Jest źle...

09.01.06, 16:10
a będzie jeszcze gorzej jak sobie kubła zimnej wody na głowę zaraz nie wyleję.

Jak ktoś dysponuje tymże kubłem (woda ma być lodowata) to niech leje ile wlezie.
Niestety trzeba trochę przyhamować moją "kochliwość" ;-PPP
    • piotr_321 Re: Jest źle... 09.01.06, 16:11
      Sluze wiaderkiem z woda .... :))))))))
      • meduza4 Re: Jest źle... 09.01.06, 16:17
        Lej, lej na moją głowę, byle szybko!

        Jutro może być za późno by ocalić moje serce :-)
    • obrotowy Re: Jest źle... 09.01.06, 16:20
      meduza4 napisała:
      > Niestety trzeba trochę przyhamować moją "kochliwość" ;-PPP

      Moze jakas "milosc inaczej" przy pomocy lekkich tortur i elektroszoku? :)
      • meduza4 Re: Jest źle... 09.01.06, 16:23
        Ech, elektroszoku doznaję za każdym razem, gdy patrzę komuś w oczy...

        To trzeba jakoś inaczej załatwić :-(
        • caruzzo Re: Jest źle... 09.01.06, 16:26
          a czegoz to milosniczką jestes Pani....
          jakis nowy nabytek?.....;))
        • obrotowy Re: Jest źle... 09.01.06, 16:32
          meduza4 napisała:

          > Ech, elektroszoku doznaję za każdym razem, gdy patrzę komuś w oczy...

          >
          A poszkodowani jak z tego "kontaktu trzeciego stopnia" z Toba wychodza? :)
          • meduza4 Re: Jest źle... 10.01.06, 10:36
            W tej chwili jest tylko jeden poszkodowany ;-PPP
    • jmx "pójdź serce do serca" 09.01.06, 17:16

      etam, po co kubły - nie ma to jak gorąca miłość zimową porą! ;)
      Nawet nieodwzajemniona ;P
      • meduza4 Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 10:38
        Nieodwzajemnionej nie chcę :-(((
        • obrotowy Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 10:53
          meduza4 napisała:
          > Nieodwzajemnionej nie chcę :-(((

          To rozumiem. Ale w zyciu ta nieodwzajemniona rozwija na "X"

          www.ofthesky.net/textures/tre_tex_23.jpg
        • samowolny Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 11:38
          meduza4 napisała:

          > Nieodwzajemnionej nie chcę :-(((

          niekiedy musi nam wystrczyć istnienie tylko naszej miłości do drugiej osoby

          • meduza4 Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 13:39
            Łaaaaa...

            Ja nie potrzebuję kazań, tylko albo odwzajemnienia albo kubła zimnej wody na łeb.
            A w nieodwzajemnienia się nie bawię bo nie jestem masochistką.
            • samowolny Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 14:09
              meduza4 napisała:

              > Łaaaaa...
              >
              > Ja nie potrzebuję kazań, tylko albo odwzajemnienia albo kubła zimnej wody na
              >łeb.

              Po powiedz owemu "wzdychulcowi" co czujesz do niego i niechaj sie
              okresli ..woda albo ogień,
              jak nie jestes masochistka to się nie trzymaj sama w niepewnosci?:))
              • iwona334 Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 14:48
                Samowolny, napisalbys cos raz raz nie na temat i bez sensu, co?

                Bo inaczej, to Ci za poprawnosc pomniki bedzie trza stawiac (pisze bez ironii)
                a kuzwa, nie mam na to kasy i stawiasz mnie w dwuznacznej moralnie sytuacji :)
                • samowolny Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 14:55
                  iwona334 napisała:

                  > Samowolny, napisalbys cos raz raz nie na temat i bez sensu, co?

                  oki..piszesz masz.... srutututu majtki z drutu:)))

                  ps.uf czego człek nie wykona coby go na piedestale nie stawiali:))
                  • meduza4 Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 15:29
                    Samowolek, Ty mi się tu nie wcinaj w moje wzdychanie ;-PPP

                    Miałeś tylko wylać na mnie kubeł wody :-)))
                    • nie_mam_czasu Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 15:31
                      czy podpiecie do sieci wadociagowej i ostudzenie "nie wiem czego" bylo by
                      dopuszczalne meduza4??

                      bo jesli tak to juz rozwijam weza:)
                      • meduza4 Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 17:42
                        Studzimy moją głowę :-)

                        Może być siecią wodociągową.
                    • samowolny Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 15:36
                      meduza4 napisała:

                      > Miałeś tylko wylać na mnie kubeł wody :-)))

                      meduza ...no to luuuu:))
                      a powiadają że śmigust dyngus jest zaraz po wielkanocy?:))
                      • meduza4 Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 17:43
                        Bo ja wiem, kiedy jest? Mnie dzisiaj tego potrzeba a nie po Wielkanocy.
                        Po Wielkanocy to może być o wiele za późno ;-)
                        • nie_mam_czasu Re: "pójdź serce do serca" 10.01.06, 18:12
                          buuuuuuuuuuu
                          mroz chycil :)))

                          hydranty pozamarzane....
                          • meduza4 Re: "pójdź serce do serca" 11.01.06, 10:46
                            Ojej, ojej!!!

                            Co ze mną teraz będzie? Czuję ciepło w sercu a tu trzeba je studzić? :-(
    • tom.machine Re: Nie hamuj proszę 10.01.06, 18:42
      to tak cudne kochać
      • meduza4 Re: Nie hamuj proszę 11.01.06, 10:47
        Ale to tak przykro się potem rozczarować :-(
    • meduza4 Jest gorzej... 11.01.06, 12:03
      A mówiłam, a prosiłam, żeby mnie ratować :-(
      • kaya_ja Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:05
        ja koła ratunkowego nie podałam bo myślę że od miłości nie uciekniesz
        jak iskrzy to nie ma mocnych
        • samowolny Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:08
          kaya_ja napisała:

          > jak iskrzy to nie ma mocnych

          racja "Nie ma mocnych" a że wszyscy "Sami swoi" więc "Kochaj albo rzuć"..:))
          • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:31
            Eeee...

            Ja tam nie chcę, żeby iskrzyło. Na razie iskrzy we mnie. A czy w nim też???
            Diabli wiedzą :-(
            • analityczka Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:36
              ło matko!To Ciebie Meduzia Amor ustrzelił tak na nowy rok???Chyba dostał nowy
              przydział "amunicji"i strzela gdzie popadnie;)
              Niedobry Amorek,niedobry...
              • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:41
                A ustrzelił, cholera :-(

                I to tam trzasnął, gdzie bym się w ogóle nie spodziewała. Jak słabo znałam
                człowieka to się zapierałam, że nie w moim guście.

                Jak poznałam lepiej to mi się zaczęło robić gorąco a do tego serce mi zaczęło
                "pikać". No i co tu teraz robić???
                • samowolny Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:46
                  meduza dlaczego tak wzbraniasz sie przed ta miłością? to w koncu chcesz jej czy
                  nie? i prosze..daj mu szanse i spytaj wreszcie "go" czy ci pszaje?:))
                  Gdzie jest powiedziane że takie pytanie ma zawsze zadawac facet? wiec nie rób
                  ceregieli tylko zapytaj...
                  • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:50
                    Samowolek, czyś Ty zgłupiał do reszty? Przecież to nie przesłuchanie, żeby
                    faceta stawiać pod ścianą i za język ciągnąć :-(

                    A poza tym sprawa jest skomplikowana i nie tędy droga...
                    • samowolny Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:03
                      meduza4 napisała:

                      > A poza tym sprawa jest skomplikowana i nie tędy droga...

                      no to .." za rączke i buzi buzi buzi by zmysłów goraczke obudzić":))
                      na tak serio to daj sobie spokój bo miłość ze współpracownikiem to zły pomysł..
                      co prawda serce nie sługa ale w tym wypadku byłbym stanowczy i dał sobie
                      spokój...to moja dobra rada....ale ty i tak moich rad nie słuchasz
                      • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:35
                        Samowolek, nie gadaj głupot jak nie wiesz w czym problem :-(
                        • samowolny Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:40
                          meduza4 napisała:

                          > Samowolek, nie gadaj głupot jak nie wiesz w czym problem :-(

                          wydaje mi się że problem jest jasny zakochałaś się w koledze z pracy...
                          a ja ci to w dobrej wierze odradzam..
                          • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:44
                            A czy Ty znasz mojego kolegę z pracy, żeby mi go odradzać?

                            Że z pracy to jedno, ale problem nie tu siedzi :-(
                            • samowolny Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:51
                              meduza4 napisała:

                              > A czy Ty znasz mojego kolegę z pracy, żeby mi go odradzać?

                              przeca ja robie ściśle to o co prosiłaś zakładając ten wątek...że
                              przypomne "Niestety trzeba trochę przyhamować moją "kochliwość" ;-PPP "....
                              • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:58
                                No to przyhamuj moją kochliwość (w sensie wpływania na jej tempo) a nie czepiaj
                                się człowieka, którego nie znasz :-(

                                Bo to, że z pracy... to żaden argument. W ten sposób należy poskreślać wszystkie
                                osoby z pracy (bo z pracy), może jeszcze wszystkich policjantów (bo mało
                                inteligentni?), górników (bo brudni?), pracowników budżetówki (bo darmozjady?),
                                lekarzy (bo konowały?) i kogo tam jeszcze znajdziemy.

                                I problem się wtedy sam rozwiąże: nie będzie ani jednego kandydata.
                                A mnie nie chodzi o to, żeby wybrzydzać na potęgę, tylko o to, żeby nie tracić
                                głowy i kontroli nad sytuacją.

                                • samowolny Re: Jest gorzej... 11.01.06, 14:21
                                  sama sobie komplikujesz sprawe rozmyślaniami typu chciałabym a boje się..ale
                                  twoje zabawki twój bałagan
                • analityczka Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:46
                  Z pracy człowiek?
                  • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:50
                    yyyhhhyyy :-(
                    • analityczka Re: Jest gorzej... 11.01.06, 12:52
                      Też nie miał gdzie ustrzelić Qrna!
                      Nie jest dobrze...No nie jest!!
                      A on,że tak powiem,wykazuje jakieś syndromy zainteresowania?Czy zimny jak ryba?
                      • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:38
                        A bo ja wiem, jak u niego syndromy zainteresowania wyglądają? Ja go ledwo znam
                        to skąd mogę wiedzieć czy zainteresowany???

                        Właśnie obiad jedliśmy razem na stołówce, ale przypier... się do stolika nasz
                        kolega z pracy i atmosferę diabli wzięli od razu. A miło było - o religii i
                        filozofii rozmawialiśmy. Jak przybył kolega na trzeciego to już tylko o
                        zawartości talerzy można było pogadać, wrrrrrrrr :-(((
                        • analityczka Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:41
                          No tak.Wpier...ił się między wódke a zakąskę.Te chłopy to za grosz wyczucia!
                          Oj Meduzka się wpakowałaś w niezłą kabałę!
                          A może tak: klina klinem co?Może kota sobie kup czy co?Przelejesz miłość na
                          zwierza.
                          • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:45
                            No chyba pisałam, że mam już dwa koty i kwiatki. Po co mi więcej zwierząt w domu???

                            Obiad na naszej stołówce na szczęście dają codziennie...
                            • analityczka Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:47
                              Wybacz-mięso kiedyś mama wmuszała to i skleroze mam.
                              O obiedzie codzień też nie pomyślałam.Ehh...Ciśnienie spada,zmęczenie
                              doskwiera,nie nadaje się na "Ciocię-dobra-rada".
                              Ide popracować troche-to przynajmniej mi wychodzi:(
                              • meduza4 Re: Jest gorzej... 11.01.06, 13:51
                                A my jedliśmy mięso na tym obiedzie i nie mamy sklerozy ;-PPP

                                Ależ Analityczko, tu nie potrzeba dobrych rad. Ja się tylko bardzo boję,
                                że popsuję wszystko przez swoją głupotę. Stąd ta prośba o kubeł wody na głowę.
                                Łatwiej (choćby z czystego tchórzostwa) uciec na wstępie niż podjąć ryzyko.
                                I najchętniej bym uciekła. Bo jak nie ucieknę to nie wiem jak się to potoczy:
                                tu niczego nie można przewidzieć :-(
Pełna wersja