Gość: Maksym IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 10.11.02, 02:03 moge mu go serwowac, aby zbytnio nie przyzwyczail do tych delikatesow i nie poscil mnie z torbami??:))) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
czarna_pantera_102 Re: Whiskas - jak czesto?:) 10.11.02, 15:07 pomyliłeś chyba fora. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maksym Re: Whiskas - jak czesto?:) IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 10.11.02, 20:21 czarna_pantera_102 napisał: > pomyliłeś chyba fora. > pozdr. zatem naprawde nic nie wiesz, o kocim jedzonku??:) Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_pantera_102 Re: Whiskas - jak czesto?:) 11.11.02, 09:42 Gość portalu: Maksym napisał(a): > zatem naprawde nic nie wiesz, o kocim jedzonku??:) wiem, ale o jedzonku dla małych kotków to nie mam "czarnego" pojęcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maksym Re: Whiskas - jak czesto?:) IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 11.11.02, 16:19 czarna_pantera_102 napisał: > Gość portalu: Maksym napisał(a): > > > > zatem naprawde nic nie wiesz, o kocim jedzonku??:) > > > wiem, ale o jedzonku dla małych kotków to nie mam "czarnego" pojęcia a wiesz, to dziwne, bo moj maly Gunio tez jest caly "czarny"... Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_pantera_102 Re: Whiskas - jak czesto?:) 11.11.02, 16:30 Gość portalu: Maksym napisał(a): > > a wiesz, to dziwne, bo moj maly Gunio tez jest caly "czarny"... coś sugerujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Whiskas - jak czesto?:) 10.11.02, 23:11 czarna_pantera_102 napisał: > pomyliłeś chyba fora. > pozdr. Wiesz, Czarna Pantero, chyba nie.:) Nie takie rzeczy tu pisano, więc możemy chyba pomóc komuś, kto ma kota.:)Tak ze zwykłej ludzkiej życzliwości.:) Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_pantera_102 Re: Whiskas - jak czesto?:) 11.11.02, 09:43 white.falcon napisała: > Tak ze zwykłej ludzkiej życzliwości.:) oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Whiskas - jak czesto?:) 10.11.02, 22:38 Nie wiem, czy pomyliłeś forum, ale trafiłeś na kogoś, kto zna koty. Akurat jestem taką osobą i mogę Ci pomóc. Musisz obserwować, co maluch lubi lub nie. Na przykład: pewne produkty firmy "Friskies" nie są - hmm - tolerowane przez konkretnego kota (moga powodować biegunkę - niezbyt miłe, jak kot ci zabrudzi pół domu), inne - jedzą z przyjemnością. Nie przyzwyczaisz kota do czegoś i nie próbuj dopytywać się siebie, czemu Ci to nie pachnie smakowicie. Koty lubią pokarm różny i mają bardziej od nas wyczulony węch. Niektóre lubią rybę, inne wątróbkę - ale na to wpadniesz, gdy Ci zasygnalizuje kot (zjadająć coś, lub nie), próbuj mu urozmaicić dietę czasem dając ocieplone (nie z lodówki) surowe jajko. Mam nadzieję, że wzajemnie zdążyliście polubić się. Pozdrawiam.:) Odpowiedz Link Zgłoś
nianiaw Re: Whiskas - jak czesto?:) 12.11.02, 10:21 U mnie (a mieliśmy kotkę przez ponad 16 lat) karmienie kota odbywało się w bardzo prosty sposób. Naturalny rzekłabym. Kot jadł to co my. To znaczy kurczaczka, schabik, wołowinke (koniecznie młodą). Nie myśl tylko, że "biedactwo" jadło resztki ze stołu "państwa"... Mama kupując mięso zawsze uwzględniała kotkę i to ona pierwsza, z tzw. surowizny, dostawała co lepsze kawałki. Oczywiście zdarzało się jej potem być głodną podczas naszego dojadania "resztek" i wtedy też czasami jej się coś dostało. Ale koniecznie bez przypraw, panierek, no i nie mogło być wcześniej ugryzione przez nas... Ponadto lubiła ryby - zarówno wędzone, jak i świeże (mieszkamy nad morzem). Czasem miała ochotę na rozbełtane jajko. Nie tolerowała mleka. Piła tylko wodę. Za to bardzo lubiła bitą śmietanę (tę "sztuczną" z paczki). Jedzenie do końca swych dni wyciągała z miski na podłogę. Jak udało sie jej upolować wróbla (najpierw na balkonie, potem po przeprowadzce w ogrodzie) zawsze przynosiła go Mamie z miną "masz, przecież ty tu się zajmujesz przygotowywaniem posiłków". A w ogóle to ofiarowała nam niezapomniane 16 lat wspólnego życia i zazdroszczę Ci, że masz Gunia. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Whiskas - jak czesto?:) 12.11.02, 15:13 ale rozpieszczony kot! nianiaw napisała: > U mnie (a mieliśmy kotkę przez ponad 16 lat) karmienie kota odbywało się w > bardzo prosty sposób. Naturalny rzekłabym. Kot jadł to co my. To znaczy > kurczaczka, schabik, wołowinke (koniecznie młodą). Nie myśl tylko, > że "biedactwo" jadło resztki ze stołu "państwa"... Mama kupując mięso zawsze > uwzględniała kotkę i to ona pierwsza, z tzw. surowizny, dostawała co lepsze > kawałki. Oczywiście zdarzało się jej potem być głodną podczas naszego > dojadania "resztek" i wtedy też czasami jej się coś dostało. Ale koniecznie bez > > przypraw, panierek, no i nie mogło być wcześniej ugryzione przez nas... > Ponadto lubiła ryby - zarówno wędzone, jak i świeże (mieszkamy nad morzem). > Czasem miała ochotę na rozbełtane jajko. Nie tolerowała mleka. Piła tylko wodę. > > Za to bardzo lubiła bitą śmietanę (tę "sztuczną" z paczki). Jedzenie do końca > swych dni wyciągała z miski na podłogę. > > Jak udało sie jej upolować wróbla (najpierw na balkonie, potem po przeprowadzce > > w ogrodzie) zawsze przynosiła go Mamie z miną "masz, przecież ty tu się > zajmujesz przygotowywaniem posiłków". > > A w ogóle to ofiarowała nam niezapomniane 16 lat wspólnego życia i zazdroszczę > Ci, że masz Gunia. > > Pozdrawiam > Ania Odpowiedz Link Zgłoś