Gość: Aurora1978
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.01.06, 00:55
Zaraz pewnie zostanę zlinczowana za to co zrobiłam. Ale trudno. Opowiem
krótko o sobie. W tym roku kończę 28 lat. Zawsze byłam ambitna. Odkąd tylko
pamiętam. Dążyłam po trupach do celu. Poszłam na wymarzone studia. Ukończyłam
kursy językowe. Nie miałam na nic czasu. W szkole średniej i wczasie studiów
nie spotykałam się z chłopakami. Uważałam, że to strata czasu. Nie
przeszkadzało mi, że jestem sama. Dopiero kiedy dorobiłam się swojego
mieszkania spostrzegłam, że wszystkie moje koleżanki maja już rodziny. nagle
dotarło do mnie, że jestem SAMA. Co z tego, że miałam stabilizację finansową
i powodziło mi sie nieźle. Dla kogo to wszystko? Zaczęłam analizowac
dotychczasowe życie. Doszłam do wniosku, że muszę coś zrobić. zapragnęłam
nagle być matką. Poczułam silny instynkt. Szukanie faceta do jakiegoś
poważniejszego związku zajęłoby mi sporo czasu. A latka leciały. Wtedy w
głowie zrodził mi się pewien pomysł. Zajdę w ciążę i będę wychowywać dziecko
sama. Jego ojciec, dla mnie dawca materiału genetycznego, miałby się nigdy
nie dowiedzieć o ojcu. To było ponad rok temu. Zaczęłam szukać kandydata.
Pewnego razu zostałam wysłana w podróż służbową. Wieczorem w hotelowym
bufecie dostrzegłam Go...Wysoki ciemnooki brunet. To był ten, którego
szukałam. Napotkałam jego wzrok i uśmiechnęłam się zachęcająco. Po prostu go
uwiodłam...Dużo wypiliśmy. Potem wylądowaliśmy w jego pokoju. dodam jeszcze,
że straciłam wtedy dziewictwo. Uchowałam się przez tyle lat nie dopuszczając
do siebie facetów. Rano ubrałam się szybko i uciekłam. Miałam moralnego kaca.
Wieczorem znó go spotkałam. Spytał czemu uciekłam. Wystarczyło spojrzenie
jego oczu i parę drinków. Uległam. Znowu wylądowaliśmy w jego pokoju. Rano
znowu wyszłam jak spał. Tego ranka miałam wracać do domu. Minęło parę
tygodni. Nie było dnia, żebym o nim nie myślała. Zaczęłam odczuwać objawy
typowe dla kobiety w ciąży. Udało się! Byłam szczęśliwa. Moje życie się
zmieniało. Zaczęłam mieć inne wartości. O nim już nie myślałam. Tylko czasem
przed zaśnięciem. Byłam już około 5 m-ca ciąży, gdy szef pewnego dnia zawołał
mnie do gabinetu i przedstawił nowego pracownika. Myślałam, że upadnę...To
był on. Ojciec mojego dziecka. On też zamarł na mój widok. Patrzyliśmy na
siebie w milczeniu. Szef kazał mi go oprowadzić. Wykręciłam się złym
samopoczuciem. Powiedział, ze gratuluje mi ciąży. Kiedy wychodziłam z pracy
czekał na mnie. Powiedział, że musimy porozmawiać. Ja na to, że nie mamy o
czym. A on, że mamy. Powiedział, że nie mógł o mnie zapomnieć. Szukał mnie
itp. Zaczęło się śledztwo na temat ciąży. Powiedział, żebym nie zaprzeczała.
Ja powiedziałam, że to nie jego dziecko. A on podszedł i mnie
pocałował."Kłamiesz"-ułyszałam i jak oszołomiona pocałunkiem idiotka
odpowiedziałam"to twoje dziecko". To był błąd. Zaczęłam go unikać.
Przychodził do mnie do pokoju w pracy, do domu. Powtarzał, że musimy być
razem. Ja wciąż go zbywałam. BYłam zła na siebie, że mięknę w jego obecności.
On to wiedział. I wykorzystywał. Zaczynałam się powoli łamać. Chodziliśmy
razem na spacery, zakupy, do lekarza. To naprawdę cudowny i troskilwy facet.
Poprosił mnie orękę. Odmówiłam. Po prostu się boję! Boję się być ograniczona
poprzez małżeństwo, boję się utraty wolności. Ja nie potrafię być żoną. Nie
lubię sprzątać i gotować. Nie chcę być mu kulą u nogi. Pewnie chce być ze mną
tylko dla dziecka. Jednak, kiedy to mówię zaprzecza. Poza tym jak mogę
budować coś, co zaczęło się z tak egoistycznych pobudek. Nasz związek nie ma
szans. Poza tym ja tak naprawdę nie umiem być w związku. Z inną kobietą
będzie mu lepiej... Za miesiąc na świat przyjdzie nasza córeczka. Rozczulam
się jak widzę kiedy on przytula się do mojego brzucha i mówi, że nas
kocha...Ja go chyba też...Już nie wiem. Nie chcę być dla niego przykra
niespodzianka tuż po ślubie...