Przeklęłam?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 21:27
Długawe...
W maju 2004 odszedł do innej mężczyzna mojego życia. Nie będę pisać jak to
przeżywałam, bo stara sprawa, juz mnie nie boli. Ale był on największą
miłością mojego życia- to pokrótce. Odszedł do innej, do B. Już wcześniej
było nie najlepiej,ale mimo to płakałam, ryczałam, klęłam w duchu na nią i na
niego, na nich oboje. Chciałam wszystkiego najgorszego dla nich. Ale
uspokoiłam się, ochłonęłam, zajęłam swoim zyciem. Na jesieni 2004 widzieliśmy
się kilka razy, parę zdań zamieniało się. Potem zupełnie urwałam z nim
kontakt, nie odpisywałam na smsy, zyczenia które mi wysyłał, ignorowałam
próby rozmowy na gg. Cisza totalna. Tak było przez cały 2005 rok. Obecnie
czuję się szczęśliwa, zapomniałam, czas wszystko wyleczył. Nie interesowało
mnie co u niego.
Tydzień temu dowiedziałam się od niego, ze ma już z B. półrocznego synka,
szczerze pogratulowałam, on się cieszy, wysłał mi nawet mailem jego zdjęcia-
pochwaliłam. Nie pobrali sie, razem mieszkają, on czeka na unieważnienie
poprzedniego slubu kościelnego, z tamtego małżeństwa ma syna.
Ktoryś dzień z kolei zaczepia mnie na gg, ja teraz juz z nim rozmawiam, nie
mam juz żalu, ale nie będziemy przyjaciółmi. Powiedział, ze jest prawie
szczęśliwy, zapraszał mnie do nich! na kawę. Grzecznie odmówiłam, próbował
coś sugerować kino, zbyłam milczeniem, parę tekstów dwuznacznych, które też
pominęłam. Nie spotkam się z nim, bo nie czuję takiej potrzeby, ale
porozmawiać z nim na gg- porozmawiam, teraz pamiętam tylko te dobre rzeczy z
naszego związku. I niech tak zostanie.
I teraz sedno. Wczoraj dowiedziałam się,ze jego synek jest chory. Nie od
niego, ale to pewne. Przedwcześnie zarastają mu szwy czaszkowe i ciemiączka.
Jeździli z tym dzieckiem i do łodzi i do warszawy, jakiegoś leczenia podjął
się kraków. Nie wiadomo co z tego będzie, istnieje prawdopodobieństwo że
dziecko ma też jakieś wady genetyczne.
Od wczoraj beczę, nie mogę sobie znaleść miejsca. Ja przecież tak jego i ją w
duchu wyklinałam. Nikt nie wie że ja wiem. Czuję się winna, taka marna wsza.





    • Gość: Warmiak Przeklęłam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 23:43
      Nie pisz bzdur a jakims tam przeklenstwie. To glupota. To jest totalna glupota.
      Swoja droga jestes bardzo dobrym czlowiekiem.:)Mimo smutnej tresci Twojego postu
      przyjemnie jest konczyc dzisiejszy dzien, piatek 13-stego, z przeswiadczeniem,
      ze sa na tym swiecie jeszcze ludzie, ktorzy z taka troska mysla o bolu
      innych.Nawet tych, ktorzy wczesniej skrzywdzili...
      • wila300 Re: Przeklęłam? 13.01.06, 23:47
        Nie chcę Cię straszyć ale przekleństwo zawsze wraca jak bumerang
        do osoby która je wypowiada.
        Uważaj na swoje przyszłe dzieci.
        • Gość: Warmiak Re: Przeklęłam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 23:53
          Chrzanisz Wila 300. Po 300-kroc chrzanisz... :(
          • molly2115 Re: Przeklęłam? 13.01.06, 23:54
            amen;)
        • wila300 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 00:01
          Prawie zawsze tak się dzieje jak napisałam.
          Znam przykłady z życia.
          Zło zawsze kiedyś zostaje kiedyś ukarane, w taki czy inny sposob.
          • exman Re: Przeklęłam? 14.01.06, 10:20
            joa, zachowałaś się znakomicie. Nie możesz sobie nic zarzucić. Masz tu od mnie
            chustkę exmana, otrzyj oczy ... twój czas dopiero nadchodzi ;)
    • white.falcon Re: Przeklęłam? 14.01.06, 14:21
      Nie bądź, Autorko, przewrażliwiona. Na tyle, na ile wiem z różnych zasłyszanych
      opowieści, jeszcze mojej Prababci, przekląć kogoś nie tak prosto i łatwo. Ponoć
      do tego, by kogoś przekląć i to zadziałało trzeba posiadać specyficzne
      zdolności, sporą wiedzę ezoteryczną i znać sposoby. To, że w duchu kogoś
      wyklinałaś - a komu to nie zdarza się. Gdyby wierzyć w "złe oko" i pt. dziwne
      rzeczy, to co najmniej 99% ludzi na tym świecie spotykałyby same nieszczęścia,
      winę za których ponoszą wyłącznie Ci, którzy im z jakiegoś powodu źle życzą.
      Więc nie wmawiaj w siebie głupotek i zabobonów - nie ma w tym nijakiej Twojej
      winy i już. Nie masz jakichś innych zajęć, lepszych, niż wmawianie w siebie
      winy za coś, czego nijak nie jesteś winna.

      Jeżeli mi nie wierzysz, to napisz do jakiejś porządnej wróżki na portalu magii
      i wróżb i każda Ci powie to samo, co ja.
      • joa1001 Re: Przeklęłam? 14.01.06, 17:06
        Nie wierzę we wrózki.
        Logicznie też wiem, że moje " wyklinanie"- trudno nawet tak to nazwać, miało
        cos wspólnego. To logika. Ale wiara katolicka w jakią wierzę sprawia, że czuję
        się źle.
        Nie chcę do tego już wracać. Ale na tamtym etapie byłam bardzo nieszczęśliwą
        kobietą.
        • white.falcon Re: Przeklęłam? 14.01.06, 21:08
          Skoro jesteś osobą wierzącą, to tym bardziej nie powinnaś wierzyć w to, że
          kogoś wyklęłaś aż na tyle skutecznie, by mu zaszkodziło. Skoro jesteś wierzącą
          osobą, to wypowiadaj się z tego księdzu i tyle. Wyrzuty sumienia już masz, a
          nigdzie nie zostało powiedziane ani w Bibliii, ani w Piśmie Świętym, że
          jesteśmy idealni i że mamy cierpieć jak potępieńcy tylko dlatego, że nas
          skrzywdzono i wewnętrznie zezłościliśmy się na kogoś, życząc mu nienajlepiej.
    • Gość: ano zarozumiała to Ty jesteś :) IP: *.localdomain / 80.48.253.* 14.01.06, 18:53
      Naprawdę nie pochlebiaj sobie, że jesteś tak wyjątkowa, iże to właśnie Twoje
      przeklinanie exa wywołało jakieś złe skutki u ich dziecka.
      Zarozumialstwo, że wstyd. Ale podszyte brakiem poczucia własnej wartości i
      strachem, lękiem życiowym.
      Większość osób przy bolesnych i podłych rozstaniach, zdradach, psioczy na
      odchodzących i ich nowe "miłości", nie jesteś tu wyjątkiem.
      A faceta pogoń od siebie daleko bo widać, że ma ochotę z tobą też jeszcze
      pobaraszkować. Niech się zajmuje swoim chorym dzieckiem a nie żeruje dalej na
      Twoich uczuciach.
      Popracuj nad sobą, nad poczuciem własnej wartości,
      bo najwyraźniej nadal jego, i jego komfort życia uważasz ża ważniejszy od
      Ciebie i Twojego życia.
      • joa1001 Re: zarozumiała to Ty jesteś :) 14.01.06, 20:18
        Przecież mnie nie znasz, a takie sądy wypowiadasz, niedorzeczne.
        Na jakiej podstawie twierdzisz, że pochlebiam sobie? Ja nic takiego nie widzę.
        Zarozumialstwo?Lęk? Obniżone poczucie wartości?
        Nie potrzebuję samozwańczych "psychologów".
        Gdzie napisane że dla mnie jego komfort życia jest ważniejszy niż mój?
        Każdy ma swoje zycie i tak już zostanie. Nie obchodzi mnie na co ma ochotę były.
        Nie muszę go poganiać, bo nie widuję się z nim i nie zamierzam. Umiem o siebie
        zadbać. A za rady dziękuję, ale nie ten adres.
        • Gość: ano Re: zarozumiała to Ty jesteś :) IP: *.localdomain / 80.48.253.* 14.01.06, 20:35
          To siedź i myśl, że tsuami w Azji to tez twoja wina bo raz źle pomyślałaś o
          pewnej Indonezyjce.
          • joa1001 Re: zarozumiała to Ty jesteś :) 14.01.06, 20:57
            Rozbawiłaś mnie, autentycznie, mimo tego jadu.
      • oollaa3 Re: zarozumiała to Ty jesteś :) 17.01.06, 17:26
        W jednym się zgadzam z przedmówcą: pogoń go, to chyba nie przyjaźń?
    • joa1001 Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 17.01.06, 18:27
      --------------------------------------------------------------------------------
      Przyjechał do mnie wczoraj do pracy, rozmawialiśmy, wypiliśmy kawę. Powiedział
      jakie miał kłopoty z synkiem, udałam, ze nic nie wiedziałam. Ale podobno jest
      dobrze, odstąpili lekarze od operacji, kontrola za 3 miesiące.
      Ulżyło mi.
      Ale.. On jest dziwny. Ponowie zaprosił mnie do nich do domu na kawę, odmówiłam.
      Zaraz dodał, że od poniedziałku jego dziewczyna wraca do pracy i żebym przyszła
      to zobaczę jego synka, zrobimy śniadanie, pogadamy.Wziął za rękę, oglądał
      pierścionek. Udałam głupią,nie chcę domyślać się o co mu chodzi. Ale wiem
      jedno, jego wizyta sprawiła mi przykrość, czy tak nisko mnie ceni? że przyjdę
      do niego pod nieobecność jego dziewczyny?
      Jest mi po prostu przykro, ale może się czepiam?

      • white.falcon Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 17.01.06, 18:33
        Może odpowiedz sobie na pytanie, po co Ci kontakt z tym człowiekiem? Ja bym
        zrezygnowała ze znajomości, bo mi na kilometr "pachnie" pakowaniem się w
        paskudną sytuację. Nie mam zaufania do takich ludzi, jak opisany przez Ciebie
        osobnik, więc darowałabym i ucięłabym wszelakie kontakty. Ale rób po swojemu,
        Joa1001 - znowu wierz, żyj w zaślepieniu. Tylko ja nie sądzę, by wznowienie
        kontaktów z tym osobnikiem przyniosłoby Ci coś więcej, niż przykrość i wyrzuty
        sumienia - nie jego (to jest jednak egosita, jak wnioskuję z lektury Twoich
        wpisów), a Twoje.
        • Gość: joa1001 Re: Przeklęłam? ciąg dalszy IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.06, 18:55
          Wiesz white falcon, ja bardzo cenię sobie Twoje wypowiedzi, czytałam w róznych
          wątkach.
          Nie wpakuję się w nic, bo mi to też zaczyna śmierdzieć, widzę że koleżeństwo z
          tym człowiekiem nie jest możliwe, mimo iż minęło już tyle czasu.
          On już mnie nie zaślepi, to sobie obiecałam dawno temu.Pozdrawiam
          • white.falcon Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 17.01.06, 19:38
            Mam nadzieję. :-)

            Co zaś dotyczy moich wypowiedzi - miło mi, ale to nic szczególnego, bo piszę
            to, co myślę. :-)

            Także Cię pozdrawiam i życzę, by mimo wszystko udało się Ci obronną ręką wyjść
            z nieciekawej sytuacji. :-)
        • isabelle7 Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 18.01.06, 12:07
          >Nie mam zaufania do takich ludzi, jak opisany przez Ciebie
          > osobnik,
          no wlasnie to subiektywna ocena, opis jego przez nia. Zatem to nie jest
          klarowna prawda. Wykrzywiona przez jej opis. Szkoda, że nikt jej nie opisał. To
          byłoby bardziej obiektywne.
          Opisując sytuacje, człowiek związany w nią, mimownie sie wybiela!
          • bellima Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 18.01.06, 12:40


            izabell- A do czego niby ta "jego opowiesc" miała by ci byc potrzebna??

            facet byl z autorką,
            rzucil ją dla innej,
            tamtej zrobił dziecko i obecnie mieszkają razem,
            teraz szuka napwrót kontaktu z exią,
            ponadto
            facet ma jeszcze jedno dziecko z dawną żoną (nie wiadomo czy już "byłą żoną")

            - czy czoś tu jeszcze trzeba dodać, żeby wiedzieć, iz od takiego popapranego
            typka nalezy uciekac jak najdalej?
            • isabelle7 Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 18.01.06, 20:50
              tak, aby było fair anlezy wysłichac drugiej strony. joa nie jets bez winy.
              Inaczje nie szukałaby na forum potwierdzenia.
      • bellima Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 18.01.06, 09:45
        joa1001 napisała:

        > Przyjechał do mnie wczoraj do pracy, rozmawialiśmy, wypiliśmy kawę. Powiedział
        > jakie miał kłopoty z synkiem, udałam, ze nic nie wiedziałam. Ale podobno jest
        > dobrze, odstąpili lekarze od operacji, kontrola za 3 miesiące.
        > Ulżyło mi.
        > Ale.. On jest dziwny. Ponowie zaprosił mnie do nich do domu na kawę, odmówiłam.
        > Zaraz dodał, że od poniedziałku jego dziewczyna wraca do pracy i żebym przyszła
        > to zobaczę jego synka, zrobimy śniadanie, pogadamy.Wziął za rękę, oglądał
        > pierścionek. Udałam głupią,nie chcę domyślać się o co mu chodzi. Ale wiem
        > jedno, jego wizyta sprawiła mi przykrość, czy tak nisko mnie ceni? że przyjdę
        > do niego pod nieobecność jego dziewczyny?
        > Jest mi po prostu przykro, ale może się czepiam?



        Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego ciągle ty się jego "czepiasz"? jego
        obecnosci? jego problemów? jego potrzeb? jego zachowan? jego związku? jego ?
        jego ? jego.

        Najwyzsza pora uwolnić Twoje myśli od niego i zacząc zyc Twoim zyciem.
        Do czego on dąży to dobrze wiesz, i kazdy to wie
        mówisz -"jak on moze!" i akceptujesz jego "odwiedziny jakby nigdy nic.."
        mówisz -"czy tak nisko mnie ceni?!" i akceptujesz jego "branie cie za rekę" ...
        zamiast parsknąć bezczelnemu śmiechem w twarz.
        przyznaj się sama przed sobą na ile chciałabyś mu ulec i zmarnować sobie kolejny
        kawał życia gdyby tylko ci to zaproponowal..
        Plusem wizyty jest to, że może obrzydzenie do jego zachowan zwycięży. O ile..






        • joa1001 Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 18.01.06, 19:13
          W odpowiedzi Izabelli:
          Tu nie ma żadnego znaczenia czy ja się wybielam ( jak sugerujesz), jego punkt
          widzenia nie jest do niczego potrzebny, do żadnej oceny czegokolwiek. Nie
          twierdziłam,że jetsem bez skazy. On ( to wiem napewno) nie ma do mnie żadnej
          urazy, nienawiści. Poznał inną, odszedł. Kiedyś był żonaty, kiedy się
          poznaliśmy był 2 lata po rozwodzie, miał syna z tamtego związku, który mieszkał
          z matką. Dla mnie rozstał się z poprzednią dziewczyną, mnie zostawił dla B.
          Mają synka.

          Do bellimy:
          Może masz rację, niepotrzebnie zgodziłam się na przyjazd do mojej pracy.
          Wiesz, dopoki zerwałam wszystkie kontakty z nim i nie odpowiadalam na próby
          kontaktów, odizolowałam się na cały rok, ale byłam zdrowa, zapomniałam o nim i
          czułam się szczęśliwa, spełniona własnym życiem. Taraz jestem wybita z rytmu.
          Szczerze? Łapię się na tym że chciałabym żeby czas się cofnął, nie było tej B,
          nie było rozstania, nie było nowego dziecka, żeby był ten czas kiedy wszystko
          było jak najlepiej. To gdzieś na dnie serca się tli.
          Ale wiem,że tak nie będzie, czas swoje zrobił i on ma rodzinę. Z B. się ożeni(
          jak tylko dostanie unieważnienie ślubu kościelnego), on nic mi nie może
          zproponować. Wiem ,że on chyba próbuje się bawić mną, sprawdzać czy jeszcze
          jego urok działa, stąd te branie za rękę. Znam go na tyle, ze wiem iz nie rzuci
          się na mnie ciągnąc do łózka. Raczej zaczeka na mój gest i wtedy być może by
          odmówił, kto wie. Ale ja nie zrobię nic, tego jestem pewna, bo naprawdę ja nie
          jestem tego typu kobietą. Mimo że dałam się potrzymać za rączkę i pozwoliłam
          przyjść na kawę do pracy- to nic nie znaczy.
          Ale szczerze odpowiadając sobie- jestem zdrowsza kiedy go nie widzę.
          • bellima Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 20.01.06, 10:00
            Więc wiesz, że dla tego faceta zdrada, manipulacja kobietami, to norma.
            Byłas kolejna kobietą dla której zdradził poprzednią, i tak samo postąpił z Tobą.
            Ma dwoje dzieci z różnymi kobietami, zdradził Cię i rzucił, twierdzi że teraz
            kocha inną.
            Wiedząc to wszystko, marzysz żeby być z TAKIM facetem.
            Wiedząc to wszystko cwiągniesz jak ćma do ognia do toksycznego związku...
            bo??
            Zastanów się CZEGO chcesz i pragniesz, na razie nie KOGO -ale czego.
            Jak już będziesz wiedzeć czego tak naprawdę chcesz od życia to i znajdziesz
            osobę która będzie Ci to mogła dać, a oprzesz się osobie która ci tego nigdy nie da.
            i będziesz żyć w Zgodzie z Sobą.
            • joa1001 Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 20.01.06, 19:24
              To nie jest tak. To co piszesz już w swojej głowie przerobiłam w ciągu tego
              roku.
              To, ze gdzieś tam tam coś się tli na dnie serca i chciałoby się wynika z
              jakiejś tam tęsknoty za tym co było. Ale to nie znaczy, że ja chciałabym w to
              wejść, bo to nieprawda. To raczej takie myślenie życzeniowe, nie mające nic
              wspólnego z rzeczywistością.
              Ja wiem czego chcę od życia. I nie marzę,żeby do niego wrócić, nie kocham już
              go to tego jestem pewna. A to że gdzieś się roztkliwię- to tylko w 4 kątach.
              • bellima Re: Przeklęłam? ciąg dalszy 23.01.06, 09:41
                Jeśli tak, to myslę, że dalszy czas zrobi swoje.
                Ale nie zatrzymuj go w swoich 4kątach tym "życzeniowym mysleniem"...Jesli
                potrafisz, to mu wybacz, i zamknij drzwi za myślami o nim. Trzeba zrobić miejsce
                dla kogoś właściwszego. Powodzenia.
                • Gość: joa1001 Re: Przeklęłam? ciąg dalszy IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.06, 19:00
                  Ja już mu wybaczyłam, sobie chyba też. Dziękuję
Inne wątki na temat:
Pełna wersja