romans z żonatym

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 22:56
Tutaj tez postanowiłam poszukać. Chciałabym porozmawiać z dziewczynami, które
maja lub miały romans z zonatym facetem (może nawet z dziećmi). Musze
dowiedziec się jak to sie dzieje, że tak się zdarza. co póxniej z tego
wynika. Czy warto angazowac się w cos takiego - i dlaczego. Czy może lepiej
uciekać gdzie pieprz rosnie i zdławić jakos emocje.
    • kusy999 Re: romans z żonatym 25.09.02, 00:01
      Co prawda nie jestem kobieta i nie mam romansu z zonatym, ale jesli jestes
      samotna to moga wyniknac niezle problemy.
    • Gość: klaudia Re: romans z żonatym IP: *.rene.com.pl 25.09.02, 00:26
      ...odrzucic na bok wszystkie emocje..nie sluchac serca, ktore pcha Cie w jego
      ramiona..wiem, ze to trudne..ale czym bredzej to zrobisz tym lepiej dla
      Ciebie..inaczej..sama sie przekonasz...a nie bedzie to nic
      przyjemnego..zapewniam
    • Gość: ada Re: romans z żonatym IP: *.pwr.wroc.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.02, 07:12
      Poszukaj sobie faceta ktory bedzie dla ciebie w karzdej chwili i tylko dla
      ciebie .Po co ci facet ktory bedzie sie z toba spotykac wtedy kiedy bedzie
      mogl bo zona...jak bedziesz tesknic to nawet nie bedziesz mogla do niego
      zadzwonic a on siwieta , wakacje a co najgorsze weekendy bedzie spedzal z
      nia , po co ci to .Pociagniesz to kilka lat , a w tym czasie mozesz spotkac
      tego jedynego, tylko jak bedziesz uwiklana w inny zwiazek to TEN moze przejsc
      nie zauwazony
    • Gość: mario2 Re: romans z żonatym IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 08:16
      Gość portalu: cisza napisał(a):
      Chciałabym porozmawiać z dziewczynami, które
      > maja lub miały romans z zonatym facetem (może nawet z dziećmi).


      ***Znalezc kobiety, ktore mialy romans z zonatym nie bedzie trudno,
      natomiast ze wzgledow formalno-prawnych nie zglosza sie kobiety majace romans z
      dziecmi. Ale zycze powodzenia!
    • chatka_puchatka Re: romans z żonatym 25.09.02, 08:21
      Moj post bdzie troche dlugi, ale
      ja to przeszlam i moge powiedziec
      ze w 100% nie warto. Nie z przyczyn dla
      ktorych obroncy moralnosci beda cie gromic
      za niszczenie (z pewnoscia wspanialego)
      stadla rodzinnego i za krzywdzenie innej
      kobiety (o winie tego pana niewiele osob
      bedzie wspominac). W mojej sytuacji gosc
      rozkrecil wszystko maksymalnie. Owszem,
      mialam wyrzuty sumienia, kiedy do czegos
      miedzy nami doszlo to ja zaproponowalam
      zebysmy dali sobie z tym spokoj, bo potem
      bedziemy sie tylko wzajemnie ranic a z tego
      i tak nic nie wyjdzie. Facet mowil takie
      rzeczy i zachowywal sie w taki sposob ze
      - uwierz mi - przekonalby kazdego.
      A ja bylam niestety bardzo zaangazowania.
      Po pol roku gosc zaczal miec dosc mojego
      uczucia i zaczal z niego wychodzic
      tzw. (przyktro mi to mowic)cham.
      Zalosne jest to, ze nie potrafil
      WPROST powiedziec ze nie chce sie juz spotykac
      - mogl podac jakikolwiek
      powod, nawet zmyslony - ze zonie sie przyznal -
      cokolwiek , ale nie, on wolal robic akcje
      na zasadzie tydzien idylli a potem tydzien
      ignorowania mnie.I tak przez caly czas.
      W miedzyczasie tweirdzil ZE TO JA NISZCZE
      UCZUCIE MIEDZY NAMI, ZE TO WSZYSTKO MOJA WINA
      potem ze chce od niego tylko seksu (!!!)
      ze go prowokuje (!!!!!!!!!!) a potem ze
      nigdy nie traktowal mnie jak kochanki
      tylko jak przyjaciolke, ze mam sobie znalezc kogos
      inego. Gdy powiedzialam mu ze koniec z nami i ze
      kogos poznalam to po dwu
      tygoniach zaczal miedzic jak to on do mnie teskni ..itp.
      zaczely sie maile, sms - y itd. Zrobil wszystko
      zebym do niego wrocila. A ja glupia to zrobilam.
      RZecz jasna caly cyrk zaczal sie od nowa.
      Jestem totalnie zdegustowana jego zachowaniem
      a z drugiej strony wciaz do tego czlowieka cos
      czuje i nie moge tego uczucia zdlawic.
      Radze Ci - daj sobie spokoj, nic z tego nie
      bedziesz miala, a ten Twoj Pan bedzie sie zachowywal
      podobnie - tez mu sie znudzisz, nawet jesli
      bedzie deklarowal wielkie uczucie do Ciebie.
      W tych wypadkach chodzi o nude w zwiazkach
      lub oproblemy miedzy malzonkami co do ktorych
      oni udaja ze ich nie ma i wola leczyc je na boku
      u innych kobiet. Stanowczo odradzam,
      CHYBA ZE POTRAFISZ WYLACZYC EMOCJE I ROBIC
      WSZSYTKO NA ZIMNO - wtedy wszsytko bedzie OK.
      Pozdrawiam serdecznie

    • didi111 Re: romans z żonatym 25.09.02, 10:11
      Kim chcesz dla niego byc?
      1. przygoda, skokiem w bok
      2. romansem traktowanym jako odskocznia od nudnego, pelnego rutyny malzenstwa
      3. zwiazkiem na reszte zycie (jego czesc), bo jego malzenstwo sie wali i pali i
      chcialby sobie ulozyc z Toba zycie na nowo.
      Serce nie sluga, ale jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz.
    • muczo-maczo Re: romans z żonatym 25.09.02, 11:35
      Ludzie!!!! Ja myślałem, że takich durnych dziewczyn już nie ma! Sorki, ale
      chyba jaja sobie robisz. Bez komentarza.
      ___
      Muczo-Maczo
      • Gość: ada Re: romans z żonatym IP: *.pwr.wroc.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.02, 12:04
        durna to ty jestes co wynika z powyzszego
        • muczo-maczo Re: romans z żonatym 25.09.02, 13:09
          Kobieto! To było do tej, co zastanawia czy warto z żonatym.
          ___
          Muczo-Maczo
          • Gość: ada Re: romans z żonatym IP: *.pwr.wroc.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.02, 13:37
            Wiem , ale jak pisalam nie raz nie oceniaj innych ,nie potepiaj itd.
            • muczo-maczo Re: romans z żonatym 25.09.02, 13:48
              Paranoja! Przecież sama się o to prosi.
              ___
              Muczo-Maczo
              • apf Re: romans z żonatym 25.09.02, 13:56
                muczo-maczo napisał:

                > Paranoja! Przecież sama się o to prosi.
                > ___
                > Muczo-Maczo

                Mylisz się, ona prosi o radę, o pomoc,
                a nie o glanowanie w stylu forum erotica.

                Na tym forum wytworzyła się taka atmosfera,
                że dyskusja jest merytoryczna i panuje tolerancja dla
                odmiennych poglądów.
                • nianiaw Re: romans z żonatym 25.09.02, 14:11
                  apf napisał:

                  > muczo-maczo napisał:
                  >
                  > > Paranoja! Przecież sama się o to prosi.
                  > > ___
                  > > Muczo-Maczo
                  >
                  > Mylisz się, ona prosi o radę, o pomoc,
                  > a nie o glanowanie w stylu forum erotica.
                  >
                  > Na tym forum wytworzyła się taka atmosfera,
                  > że dyskusja jest merytoryczna i panuje tolerancja dla
                  > odmiennych poglądów.
                  >
                • muczo-maczo Re: romans z żonatym 25.09.02, 16:12
                  To miał być kubeł zimnej wody. Lepsza - nawet brutalna - prawda niż owijanie w
                  bawełnę: "Wiesz, zastanów się, przemyśl to jeszcze".
                  ___
                  Muczo-Maczo
    • saqqara troche prawdy.... ? 26.09.02, 08:21
      "....Nie zadawaj się z żonatymi. To wszystko egoiści i kłamcy, możesz im życie
      zlozyc w ofierze, w zamian dostaniesz najwyzej odroczenie wyroku. Ilekroc
      uznasz, ze wygrałas, okaze się, ze odeszli. Żonaci nie maja weekendow, spiesza
      się do domu w srodku nocy, wymykaja się bez pocalunku kiedy spisz, żeby cie
      przpadkiem nie obudzic. Gdy otwierasz oczy, jestes sama, a rozkosz, która ci
      zostawili, przygniata cie straszliwym ciezarem. Zonaci (...) to wieczna
      ucieczka, ukradkowe telefony, restauracje, których nelezy unikac, wciąż
      odkladane podrżze, samotna Wigilia,, lodowata noc sylwestrowa, być może wyjazd
      na tydzien, byle nie w czasie szkolnych ferii, wypad z biurem podrozy do
      pensjonatu w Tunezji i to pod fałszywym nazwiskiem. Zontaci to sztukmistrze,
      chcą stale być w dwoch miejscach rownoczesnie, ale numer maja jeszcze nie do
      konca opracowany i nigdy nie udaje im się uwolnic ze skrzyni oplecionwj
      lancuchami. Ich zagadkowe spojrzenie oznacza niepokoj, przeoczyli być może
      jakis szczegoł, odczuwaja obsesyjny lek przed ziarenkiem piasku, ktore mogloby
      sie dostac do tak idealnie naoliwionego mechanizmu. Nigdy nie mowia "tak",
      tylko "może", kazde zdanie zaczynają od "jeśli". To specjalisci od niepewnego
      czasu przyszłego, wirtuozi trybu przypuszczajacego, genialni konstruktorzy
      klamstwa. Celuja w wykretach: "Widzialas mnie, to niemozliwe, nie było mnie
      tam, na pewno nie z nią, nigdy w zyciu, przysiegam na Pana Boga i wszystkich
      swietych, a kto sklamie, niech go pieklo pochlonie". Slowo honoru, pelne
      oburzenia protesty, niebo się przyda, by zaswiadczyc, przysiegi na glowe
      wlasnego syna, zwlaszcza jeśli jest pelnoletni, a gdy już nie wystarcza
      argumentow przewracają cię na lozko mruczac zdyszanym szeptem: "A to nie jest
      dowod milosci"? Wszyscy bez wyjatku będą się szczerze kochali, jeśli tylko nie
      posuniesz się za daleko! Nie przekraczaj granicy, zawsze będziesz tylko na
      drugim miejscu, nigdy nie na pierwszym, niegdy nie porzuca tej, która czeka na
      nich w domu ze spiacymi dzieciaczkami...."

      czy warto?

      ps. to nie moj text.
      • ja_nek Re: troche prawdy.... ? 26.09.02, 11:09
        Dobre, nic dodać nic ująć.
        • faustyna1 Więcej w tym cierpinia niż radości 26.09.02, 14:52
          NIe ma sensu.Jeśli jesteś sama masz przecież szanse na normalny związek,być tą
          jedyną ,a nie drugą,gdzieś na uboczu.Znam wiele kobiet które jako samotne
          kobiety związały się z żonatymi.W każdym przypadku skończyło się dramatem tych
          kobiet.
      • Gość: E. Re: troche prawdy.... ?do saqqary IP: *.tlsa.pl 30.09.02, 13:33
        Powiedz skąd ten tekst?
        • saqqara Re: troche prawdy.... ?do saqqary 31.10.02, 09:33
          "Joy" Joy Laurey. milej lektury
    • Gość: geos Re: romans z żonatym IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.09.02, 11:42
      Gość portalu: cisza napisał(a):

      > Tutaj tez postanowiłam poszukać. Chciałabym porozmawiać z dziewczynami, które
      > maja lub miały romans z zonatym facetem (może nawet z dziećmi). Musze
      > dowiedziec się jak to sie dzieje, że tak się zdarza. co póxniej z tego
      > wynika. Czy warto angazowac się w cos takiego - i dlaczego. Czy może lepiej
      > uciekać gdzie pieprz rosnie i zdławić jakos emocje.


      Przezyłam osobiscie, dość długo to trwało i rozstalismy sie nie chcę tu
      opisywać wszystkich pieknych i przykrych chwil a takze koszmarnych. Jak masz
      ochote pogadać to geos@gazeta.pl tam ci podam numer na gg
      • tygrysek_ Re: romans z żonatym 27.09.02, 11:51
        z żonatym można, trzeba i wypada romansować!!!
        musisz to zrobić kobieto!!! to jezd niezbędne i konieczne dla zachowania
        Twojej równowagi psychicznej i zachowania poczucia atrakcyjności seksualnej!!
        romansuj kobieto ile sie da!!! jak nie z jednym to z drugim!!!
        z kim popadnie!! zobaczysz jak bedzie Ci cudownie i wspaniale!!!
        nieważne że przy okazji możesz rozbić kilka małżeństw, zniszczyć czyjeś życie
        lub doprowadzić do samobójstwa jakiejś tam kobieciny!!
        co ona znaczy na tym świecie!! jedna baba mniej czy więcej!!
        pamiętaj że liczy się tylko Twoje szczęście i zadowolenie!!!
        nie patrz na innych!!!!
        żyje się tylko raz!!!
        życzę Ci szczęścia i zadowolenia!!
        trzim siem jezdem z Tobą!!


        tygrysek...

    • Gość: Maja Re: romans z żonatym IP: *.pl 28.09.02, 17:04
      Nie czytałam tych wszystkich odpowiedzi, moze dobrze, moze nie.
      Jestem w takim związku od 5 lat. Czasami mecze się do bólu, czasami jestem
      najszczęśliwsza na swiecie.
      Przyzwyczaiłam sie do samotnych weekendów, swiąt i sylwestra. Mam kilku fajnych
      przyjaciól, z którymi potrafie również spedzac czas. Tłumaczę sobie nieobecność
      mojego żonatego. Myslę, że to jak mąż, który pracuje daleko i wpada co kilka
      dni.
      Jest mi ztym dobrze, ale czasami kiedy przychodzi taki m,oment, że chcę sie
      przytulic, a jego nie ma to boli i to bardzo.
      Zbyt daleko zabrnelismy, żeby to skończyc. Mamy wspólne sprawy jak małżeństwo,
      wspólne mieszkanie, kredyt. Tego sie nie da tak skonczyc. Czasami bym chciała
      normalnie żyć,z mezem w domu, ale wtedy biore kartke stawiam plusy i minusy i
      wychodzi na plus na taki właśnie związek.
      Kiedys myslałam o jego zonie, teraz juz nie. Myslę, że ona wie i taka sytuacja
      jej odpowiada, albo boi sie cokolwiek powiedzieć chocby ze wzgledu na majatek.
      Cóż, są i w tym kraju mężczyżni poligamiści. I gdyby mozna było mieć dwie żony,
      to myslę, że byłabym tą drugą. Wcale by mi to nie przeszkadzało.
      Dodam jeszcze, że moi znajomi nie wiedza iz on jest żonaty, zapewne w tym kraju
      zlinczowaliby mnie lub powoli przestali się ze mna spotykać.
      Ja jestem szczęsliwa, chociaż nie ukrywam, iz wolałabym, zeby był samotny. Co
      jednak zrobic kiedy miłośc nie wybiera. To był pierwszy mężczyzna, w którym sie
      zakochałam do bólu, a mam powyżej 30 lat.
      • messja Re: romans z żonatym 28.09.02, 17:12
        nie rozumiem...
        rozumiem, ze mozna sie zle zakochac, ze dlugo czasem potrzeba czekac by sie
        odkochac, ale godzic sie na podzial ukochanej osoby i przetlumaczyc sobie, ze
        tak byc powinno?
        nie wiem... moze jesli tobie, jemu i jego zonie taki uklad nie przeszkadza, to
        nie ma sprawy...
        ale z drugiej strony ile taki uklad moze trwac? cale zycie? a jesli nie, to
        pewna jestes, ze wybierze ciebie?
        nie potepiam cie, nie moralizuje tylko przygladam sie z mojego subiektywnego
        punktu widzenia i mysle, ze strasznie bym sie meczyla godzac na "inna" przy
        boku ukochanego...
        • kwasna_cytryna Re: romans z żonatym 28.09.02, 17:33
          Nie warto.
          Poza tym co zostało napisane, mogę dodać tylko, że on dla Ciebie będzie przez
          całe długie pięć dni tygodnia w godzinach pracy. Wtedy dzwoń sobie do niego
          do woli, On też będzie dzwonił. Ale nie możesz zadzwonić wtedy, kiedy Ty
          będziesz tego naprawdę potrzebowała. Kiedyś przyjdzie taki moment, że naruszysz
          niepisaną zasadę i zadzwonisz do niego do domu. I usłyszysz w najlepszym
          razie :"pomyłka".
          A spotykać się będziecie głównie u Ciebie, bo inaczej możecie spotkać JEGO
          znajomych. Nie weżmie Cię na ulicy za rękę. Nie obejmie Cię. Nie pojdziesz z
          nim do kina.
          Wiesz co jest najgorsze? To uczucie, kiedy za nim zamykają się drzwi. Jeszcze
          czujesz jego ciepło, jego zapach, był tu przed sekundą - a Ty nie wiadomo
          dlaczego poczujesz się samotna, jak nigdy w życiu.
          • Gość: Maja Re: romans z żonatym IP: *.pl 28.09.02, 17:48
            Przeczytaj co odpisałm wczesniej. Nie zawsze musi byc tak jak piszesz. Wyobrax
            sobie, ze nawet ich wspólni znajomi sa naszymi znajomymi. To jego zona jest w
            gorszej sytuacji towarzyskiej (nie mówie, ze zyciowej), bo ich znajomi ja
            oszukuja.
        • Gość: Maja Re: romans z żonatym IP: *.pl 28.09.02, 17:45
          I rzeczywiscie pierwszy rok tak była, w drugim juz troche lepiej. Teraz udaje,
          ze jej niema.
          Ja nie mówie, ze to zupełnie nie boli, ale jesli sie kogos kocha i czuje sie,
          że ta miłość jest odwzajemniona to mozna taki układ wytrzymać.
          On sie czuje za mnie odpowiedzialny. Dostaje tak jak żone co miesiąc pieniądze
          na zycie, wychodzimy razem do restauracji, na kregle, do kina, do teatru.
          Jeżdzimy razem na wakacje, ale tylko na tydzień. Żona ma lepiej bo na dwa.
          On nie chce skończyc tamtego związku, a ja nigdy go do tego nie namawiałam.
          Nawet słowem o tym nie wspomniałam. I moze dlatego na swój sposób jesteśmy
          szczęśliwi. Myśle, że gdybym dązyła do rozwodu to dawno byłabym sam. Wiem o
          zonie od pierwszego dnia i dlatego nie moge mieć do niegpo pretensji.
          • Gość: Maja Re: romans z żonatym IP: *.pl 28.09.02, 17:51
            I jeszcze jedno. Lepiej być z żonatym facetem i byc szczęśliwą, niż być samotna
            30-tką, ciągle marudzącą z wiadomo jakiego powodu. Znam takie dziewczyny chocby
            z pracy i ciezko z nimi wytrzymać.
            • messja Re: romans z żonatym 28.09.02, 18:00
              Gość portalu: Maja napisał(a):

              > I jeszcze jedno. Lepiej być z żonatym facetem i byc szczęśliwą, niż być
              samotna
              >
              > 30-tką, ciągle marudzącą z wiadomo jakiego powodu. Znam takie dziewczyny
              chocby
              >
              > z pracy i ciezko z nimi wytrzymać.

              nie wiem co jest lepsze, ale ci nie zazdroszcze. jesli sadzisz, ze jestes
              szczesliwa i nie ma wiekszego problemu to nie ma sensu cie o niczym przekonywac.
              ja chyba nie umialabym wytrwac w takim zwiazku. ale moze i w takim zwiaku mozna
              byc szczesliwym...
              pytanie tylko czy napewno nic tamtej kobiecie (ew. rodzinie) nie odbierasz?
              i jesli ciebie kocha to czemu potrzebuje dwoch kobiet do szczescia?
              • kwasna_cytryna Re: romans z żonatym 28.09.02, 18:29
                messja napisała:

                >
                > i jesli ciebie kocha to czemu potrzebuje dwoch kobiet do szczescia?

                Może po prostu mamy do czynienia z coraz większą grupą poligamistów?
                • Gość: Maja Re: romans z żonatym IP: *.pl 28.09.02, 19:09
                  I coraz więcej jest również kobiet poligamistek. Zresztą poligamia jest chyba
                  uczciwsza niż jesli facet co jakis czas ma inną kobiete, a nie stała kochankę.
                  Chocby ze względów zdrowotnych.
                  • kinga70 Re: romans z żonatym 28.09.02, 22:41
                    Droga Maju. Napisałaś"I jeszcze jedno. Lepiej być z żonatym facetem i byc
                    szczęśliwą, niż być samotna 30-tką, ciągle marudzącą z wiadomo jakiego powodu.
                    Znam takie dziewczyny chocby z pracy i ciezko z nimi wytrzymać."

                    Trudno Ci z nimi wytrzymać nie z tego powodu że marudzą bo jak insynułujesz nie
                    mają męskich portek na haku w przedpokoju, ale dlatego że jesteś dokładnie taka
                    sama jak one, nie potrafisz stworzyć swojego, interesującego świata do którego
                    chciałby się zaprosić jakiś miły pan. Należysz do tego gatunku który bez faceta
                    czuje się niepełny, niedowartościowany, gorszy.
                    Żonaty kochanek to proteza,którą wstawiłaś sobie w życie.
                    Dlaczego ?

                    Napisałaś też"I coraz więcej jest również kobiet poligamistek. Zresztą
                    poligamia jest chyba uczciwsza niż jesli facet co jakis czas ma inną kobiete, a
                    nie stała kochankę. Chocby ze względów zdrowotnych."

                    Uczciwsza od czego?
                    Zresztą za dwa lata harem się powiększy, zobaczymy czy wtedy z takim spokojem
                    będziesz dywagować na temat poligamii.
                    Uczciwie byłoby gdyby ten "cienki bolek" - twój kochanek, powiedział kobicie w
                    swoim domu że ma Ciebie , rozwodzi się i dzieli majątek. Kobieta ma szmal,
                    wolną drogę i sama może się zakręcić za jakimś przystojniaczkiem "którego żona
                    nie rozumie", przyjemnie spędzać czas w restauracjach z przyjaciółmi (na
                    marginesie - ci przyjaciele to jakieś jaja). Ty wreszcie miałabyś swego lovera
                    w chacie , prałabyś brudne skarpety i zwijała rolmopsy, rżnąc przy tym domowego
                    wampa, zastanawiając się czy ci rogów nie przyprawia(wagon wapna- zaopatrz się
                    wcześniej).
                    No cóż, jeśli być samą (nie samotną)przeraża cię, to lekarstwem na to, napewno
                    nie będzie ten zakłamaniec, jak można zresztą zawierzyć w słowa o miłości komuś
                    kto tak sobie poczyna z "bliską" mu osobą, matką jego dzieci i żoną.


                    • Gość: apf Re: romans z żonatym IP: *.icm.edu.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 23:08
                      Kingo, bingo!

                      Trafiłaś w sedno,wiesz jak ludzie powinni postępować,
                      co mają zrobić by być szczęśliwi:)

                      Kobieta i myśli, rzadkość.
                      • ja_nek Re: romans z żonatym 29.09.02, 00:19
                        Maju jak przeprowadziłaś ten rachunek?
                        Co dla Ciebie było plusem a co minusem?
                        I jak Ci wyszło, że z żonatym jest lepiej?
                        Czy jak się ma trochę ponad 30-stke to już nie ma szans na zakochanie? Dlaczego
                        masz taką niską samoocenę? Nie zasługujesz na coś więcej niż żonaty facet?
                        Przecież jemu to w to graj!
                        Po co Ci ładnie opakowane ochłapy?

                        "Cóż, są i w tym kraju mężczyżni poligamiści. I gdyby mozna było mieć dwie
                        żony, to myslę, że byłabym tą drugą. Wcale by mi to nie przeszkadzało."
                        Wiesz, żaden zdrowy facet nie pozwoliłby na świadomie dzielenie się swą
                        kobietą. A Ty mówisz, że Ci to nie przeszkadzałoby, gdybyś została drugą żoną?
                        Co on ma takiego? Kasę, pozycję, co Cię w nim tak pociąga, że jesteś w stanie
                        wszystko zaakceptować?
                        A może chcesz wierzyć, że jesteś dla niego czymś więcej niż materacem? Przestań
                        się oszukiwać.
                        Oni i tak wracają do żon.

                        "On sie czuje za mnie odpowiedzialny. Dostaje tak jak żone co miesiąc pieniądze
                        na zycie, wychodzimy razem do restauracji, na kregle, do kina, do teatru."
                        Odpowiedzialność nie polega na dawaniu pieniądzy. Czy Ty aby jesteś osobą
                        samowystarczalną, czy potrzebujesz jego finansowego wsparcia?

                        "On nie chce skończyc tamtego związku, a ja nigdy go do tego nie namawiałam.
                        Nawet słowem o tym nie wspomniałam."
                        A powinnaś. Trzeba się szanować, inaczej Ciebie nie będą szanować.
                        Mi by przeszkadzała świadomość, że moja kobieta śpi najpierw ze mną, a
                        następnego dnia idzie do innego i uprawia z nim seks (bo słowa kochać się nawet
                        fizycznie to tu nie pasują).

                        "I moze dlatego na swój sposób jesteśmy szczęśliwi. Myśle, że gdybym dązyła do
                        rozwodu to dawno byłabym sam."
                        Jemu to odpowiada. A jakże, gdy jedną boli głową, zawsze pójdzie do drugiej.
                        Sorry, nie chcę spłycać wszystkiego do seksu, ale powiem, że on mi się nie
                        podoba. i jakoś nie mam szczególnej ochoty szukać konstrukcji by go
                        usprawiedliwiać. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
                        Jak facet kocha kobietę i mu na niej zależy to z nią będzie, bez innych bab w
                        tle.
                        I nie twórzmy fałszywych iluji szczęścia w trójkącie.

                        Pozdrowienia
                        Janek
                        • Gość: Maja Re: romans z żonatym IP: *.pl 29.09.02, 09:16
                          Nie napisałam tego wszystkiego, zebyscie mnie oceniali. Przepraszam, ale to nie
                          ja wywołałam ten wątek.
                          Nie obraźcie sie, ale Wasze odpowiedzi są bez sensu. każdego z nas może to
                          trafić. Ja nie jestem nieszczęśliwa z tego powodu.
                          Moge tylko miec pretensje do Tego na górze, ze tak mi w życiu namącił.
                          Kiedy 5 lat temu ktoś by mi powiedział, że mogę byc z kims żonatym to
                          popukałabym się w głowę. A jednak. Nie wyobrażam sobie zycia bez tego
                          człowieka. I nie dlatego, ze ma pieniadze, czy pozycje, bo ani jednego, ani
                          drugiego nie posiada. Jestem z nim bo ma to cos czego kazdy z nas w drugim
                          człowieku poszukuje (czytaj mężczyźnie), tą iskierke, która przyciaga. Życze
                          każdemu, zeby przeżył cos takiego w swoim życiu chocby przez kilka lat. Mysle,
                          że to on jest bardziej nieszczęśliwy bo ciągle musi coś kombinować, żeby wyjść
                          z domu. A o żone nie jestem zazdrosna, dlaczego mam byc? Ja nie piore brudnych
                          skaropetek jak ktoś tutaj napisał, on jest cały dla mnie, a że przez
                          kilkanaście godzin w tygodniu? Może tylko tyle wystarcza, żeby się soba
                          nacieszyc, ale w 100 %, a nie rozdrabniając sie przy pracach domowych. I nie
                          jestem zołzą, jak tutaj niektórzy chcą mi przekazać. Jestem zwykła dziewczyną,
                          która u innych mężczyzn również wzbudza zainteresowanie, a jednak chce tylko
                          tego jednego ŻONATEGO. Miłośc nie wybiera.
                          • kwasna_cytryna Re: romans z żonatym 29.09.02, 10:01
                            Maju,
                            myślę, że tak naprawdę to nikt Cię nie ocenia. W końcu jest to Twój wybór i
                            Twoje życie.
                            Sama opisałaś tu swoją sytuację. Więc odpowiadając na zadane pytanie, co
                            myślimy o związku z żonatym, posiłkujemy się konkretnym przykładem, czyli Twoją
                            wypowiedzią.
                            Nie gniewaj się, ale wydaje mi się, że chyba coś Cię jednak zabolało w naszych
                            wypowiedziach, więc nie wszystko jest tak różowo, jak przedstawiasz.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: Maja Re: romans z żonatym IP: *.pl 29.09.02, 10:09
                              Ja sie nie gniewam, bo i tak dalej bede robic swoje. Zauważyłam jednak (w kilku
                              innych tematach), że ciagle te same osoby wszystkich krytykuja. Nic nie mozna
                              tutaj szczerze napisac, najlepiej kłamac lub pisac jakieś banaluki.
                              Pozdrawiam wszystkich. I każdemu zyczę takiej miłosci jak moja.
                              • Gość: ada Re: romans z żonatym IP: *.pwr.wroc.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.02, 11:22
                                Boze Maju ja nie wiem jak ty tak mozesz zyc ja nie mialabym sily , nie
                                potepiam nie zrozum mnie zle , tylko nie moze sie pomiescic w mojej glowie to
                                jak ty dajesz sobie rade musisz byc bardzo silna osoba , pewnie stworzylas
                                sobie swiat w ktorym latwiej zyc w takiej sutuacji.
                                Pokrecone jest to zycie na maksa , sama sie zastanawiam patrzac na siebie co
                                mnie jeszcze czeka.
                                Spotkalam sie kilka razy z kolega z pracy niby nic , wczesniej bym nie
                                pomyslala ze moglabym miec z nim cos wspolnego .Lubialam go jako kolege ,
                                czlowieka itd.Nawet nie wiem kiedy i jak zakochalam sie , zaczelismy sie
                                spotykac, on zonaty.Wszystko jest pokrecone .Ciesze sie ze niedlugo sie to
                                skonczy (tak ulozylo sie zycie)bo ja juz teraz nie mam sily ja chce miec kogos
                                kto bedzie tylko dla mnie i zawsze wtedy kiedy zechce.
                                Teraz chcialabym aby tu byl na sekunde, na chwile .
                                Pewnie bawi sie z synkiem i oglada z zona tv ;))
                                Niezle i ja osoba rozsadna itd.
                                Dlatego nigdy nie mow nigdy i nie oceniaj oczywiscie to zdanie nie jest do
                                ciebie Maju chociaz dlaczego nie.
                              • Gość: niania Re: romans z żonatym IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 11:32
                                Gość portalu: Maja napisał(a):

                                > Ja sie nie gniewam, bo i tak dalej bede robic swoje. Zauważyłam jednak (w
                                kilku
                                >
                                > innych tematach), że ciagle te same osoby wszystkich krytykuja. Nic nie mozna
                                > tutaj szczerze napisac, najlepiej kłamac lub pisac jakieś banaluki.
                                > Pozdrawiam wszystkich. I każdemu zyczę takiej miłosci jak moja.

                                Maju, nie oceniam Ciebie, ale nie życzyłabym sobie, ani nikomu z moich bliskich
                                takiej miłości i tkwienia w takim układzie.
                                W życiu różnie się zdarza, ale nikomu nie życzę...
                                niania
                      • Gość: niania Re: romans z żonatym IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 10:23
                        Gość portalu: apf napisał(a):

                        > Kingo, bingo!
                        >
                        > Trafiłaś w sedno,wiesz jak ludzie powinni postępować,
                        > co mają zrobić by być szczęśliwi:)
                        >
                        > Kobieta i myśli, rzadkość.

                        Wyjątki się zdarzają...
                        JAk to wyjątki rzadko...
                        niania :-)
                    • messja Re: romans z żonatym 29.09.02, 12:58
                      dobre, b. dobre:)
                      ostry styl, mocne slowa, ale naga prawda:)
                      • Gość: Mimi Re: romans z żonatym IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 29.09.02, 14:54
                        Teraz kiedy związek trwa juz tak długo nie łatwo byłoby to przerwać.Ja byłam
                        bardzo blisko podjęcia podobnej decyzji,ale dzięki pomocy i wsparciu znajomych
                        i rodziny w porę uświadomiłam sobie ,że to bez sensu i że nie dałabym rady żyć
                        w takim związku.Było i nadal jest bardzo ciężko ,ale jak mówią mi przyjaciele
                        stać mnie na coś więcej,mogę poznać kogoś kto byłby tylko dla mnie...Znam wiele
                        kobiet ,które żyły w takich związkach,poświęciły życie dla mężczyzny ,dla
                        którego były tylko dodatkiem do żony,atrakcją pozamałżeńską.A teraz,kiedy
                        wszystko się skończyło zostały same ,nieszczęśliwe ,bez szans na założenie
                        normalnej rodziny ,bo już trochę za późno.Dlatego wiem ,że nie warto poświęcać
                        swej młodości żonatemu mężczyźnie.
                        • ja_nek Re: romans z żonatym 29.09.02, 18:59
                          Nie oceniam Cię, tylko Ci się dziwię.
                          Biernie akceptujesz dany stan rzeczy.
                          Nie przeszkadza Ci, że on kocha się z nią, a potem idzie do Ciebie??? Jak coś
                          takiego może nie przeszkadzać???
                          Czy Ty nie dajesz w tym związku więcej niż otrzymujesz? I jeszcze to
                          akceptujesz....

                          Wydaje mi się, że zamknęłaś oczy na minusy w naszym rozumieniu i wolisz
                          zauważać tylko to, co dobre. Takie samouspokojenie, zamknięcie się we własnym
                          wytłumaczonym sobie świecie iluzji. Lubimy się oszukiwać, bo tak jest nam
                          łatwiej żyć.

                          „Ja nie piore brudnych skaropetek jak ktoś tutaj napisał, on jest cały dla mnie”
                          Całość człowieka to również te brudne skarpetki.
                          Tymczasem on przychodzi do Ciebie w upranej przez nią, wyprasowanej koszuli.

                          „...ciagle te same osoby wszystkich krytykuja. Nic nie mozna tutaj szczerze
                          napisac, najlepiej kłamac lub pisac jakieś banaluki.”
                          Czego oczekiwałaś pochwały? Że powiemy, „tak, tak, masz rację i się z Tobą
                          zgadzamy?”
                          My mówimy co o tym myślimy.

                          „I każdemu zyczę takiej miłosci jak moja.”
                          Każda miłość ma w sobie coś pięknego, tylko nie każdej miłości bym sobie
                          życzył....

                          Pozdrowienia
                          Janek
                        • messja Re: romans z żonatym 29.09.02, 23:43
                          jestes bardzo dzielna.

                          Gość portalu: Mimi napisał(a):

                          > Teraz kiedy związek trwa juz tak długo nie łatwo byłoby to przerwać.Ja byłam
                          > bardzo blisko podjęcia podobnej decyzji,ale dzięki pomocy i wsparciu znajomych
                          > i rodziny w porę uświadomiłam sobie ,że to bez sensu i że nie dałabym rady żyć
                          > w takim związku.Było i nadal jest bardzo ciężko ,ale jak mówią mi przyjaciele
                          > stać mnie na coś więcej,mogę poznać kogoś kto byłby tylko dla mnie...Znam wiele
                          >
                          > kobiet ,które żyły w takich związkach,poświęciły życie dla mężczyzny ,dla
                          > którego były tylko dodatkiem do żony,atrakcją pozamałżeńską.A teraz,kiedy
                          > wszystko się skończyło zostały same ,nieszczęśliwe ,bez szans na założenie
                          > normalnej rodziny ,bo już trochę za późno.Dlatego wiem ,że nie warto poświęcać
                          > swej młodości żonatemu mężczyźnie.
                          • Gość: Mimi Re: romans z żonatym IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 30.09.02, 09:05
                            messja napisała:

                            > jestes bardzo
                            dzielna
                            Chyba nie aż tak bardzo,bo strasznie cierpię.Kiedy to się skończy???!!!
                            • kwasna_cytryna Re: romans z żonatym 30.09.02, 09:12
                              Gość portalu: Mimi napisał(a):

                              >
                              > Chyba nie aż tak bardzo,bo strasznie cierpię.Kiedy to się skończy???!!!

                              To potrwa. Czasem bardzo długo. Wiesz, ja sobie uświadomiłam, że skończyłam
                              "cierpieć", kiedy zapomniałam o jego urodzinach. Jak sobie przypomniałam, nie
                              miałam już ochoty wysyłać zaległych życzeń.
                              • Gość: Mimi Re: romans z żonatym IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 30.09.02, 10:11
                                Właśnie zapisałam się do psychoterapeuty.CZuje ,że sama nie dam rady,a żyć
                                trzeba dalej.
                                • messja Re: romans z żonatym 05.10.02, 01:02
                                  Gość portalu: Mimi napisał(a):

                                  > Właśnie zapisałam się do psychoterapeuty.CZuje ,że sama nie dam rady,a żyć
                                  > trzeba dalej.

                                  jak bedzie bardzo zle i bedziesz miala ochote pogadac napisz do mnie na
                                  skrzynke gazety.
                                  • Gość: Mimi Re: Psychiatra IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 05.10.02, 09:27
                                    messja napisała:


                                    >
                                    >
                                    >
                                    > >
                                    >
                                    > jak bedzie bardzo zle i bedziesz miala ochote pogadac napisz do mnie na
                                    > skrzynke gazety.
                                    >
            • Gość: niania Re: romans z żonatym IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 11:23
              Gość portalu: Maja napisał(a):

              > I jeszcze jedno. Lepiej być z żonatym facetem i byc szczęśliwą, niż być
              samotna
              >
              > 30-tką, ciągle marudzącą z wiadomo jakiego powodu. Znam takie dziewczyny
              chocby
              >
              > z pracy i ciezko z nimi wytrzymać.

              To kwestia wyboru. Ja tam wolę pomarudzić, ale z różnych powodów, z dominacją
              wiadomego i zachować pewne swoje zasady.
              Facet (podobnie jak kobieta, która robi to samo ), który proponuje kobiecie
              bycie nr 2 w jego (jej) życiu to po prostu egoista. Krzywdzi obie kobiety +
              ewentualnie dziecko (dzieci). Zaś nr 2 w jego życiu powinna uważać, bo może
              przyjść moment, kiedy on będzie musiał dokonać wyboru i wybierze tę, która
              urodziła mu dziecko i pierze przysłowiowe skarpety (czyt. puszcza pralkę).
              Dla mnie taki "układ" to kwestia pewnej etyki - ja reprezentuje inną.
              No i fajnych macie znajomych - można na nich polegać - istne rozdwojenie jaźni.
              Kończę, bo chyba już ze mną "ciężko wytrzymać".
              niania
      • Gość: Miki Re: romans z żonatym IP: *.pl 04.10.02, 21:49
        A ja uwazam, że dobrze robisz. Jestem ze swoja żona od 10 lat, a 5 ze wzgledu
        na dzieci. Wcale sie Wamn nie dziwię. Jak sie znalazło głupia babę to teraz
        musze za to cierpieć do konca życia? Też chce byc szczęśliwy i chyba zrobie to
        samo, poszukam jakiejs fajnej dzieqwczyny, która nie bedzie ciągle gderała tak
        jak moja żona.
        Życze wam szczęścia.
    • Gość: iwo Re: romans z żonatym IP: *.chello.pl / *.chello.pl 16.10.02, 20:10
      Ja przeszłm już 3 romanse z żonatymi facetami,ale sie w ani jednym nie
      zakochałam i chyba dlatego,że nauczyłam sie mieć serce ze skały.Dziś mając 21
      lat stwierdziłam,że nawet jak się taki we mnie zakocha to i tak nic z tego nie
      będzie,bo ja chce mieć faceta cały czas a nie tylko wtedy gdy On bedzie
      mógł.Facetom żonatym nie powinno sie wierzyć,bo jak zdradzają swoje żony to
      znaczy że je kłamią,to można ,by pomyśleć dlaczego,też nie mogliby nas kłamać.
    • Gość: egoista Re: romans z żonatym IP: 62.29.248.* 16.10.02, 21:29
      A ja jestem żonatym facetem, który ma romans z panną lekko po trzydziestce.
      Żonę kocham i nie mam zamiaru jej zostawić. Moja druga dziewczyna (nie lubię
      słowa kochanka) wie o tym. Jestem z nią szczery. Z żoną mamy córeczkę, którą
      uwielbiam. Myślę, że chciałbym mieć więcej dzieci, ale gdy moja przyjaciółka
      powiedziała mi, że chciałaby mieć ze mną dziecko po prostu się przeraziłem.
      Boję się, że moglibyśmy wszyscy być nieszczęśliwi (pytanie, czy teraz
      jesteśmy?). Nie wiem, moze nie wszystkie romanse z żonatych mężczyzn wyglądają
      tak jak mój, ale myślę, że w wielu wypdakach taki mężczyzna nie będzie chciał
      mieć trwałych zobowiązań.

      Zdaję sobie sprawę ze swojego egoizmu, moja dziewczyna także. Wie, że zawsze
      będzie drugą. Znamy się długo. 7 lat temu mieliśmy krótką przygodę (wtedy nie
      byłem jeszcze żonaty). Potem 2-3 lata ciszy i zaczeło się z powrotem. Trwa już
      piąty rok. Wiem, że zabieram jej czas, kiedy mogłaby znaleźć kogoś lepszego, a
      w każdym razie kogoś, kto byłby tylko jej. Ona też o tym wie. Ale kiedy próbuje
      to przeciąć, zaczynam walczyć i ją odzyskuję. Czasem myślę, że ta walka o
      kobietę mnie po prostu "nakręca". Jest bardzo podatna na moje "zabiegi". Czasem
      to ja chciałem to przerwać - nieustannie dręczą mnie wyrzuty sumienia (że
      krzywdzę żonę i córkę, że krzywdzę tę dziewczynę). Ale kiedy widziałem, że
      sprawiłem jej ból mówiąc, że lepiej będzie, gdy odejdę zaczynałem przepraszać.
      I tak w kółko... Nieustanna huśtwaka nastrojów. Kłamstwa (wobec żony). Wieczny
      pośpiech. Wiecznie czegoś brak. Nawet mnie, o NIEJ nie wspominając. Myślę, że
      oboje się męczymy. Oboje wiemy, że musi się to kiedyś skończyć i że będzie
      bolało. Ale czasem jest nam tak dobrze... Coś nas ku sobie ciągnie.

      Widziałem tu wiele wypowiedzi odradzających taki związek. Jeżeli jeszcze możesz
      w to "nie wejść" - radzę Ci to samo. Ja nie potrafię tego przerwać chociaż nie
      jestem szczęśliwy. Moja dziewczyna też nie, ale nie potrafi mi się oprzeć.
      Wolałbym, żeby to się nie stało, ale wiem też, że mam jakiś gen "poligamisty".
      Więc pewnie stałoby się coś innego.

      Sama oceń, czy coś takiego warte jest Twojego życia.


      • ssisi Re: romans z żonatym 17.10.02, 08:47
        Nikomu i nigdy nie powinien przydazyc sie taki zwiazek. Jesli nie jest to tylko
        jednorazowe spotkanie to predzej czy pozniej pojawiaja sie uczucia i wtedy
        zaczyna sie dramat. Tylko ktos kto to przezyl wie jak bardzo to boli. Boli tak
        bardzo, ze nie da sie tego opisac. Tylko ktos kto to przezyl wie co sie wtedy
        mysli i czuje. I tak jak napisal egoista ja tez mam uczucie, ze przerwanie tego
        zwiazku nigdy sie nie uda ... chociaz czuje sie nieszczesliwa ...
      • Gość: Aga Re: romans z żonatym IP: *.pl 31.10.02, 08:41
        Czytając twój list miałam wrażenie, że czytam go od swojego kochanka, też ma
        żonę i córeczkę, też jestesmy ze sobą 5 lat i też nie potrafimy tego skonczyć.
        Jestesmy juz uzależnieni jak małżeństwo, wspólne sprawy, wspólni znajomi,
        wspólny dom (w którym on sie pojawia 4 x w tygodniu, tak jakby wracał z
        delegacji). Strasznie go kocham, tak kocham, ze aż boli. Kiedys miałam wyrzuty
        sumienia, szkoda mi było jego żony, ale teraz już nie. To on utwierdził mnie w
        przekonaniu, ze to nie moja wina, tylko jego, i że muszę sie też cieszyć z
        własnego szczęścia (bądź nieszczęscia jak kto woli).
        Czy kiedys to skończymy, pewnie tak, ale modlę sie codziennie, zeby trwał ten
        związek do końca życia.

        Ale fakt, ze wszyscy mężczyźni w takich związkach to egoiści.
    • Gość: E. Re: romans z żonatym IP: *.pl 19.10.02, 17:42
      I ja odradzam!!!! Egoista ma rację, to błędne koło.....Wiem, że trudno to
      przychodzi, ale pomyśl o sobie...teraz i jutro, pomyśl jakby to było wczoraj....
      życzę powodzenia
    • Gość: Ana Re: romans z żonatym IP: *.il.waw.pl / 10.0.0.* 30.10.02, 13:19
      Niestety jestem po drugiej stronie barykady. To ja jestem tą pierwszą żoną. Po
      wielu latach stwierdzam że w takim trójkącie niestety wszyscy są przegani. To
      przykre ale pamiętaj że warto kochać tylko tego dla którego jesteś numerem 1 i
      tylko 1. Pomimo zachwytu nad trwającą sielanką niestety nie wróżę Ci wspaniałej
      przyszłości z żonatym. Układ niedługo się rozwali i blisko 40 zostaniesz sama
      jak palec z cudownymi wspomnieniami. Sorry ale włażenie do czyjegoś życia z
      buciorami to po prostu KURESTWO i samolubstwo. Ana
    • Gość: Ana Re: romans z żonatym IP: *.il.waw.pl / 10.0.0.* 30.10.02, 14:23
      Niestety jestem po drugiej stronie barykady. To ja jestem tą pierwszą żoną. Po
      wielu latach stwierdzam że w takim trójkącie niestety wszyscy są przegani. To
      przykre ale pamiętaj że warto kochać tylko tego dla którego jesteś numerem 1 i
      tylko 1. Pomimo zachwytu nad trwającą sielanką niestety nie wróżę Ci wspaniałej
      przyszłości z żonatym. Układ niedługo się rozwali i blisko 40 zostaniesz sama
      jak palec z cudownymi wspomnieniami. Sorry ale włażenie do czyjegoś życia z
      buciorami to po prostu KURESTWO i samolubstwo. Ana


      • Gość: MałgosiaB Re: romans z żonatym IP: 213.17.165.* 30.10.02, 15:58
        ...
        ...
        gdy on juz w myslach
        zdazyl sie otrzepac jak kogut
        zbiec po schodach hotelu
        wsiasc do pociagu
        by czym predzej
        czmychnac od niej
        gdzie pieprz rosnie
        ona przytulajac sie
        do niego z zamknietymi oczyma
        zbudowala z nim przez ten czas
        dom
        pachnacy obiadem
        i swiezymi dziecmi
        do którego wbiegl wlasnie
        po schodach
        (w rzeczywistosci
        on i ona przespali sie
        dzis ze soba pierwszy raz
        i lezac
        milcza o tym wlasnie
        w dwu obcych
        nieznanych sobie
        jezykach)
      • Gość: bella Re: romans z żonatym IP: *.keszujacy.softaru / 192.168.0.* 30.10.02, 16:00
        Popieram Kinge - slowa mocne, ale prawdziwe. A wszystkim, ktore maja
        watpliwosci polecam !ksiazke! PESTKA Anki Kowalskiej. Nic dodac nic ujac, po
        prostu niewarto.
        Pozdrawiam
      • Gość: Anna Re: romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 30.10.02, 18:03
        Dlaczego kurestwem nazywasz "wtracanie" sie do cudzego zycia a nie tolerowanie
        tego "kurestwa"? To ty tolerowalas wiele lat kochanke twojego meza. I dlaczego
        nie zrobilas swojemu panu krotkiego procesu, tylko zgadzalas sie po cichu na te
        druga? W imie "dobra dzieci" z cala pewnoscia. I takim samym "kurestwem" jest
        przymykanie oczu i zycie z mezem dalej. Bo jak to nazwac inaczej? Wiesz, ze maz
        ma inna, sypia z nia, ale zyjesz z nim jakby nic, dalej. I jesli myslisz, ze
        zaslugujesz na oklaski, to sie mylisz. To w tobie siedzi strach, ze ok 40-tki
        zostaniesz sama i dlatego trzymasz sie ochlapow ktore ci po kochance zostaja.
        Powodzenia<!
        • Gość: Aga Re: romans z żonatym IP: *.pl 31.10.02, 08:47
          Zgadzam sie w 100 % z Toba. Myślę, że żona mojego "narzeczonego" tez o mnie
          wie, ale od przynajmniej 4 lat (5 my ze sobą jestesmy) nic nie mówi, a nawet
          jak powie to co hjej to da, że przerwie ze mna ten związek na miesiąc czy dwa.
          I tak do siebie wrócimy, ten temat mamy już opracowany w szczegółach "co by
          było gdyby...".
          Współczuje żonom, ale niestety meżczyzn jest mniej od nas kobiet na tym swiecie
          i musimy sie nimi dzielić.
          To nie moja wina, że jak wreszcze znalazłam człowieka, korego kocham ponad
          swoje życie i chiałabym spędzic z nim reszte swoich dni na tym pieknbym swiecie
          to on jest żonaty. Niestety nie znalazłam nikogo takiego wśród wolnych mężczyzn.
          Ponadto kobiety lubia takich skurwysynów, mamy wtedy dreszczyk emocji.
          A taki zwykły facet nudzi sie nam po 2 miesiącach.
        • Gość: kret Re: romans z żonatym IP: *.icm.edu.pl / *.ichf.edu.pl 31.10.02, 11:04
          Gość portalu: Anna napisał(a):

          > Dlaczego kurestwem nazywasz "wtracanie" sie do cudzego zycia a nie
          tolerowanie
          > tego "kurestwa"? To ty tolerowalas wiele lat kochanke twojego meza. I
          dlaczego
          > nie zrobilas swojemu panu krotkiego procesu, tylko zgadzalas sie po cichu na
          te
          >
          > druga? W imie "dobra dzieci" z cala pewnoscia. I takim samym "kurestwem" jest
          > przymykanie oczu i zycie z mezem dalej. Bo jak to nazwac inaczej? Wiesz, ze
          maz
          >
          > ma inna, sypia z nia, ale zyjesz z nim jakby nic, dalej. I jesli myslisz, ze
          > zaslugujesz na oklaski, to sie mylisz. To w tobie siedzi strach, ze ok 40-tki
          > zostaniesz sama i dlatego trzymasz sie ochlapow ktore ci po kochance zostaja.
          > Powodzenia<!


          Twoja bezczelność spowodowała to że i ja zabrałam głos . Kurestwem jest to że
          się jest ze swoim mężem z którym się zyje wiele wiele lat , w domu jest wszystko
          " w porządku " , a na ewentualne wpadki-krętactwa mąż zaklina się że on
          absolutnie ,że nikogo nie ma między nami , że to chorobliwa zazdrość itd.
          Potrafi "wytłumaczyć" swoje kłamstwa i to żona wychodzi na głupią zazdrośnicę .
          Zaczyna sprawdzać, kontrolować i w sumie do niczego nie może się doczepić (
          może wtedy to właśnie macie ten " utajony okres przeczekania chwilowego " .
          Za jakiś czas znowu jej coś nie pasuje - ale złapać "na gorącym uczynku" nie
          może ( nie mylić z nie potrafi ) . Cwany facet - a tacy naprawdę bywają .
          Urlopy, święta , spotkania towarzyskie , rodzinne spędza z żoną , w delegacje
          nie wyjeżdza , dba o dom . Moje drogie nie wierzcie w zapewnienia swoich
          kochanków , jakie to żony są nie dobre , nie rozumiejace ich itp. bo oni w domu
          zachowują sie tak jakby żona była najważniejszą dla nich osobą - a wszelkie
          ataki tłumaczą głupią , chorobliwą zazdrością . I co rozwodzić sie z człowiekiem
          a może rzeczywiście jest wszystko w porządku i szukam dziury w całym . To
          pytanie nurtuje naprawdę wiele kobiet . A wy kochanki wiedzac o żonach naprawdę
          włazicie z buciorami całkiem niepotrzebnie w cudze życie . Pamiętajcie nie rób
          tego co tobie niemiłe !
          • Gość: izis Re: romans z żonatym IP: *.keszujacy.softaru / 192.168.0.* 31.10.02, 11:43
            Brawo Kret! Odnosze wrazenie, ze albo Aga jest bardzo mlodziutka, albo bardzo
            glupiutka i naiwna. Na pewno bezczelna. Nie sadzilam, ze zycie z mezem moze byc
            kurestwem? Ale cale zycie czlowiek sie uczy, byc moze powinnysmy byc tylko
            kochankami - czyli tymi lepszymi przeciez!
            • Gość: Anna Re: romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 31.10.02, 13:12
              Aha! nie sadzilas, ze zycie z mezem moze byc "kurestwem"?? A o prostytucji
              malzenskiej tez nie slyszalas? To widac ty jestes glupiutka i naiwna. Jedna z
              zon pisze o takim wlasnie zachowaniu. I co powiedziec o takiej zonie, ktora
              latami wie o kochance swojego meza?? Wspaniala kobieta i walczy o zwiazek?
              przeciez ona wie, ze maz ma inna. Albo wczuwa, ze cos jest nie tak. Bardzo
              czesto nie chce wiedziec. Ludzi sie, ze maz ja kocha, bo musi, bo jest jej
              mezem. Albo na wiadomosc, ze maz chce rozwodu graza: to ja sie zabije. I, moja
              droga, nie kochanka "wtraca sie" do zycia malzenskiego, to maz wylamuje sie z
              niego. I od tego trzeba zaczac. To maz robi niejako miejsce dla swojej
              kochanki.Tam gdzie tego wolnego miejsca nie ma, nie wcisnie sie zadna kochanka.
              Ale o tym zdradzone zony najchetniej zapominaja. Wyzwac od k....te inna jest
              przeciez najlatwiej.
              • Gość: kret Re: romans z żonatym IP: *.icm.edu.pl / *.ichf.edu.pl 31.10.02, 13:33
                Gość portalu: Anna napisał(a):

                > Aha! nie sadzilas, ze zycie z mezem moze byc "kurestwem"?? A o prostytucji
                > malzenskiej tez nie slyszalas? To widac ty jestes glupiutka i naiwna. Jedna z
                > zon pisze o takim wlasnie zachowaniu. I co powiedziec o takiej zonie, ktora
                > latami wie o kochance swojego meza?? Wspaniala kobieta i walczy o zwiazek?
                > przeciez ona wie, ze maz ma inna. Albo wczuwa, ze cos jest nie tak. Bardzo
                > czesto nie chce wiedziec. Ludzi sie, ze maz ja kocha, bo musi, bo jest jej
                > mezem. Albo na wiadomosc, ze maz chce rozwodu graza: to ja sie zabije. I,
                moja
                > droga, nie kochanka "wtraca sie" do zycia malzenskiego, to maz wylamuje sie z
                > niego. I od tego trzeba zaczac. To maz robi niejako miejsce dla swojej
                > kochanki.Tam gdzie tego wolnego miejsca nie ma, nie wcisnie sie zadna
                kochanka.
                > Ale o tym zdradzone zony najchetniej zapominaja. Wyzwac od k....te inna jest
                > przeciez najlatwiej.
                Oj wciśnie, wciśnie i to "na chama" sama byłam niejednokrotnie świadkiem jak to
                kobiety zaginały parol na facetów i to będacych z żonami. Wciskając karteczkę z
                telefonem , kokietując bez żadnej krępaci , nadskakując i przewracając oczami
                a facet zadowolony pusząc się jak paw zerka jednocześnie na żonę błagalnym
                spojrzeniem mówiącym " kochanie sama widzisz , to ona mnie zaczepia ja wcale
                tego nie chcę " . Ale kiedy żony nie byłoby w pobliżu napewno załechtałaby go
                ta sytuacja i czemu by nie ? . Także miłe panie jesteście bezwzględne w swoich
                polowaniach i to niejednokrotnie wy mącicie w głowach naszych mężów - a może
                skorzystać z okazji która się właśnie nadarzyła , a potem co bardziej strachliwy
                lub mający wyrzyty sumienia wycofuje sie , a inny ciagnie dalej .
                • ssisi Re: romans z żonatym 31.10.02, 13:58
                  Nie zamierzam bronic kochanek ale chyba niektóre wypowiedzi na tym forum sa
                  mocno przesadzone. Latwo jest mowic o sytuacjach, w których nigdy się nie było
                  i oceniac postepowanie innych, prawda? Fajnie jest się dowartosciowac
                  mowiac: “Ja bym czegos takiego nigdy nie zrobila! To przeciez swinstwo!”. Tak,
                  tak, wmawiajcie sobie, ze jestescie ‘lepsze’. Po co probowac cos zrozumiec?
                  Przeciez wygodniej (tylko czy uczciwiej) udawac, ze nic sie nie widzi i nie ma
                  problemu.
                • Gość: Anna Re: romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 31.10.02, 16:38
                  Widzisz, moja droga, to, co ty opisujesz nie ma z wciskaniem na chama, nic
                  wspolnego. Nawet gdyby miss polonia stanela przed kochajacym, uczciwym i
                  wiernym malzonkiem, nago na dodatek, to ten by sie tylko rozesmial. Nie
                  polechtaloby go to mile i nie patrzylby ukradkiem na zone z usprawiedliwieniem
                  w oku. Tylko nadety pajac, niedowartosciowany w domu czuje sie wyrozniony.
                  Zakochany mezczyzna popatrzy i owszem, bo jest mezczyzna, ale nie poleci na
                  zadne mlode cialo. I zadna go nie poderwie. Spytaj takich mezow, ktorzy nigdy
                  nie zdradzili; tych, ktorzy sa do poznej starosci zakochani we wlasnej zonie.
                  myslisz, ze ich zadny nie podrywala? nie usmiechala sie do niech? moze nawet i
                  wciskala karteczki z numerem swojego telefonu. tylko taki maz jest nie do
                  zdobycia. Rozumiesz? On KOCHA swoja zone i ejst z nia, bo chce z nia byc, bo
                  ona jest dla niego najpiekniejsza. A jesli jakis maz da sie poderwac, to nalezy
                  wspolczuc jego zonie. I tego wlasnie wielr zon, miedzy innym i ty, nie rozumie,
                  ze mozna polowac ile sie chce. Ale jesli mezczyzna jest nie do zdobycia, to sie
                  go nigdy nie zdobedzie. A wy oskarzacie tylko panie bedace kochankami. Same
                  zas, zdradzone i bojace sie prawdy marzekacie na wlasny los. I nikt wam nie
                  broni byc tak ponetne i tak interesujace, ze zadna kochanka wam do piet nie
                  dorosnie. I zamist pluc jadem na te inne zrobcie rachunek sumienia a przede
                  wszystkim popatrzcie kogo poslubilyscie. Niech by bil, niech by bil, ale byl.
                  Takie zyciowe credo wyznaje mnostwo zon. Ale zadna kochanka. I w tym jest
                  wlasnie roznica.
              • Gość: Aga Re: romans z żonatym IP: *.pl 05.11.02, 11:39
                Dzieki za wsparcie, ja przeciez zony swojego kochanka nie znam. Współczułam jej
                na początku, a teraz sama czuję się jak zdradzana żona, kiedy mój facet wraca
                do niej. Najbardziej zazdroszczę jej tego, ze więcej czasu z nim spędza jak
                policzyć niedziele, swieta i sylwestra (chociaż mam tylu przyjaciół, że w tę
                noc się nie nudzę, a sponsoruje mi wyjazd sylwestrowy kochanek).
            • Gość: Anna Re: romans z żonatym IP: *.proxy.aol.com 31.10.02, 13:12
              Aha! nie sadzilas, ze zycie z mezem moze byc "kurestwem"?? A o prostytucji
              malzenskiej tez nie slyszalas? To widac ty jestes glupiutka i naiwna. Jedna z
              zon pisze o takim wlasnie zachowaniu. I co powiedziec o takiej zonie, ktora
              latami wie o kochance swojego meza?? Wspaniala kobieta i walczy o zwiazek?
              przeciez ona wie, ze maz ma inna. Albo wczuwa, ze cos jest nie tak. Bardzo
              czesto nie chce wiedziec. Ludzi sie, ze maz ja kocha, bo musi, bo jest jej
              mezem. Albo na wiadomosc, ze maz chce rozwodu graza: to ja sie zabije. I, moja
              droga, nie kochanka "wtraca sie" do zycia malzenskiego, to maz wylamuje sie z
              niego. I od tego trzeba zaczac. To maz robi niejako miejsce dla swojej
              kochanki.Tam gdzie tego wolnego miejsca nie ma, nie wcisnie sie zadna kochanka.
              Ale o tym zdradzone zony najchetniej zapominaja. Wyzwac od k....te inna jest
              przeciez najlatwiej.
              • moi= Re: romans z żonatym 31.10.02, 13:23
                a co z malzenstwem ktore zostalo zawarte bo wpadli, potem praktycznie kazde
                mialo swoje zycie , gdy mieli sie oficjalnie rozstac to zona "zapomniała"
                nagle wziac pigułek antykoncepcyjnych i... , sa razem bo maz musi dac kase i
                wychowac nastepne dziecko
              • Gość: izis Re: romans z żonatym IP: *.keszujacy.softaru / 192.168.0.* 31.10.02, 14:27
                Moja odpowiedz dotyczyla tylko i wylacznie sytuacji opisanej przez KRET'a. Nie
                innych mezatek, ktore toleruja; ten watek zupelnie pominelam. A i Kret sie na
                ten temat nie wypowiadala. Oczywiscie chowanie glowy w piasek nie rozwiazuje
                zadnego problemu, ale to juz sprawa tych, ktore ludza sie co do swoich mezow.
                Na szczescie nigdy w takiej sytuacji nie bylam i mam nadzieje, ze nie bede - po
                zadnej ze stron barykady.
                Nie zapominajmy, ze zycie nie jest czarno-biale: zla zona/ucisniony maz lub
                biedna zona /skonczony s**wiel. Czesto jest tak, ze uczucie do zony wygasa, a
                przynajmniej zaczyna tracic kolory i w tym momencie wkracza nowa, atrakcyjna
                dziewczyna. Bez niczyjej winy, tak sie po prostu zdarza. Znow jest adrenalinka,
                dziewczyna zawsze usmiechnieta, zadbana, nie narzeka, nie jest zmeczona. A
                zona, jak to zona: byla i jest nadal. Ale samo spotkanie to dopiero poczatek,
                pytanie jest co zainteresowani zrobia dalej? Dojdzie do zdrady czy tez nie.
                Jakis pan napisal gdzies wczesnie cos w stylu: czy dlatego, ze sie wzielo
                glupia babe trzeba byc nieszczesliwym do konca zycia (lub bardzo podobnie)? Ja
                uwazam, ze za bledy trzeba placic. Skoro mu tak zle, niech wezmie rozwod i
                startuje z "czystej" pozycji.
                pozdroo Izis
                • Gość: Maria Re: romans z żonatym IP: *.pl 05.11.02, 11:44
                  Polecam "Psychologie miłości" Profesora Woyciszke, może to Wam wszystkim w
                  głowie poukłada cos.
          • Gość: Aga Re: romans z żonatym IP: *.pl 05.11.02, 11:36
            A kto powiedział, ze kochanek żle gada na żone?
            Mój mówi o niej bardzo dobrze, a ze kocha dwie kobiety: mnie i ją, to już
            oddzielny temat.
            • Gość: Ania Re: romans z żonatym IP: *.acn.waw.pl 05.11.02, 12:34
              Gość portalu: Aga napisał(a):

              > A kto powiedział, ze kochanek żle gada na żone?
              > Mój mówi o niej bardzo dobrze, a ze kocha dwie kobiety: mnie i ją, to już
              > oddzielny temat.
              Wynika z tego że jesteś głupia i nie szanujesz się, a on też nie ma szacunku
              do ciebie. Jak to kocha dwie kobiety, niedługo może pokochać trzecią i to ty
              zostaniesz na lodzie, a żonie współczuję może gdyby wiedziała co to za dupek
              dawno by go z domu wyrzuciła.
    • Gość: ertu Re: romans z żonatym IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.02, 19:40
      Spotykam sie od paru msc z mezczyzna(30),ja jestem od niego znacznie mlodsza.On
      ma zone i dziecko,twierdzi,ze nie kocha jej,jest z nia z przyzwyczajenia,dla
      dobra dziecka.Snie mu sie po nocach,on ma kompletnego swira na moim
      punkcie,uwaza mnie za ideal kobiety;-))Obydwoje spotykamy sie aby uprawiac
      fantastyczny dziki seks,poza tym traktuje go jak przyjaciela,ktoremu moge
      wszystko powiedziec.Co najsmieszniejsze,jest zazdrosny o mnie,kiedy z kims sie
      umawiam;-)Zamierzam to skonczyc,poznalam fantastycznego mezczyzne i nie mam
      zamiaru go oszukiwac.A z tamtym nigdy nie bylabym szczesliwa z oczywistych
      wzgledow.Zal mi tylko jego zony,nigdy nie chcialabym miec takiego meza..I
      zawsze lapie cholernego dola,kiedy przez przypadek w jego samochodzie znajde
      jakas zabawke jego coreczki..
    • Gość: ada Re: romans z żonatym IP: *.z51-106-66.customer.algx.net 08.11.02, 22:51
      a ja go kocham ,kocham i tesknie na wygnaniu .Wyjazd ten to jak ucieczka od
      milosci ktora od poczatku byla zakazana i skazana na nie powodzenie ale kocham
      i jak wroce nie wykluczam ze sie z nim nie spotkam...
      • a_marat Re: romans z żonatym 10.11.02, 13:58
        Ja od roku mam romans z mężatką. Sytuacja jest analogiczna, jak opisana. To ona
        spieszy się do męża, spędza ze mną wykradzione chwile. Przez pewien czas
        myślałem, że są szanse aby ze mna została. Przesuwaliśmy terminy podjęcia przez
        nią tej decyzji w nieskończoność. Teraz juz tego nie robimy. Jest jak jest. Po
        jej wyjściu odczuwam pustkę, której nie da sie wypełnić niczym! Ale per saldo
        jestem szczęśliwy, że ona jest! Daje mi wiele ciepła i miłości, których
        naprawdę potrzebuję. Nie wiem, jak długo to potrwa. Chciałbym aby jak najdłużej
        ale przecież zdaję sobie sprfawę, że w nieskończoność ona nie może tak zyć; w
        ciągłym pośpiechu i (jednak)kłamstwie. Będzie, co będzie. Nie mam pretensji do
        losu, że tak się dzieje. I, pomimo coraz liczniejszych obiekcji, uważam, że
        warto było sie w to zaangażować. A poza tym, serce nie sługa, nieprawdaż?
        Pozdrawiam
        A_marat
    • Gość: żona Re: romans z żonatym IP: *.acn.waw.pl 10.11.02, 20:23
      Jestem żoną, jestem zdradzoną(?) żoną. Tego nie dowiem się do końca bo mąż
      zaprzecza.Mówi, że tylko ja i że sex tylko ze mna go kręci a potem...wychodzi.
      Jestem młoda i bardzo ayrakcyjna, mam facetów wokół siebie, którzy tylko
      czekają. Ale czy naprawdę w życiu tylko o to chodzi, żeby się potwierdzac?
      Fundamentalny problem polega na tym, że on nie chce ani w jedną stronę ani w
      druga. Jeśli nie jest ze mną szczęśliwy, to nie zatrzymam go na siłę.. Ale on
      chce wszystkiego i tam i tu. Ona się zakochała i wiem, że kocha go tak mocno
      jak ja. Rozumiem ją. Myślę o nas wszystkich i serce mi pęka.Po co wszystko,
      nikt nie jest szczęśliwy...
      A żony, moje drogie kochanki czasem nie odchodzą bo paradoksalnie mąż im nie
      pozwala. Dlaczego my kobiety mamy za nich podejmować decyzje/
      Kiedy mój mąż wraca w nocy do domu, myślę o tym co ona teraz czuje...naprzwdę
      chce mi się płakać. Proszę Was wszystkich, nie róbmy sobie krzywdy...
      U nas jest jeszcze dziecko. Nic nie rozumie ale cierpi bo ściąga całe to
      napięcie. Chcę odejśc ale jak skoro on płacze i dalej robi to samo?
      Kochanki nie oceniam was. Jest mi tylko tak bardzo smutno i tak bardzo nas
      wszystkich żal...
      • malina123 Re: romans z żonatym 13.11.02, 20:48
        Wiele jest racji w tym co piszesz, ale wydaje mi sie, ze problem istnial,
        istnieje i bedzie istnial....:-(( niestety jest to smutna prawda. My kobiety (
        te zdradzajace i zdradzane ) podchodzimy do zwiazkow emocjonalnie i nawet
        jezeli jestesmy "winne" to i tak gdzies tam w nas gleboko siedzi zyczenie
        zwiazku. Kobieta, ktora jest w roli kochanki, mimo, ze sie teoretycznie z tym
        faktem godzi to w rzeczywistosci ma inne pragnienia. Marat, mimo, ze tez mu
        ciezko akceptuje taka sytuacje. Jak widac podejscia mezczyzny i kobiety sie
        roznia....co ciagnie za soba dalsze konsekwencje....itd
    • wacek32 Re: romans z żonatym 14.11.02, 14:12
      Gość portalu: cisza napisał(a):

      > Tutaj tez postanowiłam poszukać. Chciałabym porozmawiać z dziewczynami, które
      > maja lub miały romans z zonatym facetem (może nawet z dziećmi). Musze
      > dowiedziec się jak to sie dzieje, że tak się zdarza. co póxniej z tego
      > wynika. Czy warto angazowac się w cos takiego - i dlaczego. Czy może lepiej
      > uciekać gdzie pieprz rosnie i zdławić jakos emocje.
      Nie chcę się rozpisywać na temat przyczyn, bo i tak wilu rzeczy nie
      zrozumiesz, gdyż nie jesteś mężatką ani nie masz np. dzieci więm krótko - daj
      se spokój.
      Wacek
      • wacek32 Re: romans z żonatym 14.11.02, 14:13
        sorry za błędy literowe
Inne wątki na temat:
Pełna wersja