Witam!

22.01.06, 12:30
Rozwiodłam się. W pierwszym okresie "wolnego życia" strasznie przygnębiały
mnie samotne wieczory, były wręcz nie do zniesienia. W każdy weekend dosłownie
uciekałam z domu, byleby nie spędzić go samotnie... W tej chwili mam to już za
sobą, nie straszne mi puste mieszkanie, ani milczący telefon. Mam grupę
zaufanych przyjaciół, rodzinę, na którą zawsze mogę liczyć, fajną pracę,
ale... co będzie, gdy taki stan za bardzo mi się spodoba? Co będzie, gdy
stwierdzę, że facet na stałe to zbyt duży wysiłek? Że lepiej mi samej,
spokojniej, wygodniej? Nie chce mi się marnować czasu na byle jakie
znajomości, rozmowy o niczym... A jeśli przegapię coś ważnego? Ale z drugiej
strony wierzę, że "co komu pisane, to go nie minie", myślę, że rzeczy nie
dzieją się bez przyczyny i bez celu. Tak więc w głębi duszy ciągle mam
nadzieję, że najlepsze dopiero przede mną.
    • Gość: mysiopysio Re: Witam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.06, 12:38
      masz racje co komu pisane to go nie minie i moze juz niedlugo spotkasz kogos
      niezwyklego tylko nie przegap okazji ona moze zapukac niespodziewanie i calkiem
      przypadkowo .....!?
Pełna wersja