-) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 31.10.05, 19:07
                                    Jak dobrze że juz sie cos tu ruszylo , a myslałam że wyjechali wszyscy gdzieś:)
                                    mało jabłkiem sie nie udławiłam, jak zobaczylam że tyle postów powstalo:)w
                                    kąpileli jeszcze nie zdążylam byc, bo moją malutką musiałam nakarmic i ululać -
                                    czyli ubic masełko:)), a teraz.....:))) pełen relax!!!po całym dniu latania:)oj
                                    skrzydelka to by mi sie przydały, i poprosze jeszcze dodatkową parę rączek,
                                    plus jeszcze jedne na wymiane w razie czego:) no i w reszcie chumorek mam ok:)
                                    ciekawe na jak długo:) buziaczki dla was.
                                    • white.falcon Anieskowe skrzydełka i potrzeba rączek na zaś :-) 31.10.05, 19:20
                                      Bo my tak różnie - część z pracy pisuje jak ma wolną chwilkę, część z domu jak
                                      też ma wolną chwilkę, Anieśko. Zawsze ktoś na kogoś trafia, a jak akurat nikogo
                                      nie ma, to ten, kto jest coś wymyśla dla tych, co zajrzą później. :-)

                                      Cieszę się, że humorek Ci wrócił i malutka jest zadowolona. Jedna z naszych
                                      Pierniczkowych Pań - Duszka też ma malutkiego dzieciaczka, ucieszy się, że
                                      jeszcze jedna urocza Mama nam przybyła w towarzystwie Pierniczków. :-)

                                      A na temat dodatkowych rączyn, to napewno Panowie Pierniczkowie cos zaradzą.
                                      Sokół by swoje odstąpił, ale on - jako ptak - skrzydła ma i łapki z pazurkami,
                                      więc tu by ani jedno, ani drugie nie nadało się. Może Pierniczki robocika
                                      skonstruują, kto to wie? ;-)
                                      • Gość: Anieśka :))))) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 31.10.05, 19:41
                                        No :) robocik to byl by calkiem poządany...taki co by troszke we wszelkich
                                        pracach pomógł:) , a gdyby umiał jeszcze przytulić....i mile słowo szepnąc to
                                        juz całkiem cud!:)no orły i sokoły co wy nato? pomozecie?...hihi
                                        • white.falcon Utulmy Anieśkę. :-) 31.10.05, 20:17
                                          Sokół to jako Koleżanka może po główce pogłaskać, co i robię - takie głasku,
                                          głasku skrzydełkiem, a reszta Panów zapewne spłoniła się i obmyśla, jak by tu
                                          Anieśkę przytulić. ;-) Oni to tutaj tacy strachliwi trochę, ale jak się
                                          rozkręcą, to są całkiem fajnymi Piernikami, zresztą co ja ich chwalić będę -
                                          wystarczy wpisy poczytać. :-) Oni pomogą, jestem tego pewna, niech no tylko
                                          pojawią się. :-)
                                          • thecynio Re: Utulmy Anieśkę. :-) 31.10.05, 20:39
                                            tule cie Aniesiu cobys sie poczula good i duzo slodyczy szczegolnie piernikow
                                            telepatycznie do ciebie sle:)
                                • white.falcon Dla Cynia :-) 31.10.05, 19:01
                                  thecynio napisał:

                                  > moze poszukajmy w kapeluszu leku na ptasia grype??a tak powaznie to dopadlo
                                  mnie myslenie dziwne:(lapie jakiegos dola cholera :( ide kajś.......

                                  Cynio, sprawdź skrzynkę na gazecie. Powinny być trzy krótkie filmiki na poprawę
                                  humoru. :-)
                                  Pozdrawiam,
                                  Sokółka
                                  • thecynio Re: Dla Cynia :-) 31.10.05, 20:23
                                    no filmikow jeszcze nie obejrzalem bo cos ich nie moge stargac ze skrzynki:(no
                                    ale postaram sie je obaczyc jeszcze dzis..bylem sobie na spacerku
                                    krotkim..troche mi sie polepszylo ide zaraz zapic p[ałe wstretnie bo przyjechal
                                    kolega z Albionu i trzeba sie z nim zobaczyc jak to sie skonczy-nie wiadomo
                                    raczej sie nieco przechyle a Tatre Mocna chetnie przyjme tylko nie wiem sokiolko
                                    czy da rade na skrzynke heh co do muzyczki ktora mi zaproponowalas to nie znam
                                    chetnie poslucham..no i co dzis postaram sie pojawic noca moze jakies tworcze
                                    mysli wpadna do lepetyny..a poki co to uciekam...
                                    • Gość: Anieśka :))))0 IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 31.10.05, 20:41
                                      Oj zmulilo mnie strasznie, czas chyba iść cos pooglądac troszke, zmęczona
                                      jestem jakas dzis,dzieki za tuli ,tuli:) słucham fajnej piosenki Szymona Wydry -
                                      życie jak poemat, normalnie rozczulam sie przy niej:), pozdrawiam i życze
                                      kolorowych i slodkich snów, czas oddać sie powoli w obięcia Morfeusza:).
                                      • white.falcon Słodkich senków dla Anieśki :-) 31.10.05, 21:05
                                        Pierniczkowy Ludku, Anieśko, spij smacznie, niech Ci kołderka nie ucieka, a
                                        poduszka miłe bajki szepcze do uszka. :-)
                                    • white.falcon Re: Dla Cynia :-) 31.10.05, 21:09
                                      thecynio napisał:

                                      > no filmikow jeszcze nie obejrzalem bo cos ich nie moge stargac ze skrzynki:(no
                                      > ale postaram sie je obaczyc jeszcze dzis..bylem sobie na spacerku
                                      > krotkim..troche mi sie polepszylo ide zaraz zapic p[ałe wstretnie bo
                                      przyjechal kolega z Albionu i trzeba sie z nim zobaczyc jak to sie skonczy-nie
                                      wiadomo raczej sie nieco przechyle a Tatre Mocna chetnie przyjme tylko nie wiem
                                      sokiolko czy da rade na skrzynke heh co do muzyczki ktora mi zaproponowalas to
                                      nie znam chetnie poslucham..no i co dzis postaram sie pojawic noca moze jakies
                                      tworcze mysli wpadna do lepetyny..a poki co to uciekam...

                                      No to liczę, Cynio, na twórcze myśli. :-) A muzyczkę wyślę wtedy, jak filmiki
                                      ze skrzynki pobierzesz, co by ona nie zapchała się. :-) Dobrego wieczoru w
                                      towarzystwie Kolegi z mglistego Albionu. Tylko w tym Albionie nie pogubcie się
                                      gdzieś razem, a to Pierniczki będą miały kłopot z szukaniem Was. ;-)
                                      • Gość: cynio Re: Dla Cynia co mu pękla dynia IP: *.net / 82.160.62.* 01.11.05, 00:23
                                        dobry wieczor buja moiem glowem niczym lajba po wzburzonej kaluzy ja sem juz do
                                        domu zawitasl i se zem siat przed komputrem nagle tyle klawiszy przed oczyma mem
                                        i skacze wrzeszczac Ja ja!!wiec wciskam po kolei kazdy by nioe wyroznc zadnego i
                                        by zaden nie poczul sie pokrzywdzony..eh ile to poeta musi sie natrudzic by
                                        wyszedl z niego poemat warty opublikowania w drugim obiego ewentualnie coby
                                        zachwicil sie nim mainstream i zostalby on wyniesiony pod niebiosa i szalenczy
                                        tlum fancluby dla niego by zakladal ipostery we wsszelkich periodykach
                                        mldziezowych sie pojawialy..a taki poeta to ino sobie kolniezyk dzwignie i wasy
                                        ala Zorro pod nosem zapusci i szal i ekstaze wzubdza taska ze ohoho..a ja nie
                                        poetysa ani wieszcz zaden se jestem Cynio!!i se pisze wynurzenia fascynacje
                                        ktore poruszaja wewnetrznie muchy co mi kolo lampy kraza i trafic ich nie
                                        moge..o skubane jeszcze sie doigracie i przyjdzie chwila gdy spoadne na was
                                        niczym grad ktory spadajac na wsie polnocnowschodniej Polski zniwa zniweczyl..i
                                        wtedy strudzeni wedrowcy usiedli na przydroznej koniczynie liczac swoje odciski
                                        zakrzykneli..Sokóloko opowiedz bajke na dobranoc bo kak tu spac!!dobranoc
                                        czelusc nocna ogarnela Piernikowo wszyscy spimy aaa
                                        • white.falcon Co dziś piszczy w Piernikowie :-) 01.11.05, 12:21
                                          No proszę, Cynio, urocze spostrzeżenia Ci wychodzą. Co wcale nie oznacza, że
                                          masz popadać w taki stan na stałe. ;-)

                                          Jak Wam poszło odwiedzanie bliskich - dalekich. Mi dość szybko - miałam, jak to
                                          nazywam - farta. A fart Sokółki polega na tym, że przychodząc na kolejny
                                          przystanek po minucie lub dwóch oczekiwania zajeżdża potrzebny środek
                                          transportu. Przy "nie farcie" na tenże można czekać i 15 minut. Minuty tam,
                                          minuty tu i można mieć i dwie godziny, stracone na bezproduktywne czytanie
                                          słowa pisanego na przystankach. Sokółka bowiem ma taki śmieszny zwyczaj, że
                                          stojąc na przystanku lub jadąc w autobusie (szczególnie wtedy, gdy nie ma
                                          miejsc siedzących i nie da się czytać książki) czyta wszystkie napataczające
                                          się literki. Może ktos z Pierników też tak ma?

                                          W związku z tym głupim zwyczajem Sokółka niemal na pamięć zna instrukcję
                                          odróżniania fałszywego "kanara" od prawdziwego, łącznie z hipotetycznymi danymi
                                          Jana Kowalskiego na wzorze legitymacji "kanara" i zasady postępowania w
                                          przypadku zamachu terrorystycznego, już pomijając lekturę "wlepek" i napisów,
                                          niekoniecznie cenzuralnych, czynionych łapkami twórczego narodu.

                                          Bajka dziś będzie. Właśnie zabieram się za jej spisanie. :-)
                                          Pozdrawiam,
                                          Sokoliczka
    • white.falcon Bajka Sokółki, inspirowana dniem wczorajszym :-) 01.11.05, 13:09
      No może nie tyle jest to bajka. Zresztą, kwalifikacja rodzajowa tego, co mam w
      zamyśle jest nieistotna. Grunt, by Was bawiła. :-)

      Rozdział VIII. Handra Al Rata.

      Al Rat lubił ten model "Rattatorre" i dlatego go miał. Gdyby nie lubił, mógłby
      poruszać się po Des Mousies choćby takim "Dachsem" czy "Pelyte", ale nie
      przepadał za tymi modelami, choć szybkimi, ale, jak uważał, nie godnymi bossa.
      Al Rat od rana miał lekką handrę. Nie, nie - handra Al Rata nie wynikała z
      jakichś niepowodzeń życiowych, czy nieszczęść, trapiących liczną "rodzinę" Al
      Rata. Poprostu miał handrę i już - zdarzało mu się nagle zmieniać punkt
      widzenia i jak przez zamglone szkiełko z niesmakiem przyglądać się swoim
      mafijnym poczynaniom i bezwzględnym czynom, utrzymującym miasto w pełnym
      szacunku strachu, a przeciwników w stanie dalekim od lekceważenia Al Rata.

      Dlatego Al Rat odprawił ochroniarzy, co nie było zgodne tak do końca z prawdą,
      gdyż nadal chronili oni bossa, tyle że z bezpiecznej odległości, wciskając się
      niezauważalni w każdą mysią dziurę, a sam zasiadł za kierownicą "Rattatorre".
      Jechał powoli, spozierając pochmurnie na miasto, "moje miasto", jak je lubił
      nazywać. Zapadał pogodny wieczór i Al Rat dumał ciężko nad swoją handrą. Nie
      miał ochoty na rozrywkę, nie miał też chęci na zajęcie się kilkoma drobnymi
      sprawami, które należałoby właściwie tylko swoim pojawieniem się, wyprostować.

      "Jutro, - postanowił Al Rat, - Jutro tez będzie dzień". Zebrało mu się na
      zrobienie czegos bezinteresownego i radosnego. "Nie będę przecież dawał datku, -
      pomyślał, obserwując zniszczoną kokainą Szczurzycę, niemrawo przełażącą przez
      ulicę i ciagnącą za sobą wózek sklepowy, załadowany jej śmierdzącym dobytkiem, -
      I tak utrzymuję te niezliczone instytucje pomocy chorym, pokręconym i innym.
      Spełniłbym tylko swój obowiązek." Jechał dalej.

      Zatrzymał się na poboczu przed nocnym klubem "Dzika Mysz", otworzył boczne
      okienko: "Laseczki, a może przejedziemy się dookoła miasta?" - zapytał spod
      kapelusza, stwierdzając, że może to głupie towarzystwo będzie umiało go trochę
      rozwiać. Mysz Blondess w różowo czerwonym wdzianku wydęła usteczka w kuszącym
      uśmiechu i już sięgała łapką z jaskrawoczerwonymi pazurkami do klamki, gdy jej
      widocznie bardziej obyta kumpelka Mysz Red, dla odmiany odziana w futerko z
      kota, odciągnęła ją szepcząc przerażonym i przejętym głosikiem: "To sam Al Rat!
      On tak sobie nie zaprasza! Podpadłyśmy". Laleczki wyćwiczonym ruchem wmieszały
      się w tłum, gęstniejący przed "Dziką Myszą".

      "Głupie, - Al Rat zmarszczył wąsy, - jestem innym obywatelem tego miasta, czy
      jak?" Poczuł się bardzo samotny, handra pogłębiała się. Jechał dalej,
      przejechał przez most, rozdzielający, jak nóż kawałek chleba - dzielnicę nędzy
      i rozpusty od dzielnicy dostatku i piętrowych willi. Już wiedział, gdzie
      jedzie ...

      Gospodarz nie był wcale zdumiony wizytą. W małych chytrych oczkach mignęło
      zrozumienie i gdy usiedli przy suto zastawionym stole w jego willi, zapalił
      fajkę i wygodnie rozsiadł się na kanapie. Al Rat go szanował, choć zaufanie
      miał ograniczone. "Cwana bestia z tego Homyka, - mawiał, - Ale Przyjaciół
      ceni."

      We wczesnych latach szczurzęcych bowiem Rat i Homyk stanowili nierozłączną parę
      w dzielnicy brzydoty i nędzy, gdzie się wychowywali. Różnili się tak, jak różni
      się dzień i noc, ale ich porozumienie nie polegało na róznicach. I jeden i
      drugi zdawali znali ciemne, jak grudniowa noc, wnętrze drugiego. za to się
      lubili i dlatego jeden nie wchodził w drogę drugiemu. Homyk prawdami i
      nieprawdami, a raczej tym ostatnim osiągnął to co chciał. Nikt nie wiedział,
      ile złotych blaszek leży w sejfach licznych, rozsianych po całym kraju filiach
      jego banku "Homyk and Company Ltd". Możliwe, że nie wiedział o tym i sam Homyk,
      choć do tego się nie przyznawał, słynąc z bezwględności dla konkurencji, ale
      powszechnie uważany za dobrego i godnego zaufania obywatela, za przeciwieństwo
      Al Rata. O ich wieloletniej przyjaźni nie wiedział nikt, tak, jak nikt nie
      wiedział o tym piętrowym willowym domku Homyka, gdzie spotykali się Przyjaciele.

      Homyk po wysłuchaniau Al Rata zmrużył i tak małe oczka, pulchną łapką
      przygładził rudawy zarost na tłustych policzkach i rzekł: "Chyba cos powinieneś
      zmienić w sobie, - sięgnął łapką do kryształowej wazy, wypełnionej pestkami
      słonecznika w sosie "sezamoo", - Popatrz, mnie wszyscy lubia, na mnie powołują
      się tak, jakbym był ostatnim sprawiedliwym na tym świecie".

      - A nie jesteś? - Al Rat podpuścił starego druha.

      Homyk usmiechnął się - lubił droczyć się z Ratem, ale sprawa była poważna, więc
      rzekł: "Sam wiesz, że nie. Mało to interesów zrobiliśmy razem?"

      Popatrzył uwazniej na Rata: "Myślę, je powinieneś zmienić swój image, stać się
      bardziej szczurzy na pokaz. Kiedyś tak zrobiłem i zobacz - wszyscy mnie
      szanują, lubią, laleczki aż kwiczą na widok mojego "Mousemobile". Sądzę, że
      powinieneś popracowac nad zmianą swojego public relation."

      Al Rat nie zmienił wyrazu swojego oblicza, ale w myślach przyznał druhowi
      rację: "To jest to. Trzeba było odrazu jechać do Homyka, a nie zawracać sobie
      łba handrą". ...

      Morału nie ma. Wszak to nie bajka, tylko coś zainspirowanego kapeluszem Al
      Capone'a i Cyniem. :-)

      Będzie natomiast zagadka. Co ja zapożyczyłam - jaką myśl i z jakiego źródła.
      Kto zgadnie - temu stawiam piwo, ewentualnie według życzenia - drinka z
      Campari. ;-)

      Pozdrawiam,
      Sokoliczka
      • Gość: duszka2 Re: Bajka Sokółki, inspirowana dniem wczorajszym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.05, 15:49
        Witaj...Biała damo...po nocy duchów...
        Nawet nie mam siły czytac tak długich pasków z literkami. Chyba nie należe do
        tych , którzy czytają co się da.
        Wczoraj jednak przeczytałam gdzieś:" najlepiej wychodze gdy nie zastanawiam sie
        nad tym jak mnie inni odbierają"..."gdy zaczynam sie wahać, zastanawiać - nie
        jest dobrze", "a gdy słyszę siebie mówiącą słabym głosem w rodzaju przepraszam,
        że zyję, zamieniam go w mocny i wyrażny...";-)))) Takie literki mam teraz przed
        oczami, bo wpadłam w smutek ...i bynajmniej nie z powodu umarłych, ale z powodu
        narodzin dziecka ( dokładnie wczoraj), jednej z bliskich mi osób. To przeciez
        radośc...to prawda ale dla mnie zawsze wymieszana z bólem, że to juz nie dla
        mnie...
        Więc nie bedę Wam tutaj smęcić i poćwicze ten mocny głos bez wahania...
        • white.falcon Duszki nie smęcą :-) 01.11.05, 16:21
          Piernikowo od tego jest, by tu przyjść ze wszystkim, co nam w duszy gra. Zawsze
          ktoś łapkę połozy na czyimś czole i spyta się, czy chcesz pierniczka, czy może
          chcesz, by z Cyniowego kapelusza wyskoczyła filiżanka herbatki. Co wolisz,
          Duszko?

          Rozchmurz się. Życie nie kończy się i nie zaczyna wyłącznie na posiadaniu
          dzieci. gdyby tak było, to nie powstawałyby żadne wynalazki, żadne odkrycia,
          żadne dzieła literackie. Taka cywilizacja królików jest płodna, ale oprócz
          coraz większej liczby króliczków nie zasłynęła z niczego innego. Moja Babcia
          zawsze mawia, że jeżeli coś jest dla nas niedostępne, to oznacza to tylko to,
          że coś innego jest dla nas bardziej dostępne, z czego powinniśmy zrobić pożytek
          dla innych. Uśmiechnij się więc, Duszko, i poszukaj dobrze, rozejrzyj się. :-)

          Pozdrawiam,
          Sokoliczka
          • duszka2 Re: Duszki nie smęcą :-) 01.11.05, 18:55
            A dziekuję. Tez tak myślę...ale jednak czasem mnie dopadaja jakies niespełnione
            marzenia o zaplataniu warkoczyków i przekazywaniu tajników kuchni...;-)) Iście
            babskie. A nawet o pieczeniu pierniczków, hihihi.
            Brak czegos jest też okazją to oswojenia się z tym barkiem i szukaniem w tym
            pozytywów, okazją do wyżycia gdzie indziej i przecierania nowych szlaków do,
            których nas pcha los. Bo nie zawsze naszym przeznaczeniem jest to co sobie
            wydumamy, choc z uporem kręcimy sie w kółko, aby siegnąc upragnioną gwiazdkę z
            nieba. Najtrudniejsze jest cwiczenie tych mądrości i zawsze pojawia sie moment
            zwątpienia i ogladania wstecz.
            Wiem bede dziergać skarpetki na drutach!!!;-))
            • toytoyek I oto założyciel powrócił 01.11.05, 21:51
              Cześć Pierniczki,

              Tak oto powrócił założyciel wąteczku. Po Święcie Zmarłych czy też Helołinie,
              jak kto woli. Porócił lekko zadumany jesiennie, troszkę zasmucony charakterem
              święta i różnymi okolicznościami co się z nim wiążą, troszkę rozradowany tym że
              powrócił do Pierniczkowa i obecnością fajnych ludzi na świecie. A tak w ogóle
              to Toytoyek bardzo lubi czytać jak ludzie pięknie piszą, bo tak ma. I nie mogę
              się oprzeć wrażeniu, że tak właśnie jest na tym wąteczku i że tak też jest z
              różnymi jego czytelnikami. Jesiennie tak się zrobiło, ale to taka złota jesień.

              A teraz zanim nadrobię zaległości wszystkie. No więc ja myślę, że sobota to
              ładny dzień na wieczorno-nocne piwko. Miejsce jak miejsce, w sensie knajpka
              każda fajna, wszelkie propozycje akceptuję. Pytanie tylko czy uda nam się
              zebrać. W sobotę chętnie też, choć na peronie troszkę muszę postać i przybyć
              mogę tak koło 19.30 jeśli w centrum gdzieś, a nieco później jeśli gdzieś dalej.
              Ale to ja, a wszyscy inni przecież spotkać się mogą wcześniej, aby nie wypić za
              dużo przed mym przybyciem, bo się potem trudno będzie dogadać. Po przybyciu -
              to już inna sprawa. A zatem pytanie konkretne. Kto zechciałby przybyć do
              Warszawy w sobotę najbliższą? Proszę o deklaracje konkretne a nie zawoalowane i
              niejasne! Tu, poniżej. No. Bardzo proszę.
              • white.falcon Re: I oto założyciel powrócił 01.11.05, 22:45
                Hej, Toytoyku!

                Miło Cię widzieć na wąteczku. :-) I miło czytać, że wróciłeś melancholijno-
                zrefleksowany, czy też zrelaksowany.

                Na ten sobotni wypad ja piszę się i z tego, co widzę, to przyjdzie mi być
                zamordystą i wytypować lokal. Jak chcecie, to będę chytra, jak nie - to
                bardziej łaskawa. Do wyboru macie tak:

                a) Niejaka "7" na Dworcu Centralnym - knajpa, jak knajpa. poza konsumpcja piwa
                nie radze tam jadać i jeszcze bardziej radzę nie zawierać znajomości. Plus -
                blisko wszelakich pociagów i miejsca pracy modrej budki - można to miejsce
                pracy zwizytować. Minusy - od groma, ale nie o nie tu chodzi. ;-)

                b) "Szpulka" na pl. Trzech Krzyży. Dojazd niezły - do Ronda De Gaule'a i
                przystanek w górę pieszo. Plusy - jest piwo, są inne trunki, jak się nadarzy
                fart, to można obejrzeć Ziobro, czy jakiegoś innego kiwaczka z politycznego
                panoptikum. Ponadto, nikt jeszcze stamtąd za głupoty nie wyleciał - sprawdziłam
                przy okazji spotkania forum humorystycznego. Minusy: ta knajpa nalezy do knajp
                siostrzanych i jak nie zapisze się na kartce nazwy, to można mieć wątpliwości,
                czy się człowiek umówił w "Szparce", "Szpilce", czy "Szpulce". One są
                przylepione do siebie, mają tego samego właściciela i są podobne. :-)

                c) Knajpa "Przy Radiu". Knajpka właśnie przy Polskim Radiu w podziemiach
                lokalnego sklepu spożywczego. Plusy: mało ludzi, mozna wygłupiać się dowoli, w
                dobrej cenie piwo i dobre jedzonko. Minusy: jak padnie na tę knajpę to musze
                spytać się, czy jakiś ślub tam akurat nie zarezerował miejsca, ale nie sądzę.
                Do tego nastroje stare radia, różne tam takie urządzenia - jako ozdoby. Nie ma
                jak tańczyć, więc Sokółka nie musi bać się, że ją ktoś za łapę do dygania i
                drygania wyciągnie. Minus: trzeba podjechać pod "Polskie Radio". Z Dworca
                Centralnego jadą autobusy 504 i 174. Trafić dość łatwo, choć kawałek jedzie się
                w kierunku Mokotowa. :-)

                Proszę o głosowanie. :-) I o zdecydowanie w chęci udziału. :-)

                Pozdrawiam,
                Sokoliczka
                • toytoyek a inni co? kto przyjdzie??? 01.11.05, 23:04
                  Sokółko droga, to ja proponuję z dokonaniem wyboru knajpy sekundkę się
                  powstrzymać, niech się reszta zdeklaruje czy w ogóle się zbiorą do nas, no bo
                  co w końcu. A knajpę wtedy wybrać można, ja się na wszystko z góry zgadzam, aby
                  piwo było nie droższe niz 10PLN, bo mnie droższe frustruje i przestaje mi
                  smakować:-) Nie żebym nie miał 10PLN, ale są granice, których przekraczać nie
                  wolno...
                  • white.falcon Nie martw się. :-) 01.11.05, 23:31
                    Wszyscy już spać poszli, bo jutro większość drypta do pracy, Toytoyku. Ja tak
                    przykładowo, chodzę na 07.30 (dzika godzina). I tu była kolejna podpowiedź.
                    Kto, poza sklepami i kierowcami autobusów, tudzież śmieciarzami, zaczyna
                    pracować tak wcześnie? No kto?

                    Każdego piwo za 10 PLN by sfrustrowało. Nie jesteś wyjątkiem. Dlatego moja
                    propozycję knajpową stworzyłam w oparciu o rozsądne knajpy, a nie o Hotel
                    Bristol. ;-)
                    • toytoyek Re: Nie martw się. :-) 01.11.05, 23:38
                      > Wszyscy już spać poszli, bo jutro większość drypta do pracy, Toytoyku. Ja tak
                      > przykładowo, chodzę na 07.30 (dzika godzina). I tu była kolejna podpowiedź.
                      > Kto, poza sklepami i kierowcami autobusów, tudzież śmieciarzami, zaczyna
                      > pracować tak wcześnie? No kto?

                      Hmmmm... Pan portier w budynku, gdzie pracuję, ale nie jesteś do niego ze
                      zdjęcia podobna, więc to raczej nie Ty. Iczemu mnie znów Sokół wpuszcza w
                      maliny, hę?

                      > Każdego piwo za 10 PLN by sfrustrowało. Nie jesteś wyjątkiem. Dlatego moja
                      > propozycję knajpową stworzyłam w oparciu o rozsądne knajpy, a nie o Hotel
                      > Bristol. ;-)

                      Otóż nie każdego, bo moi dawni znajomi ze studiów, co to wielkie kariery
                      porobili co niektórzy to by się raczeh sfrustrowali takim za 4PLN...
                      • white.falcon Życie, samo życie :-) 01.11.05, 23:43
                        Ależ Toytoyku, nie wpuszczam w maliny, jakbym śmiała. Ja poprostu jestem "sowa"
                        i nie potrafię chodzić wcześnie spać. Nie nauczyłam się. Portierem nie jestem.
                        Szkoda - łatwa i dobra fucha. W sam raz dla Sokoła. ;-)

                        Nie wiem, jak to jest z tymi, co wielkie kariery zrobili, ale jak nie chodzi
                        się po knajpach codziennie, to raz na jakiś czas nie ma co wybrzydzać,
                        oczywiście, w granicach rozsądku. :-)
                        • toytoyek Re: Życie, samo życie :-) 01.11.05, 23:49
                          Eh, Sokole nocny, twarda sztuka jesteś, że jeszcze przy kompie jak jutro na
                          7.30. Bo ja o tej porze będę kontynuował jeszcze to, co zaraz zacznę robić,
                          czyli chrapanie:-) Dobraaanooooc:-)
                          • white.falcon Re: Życie, samo życie :-) 01.11.05, 23:56
                            Siebie nie przeskoczysz. :-) Branoc, pchły na noc, Toytoyku. Nie wiem, czy
                            jutro w dzień odezwę się - jutro w związku z nowym Rozporządzeniem będziemy w
                            pracy mieli tajfun z wichurą. :-( Nie pierwszy to raz, przeżyję. :-)

                            Miłego dnia jutro wszystkim i smacznych pierników. :-)
                      • white.falcon Na temat frustratów :-) 01.11.05, 23:52
                        toytoyek napisał:

                        > Otóż nie każdego, bo moi dawni znajomi ze studiów, co to wielkie kariery
                        > porobili co niektórzy to by się raczeh sfrustrowali takim za 4PLN...

                        To trzeba było zaproponować alternatywę - wypicie piwa w niepowtarzalnym
                        miejscu - pod sklepem, w niepowtarzalnym i uroczym towarzystwie wesołych
                        bywalców tegoż, sępiących po 20 gr i radych sensacji, jaką byście wzbudzili,
                        szczególnie w ubraniach wyjściowych. Masa wrażeń, jacy wspaniali nowi znajomi,
                        no i ta cena - jedynie 2,80 PLN za puszkę. No chyba że tańsze jakieś byście
                        wzięli. ;-) Trzeba było zaproponować. ;-)
                      • white.falcon Toytoyek znów trafia ... obok ;-) 02.11.05, 00:14
                        toytoyek napisał:

                        > Hmmmm... Pan portier w budynku, gdzie pracuję, ale nie jesteś do niego ze
                        > zdjęcia podobna, więc to raczej nie Ty. Iczemu mnie znów Sokół wpuszcza w
                        > maliny, hę?

                        Toytoyek już drugi raz trafia blisko. Za pierwszym razem prawie zgadł niechcący
                        jedną rzecz (wtedy, gdy zgadywaliśmy, kto może być kim), a teraz prawie trafił
                        drugą. Portier = cieć, a dalej? Jak można inaczej powiedzieć na ciecia? Kim on
                        jest wg. oficjalnej nomenklatury? Noooo .... I dodać do tego to, co zwolennicy
                        Leppera noszą z upodobaniem na szyi. Noooo ... Dużo podpowiedzi, bo nazywają
                        one miejsce mojej pracy, instytucję, która daje mi możliwość zarobienia "amci".
                        Bo wykonywany zawód w ramach obowiązków służbowych ma specyficzny charakter -
                        nie tak prosty. :-)
                        • toytoyek Re: Toytoyek znów trafia ... obok ;-) 02.11.05, 08:02
                          Hop hoop, tu Toytoyek, dzień dobry!

                          Właśnie sobie wstałem i siadam do poczty porannej, przeplatanej porannym forum.
                          Wszelkim ociągaczom przypomina się, żeby się zadeklarowali czy sobota z
                          wieczora by im odpowiadała!

                          No więc Sokole drogi, wracając do starego tematu "Kim jest Sokół?". Hmmmm, jak
                          nic Sokół mi brzmi na dozorcę granic:-), ale to ja już coś takiego strzelałem i
                          wyszło, że nie do końca... Ja się chyba naprawdę poddać muszę aż do spotkania,
                          ale na pocieszenie raduje mnie, że i sam mam coś w zanadrzu, bo profesja
                          Toytoyka jest tą, którą ustrzelono tu nieco wcześniej, ale jakież szerokie jest
                          wymienione pojęcie...
                          • white.falcon No i trafiłeś, Toytoyku :-) 02.11.05, 10:28
                            Jak w tytule. Tylko Sokół nie ma zielonego wdzianka, bo uparł się przy byciu
                            wolnym. Uprzedzam ewentualne zapytania - nie siedzę w budce, ani nie latam,
                            tropiąco, nic z tych rzeczy. A czym zajmuje się Sokół w ramach tej to formacji,
                            to inna para kaloszy. Że tak powiem, jest reprezentantem ciemnej strony
                            księżyca tej organizacji, choć w zamyśle Ustawy miało być inaczej. Ale sobie
                            sami winni petenci, że tak się stało. Ech, mówię zagadkami, ale to, jak
                            mniemam, jak w przypadku Toytoyka, nazwa nie do końca wskazuje na wykonywane
                            zajęcie. :-)
                        • toytoyek a z nowości... 02.11.05, 08:08
                          A z nowości to weekend przedłużony, pomimo tak obleganego święta, upłynął nam
                          na szóstym peronie spokojnie. Wielu ludzi do Małkini nie jeździło, zbyt wielu z
                          Małkini nie przyjeżdżało... Słowem: staliśmy sobie na tym peronie przy filarku,
                          a gdybyśmy nie stali (my, to znaczy ja i Kazia) to też nic by się wielkiego nie
                          stało, bo tylu klientów co było to mogłoby sobie skoczyć na peron sąsiedni i
                          też kolejki by się nie porobiły. Staliśmy tedy z Kazią i gawędzliśmy o starych
                          czasach, bo o nowych gawędzić nam się nie chce, jako że nas smucą sprawy
                          najbardziej bieżące w wielkim świecie. No i tak gawędziliśmy, gawędziliśmy i
                          weekend upłynął. To tyle u mnie. A u Was?
                          • analityczka Re: a z nowości... 02.11.05, 09:45
                            Cisza coś zapadła jak widać-wszyscy za pracę się wzięli chyba:)
                            • duszka2 Re: a z nowości... 02.11.05, 09:52
                              Ano wlasnie po 4 dniach rozluźnienia pora za chlebem...;-)
                              Ja nie mam szans na spotkanie... na pewno nie teraz. Może w grudniu, styczniu
                              będe w stolicy, ale czas pokaże.
                              Tutaj wszyscy w koło palą liście, na stosach...;-)))
                              • toytoyek Re: a z nowości... 02.11.05, 09:54
                                > Tutaj wszyscy w koło palą liście, na stosach...;-)))

                                ...A to jest niebezpieczne i karalne...
                                • duszka2 Re: a z nowości... 02.11.05, 10:00
                                  na własnych działkach? etam;-)))
                                  tylko ten swąd...brr wole pieczone ziemniaki
                                  • white.falcon Re: a z nowości... 02.11.05, 10:22
                                    Pieczone ziemniaki? Czy tu ktoś coś mówi o czymś smakowitym? Sokół jest
                                    głooodny! Głooodny jest i już. I chce ziemniaka - takiego z chrupiącą
                                    skorupką. :-)
                                    • analityczka Re: a z nowości... 02.11.05, 10:34
                                      Mogę Ci co najwyżej Sokole Drogi udostępnić okruszki do wydziobania po bułce
                                      którą zjadłam właśnie:)

                                      Miałam mieć straszny młyn a tu siedzę i się nudzę...Hmm...I bądź tu człowieku
                                      mądry...
                                      • white.falcon Re: a z nowości... 02.11.05, 10:39
                                        Dobre te okruszki, dobre. dziękuję. Sokół został uratowany od śmierci
                                        głodowej. :-)

                                        Też miałam mieć młyn, a tu - nic póki co, taki zwyczajny młynek (nie do kawy ;-
                                        ))

                                        A Duszka z Toytoykiem ogniska palą i gaszą - dobrze im. Analityczko, czy
                                        wybierasz się na sobotnie spotkanie? :-)
                                        • analityczka Re: a z nowości... 02.11.05, 11:01
                                          Dzieci+zapałki=nieszczęście:)
                                          Toyuś ja bardzo proszę żebyś trzymał ręce na klawiaturze a nie bawił się w
                                          strażaka!:)Duszki nie podejrzewałam o piromanię;)


                                          Tak Sokoliczko,wybieram się cały czas na spotkanie-jeśli będzie w sobotę to
                                          słowo stanie się czynem,jeśli w piątek-może być ciężko.A!Właśnie!Może masz moja
                                          Droga jakieś namiary na te noclego o których wspominałaś?
                                          • toytoyek Re: a z nowości... 02.11.05, 11:09
                                            Toytoyek niniejszym prostuje. Zapałek nie lubi, woli klawiatury. Ogniska za to
                                            lubi, ale nie jak się pali liście, bo to naprawdę niebezpieczne jak
                                            niekontrolowane. A ogólnie Toytoyek woli raczej łażenie po trawie albo lesie
                                            niespalonym.

                                            Czyli sobota. A czy Cynio też się może skusi? Halo, Cyniu?
                                            • analityczka Re: a z nowości... 02.11.05, 11:19
                                              Ale ale!Ja tylko powiedziałam że wolę sobotę.Żeby potem nie było że ja decyzję
                                              za ogół podjęłam.

                                              Cyniu a Ty skąd jesteś?Bo o ile dobrze kojarzę to też przyjezdny jesteś.
                                              • toytoyek Re: a z nowości... 02.11.05, 11:22
                                                Cynio zniknął na razie, pewnie poszedł wściekłe psy w siebie wlewać...
                                                • white.falcon Re: a z nowości... 02.11.05, 11:31
                                                  toytoyek napisał:

                                                  > Cynio zniknął na razie, pewnie poszedł wściekłe psy w siebie wlewać...

                                                  Nie - poszedł kazanie pisać. ;-) Ale Cynio się odnajdzie, gorzej z Tonim...
                                                • analityczka Re: a z nowości... 02.11.05, 11:32
                                                  To on sobie że tak powiem"tankuje" od rana???
                                                  • white.falcon Rozważania Cyniowo-Toniowe alkoholowe ;-) 02.11.05, 11:41
                                                    Cynio - nie sądzę. Może poszedł na zajęcia. A Toni? Nie wiem - nie powiedział,
                                                    czy jest abstynentem, czy wręcz odwrotnie. ;-)
                                              • white.falcon Sokół nawalił :-( 02.11.05, 11:30
                                                Oj, skleroza, Analityczko. Mea culpa - nic, tylko na informację telefoniczną
                                                dzwonić. Cholera, Sokół zaraz pójdzie napluć na siebie. :-( Ale jutro już nie
                                                zapomnę, albo lepiej - wrzucę info. wieczorem i na jutro będzie.

                                                Sokół lubi ogniska, szczególnie jak tym to towarzyszą kiełbaski, pieczone na
                                                patyku, wątróbki kurze ze śliwką w środku, szaszłyszki małe, duża micvha z
                                                warzywami różnego rodzaju i pieczone ziemniaki w mundurkach. Rozmarzyłam się. I
                                                teraz mi szkodalata. A następnego lata, to kto to wie, co będzie. :-(

                                                Po lesie ja chodzę często, ale celowo - co za las to nie byłby zawsze odruchowo
                                                szukam grzybów, jak przystoi na człowieka, który był przez pierwsze osiem lat
                                                życia mieszkańcem puszczy. Łosie i sarny sianko wyżerały ze stogów i normą
                                                było, że lochy z małymi w pidżamkach wygrzebywali ziemniaki z pół pod lasem.
                                                Piękne czasy były. I przyjaźniłam się z jeżem. Ech, nostalgiczne wspomnienia. :-
                                                )
                                                • analityczka Re: Sokół nawalił :-( 02.11.05, 11:36
                                                  Spokojnie!Nie pali się z tymi namiarami.I tak dopiero jutro rano będę w
                                                  wirtualnej rzeczywistości znów więc nie spiesz się.No najwyżej jak będzie
                                                  wszystko pozajmowane będe spać u Toyka hihihihi.Oj przestanie mnie lubić po tym
                                                  napewno;)
                                                  • white.falcon Nocleg u Toytoyka ;-) 02.11.05, 11:42
                                                    Dlaczego ma znielubić? Może właśnie spodoba mu się, że postanowiłaś zanocować
                                                    na szóstym peronie w modrej budce. Tylko co na to Kazia? Może ucieszy się z
                                                    towarzystwa, bo Toytoyek pisał, że ostatnio nudzili się. ;-D
                                                  • toytoyek Re: Sokół nawalił :-( 02.11.05, 11:48
                                                    No, nie ma sprawy. Co prawda w niebieskiej budce w środku nieco ciasno i jak
                                                    Kazia nie sprzątnie to nienajładniej pachnie, ale co tam:-)

                                                    A grzyby to i Toytoyek lubi zbierać, tylko że między drzewami czasem się trudno
                                                    przepchnąć z uwagi na nietypowe kształty prostopadłościenne.

                                                    A Toni to się chyba na nas obraził, Meduza chyba do reszty zdurzyła się w
                                                    oczach szefa i tak zostaliśmy osieroceni nieco. A Cynio to ja nie wiem po co
                                                    miałby kzanie jakieś pisać, co on też pastor?
                                                  • analityczka Re: Sokół nawalił :-( 02.11.05, 12:09
                                                    No właśnie-Meduzka zniknęła.Może założyć post"ktokolwiek widział,ktokoliwe wie"?


                                                    Toyek ->@
                                                  • toytoyek Re: Sokół nawalił :-( 02.11.05, 12:30
                                                    Ale głupio tak jakoś: "ktokolwiek widział Meduzę...". To trochę jakbyśmy
                                                    założyli wątek "Ktokolwiek widział kota" albo "ktokolwiek widział drzewo". No
                                                    nick mało marketingowy...
                                                  • meduza4 Re: Sokół nawalił :-( 02.11.05, 12:46
                                                    Eeeeeeee, jezdem... tylko:

                                                    1. wątek się zrobił za długi więc mi niewygodnie śledzić akcję.
                                                    2. odechciało mi się w zeszłym tygodniu na tym forum głos zabierać.
                                                    3. biorąc pod uwagę podpunkt 2. to poszłam do innej piaskownicy.
                                                  • analityczka Re: Sokół nawalił :-( 02.11.05, 13:24
                                                    Cieszymy się że jesteś cała i zdrowa-mniej jednak cieszy nas że
                                                    zmieniłaś "piaskownicę" bo my tu w swoim gronie chętnie dzielimy"foremki":)
                                                  • meduza4 :-( 02.11.05, 13:52
                                                    Miło mi, że służycie swoimi foremkami, ale jest kilka "ale".

                                                    Po pierwsze to siedzenie na jednym wątku, choćby najbardziej pierniczkowym,
                                                    zaczyna mnie po pewnym czasie męczyć.

                                                    Po drugie to rzeczywiście ktoś mi popsuł humor i albo mi przejdzie, albo mi nie
                                                    przejdzie, ale forum na którym nie wolno wyrazić własnej opinii nie jest po
                                                    prostu dla mnie.
                                                  • thecynio Kazania nie będzie 02.11.05, 12:53
                                                    dzem dobry wszystkim piernikom kazanie nie napisze bo nie mam zdolnosci
                                                    kazaniotworczych..biegam po wsi mej szukam inf na temat pracy ktora mam
                                                    napisac..toz dzis tak pozno zagladam do piernikowa..z rana to ja nie zwyklem
                                                    tankowac chociaz jak trza to sie nie wyłamie..kurde wizja podrozy do Wwa mi sie
                                                    oddala:(((ech...
                                                  • analityczka Re: Kazania nie będzie 02.11.05, 13:25
                                                    Dlaczego wzija się oddala?Będziesz tak okrutny i zrobisz nam to??Będziemy
                                                    płakać!
                                                  • Gość: Anieśka Witam:)) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 02.11.05, 13:42
                                                    Witam cieplutko wszystkich:), chumorek mi dopisuje, a jak u was?, cieszę sie że
                                                    porobilam badania i jutro sru do nowej pracy:) , a nie ciesze sie z tego że
                                                    moje dziecie przeziębione i ochoczo kaszle:), taki start w nowej pracy to nie
                                                    miły wcale jest, będe wciąż myśleć o małej , a tym bardziej że nie mam za
                                                    bardzo kompetętnej osoby do jej pilnowania:) i pomyslałam sobie jak te dni w
                                                    pracy przeżyje to juz przeżyje wtedy chyba wszystko:)u mnie cieplutko:) ale do
                                                    wawy to mam jakies 280 km, więc szkoda że was nie zobacze:) pozdrówka ,pod
                                                    wieczór sie odezwe pa.
                                                  • toytoyek Re: Witam:)) 02.11.05, 14:15
                                                    No a mnie humorekprzestał dopisywać, bo:

                                                    1) Meduza nie chce z nami pisać na wąteczku, a to taki miły wąteczek i ja nie
                                                    wiem kto Meduzie zabronił wyrażać swoich opinii, ale mam wrażenie że się
                                                    domyślam kto zacz i czeka go za to kazanie jak się pojawi, bo ostatnio walczy
                                                    chyba z żywiołem znów.
                                                    2) Cynio się wyłamuje i przyjechać do nas nie chce.
                                                    3) Anieśki dziecie chore a ona nie ma opiekunki.
                                                    4) Na obiad będę jadł to samo co wczoraj (dobrze, że chociaż mam co).
                                                    5) Skończyły się święta i trzeba chodzić do pracy.
                                                    6) Mamy nowy rząd.
                                                    7) Do lata jeszcze tak daleko.
                                                    8) Ludzie palą liście i może z tego być pożar.
                                                    9) No pewnie jeszcze coś by się znalazło.
                                                  • meduza4 Re: Witam:)) 02.11.05, 14:51
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > No a mnie humorekprzestał dopisywać, bo:
                                                    >
                                                    > 1) Meduza nie chce z nami pisać na wąteczku, a to taki miły wąteczek i ja nie
                                                    > wiem kto Meduzie zabronił wyrażać swoich opinii, ale mam wrażenie że się
                                                    > domyślam kto zacz i czeka go za to kazanie jak się pojawi, bo ostatnio walczy
                                                    > chyba z żywiołem znów.

                                                    Gdzie i kto walczy z żywiołem??? W którym wątku??? Może jak poczytam to się
                                                    chociaż uśmieję, ale obiecuję nie wtrącać się w nieswoje sprawy ;-PPP
                                                  • toytoyek Re: Witam:)) 02.11.05, 15:22
                                                    > Gdzie i kto walczy z żywiołem??? W którym wątku??? Może jak poczytam to się
                                                    > chociaż uśmieję, ale obiecuję nie wtrącać się w nieswoje sprawy ;-PPP
                                                    >
                                                    Ni... Za oceanem chyba walczy, nie na wątku...
                                                  • meduza4 Re: Witam:)) 02.11.05, 15:35
                                                    A nie, ta osoba trochę mnie umęczyła swoimi poglądami, ale nie tak, zebym
                                                    całkiem padła ;-PPPPPP

                                                    Ktoś inny zrobił mi w zeszłym tygodniu niezłą awanturę pod zarzutem mojej
                                                    napaści(???) na jej cenną osobę, agresji(???) i braku kultury(???). Powstał
                                                    nawet specjalny wątek na mój temat, w którym publicznie przywalono mi zdrowo
                                                    gdzie popadło, a powodem było tylko to, że nie zgodziłam się z pewnym mocno
                                                    egzaltowanym wpisem.

                                                    Poszukaj wątków z zeszłego tygodnia: nawet mój nick jest w tytule. Ja go do
                                                    góry podciągać nie będę, bo znowu zaczną mi dokopywać :-(
                                                    Zresztą, powiedziałam już tam co miałam na swoją obronę i nie pomogło, a wręcz
                                                    pogorszyło sytuację...
                                                  • toytoyek Re: Witam:)) 02.11.05, 15:47
                                                    Oj Meduzko droga, ale tutaj na tym wątku jak ktoś na Ciebie wyjedzie to my Cię
                                                    będziemy bronić:-) No chyba że będzie to Toni, bo wiesz, an osobę duchowną (a
                                                    co najmniej duchową) krzyczeć nie wypada...
                                                  • meduza4 Re: Witam:)) 02.11.05, 15:50
                                                    Ale ten wątek ledwo mi się ładuje, tak jest przeładowany :-(

                                                    A ja nie zawsze mam nastrój pierniczkowy, czasem chcę po prostu podyskutować o
                                                    poważnych sprawach i przedstawić własną opinię.
                                                    Po prostu ten wątek nie zawsze pasuje pod moje aktualne samopoczucie, co ja na
                                                    to poraadzę?

                                                  • white.falcon Do Meduzy i Toytoyka :-)) 02.11.05, 23:14
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > Oj Meduzko droga, ale tutaj na tym wątku jak ktoś na Ciebie wyjedzie to my
                                                    Cię będziemy bronić:-) No chyba że będzie to Toni, bo wiesz, an osobę duchowną
                                                    (a co najmniej duchową) krzyczeć nie wypada...

                                                    No bo, Meduzko, doszliśmy tu do wniosku za sugestią Duszki, że Toni jest
                                                    młodym, obiecująco rozwijającym się pastorem. Kto go wie - może pojechał
                                                    ewangelizować Afrykę, skoro z nami mu kiepsko wyszło? :-)

                                                    Natomiast, Toytoyku, dziś na ul. Zamienieckiej, stojąc na przystanku i potężnie
                                                    tęskniąc za autobusem (zaniosło mnie tam w sprawach osobistych - z paczką do
                                                    przekazania) odkryłam dwóch Toytoyków w modrym kolorze, chowających się za
                                                    drzewami w parku i wyraźnie opuszczonych. Czy to krewniacy może? Wygladali tak,
                                                    jakby zabładzili... ;-D
                                                  • toytoyek Re: Witam:)) 02.11.05, 15:50
                                                    Meduzko droga, przeczytałem sobie. Wiesz, mnie w moim własnym wątku powiedziano
                                                    na początku, że jestem kobietą, że taki facet to jest nie facet mówiąc w
                                                    skrócie... Ale co mi tam - posłuchać można i się zgodzić albo nie, prawda? Więc
                                                    ja się za bardzo nie przejąłem, czego i Tobie życzę. A u nas swoboda poglądów
                                                    panuje i krytyki brak.
                                                  • white.falcon Meduzo :-) 02.11.05, 17:53
                                                    Wiem, czytałam tamto i domyślam się Twojej niechęci do pisania gdziekolwiek
                                                    przez kilka dni. Nie przejmuj się tak - ile ludzi, tyle zdań i niekoniecznie
                                                    wszyscy będą lubić wszystkich na forum. Machnij macką na to i już. :-)

                                                    Pamiętasz, jak to było na forum z Messją? "Ganiając" ludzi o mało nie rozwaliła
                                                    Romantici. W pewnym momencie ludzie wynieśli się, bo nie szło pisać, narzucając
                                                    sobie autocenzurę. Wielu zniechęciło się do pisania. Teraz, z perspektywy
                                                    upływu czasu dochodzę do wniosku, że przynajmniej mi to wyszło na dobre -
                                                    nabyłam dystans do tego, co ktos tam o mnie, mnie nie znając, napisze. Cenię
                                                    sobie, gdy ktoś na innym wątku zamiast odrazu odsądzać mnie od czci i wiary,
                                                    zapyta, jesli napisałam coś w sposób niezrozumiały, a nie rzuca się na Sokoła.
                                                    Ale też nie ukrywam swojego zdania, jesli mi coś się nie podoba.
                                                    Messja "uniewrażliwiła" mnie na głupie zaczepki, czy bzdury, które czasem są
                                                    kierowane pod moim adresem. I wiesz, Meduzo, chwała jej za to, bo zrobiła
                                                    niezłą robote, która na donbre mi wyszła, ale gdy mnie ganiano i tepiono, tez
                                                    mi nie było wesoło. Spokojnie Meduzko, wszystko unormuje się, zobaczysz. :-)
                                                  • meduza4 Sokółko :-) 03.11.05, 11:34
                                                    Powiem krótko, bom prosta baba i wolę wyrażać się w kilku zdaniach.

                                                    Po pierwsze to o czym ludzie piszą na forum to nie mój problem, nie muszę się
                                                    odzywać. Tylko śmieszy mnie czasem jak ktoś prosi o dalsze/mądrzejsze rady w
                                                    sytuacji gdy otrzymał ich zanadto. No i przy całej tej wolności słowa trzeba
                                                    pisać to co innym pasuje. Szczerze mówiąc to nie mam problemu ze znalezieniem
                                                    sobie innego zajęcia więc nie ciągnie mnie w kierunku tejże małej forumowej
                                                    hipokryzji. Bo podejrzewam, że wiele osób gra tutaj swoją rolę w celu
                                                    przypodobania się innym.

                                                    Po drugie nie zawsze mam nastrój do uczestniczenia w takim wątku jak ten...
                                                    Więc co, niedopaloną świeczkę z cmentarza mam tu przynieść i rozważać kruchość
                                                    ludzkiego życia? Bo miałam niedawno wątpliwą przyjemność dowiedzieć się jak
                                                    mało było potrzeba, żeby zabrakło kogoś z moich znajomych... Człowieka nie ma a
                                                    ból trwa. O tym mam tu smęcić???
                                                  • white.falcon Litania nieszczęść wszelakich :)) 02.11.05, 18:01
                                                    toytoyek napisał:

                                                    > No a mnie humorekprzestał dopisywać, bo:
                                                    >
                                                    > 1) Meduza nie chce z nami pisać na wąteczku, a to taki miły wąteczek i ja nie
                                                    > wiem kto Meduzie zabronił wyrażać swoich opinii, ale mam wrażenie że się
                                                    > domyślam kto zacz i czeka go za to kazanie jak się pojawi, bo ostatnio walczy
                                                    > chyba z żywiołem znów.
                                                    > 2) Cynio się wyłamuje i przyjechać do nas nie chce.
                                                    > 3) Anieśki dziecie chore a ona nie ma opiekunki.
                                                    > 4) Na obiad będę jadł to samo co wczoraj (dobrze, że chociaż mam co).
                                                    > 5) Skończyły się święta i trzeba chodzić do pracy.
                                                    > 6) Mamy nowy rząd.
                                                    > 7) Do lata jeszcze tak daleko.
                                                    > 8) Ludzie palą liście i może z tego być pożar.
                                                    > 9) No pewnie jeszcze coś by się znalazło.

                                                    To może dodam:

                                                    10) Nadchodzi zima, która, jesli będzie mokra i pluchata, to nie lubię jej.
                                                    11) Coraz bardziej jestem zmęczona swoją dotychczasową pracą i szukam nowej,
                                                    ale póki co nie dostałam satysfakcjonujących mnie propozycji.
                                                    12) W związku z p. 11 Sokół, gdy tak pomyśli, to zaczyna być rozdrażniony.
                                                    13) Cynio nie chce napisać kazania w zastępstwie Toniego.
                                                    14) Myszy ni sladu ni popiołku.
                                                    15) Pastor Toni zniknął skutecznie gdzies i mniemam, że na coś się obraził, ale
                                                    nie wiem, na co.
                                                    16) Anieśka ma kłopot, bo Dziecinka jej stała się choruszkiem.
                                                    17) Sokół musi kupić meble, nawet wie, gdzie i jakie, ale przy swoim braku
                                                    zmysłu projektowania przestrzeni okazę się, że te meble do Sokołowego kurnika
                                                    nie pasują. Sokół ma kłopot.
                                                    18) Nikt nie chce za Sokoła "dobranocek" produkować.

                                                    Ciąg dalszy zostawiam innym Pierniczkom. :-)
                                                  • Gość: Anieska Re: Litania nieszczęść wszelakich :)) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 02.11.05, 19:06
                                                    Bosz...!! czy ktoś zna obsługe chorego dziecka?, poprosze o książeczke obsugi,
                                                    no bo juz wysiadam ,po przy nudzam wam:)no bo tak: temperatury nie ma, lekarz
                                                    pediatra dzis badała -czysto wszędzie, a kaszle nie samowicie!, katarek
                                                    spływający tyłem, tzn.gardłem , no to ok rozumiem moze od tego - ale tak żeby
                                                    nie mozna było juz usnąc?plus wymioty wobec tego mokrego kaszlu, przypisany
                                                    eurespal plus wit.c, bioaron c, i syrop na kaszel, ale...syrop to podać w
                                                    najgorszym wypadku, bo przeciesz ona nie jest za tym by chamować mokry kaszel,
                                                    niech se dziecie odkaszluje , no ok, ale do cholerki jasnej musialam blacha
                                                    jedna podać ten syrop bo mi dziecie zasnąc nie moglo, a poprzedniej nocy
                                                    spaliśmy wobec tego tylko 3 godzinki na siedząco, plus 2 razy wymioty, a jutro
                                                    do nowej pracy , po przerwie 5 letniej, i nie wiem jak to wszystko
                                                    przetrwam,teraz śpi jak zabita , ale z kolei martwie sie że pozalega jęj to
                                                    wszystko i będzie bida!, wiem że lekarzami nie jesteście, ale musiałam to
                                                    wyrzucić z siebie, dziękuje za przeczytanie w skupieniu hihi:) tego postu
                                                    marnejjakości pozdrawiam:).
                                                  • white.falcon Aniesiowe dziecko :)) 02.11.05, 19:14
                                                    Ile maleństwo ma latek? Mam kajet, który mi przekazała Babcia i w którym
                                                    spisywała różne domowe sposoby leczenia schorzeń u dzieci. Ten kajet uratował
                                                    moją Mamę, gdy w 1948 roku, mając roczek, przeszła błonicę. Lata powojenne,
                                                    lekarzy jak na lekarstwo, a co mówić o lekach. Ja mam kajet, ale dzieci nie
                                                    mam, więc doświadczenie żadne, ale może coś w kajecie znajdę? Tylko tam jest
                                                    zaznaczone - niemowlęta, od pół roku do roku, do dwóch lat, więc musze znać
                                                    wiek Twojej Dziecinki, by odpowiednio poszukać.
                                                  • Gość: do white:) Re: Aniesiowe dziecko :)) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 02.11.05, 19:38
                                                    Moja mała ma 4,5 latka, poczekam jeszcze z pół godzinki może mi coś kochana
                                                    wyczarujesz:), i o 20:00 zmykam bo musze jutro raniutko wstać, a czeka mnie
                                                    jeszcze dziś smarzenie naleśników, za ewentualne wskazówki dotyczące choroby
                                                    meojej potomczyni bede wdzięczna, chwilowo zapaliła mi się lampka że to może
                                                    zatoki? ale nie skarży sie na ból głowy..., apetyt ok, ogólnie to jak zwykle
                                                    żywe dziecko jest, nie chorowała mi nigdy na płuca ani na oskrzela tfu tfu:),
                                                    tylko wiecznie ten katar spływający przeważnie gardłem, i gardło, plus lubi
                                                    wymiotować jak tylko przeziębienie to katar i gardlo robi swoje i lądujemy w
                                                    kibelku:(z góry dziekuje i czekam do 20:00, miłych snów wszystkim:)
                                                  • white.falcon Re: Aniesiowe dziecko :)) 02.11.05, 19:54
                                                    Już piszę, tylko chwilka. :-)
                                                  • Gość: Anieśka Re: Aniesiowe dziecko :)) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 02.11.05, 20:05
                                                    ok czekam:)
                                                  • white.falcon Re: Aniesiowe dziecko :)) 02.11.05, 20:08
                                                    W kajecie w temacie tego typu chorób babcia zalecała takie coś:

                                                    1) "Parówka" - dobrze, jak jest kilka kropelek olejków eukaliptusowych,
                                                    sosnowych, czy jodłowych. Należy zagotować wodę, poczekać do chwili, aż woda
                                                    będzie parować, ale nie oparzy, wlać do miski, dodac kilka kropel olejku,
                                                    nakryć dziecku ręcznikiem główkę i niech oddycha tą parą. "Parówka"
                                                    przeczyszcza drogi oddechowe, niezależnie od tego, co to za choroba dróg
                                                    oddechowych.

                                                    2) Pokrój cebulę w plastry, ułóż w słoiku, każdy przesypująć cukrem i daj
                                                    puścić jej sok. Idealnie, gdyby dało się cebulę z cukrem wyżąć. Jeśli zapalenie
                                                    jest spowodowane bakteriami, to picie po łyżce stołowej trzy do czterech razy
                                                    dziennie tego wstrętnego napoju zabije bakterie.

                                                    3) Włóż dziecku na nóżki na noc ciepłe wełniane skarpetki. Idealne, gdyby dało
                                                    się kupić musztardowe (z gorczycy) plastry, które przylepi się na stópki pod
                                                    skarpetki. Tych - tu mam przepis - domowej roboty nie polecam, bo mało sobie
                                                    stóp nie sparzyłam. Wniosek - mamy kiepską musztardę i samemu ich nie zrobi
                                                    się. A może złe proporcje dałam, nie wiem.

                                                    4) Zagotuj na noc mleko z kawałeczkiem masełka. Do kubka włóż dużą łyżke miodu
                                                    i miałko rozdrobniony ząbek czosnku (najlepiej wyciśnięty) razem z miąszczem.
                                                    Niech dziecko to wypije i zje ten zaparzony w mleku miąśżcz. Dizałanie
                                                    antybakteryjne i rozgrzewające, a miód usypia.

                                                    5) Zaparz rumianek - taka leciutka rumiankowa herbatka do popijania, jesli
                                                    dziecko będzie chciało pić. Można dodać kapkę melissy. Ale mają to być saszetki
                                                    ziół, nie jakieś herbatki wynalazkowe. W sklepie z ziołami można kupić każde
                                                    ziółko oddzielnie. Po zaparzeniu - przecedzić i dawać pić z miodkiem.

                                                    Mówisz, zatoki? Możliwe, ale raczej przeziębienie. Dzieci niekoniecznie odrazu
                                                    mają gorączkę.
                                                    Trzymaj się dzielnie,
                                                    Sokoliczka
                                                  • Gość: Anieśka Re: Aniesiowe dziecko :)) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 02.11.05, 20:30
                                                    White bardzo ci dziękuje:), mała śpi teraz spokojnie, ale obawiam sie ranka,
                                                    tym bardziej że mnie nie bedzie przy niej, a tylko osoba która nie wiele wie
                                                    jak postępować z chorobami dziecka, a tym bardziej jak zacznie jutro wszystko
                                                    odkaszliwać, przeczytałam w necie, o pasozytach które lazą do gardła i draznią
                                                    krtań itp. wypadało by mi zrobic jej wymazy z gardła i z nosa oraz na obecnośc
                                                    pasożytów, tylko cholercia dlaczego teraz to wszystko na raz w jednej chwili
                                                    sie zwalilo ...:( nie mogło te choróbsko poczekać z miesiąć?jutro pierwszy
                                                    dzień wnowej pracy...nie moge przeciesz iść na zwolnienie wrrrr,ale ok,
                                                    przeżyje na pewno mi sie uda wygrać z tym stresem , pozdrawiam i jeszcze raz
                                                    dzieki:)
                                                  • white.falcon Re: Aniesiowe dziecko :)) 02.11.05, 20:54
                                                    Te domowe środki możesz przygotować, spisać opiekunce na kartce, co robić i
                                                    niech daje sobie radę, a powinna. No i nie zapomnij podać jej swojego nr
                                                    telefonu, najlepiej komórki. Niech dzwoni w przypadku wątpliwości.

                                                    Pasożyty już by dały do wiwatu tak, że Dziecinka by nie spała. Może to być
                                                    zwykłe przeziębienie, początek anginy, zapalenie oskrzeli. Sądzę z Twojego
                                                    opisu, że może to być lekkie podziębienie dróg oddechowych, ale nie zawadzi
                                                    zrobić kurację mleko-czosnkową i cebulową. Wstrętne te napoje, ale podejrzenie
                                                    o pasożyty odpadnie, bo one akurat tych dwóch warzyw nie tolerują na odległość.
                                                    Nie jestem lekarzem, ale pasozyty podejrzewałabym jako ostatnie.

                                                    Trzymaj się i bądź dzielna. No i trzymam kciuki za jutro w pracy - bądź
                                                    uśmiechnięta i dzielna. :-)
                                                • white.falcon A to smutne :-( 02.11.05, 14:10
                                                  No nie. To chyba wyjdzie na to, że sama pójdę na to piwo, o! Trudno, że tak
                                                  powiem, ale rozumiem te wszystkie kilometry i trudności - imprezę trzeba bowiem
                                                  planować z półrocznym wyprzedzeniem minimum. Przykro, że nie wyjdzie poznać
                                                  Pierniczków, takich, jakimi są w rzeczywistości. No, ale bywa, nic to.

                                                  Pozdrawiam,
                                                  Sokoliczka
                                                  • toytoyek Re: A to smutne :-( 02.11.05, 14:41
                                                    Nieprawda, ja idę na pewno! I Analityczka też się zapowiedziała!
                                                  • analityczka Re: A to smutne :-( 02.11.05, 15:14
                                                    No jak możesz!My tu z Toykiem zadeklarowaliśmy się a Ty tak nas podsumowałaś.No
                                                    przykro!
                                                  • thecynio Re: A to smutne :-( 02.11.05, 16:07
                                                    bardzo tyez chcialbym poznac Piernikowych ludzikow niestety nie dam rady
                                                    przyjechac z powodow tak przyziemnych ze nawet ich nie warto wymieniac:(no ale
                                                    coz..mam nadzieje ze to nie ostatnie spotkanie i moze gdzies blizej uda sie
                                                    zorganizowac np.Krakow no ale to melodia przyszlosci wiec nie nuce
                                                    teraz..odpisala mi na maila luba heh w sumie nic odkrywczego mi nie napisala a i
                                                    ja zadnych rewelacji sie nie spodziewalem..dzis jestem umowiony z piekna
                                                    kjujewna i to cieszy
                                                  • white.falcon O pięknych królewnach 02.11.05, 17:43
                                                    thecynio napisał:

                                                    > bardzo tyez chcialbym poznac Piernikowych ludzikow niestety nie dam rady
                                                    > przyjechac z powodow tak przyziemnych ze nawet ich nie warto wymieniac:(no ale
                                                    > coz..mam nadzieje ze to nie ostatnie spotkanie i moze gdzies blizej uda sie
                                                    > zorganizowac np.Krakow no ale to melodia przyszlosci wiec nie nuce
                                                    > teraz..odpisala mi na maila luba heh w sumie nic odkrywczego mi nie napisala
                                                    a i ja zadnych rewelacji sie nie spodziewalem..dzis jestem umowiony z piekna
                                                    > kjujewna i to cieszy

                                                    Życzę Ci, Cynio, by to rzeczywiście była piękna prawdziwa "kjujewna". :-)Kiedyś
                                                    ktoś się zachwycał nad urodą pewnej ślicznej Pani, porównując ją do urody
                                                    małych porcelanowych figurek, które zbierała jego Mama. Na rozsądne
                                                    spostrzeżenie, iż porcelanowe figurki nie odwzajemniają uczuc, machnął
                                                    pobłażliwie ręką. I spostrzeżenie się, niestety, sprawdziło. I ten ktoś był
                                                    bardzo nieszczęśliwy. Księżniczki na ziarnku grochu i piękne królewny,
                                                    odwzajemniające uczucia, ostały się chyba tylko w bajkach. Mimo to, życzę
                                                    powodzenia, Cynio. :-)
                                                  • white.falcon To może poczyńmy ustalenia :-) 02.11.05, 17:31
                                                    analityczka napisała:

                                                    > No jak możesz!My tu z Toykiem zadeklarowaliśmy się a Ty tak nas
                                                    podsumowałaś.No przykro!

                                                    Hmmm. Trochę nie tak widać zrozumiałam wpisy, bo zaczęło z nich wynikać, że
                                                    niezbyt chętnie widzą co poniektórzy te inicjatywę spotkaniową. Stąd wpis. Ja
                                                    nikogo, Analityczko nie podsumowuje - doskonale zdaję sobie sprawę z tych
                                                    kilometrów i miło będzie spotkać się nawet w trzyosobowym składzie. Tylko gdzie?

                                                    Toytoyek, modraz budka, może podpytaj Kazię na temat znanych jej lokali? ;-)
    • white.falcon Wstęp do opowieści dobranockowej :-) 02.11.05, 20:28
      Przyznam się otwarcie - to akurat jest rozdział z czegoś, co napisałam kiedyś
      tam w oparciu o jak najbardziej prawdziwe fakty, uczestniczką których była
      Sokoliczka. Spisałam prawdziwe dzieje pewnego kotka o wdzięcznym imieniu
      Rogatek. Może Was to rozbawi. To, co przydarzyło się, jest akurat prawdą
      najprawdziwszą z prawdziwych. Jeśli macie cierpliwość, to czytajcie dalej :-)
      • white.falcon Właściwa opowieść dobranockowa - cz. I :-) 02.11.05, 20:44
        Najpierw ciężką smugą wpłynęła do pokoju ohydna, koszmarna woń. Mało, że smród
        nadszedł nagle, to dodatkowo - nie potrafiłyśmy zlokalizować źródła fetoru i
        natychmiast zaczęłyśmy kichać i kaszleć jak oszalałe. Smród nasilił się tak, że
        odnosiło się wrażenie, iż za chwilę zmaterializuje się w postaci trwałej, a w
        jego chyba szczytowej fazie w drzwiach stanął Mateusz, trzymając pod pachą
        teczkę i spore zawiniątko, na które składały się ręczniki, ścierki, reklamówka
        i jakieś inne szmaty, nie byłyśmy pewne, czy nie skarpetki. W ślad za Mateuszem
        zbiegli się zaniepokojeni lokatorzy sąsiednich pokoi i nawet naczelnik
        pofatygował się do nas, choć należało wątpić, by woń dotarła aż do jego
        gabinetu. Chyba raczej zwabiło go nietypowe o tak wczesnej porze zamieszanie na
        korytarzu.

        - Panie Mateuszu, co to znaczy? Co Pan do jasnej cholery przyniosłeś? - spytał
        się głosem obrażonego tygrysa naczelnik, bezbłędnie lokalizując sprawcę
        zamieszania.

        - Kota, - Mateusz miał łzy w oczach i sam wyglądał tak, jakby obejrzał z
        dziesięć odcinków wyjątkowo łzawego serialu o nieszczęściach, trapiących jakąś
        brazylijską piękność.

        - Dlaczego kot śmierdzi? - zainteresował się naczelnik, podejrzliwie zerkając
        na zawiniątko i widocznie postanawiając interweniować w tak niecodziennej
        sprawie.

        Swoją drogą, naczelnika dziwiło mało rzeczy, które nam przydarzały się. Miał
        okazję przyzwyczaić się do niecodziennego zachowania swoich podwładnych, którzy
        potrafili pod wpływem melancholii, przywianej jesiennym deszczem choćby
        przycinać wąsy tępymi nożyczkami biurowymi. Skutki tego były na tyle opłakane,
        że koleżanki nieszczęśnika, korygującego swój wygląd, musiały szybko szukać
        jednorazowej maszynki do golenia, gdyż wyniki eksperymentu przeszły wszelkie
        możliwe oczekiwania i kolega wyglądał może i oryginalnie, aczkolwiek nie
        nadawał się do oglądania bez wewnętrznego wzdrygnięcia się.

        - Nie miałem czasu go wymyć, a nie chciałem się spóźnić do pracy, - skwapliwie
        wyjaśnił Mateusz.

        - To Pan go chce tu prać? - zdziwił się naczelnik.

        - A gdzie?! - z rozpaczą w głosie wyjąkał Mateusz, ostatecznie gubiąc się w
        koncepcjach wybrnięcia ze śmierdzącej sprawy.

        Naczelnik powiódł po wszystkich zebranych dziwnym wzrokiem, widocznie
        zastanawiając się nad kwestią opłacalności zatrudniania specjalistów o
        inklinacjach do bycia wariatami, machnął ze źle skrywaną rezygnacją ręką
        i odchodząc w dal korytarza, rzucił przez ramię: - Koleżanki niech Panu pomogą -
        hiiiii - uprać kota. Tylko potem - hiiii - porządnie wywietrzcie pokój - hiii.

        Współpracownicy też woleli cichaczem wycofać się – mało, że śmierdziało
        nieziemsko, to perspektywa prania zwierzęcia w warunkach biurowych wyglądała
        zdecydowanie mniej atrakcyjnie, niż zmagania z papierami i petentami.

        Na polu bitwy zostałyśmy my, Mateusz i lekko szamoczący się przybrudzony
        pakunek z którego co chwila wypływały krople jakiejś cieczy, powoli zbierając
        się na wykładzinie w małą kałużę o nieregularnym kształcie. Wańdzia,
        przewidując zapewne dalsze wydarzenia, udała się do sprzątaczki
        w celu wyżebrania jakiejś balii, bądź wiaderka.

        - Odwiń Rogatka, - poleciłam Mateuszowi zbolałym głosem.

        - A skąd wiesz, że to Rogatek? - zdziwił się niepomiernie Mateusz, zapominając
        na chwilę o czekającej go atrakcji i dławiących go emocjach.

        - A jak myślisz, kto inny miałby to być? Może Dunia? To porządna kotka, a nie
        taki komplikator życia, jak Rogatek, - odparłam zniesmaczona.

        Mateusz powoli zaczął odwijać kotka z łachów. Z kłębka mokrych szmat wyłoniło
        się coś, co mało przypominało kota. Ściślej może i przypominało, ale na
        pierwszy i drugi rzut oka można było długo zastanawiać się nad przynależnością
        gatunkową zwierzęcia. Stwór ów, patrząc od głowy, rzeczywiście był niedużym
        pręgowanym kotkiem, należącym do rasy zwanej „zwykłus podwórkowus” z nietypową
        ozdobą na łebku – dobrze widocznymi różkami, natomiast tylna część ciałka
        stworzenia, usmarowana ściśle i na amen czarną substancją, wydzielającą ten
        obrzydliwy fetor, budziła nieodparte skojarzenia z piekłem, smołą i podobnymi
        atrakcjami.

        - Gdzie wlazł? – rzeczowo, aczkolwiek z ciekawością spytała Anka.

        Mateusz nie zdążył udzielić sensownej odpowiedzi, bo rogaty kotek, dotąd
        spokojnie siedzący na łachach i sprawiający wrażenie lekko przymulonego
        nagle... otrzepał się. Kawałki substancji, oblepiającej jego futerko,
        rozbryzgły się dookoła, ozdabiając ściany, sufit i biurka malowniczą serią
        mniejszych i większych „ciapków”. Woń wydatnie zwiększyła się, a pokój biurowy
        zyskał mocno dropiaty oryginalny wygląd. - Miau, - żałośnie poskarżył się
        Rogatek, i, by unaocznić wszystkim swoją wielką krzywdę, potrząsnął tylną
        łapką. Pac. Większy kawałek tego czegoś, co oblepiało go, wylądował na ekranie
        komputera.

        - Zawiń go! - wrzasnęła Ania, machając w panice rękami i jednocześnie rzucając
        się w stronę swojego biurka, na którym akurat rozłożyła dokumenty, które miała
        dołączyć do akt spraw.

        W drzwiach stanęła Wańdzia z niebieskim kubełkiem napełnionym ciepłą wodą w
        jednej ręce i gumowymi rękawiczkami w drugiej. Powiodła smutnym wzrokiem po
        najnowszym zdobieniu pomieszczenia i łamiącym się głosem skomentowała: - Dziś
        do domu chyba nie wyjdziemy.

        Czym jest umycie kota w wiaderku przy pomocy zwierzęcego szamponu w warunkach
        ku temu kompletnie nie sprzyjających wie tylko ten, kto dokonał tego czynu.
        Najpierw jednak należało zlokalizować sklep z artykułami zwierzęcej potrzeby.

        - A nie dałoby się go uprać w zwykłym szamponie do włosów? – zastanowił się
        Mateusz. Żadna z nas bowiem dotąd jakimś dziwnym zrządzeniem losu nie
        interesowała się kwestią prania zwierząt domowych i nie mogłyśmy pochwalić się
        żadnym doświadczeniem w tym względzie.

        Ania poskrobała się po nosie i chwyciła za słuchawkę aparatu telefonicznego: -
        Wiesz, jakoś tak mi się wydaje, że nie. Mam wrażenie, że Rogatkowi mogłoby to
        zaszkodzić.

        Informacja telefoniczna była czystym błogosławieństwem, bo okazało się, że
        wcale nie musimy daleko szukać sklepu – tylko wyjść z gmachu naszego urzędu i
        skręcić za róg. Zachęcać do pójścia do sklepu nas nie trzeba było. Pierwsza
        sięgnęłam po kurtkę i po sekundzie mnie i Ani już w pokoju nie było. Wcale mi
        się nie chciało przebywać w zasmrodzonym pokoju – wolałam choć przez chwilę
        pooddychać czystym powietrzem. Wańdzia, niestety, zareagowała zbyt późno i
        przyszpilona do krzesła rozpaczliwym wzrokiem Mateusza, który wyraźnie nie
        chciał pozostać sam na sam z problemem, zrezygnowana machnęła ręką: - Dobrze,
        już dobrze, zostaję.

        - Wolę przejść się, niż przesiąkać smrodem, - stwierdziłam półgębkiem, wchodząc
        do sklepiku. Dopadało mnie przygnębienie w związku z cała sytuacją i włączało
        się czarnowidztwo. Wyobraziłam bowiem sobie, że w sklepiku na pewno nie będzie
        szamponu dla zwierząt lub będzie tylko taki do prania chomików i zaczniemy
        miotać się po całym mieście w poszukiwaniu odpowiedniego środka dla kotów. W
        międzyczasie mazidło Rogatka zaschnie na amen, zespalając zwierzaka
        nierozerwalnie z łachami, więc trzeba będzie go moczyć w kubełku. Smród
        spowoduje migrenę Wańdzi, uprany w nieodpowiednim płynie Rogatek wyłysieje lub
        oblezie parchami, Mateusz zapłacze się z żalu i przestanie wykonywać swoje
        obowiązki, które w zastępstwie przypadną nam... Gdyby nie to, że już
        przekroczyłyśmy próg sklepu, mogłabym popaść w chandrę ostateczną i wyobrazić
        sobie jeszcze więcej nieszczęść, które nas dopadną.

        - Poproszę o szampon dla kota, - grzecznie odezwała się Ania. Sympatyczna pani
        wystawiła na ladę szereg mniejszych i większych buteleczek, dopytując się,
        jakie cechy płynu są przez nas szczególnie poszukiwane, bo w ofercie były i
        takie środki pielęgnacyjne, które miały wspomóc uzyskanie pożądanego wyglądu
        przez koty długowłose, płyny antyp
        • white.falcon Re: Właściwa opowieść dobranockowa - cz. II :-) 02.11.05, 20:49
          - Poproszę o szampon dla kota, - grzecznie odezwała się Ania. Sympatyczna pani
          wystawiła na ladę szereg mniejszych i większych buteleczek, dopytując się,
          jakie cechy płynu są przez nas szczególnie poszukiwane, bo w ofercie były i
          takie środki pielęgnacyjne, które miały wspomóc uzyskanie pożądanego wyglądu
          przez koty długowłose, płyny antypchelne, zwalczające jakieś inne szkodniki,
          antyalergiczne i – nie byłam tego pewna – ale chyba odstraszające psy. Ania
          popatrzyła na mnie, ja na Anię, i, by długo nie tłumaczyć się, odważnie
          powiedziałam: - Kotek nam wleciał do czegoś okropnie śmierdzącego i chcemy go
          umyć.

          - Ach, - uśmiechnęła się pani za ladą, - A w co cuchnącego on wpadł? Zapewne
          gdzieś przypadkiem znalazł kałużę oleju silnikowego lub czegoś równie ohydnego.
          Ludzie nie szanują naszych braci mniejszych, wykorzystują ich naiwność i wiarę
          w ludzi. Nawet panie nie wiedzą, co dla taniej rozrywki potrafią im zrobić.

          Wolałam nie wdawać się w dywagacje nad sytuacją zwierząt w wielkim mieście i
          globalnie na świecie, tylko postarałam się wrócić do tematu rozmowy, aczkolwiek
          postanowiłam pominąć kwestię, iż Rogatek nie wydaje nam się być zwierzęcą
          ciamajdą i sprawia wrażenie wręcz odwrotne.

          - Dokładnie to nie wiemy, co to jest, ale okropnie śmierdzi i klei się do
          wszystkiego. No i zaczyna chyba już na nim zasychać, - wolałam być ostrożna
          i jak najszybciej zakończyć pogawędkę, która miała wszelkie przesłanki
          przerodzić się w ożywioną dyskusję na tematy ogólne.

          Ekspedientce widocznie leżało na sercu ratowanie z opresji kotka, więc
          z niejakim żalem porzuciła wdzięczny temat i podjęła za nas decyzję, wręczając
          plastikową butlę z wizerunkiem rudego kota na etykiecie, mającego taki wyraz
          pyszczka, iż ostatni niedowiarek nie miałby wątpliwości, że ten oto produkt tak
          go wprawił w koci zachwyt, że odtąd nie ma innych marzeń, niż doświadczenie
          dobrodziejstwa kąpieli właśnie w tym środku.

          Oszołomiona Anka przemówiła dopiero pod drzwiami naszej rodzimej instytucji: -
          No, no. Jak ja bym swoją Niuńcię zaczęła tak kąpać, to bym
          z torbami poszła. Za tą cenę to swoje dwa szampony bym kupiła i jeszcze na
          mydło by mi zostało.

          Od momentu naszego wyjścia sytuacja w pokoju nie uległa zmianie. Ubyło tylko
          trochę czarnych placków ze ścian i biurek, gdyż Wańdzia nie mogąc znieść
          bałaganu ze wstrętem przystąpiła do jego ogarniania. Mateusz patrzył na jej
          czynności na tyle baranim wzrokiem, że Wańdzia na wszelki wypadek wolała nie
          angażować go do pomocy przy tych prostych czynnościach.

          - No i po co to robisz, - marszcząc nos skomentowała Ania, - Jak zaczniemy prać
          to nieszczęście, to wszystko dookoła się wybrudzi. Nie lepiej posprzątać raz i
          po wszystkim?

          - Nie mogłam wytrzymać, - usprawiedliwiała się Wańdzia, - Organicznie nie
          znoszę brudu, a tu takie coś. Umysł mi mówił jedno, a ręce sam wyciągały się po
          szmatę.

          Mateusz oderwał otępiały wzrok od zwoju, w którym lekko szamotał się kotek,
          wywalczając sobie względną możliwość wytykania z niego ucha, oka i nosa.
          Wańdzia bowiem autorytatywnie nakazała Mateuszowi pilnowania huncwota, który
          gotów był wyleźć z zawiniątka, co sygnalizował piskliwymi trwożliwymi
          miauknięciami.

          - Ile jestem Wam winien za ten szampon? – zapytał zbolałym głosem właściciel
          czworonożnego nieszczęścia. Wymieniona kwota wstrząsnęła nim do głębi i to ona
          zapewne spowodowała natychmiastowy powrót Mateo do świata rzeczywistego.

          - To było pierwszy i ostatni raz, - oświadczył, zwracając się do kota i
          sięgając po portfel, - Nie zamierzam przez Ciebie zbankrutować.

          Rogatek, słysząc głos opiekuna, na chwilę zaprzestał szamotania się, przyjrzał
          się mu z lekką dezaprobatą spod opadającej na nos ścierki i kichnął.

          - On się przeziębi! – Mateusza w sekundę poderwało z krzesła, - Dawajcie
          szybciej tę wodę! Gdzie Was tak długo nosiło?!!! W tym czasie można było
          dotrzeć na Antarktydę i to idąc tyłem!

          - Jak dotąd nie przeziębił się, to i dalej nic mu nie będzie, - uspokajająco
          stwierdziła Ania, jednakże ruszyła się z miejsca i poszła nabrać ciepłej wody
          do kubełka, poprzednia bowiem zdążyła wystygnąć.

          Gdyby ktoś w chwilę później zajrzał do pokoju, to zapewne miałby niesamowitą
          darmową zabawę, obserwując cztery dorosłe i poważne osoby obojga płci, klęczące
          dookoła kubełka z parującą wodą. Obok kubełka na rozścielonych gazetach
          zobaczyłby spory brudno-kraciasto-pasiasty kolorowy tobołek, który te osoby z
          wielkim namaszczeniem i atencją rozwijały, nie zamieniając przy tym między sobą
          ani jednego słowa.

          Delikatnie wysupłany Rogatek odzyskał swoją wrodzoną żywotność i próbował
          wężowym ruchem wyślizgnąć się z rąk Mateusza. Każdemu by się znudziło więzienie
          go w brudnych mokrych szmatach. Jednak zdecydowanie Mateusza, który widocznie
          rozumiał, że w interesie Rogatka leży naruszenie jego wolności, nie pozwoliło
          kotkowi na wędrówki poznawcze w brudnym stanie. Bez zbędnych dywagacji Rogatek
          został wepchnięty do spienionej wody, co widocznie mocno go zaskoczyło, bo
          zaprzestał szamotania się na dobrą chwilę. Pozwoliło nam to na szybkie pierwsze
          mycie. Ociekający wodą kotek wylądował w rękach Wańdzi, która natychmiast
          ciasno zawinęła go w czystszą szmatę. Dopiero po tej szybkiej akcji Rogatek
          odzyskał głos i wydarł się tak, że my z Anią zatkałyśmy uszy, a Mateusz
          podskoczył z wrażenia.

          - Dawaj czystą wodę, natychmiast! - wrzasnęłam do niego. Mateusz poderwał się
          jak smagnięty batemi nie zadając zbędnych pytań, popędził do łazienki.

          Drugie zanurzenie Rogatka już nie odbyło się tak ulgowo. Kotek postanowił
          stawić zaciekły opór, rozcapirzając łapki i zapierając się nimi z całych sił o
          brzegi kubełka. Zapewne tylko cud sprawił, że nie został do niego wepchnięty
          głową w dół, bo w pewnym momencie przechylił się tak, że tylne łapy znalazły
          się na wyższym poziomie, niż przednie. Mimo zaciętego oporu wpychanie Rogatka
          było o tyle korzystne, że zaprzestał on rozpaczliwego wrzasku, bo zapewne nie
          miał siły na podzielność czynności, choć nie zaniedbał eksperymentowania i
          spróbował smaku wody, w której był nurzany.

          Trzecie i czwarte zanurzenie przypominały to drugie, choć zostały urozmaicone
          wywinięciem się Rogatka z rąk Wandzi. Huncwot przebiegł kilka razy po pokoju,
          zostawiając czarne smużki na wykładzinie i dopiero po piątym kubełku wody
          odzyskał wygląd zbliżony do kociego. Nie ma sensu wspominać o tym, że
          bohaterska czwórka osób, uczestniczących w praniu kota, przestała przypominać
          ludzi: mokrzy, w przybrudzonych i sponiewieranych ubraniach, damska część
          uczestników - z rozmazanym makijażem. Mogłyśmy w takim stanie zgłosić się na
          plan jakiegoś filmu akcji traktującego o katastrofie żywiołowej i, jak sądzę,
          charakteryzacja nam nie byłaby potrzebna.

          Zawinięty w czysty ręcznik i pachnący szamponem Rogatek prawdopodobnie poczuł
          się lepiej, a dodatkowo – piastowany przez Anię w ramionach na zasadzie dobrze
          zawiniętego niemowlęcia – sennie, więc nie zgłaszał specjalnych chęci wyrwania
          się z jej objęć. Później, zawinięty w ciepły ręcznik, i, zapewne zmęczony
          przygodami, przedrzemał cały dzień, ulokowany na szerokim parapecie. Wyraz
          rogatej mordki dobitnie sugerował, że czuje się niebiańsko szczęśliwy po
          pozbyciu się smarowidła i zapachu, którym obdarował... sam siebie. Gdzie - to
          pozostało jego smrodliwą tajemnicą.

          Mniej szczęśliwi byliśmy my, bo musieliśmy jeszcze posprzątać pokój i
          doprowadzić sami siebie do wyglądu, który nie prowokowałby otoczenie do snucia
          domysłów na temat naszej bezdomności i sypiania w warunkach niehigienicznych.

          - Wiecie, co? - spytał Mateusz, gdy zziajani praniem kotka i myciem pokoju
          nareszcie usiedliśmy spokojnie przy biurkach, - Ja muszę jeszcze dziś dom
          wysprzątać i zmienić pościel, bo gdy kocio wrócił, to o nią się wycierał chyba.
          Tarzał się po niej i darł się t
          • white.falcon Re: Właściwa opowieść dobranockowa - cz. III :-) 02.11.05, 21:02
            - Wiecie, co? - spytał Mateusz, gdy zziajani praniem kotka i myciem pokoju
            nareszcie usiedliśmy spokojnie przy biurkach, - Ja muszę jeszcze dziś dom
            wysprzątać i zmienić pościel, bo gdy kocio wrócił, to o nią się wycierał chyba.
            Tarzał się po niej i darł się tak, że sąsiedzi mnie teraz będą uważać za
            dręczyciela zwierząt i wezwą Animalsów. Skubaniec poszedł na spacer w nocy i
            musiał gdzieś znaleźć szambo, czy coś równie oryginalnego i - to już mój
            domysł - chyba ćwiczył skoki. Dobrze, że się nie utopił. Wyobrażacie sobie, co
            by było, gdyby wpadł głową do tego czegoś?

            Solidarnie wzdrygnęłyśmy się, a sprawca zamieszania cichutko chrumkał na
            parapecie, śniąc tajemnicze kocie sny, w których zapewne nie było miejsca na
            coś koszmarnego lub okropnego.


            Jak Wam podoba się ta historyjka? :-)
            • toytoyek Re: Właściwa opowieść dobranockowa - cz. III :-) 03.11.05, 01:22
              A więc co do opowiastki to ja się wypowiem później, bo szczerze mówiąc niedawno
              siadłem dość do komputerka i czasu przeczytać jeszcze nie miałem. Jutro za to
              zaatakuję. No a póki co mówię wszystki dooobraaaaanoooooc i idę spać.

              A co do miejsca spotkania to wobec tego zaproponuję konformistycznie miejsce
              jak najbliższe Metra Politechnika. Co Sokół proponuje z zestawu miejsc
              zaproponowanych względnie innych nie wymienionych wcześniej? Akcept z góry.

              T.
              • white.falcon Nowy dzień:-) 03.11.05, 08:43
                Witam wszystkich serdecznie! :-)

                Jestem ciekawa, co słychać u Anieśki. Nie oznacza to, że nie jestem ciekawa, co
                słychać u innych Pierniczków, tyle że Aniesia idzie do pracy nowej dziś, no i
                Dziecinkę ma chorą.

                Co do okolic Metra Politechnika. Tu muszę zmartwić - tej okolicy kompletnie nie
                znam pod względem knajp. Nie moje przestrzenie. :-( Nie sądziłam, że będą aż
                takie kłopoty z wyborem - hiiii. ;-)

                Pozdrawiam, życząc dobrego dnia,
                Sokoliczka
                • toytoyek Re: Nowy dzień:-) 03.11.05, 08:57
                  Dzień dobryyyyyyy!

                  Nie no, co do okolic Metra Politechnika to miałem na myśli takie szeroko pojęte
                  okolice, takie w sensie że nie na Dolnym Mokotowie tylko gdzieś w tamtych
                  stronach nieco bardziej. Z wymienionych wcześniej to w tych stronach chyba
                  stosunkowo najbardziej jest ta Szpilka czy Szparka, nie pamiętam o któym była
                  mowa? Tylko czy nam Analityczka tam trafi jako niewarszawska? W tajemnicy
                  przyznam, że sam tam też w środku nigdy nie byłem, ale może sobie poradzę.
                  • analityczka Re: Nowy dzień:-) 03.11.05, 09:20
                    Dzień dobry wszystkim.
                    • toytoyek Re: Nowy dzień:-) 03.11.05, 09:28
                      A witamy, witamy na 2 dni przed sobotą. A Toytoyek dziś lekko wnerwiony od rana
                      chodzi, co się Analityczka domyśla czemu. No i bieży zaraz Toytoyek na peron do
                      Kazi, bo miło tam tak i spokojnie...
                      • analityczka Re: Nowy dzień:-) 03.11.05, 09:40
                        No spodziewam się co Toyka denerwuje.Jesteś już "po" czy nadal "w trakcie"?
                        • white.falcon Re: Nowy dzień:-) 03.11.05, 10:55
                          Mówicie jakimiś zagadkami... :-(
                          • thecynio Re: Nowy dzień:-) 03.11.05, 14:42
                            dzien dobry wszystkim widze ze tu rozprawki na temat soboty a ja w sobote bede
                            siedzial sam i zajadal pierniki..łłłeeeeeeee chlip chlip
                            • white.falcon Re: Nowy dzień:-) 03.11.05, 14:46
                              Będziemy Ciebie wspominać, Cynio. :-) Przynajmniej ja obiecuję solennie. I
                              proszę, nie chlip, odnajdziemy się, pocieszymy, Toytoyek niecne zachowania
                              Pierniczkowych ludków w knajpie opisze. :-)
    • white.falcon Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 10:53
      A więc jest tak. Miły Pan w Warszawskiej Izbie Turystycznej (nr telef.: 826-75-
      49) podał mi kilka namiarów:

      1) Ośrodek Hotelowy OŚiR na ul. Polnej (zaplecze Riviery): 825-06-13;

      2) Hotele "Atos, Portos i Aramis" : 841-43-95;

      3) Ośrodek Młodzieżowy gdzieś aż na Bródnie (bardzo daleko, więc nie polecam):
      811-29-96.

      Do numeru należy dodać kierunowy na Warszawę. Kierunkowego nie znam, tak jak
      nie znam na pamięć swojego numeru stacjonarnego domowego telefonu z prostej
      przyczyny - do siebie nie dzwonię. ;-)

      Pozdrawiam,
      Sokoliczka
      • toytoyek Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 11:25
        A no zagadkowi jesteśmy Sokole drogi, zagadkowi. Jak będziesz chciała to Ci w
        sobotę opowiem, w końcu nie wiem gdzie Ci to opowiem, ale Sokół na pewno się
        spisze i zapoda czy to jakaś szpilka czy inna szparka w końcu:-)

        Analityczko droga, w trakcie i stany nerwacji przechodzę cały czas, ale teraz
        jakby mniejsze z uwagi na nadmiar pracy w dniu dzisiejszym:-) Ale nerwacja jest
        pod kontrolą i zawał mi nie grozi. To by zresztą była wiadomość na pierwszą
        stronę gazet: "budka Toytoy z szóstego peronu dostała zawału".

        Aha, kierunkowy do Warszawy 0-22. A swój telefon też znam, bo ja jestem zdolna
        budka!
        • analityczka Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 11:55
          Toyuś powiem tylko tyle-nie warto się denerwować.Pamiętaj!
        • white.falcon Gwóźdź numeru ;-) 03.11.05, 12:01
          toytoyek napisał:

          To by zresztą była wiadomość na pierwszą stronę gazet: "budka Toytoy z szóstego
          peronu dostała zawału".
          >

          Kasę jakaś gazeta zgarnęłaby niezłą, a potem reportaż z leczenia budki. ;-)

          Ale lepiej zawałow nie dostawaj, Toytoyku, to nie jest korzystna ani zabawna
          rzecz.
        • white.falcon Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 12:09
          toytoyek napisał:

          > A no zagadkowi jesteśmy Sokole drogi, zagadkowi. Jak będziesz chciała to Ci w
          > sobotę opowiem, w końcu nie wiem gdzie Ci to opowiem, ale Sokół na pewno się
          > spisze i zapoda czy to jakaś szpilka czy inna szparka w końcu:-)

          Ojej, no Wy wybierzcie. Tylko w Szpilce jest konsumpcja, w "Szpulce"
          i "Szparce" - nie i raczej droższe to jedzenie. "Przy polskim radiu" jest
          taniej - to jest przystanek metro "Wierzbno" - kawałek trzeba cofnąć się, a
          autobusów 174 i 504 - "Polskie Radio". Autobusy 174 i 504 jadą spod Dworca
          Centralnego do "Polskiego Radia" 15 minut i jest to jazda w linii prostej, a do
          knajpy łatwo trafić (służę zainteresowanym w razie potrzeby info. o
          możliwościach dojścia). Albo jedno, albo drugie - dla mnie to żadna większa
          różnica. Szpulko-szpilkowe klimaty to Centrum, a "Polskie Radio" - to Górny
          Mokotów. :-)
      • analityczka Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 11:50
        Dziękuje Sokoliczko.W wolnej chwili podzwonię.Rano poszukałam sobie sama kilka
        namiarów i się załamałam(jeśli mam być szczera).No ale spróbujmy dalej...
        • white.falcon Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 12:02
          nie załamuj się - to akurat tańsze - dwugwiazdkowe hotele. Nie powinny być
          drogie, choć luksusów pt. szwedzki stół i in. nie spodziewaj się. Czysto,
          schludnie, czysta pościel, dostęp do ciepłej wody i chyba to wszystko...
          • analityczka Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 12:08
            Zdaję sobie sprawę że jak chcę luksusów to Sobieski mi jeszcze zostaje-ale mnie
            nie o to chodzi.Ważne żeby było gdzie wziąć prysznic i położyć się w czymś
            czystym.Śniadanie nie jest konieczne właściwie.
            Czy te miejsca są gdzieś blisko tej knajpki gdzie chcecie się spotkać?

            A tak wogóle to mam dziś chandrę więc jeżeli powiem komuś coś niezbyt
            sympatycznego to się nie gniewajcie,proszę(lepiej uprzedzić).
            • white.falcon Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 12:11
              Zgadza się, obydwa noclegi wybrałam w pobliżu, by była możliwość dojechania bez
              większego problemu. Nie trzeba tłuc się na drugi koniec miasta i z Dworca
              blisko. :-)
              • analityczka Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 12:21
                Jeszcze raz dziękuję za pomoc-stanęłaś na wysokości zadania niewątpliwie-chyba
                na codzień zajmujesz się organizacją,co? :)
                • white.falcon Re: Namiary na tanie noclegi w Warszawie :-) 03.11.05, 12:53
                  Nie ma za co. Do usług - Sokół kłania się, zamiatając skrzydełkiem. :-)

                  Organizacja - to szerokie pojęcie, ale w pracy ogranicza się wyłącznie do mojej
                  skromnej osoby i spraw, które prowadzę, a w życiu codziennym - też zresztą.

                  Ale, ale, Analityczko, co wybrałaś? :-)
                • white.falcon Kwestia handry :-) 03.11.05, 12:57
                  analityczka napisała:

                  > Jeszcze raz dziękuję za pomoc-stanęłaś na wysokości zadania niewątpliwie-
                  chyba na codzień zajmujesz się organizacją,co? :)

                  Napisałaś, Analityczko, że masz chandrę, w związku z czym możesz być niemiła.
                  Jak to mam rozumieć w kontekście chwalenia Sokoła? Czyżby, gdyby nie handra, to
                  Sokoła trzeba by było opierniczyć? ;-)

                  nie Ty jedna, Analityczko, masz handrę. Zhandrowani łączmy się. ;-)
                  • analityczka Re: Kwestia handry :-) 03.11.05, 13:09
                    Absolutnie nijak ma się mój zły humor do podziękowania-wolę zawsze uprzedzić na
                    początku dnia ludzi z którymi mam kontakt że mam nienajlepszy nastrój,bo w
                    razie powiem im coś niemiłego to się nie obrażą.Takie "stany"miewam śrdnio raz
                    na pół roku albo jeszcze rzadziej.
                    A podziękowania były zupełnie,zupełniście szczere.
                    Nadal nie miałam czasu zadzwonić tam jeszcze-mam nadzieje że się poprawię;)

                    Chandra czy handra-nie mam bladego pojęcia jak to się pisze...
                    • white.falcon Re: Kwestia handry :-) 03.11.05, 14:50
                      Też nie pamiętam nigdy, jak się pisze, ale istota rzeczy pozostaje ta sama -
                      chandrowata. Nie lubię jej, ale miewam. Jutro wybieram się w związku z tym na
                      wystawę malarstwa niemieckiego do Muzeum Narodowego z ludźmi także
                      schandrowanymi. Będziemy nawzajem wyciagać się z dołków. :-)
                    • thecynio Re: Kwestia chandry :-) 03.11.05, 14:50
                      ja tez mam dzis w sumie nienajlepszy dzien bo nudze sie jak mops..juz totalnie
                      nie wiem co mam dzis ze soba zrobic bo obowiazkow na dzis nie mialem za duzo i
                      juz sa za mna..pozostala kwestia jak zagospodarowac dalsza czesc dnia i tu
                      pomyslow mi brak..a pogoda u mnie taka nawet good tylko co z tego.. chcialbym
                      cos ale mi sie nie chce nic heh
                      • toytoyek Re: Kwestia chandry :-) 03.11.05, 15:35
                        Dzień dobryyyyyy,

                        No to wobec tego w zaistniałej sytuacji to ja dokonam wyboru. Wybór brzmi:
                        knajpka przy Polskim Radiu, tylko jakieś większe nieco szczegóły poprosimy
                        Sokole. Natomiast szczególnie interesuje mnie kwestia dotarcia od Metra. Mój
                        czas dotarcia: 19.15+czas jazdy metrem z centrum+czas dojścia od stacji metra
                        Wierzbno z tego co rozumiem, tak? Oczywiście może być i później. W sumie w
                        niedzielę chwalebnie chyba nikt z nas się do pracy nie wybiera tą razą, więc i
                        zbierać się za wcześnie nie trzeba, no nie?

                        A co do chandry to mi nie grozi aktualnie. Analityczka ma rację: nerwy zbędne
                        to i się już nie nerwię, a jak.
                        • Gość: Cynio ..a to piękne jest.. IP: *.net / 82.160.62.* 03.11.05, 15:57
                          nie jestem autorem niestety..ale to piekne jest..
                          "chodz ze mna"
                          Chodź ze mną, chociaż zupełnie nie wiem dokąd
                          Chodź ze mną by sens nadać życia krokom
                          Ze mną ku słońcu, może gdzieś nad przepaść ze mną
                          Po szczęście lub po szaleństwo w ciemność ze mną
                          Marsz długi jak mało, marsz niemal w nieskończoność
                          Celem chcemy iść razem ku losowi nawet spłonąć
                          Chociaż na chwilę pomóż mi nie będzie lekko
                          Tą drogą cierni może ku krawędzi chodź ze mną
                          Do obiecanej ziemi wierzę ten marsz coś zmieni
                          Idź, idź...i nawet pod wiatr idź ze mną
                          By w przyszłość bezczelnie patrzeć
                          Wyciągnąć środkowe palce chodź za mną
                          Chodź nic nie mogę Ci obiecać
                          Na fart nie ma co czekać uwierz w to
                          I chodź choć nie znam celu drogi uczyń to
                          Sama dla siebie zmień coś
                          Podnieś pierwszy raz w życiu rękę
                          I chodź ze mną gdzieś sam nie wiem dokąd jeszcze
                          Weź moją dłoń uwierz mi odrzuć swój strach
                          Chodź ze mną gdzieś nawet na drugą stronę lustra
                          Uwierz mi widziałem tamten świat, jest piękny
                          To nasze przeznaczenie chodź często jesteśmy ślepi
                          Raz w życiu rzucić wszystko
                          Chodźmy do światła by wygrać lepszą przyszłość
                          Chodź powoli jak dziecko po omacku w ciemność
                          Naszych grzechów by spojrzeć prosto w oczy diabłu
                          W meduzę naszych pożądań by stać się kamieniem
                          Nie boisz się przecież życie jest sennym marzeniem
                          Idź śmiało na przód po co strach masz na przód a wróg
                          By owoc z drzewa urwał w twarz zaśmiać się światu
                          Tak donośnie bezczelnie raz odrzucić kanon, reguły
                          Lecz świadomie bycia z tym obudzić się rano
                          Ten świat nie ma sumienia, ten świat nie chce się zmieniać
                          On swoje dzieci zjada by karmić swoje pragnienia
                          Jeśli zapragniesz znowu uciec zawołaj mnie a będę
                          Ruszymy gdzieś chodź sam nie wiem dokąd jeszcze

                          • white.falcon Re: ..a to piękne jest.. 03.11.05, 16:49
                            Super. :-) Mi się podoba. Czyje? :-) Dziękuję, Cynio. :-)
                        • white.falcon Knajpka :-) 03.11.05, 16:49
                          Brawo, Toytoyek, nareszcie męska decyzja. :-)

                          Od Dworca Centralnego nalezy jechać autobusem 174 lub 504 w kierunku Kabat.
                          Przystanek nazywa się "Polskie Radio" - jak byk, a raczej - wół jest widoczny
                          potężny czerwonoliterowy neon - "POLSKIE RADIO". I tu należy wysiąść z
                          autobusu, odwrócić się plecami do jezdni tak, by po lewej ręce znalazł się
                          budynek radia z przyległym parkingiem, a po prawej - ulica Malczewskiego i
                          podążać prosto nosa chodnikiem, przejść na drugą stronę ul. Modzelewskiego (ona
                          ciupka jest) i przed nosem widać będzie lokalny supersam. Podejść do niego i po
                          prawej stronie od drzwi wejściowych do sklepu jest zejście do piwnicy z
                          szyldem "Przy Radiu". Nalezy zejść w dół schodkami z kafelków (uwaga, na
                          ostatni schodek - on jest trochę oddzielnie i niewidoczny - Sokół już na nim
                          wyłożył się - hiiii), no i jest się na miejscu.

                          To jest droga od autobusu. Od stacji metra "Wierzbno" idzie się podobnie, tyle
                          że nalezy dojść do budynku "Polskiego Radia" i z przystanku iść jak w powyższym
                          przepisie. :-) Budki wpuszczają - skoro wpuścili kiedyś przy mnie Panią z
                          piątką ratlerków (fakt - dobrze wychowanych), to nie sądzę, by mieli coś
                          przeciwko modrym budkom. ;-)

                          Sadzę, że jeśli umówimy się na 19.30 w knajpce, to będzie dobrze. Pierwsza
                          osoba nie ucieka posmutniała punktualnie o 19.30, tylko czeka, dobrze?! :-)

                          A nie denerwuj się, Toytoyku. Nerwy trzeba nawinąć na szpulki i sprzedawać jako
                          nici do szycia - byłby dobry produkt handlowy. ;-)

                          Cynio, jak nie masz co robić, to poczytaj książke, zadzwoń do wszystkich,
                          którzy Ciebie znają i każdemu powiedz, gdy odbierze: "Cześć, nie mogę teraz
                          rozmawiać..." i rozłącz się. Poczekaj na reakcje. Ludzie zainteresują się, a
                          jedna na 10 osób będzie miała jakąś ciekawą propozycję spędzenia wolnego
                          czasu. ;-)

                          Pozdrawiam,
                          Sokoliczka
                          • toytoyek Re: Knajpka :-) 03.11.05, 16:59
                            Dobra, to stoi. Ja się pewnie na 19.30 tam to nie wyrobię, ale może może... W
                            każdym razie czekać na mnie proszę, bo będę. Jeśli tylko budki wpuszczają.

                            A numer z dzwonieniem bardzo fajny, myślałem że padnę:-))) A Cynio nie
                            powiedział czyje to ładne coś. Cyniu, czyżby Twoje, skromny wielki talencie?
                            • white.falcon Knajpka i wiersz Cynia :-) 03.11.05, 17:22
                              Powiem, że budka będzie honorowym gościem. Jestem ciekawa, czy Panie kelnerki
                              będą się mnie bały, czy stwierdzą melancholijnie, że może być i budka.

                              Cynio ukrywa talent i tu zaprezentował chyba próbkę możliwości. Jak to z tym
                              jest, Cyniu? ;-)
                              • Gość: Anieśka Re: Knajpka i wiersz Cynia :-) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 03.11.05, 19:52
                                Uf:(jestem padnieta..i na nogach od 4 rano, praca w stresie...ale poszło nie
                                najgorzej:), mała cały dzień pokaszliwała, ale bylo znośnie, niedawno puściła
                                pawia i kaszel minął jak ręką odjąć, normalnie cud, i właśnie dziecie moje już
                                zasypia , a jeszcze obiad na jutro gotuje, a tak pozatym mój dzień wyglądał
                                tak...praca,czwarte piętro, zakupy plus czwarte piętro, smażenie naleśników ,
                                doglądanie dziecka, robienie obiadu na jutro, małe pranie o...przepraszam
                                zapomniałam że usiadłam w biegu i wypilam herbate:), no i ogromny plus , dla
                                moich nóżek co osiem godzin ganiały od maszyny do maszyny(jestem operatorem 10
                                skromnych maszyn co zwią sie sabinki:), produkuja nogaweczki , a póżniej z nich
                                wychodza rajstopki damskie cienkie:),no to tyle:) pozdrawiam wszystkich i
                                przepraszam że ja cos ciągle takiego przyziemnego pisze, nie umiem tak poetycko
                                jak wy , ale może sie rozkręce niebawem.
                                • Gość: Anieska do white:) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 03.11.05, 19:54
                                  Dziekuje za troske i pamięć:)
                                • white.falcon Sabinki słuchają się Anieśki :-) 03.11.05, 20:15
                                  O, no proszę, nigdy bym nie pomyślała, że potrafisz robić coś takiego -
                                  obsługiwać takie Sabinki. Jednak ciągle czegoś nowego dowiaduje się. I znaczy
                                  to, że Anieśko, dookoła tych Sabinek trzeba krążyć. A co Ty właściwie im
                                  robisz, by dzierzgały? Jak ten proces powstawania rajstop odbywa się? Nie pytam
                                  się czczo, tylko rzeczywiście jestem ciekawa. Może, Anieśko, opowiesz
                                  pokrótce? :-)

                                  A czy na taki oto przykład nieobecnemy Pastorowi dałoby się coś udzierzgać na
                                  sabinkach? O, i modra budka mogłaby wraz z Kazią na peronie szóstym prowadzić
                                  działalność uboczna, polegającą na handlu produkcją Anieśki. Co modra budka na
                                  to? ;-)

                                  Na powaznie. Aniesko, jak tak jeszcze zastanawiam się, czy to, że Twoje dziecko
                                  ma takie, a nie inne reakcje nie wynika z tego, że Dziecinka denerwuje się, bo
                                  wczoraj widziała Mamę zdenerwowana pójściem do nowej pracy? Może przypomnij
                                  sobie, czy podobnie nie reaguje na jakieś wydarzenia w życiu, odbiegające od
                                  standartu? Spróbuj jej wieczorem na zasypianie dawać ciepłe mleczko z miodkiem.
                                  Miód ma bardzo dobroczynne działanie (nie, nie - nie nawiedziło mnie tak, jak
                                  Toniego na temat pomidorów), m.in. bakteriobójcze, uspokajające, umacniające
                                  system nerwowy, a dodatkowo - miód nie jest szkodliwy dla organizmu tak, jak
                                  chemia. Podobnie jest z ziołami i naparami z ziół. Dobrze, jeśli w sklepie
                                  ziołowym trafi się na dobrego znawcę tychże. Ja obok domu mam taki sklepik i
                                  pod ręka mam różne kompozycje z ziółek, niektóre takie - dla samego smaku, a
                                  niektóre na dolegliwości przeziębieniowe. Korzystam z nich przed sięgnięciem po
                                  tabletkę, bo za często po nie sięgamy. Tak więc polecam takie doświadczenie z
                                  naturalnymi lekami. :-)

                                  Pozdrawiam Ciebie, Aniesko i cieszę się, że "pierwsze koty za płoty" i życzę
                                  powodzenia w pracy. :-)
                                  Sokoliczka
    • Gość: Anieśka produkcja rajstopek;:) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 03.11.05, 20:37
      Otóż moja droga to bedzie tak szło:) maszyna produkuje długą nogawke, którą
      trzeba wywrócić na lewą strone i rozciąć troszke, układa sie taka gromadke
      równiutko jedna nogawka na drugą taki ...hm słupek , następnie wszywa sie
      klinek, i zszywa stopki(sabinki -jedne produkują nogawki , drugie podkolanówki,
      a jeszcze inne klinki, oczywiście różne rozmiary)póżniej wiezie sie do
      farbowania, przywozi wywraca na takim sprzecie,tzn.nodze pakuje i juz:)moja
      rola przy maszynach to taka...sprawdzać czy braki nie idą, czy rozmiar jest ok,
      zakładać nicie jak się zerwą( to zakładanie jest najgorsze)bo nic jest tak
      cienka...jak pajęcza, a trzeba trafić w mase małych dziurek, pomijając że jest
      w jednej maszynie 8 nitek plus gumka, no i ja jestem drobna, i jak idzie szpule
      założyć nowa ta ja ze stołeczkiem musze...bo kurcze wysoko prawie pod sufitem
      te szpule sie zaklada z przędzą...a nicie zrywaja sie non stop, wystarczy
      odrobine gdzies zachaczy i klapa czujniki sie włanczaja,nie wiem czy
      zrozumiałaś..ale to jest złozony proces i nie da sie tak obrazowo dokładnie
      wytłumaczyć, są kobietki co zszywają na owerloku, są co legują- czyli ukladaja
      te białe nogawki prosto z maszyny, i sa co pakują, mała śpi spokojnie:)), ale
      co mi jeszcze sie przypomniało...ona z pare dni temu połkneła niechcący
      cukierka, bo byl śliski i wleciał jej cały, i mówi mama mnie tu boli( poniżej
      tchawicy)ale póżniej juz nic sie nie skarżyła...może coś jej gdzieś zaleciało?i
      gdy pożądnie zwymiotowała to pszeszło? sama juz niewiem co mam mysleć,
      tymbardziej że ona nigdy nie miała zapalenia płuc ani oskrzeli, jak choruje to
      tylko katar i gardło,nic pozatym, ale mniejsza o to cieszę sie że jest juz
      znaczna poprawa:)) życze milej nocki zaraz zmykam cos pooglądać chociasz,
      ale...poczekam z 15 minut może mi odpiszesz coś jeszcze?:)))
      • thecynio ..a to piekne jest 2 03.11.05, 20:51
        no niestety jak juz napisalem autorem tego dziela nie jestem ja:(nie bede
        ukrywal ubolewam ze nie ma we mnie takich pieknych strof..i szczeze
        powiedziawszy nie znam personaliow autora ale musze powiedziec ze jest swietny a
        na potwierdzenie tych slow kolejna probka jego umiejetnosci..
        Plaża
        Znikneli już idole, bohaterowie zeszłych wojen
        Odeszli z pamięci ludzi ich sławę zabrało morze
        Nowi, chodź ciągle świecą na firmamencie nieba
        Jak my, zmienią się w piasek, który zmyje ulewa
        W książkach nikt nie wspomni, ludzie już nie chcą czytać
        To świat groteski, głosu rozsądku już nie słychać
        Nie ma już bohaterów teraz królem jest błazen
        Teraz jest cool, luźno, super, bomba zniszczono powagę
        Sprawiedliwość ma oczy i fiskalną kasę
        Podstawowe wartości spłonęły jak papier
        Usiadłem na tym brzegu, woda koiła ból wędrówki
        Słuchałem krzyku mew i widziałem w tym ludzi
        Kto głośniej, kto lepiej to niekończący się wyścig
        W tych czasach trwania swój spryt to podstawy etyki
        Szukałem w sobie podobnych dlatego boli to tak mocno
        Żeby nie zwariować trzeba uciec w samotność
        Tłum nam ludzi podobnych wierzyło w świat idealny
        Dziś nie ma nic sami jesteśmy na tej plaży

        Straciliśmy nadzieje idąc pod prąd tak silny
        Za rękę z bezczelnością wiesz sami przeciw wszystkim
        To nie jest serial tu nadzieja umarła
        Ten świat to farsa wolę lśnić czy spłonąć jak zapałka
        Błysnąć chociaż na chwilę by ogrzać chłód tej nocy
        Może dam życiu energie by znowu sens zdobyć
        W mieście gdzie każdy róg oblepia nachalnie cywilizacja
        Ktoś o tym świecie zapomniał
        Nie wysłał nam światła i mimo świadomości, że stoję na czymś twardym
        Czuje jakby piasek na plaży nikt nie zabroni mi marzyć
        Wędrować tak długo aż sens i spokój znajdę
        Z bohaterami z Olimpu siedzieć i pić grappe
        Znaleźć to coś co piętnowano kiedyś jako szaleństwo
        Odnaleźć Boga bezpieczeństwo i przywrócić szlachetność
        To technopolis mnie męczy
        Wysysa z krwią rozsądek zwiększa się świata majątek
        Lecz coraz bardziej znika człowiek
        Tylko w snach mnie tu nie ma
        I tylko w snach czuje radość
        Otwieram oczy i zamiast plaży znów miasto

        Chce byś wysłuchał tych słów o jedno proszę pozwól
        Znajdź w sobie silę na dobro na wiedzę i na rozum
        Zatrzymajmy się w pędzie nikt nie pamięta po co biegnie
        Czy na pewno po szczęście czy sam bieg nie jest biegu sensem
        Nic nie jest pewne ja przecież sam wciąż pytam
        Szukam sposobów by kiedyś polecieć jak Ikar
        Na skrzydłach tej wolności
        I jeśli mam jak on spaść to spadnę jak on
        Ale szczęśliwy bo żyłem naprawdę
        • thecynio Re: ..a to piekne jest 2 03.11.05, 20:57
          ..ale i tak wole bajeczki Sokółki:))
          • white.falcon Piękne wiersze Cyniowe :-) 03.11.05, 21:16
            A ja wolę Cyniowe wierszyki. :-) Czyzbyś, Cynio, sugerował, że Sokółka ma bajkę
            kolejna umieścić? Zaproponuj klimat, jaki ma mieć: obyczajowa, romantyczna,
            kryminałkowata, bajkowa - z wymyslonymi postaciami. Na jaką masz ochote, to ją
            od skrzydełka stworzę. :-)
            • thecynio Re: Piękne wiersze Cyniowe :-) 03.11.05, 23:36
              prosze o romantyczna z wymyslonymi postaciami..moze byc cos o kjujewnie o
              imieniu Agatka..czekam z niecierpliwoscia:)ech dzis slabiutko sie z wlasnymi
              myslami udzielam ale Piernikowo zaaferowane spotkaniem a u mnie w sumie bez
              rewelacji dzis..czekam na bajeczke ale to pewnie jutro dopiero..dobranoc zara
              jeszcze wloze jaki wierszyk..
              • white.falcon Bajka dla Cynia :-) 04.11.05, 00:16
                bez wstępu...

                Żabie sprawy

                "Stara żaba o uroczym imieniu Afrodyta rozsiadła się wygodnie na mokrym
                konarze, porosłym purchatym mchem. "Ech, byle nie siedzieć zbyt długo, bo gótów
                będzie mi wejść na głowę," - stwierdziła, ziewając różową paszczęką. Afrodytą
                to może ona była kiedyś, teraz przypominała raczej garbaty sęk, pokryty
                liszajami.

                - Cześć, Żabo, jak leci? - zagadnął jeż Pafnucy, przechodzący brzegiem
                strumyka, - Jakieś nowości z życia gadów i płazów?"

                - A pewno, - uradowała się starowinka, widząc swojego stałego rozmówcę,
                wszędobylskiego leśnego powsinogę i plotkarza, - Ale nic za darmo. Daj mi tego
                grzyba, to Ci powiem.

                Jeż najpierw sumitował się lekko, wiedząc, że grzyb mu na grzyba potrzebny, bo
                kurek nie jadał, ale wiedział, że coś, nie uznane przez niego za wartość, także
                dla Afrodyty nie będzie stanowić żadnej wartości. - No wiesz, ten grzyb niosę
                na zamówienie... - powiedział, odpowiednio modulując głos i produkując
                stropliwą minkę na pyszczku.

                - Daj mi, to opowiem rewelację, - obiecała Afrodyta.

                - No dobrze, - Pafnucy rzucił jej kurkę, bo leźć po śliskim konarze nie
                ryzykował. Już kąpał się dzisiaj w cienistej zatoczce i uznał wodę za zimną i
                eksperymentu nie chciał powtarzać.

                Afrodyta usiadła wygodnie, powąchała kurkę: - Ujdzie, choć to wczorajsza.

                - Ale bez robaków, - zaznaczył Pafnucy.

                - Robaki kurek nie jedzą, - odcięła się Afrodyta, - Wiesz, co przydarzyło się
                tej Agatce, no wiesz, tej małej zielonej żabce znad strumyka?

                - Cały las chuczy od plotek, - Pafnucy zmarszczył się - Zakochała się w
                Królewiczu i pozwoliła odczarować się, a ten ją wykorzystał i zapędził do
                prania szmat i garów. Wyszło, że oprócz tego, że Królewicz, to nie ma nic poza
                tym rozpadającym się straszydłem na wzgórzu. Węże tam chodzą siusiać, - dodał,
                by wykazać się znajomością tematu.

                Afrodyta zmrużyła ślipia. "No tak, - mam konkurencję w plotach, - stwierdziła, -
                Tak to ja nie utrzymam się na rynku informacji długo. Ale, ale... Może tego
                ten Pafnucy nie wie?", - pomyślała.

                - Ona szuka Starego Wrzecionka, - powiedziała, udając obojętność.

                - A ten jej po co? - Pafnucy aż się wzdrygnął, - Przeciez on ją do kociołka
                właduje. Przecież to czarodziej i nie jednego z nas zawiódł, wykorzystując do
                własnych celów.

                - Ale ludzi on nie dziabie na kawałki, - powiedziała z wyższością Afrodyta, - A
                ona ma ludzką postać.

                - Chce się odczarować? - zainteresował się jeż. Ta wieść była nowa i była warta
                kurki, więc przestał żałować daru.

                - Uhum, - potwierdziła Afrodyta, - Gadałam z nią i ona jest pewna. powiedziała,
                że ją oszukano, okłamano, a ten Królewicz to opój. Pafnucy, co to jest opój?

                - Wiem, co to jest obój, - Pafnucy poskrobał się w szczecinę, - Ale opój?
                Instrument taki typu bałałajka? Widziałęm takie - grali na nich grajkowie, jak
                przejeżdżali przez las.

                - Nie wiem, ale ten opój jej nie podoba się, - stwierdziła żaba.

                - Ciekawe, i co Agatka?, - zapytał, by wrócić do kluczowego tematu.

                - Powiedziałam, gdzie ten cholerny wróżbita jest teraz i poszła tam, -
                półgębkiem powiedziała Afrodyta.

                - Myślisz, że jak ją odczaruje, to nic jej nie zrobi? - zastanowił się
                troskliwie jeż. Miał dobre serce i nie miał ochoty opowiadać później o
                tragicznych dziejach Agatki.

                - Myślę, że nie, - autorytatywnie powiedziała żaba, - Syrence nic nie zrobił,
                musze też nie, nietoperza uratował przed zołzą ludzką.

                - Że tez tak jest, posmutniał jez, że jak ktos z nas zada się z człowiekiem, to
                ma tylko kłopoty.

                - A nie mówiłam jej, - powiedziała z zadowoleniem Afrodyta i rozkosznie
                przeciągnęła się, aż chrupnęło jej w kościach."

                Morał: Różowe okulary nie służa - szanujmy swoje wybory i postarajmy się nie
                robić błednych.

                Pozdrawiam,
                Sokoliczka
      • white.falcon Re: produkcja rajstopek;:) 03.11.05, 21:14
        Dzięki, Aniesko, za opis sabinkowych wyczynów i cieszę się, że Malutka czuje
        się lepiej. Pomyslałam jeszcze taką rzecz w związku z cukierkiem. Moja Mama mi
        opowiadała, że gdy byłam mniej więcej w wieku pięciu lat w całości połknęłam
        miętówkę - tez taki cukierek do ssania. Wymiotowałam przez dwa dni dalej, niż
        stałam i tez bez gorączki. Dorosli jedli te miętówki i nic im nie było, ale
        żołądek dorosłego to nie żołądek dziecka. Potem mi przeszło jak ręką zdjął, ale
        na całe zycie mi pozostała potężna niechęć do miętówek. Lubię herbatkę z mięty,
        mogę żuć listek mięty, gdy czasem nim ozdobią lody, gumę do żucia, ale na widok
        miętusków wewnętrznie dostaję odruchu wymiotnego. Zostało mi z dzieciństwa.
        Chyba to jest to samo zjawisko. Jak widać, żyję, nic mi nie jest, więc i Twojej
        Córci przejdzie. Ciekawa jestem, czy jej tak, jak mi zostanie niechęć do
        konkretnego rodzaju cukierków.

        Tak pomyślałam - musisz mieć naprawdę sokoli wzrok, by nawlec taką nitkę, no i
        niezwykle sprawne rączki. Sokółka by tak nie umiała chyba. Najwyżej by tą
        szpulę umiała zamontować, bo trochę wzrostu ma - 170 cm, ale chybaby tez na
        stołek właziła. dotąd sądziłam, że to bardziej automatyczny proces - produkcja
        rajstop. Jeśli nie tajemnica, to co to za firma? Duża?

        Pozdrawiam, życząc dobrego jutrzejszego dzionka,
        Sokoliczka
    • white.falcon Uśpione Piernikowo ?! ;-) 04.11.05, 09:09
      Hej, hej, Pierniczki, pora wstawać, kawkę parzyć, śniadanko konsumować i
      zaczynać nowy dzień. Śpicie jeszcze? Sokółka woła: "Pobudkaaaa, miłego
      dniaaaaa!" :-)
      • analityczka Re: Uśpione Piernikowo ?! ;-) 04.11.05, 09:49
        Nie spimy Sokółko-ja juz pracuje dawno.


        W kwestii soboty-mam taki optymalny pociąg około 16-ej,na miejscy będe około
        18:30+dojazd(z wygodnictwa taksóweczką)czyli około 19:00 jestem na miejscu.

        Tobie również miłego dnia.
        Wdepnę do Was tutaj później.
        • toytoyek Re: Uśpione Piernikowo ?! ;-) 04.11.05, 10:35
          A przepraszam bardzo, bo ja już też pracuję od daaawna, tylko z pewnych
          przyczyn nie mogłem się zebrać coby napisać. Ale nie śpię i donoszę, że ja będę
          nieco później jak mówiłem, ale oczywiście będę. Jeśli budki wpuszczają...

          No i w tym miejscu apeluję do wszystkich zainteresowanych nie tylko
          wątkopisarzy, ale też wątkosympatyków. Zapraszamy bardzo, bo w kupie raźniej (a
          o tym to ja już coś wiem jako rasowy Toytoy).
          • thecynio Re: Uśpione Piernikowo ?! ;-) 04.11.05, 10:43
            dzien dobry Piernikowo wszyscy pracuja ku chwale ojczyzny i swej a ja wlasnie
            sie wybieram na lekcje tanca dzis bedziemy cwiczyc walca..ech a drewno ze mnie
            niekiepskie haha no coz lekcje mam obowiazkowe wiec mus to mus..dziekuje za
            bajeczke i milego dnia zycze wszystkim
            • white.falcon Cynio tańczący ! :-) 04.11.05, 11:11
              Cynio, a mogę dowiedzieć się, co to za lekcje tańca i gdzie można obejrzeć
              występy Cynia w wydaniu tańczącym. Sokółka tańczyć nie umie, ale chętnie by
              zerknęła na ładne tańce innych. Masz smoking do tego?
          • white.falcon Re: Uśpione Piernikowo ?! ;-) 04.11.05, 11:19
            toytoyek napisał:

            > A przepraszam bardzo, bo ja już też pracuję od daaawna, tylko z pewnych
            > przyczyn nie mogłem się zebrać coby napisać. Ale nie śpię i donoszę, że ja
            będę nieco później jak mówiłem, ale oczywiście będę. Jeśli budki wpuszczają...

            Nieco później to mam nadzieję, że nie o 24-ej! Budki wpuszczają, możesz Kazię
            zabrać - należy się kobiecinie rozrywka za jej serdeczności trochę.

            > No i w tym miejscu apeluję do wszystkich zainteresowanych nie tylko
            > wątkopisarzy, ale też wątkosympatyków. Zapraszamy bardzo, bo w kupie raźniej
            (a o tym to ja już coś wiem jako rasowy Toytoy).

            Toytoyek, zaapeluj na odrębnym wątku - napisz dużymi literami, bo na Romantice
            jest trochę niemot, które przegapią, a potem będą płakusiać, że "jak to, nie
            wiedziałem/am". :-)

            W rasowość Toytoyków nigdy nie wątpiłam. Jakbym mogła! ;-)
        • white.falcon Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 11:15
          analityczka napisała:

          > Nie spimy Sokółko-ja juz pracuje dawno.

          Ja chyba najwcześniej zaczynam pracę, bo od 07.30, hiiii. :-) Nie powiem, nie
          podoba mi się to, więc nie takie hiiiii. :-(

          > W kwestii soboty-mam taki optymalny pociąg około 16-ej,na miejscy będe około
          > 18:30+dojazd(z wygodnictwa taksóweczką)czyli około 19:00 jestem na miejscu.

          Analityczko, nie bierz taksówki spod Dworca, bo zapłacisz krocie - tam siedzi
          mafia taksówkowa i zdziera! Zamów sobie korporację taksówkową (tel. 96-26 np.)
          przez komórkę.

          > Tobie również miłego dnia.
          > Wdepnę do Was tutaj później.

          I nawzajem. :-)
          • analityczka Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 11:35
            Dziękuje Sokoliczko za info-już ostatnio będą w Waszym mieście dowiedziałam się
            że nie bierze się taxi z postoju bo doliczają datę urodzenia.Mam wizytóweczkę
            Pana który mnie wtedy woził,a jeśli będzie zajęty to skorzystam z polecenia.
            Ale jeszcze raz dzięki za troskę.

            Aha!Bo bym zapomniała-czy jak bede tam pierwsza to mam "zainstalować"jakiś znak
            rozpoznawczy?hihi Ja coprawda jestem dość nietuzinkowa i rzucam się w oczy ale
            skąd będziesz wiedziała że ja to ja??:)
            • toytoyek Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 12:07
              No więc w najgorszym razie rozpoznamy się jak ja przyjdę, jako że trudno nie
              rozpoznać niebieskiej budki, chyba że niebieskich budek w tym lokalu będzie
              więcej?

              A co do korporacji to ja znam 96-25 i tańszej chyba nie znam. Ale... burżujstwo
              z Łodzi może zaszaleć taksą o 30gr na km.

              A wątku osobnego zakładać... No ale może ograniczmy się do sympatyków wątku, co
              nas śledzą?
              • analityczka Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 12:12
                Zgadzam sie w kwestii niezakładania odrębnego wątku.

                Burżujstwo z Łodzi????!!!!!!No jak możesz!No szok!Podsumowałes mnie!
                Jessu aż się boję jaki Ty mi wystwisz rachuneczek za swoją przysługę...Może
                jednak wybrać Sobieski(będzie taniej)? hhmm...
                • toytoyek Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 12:23
                  Ale no zaraz! Tutaj tylko Toytoyek chciał zademonstrować swe uznanie dla
                  mieszkańców Miasta Łodzi, których bardzo lubi bo zna kilu zresztą:)

                  Analityczko droga nie gniewaj się:)))) Ale przynajmniej troszkę adrenaliny
                  sprawić może, że w innym świetle dostrzeżesz swą dzisiejszą pracę, takim
                  żywszym, lepszym...
                  • analityczka Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 12:41
                    Toyeczku drogi jak ja będę chciała podnieśc sobie poziom adrenalinki to skoczę
                    na bungee albo zapytam mojego szefa o podwyżkę:)A na moją prackę patrzę
                    zdecydowanie w innym świetle bo właśnie wyrobiłam się mimo że miało mi to zająć
                    8 godzin:)

                    A Ty dziś do której leniuszkujesz w domu Toyku?
                    • toytoyek Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 12:45
                      Eh, leniuszkuję już bardzo krótko niestety, zaraz przestaję:( A potem
                      dowieczorka nie leniuszkuję...
                      • analityczka Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 12:50
                        To w sumie tak jak ja.Do 17"laniuszkuje" w pracy a potem będe leniuszkować w
                        sklepie"nie dla idiotów" i we własnej kuchni:)

                        No ale za to jutro mam bardzo miłę spotkanie z pewnymi sympatycznymi
                        ludzikami...:)

                        No to skoro uciekasz niedługo to życzę Ci miłego dalszego dnia i lekkiej pracy:)
                        • white.falcon Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 14:59
                          A się zgadza, się zgadza. Analityczko, martwisz się, że nie rozpoznamy się.
                          Sądzisz, że to duża knajpa? Tam jest - już liczę - sześć stolików i miejsca
                          przy barze. Charakterystyczna - to znaczy jaka? Bo Sokół ma szopę włosów i
                          dziob i go da się rozpoznać. Sokół tylko na zdjęciu jest przylizany. ;-)

                          Toytoyku, nie obawiaj się, tam oprócz miejscowej budki z lustrem nie ma innych.
                          No chyba że miałby odbyć się zjazd Toytoyków, o czym nie wiem, ale i temu można
                          zaradzić.

