gdzie sa granice uczciwosci?

22.11.02, 16:15
pracuje w prywatnej firmie, do mnie nalezy m.in. zalatwianie korespondencji
firmowej .
podchodzi do mnie kolega-handlowiec i mowi zebym mu dala znaczki bo musi
wyslac list polecony - swoj prywatny.
ja mowie ze nalezy sie 3,20 zl , a on sie mnie wysmial. mowie ,ze
uczciwosc nakazywalaby zaplacic w koncu firma nie ma obowiazku placic za
prywate
pracownikow.. nie zaplacil, nie dalam mu znaczkow. wiem ze to smieszna
kwota ale co z zasadami?
teraz jest na mnie smiertelnie obrazony jak ja smialam sie tak zachowac.
i co wy na to?? mialam racje czy nie??


    • meduza4 Re: gdzie sa granice uczciwosci? 22.11.02, 16:20
      W sumie to mialas racje, bo zaczyna sie od glupich
      znaczkow..... a potem ktos wynosi z firmy co tylko mu
      wpadnie w rece.... Moim skromnym zdaniem to sytuacja
      gospodarcza w Polsce jest ofiara takiej mentalnosci
      -w koncu panstwo to tez "firma" a wszyscy widzimy
      jak jest zarzadzana -biora ci, ktorzy i tak maja,
      a placa za to ci, ktorych na chleb nie stac....
    • Gość: oak Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 22.11.02, 16:23
      Masz moje pełne poparcie.
      Wytrwania w zasadach, siły i odwagi Tobie życzę

      chylę głowę z szacunkiem
      oakie

      p.s (a praca ma to do siebie, że uczęszcza się tam zwykle z braku pieniedzy,
      nie zaś z braku kolegów, sama widzisz ile są warci mniej niż marne 3,20 w
      każdym razie ja dziękuję za takie koleżeństwo .... ale ja mam swoje ścieżki,
      więc potraktuj to jako opinię, a nie radę)
      • yh Re: gdzie sa granice uczciwosci? 22.11.02, 16:33
        dieki, bo juz zaczelam myslec ze moze faktycznie wredna i niekolezenska zolza
        jestem....
        • ja_nek Re: gdzie sa granice uczciwosci? 22.11.02, 17:10
          Miałaś rację. i nie powinnaś się tak przejmować.

          Pozdrawiam
          Janek
    • Gość: krecha Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: *.hwr.arizona.edu 23.11.02, 06:12
      mials racje...

      ale moze Ty nie nalezysz do swiata,
      w ktorym zyjesz...
    • Gość: rb13 Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: 80.48.253.* 23.11.02, 09:16
      Brawo.Tak trzymać . Jezeli każdy by miał takie podejście do swoich obowiązków
      i jeszcze żeby znikła głupota i zadufanie w swoją nieograniczoną wiedzę szefów
      firm to kryzys skończyłby się jutro.Jak znam życie to zostaniesz
      zaszufladkowana jako dziwak nie stej ziemi i wyrzucona na margines mimo nawet
      największych umiejętności. U nas pokutuje wciąż obrona stołka. Co z tego ,że
      jestem nieudacznik jak dzięki układom - jestem bossem .Walcz dalej z głupotą !
      Powodzenia - ostrzegam ,że będzie trudno w pracy !
      Jak jesteś z Krakowa masz u mnie pracę .Napisz na @.
    • Gość: Nati Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.02, 14:47
      popiera w 100% albo zyjemy w panstwie prawa i nie przymykamy oka na drobne
      oszustwa albo nie mamy sie co dziwic ze ludzi na ulicach w bialy dzien
      morduja... od czegos to sie zaczyna, wiem ze moze troche obrazowe porownanie,
      ale wiece o co mi chodzi
    • krecha Re: gdzie sa granice uczciwosci? 23.11.02, 20:54
      Ja musze rozwinac moj post, przez co sprzeciwie sie
      wszystkim powyzej.

      W idealnym swiecie - mialas racje odmawiajac darmowego znaczka.

      Ale nie zyjemy w idealnym swiecie. W naszym realnym swiecie, nie w
      tym jest rzecz, czy Ty mialas racje, czy nie. Mysle, ze pytanie powinno
      brzmiec: czy on mial prawo (racje?) poprosic o darmowy znaczek.
      Tu jest odpowiedz jednoznaczna (chyba?) - nie mial. On nie powinien
      Cie o to prosic; ale poprosil - i stad problemik. Teraz pytanie jest co Ty
      z tym zrobilas? Odpowiedz jest w Twoim poscie - zrobilas z tego
      wiekszy problem.

      Teraz popatrz na to z innej strony: czy warto, zeby taka mala rzecz
      popsula cos wiekszego. Mam na mysli Twoj zwiazek (jakikolwiek on
      jest) z tym gosciem. Nikt nie moze odpowiedziec na to pytanie, oprocz
      Ciebie. Ja jestem czasami w podobnej sytuacji. I wiesz co robie?
      Przymykam oczy, jesli to sa drobiazgi. Wiem, ze pewnie ludzie tutaj
      mnie teraz zgnoja, zem skorumpowany, nieuczciwy, itd. Ale ja tak
      nie mysle - mysle, ze po prostu nie jestem malostkowy (zwykle, choc
      zdarzaja mi sie momenty). Dla mnie wazne jest, zeby nie widziec malych
      ludzkich slabostek. Kazdy takowe ma. I kazdy woli, jak mu sie je wybacza.

      pozdrooffka dla wszystkich,

      krecha
      • yh Re: gdzie sa granice uczciwosci? 27.11.02, 11:25
        krecha napisała:

        > Ja musze rozwinac moj post, przez co sprzeciwie sie
        > wszystkim powyzej.
        >
        > W idealnym swiecie - mialas racje odmawiajac darmowego znaczka.
        > Ale nie zyjemy w idealnym swiecie.

        TYLKO OD NAS ZALEZY CZY BEDZIEMY DAZYC W STRONE IDEALU CZY NIE ;)

        W naszym realnym swiecie, nie w
        > tym jest rzecz, czy Ty mialas racje, czy nie. Mysle, ze pytanie powinno
        > brzmiec: czy on mial prawo (racje?) poprosic o darmowy znaczek.
        > Tu jest odpowiedz jednoznaczna (chyba?) - nie mial. On nie powinien
        > Cie o to prosic; ale poprosil - i stad problemik. Teraz pytanie jest co Ty
        > z tym zrobilas? Odpowiedz jest w Twoim poscie - zrobilas z tego
        > wiekszy problem.

        TO PRAWDA, ZE TEORETYCZNIE Z GLUPIEGO ZNACZKA ZROBILAM DUZY PROBLEM ALE TO NIE
        CHODZI TYLKO O WARTOSC ZNACZKA - ALE O TEZ O FAKT WYMAGANIA! ODE MNIE
        NIEUCZCIWOSCI WOBEC PRACODAWCY. JESLI ZOSTAJE WYSMIANE!: 1.PRZECIWSTAWIENIE
        SIE -JAK BY NIE BYLO W "IDEALNYM WYMIARZE"- KRADZIEZY I 2.SPELNIANIE PRZEZE
        MNIE OBOWIAZKOW SLUZBOWYCH TO JUZ NIE JEST BLACHOSTKA. JEZELI KOLEGA PRZYCHODZI
        PO ZNACZEK /CZYTAJ PIENIADZE PRACODWACY/ Z NASTAWIENIEM ZE "JEMU SIE NALEZY" TO
        COS TU JEST NIE TAK.! NA MARGINESIE - INNY KOLEGA ZARABIAJACY 3RAZY MNIEJ OD
        TEGO - CZASEM PODRZUCA MI LIST DO WYSLANIA I ZAWSZE DAJE PIENIADZE ZEBY MU
        KUPIC ZNACZEK I NIE MA PROBLEMU LIST WYSYLAM.

        > > Teraz popatrz na to z innej strony: czy warto, zeby taka mala rzecz >
        popsula cos wiekszego. Mam na mysli Twoj zwiazek (jakikolwiek on
        > jest) z tym gosciem. Nikt nie moze odpowiedziec na to pytanie, oprocz
        > Ciebie. Ja jestem czasami w podobnej sytuacji. I wiesz co robie?
        > Przymykam oczy, jesli to sa drobiazgi. Wiem, ze pewnie ludzie tutaj
        > mnie teraz zgnoja, zem skorumpowany, nieuczciwy, itd. Ale ja tak
        > nie mysle - mysle, ze po prostu nie jestem malostkowy (zwykle, choc
        > zdarzaja mi sie momenty). Dla mnie wazne jest, zeby nie widziec malych
        > ludzkich slabostek. Kazdy takowe ma. I kazdy woli, jak mu sie je wybacza.

        PRZEMYSLALAM SPRAWE. MASZ TROCHE RACJI, KAZDY MA SLABOSCI I JA TEZ. ALE /TO CO
        NAPISALAM WYZEJ./. MOGE NIE BYC "MALOSTKOWA" JESLI CHODZI O MOJ "MAJATEK" A NIE
        O CUDZY ZA KTORY ODPOWIADAM /JA PILNUJE KASY I WYDATKOW/ . WIEM,ŻE TO BRZMI
        B. "IDEALNIE" ALE PILNUJAC SIE TAKICH ZASAD WYROBILAM SOBIE JAKAS POZYCJE I
        ZAUFANIE W FIRMIE I TO JEST WAZNIEJSZE. NIE POTRZEBUJE TU UKLADOW "REKA REKE
        MYJE" KOSZTEM PRACODAWCY.
        JESLI WYLECE Z PRACY TO TEN KOLEGA NIE BEDZIE PAMIETAL O ZNACZKU ZA 3,20 KTORY
        MU DALAM BO DLA NIEGO TO BYLOBY NORMALNE ZE GO DOSTAL I PRZYCHODZILBY PO
        NASTEPNE. OKAZJI DO NADUZYC JEST MNOSTWO. A JA USTEPUJAC MU STRACE... PRZEDE
        WSZYSTKIM SZACUNEK DO SIEBIE. ;)
        POZDRAWIAM!
        • Gość: krecha Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: *.hwr.Arizona.EDU 28.11.02, 10:25
          yh napisała:

          > TYLKO OD NAS ZALEZY CZY BEDZIEMY DAZYC W STRONE IDEALU CZY NIE ;)

          Dokladnie!!!
          Od nas to zalezy. A wiec MY nie zadajmy od nikogo tego znaczka za 3,20.
          W te strone droga jest przeciez tak latwa i tak bezkonfliktowa.
          SIEBIE zmieniajmy na lepsze. Bo tylko to zalezy wylacznie od nas.
          A innym wybaczajmy, przymykajmy oczy. Bo to jak oni postepuja nie zalezy od nas.

          pozdrooffka :)))

          • mirage? Re: gdzie sa granice uczciwosci? 28.11.02, 10:42
            Gość portalu: krecha napisał(a):

            > yh napisała:
            >
            > > TYLKO OD NAS ZALEZY CZY BEDZIEMY DAZYC W STRONE IDEALU CZY NIE ;)
            >
            > Dokladnie!!!
            > Od nas to zalezy. A wiec MY nie zadajmy od nikogo tego znaczka za 3,20.
            > W te strone droga jest przeciez tak latwa i tak bezkonfliktowa.
            > SIEBIE zmieniajmy na lepsze. Bo tylko to zalezy wylacznie od nas.
            > A innym wybaczajmy, przymykajmy oczy. Bo to jak oni postepuja nie zalezy od
            nas


            no nie Krecha, cos namieszales ;)
            poprawnie ze "MY nie zadajmy od nikogo znaczka.." ale w opisanej sytuacji
            dajac cudzy(firmowy) znaczek innej osobie...to wlasnie MY zadamy od firmy tego
            znaczka (posrednictwo kolegi jest drugorzedne). czyz nie?
            • Gość: krecha Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: *.hwr.arizona.edu 28.11.02, 21:39
              mirage? napisała:

              > no nie Krecha, cos namieszales ;)

              nic nie namieszalem
              wazne, ze siebie mozna kontrolowac - innych nie

              wszystko inne jest drugorzedne
      • Gość: oak wielkoduszność, tolerancja i .. zakłamanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.02, 12:22
        krecha napisała:

        > Ja musze rozwinac moj post, przez co sprzeciwie sie
        > wszystkim powyzej.
        >
        > W idealnym swiecie - mialas racje odmawiajac darmowego znaczka.
        >
        > Ale nie zyjemy w idealnym swiecie. W naszym realnym swiecie, nie w
        > tym jest rzecz, czy Ty mialas racje, czy nie. Mysle, ze pytanie powinno
        > brzmiec: czy on mial prawo (racje?) poprosic o darmowy znaczek.
        > Tu jest odpowiedz jednoznaczna (chyba?) - nie mial. On nie powinien
        > Cie o to prosic; ale poprosil - i stad problemik. Teraz pytanie jest co Ty
        > z tym zrobilas? Odpowiedz jest w Twoim poscie - zrobilas z tego
        > wiekszy problem.
        >
        > Teraz popatrz na to z innej strony: czy warto, zeby taka mala rzecz
        > popsula cos wiekszego. Mam na mysli Twoj zwiazek (jakikolwiek on
        > jest) z tym gosciem. Nikt nie moze odpowiedziec na to pytanie, oprocz
        > Ciebie. Ja jestem czasami w podobnej sytuacji. I wiesz co robie?
        > Przymykam oczy, jesli to sa drobiazgi. Wiem, ze pewnie ludzie tutaj
        > mnie teraz zgnoja, zem skorumpowany, nieuczciwy, itd. Ale ja tak
        > nie mysle - mysle, ze po prostu nie jestem malostkowy (zwykle, choc
        > zdarzaja mi sie momenty). Dla mnie wazne jest, zeby nie widziec malych
        > ludzkich slabostek. Kazdy takowe ma. I kazdy woli, jak mu sie je wybacza.
        >
        > pozdrooffka dla wszystkich,
        >
        > krecha

        Jasne, pieknie. Małe słabostki, pazerność, cwaniactwo i wykorzystywanie
        innych... maluteńkie słabostki. Nie wierzę że tego gościa nie było stać na te
        marne 3,20. Ale to taki gatunek, tu nie chodzi nawet o zysk, tylko o to że
        jestem taki cwany, potrafie wykorzystać swoje znajomości, jestem obrotny. A
        tylko spróbuj mi k... odmówić obrażę się na ciebie śmiertelnie. Tak to
        rzeczywiście wielki problem - stracić sympatię pijawki
        Ja jestem malostkowy, może ktoś inny nie jest, potrafi być wielkoduszny na
        czyjś rachunek, może uważać, że warto przyjaźnić się z kimś, kto uzależnia ta
        przyjaźń od takich drobnostek.
        Nie tylko ty przymykasz oczy, to przymykanie oczu to nasza narodowa
        specjalność. Jesteśmy tacy wspaniali i wielkoduszni. Przymykamy oczy na
        przekręty, matactwa i oszustwa, byle tylko mieć spokój i w imię "koleżeństwa".
        Zaczyna się zawsze od takich drobnostek. Dziś znaczek, a co jutro ZUS,
        PROCOM ??? OŻARÓW ??? Małe Ludzkie słabostki nie mają nic wspólnego z chłodną i
        wredną kalkulacją. Ludzkie słabostki to mogą być problemy z koncentracją,
        zapominanie albo jak ktoś zaśpi do roboty, ale nie jak ktoś w imię własnego
        cwaniactwa stawia na szali swoje (niby) koleżeństwo.

        Niedobrze się robi jak się patrzy na tak pojmowaną wielkoduszność i tolerancję
        • Gość: krecha niezłomnego się omija... n/t IP: *.hwr.Arizona.EDU 28.11.02, 10:30
          • Gość: oak niezłomnego się omija... są gorsze nieszczęscia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 11:11
            No to się omija ale czy z tego powodu nalezy przestać być niezłomym ?.
            Jak kto woli. Mnie tam akceptacja, poklask ani stadko "przyjaciół" nie są
            potrzebne. Tacy ludzie mogą mnie omijać do woli i budować sobie ten świat po
            swojemu, a potem wylewać łzy, że ktoś ich wykorzystał, oszukał albo sprzedał za
            garść szklanych paciorków. Mogą uznać za miernik jakości swego istnienia
            ilość "przyjaciół". To ich życie i ich problem. Lecz fakt że miliony much much
            nie mogą się mylić nie nakłoni mnie jednak bym jadał g...
            I zawsze mogę sobie zaspiewać ..."dziękuję, nie tańczę, wolę obok stać, własne
            myśli mieć, sam o siebie dbać..."
    • Gość: grogreg Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: proxy / 212.160.165.* 25.11.02, 09:38
      To nie twoj kolega przelewa na twoje konto co miesiac pieniadze, prawda?
      No to sama sobie odpowiedz komu jestes winna uczciwosc i lojalnosc.
    • yh Re: gdzie sa granice uczciwosci? 27.11.02, 11:31
      atmosfera w pracy powoli zaczyna byc znowu mila wiec "nie ma tego zlego...." a
      ze znaczkami bede miala spokoj ;)
      dzieki wszystkim za wsparcie moralne;)
      • Gość: Jureek Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: 62.8.156.* 27.11.02, 11:38
        yh napisała:

        > atmosfera w pracy powoli zaczyna byc znowu mila wiec "nie ma tego zlego...." a
        >
        > ze znaczkami bede miala spokoj ;)
        > dzieki wszystkim za wsparcie moralne;)

        Czyżbyś pisała na forum z pracy? To byłoby straszne.
        Jura
        • yh Re: gdzie sa granice uczciwosci? 27.11.02, 11:51
          Gość portalu: Jureek napisał:

          > Czyżbyś pisała na forum z pracy? To byłoby straszne.
          > Jura

          wyobraź sobie ze z kawiarenki intern., takie dziwne?
          • Gość: Jureek Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: 62.8.156.* 27.11.02, 11:59
            yh napisała:

            > Gość portalu: Jureek napisał:
            >
            > > Czyżbyś pisała na forum z pracy? To byłoby straszne.
            > > Jura
            >
            > wyobraź sobie ze z kawiarenki intern., takie dziwne?

            Tak, dziwne. Większość (w tym i ja) pisze tutaj z pracy.
            Ale jeśli z kafejki (masz drugą zmianę, tak?), to podziwiam.
            Jura
            • yh Re: gdzie sa granice uczciwosci? 27.11.02, 14:03
              Gość portalu: Jureek napisał:

              > yh napisała:
              >
              > > Gość portalu: Jureek napisał:
              > >
              > > > Czyżbyś pisała na forum z pracy? To byłoby straszne.
              > > > Jura
              > >
              > > wyobraź sobie ze z kawiarenki intern., takie dziwne?
              >
              > Tak, dziwne. Większość (w tym i ja) pisze tutaj z pracy.
              > Ale jeśli z kafejki (masz drugą zmianę, tak?), to podziwiam.
              > Jura


              tak ale gwoli scislosci - swieta nie jestem ;)) co do laczy internetowych: jak
              laczylismy się przez TePSe nie korzystalam w pracy, teraz mamy stale lacze=
              stala oplata bez wzgledu na czas korzystania z internetu.
              wszyscy maja rowny dostep i moga korzystac o ile nie zawalaja swojej pracy.
              jesli wszystko jest zrobione i "hula" to w wolnej chwili kazdy moze serfowac.
              Tych „chwil” oczywiście nie ma za duzo ;)) . moje obowiazki to 1. byc w firmie
              od...do... i zalatwiac biezace sprawy 2.zrobic
              moja "dzialke" /pracy /dokumentace,analizy,itd itp/ wiec jesli nawet nie
              wyrobie sie z praca w przepisowych 8 godz. to siedze po godzinach za darmo albo
              wieczorami w domu i nie narzekam jak to mnie wykorzystuja. taki rezim sobie
              nalozylam i się go trzymam, wydaje mi się ze jest „prawomyslny” . wiec i w moim
              interesie jest aby w pracy pracowac a zabawiac się co najwyzej w przerwie
              sniadaniowej albo jak mam migrene i do niczego innego się nie nadaje;) . ale
              jak naprawde chce cos „podzialac” w internecie to ide do kafejki gdzie mogę na
              luzie puscic wodze fantazji ;)

              • messja Re: gdzie sa granice uczciwosci? 27.11.02, 18:39
                nie wypowiadalam sie w sprawie znaczka, bo choc w zasadzie bardzo cenie sobie
                uczciwosc, to chyba jeszcze bardziej umiar i zdrowy rozsadek. nie bardzo mnie
                bawilo wiec, takie "chuzia na juzia" dlatego tylko, ze chcial sie "dorobic na
                znaczku":)
                prawde mowiac, nie wiem jak bym postapila na twoim miejscu, ale jesli chodzi o
                drobiazg, to napewno stralabym sie nie robic z tego wielkiego problemu.
                natomiast twoja ostatnia wypowiedz bardzo mi sie podobala.
                szczera i prosta.
                cenie sobie ludzi, ktorzy potrafia wypowiadac sie rzeczowo i nie daj sie
                podejsc prowokacji.



                >
                > tak ale gwoli scislosci - swieta nie jestem ;)) co do laczy internetowych:
                jak
                > laczylismy się przez TePSe nie korzystalam w pracy, teraz mamy stale lacze=
                > stala oplata bez wzgledu na czas korzystania z internetu.
                > wszyscy maja rowny dostep i moga korzystac o ile nie zawalaja swojej pracy.
                > jesli wszystko jest zrobione i "hula" to w wolnej chwili kazdy moze serfowac.
                > Tych „chwil” oczywiście nie ma za duzo ;)) . moje obowiazki to 1. b
                > yc w firmie
                > od...do... i zalatwiac biezace sprawy 2.zrobic
                > moja "dzialke" /pracy /dokumentace,analizy,itd itp/ wiec jesli nawet nie
                > wyrobie sie z praca w przepisowych 8 godz. to siedze po godzinach za darmo
                albo
                >
                > wieczorami w domu i nie narzekam jak to mnie wykorzystuja. taki rezim sobie
                > nalozylam i się go trzymam, wydaje mi się ze jest „prawomyslny” . w
                > iec i w moim
                > interesie jest aby w pracy pracowac a zabawiac się co najwyzej w przerwie
                > sniadaniowej albo jak mam migrene i do niczego innego się nie nadaje;) . ale
                > jak naprawde chce cos „podzialac” w internecie to ide do kafejki gd
                > zie mogę na
                > luzie puscic wodze fantazji ;)
                >
    • Gość: Iza Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: *.lodz-polnoc.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 13:20
      Uczciwosc (podobnie jak wiara, nadzieja i milosc) po prostu NIE MA GRANIC.
      Ot tak mnie naszlo... Pozdrawiam,
      Iza
    • Gość: oh Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: *.punkt.pl / *.opole.punkt.pl 18.01.03, 16:05
      jak dobrze, ze zdarza sie jeszcze uczciwy magazynier, ktory przynosi pieniadze
      na zmaczki
      :)
      • Gość: pryncypialny Re: gdzie sa granice uczciwosci? IP: *.chello.pl 18.01.03, 16:32
        Znaczek owszem, głupstwo- ale tresura ,jaką zastosowała nasza dzielna koleżanka
        jest warta jak najszerszego rozpowszechnienia w naszym społeczeństwie Polaków-
        cwaniaczków.Wszyscy niby latają do kościoła, znają Dekalog- i co z tego ?
        Złodziejstwo na każdym kroku. Co tamm niby znaczek w stosunku do afer na
        szczytach władzy.Tylko że palantom sprawującym władzę, gdy jeszcze jej nie
        mieli,nikt nie powiedział ani nie pokazał empirycznie co to przyzwoitość.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja