ladyx Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 09:42 bardziej tchórzostwo, choć wymagające pewnej dawki odwagi, zeby zamiar wcielić w życie Odpowiedz Link Zgłoś
mmaa74 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 09:53 ekstremalna słabość wyrażona wlk. odwagą i chyba egoizm Odpowiedz Link Zgłoś
akrzak1 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 10:24 raczej strach spowodowany niepewnością i totalną bezradnością Odpowiedz Link Zgłoś
iwanowna Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 10:39 strach i tchórzostwo - przy częstej chęci zwrócenia na siebie uwagi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 A może po prostu... 02.02.06, 10:45 wielka tragedia człowieka? Bo samobójstwo nie bierze się z powietrza, jak grypa. Owszem, są przypadki chorób psychicznych, gdzie człowiek nie wie sam co robi. Ale nikt się jak na razie na tym wątku nie zastanowił, ile cierpienia, ile poczucia wyobcowania i niezrozumienia musi siecieć w człowieku, który woli umrzeć niż stawić czoła rzeczywistości. Dlaczego chce umrzeć? Bo nie wierzy, że życie ma sens. Bo nie wierzy, że znajdzie pomoc i wsparcie. Bo widzi przed sobą drogę przez ból do nieskończoności... Odwaga czy tchórzostwo?! Ludzie, to zupełnie nie ta bajka :-( Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: A może po prostu... 02.02.06, 11:08 to ja wole sie poddac bo nie mam sił na nic juz inni odchodza a ja cały czas jestem tu ... Odpowiedz Link Zgłoś
ladyx Re: A może po prostu... 02.02.06, 11:12 A można spytać skąd ten podły nastrój ? Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: A może po prostu... 02.02.06, 11:13 zawsze mozna sie spytac ale nie zawsze ise dostanie odpowiedz ..... Odpowiedz Link Zgłoś
ladyx Re: A może po prostu... 02.02.06, 11:15 owszem, ale postanowiłam spróbować Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: A może po prostu... 02.02.06, 11:17 tez mam pytanie ile macie nicków???? a skad .... taki nastrój Odpowiedz Link Zgłoś
ladyx Re: A może po prostu... 02.02.06, 11:27 też mogłabym spytać o to samo, ale po co. Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: A może po prostu... 02.02.06, 11:31 nonmolto napisała: > to ja wole sie poddac bo nie mam sił na nic juz > inni odchodza a ja cały czas jestem tu ... Ktoś zawsze odchodzi, ktoś inny zostaje... Może po prostu trzeba znaleźć sens takiego porządku rzeczy? Bo nic nie dzieje się przez przypadek i nikt nie obiecał, że życie jest rozsądne a świat sprawiedliwy. Problem w tym, że my się mamy nauczyć czegoś w tym całym bałaganie, który Pan Bóg stworzył... i to dla własnego kaprysu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: A może po prostu... IP: 217.153.161.* 02.02.06, 11:42 Być może warto przeczytać słowa które napisala niedawno niezwykle mądra osoba. Mam nadzieję że się nie obrazi ..może ten mój wpis wyda Ci się brutalny, ale ja wiem, co to znaczy utracić bardzo, bardzo bliską, kochaną osobę. Znam ten ból, przeszłam przez ten ogień w swoim czasie. Ktoś kiedyś powiedział, że w płomieniu najgorętszą jego częścią jest nie ta - czerwona, nie ta - żółta, czy pomarańczowa, ale niebieska. Tamte tylko parzą, choć też boleśnie, niebieska zaś spala na popiół. Ten, kto przejdzie przez niebieską część, spalając się na popiół i odradzając się jak mityczny feniks z popiołów, dostaje inne życie. Życie nowe, bogatsze o smutne doświadczenie, ale dalsze życie, w którym ma miejsce wszystko, w tym miłość. Owszem, miejsca utraconej osoby w sercu nie zastąpi nikt, ale serce jest wielkie i w nim jest miejsce na wiele innych uczuć, doświadczeń, w tym doświadczenia miłości do kogoś innego. Nie bądź małym i słabym Człowiekiem - masz w sobie dość siły, by kochać ludzi i świat, by żyć. Osoba, która odeszła napewno nie chce, byś tkwił w jednym miejscu w przeszłości. Nie idealizuj wspomnień, tylko przyjmij je z całym "dobrodziejstwem inwentarza" i nie "zamykaj" się na świat i ludzi. Żyj. U kresu życia, oby długiego i szczęśliwego, zapewne ta osoba Ciebie spotka i spyta się, czy dobrze przeżyłeś życie, czy byłeś szczęśliwy i czy podzieliłeś to szczęście z kim innym. Tam patrzą inaczej, tam nie ma zazdrości, tylko zrozumienie i docenienie każdego naszego dobrego odruchu, w tym uczuć. Zapewne byłoby jej smutno, gdyby dowiedziała się, że życie poświęciłeś na smutkowanie, zamiast nim się cieszyć, bo tamci - po drugiej stronie - wiedzą, jakim ono jest skarbem, jakim skarbem są uczucia i że nie warto ich trwonić lub zabijać w sobie. Żyj, by choć jedna osoba ucieszyła się, żyj, by brać z tego życia to, co w nim dobre i piękne i dzielić się tym z innymi. Sądzisz, Ze Twoja .. chciałaby, byś był nieszczęśliwy? Nie sądzę. Żyj,.. tak jak potrafisz, najlepiej. (WF łzy mam w oczach) Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: A może po prostu... 02.02.06, 12:05 tak napisałas jak bys mnie znała ... jak bys wiedziała wszystko .... idealizowanie .... moze jak bys sie przedstawiała by było lepiej a nie gosć JA to jest najgorsze doradzanie komus bez imiennie a jak taka osoba faktycznie poełni samobójstwo dzieki "Gosc Ja " bo nagle wszyscy sie wydaja anonimowi... kiedy jest ciezko i zle ale na czym ja sie znam ... czy warto przezywac poznawac na nowo człowieka tak bez konca ... poznawac ukrytego pod kilkoma nickami .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: A może po prostu... IP: 217.153.161.* 02.02.06, 12:11 Jakie ukrywanie? Napisałaś?? Lepiej się zastanów najpierw nad tym co piszesz a potem co inni piszą. Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: A może po prostu... 02.02.06, 12:13 masz racje ..... ok . przepraszam ze czegos wymagam ze cos chce.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: A może po prostu... IP: 217.153.161.* 02.02.06, 12:24 Ja przepraszam. Chyba niepotrzebnie się wtrąciłem/chciałem pomóc Mam nadzieją że szkody nie zrobiłem. A słowa WF są piękne i odnoszą się do wszystkich, tak myślę Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: A może po prostu... 02.02.06, 12:27 dlaczego nie potrzebnie ... dlaczego tak uwazasz .... a czyje to słowa "A słowa WF są piękne i odnoszą się do wszystkich, tak myślę" Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: A może po prostu... 02.02.06, 23:57 "Ja" - dziekuję za miłe słowa na temat mojej wypowiedzi z wątku Gustava. :-) Też bym tę wypowiedż powtórzyła dla Nonmolto, gdyż uważam, że samobójstwo w żaden sposób nie jest rozwiązaniem. To nie kwestia odwagi, czy nie, bo w gruncie rzeczy - co nas w takim stanie obchodzić mogą myśli i odczucia innych. W takim stanie rządzi nami osobisty i dobrze rozwinięty egoizm. Wpis o czyms takim przynajmniej dla mnie jest sygnałem, który wysyła osoba, rozważająca tę kwestię i to sygnał przykry, niepokojący. Tu, na każdym forum za literkami, które odczytujemy, są zywi czujący i odczuwający ludzie. Owszem, bawimy się słownie także, żartujemy, zadajemy pytania i dowiadujemy się czegoś o sobie i innych. Nie odbiegam w tym, co osobiście piszę od standardu licznego miłego grona piszących - stworzyłam masę wypowiedzi głupich i tych mądrzejszych, ale... Jest jedno takie małe "ale", o którym pamiętam. Zawsze na forum może przyjść ktoś, kto potrzebuje pomocy, a w realnym świecie mogło mu zabraknąć życzliwie wyciągnietej ręki, potrzebuje słów, które cofnęłyby go sprzed przepaści, skąd nie ma powrotu. Nie chciałabym, bywając na forum, przegapić taki mały krzyk. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mamy wpływu na czyjeś decyzje, ale może... Zawsze jest to może. i może naiwnie, ale wierzę, że słowami tez możemy innym pomóc, bo w gruncie rzeczy, czym się różni wirtualnie wyciągnięta dłoń od pomocy, niesionej komuś w realnym zyciu, kto znalazł się w potrzasku? Tylko tym, że zwrócimy uwagę na literki i odezwiemy się. Ale czasem trzeba odwagi, by się odezwać, gdyż dużą pokusą jest unikanie rozmów na tematy nieprzyjemne - o samobójstwie, o śmierci, o utracie bliskich. Kiedyś dla ludzi te tematy nie były "tabu". O tym mówiło się otwarcie, te sprawy były naturalnie wpisane w życie. Pokuszę się o twierdzenie, że żyć wtedy było łatwiej. Szkoda, że z tych tematów robimy "tabu", spychamy na margines nieistnienia. Przeciez jesli powie się dziecinnie, że coś nie istnieje i nas nie dotyczy "to" nie przestanie istnieć, tylko my kiedyś, natykając się w sobie lub obok - w otoczeniu na taka sprawę staniemy bezradni, bo nieprzygotowani. Może dlatego nie boję się mówić o tym, co myślę w takich "niewygodnych" wątkach. Bo ufam w to, że może te moje literki komuś pomogą, wesprą w ciężkiej chwili, poczuje, że nie jest sam. Nonmolto, samobójstwo, czym by ono nie było, nie jest żadnym wyjściem. Trzeba mieć odwagę, by żyć, bo umrzeć to każdy głupek potrafi. Pozdrawiam, Sokółka Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: A może po prostu... 03.02.06, 08:15 dziekuje za te slowo moze tego tez potrzebowałem ... Odpowiedz Link Zgłoś
mmaa74 Re: A może po prostu... 02.02.06, 11:41 zawsze są jakieś dobre strony i tego warto się trzymac...można innym zrobic wlk. krzywde i potem oni będą musieli z tym życ, bo tak do końca nikt nie jest zupełnie sam, a sił w sobie ma się o wiele więcej niz sie wydaje, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rambo30 Re: A może po prostu... IP: *.net.ircam.fr 03.02.06, 18:11 masz racje tu cie popieram w stu procentazch wiesz ja kiedys tez chcialem popelnic samobujstwo przez kobiete zostawila mnie nie mialem wtedy dla kogo zyc powiedzialem sobie koncze z zyciem i wypilem 3 paczki lekow na sen lekaze mowili ze powinienem niezyc ale sila wyzsza chciala zebym zyl i sie zaakceptowal i przedewszystkim kocham sievbie Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:03 Ale Romeo i Julia tez popelnili samobojstwo .... A tam byla raczej wielka milosc .... Odpowiedz Link Zgłoś
orus Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:05 Odwaga zdecydowanie Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:11 Nie, bo oni tego nie chcieli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmaa74 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.06, 12:08 Ty ciągle o jednym Piotr, a życie to nie tylko love story... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:13 Jak to nie ? Czymze bylo by zycie bez milosci ????? Odpowiedz Link Zgłoś
ladyx Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:17 piotr_321 napisał: > Jak to nie ? Czymze bylo by zycie bez milosci ????? ...pustką... Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_321 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:30 ladyx napisała: > piotr_321 napisał: > > > Jak to nie ? Czymze bylo by zycie bez milosci ????? > ...pustką... Agonia .... Odpowiedz Link Zgłoś
duszka2 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:18 nonmolto skąd taki temat? samobójstwo moze mieć wiele przyczyn i tak jednoznacznie nie da się określić. Może być i odwagą i strachem i tchórzostwem, niemoca , brakiem umiejetności przyjmowania pomocy, zbytnią wrażliwością, egoizmem, zbytnim skupieniem sie na swoim wnętrzu, niepowodzeniami...i tak można wymieniać długo. Zwykle taka osoba jest w depresji i potrzebuje pomocy psychologa, sęk w tym aby poszła do niego i potraktowała siebie jako jedną z wielu osób, które mają problemy. Każdy ma w swoim zyciu jakis okres, w którym z różnych powodów zapada w deprechę, apatię...zwłaszcza pod koniec zimy... Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:21 nawet Ty sie Duszka znalazłaś .... Odpowiedz Link Zgłoś
duszka2 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:32 czasem sie gubię...nie nosze kompasu;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ladyx Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:36 każdy się czasem gubi... cześć Duszko :) Odpowiedz Link Zgłoś
duszka2 Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:46 witaj, ladyx...;-) a tak w nawiązaniu do kopnięcia w kalendarz, czasami tak sie gubie w tym wszystkim co mnie otacza, że chciałabym od tego uciec...mam jednak świadomośc, że zycie to sinusoida i gorsze chwile są normalne, trzeba je przeczekać. Te lepsze też nie sa wieczne, więc kiedy się kończą to też normalne...i załamywanie sie tego nie zmieni. Nonmolto, czasem trzeba wyjśc ze swojej skorupy i spróbowac dostrzec cos pozytywnego w swojej sytuacji... Nikt nie ma różowo, nawet jeśli stwarza takie pozory to tylko czubek "góry lodowej". Optymizmu trzeba się uczyć dzień po dniu, rozmawiac z ludźmi, robić coś ciekawego...nie pozwalać sobie na to aby był czas na rozmyślanie jak mi źle. Czasem wystarczy sie rozejrzeć wokół...inni mają gorzej, mogłoby być jeszcze gorzej...więc nie jest chyba tak źle.. Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 13:00 zajebista odpowiedz ...fajnie Odpowiedz Link Zgłoś
wesola_kicia Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:32 nomi co Ty wygadujesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 12:52 Nonmolto, wiele razy byłam blisko, bardzo blisko i pewnie wiele razy będę jeszcze...gdy jedyne o czym myslę to odpocząć, zapomnieć, nie istnieć więcej... ale wiesz, zawsze iskierka nadziei, głupiej nadziei, że kiedyś coś się zmieni, przeważa... Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 13:01 nawet ty jestes co u ciebie słychac dawno cie nie słyszałem .... Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 13:10 jak zwykle nonomlto, wzloty i upadki...:) los bawi się mną, pokazuje cukierka, a jak mam go już chwycić, to zabiera na forum już nie piszę ale u Ciebie chyba coś nie tak skoro takie roztrząsasz problemy? Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 13:32 chyba tak... chyba masz racje... Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 02.02.06, 22:01 O co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 03.02.06, 08:14 o samo bójstwo ..... Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 03.02.06, 11:24 Ale dlaczego??? Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 03.02.06, 11:27 @jak kiedys tobie napisałem Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 03.02.06, 11:48 raczej nie ale skoro nie chcesz powiedzieć trudno Odpowiedz Link Zgłoś
van_gorre Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 05.02.06, 01:16 Nie chcesz sobie pomóc bo wydaje ci się ,ze nikt ci nie pomoże ... mylisz się. Piszesz tutaj czyli jednak masz jakiś dylemat nad popełnieniem samobójstwa ... boisz się go bo sama nie wiesz co będzie potem ... a jednocześnie unikniesz bólu który jest teraz ... Dylemat co wybrać ! Ból teraźniejszości czy ukojenie niewiadomego ?! Pamiętaj ,że gdyby wiadomo "co będzie potem" to każdy dążąc do lepszego sam wbiłby sobie nóż w pierś ale tego lepszego ... ? Wiesz co podaj mi swój numer Gadu-gadu. Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: samobójstwo odwaga czy strach ..... 06.02.06, 10:09 a dlaczego mam podac Tobie na gg a czy chce sobie dac pomuc czemu nie pomagaj prosze Odpowiedz Link Zgłoś
khinga NONMOLTO... 06.02.06, 10:15 przeczytaj "Weronika postanawia umrzeć" Paulo Coelho:)) Miłej lektury;) Odpowiedz Link Zgłoś