                          Jak już wturlasz się jako budka do wewnątrz, to spytaj okolicznych ludzi,
                          najlepiej jakiegoś mężczyznę z wąsem i dużym piwnym brzuchem (tacy z reguły są
                          w każdym lokalu, domniemuję, że są zatrudnieni na etacie), czy nie jest on
                          sokołem. Jestem ciekawa, jaką minę będzie miał zagadnięty i jak zareaguje.
                          Wtedy z Analityczką będziemy wiedzieć na 100%, że to Ty jesteś właściwym
                          Toytoykiem. ;-D
                          • toytoyek Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 15:06
                            Dobra, to ja się dostosuję do rad Sokoła z pytaniami o wszystko, zwłaszcza jak
                            chodzi o tego faceta przy barze.

                            No mam nadzieję, że trafię:))) Poproszę Kazię, żeby mi przeczyściłą szybkę
                            dokładnie.

                            A póki co Toytoyek mówi do widzeeeeniaaaaa i spada znów do dalszego ciągu
                            pracy. I tak już dziś będzie jeszcze dłuuugooo...
                          • analityczka Re: Analityczko, WAŻNE! :-) 04.11.05, 15:30
                            Charakterystyczna znaczy że analityczka to kobieta bardzo wysoka,budowy ciała
                            dużej(nie jakieś chucherko),włosach krótkich z dość charakterystycznym czarno-
                            bordowym (choć lekko już przyblakłym)balejagem.No nie da się nie zauważyć:)

                            Skoro to nieduża knajpka to czy będą miejsca wolne?
                            • analityczka Analityczka sobie idzie :-) 04.11.05, 16:53
                              No nic kochani!
                              Czas do domciu.
                              Życzę wszystkim udanego weekendu a niektórym miłych spotkań forumowych(w tym
                              także sobie).
                              Do zobaczenia...
                              • Gość: Anieska Witam IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 04.11.05, 17:41
                                Witam wszystkich..., white jestem padnieta, mała nadal kaszle, aż boje sie
                                myslec o nocy:(,wszystko na moją biedna głowe:(, najgorsze jest to, że w
                                poniedziałek musze ja poprowadzic do przedszkola nawet taka kaszląco jak nie
                                przejdzie, bo nie mam jej z kim zostawić w domu, oczywiscie w poniedziałek po
                                poudniu zawitam do pediatry (3 raz)z rzędu, jak da jej antybiotyk , to juz
                                wogle wysiąde....:( no bo z kim w domu ja zostawie:( buuu, albo bedzie pić
                                antybiotyk i chodzić do przedszkola , temperatury nie ma , jedynie to nie
                                wielki katar i ten kaszel,kurcze mama pracuje siostry też...:( nie mam komu jej
                                podrzucić, kolężanki maja też dzieci, i w związku z tym boja się chorej, co by
                                jej dzieci nie pozarażała, to tyle... zmykam zaraz do roboty w domu, SZKODA ŻE
                                nikt inny tu sie do mnie nie odzywa:(ale kto zrozumie kobiete...jak nie
                                kobieta:) kolorowych ekscytujących i miłych snów wszystkim życze:)))
                                • duszka2 Re: Witam 04.11.05, 17:51
                                  Anieśka nie dawałabym antybiotyku, jesli nie ma temperatury a tylko kaszle i ma
                                  katar. To pewnie zwykłe przeziebienie, co najwyżej doprawione alergią, albo
                                  reakcją na ogrzewanie ( jesli kaszel jest suchy).
                                  • Gość: Anieśka Re: Witam IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 04.11.05, 19:07
                                    Witaj Duszko:) katar ma spływający tyłem pogarlde, problem w tym że kaszel jest
                                    mokry i upierdliwy , najgorzej że zasnąc nie moze:( wczoraj zwymiotowała i
                                    zasneła , ani razu nie kaszlneła , rano znowu rwący kaszel w stopniu
                                    umiarkowanym, teraz zwymiotowała bo kaszel ja ciągnie, ale kaszle dalej , chyba
                                    dam jej sinecod w syropie na recepte, lekarz przypisała i do tego
                                    eurespal ,plus wit.c, i pyrosal , temperatury nie ma dwa dni temu byłam u
                                    lekarza , płuca i oskrzela czyste, katar nie jest duży, nie wiem co mam robić ,
                                    od dwóch dni mam nową prace, nie moge iść na zwolnienie, nie mam z kim jej
                                    zostawić, a serce mnie bedzie bolało jak taka ją poprowadze do przedszkola,
                                    nasza lekarz jest w poniedziałek po płudniu,jak da antybiotyk to wogle klapa:(
                                    bedzie musiała siedzieć w domku, ale z kim?a ja w kółko o tym samym
                                    przepraszam , ale nigdy nie miała takiej sytuacij, i to jest mój problem nr.
                                    jeden,pozdrawiam.
                                    • duszka2 Re: Witam 04.11.05, 19:28
                                      Wspólczuje, bo wiem co to znaczy, gdy dziecko jest chore i nie wiadomo co to
                                      jest.
                                      Na Twoim miejscu poszłabym do alergologa w żadnym wypadku antybiotyk ( tym
                                      bardziej, że nie ma temp. i płuca i oskrzela sa czyste)
                                      Na katar dobry jest "olejek olbas" - robi sie inhalacje, ładnie przeczyszcza
                                      nosek. W jakim wieku jest mała? I jak długo to trwa? Nie jestem lekarzem, ale
                                      swoje przeszłam z synem.
                                      • Gość: Anieśka Re: Witam IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 04.11.05, 19:48
                                        Mała 4,5 latka, kaszel ma od półtora tygodnia gdzieś.., wyglądało to na lekkie
                                        przeziebienie, ale kaszel nasilił sie mocno w ten dzień jak pochodzilismy po
                                        cmęntarzu, to tego dnia wieczorem juz miała taki mocny że spaliśmy chyba tylko
                                        ze trzy godziny prawie na siedząco, w srode bylam u lekarza i...nic, eurespal i
                                        sinacod czy jaoś tak od kaszlu , podałam jej przed spaniem teraz syropy ,i dwa
                                        razy pusciła juz pawia, pokaszluje troche ale juz mniej moze zaśnie...wiem że
                                        powinnam to raczej opisywać na forum, zdrowie dziecka , ale śię wygadam i mi
                                        lżej,jestem w stresie ...:(.
                                        • duszka2 Re: Witam 04.11.05, 20:12
                                          etam forum może być na kazdy temat
                                          z syropami raczej ostroznie
                                          eurespal cos mi mówi chyba dawałam, ale zwykle budesonid o ile nie pomyliłam
                                          nazwy też syrop p/kaszlowy
                                          Ale te wymioty to nie dobrze, może nie toleruje któregos leku?
                                          No to jest stres...jak sie nie spi w nocy a w dzień nie wiadomo co zrobić aby
                                          ulzyć dziecku. Obserwuj ją dokładnie po czym ma wymioty. Plecki ostukuj. przed
                                          snem na noc ciepłe picie, jakies rozgrzewające i niech spi do oporu.
                                          Dobrze jest jesienią i wiosną podawac od czasu do czasu jakieś środki
                                          wzmacniające odpornośc: singular, vibovit itp także po chorobie. U nas to
                                          działało. Aha i cebula , czosnek. Powodzenia...może do poniedziałku ani śladu
                                          nie bedzie. Mniej sresu, mniej lekarzy, więcej intuicji.
                                          • Gość: Anieśka Re: Witam IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 04.11.05, 20:23
                                            Duszko kochana obawiam sie czy to czasem nie alergia, naczytałam sie własnie
                                            że dziecko kaszle dopuki zwymiotuje i póżniej juz spokojnie spi..., moja tak ma
                                            pusciła pawia dwa razy i juz śpi, ale przed tem co sie na kaszlała i namęczyła:
                                            ( poniedziałek tak blisko:(mam strach przed oczami co robić ..juz nie wiem:(
                                            ach juz ja tu nic nie poradze co ma byc to będzie,miłej nocki , musze odpocząc
                                            bo od czwartej rano na nogach jestem .
                                            • duszka2 Re: Witam 04.11.05, 20:42
                                              możliwe, mój syn ma alergię i tak kaszlał, że aż wymiotował.Ale lekarz zapisała
                                              mu antybiotyki, dlatego im nie wierzę. Potem brał od alergologa singular i to
                                              pomogło - zapytaj lekarza aby ci dał receptę na to. To raczej srodek
                                              uodporniający, nie jest to antybiotyk. kaszlał najwięcej rano, w nocy jak się
                                              połozył to kaszel ustepował. teraz raczej mamy spokój ale na wiosnę musi
                                              dostawać leki, bo jest uczulowy na pyłki. Twoja może byc uczulona na wiele
                                              rzeczy , musisz obserwować. Może kurz,sierśc kota, albo nawet centralne
                                              ogrzewanie...odpoczywaj. Dobrej nocy.
                                              • white.falcon Do Anieski i Duszki :-) 04.11.05, 20:54
                                                Cieszę się, że wreszcie spotkałyście się na forum, bo jedna Mama drugiej Mamie
                                                zawsze lepiej doradzi. Może rzeczywiście jest to alergia? Trzeba to wybadać.

                                                Aniesko, głowa do góry. Tak mi się widzi, że Duszka słusznie radzi. :-)

                                                Duszko, jak tam pierniki i kocinka? :-)
                                                • duszka2 Re: Do komisarza Falkoni 05.11.05, 12:42
                                                  Pewnie, że jak sie przechodziło takie zmartwienia to można cos doradzić, ale
                                                  kazde dziecko jest inne. Alergie ma co drugie dziecko, ale nie mozna dac się
                                                  zwariować, bo niektórzy lekarze chcą aby wyrzucac dywany, firanki itp a my mamy
                                                  nawet kota;-)
                                                  Pierników dostatek, zbyt mają wielki. "Wstąp na piernik - Kopernik" taka tutaj
                                                  kiedys wisiała reklama. Teraz nawet Kopernik ma twarz, wiec mocniej działają
                                                  jego słowa;-))
                                                  Kocinka, grzeczna, zdrowa, ale płochliwa, ma taką pokopaną psychikę. Była
                                                  porzucona, rok temu znaleźliśmy ją i macierzyńskim odruchem wzienam ją do domu
                                                  i choć nam umila zycie to czasem żałowałam że ją przyniosłam. z kotem jest jak
                                                  z małym dzieckiem:chce jeśc, chce wyjśc, chce wejśc, chce sie przytulić, byc
                                                  głaskana...;-)))
                                                  • white.falcon Taki ze mnie komisarz, jak z... ;-) 05.11.05, 13:20
                                                    Ale dzięki, Duszko, uśmiałam się. :-) Ja te przechodzenia chorób dość dobrze
                                                    pamietam. Szczególnie jedną anginę, gdy miałam taką gorączkę, że mi się
                                                    wydawało, że budzik do mnie gada tykając. Straszył mnie. W tej gorączce tak się
                                                    go bałam, że Mama musiała go zabrać do kuchni i tam uwięzić. Jak wyzdrowiałam
                                                    to już się nie bałam budzika, ale stwierdzam na swoim przykładzie, że w takich
                                                    sytuacjach wyobraźnia nam może płatać niezłe figle. ;-)

                                                    Koty są rozkoszne. Są inteligentnymi zwierzakami, choć, właśnie tak, jak
                                                    mówisz, Duszko, są dużymi dziecmi, które potrafią marudzić, miewają chumorki,
                                                    wybrzydzają. Ale tylko ten, kto ma kota na stałe, wie, jak wiele radości może
                                                    sprawić taki cichochód, przytulając się, mrucząc, gaworząc z nami w swoim kocim
                                                    języku lub macając po nosie łapką rano i budząc własciciela. Także znam
                                                    alergików, którzy nie zrezygnowali z posiadania kota i miewaja się dobrze. :-)

                                                    To bardzo pozytywne, że pierniczki teraz z robiły się bardziej prawdziwe, bo
                                                    maja prawdziwą twarz Kopernika. To znaczy, że są bardzo otwarte chyba. ;-)
                                                  • duszka2 Re: Taki ze mnie komisarz, jak z... ;-) 05.11.05, 18:26
                                                    Tak mi sie skojarzyło był kiedys taki film o komisarzu Falkonim...ale chyba ze
                                                    sto lat temu;-))) Chyba kryminał jakis ...
                                                    W kwestii chorób to najbardziej bolesna była dla mnie odra, miałam 10 lat i
                                                    nawet jeśc nie chciałam, mama się zamartwiała, a ja nie wiedziałam co sie
                                                    wokoło mnie dzieje, chyba juz majaczyłam z goraczki.
                                                    Kotka moja jest słodka, gdy spi, zwłaszcza na kolanach, nieźle grzeje i jest
                                                    taka bezwładna, że az smieszna. Jak byłam mała jeździłam do cioci na wsi, gdzie
                                                    było mnóstwo kotów: tam byłam w swoim zywiole. Mówiono mi, że jestem kocia
                                                    mama;-)
                                                    A teraz raczej nie mam poprostu czasu dla kota, więc czasem chodzi głodna, albo
                                                    nie ma jej kto wpóscic do domu. Ale jest urocza gdy siada przy komputerze i
                                                    sledzi kazdy mój ruch, czasami pewnie tez chciałaby coś napisac;-)Czasami
                                                    zadziera łepek i domaga sie drapania pod pyszczkiem;-)
                                            • duszka2 Re: Witam 05.11.05, 12:34
                                              Aha, Anieśko pomyliłam nazwy: budesonit dostawał oprócz singularu na kaszel
                                              alergiczny, ale to nie jest syrop tylko lekarstwo w areozolu do inhalacji,
                                              które robi sie przez taki specjalny przyrząd: aerostopic - broń boże
                                              bezpośrednio do gardła. Kilka razy dziennie, dobry lekarz alergolog pokaze jak
                                              to robić. to jest tez na receptę. Tamten syrop o którym myślałam to bronchicum
                                              ale na alergię nie pomoże. Clemastin, który lekarze uwielbiają przepisywac tez
                                              nie da nic zapewne. A więc skierowanie do alergologa i zapytaj o te leki. Ja
                                              tak szukałam przez kilka miesięcy, mały kaszlał i był wymeczony a mi dzwoniło w
                                              uszach od tego kaszlu, byłam niewyspana. Aha testy tez duzo mogą nie wykazać.
                                              znikam na razie.
                              • white.falcon Re: Analityczka sobie idzie :-) 04.11.05, 20:57
                                No to, Analityczko, jesteśmy ciut podobne, bo Sokół choć szczupły, ale też mały
                                nie jest, tylko taki umiarkowany. I tez nie ma blond czupryny. :-) Poznamy sie,
                                nie ma obaw. :-)

                                A Toytoyek niech się nie martwi na zapas, zapewne Kazia go odpucowała i teraz
                                budka lśni i wszyscy podróżni zachodzą w głowę, co ta modra budka planuje. Ale,
                                ale. Toytoyku, a kto w zastępstwie będzie stał na szóstym peronie? Czy aby
                                znajomy Toytoyka (moze pociotek), bo obcy to jeszcze wezmie i potem nie będzie
                                chciał oddać miejsca pracy. ;-)
                                • toytoyek Re: Analityczka sobie idzie :-) 04.11.05, 23:32
                                  Toytoyek właśnie wrócił sobie do domu po dniu ciężkawym nieco z przyczyn wielu
                                  i czuje się świetnie taki odpucowany przez Kazię. No więc spieszy Toytoyek
                                  donieść, że jutro na zastępstwie zostaje kolega z sąsiedniego peronu. Ruchu
                                  dużego się nie spodziewamy, więc powinien dac sobie radę a ja prosto z knajpki
                                  do niego lecę potem na drugą zmianę.

                                  Anieśko, ja bym chętnie coś Ci w kwestiach kaszlowych i innych takich doradził,
                                  tylko z braku doświadczenia w tej kwestii jest mi dość trudno. Mogę tylko
                                  powiedzieć, że problem to jest jak się takiej bestii czteroletniej w ogóle nie
                                  ma, jak ma to miejsce w przypadku Toytoyka, więc należy się cieszyć a nie
                                  martwić, a na pewno wszelkie sprawy zdrowotne po lekarstewkach się ułożą.

                                  A tak w ogóle to nasz wąteczek tym się różni od innych, że u nas można o
                                  wszystkim, czego zresztą dowiódł swojego czasu Toni, co znikł był ostatnio...
                                  • white.falcon Re: Analityczka sobie idzie :-) 04.11.05, 23:50
                                    A to pocieszyłeś mnie wyjątkowo, Toytoyek, żeś znalazł kolegę na zastępstwo. ;-)

                                    Czteroletnie i mniej i więcej letnie bestie potrafią dać do wiwatu tak, że
                                    człowiek zastanawia się, czy sam był taki, czy tez Rodzice mieli anielską
                                    cierpliwość. Ja przechodziłam w wieku dziecięcym chyba wszystko, co możliwe. Za
                                    to w wieku dorosłym okazałam się być wyjątkowo zdrową osobą, co sobie chwalę.
                                    Widać odrobiłam wszystko na zaś. :-)

                                    Istotnie, u nas można pisać o wszystkim. O czym jeszcze nie pisaliśmy? Bo było
                                    już nawracanie religijne, zatopione statki, dziwne urządzenia, wyrabianie
                                    rajstop, kłopoty zdrowotne dzieci, smutki i chandry, bajki i tańce Cyniowe i
                                    już nie wiem sama, co jeszcze. No właśnie, co jeszcze? ;-)
                                    • toytoyek Re: Analityczka sobie idzie :-) 04.11.05, 23:56
                                      O czym jeszcze nie pisaliśmy? Bo było
                                      > już nawracanie religijne, zatopione statki, dziwne urządzenia, wyrabianie
                                      > rajstop, kłopoty zdrowotne dzieci, smutki i chandry, bajki i tańce Cyniowe i
                                      > już nie wiem sama, co jeszcze. No właśnie, co jeszcze? ;-)

                                      Ależ wiele rzeczy. rowki w wycieraczkach, upiorne pomidory, niebieskie budki,
                                      zielone budki, szydełkowanie, dzierganie jaśków, imprezy w Świętym Mieście,
                                      zgadywanki zawodowe, leczenie uczuć...

                                      Dooooobraaaaanooooooc, żebym miał jutro siłę popijać piwko!
                                      • white.falcon Re: Analityczka sobie idzie :-) 05.11.05, 00:06
                                        Dobranoc, miłych senków. :-) No żeby modra budka sił nie miała? To Sokółka na
                                        grypę dzisiaj szczepiła się i powinna nie mieć sił, a bucha energią wprost.
                                        Jakoś nie tak te "kujknięcia" na mnie działają. ;-)

                                        Cynio chyba nam się zatańczył, że nawet nie zajrzał, a potem jutro wieczorem
                                        płakać będzie, że nikogo tu nie ma. Powinien nam napisać o tańcach swawolnych i
                                        tradycyjnych. Jak to się ma do Cynia? Może by Sokółkę nauczył paru kroczków, bo
                                        Sokółka czuje się na parkiecie niemrawo. Nie mówię o jakichś łamańcach, tylko
                                        takie coś bardziej klasyczne, by umiała w miarę do rytmu tupać. ;-)
                                        • thecynio Re: Analityczka sobie idzie :-) 05.11.05, 10:39
                                          sokolko tancow chetnie poucze tylko daj mi troche czasu bo sam jeszcze nie
                                          najlepiej umiem:)ale bede sie pilnie uczyl i wszystkie forumowe panie mam
                                          nadzieje kiedys obtancowac:)no wczoraj nie zajrzalem caly dzien po poludniu
                                          spedzalem poza domem dzis bede siedzialw chalupce i myslal o Was
                                          wszystkich..bardzo zaluje ze sie nie spotkamy ale co sie odwlecze to nie
                                          uciecze..mam nadzieje..zycze wszystkim milej zabawy i pozytywnych zaskoczen
                                          pozdrawiam erdecznie
                                          • white.falcon Pozytywne zaskoczenie :-) 05.11.05, 10:57
                                            Trzymam za słowo. :-) I dziękuję za obietnicę myślenia o nas w dobrych
                                            kategoriach. Tez uważam, że co się odwlecze, to nie uciecze i zobaczymy się
                                            wszyscy także i z Cyniem w przyszłości. Dziekuję także za życzenia - miło mi.
                                            Co zas dotyczy pozytywnych zaskoczeń, to mam nadzieję, że tylko takie będą. No
                                            bo, Cynio, widziałeś kiedyś, jak do knajpy nagle wchodzi Toytoy i zamawia piwo?
                                            Bo ja nie, ale bardzo chcę zobaczyc. Dotąd widziałam tylko w "Vabank", jak
                                            butelka "Kropla mleka dla biednych sierot" chciała wleźć do lokalu
                                            gastronomicznego. ;-)

                                            A z tymi zaskoczeniami. Kiedyś w towarzystwie znajomych zastanawialiśmy się,
                                            jak wygląda zaskoczenie. Po długich rozważaniach doszliśmy do wniosku, że
                                            nieprzyjemne zaskoczenie ma postać okropnej zołzy z pryszczami na nosie i
                                            tłustymi farfoclami na głowie, imitującymi bujne loki. Dodatkowo, jest ubrane w
                                            mini-mini różową bluzeczkę, spod której wylewa się brzuszek i obowiązkowo - z
                                            dekoltem do pasa, do tego wściekle zielona spódniczka mini, spod której widac
                                            grube krzywe nóżki, do tego rajstopki w czerwoną kratke i różowe buciki. Dość
                                            horrorkowata wizja, jak nawet na negatywne zaskoczenie. Ale prawdziwa - ja to
                                            zaskoczenie kiedyś widziałam na ulicy. Odwróciłam się z pięć razy, bo nie
                                            mogłam uwierzyć, że ktoś może z siebie zrobić coś takiego. Zresztą nie tylko
                                            ja - wszyscy się za negatywnym zaskoczeniem odwracali się. Tak więc pozytywne
                                            zaskoczenie napewno wygląda zupełnie inaczej. Tylko jak? ;-)
    • white.falcon WAŻNE!!! Dla Analityczki i Toytoyka! 05.11.05, 13:07
      Właśnie otrzymałam wieść od Znajomych, którzy mieli wczoraj spotkac się w "Przy
      Radiu" (poprostu znamy tę knajpkę i czasem tam zbieramy się, by pogawędzić), że
      od wczoraj na knajpce wisi kartka "Remont!". Sądze, że najlepiej będzie, jeśli
      spotkamy się przed knajpką o 19.30 i poczekamy na wszystkich, a potem
      pójdziemy, gdzie nas oczy poniosą, bo nie jedna to knajpka. Mozna byłoby umówić
      się przed inną, ale nie zrobiliśmy jednej rzeczy - nie wymienilismy się nr
      telefonów. Wrzucę Wam swój nr mailem i dajcie znać SMS-em, czy przeczytaliście
      wiadomość i co robimy w tej sytuacji.

      Pozdrawiam,
      Sokoliczka
      • toytoyek Re: WAŻNE!!! Dla Analityczki i Toytoyka! 05.11.05, 13:36
        Więc ja proponuję, żebyśmy spotkali się mimo wszystko pod kanjpką i potem się
        przemieścili tam gdzie nam się zechce, bo tak chyba najprościej, zwłaszcza, że
        z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że mogą pojawić się także miłośnicy wątku
        w liczbie osób 1, a być może więcej. W każdym razie ja, Toytoyek, postaram się
        dotrzeć jak najbliżej 19.30 i proponuję wtedy poustalać.

        T.
        • white.falcon Re: WAŻNE!!! Dla Analityczki i Toytoyka! 05.11.05, 13:48
          OK. Że też musieli ten remont zacząć. :-( W czwartek, gdy przechodziłam
          tamtędy - wszystko działało. Nie przyszło mi do głowy wejść i zapytać się, czy
          przypadkiem nie planują potopu, remontu, odejścia kucharza i innych tego typu
          rzeczy.
          • Gość: Anieśka Hej IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 05.11.05, 14:43
            A więc tak....jeżdziłam rano z małą na pogotowie, i lekarz stwierdził że nic
            nie ma , ani w płucach ani w oskrzelach, przypisał antybiotyk Duomox, co
            dwanaście godziń jedna tabletka, a szkopuł polega na tym że mojej siostry
            córeczka ma te same objawy, i też ma antybiotyk plus leki alergiczne, bo...albo
            to alergia albo bez objawowe zapalenie płuc:(, noc była bardzo ciężka ten niby
            mocny syrop na kaszel nie pomógł,zobacze co będzie sie działo dalej..., jutro
            siostra ma sprezentować dla mnie tabletki te od alergi co jej mała przyjmuje,
            bo stwierdziła żebym następnym razem podała te tabletki i zobaczyła czy jej
            przejdzie , a nie antybiotyk,musze teraz pędzić do sklepu,jestem dzisiaj jakaś
            pełna optymizmu, siostra mnie pocieszyła że jej szybko przejdzie,że powinna
            być juz poprawa po dwóch dawkach antybiotyku...oby,rano dałam jej już
            antybiotyk , na razie poprawy jako tako żadnej nie ma,pozdrawiam póżniej sie
            odezwe:)acha ja swoje w życiu tez przeszłam( operacja serca) i sie na
            chorowałam , za to teraz nie choruje prawie:), jedynie katar i gardło,
            temperature to miałam chyba ostatnio z trzynaście lat temu:)TOYOTKU miło że
            sie odezwałeś:)))jak nie masz czteroletniej panienki, to będziesz forumowym
            wujkiem:))zgadzasz sie?, a Duszka i White, ciociami hihi:)))
            • white.falcon Re: Hej 05.11.05, 15:25
              Hej, Anieśko! :-)

              Mam nadzieję, że coś z leków wreszcie poskutkuje i Malutka ozdrowieje. :-)
              Poprostu w to wierzę i już. :-)

              Dziekuję za propozycję zostania forumową Ciotką (nawet nie wiesz, jakie
              towarzystwo zwariowane do tego wujkowania i ciotkowania zapraszasz - hiiii). W
              realnym świecie mi to nie zagraża, bo tak dziwnie składa się, że mało, że
              jestem jedynaczką, to jeszcze ostatnią z rodziny, kiedyś bardzo licznej.
              Załatwiła nas ta II wojna światowa i zostało nas bardzo mało. Tak więc bycie
              Ciocią mnie raduje ogromnie. Taka przyszywana Ciotka to dobra sprawa, tylko jak
              by mi ktoś powiedział, co mam robić, jako ta Ciotka, bo szydełkować, czy
              dzierzgać nie umiem. O, umiem bajki opowiadać, ale to chyba domena Dziadków i
              Babć, no chyba że pożyczę ten szczegół od nich. Ale i tak jest mi niezmiernie
              miło. Oswajam się póki co z tą sytuacją. ;-D

              Pozdrawiam serdecznie i wierzę, że Malutka wyzdrowieje,
              Sokółka
              • thecynio Cynio nieobecny cialem ale duchem owszem:) 05.11.05, 21:04
                a ja tylko prosze o relacje ze spotkania!!bo wiecie ze nbardzo cierpie i
                chcialbym byc z Wami..wiec jutro czekam z niecierpliwoscia na jakies
                raporty .l..
                • Gość: Anieśka Mam sentyment:))) IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 05.11.05, 21:12
                  Witam wszystkich z wieczorka...:), a tak pozatym zazdroszcze wam że sie
                  spotkacie...Ja też chcę!!!!buuu, tak w sekrecie powiem wam że mam sentyment do
                  Warszawy...,kurcze jak by nie bylo '"uratowała mi życie", pózniej przynajmniej
                  raz na rok jezdziłam na duże zakupy:) no ale to było pare ładnych lat temu..,
                  teraz nie mam juz jak, a z drugiej strony troszke funduszy brak,zaraz udam sie
                  na spoczynek, tylko jeszcze mała ululam, kaszle dalej,ale mam nadzieje że ta
                  noc będzie w miare spokojna...,miłej nocki wszystkim.
                  • white.falcon Nie trzeba smucić się :-))) 06.11.05, 11:42
                    Nie zazdrość, to z pewnością nie ostatnie takie spotkanie. Więc do miasta,
                    które "uratowało Ci życie" napewno zawitasz - jak nie teraz, to może w lecie.

                    Jak tam Dziecinka? Czy jest już lepiej? :-)
                    • Gość: duszka2 Re: Nie trzeba smucić się :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 11:49
                      Witajcie.
                      a ja myslę, że warszawiacy sa uprzywilejowani. My rozsiani po Polsce mamy
                      większy problem aby z kims się spotkać. Bariera odległości jest nieubłagana.
                      Ale ciesze się, że chociaż niektórzy mogą sie spotykać i poznawać.
                      • white.falcon Re: Nie trzeba smucić się :-))) 06.11.05, 12:39
                        Witaj, Duszko. W tym, co mówisz jest wiele racji, ale popatrz tylko - ja nie
                        uwierzę w to, że na całym forum są tylko dwie osoby z Warszawy. Nieczęsto
                        spotyka się wpisy z rozaju "spotkajmy się, chodźmy na kawę, piwo...".
                        Warszawiacy lenią się, bo dla wielu pójście gdzieś, ruszenie czterech liter -
                        to już ciężka sprawa, a przecież trzeba jeszcze umówić się w konkretnym miejscu
                        o konkretnej godzinie. Nie, wolą siedzieć i narzekać, że nie znam nikogo,
                        jestem samotny/a. Samotność lub brak Przyjaciół nie wynikają tylko dlatego, że
                        rzeczywiście człowiek ma pecha i nie trafia na takich ludzi, którzy by chcieli
                        przyjaźnić się. Często wynika z lenistwa.

                        Ja tak sobie myślę, że fajnie by było, zebrać sie kiedyś razem, niekoniecznie w
                        Warszawie, na jakimś grillu, posiedzieć razem, nigdzie nie śpieszyć się. Mam na
                        myśli wtedy, gdy będzie ciepło. Co Wy na to? :-)
                        • Gość: duszka2 Re: Nie trzeba smucić się :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 14:12
                          Pewnie: lenistwo, brak czasu, nawyk narzekania to jedne z przyczyn braku
                          przyjaciół. Tutaj zauwazyłam, że niektórzy lubia sobie tylko "pobabolic", że
                          tak powiem;-) ponarzekać, pojęczeć, albo nawtykać i popsocic innym.Ale to częśc
                          z nich. Ja na brak kontaktów z ludźmi nie mogę narzekac, na brak przyjaciół
                          też, a jednak tutaj czasem zerkam. Spotkania z osobami z netu tez miałam; było
                          róznie, ale niektóre przetwały próbe czasu i mamy stały kontakt.
                          Jasne zapraszam do stolicy pierników, niekoniecznie jak będzie ciepło;-))
                          • white.falcon Jak nie Mahomet... :-))) 06.11.05, 14:22
                            Od przybytku głowa nie boli, im więcej ich jest, tym sympatyczniej. Każde
                            miejsce ich poznawania jest dobre, net także. :-) A do stolicy piernikowej
                            fajnie byłoby wybrać się, no bo Duszka tam jest. Jak nie góra do Mahometa, to
                            Mahomet idzie do góry.

                            Jeśli Toni to czyta, to pragnę niniejszym mu uświadomić, że nie prowadzę akcji
                            nawracania na islam, nie mam nic wspólnego z Mahometem, nie znam go i wogóle to-
                            to, co napisałam, jest parafrazą (czyli czymś przekształconym, a nie cytatem)
                            przysłowia. Nie wiem, kto je wymyslił i jakiego był wyznania, ale jest używane
                            w kontekście powiedzenia, że jak ktoś gdzieś wybrać się nie może, to drugi ktoś
                            do niego idzie. ;-)
                            • Gość: duszka2 Re: Jak nie Mahomet... :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 14:53
                              hahaha jaka asekuracja, nono
                              Ja Mahometa nawet zaprosze;-)
                              • white.falcon Asekuracja i Mahomet :-))) 06.11.05, 15:13
                                Asekuracja asekuracją, ale i tak niewiadomo, co może Toniemu dać impuls do
                                kolejnych rozważań i pouczeń nas biednych nieuświadomionych. Wolałam zapobiec
                                tym takim typowym, bo to już znam.

                                A Mahomet - no wreszcie bym poznała człowieka i może powiedziałby, czemu tak
                                się uparł przy wielożeństwie. Przecież miał "na karku" tyle samo Teściowych, co
                                żon. Po co tak się katował? Wymyslił sobie taki rodzaj umartwiania się, czy
                                jak? Fakt, bezkrwawy, bo biczowanie takie, jak widać mu nie pasowało, ale
                                jednak ciekawa jestem. ;-)
                                • Gość: duszka2 Re: Asekuracja i Mahomet :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 18:21
                                  Toni nas zostawił na pastwę losu...;-)
                                  U nas niby nie ma wielożeństwa, ale wielu panów ma kilka kobiet. Potem jak sie
                                  wydaje to ich biczują...te kobiety;-)))
                                  • white.falcon Re: Asekuracja i Mahomet :-))) 06.11.05, 20:24
                                    Na pastwę losu i wydarzeń. Nie lubi on Pierniczków. ;-)

                                    A te kwestie to poprosimy Mahometa, by wyjaśnił, skoro Toni nie może. ;-D
                • white.falcon Cynio, było wspaniale :-) 06.11.05, 11:40
                  Cynio, proszę nie cierpieć, relacja będzie. Ze swojej strony chcę powiedzieć,
                  że spotkanie było super. Kazia tylko nie ośmieliła się pokazać przy stoliku i
                  cały wieczór kryła się w toalecie, nad czym z Analityczką trochę ubolewaliśmy.
                  A poza tym, Cynio, było wspaniale. :-)

                  Analityczko, Toytoyek, ogromnie się cieszę, że poznałam Was w realnym życiu.
                  Jesteście niesamowici. :-)
    • white.falcon Przyłapałam kradzieja :-) 06.11.05, 14:32
      Postanowiłam na próbę wywiesić słoninkę za oknem, bo wróbel mi skakał po
      parapecie, więc chciałam dowiedzieć się, czy to przypadkiem nie ten -
      dokarmiany w zimie. Wróbel nie przyleciał, ale zwabiłam złodzieja-kradzieja.
      Duża tłusta wrona z dziobem większym od mojego przyleciała, potupała głośno,
      złapała słoninkę i razem z nią i sznurkiem mocującym odleciała. Ja protestuję!
      Słoninka miała być dla wszystkich, a nie dla jednej grubej wrony. Mam następny
      pasek na druciku mocować, czy jak?

      Apel taki, jak zobaczycie kradzieja ze sznurkiem, to niech mi odda sznurek, bo
      słoninka - to rozumiem, ale sznurek był mój. ;-)
      • toytoyek Spotkanie 06.11.05, 19:56
        Cześć Pierniczki,

        Dla wszystkich zainteresowanych relacja z wczorajszego spotkanka. A Toytoyek
        dziś dopiero teraz pisze, bo wcześniej odsypiał i robił jeszcze inne rzeczy, o
        których tu wspominać nie będzie, bo co w sumie kogoś może interesować co
        porabia w niedzielę niebieska budka...

        No więc spotkaliśmy się nieco przed planowaną godziną w miejscu z góry
        uzgodnionym: Sokółka, Analityczka i ja, Toytoyek znaczy się. Niepewni czy
        przypadkiem ktoś jeszcze do nas nie dołączy, staliśmy i patrzyliśmy głęboko w
        oczy wszystkim osobom przechodzącym ulicą koło nas. To znaczy dziewczyny
        patrzyły, bo budki niebieskie z zasady nie patrzą zbyt mocno w lewo czy prawo.
        Ponieważ w trakcie akademickiego kwadransa nikt się nie zdecydował jeszcze
        przyjść, przemieściliśmy się za pomocą miejskiej komunikacji (serdecznie
        dziękujemy Zarządowi Transportu Miejskiego za wpuszczanie budek do autobusów)
        do centrum, gdzie osiedliśmy w jednej z knajpek i tak gawędziliśmy,
        gawędziliśmy, gawędziliśmy... Dłuuuugooooo... I było bardzo miło, panie
        roztrząsały kwestie przeróżne o charakterze obyczajowym i nie tylko, panowie
        wyrażali swe odważne poglądy w zakresie wpływu pomidorów na zdrowie i nie
        tylko... Sceneria wokół nas zmieniała się jak w kalejdoskopie. Przy sąsiednim
        stole w miejsce pijanego dziewczęcia obwieszczającego co i rusz całej knajpie
        donośnym głosem iż ma na imię Bacha i koniecznie chce z kimś być pojawiła się
        następnie przystojna para zapewne opłacona przez obsługę lokalu celem
        dostarczania rozrywki gawiedzi widokiem swych dogłębnych pieszczot. Szklanki
        się tłukły (nasze pozostawały w stanie początkowym jednak), a my sobie
        gadaliśmy i śmialiśmy się. Były i momenty smutne, melancholijne, gdy
        nieobecność zapracowanej wieczornym dyżurem Kazi, uczciliśmy minutą ciszy,
        która dziwnym zbiegiem okoliczności miała miejsce podczas gdy Panie udały się w
        miejsce ustronne:))))))) W nastrój zadumy wprawiła nas także nieobecność
        Toniego, zapewne spowodowana opóźnieniem kilkugodzinnym lotu Nowa Anglia -
        Warszawa, bo jeszcze dzień wcześniej deklarował swą obecność...

        No a potem się rozjechaliśmy i właściwie tyle. A dziś Toytoykowi chce się nieco
        spać, bo jakoś tak.
        • white.falcon Re: Spotkanie 06.11.05, 20:23
          Brawa wielkie dla Toytoyka za relację, wierna ona jest. :-)

          Dodam od siebie, że w trakcie tego stania i czekania na niewiadomo kogo nawet
          zastanawialiśmy się, czy dwie przechodzące obok Panie w wieku mocno jesiennym
          nie są ukrywającymi się forumowiczkami. Ale nie - nie były, tylko patrzyły tak
          nieufnie, no bo budki, chodzące po ulicy i gadające to niecowieczorny widok.

          Sokółka jadąc w taksówce przeprowadziła rozmowę z taksówkarzem na temat
          urządzenia, które pikało i wyświetlało mu informacje o różnych zleceniach.
          Toytoyek chyba powinien takie nabyc, co by do odpowiedniego podróżnego
          podchodzić, a nie podróżny Toytoyka szukać. Oczywiście, za dodatkową opłatą. I
          Kazia mogłaby na przegląd niebieską budkę wzywać, a nie zastanawiać się, czy
          trzeba, czy nie trzeba.

          A dlaczego niby nikogo ma nie interesować, co budka porabiała? Zapewne coś
          ciekawego, tylko nam powiedzieć nie chce tajemniczo. ;-) A u Sokółki dzień
          minął sennie - Sokółka obiad gotowała, potem go jadła, książkę czytała i tu
          zaglądała.

          A Toni. Któż to wie? Może w samolocie poznał kogoś frapującego? ;-D
          • toytoyek Re: Spotkanie 06.11.05, 20:44
            A no Toni pewnie kogoś poznał w samolocie jak nic...

            No, Toytoyek się oddala, bo mu serwer dziś działa fatalnie i nic tu nie zdziała
            na forum już więcej. Przekaz specjalny dla Sokoła zatem: Sokółko, dziś Toytoyek
            nic nie zdziała przez ten serwer w kwestiach pomidorowych...
            • white.falcon Re: Spotkanie 06.11.05, 20:49
              No to dobrego wieczorku. :-)

              Serwery tak już mają. A kwestia pomidorowa - no przecież mamy czas do końca
              roku. Nikt nie powiedział, że kwestie pomidorowe mają być hop - siup i tak
              odrazu. :-)
              • toytoyek Re: Spotkanie 06.11.05, 23:18
                Sokole drogi, udało mi się pologować bo serwer mniej obciążony teraz wieczorem.
                No i pomidorowo tak się z wieczora zrobiło... Hmmmm... Co Sokół sądzi?

                Pozdrowionka od Kazi - bardzo żałowała że nie mogła wczoraj przyjść, ale nie
                byłem taki - opowiedziałem jej w szczegółach. Opowiedziałem jej też, o czym nie
                napisałem w relacji, że wspominaliśmy wiele ciekawych osób - Kazię, Szybkiego...
                • white.falcon Re: Spotkanie 06.11.05, 23:31
                  No to ciesze się ogromnie. Jednak serwery są do przewalczenia. :-) Pomidory
                  rządzą, że tak powiem. ;-)

                  Sądzę, że Świat Piernikowy wzbudzi większe zainteresowanie. A tak pomyslałam,
                  że spodoba Ci się (to w kontekście wczorajszej rozmowy) jeszcze jedno
                  forum "ODJAZD". Wrzuć je do wyszukiwarki. :-)

                  Przekaż Kazi ukłony sokołkowe wszelakie i wyrazy uznania dla jej ciężkiej
                  pracy. ;-)
                  • toytoyek Re: Spotkanie 06.11.05, 23:34
                    No zobaczymy jak to z tymi pomidorami, to znaczy kto komu... Cieszę się, że
                    pomidory rządzą;-) No zobaczymy jak to z pomidorami zimową porą będzie... Tylko
                    pamiętasz - w kupie siła, że się tak wyrażę;-)

                    A "odjazd" do wyszukiwarki zaraz wrzucam.

                    A póki co oddalam się pozdrowić Kazię:-)
                    • toytoyek Re: Spotkanie 06.11.05, 23:45
                      Ha, wlazłem na "odjazd", a tu mi mówi, że forum zamknięte. No to się wpisałem
                      żeby mnie wpuścili i czekam cierpliwie.

                      Pozdrowionka,

                      Pomidorowy T.
                      • white.falcon Re: Spotkanie 06.11.05, 23:55
                        Zaraz im powiem, by Ciebie wpuścili. Zapomniałam, że to jest zamknięte. Sorry,
                        Winetou. :-)
                        • toytoyek Re: Spotkanie 07.11.05, 00:02
                          Nie ma sprawy. A na razie idę spać chyba.

                          Pozdrowionka

                          PS. Niepokoi mnie nieobecność Toniego. Obraził się na nas czy jak? Toni,
                          jesteś? Bo wątek bez Ciebie usycha a wszystkie pierniczanki czekają!
                          • analityczka Re: Spotkanie 07.11.05, 09:45
                            Witam Was kochani.

                            Właśnie niedawno weszłam sobie do pracy no i pierwsze co robię to
                            oczywiście "ważną rzecz" czyli piszę do Was.
                            Potwierdzam w pełni że spotkanie minęło bardzo miło.I tu chcę od razu
                            powdziękować ludziom którzy spowodowali że owe spotkanie przekonało mnie do
                            takich form-Toyuś,Sokółka serdeczne dzięki.

                            Teraz poświęce chwilkę na poczytanie innych wątków;)
                            Pozdrawiam Was i życzę równie miłego dnia jak ten sobotni wieczór.
                            a.(dla wtajemniczonych znana jako e.)
                            • white.falcon Wzniecamy ognisko dla Analityczki i Toruń:-) 07.11.05, 10:50
                              Witaj, witaj!

                              Ogromnie miło mi widzieć Ciebie w pogodnym nastroju i dobrym zdrowiu.
                              Ucieszyłam się, że znana buzia odezwała się. Jak tam papierzyska? Mam nadzieje,
                              że nie przytłaczają. Może pomóc w puszczeniu ich z dymem? Wszak Toytoyek ma
                              duszę od żelazka i w razie czego jej można użyć do wzniecania płomieni. ;-)

                              Dziękuję Ci za to, że nareszcie miałyśmy okazję zobaczyć się. Wiesz, o czym
                              myślę? Tam u góry Duszka wśród wpisów o Mahomecie zawarła myśl, iż widziałaby
                              nas chętnie w Toruniu razem z Mahometem (skąd my go wytrzasniemy swoją drogą -
                              tu jest szkopuł ;-)). Tak się zastanawiam, czy Wy się też zastanawiacie.... ;-)
                              • analityczka Re: Wzniecamy ognisko dla Analityczki i Toruń:-) 07.11.05, 11:10
                                Toruń?Nie widzę problemu:)

                                W słusznej sprawie to i do Suwałk jechać się powinno.

                                A i Mahometa się znajdzie-nie wiem jak tam u Was na stadionie ale na naszym
                                Rynku Bałuckiem kupić można wszystko...Jak się postaram to i dusze Mahometa:)
                    • white.falcon O Kazi ;-) 06.11.05, 23:47
                      Hiiii. Wiem, ale warto pamietać o inteligencji. Lepiej uznać przeciwnika za
                      zbyt mądrego, niż za głupiego. Póki co moje słoiki z pomidorami stoją i ładnie
                      wyglądaja - kolorowo. Ja proponuję nowelizację polubowną do ustaleń
                      pomidorowych - zjedzenie słoika pomidorów w knajpie do czegoś zjadliwego. Ponoć
                      konsumować przyniesionych rzeczy nie wolno, ale zawsze to zarządzenie dotyczyło
                      trunków alkoholowych, więc słoik by przeszedł chyba i nie załapałby się. ;-)

                      A nawet nie wiemy, jak Kazia wygląda. Może jej kremów potrzeba? ;-D
                      • toytoyek Re: O Kazi ;-) 07.11.05, 09:44
                        I tak oto rozpoczął się kolejny tydzień, a przy okazji chciałem zauważyć, że
                        dziś, 07.11, mamy zdaje się taką dość okrągłą "rocznicę", wiecie? I z tej
                        okazji opowiem Wam o Kazi.

                        Otóż Kazia nie jest zbyt wysoka. W sumie niska jest, bo, co naukowo
                        stwierdzone, duże budki wolą małe kobiety. Nieduża, ale wzwyż, bo wszerz Kazia
                        ma wszelkie atuty, które Rubens uznałby za pożądane. Nie brak jej, mówiąc
                        ogólene, niczego w tym aspekcie, a wręcz można by uznać, że w niektóych
                        miejscach wręcz nad przeciwnym efektem można by się zastanowić. Włosy Kazia ma
                        blond, te które jeszcze ma, bo wiele ich nie ma. Ząb czasu narusza kiedyś
                        każdego, a więc i na Kazię przyszła wreszcie pora. Trudno jednak powiedzieć,
                        żeby Kazia była łysa. Nie, bynajmniej. Rozrzedzenie jej czupryny nie postąpiło
                        w aż tak szybkim tempie. Dodać jeszcze należy, że Kaziowe blond włosy wpadły z
                        biegiem lat w lekką siwiznę, więc mało uważyn obserwator może nie zauważyć ich
                        faktycznego koloru. Kazi oczy bardzo ładne i głębokie są, a przede wszystkim
                        duże. Kazia niegdyś oblała się płynem dezynfekcyjnym i tak jej lekki wytrzeszcz
                        do dziś pozostał, a po zmieszaniu niegdyś modrej barwy z naleciałością krwistą
                        powstał romantyczny i niebłahy fiolet. Pozostałe elementy fizjonomii Kazi nie
                        wyróżniają jej już niczym specjalnym od reszty podobnych jej czarujących osób.
                        Dodać jeszcze należy, że Kazia preferuje ubiór ciepły, bo gdy na peronie wiatr
                        hula (ach te przejeżdżające pociągi) zdrowia kawał stracić można. Zatem chodzi
                        Kazia w kufajce i fartuchu watoliną podszytym, na głowie mając głęboko osadzony
                        moherowy berecik pod którym ukrywa swe fikuśne, drobne Kaziowe uszy, beret zaś,
                        z przyczyn czysto praktycznych, ma na górze antenkę coby go łatwiej było zdjąć
                        jednym zamaszystym pociągnięciem. Fajna ta nasza Kazia...

                        I jak Wam się podoba?
                        • analityczka Re: O Kazi ;-) 07.11.05, 09:48
                          Kazia to naprawdę super kobieta:)

                          A tak wogóle to pozdrowienia dla...B.A.C.H.Y...-jeśli to czytasz Droga Bacho to
                          odezwij się do mnie-potrzebuje kilku rad w kwestii poszukiwań drugiej połowy
                          hihihihi
                          • toytoyek Re: O Kazi ;-) 07.11.05, 09:59
                            Halo, to ja, Bacha! Konsultacji udzielam tylko i wyłącznie w knajpach i tylk oi
                            wyłącznie osobiście. No i oczywiście tylko i wyłącznie mężczyznom.

                            B
                          • toytoyek Re: O Kazi ;-) 07.11.05, 09:59
                            (to było B jak Bacha:))
                            • analityczka Re: O Kazi ;-) 07.11.05, 10:01
                              No to powiedz mi Bacho jak ja mam se chłopa znaleźć???
                              • toytoyek Re: O Kazi ;-) 07.11.05, 10:06
                                No proste. Przecież widziałaś jak ja działam w sobotę w knajpie, co nie? No to
                                tak nie działaj to znajdziesz:-))))
                                • analityczka Re: O Kazi ;-) 07.11.05, 10:15
                                  Aha!:)

                                  Właściwie gdybym była w stanie takim jak Ty Bacho byłaś w tej kanjpce to już
                                  wczoraj byłabym szczęśliwie zakochana na Dworcu Centralnym:)No ale byłam
                                  trzeźwa niestety...:)
                                  • toytoyek Re: O Kazi ;-) 07.11.05, 10:38
                                    Droga Analityczko,

                                    Bo jak nick wskazuje Ty za dużo analizujesz. A ja, prosta Bacha, nie wnikam kto
                                    i jaki jest. Po prostu jadę na całość:) A że Adaś był zainteresowany moją
                                    tyczkowatą koleżanką bardziej niż mną to z Adasiem nie wyszło. No może trochę
                                    przegięłam z rzucaniem mu się na szyję, ale co tam, faaaaajnie było (bo ja
                                    jestem faaaaajna:))

                                    Bacha
                                    • white.falcon O Basze dla Analityczki ;-) 07.11.05, 10:55
                                      Nie wierz Jej, bo plecie bzdurki ta Bacha. Analityczko, ona prawdy Ci nie
                                      powie, bo niczym nie zobowiązałaś jej do mówienia tejże. Jakbyś jej flachę
                                      fundnęła, czy kilka kufli wzmocnionego wódeczką piwa to byś się dowiedziała, a
                                      tak to najwyraźniej usuwa Ciebie - widząc w Tobie konkurencję i doradzając
                                      ewidentnie źle. ;-D
                                      • toytoyek Re: O Basze dla Analityczki ;-) 07.11.05, 10:57
                                        O przepraszam. Proszę mi tu nie insynuować takiego celowego w błąd wprowadzania
                                        konkurencji. Ja uczciwa Bacha jestem!

                                        A flachę jak mi kto chce fundnąć to też nie odmawiam, no bo co...

                                        Bacha
                                        • white.falcon Re: O Basze dla Analityczki ;-) 07.11.05, 11:00
                                          Jak Ci flachę postawię, to co - powiesz tak, jak powyżej? Nie wierzę. :-)
                                        • analityczka Re: O Basze dla Analityczki ;-) 07.11.05, 11:08
                                          Ja śmiem nawet twierdzić że Ty Bacho pacierza,chłopa i alkoholu nie odmawiasz
                                          zawsze...
                                          Tak sobie siedze i myśle-ciekawe ile dat urodzenia dopisał Wam(Bacho-ekipie)
                                          kelner za to "latające" szkło(a tak swoją drogą to żeby szklanki tak sie
                                          tłukły...!)
                                          • toytoyek Re: O Basze dla Analityczki ;-) 07.11.05, 11:12
                                            Oj tak, nie odmawiam sobie nigdy zwłaszcza pacierza... Bo te pozostałe to już
                                            różnie, bo ja taka wstrzemięźliwa Bacha jestem. I jak mi flachę postawicie to
                                            zeznań nie zmieniam, o.

                                            A z tym szkłem - skandal żeby takie lipne szklanki w tak ekskluzywnym lokalu
                                            mieli...

                                            Dobra, lecę do pracy, bo ja jestem Bachusia-pracusia, heh
                                            • white.falcon Re: O Basze dla Analityczki ;-) 07.11.05, 13:22
                                              Oj, Bacho, Bacho, jedzie nam tu czołg? A strzela? ;-)
                                              • analityczka Re: O Basze dla Analityczki ;-) 07.11.05, 13:52
                                                Bacha zawsze pozostanie w naszej pamięci:)
                                                Ale mam taką cichą nadzieję że nie jest częścią naszej forumowej społeczności i
                                                któregoś pieknego dnia nie zrobi nam niespodzianki w postaci wdepnięcie na
                                                spotkanie forumowiczów- nie zniosę konkurencji...:)
                                                • white.falcon Re: O Basze dla Analityczki ;-) 07.11.05, 14:11
                                                  No ba - jeszcze bym miała za jej stłuczone szklanki płacić. ;-)
                        • white.falcon O Kazi Toytoyka - zazdrość ;-) 07.11.05, 11:00
                          No to teraz, Toytoyku, rozumiem, dlaczego ukrywałeś kazię przed naszymi
                          oczętami. Ty sądziłeś, że będziemy zazdrosne o Kazię. No i niewiele się
                          pomyliłeś, bo z opisu wyłania się obraz - hmmm - eterycznej, ufnej, dbającej o
                          siebie osoby, takiego kogoś godnego zaufania jednym słowem. Zazdrościmy, że
                          takie, jak Kazia nie jesteśmy. Prawda, Dziewczyny Pierniczkowe?! Przeciez każda
                          z nas marzy, by wyglądać tak, jak Kazia i być taka współczesną bohaterką
                          czasów. ;-)

                          Nie wiem, czy Cynio zazdrości tego, że nie jest Kazią. Zaryzykuję, że też. ;-)
                          • toytoyek Re: O Kazi Toytoyka - zazdrość ;-) 07.11.05, 11:13
                            Ha, wiedziałem że zbledniecie z zazdrości i dlatego Kazi nie przyprowadziłem
                            żeby Wam humoru nie psuć! Kazia istotnie swą osobowością mury niszczy, a swym
                            widokiem i walenia powali...

                            T.
                            • white.falcon Re: O Kazi Toytoyka - zazdrość ;-) 07.11.05, 13:26
                              Waleń i tak należy do gatunku zwierząt walniętych (czymś ciężkim), by w
                              konsekwencji dołączyć do powalonych. Czasem z tych powalonych waleni powstają
                              walonki otrzymywane metodą waleniografii przemysłowej. Dlatego tak się
                              nazywają. ;-)

                              Nas by nie powaliła - zzieleniałybyśmy z zazdrości - ot, tyle. ;-)
                              • analityczka Re: O Kazi Toytoyka - zazdrość ;-) 07.11.05, 13:40
                                Truuudne słowa...:)
                                • white.falcon Re: O Kazi Toytoyka - zazdrość ;-) 07.11.05, 14:12
                                  Skoro Toytoyek podobnych używa, to zapewne Kazia tez, a skoro nasz
                                  niedościgniony ideał, to warto ją naśladować chyba. ;-)
    • kobietafatalna2 Re: I co ja mam zrobić? 07.11.05, 11:46
      Witam Pierniczków..!!!
      Uff ale Wasz wąteczek jest długaśny taaaaaaaaaaaaaaaaaki..dluuuuuugi;))Mam
      nadzieję ze dobije do 1000...napewno ,bo wszystko na to wskazuje..Przeczytałam
      o Waszym spotkaniu..i zrobilo mi się tak wesoło..A powiedzcie czy to bylo Wasze
      pierwsze spotkanie..Czy już kiedys zescie się spotkali..znali..czy aby sie
      rozpoznac mieliście tik-taki;)))albo Piernikowe Serca..Szkoda ze zawsze
      wszystko musi odbywac się w Stolicy..:(Ale mam nadzieje ze kiedys spotkamy się
      w większym gronie..i bedziemy mogli pośmiać się wspólnie..
      Pozdrawiam;))))
      • analityczka Re: I co ja mam zrobić? 07.11.05, 11:54
        Witaj

        Nasze spotkanie było fantastyczne i życze Ci żebyś następnym razem brała udział.
        W tym gronie spotkaliśmy się po raz pierwszy zupełnie nieznając(no prócz formy
        mailowej).Nie było znaków rozpoznawczych-wystarczyła intuicja i remont w lokalu
        w którym mieliśmy się spotkać:)
        Ja też nie jestem w Warszawy ale wcale nie żałuje tej podróży 130km.
        • toytoyek Re: I co ja mam zrobić? 07.11.05, 13:12
          A i owszem, ja też jestem zdania, że bez intuicji też rozpoznać się można, a na
          spotkanie zapraszamy bardzo kolejne, nie wiem kiedy.

          A 1000. post już coraz bliżej... Czy był tu już taki wątek? Myślę, że po 1000.
          trzeba będzie faktycznie pomyśleć o przerzuceniu się do nowego, bo chodzi to to
          już baaaaardzo powooooooli.

          No, klient idzie, więc kończę dźwięcznie pobrzękując spłuczką.
          T.
          • white.falcon Pozdrowienia dla KF i o purchawkach :-) 07.11.05, 13:34
            Witaj, Kobieto Fatalna. :-) Witaj w gronie Pierniczkowych zwariowanych
            Ludzików. Istotnie, spotkanie było fantastyczne (stąd te rozważania o
            tajemniczej Basze, która zrobiła na nas piorunujące wrażenie, o szklankach i
            nieobecności Kazi) i podejrzewam, że nawet bez wymienionych atrakcji byłoby
            cudowne. Zapraszam ze swojej strony na następne spotkanko. Mam nadzieję, że
            wtedy będzie nas więcej i to różnych. :-)

            Toytoyek, ponoć peron maja naprawiać. Czy Ty coś o tym wiesz? I dlaczego przy
            Dworcu są chodowane niebieskie purchawki, czy tez niewyklute pieczarki, bo tak
            to wygląda? Czy te purchawki mają być na stałe? Bo są paskudnawe i brzydkie. ;-D
            • toytoyek Re: Pozdrowienia dla KF i o purchawkach :-) 07.11.05, 14:01
              Czy te purchawki mają być na stałe? Bo są paskudnawe i brzydkie. ;-

              Hmmm, niepokoi mnie to. Zaraz Kazię zapytam!

              A co do renowacji peronu - mieliśmy takie wewnętrzne głosowanie i
              postanowiliśmy, że na zimę przemalujemy go na pomarańczowo, żeby bardziej
              radośnie było!

              T.
              • white.falcon Re: Pozdrowienia dla KF i o purchawkach :-) 07.11.05, 14:10
                Purchawki tak puchną i puchną, a co potem. Do purchawek lepiej nie zbliżać
                się. ;-)

                Proponuję pomalowanie jeszcze fioletowych szlaczków - będzie wogóle przyjemnie
                i ścian na żółto. :-)
                • toytoyek Re: Pozdrowienia dla KF i o purchawkach :-) 07.11.05, 14:23
                  Dobra, purchawki usuniemy. Zresztą same się usuną jak spuchną. A szlaczki - da
                  się zrobić:-) Przekażę siłom wyższym (stanowiskiem, nie wzrostem), czyli Kazi.
                  • white.falcon Re: Pozdrowienia dla KF i o purchawkach :-) 07.11.05, 16:56
                    No w kwestii szlaczków uspokoiłam się, natomiast w kwestii purchawek - nie.
                    Noga moja na dworcu nie postanie, póki nie dowiem się, czy to grożne purchawki,
                    czy nie. Może one nie lubią Sokołów lub wręcz na nie polują. ;-)
                    • toytoyek Re: Pozdrowienia dla KF i o purchawkach :-) 07.11.05, 17:25
                      Purchawki polujące na Sokoły? Sokółko droga, co ty z Tonim jakoś ostatnio
                      rozmawiałaś czy jak? A poza tym to było o pomidorach, nie purchawkach...
                      • white.falcon Re: Pozdrowienia dla KF i o purchawkach :-) 07.11.05, 17:56
                        Przy dworcu rosną purchawki i one są niebieskie (folia jakaś, czy co?). Ja nie
                        wiem, co robią purchawki. Nie może Sokół się bać? Niektórzy boją się klaunów,
                        myszy, a mi te purchawki nie podobają się. ;-D
    • malpkaa Re: I co ja mam zrobić? 07.11.05, 13:36
      Czytalam wczoraj twoj post, mam pewna wizje bo bylam w podobnej sytuacji lecz
      stoje po tej drugiej stronie lustra. Lecz nie potrafie Ci nic poradzic, gdyz
      kazda kobieta jest inna. Nie wiem jak mysli ta twoja, w kazdym razie nie
      krytykuj jej zbyt ostro. Po prostu wez pod uwage, ze okolicznosci nas (ciebie i
      ja) zmienily. Nagle zaczeliscie prowadzic osobne dwa zycia. Nie widzicie sie na
      codzien, a jednak nadal ksztaltujecie w troszke odmiennych realiach. Co nie
      znaczy, ze to co kiedys bylo miedzy wami jest pogrzebane. Kazde z was pamieta,
      w kazdym z was pozostanie jeszcze na dlugo pewien zasob uczuc, pewna bliskosc,
      przywiazanie, wspomnienie...niestety czas nas wystawia na probe, niby powinien
      wzmacniac uczucia, a jednak dziala na niekorzysc bo oddala. Niby czeka sie z
      niecierpliwoscia na moment spotkania ale jednak ... trzeba zyc razem na codzien
      by pielegnowac uczucie by tak iskierka nie zgasla. Aby moc sie dogadywac trzeba
      razem rozmawiac!!! po prostu rozmawiac, a im rzadziej rozmawialiscie tym mniej
      spojne staly sie wasze plany zyciowe. Bo niby jak miales ja przekonac do
      zalozenia rodziny skoro ona na cidzien zyje praca, opcjonalnie widzicie sie po
      dlugim czasie i ona pragnie podzielic sie z toba swoimi radosciami a jest tym
      jedynie ta banalna praca, a ty nawet o tym nie chcesz posluchac, mowisz tylko o
      swojej wizji zalozenia rodziny bo o tym marzysz,sprzecznosc myslenia, i efekt
      jaki? zgrzytttt ona rozczarowana ze nie doceniasz jej wysilku, ze egoistycznie
      myslisz o czyms co dla niej na ta chwile jest nierealne. A ty? wkurzony i wrecz
      zrezygnowany? sprobuj ja zrozumiec...daj jej czas jesli rzeczywiscie ja
      kochasz..."No i kolejny tydzień, a nawet
      > już prawie dwa, dostaję SMSy, telefony i maile takie jakby nigdy nic" - jakby
      Cie nie kochala to bys nie dostal zadnego smsa, nie przyejchalaby.
      Widzisz moze ona sie stara utrzymac dobra prace, cos zdobyc w zyciu, poukladac
      zycie zawodowe, zarobic bo u nas w Polsce jest tak trudno w chwili obecnej??? A
      ty jej zarzucasz:"a jaką ja mam
      > gwarancję, że potem się nie okaże, że jeszcze dłużej? I tak mi to życie
      > ucieknie, a boję się, że nawet jak Ona wróci, to materiał z niej na żonę i
      > matkę może być oporny, bo kariera jest dla Niej numer jeden."
      Gwarancji nikt nigdy nie ma. A wydaje mi sie,ze jak sie kocha to nie ma granic,
      kazda strona jest gotowa isc na ustepstwa.Postaw sobie tylko to pytanie jak
      bardzo ja kochasz i czy ja kochasz?! Skoro juz watpisz i zakladasz,ze po jej
      powrocie bedzie zle to chyba nie ma po co to ciagnac...Byliscie 7lat razem, a
      ona teraz 1rok poswiecila dla kariery, to tylko 1/7 a wiec nie jest to dla niej
      priorytetem! korzysta z okazji jaka sie nadazyla. Nie poddaj sie, bys potem nie
      zalowal!!! Pamietaj, ze jej bylo/jest tez trudno zyc samej. Choc moge sie
      mylic...nie znam jej... sam ocenisz, ale glupie jest podejscie "bo zycie mi
      ucieknie"..."potrzebuje dobrego materialu na zone" to podejscie zbyt
      przedmiotowe, rozumiem obiekcje,ale...
      • toytoyek Re: I co ja mam zrobić? 07.11.05, 13:59
        No nie, to nie do końca tak, droga małpko.

        Otóż trochę czasu minęło od początku wątku. W miedzyczasie, a także i zanim ten
        wątek powstał, rozmawiałem baaaardzo dużo z różnymi ludźmi. Zarówno takimi,
        którzy znają ją, mnie, ją i mnie, jak i takimi, którzy nie znają żadnego z nas.
        I wiesz, to jest tak, że ileś tam czasu można myśleć altruistycznie o drugiej
        osobie. Że rok to tylko rok i że może warto go poświęcić na karierę. Tylko że
        tak można przez jakiś czas i w pewnym momencie już chyba nie. Może to egoizm,
        ale z drugiej strony czy to nie jest egoizm, że się gdzieś tam wyjeżdża, umawia
        się, że to rok, a potem nagle się to zmienia? Nikt nie mówi o gwarancji
        szczęśliwego pożycia na całe życie, choć pewnie fajnie by było taką mieć. No
        niestety nikt takiej nie ma. Ale można przynajmniej w to wierzyć, a ja po
        prostu przestałem i już.

        A co do poszukiwania "materiału na żonę" i chęci posiadania dzieci. Troszkę to
        sprowadzasz do ziemi. Nie rozumuję takimi kategoriami. Po prostu są to rzeczy
        dla mnie ważne - żeby osoba której w jakimś sensie poświęcam swoje życie
        poświęciła swoje mnie i żebym był o milimetr ważniejszy od pracy. Czy to dziwne
        jest? A co do dzieci - nie w tym sęk żeby znaleźć miłą panienkę, która chętnie
        da się sprowadzić do roli matki i tylko matki, bo wierz mi, o to nie jest
        trudno biorąc pod uwagę, że kobiet wokół sporo chodzi. Chodzi o to, że wierzę,
        iż kochająca mnie, jak i każdego innego faceta rozsądna kobieta chce dzieci
        mieć. Niekoniecznie dziś ani jutro, a może za ileś tam miesięcy, lat, nie wiem
        kiedy. Ale jeśli cały czas rozumowanie biegnie torem kariery i tylko kariery to
        chyba po prostu nie ten facet i tyle. Tak mi się wydaje.

        A co do żałowania. Ja nie żałuję tego co było, nie żałuję jednak też, że się
        skończyło. I nikogo nie krytykuję. Ja po prostu chcę być szczęśliwy, co oznacza
        przeżywać cały czas szczęśliwy związek. Ten chyba takim przestał być i to chyba
        już jakiś czas temu skoro stało się tak jak się stało, a mówić tu o winie nie
        ma sensu, bo nikt nikogo ni zdradził (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo i
        nie wydaje mi się). Nikt nikogo nie wystawił, co najwyżej nie uszanował. A kto
        kogo - no to już chyba musiałabyś znać sytuację nieco bliżej żeby to ocenić.

        T.
        • thecynio nieco sie zawiesilem 07.11.05, 17:46
          witam wszystkich nieco sie zawiesilem i jakos nie zagladalem ..w weekend to
          chyba nawet pustka byla w Piernikowie bo byl meeting..ech zaluje bardzo zem
          nieobecny sie stal:( mobilizacja kontra lenistwo przyswieca mi ostatnio i kurde
          co pedze do szkoly to jakims dziwnym trafem nie mam zajec dzis bylo podobnie i
          lekko mnie to wpieprza bo do szkoly mam kawalek drogii.. kwalek drogi..no nic
          to, przeczytalem wpisow wiekszosc i ciesze sie ze spotakanie sie udalo na
          nastepnym che byc i juz proponowalem Krakow wiec Torun moze w trzeciej
          kolejnosci:)no ale to takie przyszle bumbectratatata..ciekawym Kazi moze to ona
          jest kjujewna-Toytoyku nie badz zly hehe,z Bacha tez chetnie brudzia bym
          przyjal....no a ogolnie co u mnie jeszcze ..Luba napisala..niesamowite ciagle to
          samo..zblizaja sie jej urodziny troche znow zaczalem o Niej myslec..ech..do
          przezycia..kurde nie wiem chyba do Niej zadzwonie i spytam o co jej chodzi
          naprawde bo znowu mi zajela troche miejsca w glowie..i wogole dzis nieprzespana
          noc byla. K#$wa o Niej myslalem! uuu cos sie zdaje ze wariuje..Sokółko bajeczke
          proszeeee:)))
        • malpkaa Re: I co ja mam zrobić? 08.11.05, 10:25
          Drogi toytoyku,

          Troszkę czasu minęło od początku wątku, zgadza się, ale to tylko miesiąc. A
          czasami do pewnych decyzji dojrzewa się długo. Jeśli rozdrapałam już
          zabliźnioną ranę to przepraszam.

          Z twojej wypowiedzi wnioskuję,że jesteś dość poukładany(pochwalam)i już dobrze
          sobie przemyślałeś. Podstawa to nie kierować się tym co mówią inni, oni zawsze
          mają zbyt ograniczone pole widzenia na nasze/twoje osobiste relacje z tą druga
          osobą.

          Egoizm egoizmem, każdy chyba jest w conajmniej 5% egoistą bo trzeba czasami w
          życiu myśleć o sobie a nie tylko poświęcać się dla innych.
          Kwestię wiary w tym przypadku nie skomentuję bo i nie ma po co, rozumiem. Ale
          nie uprzedzaj się na przyszłość, więcej wytrwałości!

          Co do wątku "materiału na żonę" i kariery-ja tego nie sprowadzam do ziemi!!!
          Starałam sie tylko zinterpretować twoje słowa. Może zbyt mocno obroniłam stronę
          twojej "byłej dziewczyny"? Ale nie wyraziłam dokładnie mojego osobistego
          stanowiska w tej kwestii...

          Na tym chyba zakończe bo co tu komentować? Dobrze, że problem masz już
          wyjaśniony i najważniejsze, że jesteś już (choć troszkę) szczęśliwy!

          Życzę powodzenia w budowaniu twojej świątyni szczęścia!
          Pamiętaj, aby fundamenty były solidne. Wtedy budowla długo postoi i będzie
          odporna na niszczące siły zewnętrzne.

          D.
    • analityczka Przeprosiny nieobecnej! 07.11.05, 13:59
      Nasza tajemnicza koleżanka napisała na FT co nastepuje:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45&w=31576819
      • toytoyek Re: Przeprosiny nieobecnej! 07.11.05, 14:02
        Wybaczam wspaniałomyślnie wszystkim nieobecnym, Kazi też. Na szczęście Bacha
        była...
        • eemmy1 Re: Przeprosiny nieobecnej! 07.11.05, 14:08
          witam wszystkich ..jeszcze raz przepraszam za mój brak ..i za późne dzisiejsze
          przybycie..praca praca praca
          wyjaśniam to naprawdę siła wyższa nie pozwoliła mi na bycie z wami....a
          naprawdę chciałam. Mam nadzieję że uda mi sięwas namówić na kolejne spotkanko i
          tym razem w moim towarzystwie....


          toytoyek napisał:

          > Wybaczam wspaniałomyślnie wszystkim nieobecnym, Kazi też. Na szczęście Bacha
          > była...
          • toytoyek Re: Przeprosiny nieobecnej! 07.11.05, 14:12
            Damy, pewnie że damy, zwłaszcza że mamy kwestie, że tak powiem strategiczne, do
            omówienia. Problem Bachy na przykład...
        • eemmy1 Re: Przeprosiny nieobecnej! 07.11.05, 14:14
          dziękuję i zapraszam do poczty

          toytoyek napisał:

          > Wybaczam wspaniałomyślnie wszystkim nieobecnym, Kazi też. Na szczęście Bacha
          > była...
          • analityczka Re: Przeprosiny nieobecnej! 07.11.05, 14:22
            Hmm...zależy jeszcze do czyjej poczty-czy tylko do Toykowej czy my z Sokółką
            też mamy zajrzeć??:)
            • white.falcon Re: Przeprosiny nieobecnej! 07.11.05, 16:58
              Jak zajrzymy, to się dowiemy. :-)
              • toytoyek Re: Przeprosiny nieobecnej! 07.11.05, 17:26
                no to dobre było:)))
                • thecynio wpis mi podskoczyl do gory.. 07.11.05, 17:49
                  ach nawet nie zwrocilem uwagi gdzie pisze mialo byc na dole hehe..no nic
                  pozdrawiam everybody piernickas
                  • white.falcon Re: wpis mi podskoczyl do gory.. 07.11.05, 17:54
                    Zaraz zaraz, Cynio! A gdzie to się było, jak Ciebie nie było, co? Tu takie
                    sprawy się dzieją, a Ty nic! ;-D
                    • toytoyek Re: wpis mi podskoczyl do gory.. 07.11.05, 17:55
                      a teraz...
                    • toytoyek Re: wpis mi podskoczyl do gory.. 07.11.05, 17:55
                      wpis numer 1000, hurra!!!!
                      • white.falcon Znowu Święto? :-) 07.11.05, 18:03
                        Gratulacje!!! Szampan strzela, baloniki latają, konfetti sypię się, muzyczka
                        gra, wszyscy wdziewają śmieszne kapelusiki i bawią się. Tralalala!!! :-D
                      • thecynio tysieczny mial byc moj grrrrr. 07.11.05, 18:05
                        tysieczny mial byc moj no ale nic toytoyku wygrales i w nagrode koszyk pomidorow
                        stawiasz dla kazdego ludka piernikowego hehe..sokolko ja nigdzie nie bylem
                        niestety,jeczalem sobie w domu sam samiutek..ze Capitol naszego kaczystanu
                        umiejscowiony zostal tak daleko..przeniesmy stolice gdzies blizej mnie
                        • thecynio nieco sie zawiesilem 2 07.11.05, 18:06
                          dzwonic czy nie??
                          • white.falcon W sprawie bajki :-) 07.11.05, 22:46
                            Cynio, jaką bajeczkę chcesz na dobranoc? Koszmarek-horrorek, romantyczną z
                            akcentami złośliwej ironii, kryminalną, przypowieść z morałem? Czy może coś
                            innego? Nie wiem, jakiej chcesz posłuchać... ;-) A inne Pierniczki mają jakieś
                            życzenia w tym względzie? A może już bajki znudziły się? :-)
                            • toytoyek Re: W sprawie bajki :-) 07.11.05, 22:54
                              A zatem to Toytoyek spróbuje dziś coś napisać, ale troszkę czasu potrzebuje.
                              Niedużo, ale troszkę, więc o cierpliwość się uprasza wszystkich obecnych...

                              A bajki Sokółki znudzić się nie mogły. Możliwe to?
                              • white.falcon Re: W sprawie bajki :-) 07.11.05, 23:01
                                A to fajnie będzie. :-) Czekam zatem na bajeczkę. Sokółka bajki lubi,
                                szczególnie jak to są bajki Pierniczkowe. :-)
                        • white.falcon Re: tysieczny mial byc moj grrrrr. 07.11.05, 18:13
                          thecynio napisał:

                          > tysieczny mial byc moj no ale nic toytoyku wygrales i w nagrode koszyk
                          pomidoro w stawiasz dla kazdego ludka piernikowego hehe..sokolko ja nigdzie nie
                          bylem niestety,jeczalem sobie w domu sam samiutek..ze Capitol naszego kaczystanu
                          > umiejscowiony zostal tak daleko..przeniesmy stolice gdzies blizej mnie

                          Łatwiej Cynia gdzies bliżej byłoby przenieść, nie sądzisz/ Pomidory chcę, jak
                          najbardziej. :-)

                          P.S. Cynio, mam sprawę do Ciebie. Dotyczy pomidorów. ;-D Napisz lub rzuć
                          pustego maila, bo mi skrzynka szwankuje i nie chce wysłać, jak napiszę sama.
                          • toytoyek Bajeczka dzisiejsza o kocie 07.11.05, 23:20
                            Kot przeciągnął się leniwie tak jak zazwyczaj czynią to koty, a w szczególności
                            ten właśnie kot, po czym rozejrzał się po pokoju. Nie zdążył jeszcze podkręcić
                            swego kociego wąsa, gdy jego wzrok padł na stojącą na końcu parapetu doniczkę.
                            Wprawdzie kot leżał właśnie na owym parapecie, lecz z dużym niesmakiem
                            wyobraził sobie konieczność przemieszczenia się na sam koniec parapetu i
                            przyjrzenia się doniczce bliżej - ogarniająca go senność była chyba jednak
                            silniejsza. Wykonał więc kilka kolejnych kocich ruchów, przeciągnął się kolejny
                            raz i już miał udać się spać na Swoim końcu parapetu, gdy po raz kolejny coś
                            przyciągnęło jego wzrok do owej doniczki, która, choć nie drgnęła nawet,
                            budziła rosnącą kocią uwagę. Tu kot poczuł pewien rodzaj zdenerwowania.
                            Drażniącym wysoce był fakt, że na końcu parapetu stoi coś, co z niewiadomych
                            powodów kota drażni! Tak. To był ten problem. Wyimaginowany koci problem.
                            Równie powoli jak przed chwilą, kot podniósł po kolei lewą i prawą łapę
                            przednią, delikatnie opierając się na tylnich. Sprytny manewr kota nie powiódł
                            się - w żaden sposób nie mógł sięgnąć doniczki, której widok z każdą chwilą
                            wydawał się być coraz bardziej nie do zniesienia. Kuriozalnie jednak, ta
                            doniczka cały czas stała w tym samym miejscu. Ba, ona tam stała od momentu
                            kiedy kot przyszedł, równie senny jak zazwyczaj, położyć się na parapecie.
                            Zmęczony próbą rozwiązania problemu doniczki powodującej narastającą irytację,
                            kot położył się jeszcze raz żeby odpocząć. A jednak sama świadomość istnienia
                            owej tylko z pozoru nieszkodliwej i nieruchomej, lekko owalnej doniczki, nie
                            pozwoliła mu spokojnie zasnąć. Tego było już za wiele. Kot zastrzygł leweym
                            uchem, mlasnął pod wąsem wciąż obserwując nieruchomego wroga i delikatnymi
                            kocimi ruchami jął podnosić swój koci brzuch, opierając się na wszystkich
                            czterech łapach. Trwało to trochę zanim stanął w pełni i łapa za łapą zaczął
                            zbliżać się do doniczki. Była szara, taka zupełnie szara i wyblakła od słońca
                            padającego przez okno na parapet, a właściwie na jedną jego część, bo przecież
                            na drugiej spał wcześniej kot. Dopiero gdy podszedł bliżej zobaczył, że przy
                            bliższym poznaniu ma lekko pomarańczowy odcień. W środku doniczki nic nie było.
                            Po prostu pusta skorupka, czego kot nie widział dokładnie ze Swojej części
                            parapetu. No, odrobina pyłu w środku, a może kurzu, ale na takie niuanse
                            przecież kot uwagi by nie zwrócił. Ale wciąż tam stała i wciąż coraz bardziej
                            denerwowała kota swą niemą obecnością. Jednym kocim ruchem strącił ją na
                            podłogę, ale na szczęście upadła na dywan i poturlała się w kierunku drzwi do
                            pokoju, co kot przyjął z wyraźnym entuzjazmem, bo wreszcie miał cały parapet
                            dla siebie. Ale przecież nie był aż tak głupi, żeby usadowić się na miejscu,
                            gdzie wcześniej stała doniczka oświetlona wpadającymi, drażniącymi promieniami
                            słońca. Zatem niewzruszony wrócił na Swoją połowę parapetu i już przez nic ani
                            nikogo nie niepokojony zapadł w sen.

                            Morał z bajeczki? Kobieta pusta jak donica z niezrozumiałych przyczyn nawet
                            kota wnerwi samą obecnością...
                            • white.falcon Re: Bajeczka dzisiejsza o kocie 07.11.05, 23:30
                              Świetne. :-) Brawo. :-)))

                              Morał drugi: Im szybciej strąci się doniczkę, tym szybciej odzyskuje się
                              spokój. ;-)
                              • toytoyek Re: Bajeczka dzisiejsza o kocie 07.11.05, 23:35
                                O, to też morał dobry... Prosze jaka się ogólnomorałowa historyjka ułożyła o
                                donicy...

                                Dobranocka pierniczki,
                                T (jak Toytoyek, szkoda że nie jak Toni - chyba naprawdę się na nas obraził...)
                                • white.falcon Morały... ;-) 07.11.05, 23:38
                                  Jakby Pierniczki jeszcze inne wymyśliły, to tez by było dobrze. Np. Cynio. Co
                                  ma tak gratis bajki czytać. ;-D

                                  Branoc, Kocie T. :-)
                                  • toytoyek Re: Morały... ;-) 07.11.05, 23:42
                                    Ależ, proszę aż tak daleko nie utożsamiać pewnych osób z pewnymi bohaterami ich
                                    bajek. Może być złudne... :)

                                    T.
                                    • white.falcon Re: Morały... ;-) 07.11.05, 23:51
                                      Tu się sprzeciwię - każda bajka nosi w sobie cząstkę osobowości ją piszącego.
                                      Jest pewnego rodzaju jej wyrazem. ;-D
                                      • Gość: Cynio gadalem z luba ...poradzcie IP: *.net / 82.160.62.* 08.11.05, 00:26
                                        sokólko jak juz trafie ta szostke w toto to wydaje twoje bajki i ostro posmaruje
                                        komisji coby nagrode NIKE ci przyznali:)moja fascynacja Toba rosnie kcem poznac
                                        Sokółke!!latasz moze nad pow.bedzinskim sokółko bo to moje okolice hehe..no ale
                                        wracajac do tematu mojego wpisu ..gadalem z luba..no nie wiem ..przeciez to jest
                                        paranoja ..ona mi mowi ze ustalilismy ze sprobujemy zaczac again i wogole milo
                                        sie gadalo i teskni i napisz do mnie i takie tam pitu pitu...no fajnie sie
                                        poczulem to sobie mysle:a nie bede dokladal do pieca bo nie bede sobie sam psul
                                        nastroju mam dobry humor i fajnie Ja slyszec bylo..ale przeciez sa rzeczy co ich
                                        tak po prostu nie da sie pomiac moze nie przez telefon ale chyba powinienem
                                        poruszyc te kwestie..one sa bardzo bolesne a tu ustawka z luba niebawem..ale
                                        wiem ze nie moge spekac bo juz dosc pobolalo..musze byc twardki i jesli chce to
                                        zniesie i to co powiem ..hehe ale sie wczulem...aha Toytoyku ciebie tez poznac
                                        kcem bardzo i analityczke ktora ktora chciala sponsoring Cynia wpisac sobie w
                                        koszta...KRAKOW tam to zorganizujmy..ech chcialbym juz szybko bo zaluje zem w
                                        warszawce nie wystapil i piernikowych ludzikow nie poznalem a kcialbym very
                                        • white.falcon Lotto i dziś. ;-) 08.11.05, 08:13
                                          Cynio, no rzeczywiście schowałeś się aż powiecie będzińskim. Dalekooooo. Ale
                                          zawsze przecież można coś wymyślić i wymyślimy - nie ma obaw. :-) No liczę na
                                          tego lotka, bo inaczej to szans na wydanie bajek brak, że tak skromnie powiem.
                                          Mało chodliwy towar. Gdyby to był kryminał erotyczny, to co innego, a tak to
                                          nic tylko cała nadzieja Sokółki w Cyniu i jego grze hazardowej. ;-D

                                          Ta Twoja luba, Cyniu, łagodnie mówiąc, chyba niezbyt wie, czego sama chce. Może
                                          porozmawiaj z nią nie o słoneczkach i kwiatkach, tylko na temat. Wygląda to
                                          wszystko tak, jakby chciała Ciebie trzymać na sznurku na wszelki wypadek, jeśli
                                          jej coś tam nie wyjdzie. Tak mi wygląda.

                                          Pozdrawiam Was, Pierniczki. I co słychać u Was? :-)
                                          • toytoyek Re: Lotto i dziś. ;-) 08.11.05, 08:33
                                            Pierniczek Toytoyek zgłasza się tylko na chwilkę, bo bieży do pracy. No więc u
                                            nas słychać po staremu, wciąż tęsknimy za Tonim... No i zastanawiamy się ak
                                            Anieśkowe dziecię, któego Toytoyek został wujkiem ponoć...

                                            A tak poza tym to zero nowości. A Cyniowi życzy Toytoyek wytrwałości w
                                            podjętych postanowieniach. O, bo tonajważniejsze - konsekwencja Cyniu,
                                            konsekwencja...

                                            T.
                                      • thecynio Bajka Cyniowa(hardcore) 08.11.05, 01:00
                                        Heniek wypedzajac bydlo na pastwisko wtorkowego poranka nie spodziewal sie ze
                                        widzi je po raz ostatni,nie zeby porwalo je UFO albo co gorsza uciekly,inwentarz
                                        ciezki w postaci siedmiu jalowek i trzech dorodnych buhajow po prostu wzlecial
                                        ponad czterdziesci piec metrow nad ziemie i wymachujac kopytami pogonil w strone
                                        Skandynawii,gdzie podobno jak donosil indyk z sasiedniego gospodarstwa mozna
                                        sobie pozwolic na ufarbowanie rogow na jaki kolor ma sie chec i sluchanie muzyki
                                        punk rockowej co w stodole Henka bylo rzecza niedopuszczalna gdyz gdy tylko
                                        byczek Eustachy zapuscil ze swojej kolekcji winyli jedna z najbardziej
                                        zaangazowanych kapel punkrockowych mianowicie DZWON Z OBORY to wpadal od razu
                                        gospodarz i slyszac zaangazowane protestsongi przeciwko uciskowi szarego
                                        bydlecia odpalal dojarki na 300%normy i nawet bykow nie oszczedzil..wiec gdy
                                        uciekinierzy z polskiego gospodarstwa rolnego wyladowali na szwedzkim gruncie z
                                        marszu postanowili poprosic miejscowego Fiorda o azyl rolniczy gdyz w swym
                                        ojczystym kraju czuli sie wyalienowani z krowio-bydlecej spolecznosci z powodu
                                        niespecialnych zachwytow nad super piosenkarka Pomaranczą ktora to zaslynela
                                        hitem:"a ja rosne i rosne"I "pomaluj moj swiat na pomaranczowo"..Wieli Fiord
                                        odniosl sie przychylnie do prosby polskich krow i bydlat ale postawil jeden
                                        warunek:Nie zgodzil sie by zwierzeta rolne pochodzace z krajow
                                        postkomunistycznych uzywaly slowa:burdel..a dlaczego spytasz drogi czytelniku
                                        czytelniczko albo mlodszy mlodziencze lub mlodzianko..ano dlatego ze burdel to
                                        to nie ciezarowka z naczepa do przewozenia zwierzat na rzez ale jest to miejsce
                                        gdzie leza porozrzucane klocki..pozdrawiam prymus hehe jutro sobie chyba
                                        odpuszcze zajecia na mojej szacownej uczelni bo kurna cos czuje ze ogarnia mnie
                                        sen na minimum 17 godzin..musze odespac te noc nieprzespana..
                                        • white.falcon Re: Bajka Cyniowa(hardcore) 08.11.05, 08:06
                                          Cynio, no proszę - to jest niesamowite. Swoją drogą słuszna godzina na
                                          powstawanie takich bajek, no bo w biały dzień byłoby podejrzane. :-)
                          • thecynio Re: tysieczny mial byc moj grrrrr. 08.11.05, 00:28
                            Sokółko moze Cynio sie przeniesie pod Twoje skrzydelka:)))
    • analityczka Nowy dzień... 08.11.05, 09:19
      Witajcie wszyscy.
      Jak to zwykle rano, wpadłam do Was by powitać i życzyć miłego dnia:)
      Mój wczorajszy niestety zakończył się niezbyt miło czego bolesne skutki
      odczuwam dopiero dziś,ale o tym opowiem Wam później.
      Cyniu ja też mam nadzieje że będziemy mieli okazję poznać się w realnym życiu.
      Toni,gdzieś Ty?Kobieta na Ciebie czeka(niejaka głupiutka Hanusia)!
      Toyek ładna bajka-nie tylko ten sugerowany morał z niej wyciągnęłam;)
      Sokoliczko Tobie jak zwykle życzę przyjemnej pracy i samych pozytywnych
      sytuacji.

      Pozdrawiam
      A.

      P.S.Ja chyba zacznę jednak korzystać z netu w domu bo widzę że wieczorową porą
      życiu na tym forum kwitnie...
      • white.falcon Re: Nowy dzień... 08.11.05, 10:42
        A ja będę niespodziewana dzisiaj. Buziaki Wam przesyłam wirtualne. :-) I także
        życzę miłego dzionka. :-)

        Też zmykam do pracy - multum, multum. :-)
        • eemmy1 Re: Nowy dzień... 08.11.05, 11:46
          ja również witam!!:))) z zapracowanego miejsca
          • white.falcon Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 13:21
            Miło Cię widzieć, Eemmy1. :-)

            Dziś chyba wszyscy mamy ciężko, bo nikogo nie widać. Wszyscy zarabiają kaskę
            powszednią dla zycia niezbędną.

            Jak Wam podoba się mój nowy "chwost", czyli "ogon"? Sprawiłam go sobie
            tymczasowo, aż nie trafię na cytat, który na długo mi przypasuje. :-)
            • analityczka Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 13:58
              No właśnie przerwałam zarabianie owej kaski:)


              Ładny "ogon"-zauwazyłam już wcześniej:)
            • eemmy1 Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 14:17
              ja również się cieszę
              tak to prawda mam urwanie głowy z projektem....ufffff...i jeszcze do tego moje
              małe bebe się wzięło i rozchorowało.....
              ogonek w sam raz:))))

              white.falcon napisała:

              > Miło Cię widzieć, Eemmy1. :-)
              >
              > Dziś chyba wszyscy mamy ciężko, bo nikogo nie widać. Wszyscy zarabiają kaskę
              > powszednią dla zycia niezbędną.
              >
              > Jak Wam podoba się mój nowy "chwost", czyli "ogon"? Sprawiłam go sobie
              > tymczasowo, aż nie trafię na cytat, który na długo mi przypasuje. :-)
            • analityczka Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 15:41
              Z okazji wydarzeń dnia wczorajszego(każda okazja jest dobra podobno) też
              zmieniłam sobie sygnaturkę... Zdołowana już w sumie nie jestem:)
              • eemmy1 Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 15:49
                sygnaturka bomba:)))
                • analityczka Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 15:55
                  dziękuję:)
                  powiało optymizmem nieprawdaż??:)
                  • eemmy1 Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 16:02
                    acha, aż Mi się lepiej zrobiło:))) rili:))
                    • analityczka Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 16:09
                      Nie ma to jak człowiekowi kostucha w oczy zajrzy-od razy staje sie optymistą:)
                      Czarny humor mnie chyba łapie:)
                      • eemmy1 Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 16:23
                        oł.....zdziwiłaś mnie tym co napisałaś .Ale zgadzam się z tym
                        • analityczka Re: Pracowity wtorek i "ogon" sokoła 08.11.05, 16:32
                          Takie życie...
                          No a teraz czas na mnie.
                          Pozdrawiam wszystkich i miłego wieczoru.pa
                          • white.falcon Nowe fryzury forumowe :-) 08.11.05, 16:49
                            O ta sygnaturka, Analityczko, jest bardziej optymistyczna, niż stara. Nowa
                            sygnaturka (ja ją jednak lubię nazywać "ogonem", bo się wlecze ją przez
                            wszystkie wpisy) kobiety to na literkowym forum nie przymierzając jak nowa
                            fryzura jest. ;-)
                            • toytoyek Re: Nowe fryzury forumowe :-) 08.11.05, 19:32
                              O proszę! Nie było mnie cały dzień, bo pracy dużo, a tu przybyło nowych wpisów
                              i nowych sygnaturek i nowa pierniczanka też przybyła. Jednym słowem zmiany na
                              lepsze. Aż się zacząłem zastanawiać czy to skutek wyborów, ale szybko puknąłem
                              się w głowę i już wróciło do normy:)
                              • duszka2 Re: Bajka o papudze:-) 08.11.05, 19:50
                                Witam wieczorkiem, choć jestem zapracowana to nie zapominam o Was.
                                Jestem bardzo ucieszona (do granic mozliwości, hihhi), że znalazła sie taka
                                osoba na forum jak Hania;-)))))
                                Mam dla Was bajke-niebajkę, choć pora jest wczesna. Ale po dzisiejszym,
                                pracowitym dniu zapewne wcześnie pójdziecie spać. Oto ona

                                "Facet dostal na urodziny papuge. Samotny. Od poczatku, kiedy tylko
                                wniósl klatke do domu i zdjal z niej zaslone, zorientowal sie, ze miala
                                okropny nawyk przeklinania, rzucala miechem co drugie slowo. Cóz bylo
                                zrobic - wyrzucic zal, zawsze to jakis towarzysz, z reszta prezent... Przez
                                szereg dlugich dni staral sie walczyc ze slownictwem papugi. Mówil do niej
                                mile slowa, puszczal lagodna, klasyczna muzyke, robil wszystko, zeby dac
                                papudze dobry przyklad... slowem pelna poswiecen terapia. Na prózno.
                                Pewnego dnia, kiedy papuga wstala lewa noga i byla wyjatkowo
                                niegrzeczna, opryskliwa i obrazala go na kazdym kroku, cos w nim peklo.
                                Zaczal krzyczec, ale papuga darla sie glosniej. Potrzasnal nia i nie dosc,
                                ze zbluzgala go tak, ze wiazanki nie powstydzilby sie marynarz plywajacy na
                                transatlantykach, to jeszcze dostal pare razy dziobem. W akcie desperacji
                                wrzucil ptaka do zamrazarki, zatrzasnal drzwi, oparl sie o nie i zsunal w
                                dól. Papuga rzucila sie kilka razy o sciany zamrazarki, facet uslyszal
                                przytlumiony belkot i nagle wszystko ucichlo. Facet ochlonal troche, naszly
                                go wyrzuty sumienia wiec otworzyl szybko drzwi zamrazarki. Papuga w
                                milczeniu weszla na jego wyciagniete ramie i powiedziala:
                                "Najmocniej przepraszam, ze urazilam pana moim slownictwem i
                                zachowaniem, prosze o przebaczenie - doloze wszelkich staran aby sie
                                poprawic i nie dopuscic do podobnych scen w przyszlosci" Facet tego sie nie
                                spodziewal - taka nagla zmiana byla conajmniej szokujaca - juz otwieral usta
                                chcac zapytac co spowodowalo tak radykalna zmiane, kiedy odezwala sie
                                papuga:
                                "Moge zapytac co zrobil kurczak?"

                                Mam nadzieję, że kazdy, nie tylko Sokółka znajdzie tutaj morał dla siebie,
                                mmoże nawet Toni...;-)))) Dobrej nocy.

                                • toytoyek Re: Bajka o papudze:-) 08.11.05, 20:06
                                  No proszę! I Duszka nam wysmażyła śliczną bajeczkę z morałem, hmmm, antymęskim
                                  nieco? A może nie zakumałem, ale cóż:)))))) Ja prosty chłopak tylko jestem...

                                  Duszko, a Ty chyba coś Hani nie polubiłaś. Musze do Hani napisać żeby do
                                  Pierniczkowa zawitała, bo bardzo by tu pasowała i może Toni by do nas też
                                  wrócił...
                                  • duszka2 Re: Bajka o papudze:-) 08.11.05, 20:16
                                    toytoyek napisał:

                                    > No proszę! I Duszka nam wysmażyła śliczną bajeczkę z morałem, hmmm,
                                    antymęskim
                                    > nieco? A może nie zakumałem, ale cóż:)))))) Ja prosty chłopak tylko jestem...


                                    Jaki antymęski...gamoniu jeden;-))) Ale nie bronie interpretacji, heh
                                    >
                                    > Duszko, a Ty chyba coś Hani nie polubiłaś.
                                    Polubiłam szlenie, że ech...Zwłaszcza, że pokazała sie zaraz po spotkaniu
                                    forumowym ;-)))) Wiem co to znaczy byc z małego miasta...

                                    Musze do Hani napisać żeby do
                                    > Pierniczkowa zawitała, bo bardzo by tu pasowała i może Toni by do nas też
                                    > wrócił...
                                    Napisz do niej, napisz, bo ona lubi jak meścizny do niej piszom;-)))
                                    • white.falcon Re: Bajka o papudze:-) 08.11.05, 20:42
                                      O rany rety - super bajka. :-) Brawo, Duszka! Cynio też zapewne będzie
                                      zadowolony, że mu ktoś bajeczkę opowiedział. :-)

                                      Ciekawa osóbka z tej Hani. No i gdzie jest Toni? Tu dziewcze szarlotki piecze,
                                      domem się opiekuje - pozytywna bohaterka naszych czasów, że tak powiem, a nie
                                      taka łachudra wykształcona i pracująca (hiii), jak my. Najpierw głowę wszystkim
                                      zawraca, a potem jak mu kandydatka pojawia się, to ją olewa. ech, szkoda gadać
                                      chyba. ;-)

                                      Duszko, no fajnie - niebieska budka jest gamoniem. Bardzo eleganckie
                                      określenie, jak na budkę, będącą jednooosobową instytucją usługową. :-)
                                      • duszka2 Re: Bajka o papudze:-) 08.11.05, 22:17
                                        white.falcon napisała:
                                        >
                                        > Ciekawa osóbka z tej Hani. No i gdzie jest Toni? Tu dziewcze szarlotki
                                        piecze,
                                        > domem się opiekuje - pozytywna bohaterka naszych czasów, że tak powiem, a nie
                                        > taka łachudra wykształcona i pracująca (hiii), jak my. Najpierw głowę
                                        wszystkim
                                        >
                                        > zawraca, a potem jak mu kandydatka pojawia się, to ją olewa. ech, szkoda
                                        gadać
                                        > chyba. ;-)

                                        Ja myslę, że Toni nie wie co traci. Był niecierpliwy...a tu masz, gdy stracił
                                        przez nas cierpliwośc to pojawiła się wypisz wymaluj jak puzel w puzel
                                        dziewczyna w sam raz dla niego;-)
                                        >
                                        > Duszko, no fajnie - niebieska budka jest gamoniem. Bardzo eleganckie
                                        > określenie, jak na budkę, będącą jednooosobową instytucją usługową. :-)

                                        "Gamoń" to było pieszczotliwie i mam nadzieję, że toytoyek się nie obraził
                                        Aha toytoyku widziałam tutaj niedaleko białą budkę- jakas nowoczesna może z
                                        Unii przywieziona, bez Kazi, obsługa na pieniażek wrzucany do automatu, w
                                        dodatku dwa w jednym: dla pań i dla panów;-)) Moze to Twoja kuzynka? a może
                                        druga połówka?;-))))Przyjedź i sprawdź, koniecznie.
                                        >
                                        • white.falcon Budkowa sprawa ;-) 08.11.05, 22:31
                                          No nie wiem, czy taka nowoczesna budka, dążąca do sukcesu finansowego bez
                                          względu na płeć (za wszelką cenę?) będzie chciała Toytoyka - modrą budkę. Może
                                          taka nowoczesna budkowa dama reflektuje tylko na "clossetów" olśniewającyh
                                          złotem kraników i hromem najnowoczesniejszych urządzeń? Może to budka sukcesu i
                                          awansu finansowego i naszą przyjazną błękitna budka wzgardzi i jeszcze naszą
                                          Idolkę - Kazię wyśmieje. Byłabym ostrożna. Może powinnaś wybadać ją, Duszko. ;-D
                                          • Gość: duszka2 Re: Budkowa sprawa ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 22:35
                                            nie ma sprawy...wybadam;-)))
                                            • white.falcon Re: Budkowa sprawa ;-) 08.11.05, 22:39
                                              Tylko tak jakoś ostrożnie. Nigdy niewiadomo, co takie nowoczesne budki sobą
                                              reprezentują. ;-)
    • white.falcon Dzień dobry :-) 09.11.05, 08:53
      Witam wszystkich! Ale Wam dooobrze. Nienawidzę wstawać o 06.00 rano, nie
      cierpię chodzić do pracy na 07.30. Gdybym nie musiała, to w życiu nie
      wstawałabym o tej godzinie. Ja do 08.00 co najmniej chodzę na autopilocie i
      śpię. I główne, że do 09.00 średnio nie mam nic do roboty. Głupie? Głupie.
      Czytam książkę lub prasę. Ale do tej czynności niekoniecznie przecież wstawać
      tak wcześnie. No i po co mi to i komuś, kto tak zarządził? :-(

      No, wyżaliłam się. A tak - fajny dzień. Mgła wczesnoporannie pozjadała
      wszystko, ale Wy o niej nie wiecie, bo jeszcze spaliście i śniliście piękne
      senki z noskami w poduszkach. Co U Was słychać? Jak humorki? Smacznych kawko-
      herbatek, Pierniczki. :-)
      • analityczka Re: Dzień dobry :-) 09.11.05, 09:33
        Witam wszystkich również
        Pocieszę Cię Sokoliczko-ja mimo tego że pracuje od 9-ej to też wstaję o 6-ej
        (zapewne domyślasz się dlaczego).Najfajniejsza praca była by między 12 a 16-
        człowiek byłby wyspany a jednocześnie nie siedział w pracy do wieczora:)

        Właśnie siedzę sobie w pracy i przyznaję że obijam bo ...nie ma prądu(ciekawe
        jak długo wytrzyma bateria w kompiku).
        Zdecydowanie udam się zaraz na "dłuuugi" spacer celem zrobienia sobie herbatki
        w kuchni oddalonej o jakieś 10 metrów ode mnie,no ale przemieszczanie troszke
        kiepsko mi idzie.

        Humor jak to rankiem bywa...:)Ale liczę na to że będzie jeszcze lepszy potem.

        Miłego dnia życzę
        A.
        • toytoyek Re: Dzień dobry :-) 09.11.05, 12:44
          Dzień dobry bardzo,
          Toytoyek wpada tu dziś tylko na chwilę, bo pracą przywalony jest wściekle i
          wcale mu to nie odpowiada - ciągle tylko klienci i klienci, mnóstwo klientów...

          No i właściwie tyle Toytoyek miał do powiedzenia na teraz, a na razie zmyka
          żeby się na niego w pracy nie obrazili, zwłaszcza Kazia.
          • analityczka Papatki... 09.11.05, 16:41
            No cóż Kochani
            Kolejny służbowy dzionek dobiegł końca.
            Teraz czas zebrać swoje ciepłe odzianko i udać się w kierunku gęstwin leśnych-
            Toytoyki to mieszkańcy peronów a Analityczki lasu:)

            Ja nie mam możliwości opowiedzenia Wam bajki na dobranoc więc już w tym
            momencie życzę wszystkim bardzo spokojnej nocy,udanej podróży w krainę snów
            podczas randki z poduszką a jutro przebudzenia z uśmiechem na twarzy i
            optymizmem.
            Trzymcie się.
            pa
    • white.falcon Nikogo nie ma ? :-( 10.11.05, 08:37
      Hej, hej!

      Jak tam temat życia na dzisiaj? Szczególnie w perspektywie przedłuzonego
      weekendu. Co porabiać będziecie? :-)

      Informacja o pogodzie - dziś mgły nie było. Połknęła sama siebie. :-)
      • analityczka Re: Nikogo nie ma ? :-( 10.11.05, 09:08
        Ja jestem!Właśnie "wpełzłam" do pracki:)
        • white.falcon Re: Nikogo nie ma ? :-( 10.11.05, 09:17
          Hej!

          Jak tam łapka? Mam nadzieję, że mniej boli. Jakie plany na dziś? :-)

          P.S. Zerknij na wąteczek naszej sympatycznej koleżanki Hani. Cos tam zaszło
          ciekawego. :-)
          • analityczka Re: Nikogo nie ma ? :-( 10.11.05, 09:21
            Witaj
            Troszke lepiej wszystko-przynejmniej spałam dobrze a to już sukces.Nadal
            niestety chodze w tempie żółwia.
            Dziś liczę na to że będzie spokój porównywalny z wczorajszym,no a potem dłuuugi
            łikend;)

            P.S.Czytałam,czytałam...:)
            Dzięki za @-uśmiałam się i rozpatrzę wykonanie:)
            • Gość: Anieśka Witam IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 10.11.05, 10:56
              Witam, nie mam czasu teraz za bardzo na pisanie bo pracuje i jestem zalatana,
              white i duszko, mała ma sie znacznie lepiej:) ma przedłuzony antybiotyk, bo
              jeszcze pokaszluje, ale nadal nie wiadomo co to u niej za choroba , bo w
              płucach i oskrzelach czysto...,może być bezobjawowe zapalenia płuc, lub jakis
              taki wirus, pozdrawiam
              • analityczka Re: Witam 10.11.05, 11:21
                Cieszymy się że Twoje dzieciątko ma się lepiej.Trzymaliśmy kciuki za jej
                wyzdrowienie.
                Jak widać wszyscy dziś zapracowani(prócz mnie)...

                Pozdrawiam
                A.
                • toytoyek Re: Witam 10.11.05, 13:22
                  Cześć Pierniczki,

                  Eh, zaniedbał się Toytoyek ostatnio, ale to praca i inne tam po pracy, więc
                  później obiecuję więcej, a na razie miłego dniaaaaa!
                  • analityczka Re: Witam 10.11.05, 13:48
                    Miłego... Tobie.
                    • analityczka Łikent:) 10.11.05, 16:25
                      W związku z powyższym...a zresztą co ja Wam pisać będę czego Wam życzę!Wiecie
                      sami najlepiej!A sama sobie bym mogła tu w poniedziałkowy poranek wrócić.To
                      tyle.
                      Buziaki(dla wybrańców)
                      pa
                      • white.falcon Re: Łikent:) 10.11.05, 17:13
                        Hurra!!! Sokół podskakiwał śmiesznie, pozwalając sobie zjechać po poręczy w
                        trakcie opuszczania gmachu pracy. Sokół umie się cieszyć, że hej! Łikent -
                        dobre słowo, gdyby nawet nazywał się byle jak, tylko inaczej i tak by było
                        dobrze. Całe trzy dni. :-) Jutro robię zupkę ze skorupiaków, krabików, ogonków
                        raków i innych małży. Chce ktoś wirtualnie spróbować, bo jest dobra? :-)
    • zlotaagnieszka Re: I co ja mam zrobić? 10.11.05, 19:26
      Cześć,
      zostaw przeszłość za sobą. Czasem tak trzeba uczynić.
      Przeczytałąm wnikliwie całą Twoją historię opisaną w tych mailach
      i powinieneś zapomnieć o tamtej kobiecie. Wtedy znajdziesz spokój wewnętrzny.
      Z tego, co piszesz, ona nie kocha Cię tak, jak chciałbyś. Pozdrawiam
      • toytoyek Re: I co ja mam zrobić? 10.11.05, 20:38
        Cześć Agnieszko, cześć pierniczki,

        No wieczór nadszedł i Toytoyek ma sekundkę żeby coś skrobnąć, bo tak to albo
        pracował, albo spał okrutnie cały czas, bo się zmęczył brakami snu ostatnio.

        Agnieszko, dzieki za radę - tak się stało... Bo tamten post powstał ponad
        miesiąc temu i zdziwić by się można jak człowiekowi może się zmienić w ciągu
        miesiąca...

        No, Pierniki kochane, czas już iść na łikend. Ja widzę, że wszyscy się cieszą,
        może poza Cyniem, który nieobecny pewnie poszedł na kurs tańca...

        Dobranoc, ja wymiękam juz. Oj ciężkie jest życie starego kawalera, odsypiać
        trzeba...
        • white.falcon Budka poszła spać? A gdzie wszyscy? :-) 10.11.05, 21:12
          Miłych senków zatem, niebieska budko. Jak tam Kazia miewa się? Też się cieszy
          na łikend zapewne. :-)

          A Cynio - jak nic - chyba przygotowuje sie do jakiegos konkursu tanecznego. I
          przez skromnośc nic nie mówi na ten temat. ;-)
    • ginamax Są na tym swiecie normalne kobiety... 10.11.05, 21:35
      Moj Drogi....
      Nie wątp w kobiety...są na swiecie jeszcze takie o ktorych piszesz.
      A to co opisałes przypomona mi znajomosc mojego kolegi, ktory
      cierpi,czeka,teskni od 2 lat i nic mu z tego nie przychodzi. Takie kobiety nie
      są zdolne przynajmniej obecnie do stworzenia rodziny. Mysla o tym w wieku
      40paru lat, ale wtedy jest juz za pozno.

      Jesli chcesz o tym porozmawiac zapraszam na skypa...wierz mi mam 29 lat, ale
      przeszłam w zyciu wiele...słuze radą.

      GINA
    • white.falcon 11 listopada :-) 11.11.05, 13:43
      Jak się miewacie, ludziki z Piernikowa? Jak Wam się świętuje? :-)

      Od dziś Sokółka zaczyna wielkie coś. Bardzo tajemnicze wielkie coś, bo
      odliczanie. Ma ona odliczyć pięć dni, po czym odsapnąć i rozpocząć kolejny rok.
      Tajemniczo to brzmi? Może. Co roku odliczam od daty 11 listopada pięć dni. za
      pięć dni powiem Wam o co mi chodzi. proszę domyslać się, co to ma być. Dla
      osoby, która zgadnie w prezencie prześlę wirtualnego buziaka. :-)
      • thecynio nieobecny byl ale wrocil:) 13.11.05, 15:28
        helo wracam po paru dniach nieobecnosci niezawinionej(brak dostepu do
        interneta)poczytalem sobie nieco widze ze niezle cyrki sie odbywaly heh pozr dla
        hanusi hehe..a u mnie przez te pare dni niewiele sie w sumie zdarzylo zycie sie
        toczy zimno sie zrobilo i szlag mnie4 trafia bo nie przepadam za chlodami raczej
        sloneczny ze mnie typ..widze ze wszyscy w weekend zajeci..moze odpoczywaja po
        tornadzie jakie przeszlo przez forum..pozdrawiam wszystkich i wracam do rozmow
        przyznam troche brakowalo mi tego pisania i ciekawym byl co sie dzieje a tu
        takie jaja..pzdr Piernikowo..a co do odliczania twojego Sokolko to chyba
        bedziesz obchodzic kolejne 18 urodzinki myle sie??
        • white.falcon Re: nieobecny byl ale wrocil:) 13.11.05, 15:39
          Cynio! Jakże miło Cię widzieć i spotkać. Też jestem typ ciepłolubny i patule
          się w palto i szalik. Nos mi po spacerku zrobił się czerwony jak nie
          przymierzając, marchewka. Czekam na wiosne i lato. :-)

          A tornada, to rzecz zwykła, nie pierwsze takie, nie ostatnie. Nie ma czym
          przejmować się. Jak głosi przysłowie: "Pies szczeka, karuzela jedzie dalej!".
          Forum ma to do siebie, że bywa i tak i nikt tym nie przejmuje się
          szczególnie. ;-)

          Cynio, jesteś ogromnie domyślny. :-) Zgadłeś za pierwszym podejściem.
          Wirtualnego buziaka przesyłam. :-))) Nie wiem, kto miał taki pomysł, ale
          urodziłam się 16 listopada i czekam na ten dzień jak głupia. Z dzieciństwa mi
          zostało. :-)

          Pozdrawiam,
          Sokółka
      • troll16 Re: 11 listopada :-) 13.11.05, 15:35
        Moze co roku o tej porze... poznawałas kogoś sympatycznego :)
        • white.falcon Re: 11 listopada :-) 13.11.05, 15:45
          Nie. Mam urodzinki. :-) Trollinko, miło Cię widziec w Pierniczkowym Świecie. :-
          ) Co u Ciebie? Jak nastrój? :-)
          • Gość: polik Re: 11 listopada :-) IP: *.ct.gemini.ntplx.com 13.11.05, 19:14
            Ze jestes skolko z pod znaku zodiaku: skorpion, to duzo wyjasnia. Nawet moze
            nie powinnas byc odpowiedzialna za swoje swinstwa i machlojki, bo to twoja
            natura. Oczywiscie masz "zadlo ukryte w ogonie", "zabijasz" z nienacka i bez
            wyjatkow(nawet najlepszych przyjaciul), Wystarczy tylko, ze "glodna" jestes.
            Oczywiscie na skorpiony sa najlepsze wysokie buty, ktore dobrze je miazdza. Ich
            wnecznosci sie rozplywaja na pisku z przyjemnym dzwiekiem lamanych szkieletow.
            • toytoyek Re: 11 listopada :-) 13.11.05, 21:25
              Dzień dobry wszystkim piernikom,

              No, czyżby polik to nowe wcielenie Toniego albo młodego (albo kogoś, kto wciela
              się naprzemiennie w nich obu)? Bo jakość ortograficzna mi na to wskazuje. A
              może to Hania? Hehe, coś nam tu się rozdwojenie jaźni ostatnio zdarza często. A
              wiara w znaki zodiaku to śmiechowa sprawa, hehe. Gratulacje polik, erudyto.

              A Toytoyek bywa tu ostatnio mało. Pracuje trochę i w ogóle ma różne zajęcia.
              Dla ciekawych, Toytoyek ostatnio został przeniesiony na peron siódmy, gdzie
              większy ruch i dlatego częściej musi pracować, częściej jednak Kazia go też
              szoruje, co Toytoykowi podoba się bardzo.

              A w najbliższych dniach Toytoyek będzie wpadał jeszcze rzadziej, bo wyjeżdża
              niedługo. W daleki świat. Ale potem wraca. A póki co przygotowuje się do tego
              wyjazdu pracując intensywnie, a przynajmniej próbując to czynić pomimo
              rozlicznych problemów...

              Pozdrowienia dla wszytskich, a w szczególności dla Sokółki co będzie niedługo
              miała urodzinki. Sto lat, Sokole, na razie tak awansem!

              T.
              • white.falcon Re: 11 listopada :-) 13.11.05, 21:39
                Też uważam, że horoskopy można sobie na drzewie powiesić. Kiedyś, dawno temu,
                pracowałam gdzieś, gdzie pracowałam (informacja dla tych, których nie
                wpuszczają do "Media Markt" - nie w wydawnictwie i nie w czymkolwiek związanym
                z nauczaniem, bo tego nigdy nie robiłam nigdy w życiu i wykształcenia
                pedagogicznego nie mam, mam inne, także wyższe), trzeba było co weekend do
                dodatku tygodniowego tworzyć horoskopy. Robiliśmy tak: najpierw dwanaście
                wytypowanych osób pisało na karteczce to, co przyszło im do głowy i czego sobie
                w najbliższym tygodniu życzyliśmy, dorzucaliśmy karteczkę z trzynastym -
                kiepskim życzeniem i losowaliśmy dla każdego znaku Zodiaku. Bzdury wychodziły
                wierutne, ale zabawa, Toytoyku, była fajna. No i szło to druku. :-)

                Ciężko pracyje, Budka, al skoro ją na ten peron przenieśli, to może niedługo
                stanie przy kasach i Kazia będzie stale obok siedziała na krzesełku, co by
                Toytoyek stale lśnił. Zawsze przecież jakiś poseł może jechać.... ;-)

                Awansem dziękuję za życzenia i awansem życzę dobrej podróży, udanej ze wszech
                miar. :-)

                Pozdrawiam,
                Sokółka
              • Gość: t Re: 11 listopada :-) IP: *.ct.gemini.ntplx.com 13.11.05, 21:43
                to hanusia
                • toytoyek Re: 11 listopada :-) 13.11.05, 21:48
                  Kto "to Hanusia"? Rozwikłasz nam tę zagadkę Toni?
                  • analityczka 14 listopada 14.11.05, 09:42
                    Witam wszystkich po-łikendowo:)
                    Miłego tygodnia.
                    • white.falcon Re: 14 listopada 14.11.05, 10:22
                      Hej, hej!!! :-)

                      Miło Cię widzieć. Dobrego tygodzieńka. :-)
                      • analityczka Re: 14 listopada 14.11.05, 10:25
                        Cześć Sokółko.

                        Przesłałam @.
                        • white.falcon Re: 14 listopada 14.11.05, 10:31
                          Jak gazeta - to odpowiem, jak nie - to otrzymasz odpowiedź jutro, bo w robocie
                          jestem. :-)
                          • analityczka Re: 14 listopada 14.11.05, 10:32
                            Zaraz wyślę Ci raz jeszcze na "gazetę":)
                            • eemmy1 Dzień dobry wszystkim 14.11.05, 10:34
                              mkiłego dnia:)))
                              • white.falcon Re: Dzień dobry wszystkim 14.11.05, 10:37
                                I nawzajem. :-)
                            • white.falcon Re: 14 listopada 14.11.05, 10:53
                              analityczka napisała:

                              > Zaraz wyślę Ci raz jeszcze na "gazetę":)

                              @ odpowiedź wysłana. Idę popracować trochę. Trzymaj się. :-)
                              • toytoyek Re: 14 listopada 14.11.05, 11:21
                                O, wszyscy się witają!!!

                                Miły tydzionek przed nami na pewno. Serdecznie wszystkich pozdrawia budka z
                                siódmego już peronu. Kazia tylko marudzi, że tu pracy więcej bo ruch spory...

                                T.
                                • analityczka Re: 14 listopada 14.11.05, 11:23
                                  Cześć Toyeczku.My Ciebie też pozdrawiamy.
    • analityczka Wątek umiera 14.11.05, 16:03
      Główny sprawca tego"zamieszania" stał się pracoholikiem największym posród
      wszystkich peronowych budek(a może to sprawka Kazi?),cała rezta Piernikowej
      społeczności gdzieś rozpierzchła po kątach,nawet etatowy Toni,negujący
      wszystkich i wszystko gdzieś zniknął-smutne to...bo marazm prowadzi do śmierci.
      No więc zostałam sama,jedyna tutaj "malutka" istotka ...:)
      Heeeelp!!!!!!!

      :)
      • white.falcon Jest przeładowany i tyle... 14.11.05, 17:00
        Cała sprawa polega na banalnej kwestii - wątek ciężko otwiera się i póki
        załaduje się - trzeba czekać. Ja bym apelowała do sprawcy wątkowej niebieskiej
        budki o założenie nowego wątku o starannie obmyślanym tekście wstępnym, by
        można było szybciutko pisać i odczytywać to, co zostało wcześniej napisane. To
        znacznie ułatwia sprawę i przyciąga nowych ludzi. Ludzie lubią w miarę krótkie
        wątki, przez które nie trzeba godzinami przedzierać się. :-)
        • Gość: Anieśka Witam wszystkich IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 14.11.05, 19:35
          Witam, miło u was znowu być i pisać..., mała juz nie kaszle , dziś poszła do
          przedszkola, ja oczywiscie do pracy , jestem tak zmęczona że padam na twarz, a
          moje dziecko przeciwnie..., czeka mnie jeszcze robienie obiadu na jutro,
          przygotowanie ubranek dla nas, zebranie prania itp. marze o ciepłej kąpieli...,
          mam nadzieje że dane bedzie mi jej zażyć:)cieszę sie że wszysko wychodzi po
          mału na prostą, bede zaglądać tu od czasu do czasu, aczkolwiek nie tak często
          jakbym chciała:( pozdrawiam milutko pa.
          • thecynio Re: Witam wszystkich 14.11.05, 20:48
            witam wszystkich pozno zagladam bo niestety ze szkoly droga dluga i daleka i
            komputer brac zajela trzeba bylo odczekac..zycze wszystkim milego tygodnia i
            wszystkiego dobrego..pozdrawiam i moze rzeczywiscie trzeba by przeniesc sie na
            nowy watek bo ten napakowany jest jak temblak cyganki hehe..a ty toytoyku to
            dokad sie wybierasz tak dokladnie??pochwal sie nie badz skromniacha..
            • white.falcon Re: Witam wszystkich 15.11.05, 21:43
              Z tym przenoszeniem się trzeba ani chybi poczekać na właściciela wątku. A modra
              budka udała się ani chybi na zjazd budek unijnych, gdzie mają omawiać standardy
              utrzymania czystości i zalety nowych środków zapachowych. Poważna sprawa, oj,
              poważna. ;-)
          • white.falcon Re: Witam wszystkich 14.11.05, 20:51
            Witaj, Agnieszko! Cieszę się, że wszystko powoli układa się i malutka czuje się
            lepiej. Przyzwyczaisz się do nowego tempa życia, zobaczysz i napewno dasz sobie
            radę. Trzymaj się, pozdrawiam! :-)
    • Gość: gosc Re: I co ja mam zrobić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.05, 20:51
      up:))))
    • ragazza6 Re: I co ja mam zrobić? 29.11.05, 12:03
      Zamiast odpisywać, co masz zrobiś, chętnie się z Tobą spotkam jeśli dysponujesz
      choć niewielką ilością wolnego czasu.

      Mam 26 lat i jestem poprostu fajną i podobno ładną dziewczyną z odczuciami
      podobnymi do Twoich tyle tylko, że w drugą stronę ( Ty piszesz o dziewczynie, a
      ja, co do niektórych kwestii myślę to samo o moim chłopaku ).
      Serdecznie Cię pozdrawiam i czekam na odpowiedź od Ciebie "gdzie i kiedy".
      Ania.
      • toytoyek Wesołych Świąt!!! 24.12.05, 22:15
        Witajcie wszyscy!

        Trochę czasu minęło... Kiedyś ten wątek miał sporo czytelników, potem podupadł
        z braku wątkotwórców. No cóż, założyciel, czyli ja, też miewa czasem dużo
        pracy, która nie pozwala mu ślęczeć przy kompie tyle czasu ile by chciał, a i
        życie różnie się układa.

        W każdym razie chciałbym życzyć wszystkim wszystkiego co najlepsze na Święta i
        Nowy Rok. Życzyć, żebyście w nadchodzącym roku byli zadowoleni z życia,
        żebyście doświadczali samych miłych chwil. Właściwie trzeba sobie szczerze
        powiedzieć: życzę Wam, żeby układało się Wam tak jak mi ostatnimi czasy... Ale
        o tym to kiedyś.

        Droga Aniu! Przepraszam, że nie odpisałem wcześniej - wszedłem na to forum
        pierwszy raz od bodaj miesiąca:) A co do kwestii Twojego faceta... Cóż
        powiedzieć - rozwiąż to jak najprędzej, nie będziesz żałować! Ja w każdym razie
        nie żałuję...
  • Gość: toni Re: Bajeczka na dzień dobry :-) IP: *.ct.gemini.ntplx.com 30.10.05, 01:04
    To filmy i ksiazki pseldo historyczne przekazuja nam co bylo w sredniowieczu.
    Chdzi im zeby bylo jak najgozej w naszych oczach. Ale tam byly pierwsze
    uniwersytety i nie lacilo sie wiecej jak 10% podatku od produkcji. Pracownik
    wogle nie placil i posiadlosci ziemskie byly w wekszosci nie obpodatkowane.
    Pomysl, niby ludzie sie przejmowali bzdurami, ale nie znali Biblii, bo tak sie
    twierdzi. Prawda jest, ze w KK nie wolno bylo jej miec, nad czym rowniez warto
    by pomyslec. Chba wiesz, ze od ok. IV wieku zaczela sie pojawiac religia oparta
    na Talmud/kabol i z tad mamy wilkolaki i ta cala reszte. Wedlug obecnych
    historykow czarownica byla w kazdym zajezdzie przy drodze w sredniowieczu.
    • white.falcon Re: Bajeczka na dzień dobry :-) 30.10.05, 01:13
      Średniowiecze nie było najgorsze, tu masz rację. Wiedzę wtedy szerzyły licznie
      powstające szkoły przy klasztorach, mnisi pracowali nad myślą teologiczna. W
      tym masz rację. Ale tez tworzono historie pouczające dla ludu niepiśmiennego na
      zasadzie podziałów - "dobro" i "zło". Korzystano więc z symboli wyraźnych. A że
      czasem ludzie już zupełnie niedomyślni (teraz też bywają tacy) traktowali
      rzeczy dosłownie, to stąd brały się te wierzenia w czarownice i pt. dziwne
      rzeczy. Ale mądra większość odbierała bajki tak, jak należy, widząc w nich
      przekaz symboliczny, myśl, a nie realnie żyjące, czy istniejące postacie.
      • Gość: toni Re: Bajeczka na dzień dobry :-) IP: *.ct.gemini.ntplx.com 30.10.05, 01:33
        Ja nie mam problemow zrozumiec Twoje porownania(bajki), Ale wstaw sie w miejsce
        tego pieciolatka, jaki on jest tym wszystkim przerazony. Dla niego to prawda i
        gwiazdor istnieje. Naprawde, popatrz na ich twaze, jak im to czytasz. Takie
        bajeczki sa silna rzecza dla tych dzieci i jak ladna ksiazeczka i ladna pani
        powiedziala, ta bajeczke i ktos powiedzial, ze w kazdej bajce jest troche
        prawdy, to takiemu maluchowi wystarczy za absolutny dowod. Bo on nie wie co to
        nawet troche. W XX i XXI wieku ludzie wierza w komputer. Jak cos jest w nim, to
        im to wystarczy i nie zastanawiaja sie, ze czlowiek tam wlozy ta przykladowa
        informacje, zarzadzenie itd. Dorosli ludzie to robia. Przerazenie. Pozdrwiam.
        • toytoyek Re: Bajeczka na dzień dobry :-) 30.10.05, 06:36
          Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry!

          Zegar biologiczny Toytoyka zadziałał w sposób dziwny i już Toytoyek wstał, po
          czym przeczytawszy bajeczkę na dzień dobry zabiera się do śniadania.

          Toni, my Cię bardzo lubimy, ale nie przesadzaj proszę. Ja bardzo szkuję
          wszystkich ludzi wierzących w cokolwiek by nie wierzyli, pod warunkiem, że ta
          ich wiara opiera się na tym żeby być ogólnie dobrym dla ludzi a nie na tym, czy
          ktoś o imieniu jakimś tam jest święty a inny - nie, względnie co mówi święta
          księga danej religii na określony temat. To mnie nie interesuje, za to
          interesuje mnie czy wyznawcy danej religii powinni postępując zgodnie z nią
          ustąpić miejsca w autobusie staruszce, kupić kanapkę głodnemu, siedzieć przy
          chorej żonie w szpitalu, szanować poglądy innych...

          No i w świetle tego uważam, że śliczna jak zwykle bajka Sokoła jest śliczna
          (mądre zdanie), a bynajmniej nie ewangelizująca jako taka, bo też nie taki jej
          cel!
          • toytoyek co robi o tej godzinie Toytoyek 30.10.05, 06:41
            No właśnie, co robi o tej porze Toytoyek? Otóż Toytoyek nastawił sobie płytkę z
            piosenkami Wasowskiego i Przybory. Ciekawe kto pamięta "balladę jarzynową".
            Chyba takich tekstów jak Przybora to nikt nie pisał...

            T.
            • toytoyek Re: co robi o tej godzinie Toytoyek 30.10.05, 06:49
              Relacji ciąg dalszy. Teraz Toytoyek poczuł brak energii, więc nastawił sobie
              Herbie Hancocka. Pomaga.

              A za chwilę Toytoyek będzie pewnie wychodził - z szóstego peronu tylko patrzeć
              jak będzie jechał pociąg, więc trza być na miejscu, bo inaczej Kazia się
              znenerwuje...
              • white.falcon Re: co robi o tej godzinie Toytoyek 30.10.05, 09:59
                Witaj, Toytoyku!

                Dziekuję za miłe słowo o bajeczce, cieszę się, że Tobie ona spodobała się. Czy
                muzyka nastroiła Cię pozytywnie na nowy dzień? U mnie akurat leci
                Daze "Superhero" - mniej ambitne, ale na pośniadankowe obudzenie dobre. Kawa mi
                już ślicznie pachnie i Sokół, wyglądając przez okno, zastanawia się, czy ma
                wieszać pasek słoninki za nim dla mniejszych braci sokołkowych, czy jeszcze
                poczekać, aż zupełnie nie będzie jedzenia dla nich. By uniknąć nieporozumienia,
                sokół wie, że taki pasek słoninki ma być niesolony, bo inaczej małe bracia
                sokołka pochorują się, a tego sokół nie chce. :-)

                A z interpretacjami bajek bywa różnie, tak, jak z odbiorem każdej informacji.
                Toni istotnie przedstawił bardzo (hmmm) oryginalną interpretację bajeczki. Mi
                by taka nie pszyszła do głowy. No i zdumiało mnie, że w jego uroczym kraju nie
                wiedzą o Świętych. Coż, każdy kraj jest inny, a jego mieszkańcy zaskakują na
                swój sposób.

                Czy Toytoyek aby zdążył i Kazia go nie obsztorcowała? Może jej jakiegoś
                batonika kupił na ułagodzenie, czy jakieś inne ciastko? Myszy nie proponuję, bo
                myszy Kazia, tak mi się jakoś wydaje, nie jada. ;-)

                Miłego dnia zatem. :-)
  • white.falcon Re: Bajeczka na dzień dobry :-) 30.10.05, 01:08
    Toni, wiesz, że w kalendarzu każdy z nas ma imieniny - czyli obchodzi dzień
    swojego Świętego. Święci, to ludzie, którzy szczególnie zasłuzyli się Bogu i
    zostali przez Kościół uznani za takich pomocników Boga, za kogoś, kto bardzo
    zasłużył się dla szerzenia nauk Kościoła lub cierpiał za wiarę z rąk
    niewierzących. Np. Ty używasz nicku Toni. Gdyby nick był skrótem od Twojego
    imienia, to Twoim patronem - wzorem do naśladowania byłby Św. Antoni z Padwy,
    głosiciel słowa Bożego, nauczyciel teologii z wieków średnich. W tym dniu ich
    wszystkich wspominamy.

    Nie chodzi o to, że umniejszamy rolę Boga, tylko wspominamy tych, którzy są
    wzorem dla nas w tym, jak wierzyć. Łatwiej bowiem nauczyć się na dobrym
    przykładzie, niż domyślać się samemu.

    Tu jestem już ogromnie ciekawa. Nie słyszałeś o Świętych? No jak to? A Św.
    Piotr i Paweł - ewangeliści - Ci, którzy spisali dzieje Chrystusa? Przecież to
    własnie Święci. Piotr to ten, którego Jezus powołał do szerzenia nauk
    chrześcijańskich, by "była jedna owczarnia i jeden pasterz (w domyśle - Bóg)".

    Dobranoc, Toni
    Miło się rozmawiało :-)
    • Gość: toni Re: Bajeczka na dzień dobry :-) IP: *.ct.gemini.ntplx.com 30.10.05, 01:23
      To na dzien dobry. Juz nie bede wiecej pytal o swietych, ale ku scislosci np.
      SW Piotr jest tylo w Biblii KK. Tutaj jest w tej angielskiej wersji tylko
      Piotrem. Nie obchodzimy imion, ale dzien urodzenia i tylko z tradycji(nie
      myslimy tak), ze ten dzien jest"swiety". Nie mamy imion w kaledazu zadnych
      swietych, bo tylko mamy jednego Swietego(Boga). Omijamy tradycje religijne, jak
      nie maja pokrycia w PS. Och to wszystko jest takie zkomplikowane. Przepraszam,
      ze moze urazilem niechcacy Wasze Wierzenia. Sorry. Pozdrowienia.
      • white.falcon O wierzeniu :-) 30.10.05, 10:33
        Wcale, Toni, nie uraziłeś. Sądzę, że nie trzeba szukać różnic w tym, kto jak
        wierzy, byle to, jak i w co wierzy przekładało się się na dobro i czynienie
        dobra. Sam napewno widziałeś ludzi, którzy mocno upierali się, że niby tacy są
        wierzący, a potem okazywało się, że to są źli ludzie i wiara dla nich to tylko
        przykrywka. Tacy ludzie są o wiele gorsi, niż dajmy na to wyznawca jakiejś
        innej religii - człowiek uczciwy i dobry. A jeszcze dodatkowo tacy "pseudo-
        wierzący" mogą robić złą robotę, bo swoim złym przykładem mogą odwieść od
        wierzenia w cokolwiek tych, którzy wachają się, słabiej wierzących. Uważam, że
        dobrze, jest, jeżeli ludzie ze swej wiary, jaka ona nie byłaby, czerpią dobre
        wskazówki, jak być dobrym wobec innych i świata.

        Pozdrawiam,
        Sokoliczka
Pełna wersja