Gość: horacjo
IP: *.chello.pl
08.11.02, 14:19
Ciekawi mnie, czy są wśród was osoby, dla których( podobnie jak dla mnie)
zasadniczą motywacją i motorem zainteresowania istotami płci przeciwnej nie
jest wcale pragnienie s p e ł n i e n i a w związku z nimi, osiagnięcia
satysfakcji wypływającej z poczucia realizacji potrzeb natury
emocjonalnej,czy choćby tylko fizjologicznej,ale raczej rozmyślne
utrzymywanie tych potrzeb w sferze potencjalności i niedokonania- tym
bardziej ekscytujące, im szansa ich zaspokojenia staje sie bliższa i
łatwiejsza do osiągnięcia.Interesuje mnie więc wyłacznie droga prowądzaca do
celu, a nie jej kres ,definitywne przebycie.Zródłem przyjmności ( na równi
intelektualnej i...erotycznej :)) jest dla mnie świadomość,że w każdej chwili
mogę przekroczyć granicę, która w stosunkach z interesującą mnie kobietą
oddziela wzajemną, ale niezobowiązującą, ciekawość od emocjonalnego
zaangażowania i intymności.Przekroczenie tej granicy wydaje mi się czymś
trywialnym i niestosownym, naruszeniem reguł subtelnej i wyrafinowanej gry,
która polega na pozostawaniu w jej bliskości, ale nie dopuszcza transgresji.
Jednym słowem lubię flirtować :)