...dlaczego????

17.02.06, 18:42

...dlaczego boli tak bardzo gdy odchodzi ktos kogo tak bardzo sie
kocha....odchodzi,zamyka drzwi,zabiera ze soba cala radosc zycia...zostawia
bol,lzy,samotnosc... dlaczego???....dlaczego faceta nie stac na nic
wiecej,nie potrafi porozmawiac...czy rzucenie na odchodne "juz cie nie
kocham" zalatwia sprawe???...dlaczego???
    • erora22 Re: ...dlaczego???? 17.02.06, 18:55
      Dlatego, że tak jest najłatwiej. Facetowi trudniej było załatwić sprawe "po
      męsku" i pogadać. 3maj się, głowa do góry,wierz mi, że czas leczy rany, ale
      trzeba swoje przecierpieć. Najważniejsze to się nie poddawać i w końcu uwierzyć
      w siebie.
      • Gość: Lili Re: ...dlaczego???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.06, 19:03
        tak, ale jak nie kocha to i mimowoli to okazuje.. drażni go wszytsko, są
        kłotnie, to widac ze nie łaczy juz to co wtedy...

        Nie jestem za odejsciem, ale za budowaniem. Aby budowac trzeba kochac, oboje
        musza...
        • andi311 Re: ...dlaczego???? 17.02.06, 19:33
          a co ma powiedziec facet jak go zuci kobieta on tez czuje i jego tez to boli
          • Gość: Lili Re: ...dlaczego???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.06, 19:45
            no własnie, każdego boli.
            Ale jest pewna różnica - rzucić to dla mnie np po 3-5 latach razem. To ja się
            zastanawiam czy sie kochali, czy tylko jedno i czemu nie dbali jak rzekomo był
            miłosc. Ale wiem jedno odszedł to odszedł, drugi raz nie musi tak byc:)
            • loonna Re: ...dlaczego???? 18.02.06, 13:20

              droga Lili:)) czy sie kochalismy?-dobre pytanie:) wtedy wydawalo mi sie ze tak
              i to bardzo,bylismy nierozlaczni caly czas razem ,po roku bycia ze soba
              zamieszkalismy razem-bylo wspaniale:)) niestety po pewnym czasie cos zaczelo
              sie psuc...moze oboje bylismy zbyt dumni zeby porozmawiac ze soba szczerze,tak
              z glebi serca...nie wiem i pewnie nigdy juz sie tego nie dowiem. Dawalam z
              siebie wszystko,dla niego chcialam byc najlepsza,najpiekniejsza w zamian
              dostawalam to czego kobieta pragnie najbardziej...
              ...czy to byla milosc??? ...boje sie ze juz nie potrafie zaufac drugiemu
              czlowiekowi,boje sie ze nie pokocham,boje sie ze juz mnie nikt nie pokocha...
    • Gość: andi311 Re: ...dlaczego???? IP: *.net.ircam.fr 17.02.06, 19:39
      to jest takie uczucie jaby ci kroili albo wyrywali cialo kochalem jedno kobiete
      robilem dla niej wszystko nic jej nie brakowalo miala dyskoteki za darmo co
      chciala ale miala tez milosc i co poznala piekniejszego a mowila milosc sie
      liczy teraz to za mno i nie znam slowa milosc dlaczegp bo kobieta do tego
      doprowadzila dziekuje bogu ze mnie lakaze uratowali tak przez kobiete nie
      chcialo mi sie zyc naprawde nie zawsze faceci sa zli
      • Gość: Lili Re: ...dlaczego???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.06, 19:50
        rozumiem ból.. Nie tylko boli, że kochałes, ale ze DAWAŁES tak wiele z siebie,
        tak z serca, bo miłosc to bezinteresownosc. A ona tak jakby wzgardziła tm co
        dawałes. Bol boli bardziej... Ale wiem jedno, nie chodzi o usprawiedliwienie
        jej, ale jak ona nie chciała mogła dac do zrozumienia wczesniej. A tak Ty
        dawałes, aona jakby miała pełno i wiecej nie chciała. Ale mysle, ze tu jest
        inaczje, ze nie pełno tylko ze jakczujemy cos do kogos to od tej osoby cchemy
        brac i dawac, zatem innego dary chocby złote nie sa juz tak wazne jak od
        tamtego. To tak aby naszkicowac jej zachowanie. Dawałes a ona nic sobie nie
        robiła. Masz zal i to normalne, jej tez byłoby zal, gdyby ktos nie chciał jej
        darow.. Miłosc to wzajemnosc i dbanie i jak jednego zabraknie to peka całosc...
      • loonna Re: ...dlaczego???? 18.02.06, 13:25
        andi311- rozumiem twoj bol...sama przezywam to samo...tak bardzo boli,tak
        bardzo ze brak tchu...tego nie da sie opisac...chce wierzyc ze ten bol minie
        nie bedzie juz tak dreczyl....tylko dlaczego tak dlugo trwa...jak dlugo dam
        rade to jeszcze wytrzymac???
        ....to tragiczne ze przez druga osobe nie chce sie nam zyc...dziekuje moim
        przyjaciolom,ze byli przy mnie ,ze nie pozwolili mi .... chce cieszyc sie
        zyciem...moze kiedys...
        • loonna Re: ...dlaczego???? 18.02.06, 13:27

          kiedys ktos powiedzial,ze ... "nie ma bardziej obcej osoby,niz ta ktora sie
          kiedys kochalo" ....dlaczego tak jest??? dlaczego potrafimy zadawac sobie tyle
          bolu???
          • Gość: andi311 Re: ...dlaczego???? IP: *.net.ircam.fr 18.02.06, 14:50
            widzisz ty mialas przyjaciol ja nie i wyladowalem w szpitalu bo chcialem
            zkonczyc z soba niechcialo mi sie zyc bez niej takie zycie potem jak mnie
            uratowali postanowilem wyjechac za granice i tak tulam sie od 6 lat i nie moge
            o niej zapomnoc
            • loonna Re: ...dlaczego???? 18.02.06, 20:27

              tak,mialam to szczescie,ze ktos byl caly czas ze mna,pilnowal zebym nie zrobila
              sobie czegos zlego...po JEGO odejsciu runal moj caly swiat,przestalam cieszyc
              sie zyciem,przestalam miec cele...zawsze bylo MY,NASZE... teraz jest JA,MOJE
              tak ciezko jest to zrozumiec...przyzwyczaic sie...
              ...piszesz ze od 6 lat meczysz sie z dawna miloscia...ja jestem sama od roku i
              miesiaca...nie chce byc sama ale nie potrafie uwolnic sie od wspomnien,wiem,ze
              nie mozna zyc tylko wspomnieniem lecz to jest silniejsze...zycze odwagi i wiary
              nam obojgu....moze kiedys,gdzies...jest ktos...
              • andi311 Re: ...dlaczego???? 18.02.06, 20:36
                powiem wprost jest ktos bo jestes warta siebie wiesz jesli on nie do cenil
                twojej milosci to przykro azle ty tak samo jak i ja musimy zyc tylko prosze
                nierob tego samego bledu co ja nie poswiecaj sie za duzo pracy by o tym
                zapomniec bo ty musisz miec czas na wszystko i na swoje prywatne sprawy i zycie
                ja popelnilem ten blad dla mnie milosc juz nie istnieje liczy sie pieniadz ty
                jestes piekna kobieta o dobrym sercu wiec wszystko przed toba powodzenia
    • iwona334 takie jest zycie, niestety. 18.02.06, 14:58
      loonna napisała:
      .czy rzucenie na odchodne "juz cie nie
      > kocham" zalatwia sprawe???...dlaczego???

      Czy jak ktos na Twoja prosbe zdecyduje sie na dluzsza koncowa rozmowe i
      wytlumaczy, ci dlaczego (bo nie kocham, bo przestalismy sie rozumiec, bo mam<y
      inne cel, bo popznalem kogos innego itd...)

      - z pewnoscia bedzie ladniej?

      TAK

      - ale czy bedzie mniej bolalo?

      NIE. TAK SAMO.


      • Gość: andi311 Re: takie jest zycie, niestety. IP: *.net.ircam.fr 18.02.06, 15:00
        jesli jest sie szczerym to sie prubuje dojsc do porozumienia i rozmwy ale z
        milosci i w milosci tez mozna sie rozstac i byc przyjaciolmi
        • iwona334 Re: takie jest zycie, niestety. 18.02.06, 15:10
          Gość portalu: andi311 napisał(a):

          > jesli jest sie szczerym to sie prubuje dojsc do porozumienia

          Nie zawsze. Gdy milosc minie, albo zakochasz sie w kim innym, to nie ma tu juz
          zadnego pola do porozumienia. A szczera rozmowa spowoduje tylko to, ze
          rozstanie bedzie "ladniejsze" . Ale przez to nie mniej bolesne.
          • andi311 Re: takie jest zycie, niestety. 18.02.06, 15:20
            tu sie z toba zgadzam w 100000000000000000000000000000000000000 procentach
      • loonna Re: takie jest zycie, niestety. 18.02.06, 20:22

        wiem,ze nie bedzie mniej bolalo,bol zawsze jest taki sam...
        ...moze byloby latwiej,moze nie byloby tylu domyslow,szukania winy tylko w
        sobie...
        ...bol bedzie...
    • aqoosia Re: ...dlaczego???? 18.02.06, 15:51
      Wiem, że miłość jest udręką
      Bo się wszystkiego od niej chce
      Ja pragnę mało, malusieńko
      A właściwie jeszcze mniej

      Ździebełko ciepełka
      W codziennych piekiełkach
      W wyblakłym na szaro obłędzie
      Różowa perełka, ździebełko ciepełka
      Znów wiem, że jakoś to będzie

      Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
      I biedne się czuje, niczyje
      Ciepełka ździebełko
      Ździebełko ciepełka
      Wystarczy i nie wszystko przemija

      Ździebełko ciepełka
      Diamencik ze szkiełka
      Czułości kropelka na listku
      Ciepełka ździebełko
      Tkliwości światełko
      W twych oczach wystarczy za wszystko

      Nie chcę wichrów, burz, nawałnic
      Uczuć, w których spalę się
      Jesteśmy przecież łatwopalni
      Dla mnie najważniejsze jest:

      Ździebełka ciepełka...

      Pozdrawiam cieplutko-życzę wiary i siły Aga :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja