kasia111477 21.12.05, 20:58 Na mojej stronce napisalam tekst ...prosilabym o komentarze co panstwo o tym mysla ...moze inne osoby ktorych to dotyczy znajda tam zrozumienie wskazowki.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
piotr_321 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 22:56 Bylas pozostawiona zona czy ta trzecia ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 23:10 ciekawosc to pierwszy stopien do piekła;DDD piotrze,cos sie zaczyna i cos sie konczy..nawet obraczka nie jest w stanie powstrzymac pewnych decyzji:) jakiejkolwiek decyzji nie podejma,ktoras ze stron bedzie nieszczesliwa:) w zyciu jest tak,ze szukamy miłosci ,czułosci,zrozumienia...jesli zaczyna nam brakowac tego,zaczyna sie problem,co dalej? ..i nagle pojawia sie Ktos ,kto zaspokaja nasze pragnienia,rezygnujemy czy nie?:) nie,bo kazdy ma prawo do zycia tak aby byc szczesliwym...ponoszac wszelkie konsekwencje swych decyzji:) gdyby było tak cudownie,osoby uwikłane w te sytuacje Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 23:14 ups...cdn:) ...nie miałyby ochoty ani potrzeby do poszukiwan i dazenia do zmian w swoim cudownym zyciu:) troche to uprosciłam,ale tak to chyba wyglada:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 23:23 To jak Ci sie podoba facet to sie z nim od razu puszasz ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 23:25 teraz to Ty upraszczasz:) to nie chodzi o puszczanie ,a o cos zupełnie innego...pewnie nie byłes w takiej sytuacji i nigdy tego nie zrozumiesz:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 23:29 Chodzi o puszczanie, tylko Ty to bardziej delikatnie ujelas :) Widze, ze nawet Ci sie to .... spodobalo :) Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 23:36 mylisz sie...;) widzisz,uczucia sie wypalaja ,tak z jednej jak i z drugiej strony...codzienne zycie,niszczy wszystko,ludzie oddalja sie od siebie:) uwazasz ze lepiej tak trwac,zyc obok siebie?:) cos ma swoj poczatek i koniec:) nie lubie tak brutalnych okreslen jak "puszcanie sie",raczej poszukiwnie tego o czym juz pisałam:) to jest moj poglad,nie musisz sie z nim zgadzac..lepsze to niz zakłamanie i udawanie ze jest sie szczesliwym:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 23:48 Kazde puszczenie kobieta moze usprawiedliwio miloscia - zwlaszcza do pieniedzy :) Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: On ona i jego zona 21.12.05, 23:57 zmieniłes temat..zupełnie;DDD pieniadze i sex ,to temat na odrebny watek:) ten rodzaj miłosci nzwałabym troche inaczej...i zapewniam Cie nie ma nic ,wapolnego z tym o czym pisałam wczesniej:) a na razie,znikam...kolorowych snow zycze:) p.s. wicej litosci dla Kobiet...Brutalu;DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec toniego Re: On ona i jego zona IP: *.ct.gemini.ntplx.com 22.12.05, 00:40 Czy spotkalas winnych przestepcow?(nie) Czy zawsze staramy sie wytlumaczyc swoje wlasne zle postepowanie?(tak) Czy oszusci/naciagacze, sa uprzejmi i lubiani przez swoje ofiary?(tak, zanim dowiedza sie, ze sa nabrani) Czy ktos robi dobrze lub zle, zalezy od prawa jakim sie poslugujemy(moralnosc, to rowniez jest prawo). Wiec co nam tu oglosisz, bedzie tylko znaczylo, jakim prawem sie poslugujesz. A, ze starasz sie wytlumaczyc zdrade malzenska, to jestem pewien, ze poslugujesz sie prawami ludzkimi(masowe media). A zastanowilas sie dlaczego te media tak dbaja o nasze rzekome dobro? Jaki maja w tym cel? Czy naprawde chodzi im o nasze dobro? Czy slyszalas, ze oni za dobra zaplate zrobia wszystko? Wiec kto im za to placi i w jakim celu? Hm? Czy to aby nie jest za trudne dla 29letniej kobiety, jaka jestes, bo napewno zakochanie sie w kims nowym, przynajmniej na poczatku, jest takie przyjemne i tlumaczy rzekomo nasze zle postepownie calkowicie? Powaznie pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosiag Re: On ona i jego zona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 07:36 robi mi sie niedobrze jak widzę "gemini" pod jakimkolwiek nickiem, bleeee;-((((( Odpowiedz Link Zgłoś
kasia111477 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 09:05 Czy mozesz ten tekst zamiescic na mojej stronce, bardzo mi sie podoba, a nie chce sama tego wklejac...dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: On ona i jego zona 22.12.05, 09:25 powiem tak komentarz jest tyle ile zdań ale odpowiedz bedzie jedna Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 09:36 Jak dotad nie uslyszalem odpowiedzi :) Odpowiedz Link Zgłoś
kasia111477 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 10:06 Siedze sobie i czytam te komentarze, o jaka odpowiedz chodzi .... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 10:10 Czemu Cie tak nurtuje problem trojkata :) Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: do toniego... 22.12.05, 11:13 nie jestem postacia medialna i nie zamierzam nia byc;) czytam tylko Urbana "Nie";DDD to co pisze tu na Forum ,jest proste w odbiorze...etyka,moralnosc,dekalog...to uczciwe ale nie zawsze tak jest w zyciu:) nie mozna wszystkich mierzyc jedna miarka i pietnowac za to co robia:) zycze Ci Kobiety z ktora spedzisz reszte zycia,w uwielbieniu,miłosci i wzajemnym zrozumieniu:) Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: do toniego... 22.12.05, 11:38 jakas mało oczytana jestem;DDD piotrze,nie zapominaj ze zycie nalezy traktowac poł zartem poł serio...ja jestem tym zartem;)) miłego dnia:) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: do toniego... 22.12.05, 11:39 Przeciez wiem :) Nawzajem milego dnia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o.t. Re: do toniego... IP: *.ct.gemini.ntplx.com 22.12.05, 21:39 Sorry, juz to poprawiam. P.S. Toniego juz na polskich stronach nie bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agnieszka Re: do ojca toniego IP: *.152.3.62. / 212.244.90.* 22.12.05, 11:32 Moze nie jest to bezposrednia odpowiedz na postawione przez Ciebie pytania, ale wiem jedno - Nikt nie jest wart, by w imie uczuc do niego, krzywdzic druga osobe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o. toniego Re: do Agnieszki IP: *.ct.gemini.ntplx.com 22.12.05, 21:23 Oczywiscie, ze nie warto nikogo krzywdzic. Ale ten poglada zmienia sie z wiekiem. Nieturzy jednak lubia zawsze tak postepowac. Czy potrafisz odroznic takich w tlumie, a moze ufasz i musisz kazdego sprawdzic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agnieszka Re: do ojca toniego IP: *.152.3.62. / 212.244.90.* 29.12.05, 13:40 chcialam tylko powiedziec, ze nie istnieja ''dwie polowki'', to mrzonki. co rusz, za zakretem, mozemy natknac sie na Milosc, ktora wyda nam sie na chwile Ta Najwieksza..., ale zakretow jest wiele. nie angazujmy sie wiec w zwiazki, ktore innym niszcza zycie..., to takie bardzo proste - wystarczy spojrzec w inna strone. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia111477 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 10:11 Ladnie napisane, moglabym to na mojej stronce umiescic...A moze ty mi to skomentujesz ...dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
konrado80 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 11:16 nigdy nie rozumiem ludzi którzy pchają się w "takie układy" przecież w większości przypadków kończy się to wielką raną w sercu przecież nigdy nikt nie zagwarantuje że odejdzie od swojej/-ego męża/żony więc po co? nie lepiej poznać wolną osobe? nie wierze w takie gadanie że wszystko się wali i wogóle to jeszcze nie jest gwarancją że odejdzie niech najpierw odejdzie a potem dopiero można będzie coś robić a tak będąc z kimś nie wybiera jednaj osoby, tylko zawsze się dzieli i moim zdaniem jedynym/-ą winnym/-ą jest ten/ta kto będąc w zwiążku, wchodzi w kolejny Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: On ona i jego zona 22.12.05, 11:22 a ja rozumnie czy kobieta ma ich dwóch a moze wiecej i facet ma kochanke / i ok ale nie rozumie dlaczego tego otwarcie nie powiedza sobie kocham ciebie ale mam kogos innego zrozum mnie .... tylko mał jest ludzi szczerych i oddanych Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 11:36 masz racje,ludzie nie maja odwagi na podjecie pewnych decyzji "przed":) maja nadzieje ze cos sie zmieni,ale sie nie zmienia i jest coraz gorzej:) na pozcatku akceptujemy wady,przyzyczajenia,pasje...po czym zaczynaja nas draznic,wywoływac konflikty i wszystko zaczyna sie walic:) sa dzieci,jest rodzina,tłumazcac sie dobrem ich ,te zwiazki trwaja,tylko czy to ma sens? prosze mnie nie linczowac,ale to nie ma sensu...przeszłam przez to i teraz moge z pełna odpowiedzialnoscia napisac jest mi dobrze i niczego nie załuje:) znikam ,w koncu ktos musi w tej rodzinie zarabiac na zycie:) pozdrawiam,przyszłych i byłych małzonków;DDD Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: On ona i jego zona 22.12.05, 11:39 nie znikaj nie znikaj to bardzo interesujace było co napisałas dlaczego nie mówimy tego przed dlaczego nie zaproponujemy czy cos jest nie moralne w tym...? Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: nonmolto:) 22.12.05, 23:13 przyczyna wielu rozłamow małzenskich jest brak płaszczyzny porozumienia,wydaje sie ze wszystko juz zostało powiedziane i nic juz nie mozna zmienic:) prosciej jest obrazic sie,zamknac we własnej skorupie, niz mowic o tym co sie czuje i co jest tego przyczyna:) najczesciej proba rozmowy zostaje kwitowana ,tzw.czepialstwem:) pisze sie tu o egozimie i z tym sie zgodze,zyjemy czasem dla samych siebie ,nie baczac co druga strona czuje...moze kompromis jest skuteczny,tylko czy wykonalny?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o. toniego Re: nonmolto:) IP: *.ct.gemini.ntplx.com 23.12.05, 03:18 Kompromis jest zawsze wykonalny, jednak obie zainteresowane strony musza wiedziec, ze pewne osoby kieruja sie UCZUCIEM w zyciowych decyzjach a inne ROZSADKIEM. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia111477 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 12:12 Czy mozecie swoje uwagi wpisac rowniez na mojej stronie...To dla mnie bardzo wazne ..:) ... kamea bardzo ladnie napisalas !!! Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: On ona i jego zona 22.12.05, 12:13 kasia111477 napisała: > Czy mozecie swoje uwagi wpisac rowniez na mojej stronie...To dla mnie bardzo > wazne ..:) ... kamea bardzo ladnie napisalas !!! jak mi odpowiesz na pytanie ... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 12:17 Pozwalam Ci wklejac moje wypowiedzi na Twoja strone :) Odpowiedz Link Zgłoś
czarfox Re: On ona i jego zona 22.12.05, 19:20 Życie ogólnie jest nudne, a tak trochę urozmaicenia i jak to mawiał mój znajomy: "... lepiej żałować że się zrobiło niż żałować że się nie zrobiło ..." szczególnie z pociągającą kobietą ;) Odpowiedz Link Zgłoś
galt masz racje pieprzyc lojalnosc i przyjazn 22.12.05, 19:40 ...oszukiwac kazdego cale zycie, klamac i sie usmiechac, brac i krasc, korzystac i sie cieszyc. Hej, hulaj dusz piekla nie ma! Poco sie trudzic sztuka intelektu i ceh charakteru, poco sobie zadac pytania, poco myslec? Wiesz zycie lubie odracac klo fortuny - co idzie w kolo wraca w kole... nie zaluj sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
galt Pierwszy falsz: "on mie tez kocha" 22.12.05, 19:26 MIlosc, kochanie itp jest tak mylnym pojeciem, ze z peryspektywy czasu mozna powiedziec, ze cale mlodziecze lata to w rzeczywistosci lata cielece. Piszesz, ze poznalas faceta, ktory ma zone i dziecko i kocha Ciebie. Po pierwsze on nie kocha Ciebie tylko siebie i seks z Toba. A to nie to samo. Chcesz sie przekonac? Powiedz mu, ze nie mozesz tak znim byc i zaoferuj mu podstawiona, atrakcyjna kolezanke - powie" "alez ja ciebie koczham" - i pojdzie do lozka z nia - a tobie wytlumaczy - przeciez to byl twoj wybor. Pufff - i po milosci. Jak ciebie kocha to sie rozwiedzie natychmiast i sie oswiadczy. Ale nawet jak to zrobi to za co ty jego kochasz? Jak mozesz kochac faceta, ktory nie ma poczucia obowiazku wobec swojej obecnej zony i dziecka. Zaraz, zaraz - tobie to nie wadzi, bo ty tez kochasz tylko siebie i jego na sobie w lozku. A wic proponuje wydoroslec i mowic o seksie a nie o milosci. A jezeli o seksie - to daj mi znac. Ja ciebie nie kocham, lae sprawie ze ty bedziesz... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no...no...no... Re: Pierwszy falsz: "on mie tez kocha" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 20:56 Jestem pod wrażeniem.To co napisałeś jest dowodem na to,że jesteś Prymusem w Szkole Życia.Twoje słowa nie pocieszają bez sensu,ale są wstrząsająco prawdziwe."Prawda działa jak gorzkie wino,jest przykra w smaku,ale dobrze wpływa na trawienie".Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
galt Kazdy kto mysli ciagel sie uczy... 28.12.05, 15:53 ja rowniez nie wiem wszystkiego. Jak nie wiem pytam. Jak wiem - nie zgaduje. Duzo jest hipokyzji dla zatuszowania wlasnej pychy aby czus sie bardziej dowartosciowanym. A prawda jest, ze czasami pycha jest OK - jak tylko nie jest pruderyjna. Dlatego mowienie o seksie i o wlasnych potrzebach z kims kogo sie akceptuje brzmi lepiej niz mowienie o milosci. Milosc? owszem istnieje, ale to o czy tutaj sie mowi nie wiele ma z nia wspolnego. Jest to raczej niedojrzale bablanie o pieprzeniu - za przeproszeniem. Tak jak wiekszosc mlodych mysli. Wiekszosc mlodych, wlaczajac naszego marynarza, nie ma pojecia o milosci. Ja tez nie mialem jak bylem we wczesnej dwudziestce. Hej, lubie Twoje docenianie, co jeszcze doceniasz w zyciu? Odpowiedz Link Zgłoś
sarita_buzka Re: On ona i jego zona 22.12.05, 20:13 Moja historia Poznalismy sie calkiem przypadkiem,zauroczyl mnie zahipnotyzowal...Nieee to nie byla milosc od pierwszego spojrzenia,ale silny pociag fizyczny.Zaczelismy sie spotykac najpierw kawka coraz czesciej w koncu wyladowalismy w luzku.Nie interesowalo mnie to ze ma zone o czym kiedys wspomnial,nie wiazalam z nim rzadnych planow(wowczas)spotykalismy sie coraz czesciej. Pewnego dnia umowil sie ze mna na kawe w naszej kawiarence spoznial sie...w pewnym momencie podeszla atrakcyjna blondynka mniej wiecej w moim wieku..i okazalo sie ze to jego zona,zaczela mowic cichutkim glosem jakby sie czegos obawiala jak Go kocha jaki jest wspanialy i ze ona wie od poczatku ona rozumie itd...,bylo mi tak strasznie glupio tak wstyd ja nie rozumialam....Poczulam sie oszukana.Dopilam kawe zaplacilam i wyszlam. Nie chcialam go wiecej widziec z jednej stony z drugiej nadal go pragnelam nawet bardziej niz wczesniej. I jakos sie zdarzylo ze rozlozyla mnie grypa i to TA zona wraz z nim na zmiane siedzieli przy miom luzku.Zaczelismy sie spotykac na obiadkach coraz bardziej chcialam miec GO tylko dla siebie.W koncu wyjechalam chcialam to skonczyc,nie potrafilam jak ona sie nim dzielic.Nie widzielismy sie 2 miesiace zdobyl moj adres przyjechal..a ja nie potrafilam powiedziec:odejdz... I znow bylismy kochankami.... Potrzebowalam 2,5 roku by zrozumiec ze ON wykorzystal nas obie:( A terz mnie zlinczujcie... Odpowiedz Link Zgłoś
galt rozumiem Cie - chcialas dobrze... 22.12.05, 20:27 lekarstewm na takie zadluzenie jest separacja - probowalas. Wykorzystal - oczywiscie skoro sie dalyscie. Ja zawsze powiadam chcesz poznac charakter czlowieka nie oceniaj go po postawie wobec siebie jezeli masz mu cos do zaoferowania ale wobec tych, ktorzy nie oferuja mu nic. I drugie - prawdziwa milosc jest podziwem za czyjas wartosc. Dlugosc czlonka na przyklad nie zalicza sie do takich wartosci. Lczy sie co ktos robi z zyciem, dla innych, dla celu i jakie te cele i odbiorcy jego daru sa i najwazniejsze co nim motywuje. TO wcale nie znaczy, ze jest cos zlego z seksem i przyjaznia. Przyjazn, zyczenie komus dobrze jest OK i mozna pogodzic to z seksem - nie wolno jednak wykorzystywac. To wymaga prawdziwego charakteru. Co robisz dzisiaj wieczorem? :) Odpowiedz Link Zgłoś
facettt ?????????????????????? 26.12.05, 23:54 Szkolny wyklad, czlowieku, szkolny wyklad. To wcale nie jest takie proste (ze facet "wykorzystuje" obie kobiety). Milosc to jedyne uczucie na miare czlowieka, a czesto PONAD jego miare... I nie znasz zycia, bos nie sluzyl w marynarce :) Odpowiedz Link Zgłoś
galt z calym szacunkiem... 28.12.05, 15:46 ..byles w marynarce. A jak marynarka ma sie do zycia. Dobre zajecei dla doroslych chaarcerzy, daje w kosc nie watpie, ale tez ulatiwa zycie - nie musisz myslec, nie musisz wybierac, nie musisz rozumiec. BYlem w armi i nie wezmiesz mnie na historie w stylu Rambo. Muskuly i buciory to jeszcze nie zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
ladyx Re: z calym szacunkiem... 28.12.05, 15:55 wszystko i nic, to takie powiedzenie :) Odpowiedz Link Zgłoś
facettt Re: z calym szacunkiem... 28.12.05, 15:58 galt napisał: ..byles w marynarce. > A jak marynarka ma sie do zycia.< Juz nawet zartow nie chwytasz... Bylem w narynarce, a i bez z niejedna kobieta... Wbij sobie to do glowy: MILOSC to jedyne uczucie na miare, a nawet PONAD miare czlowieka... I jak Cie dopadnie , to chocbys Profesor byl, nie ma tu mocnych... Odpowiedz Link Zgłoś
kinyoo Re: z calym szacunkiem... 28.12.05, 16:02 pisałam wtedy, że się zgadzam i że pierwsza lekcja już była ;) Odpowiedz Link Zgłoś
galt chwytam zart.. 28.12.05, 16:16 prowokacja sie powiodla. To co piszesz - tak, ale to nie jest milosc. Cisnienie w portkach to nie jest milosc marynarzu. MIlosc to dbalosc o kogos ponad swoj interes. A cisnienie w portkach szuka tylko jednego. To prawie jak powiedznie: mezszczyzni chca jednego ze wszystkimi - kobiety wszystkiego z jednym. Penwo , ze jak cie dopadnie cisineinie w spodniach to przeskoczysz niejeden plotek. Ale to nit jest to co tutaj niektorzy myla z miloscia. Co ja sugeruje to szczerosc. Ja tez nie przejde obojetnie wobec atrakcyjnej kobiety, ale zebym mylil to z miloscia? Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: chwytam zart.. 28.12.05, 16:25 galt napisał: > prowokacja sie powiodla. > To co piszesz - tak, ale to nie jest milosc. Cisnienie w portkach to nie jest > milosc marynarzu. > MIlosc to dbalosc o kogos ponad swoj interes. > A cisnienie w portkach szuka tylko jednego. > To prawie jak powiedznie: > mezszczyzni chca jednego ze wszystkimi - kobiety wszystkiego z jednym. > Penwo , ze jak cie dopadnie cisineinie w spodniach to przeskoczysz niejeden > plotek. Ale to nit jest to co tutaj niektorzy myla z miloscia. > Co ja sugeruje to szczerosc. > Ja tez nie przejde obojetnie wobec atrakcyjnej kobiety, ale zebym mylil to z > miloscia? jestes płyyki Odpowiedz Link Zgłoś
galt gleboki 28.12.05, 16:36 a Ty jestes gleboki: kazdej mowisz, ze ja kochasz, ale zadnej nie mowisz ilu juz to powiedziales - w ramach milosci oczywiscie. Twoja glebokosc, jak sie domyslam, mierzy sie miara, ktora sobie wymysliasz a zaleznosci od sytuacji, a jakbys ja nie wymyslil, ty oczywiscie wychodzisz zawsze na bardzo kompleksowa i rozumiejaca postac. I to mialoby cie wyrozniac? Odpowiedz Link Zgłoś
facettt powiodla sie podwojnie :) galt-a :) 28.12.05, 16:26 galt napisał: > prowokacja sie powiodla. wlasnie :) I dzieki temu nadal milo sobie tu rozmawiamy :) a konca nie widac :) I dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
kamea5 Re: On ona i jego zona 22.12.05, 23:34 rozumiem Twoje postepowanie do pewnego momentu..nie rozumiem natomiast po co były te wspolne spotkania,to dosyc kontrowersyjna sytuacja:) nie bardzo rozumiem na co liczyłas po tym wszystkim,tak samo nie rozumiem postepowania Jego zony...to chory układ?:( Odpowiedz Link Zgłoś
sarita_buzka Re: On ona i jego zona 23.12.05, 00:15 On sie upieral ,Ona zapraszala ,a ja poprostu nie umialam odmowic jego prosbom...To byly zenujace spotkania a jednak w nich uczestniczylam:( Wiem wiem to chore ktos powie,ale wtedy nie docieraly do mnie zadne argumenty,oprocz tego co ON sugerowal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata ja,on i mój mąż IP: *.244.157.86.ip4.tnp.pl 25.12.05, 15:02 Moja historia jest trochę inna. Od 5 lat jestem mężatką. Nasz związek był szczęśliwy, kochaliśmy się. 3 lata temu mąż miał wypadaek. Teraz jeździ na wózku. Pierwszy rok po wypadku był dla niego bardzo trudny, poźniej zaczęło być lepiej. Kiedy wydawało się, że największe trudności są za nami, poznałam Jego. To było dokładnie rok temu, na imprezie sylwestrowej. Do tego czasu nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo brakuje mi prztylulania w tańcu, noszenia na rękach, otwierania przede mną dzwi czy wyręcznia w niektórych pracach. Znowu poczułam się kobietą, a nie tylko opiekunką. Nie potrafię przerwać tej znajomości. Nie powiedziałam mężowi o tym, ale on mnie zna i wie że coś jest nie tak. Jeśli mu powiem, poczuje, że jestem z nim z litości. To banał, ale nie chcę go brdziej ranić. Nie mówiąc mu ranię nas wszystkich. Byliście kiedyś w takiej sytuacji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jotzet-38 Re: ja,on i mój mąż IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 26.12.05, 23:46 Nie byłem w takiej sytuacji. I nie wiem co bym zrobił. Życie jest bardzo skomplikowane i wystawia nas na próby. I co mozna powiedziewć o miłosci ? Jakie są jej granice ? Ja nie wiem. A żyję już bardzo dłuogo. Odpowiedz Link Zgłoś