M i l c z e n i e...

13.12.05, 11:54
Jakiś czas temu odszedł ode mnie ktoś,
z kim byłam zaledwie parę tygodni.
Byłam szczęśliwa ale nie zakochana.
Co on czuł? Nie wiem.

Był to bardzo wrażliwy człowiek...
Może nadal jest...

O decyzji rozstania poinformował mnie...
telefonicznie.
Wcześniej nastąpiło parę dni milczenia
i unikania kontaktu.
Zabolało.
Najbardziej zabolał brak szczerości i
prawa do uczciwej rozmowy.

Od rozstania minęło już trochę czasu.
Nie kochałam i nie kocham Go.
Żeby było jasne-
nie chciałabym być z Nim znowu.

Jednak nie potrafię zacząć żyć...

Nie umiem zapomnieć o sposobie,
w jaki rozstał się ze mną.
Straciłam wiarę w ludzi.
To, że jest wrażliwy może go trochę tłumaczyć-
nie chciał ranić mnie w cztery oczy...

Odezwałam się do Niego telefonicznie i
zaproponowałam spotkanie-
miałam bilety w pewne ciekawe miejsce.
Pomyślałam- że wspólne wyjście będzie dobrym pretekstem,
ale też ratunkiem (jeśli atmosfera byłaby nieciekawa między nami-
zawsze moglibyśmy rozpocząć rozmowę od komentowania wieczoru).

Powiedział, że da znać.
Nie dał znać...

Milczał...

Po kilku dniach napisałam szczerego e-maila...

Napisałam prawdę-
Że propozycja wspólnego wyjścia była poniekąd pretekstem.
Że nie miałam odwagi prosić wprost o spotkanie przy kawie i rozmowę.
Że to spotkanie było mi potrzebne do tego,
by zmienić to okrutne zakończenie,
które mi zafundował.
Chciałam mieć ładne wspomnienia.
Chcę otworzyć się na nowe znajomości...
Niczego bardziej nie pragnę.
Nie chcę pielęgnować w sobie złych uczuć.
Obecnie wydaje mi się, że każdy następny facet
któremu pozwolę się do siebie zbliżyć-
zachowa się tak jak on...

Jak tchórz...

Trudno mi zaufać komukolwiek...
Boję się zaangażować...
Napisałam mu w tym e-mailu, że potrzebuję normalnego,
miłego spotkania, bez wywlekania przeszłości
i tłumaczenia się co do niej.
Napisałam, że nie musi się obawiać tego spotkania.
Nie miałam już żadnych oczekiwań wobec niego poza tym jednym
- spotkaniem ostatnim.

Odpowiedział e-mailem.
Napisał, że nie rozumie mojej potrzeby spotkania
ale jeśli mi na tym tak zależy
to postara się wygospodarować trochę czasu...

Nie chcę litości.
Nie musi robić mi łaski.
Przemilczałam tego maila.
I przemilczę.

Nie chcę już tego spotkania,
choć wiem, że go wciąż potrzebuję...

Skoro on jednak nie rozumie mojej potrzeby do spotkania-
To uważam, że spotkanie się z Nim nie ma sensu.

Nie chcę spotkania z kimś, komu jestem totalnie obojętna...
Z kimś, kto milczeniem chciał dać mi znać,
że nie skorzysta z mojego zaproszenia.

Z kimś, kto nie dotrzymuje słowa...

Dlaczego nie mogliśmy się ładnie rozstać?
Dlaczego nie moglibyśmy od czasu do czasu iść gdzieś razem??
Dlaczego nie moglibyśmy wysyłać sobie życzeń świątecznych?
Urodzinowych i imieninowych??
Dlaczego wyrzucił mnie z pamięci???
Przez kilka tygodni byłam kimś ważnym, a teraz jestem NIKIM.
To boli.
Nie potrafię go znienawidzić.

Spotkamy się gdzieś przypadkiem i co?
Miniemy się w milczeniu bez słów???

Okropne...

On wrażliwy.. ja wrażliwa... ale sentymentów nie ma.

Dlaczego faceci kłamią?

Powiedział przez tel, ze da znać, a nie dał.
(w sprawie mojej propozycji)

Dlaczego chciał znów wybrać milczenie?
Okrutne, raniące milczenie???
To mnie boli.
Byłam ważna, już nie jestem. Rozumiem.
Pogodziłam się z tym.
Też Go nie pokochałam.
Ale przyzwyczaiłam się do Niego...
I brakuje mi jego obecności...

Odezwałam się do niego po kilku tyg.,
bo potrzebowałam zmienić zakończenie.

Zranił mnie ponownie...
Swoim milczeniem, a potem niemiłym e-mailem
dał odczuć, że nic nie znaczyło to co było między nami...
Tak bardzo pragnę mieć piękne wspomnienia...
Potrzebowałam zakończenia normalnego...
Takiego, na jakie zasłużyłam.
Bo zasłużyłam.

Po co piszę tutaj?

Chciałabym zrozumieć dlaczego mężczyźni wybierają milczenie?
Co w tym jest takiego, że milczenie jest lepsze od szczerej rozmowy?
Czy dlatego, że brakuje im odwagi?

Dużo pytań zadałam.. przepraszam za nie...

Widzę, że są na tym forum mądre osoby,
Może ktoś z Was napisze coś, co pomoże mi zacząć żyć,
bo bardzo tego potrzebuję i pragnę...
    • morska_trawa Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 12:05
      Kochana nie stwarzaj problemów tam gdzie ich nie ma, po co to dzielenie włosa na
      czowro, potem faceci myślą, że wszystkie kobiety są takie
      • per.aspera.ad.astra Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 12:19
        dziekuje za tę złotą radę.
        bardzo mi pomogła.

    • troll16 Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 12:24
      Współczuję Ci... Rozumiem Twoją sytuacje i nie wydaje mi sie ona wcale
      rozdmuchana...

      Jedyna rada to pogodzic sie z tym, przestac analizowac, dlaczego, po co...
      Stało sie jak sie stało - niestety, nic juz nie zmienisz. Stare, ale prawdziwe -
      czas leczy rany.

      Wydaje mi sie, ze nie ma co szukac kontaktu juz z tym człowiekiem. Moze po
      prostu brakło mu odwagi by porozmawiac z Toba w cztery oczy.
    • Gość: jan Re: M i l c z e n i e... IP: 83.9.222.* 13.12.05, 12:50
      Juz tak jest .To nie mężczyźni wybierają milczenie .Coś nagle się rodzi.
      Jest ten ogien przez chwilę .A potem nie wiadomo skąd-czar pryska.
      Wszystko ustaje.Piszesz zupełnie tak jakby mogła napisac moja dziewczyna sprzed lat .I choć jej parę lat w moich myślach nie było,dziś ponoszę konsekwencję
      tego ot tak sobie rozejścia się dróg.Ciągle wymawiam sobie ,że mogłem być szczęśliwy z kimś komu na mnie zależało ,że nie zrobiłem wszystkiego aby zostać ,nie ulec tymczasowemu brakowi więzi.Jeżeli Cię to pocieszy to wiedz ,że jeżeli było choć przez chwilę wam dobrze -będzie cierpiał i kochał .Przestań błagać o ostatnie spotkanie .On będzie pragnął choć minuty razem -wtedy gdy na to nie będzie już szans.Wcale nie jesteśmy tacy mocni,może na zewnątrz,ale w środku zawsze będziemy chłopcami.Choć tego nie widac -cierpimy .Mamy tylko dobre maski .Mam ze sto lat chyba i wiem co mówię ,bo bagaż doświadczen dźwigam na sobie.
      • Gość: agnieszka Re: M i l c z e n i e... do jana IP: *.152.3.62. / 212.244.90.* 15.12.05, 12:22
        czar pryska - zdarza sie. ale czy '' tak trudno jest powiedziec dosc i inna
        milosc przeczuc?'' jak pisal Jonasz..., naprawde tak trudno? chyba o To pytala
        Ta dziewczyna, kobieta moze...
        • Gość: jan do Agnieszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 06:01
          Ja myślę że miłość zdarza sie w życiu tylko raz
          Raz jest dany człowiekowi ten kwiat
          i choć nie zawsze jesteśmy zdolni go przyjąć
          bo przerasta nas ten zaczarowany czas
          Miłość jednak uparta jest
          wróci
          powali cię na kolana
          abyś sobie nie myślał że łatwy to dar.
          • Gość: agnieszka Re: do jana IP: *.152.3.62. / 212.244.90.* 16.12.05, 10:08
            a ja mysle, ze "kazda milosc jest pierwsza, najgoretsza, najszczersza''
            Za kazdym razem kocham tak samo mocno..., lub nie kocham wcale. Panu tez
            mogloby sie to zdarzyc..., i zdarzyloby sie gdyby Pan pozwolil...
            • Gość: jan Re:Do Agnieszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 06:58
              Próbowałem
              Miłości te drugie już były
              A tamta wciąż trwa
              zaborcza jest
              podstępna jest

              Drugą nie zbędziesz jej
              Wróci piosenką
              słowem wypowiedzianym kiedyś muśnie twój mózg
              Fotografią pożółkłą
              która niespodzianie wypada z szuflady
              przypomni o sobie

              Zobacz u Amora
              tego psotnika jeno łuk w dłoni
              Strzałę już dawno wystrzelił
              Nie licz na to że sięgnie po drugą
              Leniwy jest
              Patrzy teraz i dobrze się bawi
              z tego co nabroił .
              • Gość: agnieszka Re:do jana IP: *.152.3.62. / 212.244.90.* 17.12.05, 07:40
                Już nie zazdroszczę wcale tej
                Która na ciebie czeka
                Napijmy się, będzie nam lżej
                Spójrz - wino się uśmiecha

                Rozumiem
                Ja nie jestem tą
                Potrzebną nade wszystko
                Wiem - Ona czeka
                Niech poczeka
                Koniec wieczoru blisko

                Rozumiem
                Zdajesz się na wiatr
                Do nowych portów płyniesz
                Napijmy się do dna
                Do dna
                Niczemu nikt nie winien

                Tak trudno nam powiedzieć - dość
                I inną miłość przeczuć
                Jest Cisza jako trzeci gosc...
                • Gość: jan Re:do Agnieszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 08:35
                  Czy czeka na mnie
                  Któż to wie
                  Samotny mój okręt ciągle w rejsie
                  gdy na czas jakiś dobija do redy
                  tam już pusto jest
                  cicho jest

                  Ciszy nie znoszę
                  Dla mnie to zapomnienia świadek
                  niepożądany gość
                  Wyruszam szybko naprzekór sztormom
                  szukać wyspy szczęśliwej
                  Gdzie Bachus królem
                  i ona rozbawiona z pucharem w dłoni
                  szczęśliwa jest
                  Na przekór tego com myślał
                  schlebiajac sobie że czeka że kocha
                  Trawiąc czas
                  na próżny żal

                  Kto wie morze mój ciągły rejs
                  amokiem jest
                  przyzwyczajeniem
                  Może już nie raz minąłem wyspę
                  i nawet nie spojrzałem nań
                  Dlatego ciągle nieszczęśliwy jestem
                  Goniąc za złudzeniem.

                  • Gość: agnieszka Re:do jana IP: *.152.3.62. / 212.244.90.* 17.12.05, 09:40
                    Co to jest miłość? po sto razy pytaj,
                    Nie znajdziesz na to odpowiedzi w słowie,
                    W kochanka oczach, w jego duszy czytaj,
                    Co to jest miłość, tak ci o niej powie.
                    Jest to duch jakiś, seraf niewidziany,
                    Odblaskiem światła promieniący z dala;
                    Niebieski promień na ziemi zbłąkany,
                    Co wchodzi w serce i serce zapala.
                    [J. Korsak]

                    ps. prosze sie usmiechnac.
                    • Gość: jan Re:do Agnieszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 10:42
                      Agnieszko, uśmiecham się przez cały czas ,na ten nasz dziwny dialog.Dziwny
                      ,ale bardzo przyjemny-wierszem pisany.Ja wbrew pozorom nie jestem smutasem tyle ,że mam zakamarek w swojej duszy który romantyczny jest,a jak romantyczny to i musi być tak troszeczkę smutno-refleksyjny,a że forum Romantica -to ulegam wpływom tego zakamarka.

                      Uśmiechnij się
                      To dobra rada
                      skorzystam skwapliwie
                      Pani pozwoli
                      Śmiech mój tym bardziej będzie radosny
                      bo coś mi mówi
                      że jutro taki sam dzień nadejdzie
                      A potem wieczór i noc go przysłoni
                      Jak karta księgi przełożona
                      nową treść zrodzi

                      I coraz bliżej mi do ciebie
                      I jest nadzieja że jak zamknę ostatnią stronę
                      to znajdę cię

                      Pyta pani gdzie

                      Jak trzeba to nawet w piekle
                      A może będzie nam dane
                      jako nagroda za cierpienie
                      przenikać się już niematerialnie
                      bez cierpienia i łez
                      w niebie . (:-))

                      P.s.Lecę do pracy,jak coś napiszesz to odpowiedź będzie później.
                      MIŁEGO DNIA I MIŁYCH LUDZI WOKÓŁ.-dziękuję za wyrozumiałość dla skołatanej duszy.
    • samowolny Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 12:53
      >Chciałabym zrozumieć dlaczego mężczyźni wybierają milczenie?

      moze pomyslał..."inteligentny człowiek znajdzie i zrozumie przyczyne rozstania
      a jak kto mało lotny to i tłumaczyć szkoda czasu"... i dlatego milczy?
      • Gość: ksiezniczka Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 13:04
        ladne wytlumaczenie meslkiego tchorzostwa i braku odwagio spojrzenia prosto w
        oczy i powiedzenia: TO KONIEC
        nie wiem skad sie tobierze.....
    • Gość: ksiezniczka Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 13:07
      > Jakiś czas temu odszedł ode mnie ktoś,
      > z kim byłam zaledwie parę tygodni.
      > Byłam szczęśliwa ale nie zakochana.
      > Co on czuł? Nie wiem.

      no i moze dlatego odszedl?na tyle wczesnie zeby sie nie przywiazywac a bna tyle
      pozno zeby wiedziec ze nie jestescie dla siebie.....
      mezczyzni milcza z wygody i na to chyba nic sie nie da poradzic
      na pewno na swojej drodze spotkasz jeszcze czlowieka dla ktorego bedziesz wazna
      i on dla Ciebie tez
    • zefiryna1 Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 13:26
      Głowa do góry... pewnie niczego i tak się nie dowiesz...miałam podobnie brnęłam
      do spotkania, chciałam poznać prawde dziś wiem, że tylko sprawiało ból i nie
      pozwalało zapomnieć...I jak to się skończyło...napisała do mnie po 2 misiacach
      jego dziewczyna - do dziś nie wiem na ile prawdziwa bo rozmowa była na GG -
      która wytłumaczyła mi przyczyny rozstania... Wierz mi nie chciałabyś tego w ten
      sposób usłyszeć... więc jak najszybciej zapomnij, nie analizuj i tak nic nie
      zmienisz a tylko będziesz sprawiać sobie ból... Nie wszyscy faceci są tacy
      sami - i nie można takiego zachowania tłumaczyć wrażliwością - to zwykłe
      mięczarstwo!!! Znajdziesz mężczyznę z tzw. "jajami: szybciej niż Ci się
      wydaje... Jak piszesz nie byłaś zakochana to nie ma sensu bo szkoda czasu...
      Heh ja tez przekonałam sie o tym dopiero po 2 miesiącach więc u Ciebie tez to
      pewnie kwestia czasu:)
      • per.aspera.ad.astra Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 14:08
        dziękuję za dotychczasowe slowa...
        te miłe, i te mniej miłe też...

        Nie błagam go o ostatnie spotkanie...
        przez miesiąc nie mieliśmy kontaktu..

        Sądziłam, że wszystko ze mną OK.
        Wspolny wieczor z innym mezczyzna
        uswiadomil mi, ze jednak nie jest OK.

        Pewna bliska znajoma pokazała mi przyczynę-
        iż mentalnie nie zakończylam tamtego zwiazku.
        Ze potrzebuje spotkania, zmiany zakonczenia
        by w pamieci zachować dobre wspomnienia...

        <<<<moze pomyslał..."inteligentny człowiek znajdzie i zrozumie przyczyne
        rozstania
        a jak kto mało lotny to i tłumaczyć szkoda czasu"... i dlatego milczy?>>>>>

        Ja znam przyczyny naszego rozstania.
        Nie rozumiem jednak jak można być tak bezdusznym
        w stosunku do kogoś kto był wazny.
        Są pewne zasady dobrego wychowania
        które obowiazuja bez względu na wszystko.
        Jak ktoś na niezobowiązująca do niczego propozycję odpowiada,
        że da znać, a milczy- jest kłamcą...
        • samowolny Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 14:14
          per.aspera.ad.astra napisała:

          > Jak ktoś na niezobowiązująca do niczego propozycję odpowiada,
          > że da znać, a milczy- jest kłamcą...

          rozumiem że wtedy okreslił sie dokładnym terminem kiedy da znać...
          a moze nie jest kłamcą tylko zapominalskim? punkt widzenia zalezy od punktu
          siedzenia:)
          • per.aspera.ad.astra Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 14:53
            samowolny widze, ze probujesz go bronic...
            bilety byly na piatek.
            powinen byl pomyslec,
            ze jesli nie z nim- to pojde z kims innym.
            za piec dwunasta nie wypada nikogo zapraszac.
            moja cierpliwosc skonczyla sie w piatek-
            wtedy napisalam szczerego e-maila
            zacznajac go slowami:

            "nie wiem czy zapomniales dac znac,
            czy wrecz przeciwnie milczeniem dajesz mi znac..."

            jego odpowiedz nie pozostawila mi złudzen -
            ze wybral milczenie by dac mi znac
            ze moja propozycja nie jest zainteresowany...
        • zefiryna1 Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 14:17

          > Pewna bliska znajoma pokazała mi przyczynę-
          > iż mentalnie nie zakończylam tamtego zwiazku.
          > Ze potrzebuje spotkania, zmiany zakonczenia
          > by w pamieci zachować dobre wspomnienia...

