carlitka
29.12.05, 21:07
taka moze typowa, moze nietypowa sytuacje opisze, z ktorej nie wiem jak wybrnac...
otoz jestesmy ze soba juz 4 lata, jak w kazdym zwiazku bywaly z nami wzloty i upadki, jednakze ostatnio juz lekko sie pokrecilo...
W nagrode za dobre efekty pracy moj zaklad zafundowal nam 2dniowa wycieczke nad morze, jednakze moj mezczyzna powiedzial, ze byloby mu przykro gdybym pojechala, wiec probowalam sie grzecznie wymigac, okazalo sie jednak ze jest to wyjazd obowiazkowy.
Wymigac wiec sie nie da.
Moj mezczyzna nie jest w stanie tego zrozumiec, kiedy mu to powiedzialam, po prostu przestal sie odzywac.
Nie odzywa sie od wtorku, kompletne zero kontaktu, nie odpowiada rowniez na moje telefony i maile.
Napisalam mu juz, ze jesli nie chce ze mna byc przez to ze musze jechac, to moze niech skonczy ten zwiazek, ale oczywiscie na to rowniez nie odpisal...
Nie wiem wiec, czy on nie chce odpisac, bo ma to w glebokim powazaniu, czy sa jakies inne powody jego milczenia.
Mielismy spedzic razem sylwestra, a teraz chyba bedziemy w jednym miejscu ale osobno ;(
Nie wiem co robic, oczywiscie zalezy mi na nim strasznie, to dlugi i dobry zwiazek, ale po prostu juz nie mam sily i nie chce tez robic nic wbrew jemu.
Macie jakies rady?