gdy miłość nadochodzi...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 13:46
No właśnie...
Nadchodzi miłość, wszystko układa się tak jak trzeba,
tak jak jeszcze nigdy nie było, nagle wszystko "do siebie pasuje",
staje się naturalne, oczywiste ale... boję się zaufać.
W głowie mam poprzednie związki, mężczyzn, którzy zranili..
Boje się, że przez tą moją przesadną ostrożność stracę kogoś, kto staje sie
dla mnie coraz ważniejszy, ze w końcu zmarnuję sobie życie.
Jak sobie poradzic?
    • bettina75 Re: gdy miłość nadochodzi... 12.02.06, 14:00
      Optymizm
      jest A i O w tym wszystkim, powodzenia :)
      • Gość: melua Re: gdy miłość nadochodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 14:01
        A i O? :)
        • bettina75 Re: gdy miłość nadochodzi... 12.02.06, 14:12
          Chcialam powiedziec, Alfa i Omega, tzn. poczatek i koniec :-))
          • Gość: melua Re: gdy miłość nadochodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 14:16
            :)
            Tylko, żeby ten koniec nie był tak szybko, że na dobre się jeszcze nie
            rozpocznie...
            Z jednej strony - bezmyślna naiwność - to na pewno nie jest dobrz
            Z drugiej - zbytnia ostrożność - też nie najlepiej.
            Złoty sprodek jest mi potrzebny - tylko jak go osiągnąć?
            • iwona334 Re: gdy miłość nadochodzi... 12.02.06, 15:01
              Gość portalu: melua napisał(a):
              > Złoty sprodek jest mi potrzebny - tylko jak go osiągnąć?

              Dosc prosto: wlacz do decyzji troche logiki i matematyki.
              Ufaj, powiedzmmy, CO TRZECIEMU, ktory jak Ci sie wydaje, zasluguje na to
              troche bardziej, niz np. dwaj pozostali.
              Zwyczajnie ryzykuj - z odrobina kalkulacji.
              Od porazek i zranienia Cie to nie uchroni, moze troche sznse porazki
              zminimalizuje, ale gdy tak nie bedziesz robic, to te "dobre przypadki"
              przeleca Ci miedzy palcami.

              Tak czyni zreszta wiekszosc kobiet. Nie wiesz o tym?
    • bettina75 Nie martw sie na zapas... 12.02.06, 16:08
      to naprawde nic nie wnosi...
    • Gość: z nami zawsze .. Re: gdy miłość nadochodzi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 17:23
      ciepło!
      Jesli wszystko do siebie pasuje mozesz śmiało wchodzić ale jesli jest jedno
      małe "ale" nie śpiesz się.
      Łatwo jest wejść w nieudany związek a poźniej tylko płacz, zdrady i szarpanie
      nerwów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja