vena111
19.11.02, 10:45
Coś Wam opowiem:
Dziesieć lat temu ona 16 lat, on 17 lat, wiec byli naiwni, kochali zycie, nie
myśleli o kłopotach i zakochali sie w sobie.
ON- niepoprawna dusza, troche zabijaka, rozrabiaka
ONA- grzeczna dziewczynka, posłuszna, moze troche naiwna
....ale sie pokochali taka czystą młodzieńcza miłoscią. Po wakacjach jeszcze
sie spotykali, mieszkali 20 km od siebie, wiec to niedaleko i ich miłosc
kwitła i rozwijała sie, ale Ona nagle stwierdziła ze nie pasują do siebie.
Ich drogi sie rozeszły, ale zawsze dzwonili do siebie, spotykali- raz na pół
roku, sms-owali i zawsze coś było miedzy nimi, kazde z nich miało drugiego w
sercu.
Az po trzech latach sie znowu spotkali
ONA- wolna z dzieckiem
ON- w luznym takim chyba nie znaczacym zwiazku , tez z dzieckiem
I NAGLE COS ZNOWY ZAISKRZYŁO,
BYŁO JAK DAWNIEJ DOTYK, ZAPACH, POCAŁUNEK I TO COS CO W SERCU PRZEZ TYLE LAT
TKWIŁO
I WŁASNIE TERAZ ONA ZROZUMIAŁA ŻE ON JEST JEJ WIELKA TAKA PRAWDZIWA MIŁOSCIA,
ŻE GO KOCHA TAK JAK NIKOGO INNEGO NA SWIECIE
czy to nie cudowne, az łezke mam w oku