mmmkkk2
19.02.06, 17:25
Pogubilam sie...Na zewnatrz jestem zadbana 30, ktora sobie w zyciu poradzi
bez niczyjej pomocy... I tak jest, potrafie podjac odpowiednie decyzje,
potrafie wysluchac innych i im pomoc jak tylko potrafie... Ale jest cos
innego, czego nie umiem . Nie umiem poradzic sobie z moim zyciu prywatnym.
Jestem z mezczyzna, ktorego bardzo kocham... Przez caly rok byly wzloty i
upadki naszego zwiazku, ale zawsze sie godzilismy moze nie umiemy bez siebie
zyc (smieja sie inni) . Ostatnio przesadzil, w klotni przy innych wykrzyczal
mi tyle przykrych rzeczy , ze do tej pory dzwoni mi w uszach. Po miesiacu
wrocilam do niego , bo jakos tak wyszlo. Stara sie widze to po nim, ale jest
jeszcze cos... Sa imprezy z kolegami. Ja pracuje do pozna, ( nie umialam sie
jeszcze do niego po tym wszystkim wprowadzic) i ile razy do niego zadzwonie,
to jest juz po kilku glebszych. najgorsze jest to, ze pije sam na to tez mam
dowody...Inni mi mowia, zebym odeszla, nie mam z nim nic: mieszkania,
dzieci , slubu ... Ale moze jeszcze sie cos uda uratowac, tylko nie wiem
jak . Dlatego prosze o rade...Moze ktos jest w podobnej sytuacji ...