          Moja droga bo to jest prawda będzie Ci się ciężko teraz żyło...bo w pamięci
          zazwyczaj zostają te niezakończone elementy!!! Też jeszcze co rano zadaję sobie
          pytanie - nie dlaczego odszedł bo to też wiem i dowiedziałam sie w głupiej
          formie - ale dlaczego nie miał mi odwagi spojrzec w oczy, spotkać się i
          wytłumaczyć... Wiedział że na to czekam!!!
          Ale nie chce być złym prorokiem- nie dowiesz sie tego a drążąc temat będziesz
          tylko sprawiała sobie ból!! Też długo z tym walczyłam i dopiero po jakimś
          czasie dałam spokój!!! Daj sobie troszkę czasu... nie rzucaj się w nowe zwiazki
          i miej wiarę, że nie wszyscy faceci są tacy... Nio trafiły nam się buraki;)))))
          Głowa do góry!!! Analiza nic nie da!!! Albo jedz i wstrząśnij go i każ mu gadać
          (ja nie miałam odwagi tez martwiłam sie jego wrażliwością a on nawet nie
          pomyślal o moich uczuciach ) albo zapomnij!!! Proponuje to drugie bo pierwsze
          rozerwie tylko "zaleczone" juz ranki!!!!
          > <<<<moze pomyslał..."inteligentny człowiek znajdzie i zrozumie
          > przyczyne
          > rozstania
          > a jak kto mało lotny to i tłumaczyć szkoda czasu"... i dlatego milczy?>>
          > ;>>>
          >
          > Ja znam przyczyny naszego rozstania.
          > Nie rozumiem jednak jak można być tak bezdusznym
          > w stosunku do kogoś kto był wazny.
          > Są pewne zasady dobrego wychowania
          > które obowiazuja bez względu na wszystko.
          > Jak ktoś na niezobowiązująca do niczego propozycję odpowiada,
          > że da znać, a milczy- jest kłamcą...
          • per.aspera.ad.astra Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 14:45
            dziekuje Zefiryno za to co piszesz.
            Chyba jednak nie rozumiesz mnie do konca.
            Spotkanie które mu zaproponowalam mialo
            być milym spotkaniem, bez wywlekania przeszlosci i
            tlumaczenia się co do niej.
            Brakuje mi go, rozmow z nim... Przykro mi,
            ze nie wiem co u niego slychac, u jego siostry...
            Nie czuje potrzeby rozmowy z nim o przyczynach rozstania.
            Nie chce do tego wracac.
            Oboje nie zakochalismy się w sobie.
            On zauwazył to pierwszy i postanowił odejść.
            • zefiryna1 Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 15:04
              hmmm rozumiem Cię - ja też chciałam się przyjaźnić, móc sobie do niego dzwonić,
              kochałam jego rodzinkę i też chciałabym wiedzieć co u nich... ale nie da
              rady!!! może on już kogos znalazł i nie chce Ci o tym mówić a nie chce ranić
              tej drugiej osoby... a może po prostu chce zapomnieć o tym, że nie umiał
              pokochać... ciężko stwierdzić!!! ale śmiać mi się chce bo wydaje mi się, że
              masz identyczny przypadek jak mój... kropka w kropkę!!! jeżeli tak jest to moge
              Ci powiedzieć, że jeszcze troszkę Cię to pomęczy ale z dnia na dzień będzie Ci
              lepiej... I nie mówię, że zapomnisz bo ja nie zapomniałam... tylko po prostu
              teraz i tak się niczego nie dowiesz to po co się smucić... ?
    • Gość: jmx Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 15:30
      może to Ci pomoże....

      "I znów słychać kochanków piosenkę
      Ktoś w niej żegna się, bierze za rękę
      Ktoś odchodzi na palcach, zawraca
      Potem ma wrócić, nie wraca
      Potem ma pisać, lecz zwleka
      I ma czekać, lecz się nie doczeka..."
      S. Baliński


      Rozumiem co czujesz, bo ze mną też się ktoś nie pożegnał, nie byliśmy w
      związku, nie oczekiwaliśmy zakochania w sobie, łączyła nas tylko
      przyjaźń.Myślałam, że jest szczera... no ale widocznie nie była albo była tylko
      jednostronna. Zapomnieć się nie da, można tylko przejść nad tym do porządku
      dziennego i żyć dalej. Czas to świetny lekarz, jeszcze będziesz wzruszac
      ramionami na to wydarzenie :).

      Nie rozumiem facetów i takiego postępowania, ale każdy w pewnych
      okolicznościach bywa tchórzem i woli schować głowę w piasek niż powiedzieć
      otwarcie i wprost. Czemu nie wiem, na szczęście dla mnie to już nie ma
      znaczenia. Ot, fakt z życia, opisany bez emocji.

      I jeszcze jedno - rada na zakończenie ;). Jeśl ktoś Ci mówi/pisze sam o sobie,
      że jest wrażliwy (itp.) uciekaj od niego jak najdalej. Wrażliwośc widać w
      zachowaniu, i to taką, ze aż dech czasem zapiera, ale nigdy w słowach.

      Pozdrawiam :) i staniesz na nogi wcześniej niż myślisz, zobaczysz :)
      • zefiryna1 Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 15:51
        dokładnie... kiedyś jak ktoś mówił, że jest wrażliwy wierzyłam... ale to
        faktycznie nie objawia się w słowach tylko w postępowaniu... dzięki jmx mi też
        pomogłeś:)
        • per.aspera.ad.astra Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 20:35
          dziekuje, dziekuje za słowa otuchy...

          dostalam dzisiaj wiersz od znajomej...

          Ofelia
          M. Pawlikowska Jasnorzewska

          Ach, długo jeszcze poleżę
          w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,
          zanim wreszcie uwierzę,
          że mnie nie kochano, po prostu.


          Ostatni wers ma się do mnie nie dosłownie-
          bo my się nie kochaliśmy.
          Ale wiem, ze byłam zauroczona i na drodze do
          Miłości...
          Moja bliska znajoma uważa, że jest mi tak cięzko,
          bo wiem, że to mogłaby być miłość dla mnie...

          Zefiryno- skoro nasze historie są takie podobne
          to moze i pan ten sam?? Ha ha...
          • troll16 Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 21:16
            Droga Per.aspera.ad.astra,

            Myśle, że tak naprawdę bardzo wiele kobiet Cię rozumie. Prawie kazda z nas
            miała do czynienia z podobną sytuacją. Juz jakos tak to nasze zycie sie układa,
            że czasami trafiamy na takich nieodpowiedzialnych mezczyzn.
            • daktylek Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 22:22
              To z damskiego punktu widzenia tacy mężczyźni są nieodpowiedzialni. Mnie się
              natomiast wydaje, że oni myślą zupełnie inaczej, bardziej racjonalnie, i wcale
              nie potrzebują tych damskich tkliwości, dobrych wspomnień, pięknych rozstań,
              pozostawania w przyjaźni. Oni po prostu odchodzą i zamykają drzwi i wcale nie
              chcą do tego wszystkiego wracać. To kobiety pielęgnowałyby "zwiędnięte kwiatki"
              w nieskończoność. Mężczyżni zwyczajnie zamykają jakiś rozdział w życiu i
              stawiają kropkę.
              Czasem uda się z mężczyzną ułożyć sobie stosunki na przyjacielskiej stopie, ale
              nie należy liczyć na to, że będzie poświęcał swojej ex czas częściej niż raz na
              pół roku:)
              Racjonalne to jest bardzo, ale co zrobić ? Chyba tylko spróbować to zrozumieć,
              bo i tak nie ma innego wyjścia.
              • Gość: jmx Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 23:40
                Ależ my wiemy że oni nie chcą wracać! i być może, często same nie chcemy tych
                powrotów, z różnych przyczyn. Ale jak ktoś ma odwagę rozpocząć związek, albo
                się przyjaźnić - to niech ma też odwagę powiedzieć do widzenia albo "było miło
                ale się skończyło".

                Jeśli mężczyzna jest w analogicznej sytuacji, to zanczy zostawiony niemal z
                dnia na dzień bez słowa to też ma podobny problem. I jakoś "inne myślenie"
                ani "pielęgnowanie zeschłych kwiatów" mu wtedy nie przeszkadza...
                • zefiryna1 Re: M i l c z e n i e... 14.12.05, 09:06
                  dokładnie...Najważniejsze jest aby zakończyć cos co się zaczeło i nie zostawiać
                  niedomówień!!! Potrzebne jest to aby w spokoju zyć sobie dalej
                  • jmx Re: M i l c z e n i e... 15.12.05, 01:04

                    każda kobieta to rozumie
                    i męzczyzna, którego spotkało cos podobnego...
                • daktylek Re: M i l c z e n i e... 15.12.05, 09:39
                  Gość portalu: jmx napisał(a):

                  Ale jak ktoś ma odwagę rozpocząć związek, albo
                  > się przyjaźnić - to niech ma też odwagę powiedzieć do widzenia albo "było
                  miło
                  > ale się skończyło".

                  Przecież powiedział, tyle, że przez telefon. To, że nie zrobił tego osobiście
                  to już całkiem inna sprawa. Więc co tu jeszcze zostało do wyjaśniania? Osobiste
                  spotkanie w jakim celu ? Żeby wytłumaczył ? Tylko co tłumaczyć, skoro sama
                  zainteresowana twierdzi, że tam uczuć nie było ?
                  • Gość: jmx Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 22:39
                    Jakby nie było żadnych uczuć to tego wątku też by zapewne nie było...
                    Uniki przez telefgon to średnia przyjemność dla tej drugiej strony.
        • Gość: jmx Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 23:36
          >... dzięki jmx mi też pomogłeś:)

          -łaś ;)
      • procesor Re: M i l c z e n i e... 14.12.05, 23:23
        Gość portalu: jmx napisał(a):
        > I jeszcze jedno - rada na zakończenie ;). Jeśl ktoś Ci mówi/pisze sam o sobie,
        > że jest wrażliwy (itp.) uciekaj od niego jak najdalej. Wrażliwośc widać w
        > zachowaniu, i to taką, ze aż dech czasem zapiera, ale nigdy w słowach.

        ktos taki najczęściej nie jest wrazliwy tylko PRZEWRAŻLIWIONY.. i to na swoim
        punkcie..
        :)
        • Gość: jmx Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 00:48
          a spróbuj to powiedzieć - wtedy zostaniesz bezduszną istotą :>

          od pewnego momentu w swoim życiu postanowiłam się zadawać wyłącznie
          z "nie-wrażliwymi" - i świetnie na tym wychodzę :)))
    • kamea5 Re: M i l c z e n i e... 13.12.05, 22:14
      "Gdy spotykamy kogos i zakochujemy sie,myslimy ze cały wszechswiat nam
      sprzyja...Ale jesli cos nie pojdzie po naszej mysli,wszystko rozpryskuje sie
      niczym banka mydlana i znika!Czaple,muzyka w oddali,smak jego ust.Jak piekno
      ktore istniało chwile wczesniej,moze rozproszyc sie tak szybko?Życie płynie
      bardzo predko:przenosi nas z raju w otchłan piekieł,w ciagu paru sekund..."
      Zapomnij,nie drecz sie,to nic juz nie zmieni:)
      Piszesz ze Go nie kochałas,moze brakowało tego w tym zwiazku....chyba zbyt
      egoistycznie podchodzisz do całej tej sytuacji:)
    • Gość: Marajka Re: M i l c z e n i e... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 12:47
      Gwiazdeczko,
      bardzo dobrze Cię rozumiem: przeżyłam prawie identyczną sytuację. Najpierw
      szalona znajomość, ogromna (chyba jednak rzekoma) bliskość, super kontakt.
      Potem - milczenie którego wytłumaczenia nie znam. Skutek: moja kilkutygodniowa
      chandra. Przeszło jakoś. Ułożyłam sobie wszystko. Potem znienacka ponowny
      kontakt z jego strony, skończyło się znowu na kilku smsach i jednej rozmowie
      telefonicznej. Zaburzony spokój, który uzyskałam z takim trudem. Znowu minęło
      kilka tygodni i już mi lepiej. Moja rada: nie analizować, nie myśleć, nie
      wspominać. Cieszyć się tym, że było i jakie było, nie martwić tym, że już nie
      ma... A czemu milczenie - ja myślę że to faktycznie jest brak odwagi, odwagi
      żeby powiedzieć nieprzyjemną rzecz. Nic na to nie poradzimy więc musimy się z
      tym pogodzić. Frazesem będzie powtarzanie, że skoro facet tak kończy, to nie
      był nas wart. Ale tak naprawdę jest... życzę Ci (i sobie też) wytrwałości. I
      nietrafiania na milczków...
    • Gość: ja Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 15:23
      Dokładnie Cie rozumien, niektórym "mężczyzną" zwyczajnie brakuje klasy... Znam
      to z autopsji, ponieważ mój "ukochany" okazał sie być zwykłym burakiem.
      Postanowił się ze mna rozstać po 5 latach pisząc jedno zdanie na gg. Słodziutki
      prawda...?
    • pinup Re: M i l c z e n i e... 14.12.05, 15:26
      postaraj sie zapomniec. wytlumacz sobie ze ten czlowiek nie jest wart ani
      jednej twojej mysli, ani chwili twojego czasu. bo tak wlasnie jest. odwroc
      swoja uwage ku czemus innemu. zapomniec to jedyne co mozesz zrobic.
      • strzelec0001 Re: M i l c z e n i e... 14.12.05, 15:34
        to zabolalo jak sie wżuca do jednego worka
        • Gość: inka Re: M i l c z e n i e... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 19:10
          nie wiem skąd u facetów ten brak odwagi pytałam się swojego ale on sam nie
          potrafi mi odpowiedzieć na te pytanie, kiedyś sam znalazł się w podobnej
          sytuacji byliśmy juz razem kiedy zaczęła się kontaktować z nim jego była
          dowiedziałam się o tym i było mi bardzo przykro, on twierdził że chce to
          zakończyć i porozmawia z nią szczerze, ale tak się nie stało dziewczyna dala
          sobie spokój po paru miesiącach, kiedy dotarło do mnie że trwalo to tak dlugo
          byłam wściekła i czułam się oszukana, on tłumaczył że nie mógł jej zranić
          mówiąc tak poprostu że jest z inną, zranił mnie bardzo i podejrzewam że tą
          druga również dając jej nadzieje, ja wciąż czuję się oszukana
          • nonmolto Re: M i l c z e n i e... 14.12.05, 19:12
            czego nie rozumiecie u facetów .....
    • Gość: g_l Re: M i l c z e n i e... IP: 83.7.230.* 14.12.05, 23:06
      a gdyby mężczyźni byli roślinami
      nad którymi opiekę roztoczyć należy

      i słuchać, co szepcą
      zanim odejść postanowią

      i zapominać

      powoli





      Wisława Szymborska
      MILCZENIE ROŚLIN


      Jednostronna znajomość między mną a wami
      rozwija się nie najgorzej.

      Wiem co listek, co płatek, kłos, szyszka, łodyga,
      i co się z wami dzieje w kwietniu, a co w grudniu.

      Chociaż moja ciekawość jest bez wzajemności,
      nad niektórymi schylam się specjalnie,
      a ku niektórym z was zadzieram głowę.

      Macie u mnie imiona:
      klon, łopian, przylaszczka,
      wrzos, jałowiec, jemioła, niezapominajka,
      a ja u was żadnego.

      Podróż nasza jest wspólna.
      W czasie wspólnych podróży rozmawia się przecież,
      wymienia się uwagi choćby o pogodzie,
      albo o stacjach mijanych w rozpędzie.

      Nie brakłoby tematów, bo łączy nas wiele.
      Ta sama gwiazda trzyma nas w zasięgu.
      Rzucamy cienie na tych samych prawach.
      Próbujemy coś wiedzieć, każde na swój sposób,
      a to, czego nie wiemy, to też podobieństwo.

      Objaśnię jak potrafię, tylko zapytajcie:
      co to takiego oglądać oczami,
      po co serce mi bije
      i czemu moje ciało nie zakorzenione.

      Ale jak odpowiadać na niestawiane pytania,
      jeśli w dodatku jest się kimś
      tak bardzo dla was nikim.

      Porośla, zagajniki, łąki i szuwary –
      wszystko, co do was mówię, to monolog,
      i nie wy go słuchacie.

      Rozmowa z wami konieczna jest i niemożliwa.
      Pilna w życiu pospiesznym
      i odłożona na nigdy.

      • nonmolto Re: M i l c z e n i e... 15.12.05, 09:53
        milczenie u nas u mnie ma swa wymowe ale to jest skrajnosc bo wole
        rozmawiac ... ale czasem moze druga osoba winna tez po milczec to jest moja
        podpowiedz,,,pozdrawiam
        • procesor Re: M i l c z e n i e... 15.12.05, 13:28
          nonmolto napisała:
          > milczenie u nas u mnie ma swa wymowe ale to jest skrajnosc bo wole
          > rozmawiac ... ale czasem moze druga osoba winna tez po milczec to jest moja
          > podpowiedz,,,pozdrawiam

          i tak jedno pomilczy
          drugie pomilczy

          i po pewnym czasie będą sobie milczały dwie całkiem obce osoby
          :)

          brak komunikacji miedzy ludźmi to podstawa nieporozumień

          i od razu dodam że nie chodzi o ty by stale i dużo gadać - ale by umiec
          rozmawiac, szczerze, o rzeczach waznych dla nas - a moe jedno ma problem, chce
          go wyjaśnić - a drugie milczy w odpowiedzi
          nie wydaje ci sie to lekceważeniem? albo totalnym olewaniem?
        • procesor PS 15.12.05, 13:31
          żeby móc wspólnie milczec
          trzeba się wczesniej sporo nagadac czasem
          :)
          • nonmolto Re: PS 15.12.05, 13:39
            mysle ze gadac w tym momencie jest nie na miejscu ale bym zaproponował rozmowe
            i trzymanie sie wątku:-))
            co do milczenia ... trzeba czasem sie zadumac
            • kamea5 Re: PS 16.12.05, 01:01
              a moze trzeba sie zadumac...nad tym kim jestesmy i czego oczekujemy?:)
              trzymajac sie watku ..jest Kobieta i jest jej partner,Ona go nie kocha ale
              czuje sie bezpieczna...On to wyczuwa,to nie jest to czego oczekiwał...i koniec:)
              urazona Kobieca..własciwie nie wiem ,co???...:)
    • magda.warszawa mam do was wszystkich pytanie 16.12.05, 11:40
      Czy jeśli mój (były) facet zgodził się spotkać - idziemy razem na koncert - to
      czy oznacza to, że nie wszystko skończone?
      • emilka222 Re: mam do was wszystkich pytanie 16.12.05, 14:31
        On Ci wcale nie uwierzył, że chcesz mile zakończyć znajomość, on bał się, że
        chcesz ją kontynuować....jesteś taka pewna, że tylko o to chodziło? Z tego, co
        piszesz i jak piszesz wcale tak nie wynika. Chociaż chcesz bardzo w to wierzyć.
        Mężczyźni nie lubią być poganiani. Niepotrzebnie się odzywałaś. Twoje intencje
        nie są do końca jasne...sorry.Utwierdziłaś go w przekonaniu, że bardzo chcesz
        być z nim. Moja rada: nie odzywaj się choćbyś nie wiem, jak tego pragnęła. Co
        ma wisieć nie utonie. Faceci lubią zdobywać...taka ich rola od wieków:) W
        stałym związku też trzeba dać im szansę na zdobywanie siebie. Nie mogą nigdy
        być pewni swojej kobiety. To działa.....sprawdzone:)
        • per.aspera.ad.astra dziekuje wszystkim... 16.12.05, 22:30
          Dziękuję za wszystko co piszecie...
          daje mi to do myslenia i pomaga...

          Kamea5 napisala:

          <<<<<trzymajac sie watku ..jest Kobieta i jest jej partner,Ona go nie kocha ale
          czuje sie bezpieczna...On to wyczuwa,to nie jest to czego oczekiwał...i koniec:)
          urazona Kobieca..własciwie nie wiem ,co???...:)>>>>>>>>

          byliśmy razem zaledwie pare tygodni.
          Chyba za krótko żeby się zakochac...
          Oczywiście zakochac można się od pierwszego wejrzenia
          ale nam nie było to dane.
          On po paru tyg zaczal milczec,
          a potem powiedzial ze to koniec, ze nie chce się
          angazowac itp. bzdury, które zwykle mężczyźni mówią odchodząc.
          Prawda? Zapewne stwierdził zwyczajnie,
          ze to nie TO, ze czegoś brak.

          Myślę, ze prawdą jest też to, ze zwyczajnie zrejterował,
          gdy poczuł moje kiełkujące uczucia...
          Byłam bardzo zauroczona...
          Wiedział, widział... czuł...
          A od zauroczenia do zakochania droga krótka...

          Podejrzewam, że MÓJ PROBLEM tkwi w tym,
          że mimo iż NIE zakochałam się w Nim
          to wiem, że byłoby to tylko kwestią czasu...

          Po prostu CHYBA wiem, iż mogłaby to być Miłość dla mnie.
          Uświadomiła mi to znajoma- i chyba ma rację...

          Nie wiem czy ma sens to co piszę, ale tak to widzę.

          Kwestia zapomnienia jest trudna ponieważ
          nigdy wczesniej żaden mezczyzna nie odegral
          tak wielkiej roli w moim zyciu ale
          tez nigdy chyba żaden w tak niefortunny
          sposób nie zakaonczyl znajomosci ze mna.

          Próbuję poznawać nowych mężczyzn
          ale średnio mi to wychodzi.
          Naprawdę chce poznać kogoś nowego
          ale boję się rozczarowania.

          Emilka222 napisala zebym się nie odzywala.
          Tak robilam przez miesiąc.
          Nie mielismy w ogóle kontaktu.
          Myslalam, ze sobie radze.
          W tym czasie próbowałam poznawać nowych mezczyzn.
          Domyslam się, ze on również poznaje nowe kobiety
          I chodzi na nowe randki.

          Wylałam tutaj swój żal...
          bo jest mi ogolnie przykro jak sobie pomysle
          ze niegdyś bliscy ludzie będą zmuszeni
          z powodu niefortunnego rozstania mijać
          się na ulicy bez słowa...
          Oczywiście możemy nigdy się nie spotkac.
          Jest to prawdopodobne...

          Jestem wrażliwa i sentymentalna.
          Naparwdę będzie mi przykro,
          ze nie będę mogła wyslac mu zyczen swiatecznych,
          imieninowych, urodzinowych...

          Czy zawsze takie gesty muszą swiadczyć o tym, ze ktos chce wrocic do kogos?

          Co czuję? Trudno mi to okreslic...
          Czuję, ze mi Go brakuje.
          Czyli chyba tęsknię... Dziwne to.
          Czuję smutek.
          Ale też radość- tzn cieszę się,
          że Go nie kochałam, bo zdaje sobie sprawę z tego
          jak cięzko byłoby „zbierać się”... wtedy...
          skoro teraz już jest mi tak trudno...
          • Gość: Mimi Re: dziekuje wszystkim... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 14:46
            tak intensywnie zaprzeczasz ze go nie kochalas... nie wiem, ale watpie - chyba
            jednak troche tak skoro tak bardzo Ci zalezy na utrzymaniu kontaktu. Wierz mi
            jestem w podobnej sytuacji, ale sama juz widze ze skoro na kims mi tak
            rozpaczliwie zalezy to jednak COS w tym zwiazku- nie zwiazku bylo.A czy
            przypadkiem nie bylo miedzy Wami hmm tzw. "czegos wiecej"? Trzymaj sie wiem ze
            Ci ciezko ale mam nadzieje ze kiedys bedzie lepiej... i Tobie i mnie...
          • zefiryna1 Re: dziekuje wszystkim... 17.12.05, 21:04
            Hmmm nie będę dzis w optymistycznym nastroju... bo coraz bardziej przekonuje
            sie do tego, że nalezy palić po zwiazku za sobą mosty:( Tak jak już pisałam nie
            poznałam do dzis powodu rozstania... dowiedziałam sie tego po misiacu od jego
            nowej dziewczyny... napisal mi smsa żebym już nigdy do niego nie pisała - dzis
            juz wiem ze to nie on. Po tym napisałam maila ze nie chce go znać ze jest
            mięczakiem i ze ma sobie życ w spokoju... I co??? Dostałam smska - ze on dłuzej
            nie moze tego dusic w sobie 9minal juz ponad miesiac- i ze PRZEPRASZA ZA
            WSZYSTKO i ze ma nadzieje ze mu kiedys wybacze...tylko co ja mam mu wybaczac
            jak nie wiem co sie stało... Spłakałam sie strasznie, bałam sie ze chce wrócić
            a ja nie bede na tyle silna zeby powiedziec NIE!! Zadzwoniłam był w pracy nie
            pogadalismy obiecał, podkreslam obiecał, ze zadzwoni - nie zadzwonił wysłał
            smsa ze dzis tzn wczoraj nie moze rozmawiac i obiecuje zadzwonic dzis... Jakos
            juz w tym momencie przestałam sie łudzi ze to nastapi... Pytanie PO CO ZAWRACAŁ
            MI GŁOWE JAK WIEDZIAŁ ZE ZNOWU NIE BEDZIE W STANIE ZE MNA ROZMAWIAC... JAK
            OSTATECZNIE SPALIC MOSTY ABY TAKIE SYTUACJE SIE NIE POWTÓRZYŁY...Dziś nie
            bedzie optymistycznie per.aspera.ad.astra bo boje sie ze i u ciebie bedzie
            podobnie... A taki sms moze wytracic z równowagi i człowiek juz nie bardzo wie
            czego chce!! Smutno ale moze zadzwoni i w koncu dowiem sie co sie stało...
          • jmx Re: dziekuje wszystkim... 17.12.05, 22:53

            > Czy zawsze takie gesty muszą swiadczyć o tym, ze ktos chce wrocic do kogos?

            Nie. Ale jemu nie zależy na dowodach pamięci od Ciebie... Jesteś mu życzliwie
            obojętna i.... koniec. Być może to jakaś zapobiegliwość z jego strony, że jak
            on będzie "miły" to sobie "coś pomyślisz". Więc woli unkiać wszelkich spotkań,
            nawet tego pożegnalnego. Może teraz taka moda kończenia zanjmości a my nie
            jesteśmy na czasie...?
            • zefiryna1 Re: dziekuje wszystkim... 17.12.05, 23:05
              Chyba nie jesteśmy na czasie...;) i ja też chyba juz nie doczekam sie na
              telefon...a za jakiś czas znowu dostanę rozbrajającego maila czy mu kiedyś
              wybacze!!! Jak jeszcze raz jakis facet mi cos obieca to posle go do stu
              diabłów:) Ech!!! nie obiecuje sie tylko robi... Smutno jakos ale chyba z
              godziny na godzine wzbiera we mnie złość
              • per.aspera.ad.astra Re: dziekuje wszystkim... 17.12.05, 23:56
                Zefiryno... trzymaj sie... zamknij komputer, idz spac.
                Wiem ze bedzie Tobie trudno zasnąc...
                Rozumiem Ciebie bez slow...
                Ja nie czekam juz na jakikolwiek gest z Jego strony...
                Ty też nie czekaj...
                Nie byli warci naszych uczuć...
                • zefiryna1 Re: dziekuje wszystkim... 18.12.05, 17:09
                  Zasnęłam jakoś bez problemu...dzis troche było trudniej:( Poszłam na spacer i
                  wymyśliłam jedno... skoro on czuje sie żle - proszac o wybaczenie dał temu
                  dowód - to chyba największa karą będzie to jak już sie do niego nigdy nie
                  odezwę... nie będę dzwonic i pytac dlaczego nie oddzwonił jak obiecał...sam
                  sobie zdaje sprawe kim jest i niech z tą swiadomością sobie żyje... Ja na serio
                  chciałam spalić wszystkie mosty żeby uniknąc takich sytuacji - nawrzucałam mu
                  wczesniej od mięczaków, napisałam ze nie chce znać żeby do mnie nie pisał bo
                  nie chce sie bawic w przyjaciółkę na siłe... nic nie dało!!! mam nadzieje ze to
                  juz był ostatni jego wyskok i nie odwazy sie na inne!!! ma kobiete z która
                  ponoć jest szczesliwy wiec niech sie odwali!!! Smieszne jest dla mnie to ze
                  prosił zeby mu wszystko wybaczyc... to jest wrazliwość...??? on bedzie sobie
                  zył ze swiadomoscia ze jest "czyscutki" bo mu wybaczyłam a ja bede sie dalej
                  gryzla dlaczego mnie tak potraktował!!! Ech tylko zebym wytrzymała i nie
                  narobiła głupot...wydaje mi sie ze milczenie jest najlepsze w tej sytuacji bo
                  widac ze on to skrajny masochista ... jak sie mu nawciska to wraca i pisze i
                  dzwoni!!! skołowana jestem i tyle
                • Gość: jovanka Re: dziekuje wszystkim... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.05, 17:43
                  :o))) czy Astra ..to moja Astra :o)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja