hmmm....jaskinia

28.02.06, 09:48
dzien dobry, jakos dziwnie wracac do pieknych, starenkich bibelotow, ale
wlasciciwie dlaczego nie..?

Jaskinia
Szymborska Wisława




Na ścianach nic
i tylko wilgoć spływa.
Ciemno i zimno tu.

Ale ciemno i zimno
po wygasłym ogniu.
Nic - ale po bizonie
ochrą malowanym.

Nic - ale nic zaległe
po długim oporze
pochylonego łba.
A więc Nic Piękne.
Godne dużej litery.
Herezja wobec potocznej nicości.
nienawrócona i dumna z różnicy.

Nic - ale po nas,
którzyśmy tu byli
i serca swoje jedli,
i krew swoją pili.

Nic, czyli taniec nasz
nie dotańczony.
Twoje pierwsze u płomienia
uda, ręce, karki, twarze.
Moje pierwsze święte brzuchy
z maleńkimi paskalami.

Cisza - ale po głosach.
Nie z rodu cisz gnuśnych.
Cisza, co kiedyś swoje gardła miała,
piszczałki i bębenki.
Szczepił ją tu jak dziczkę
skowyt, śmiech.

Cisza - ale w ciemnościach
wywyższonych powiekami.
Ciemności - ale w chłodzie
przez skórę, przez kość.
Chłód - ale śmierci.

Na ziemi może jednej
w niebie? może siódmym?

Wygłowiłeś sie z pustki
i bardzo chcesz wiedzieć.
    • mathias_sammer Jaskinia pan? 28.02.06, 15:24
      A czy znaczek towarowy z Twoim imieniem jest przypiety, bo ze Szymborska
      cytujesz to widze i lubie:).



      Poza tym, rozgladam sie i cos mi swita..gdzies mi cos zdzwoni...Musze pomyslec.

      M.S.
      • kowianeczka Re: Jaskinia pan? 28.02.06, 17:14
        O tym dzwonku to w sprawie jaskini, czy tez dziwnego otoczenia na romantice..?

        Bo jesli w sprawie przeze mnie utworzonej jaskini to stare dzieje, jeszcze z
        epoki przedlodowcowej, a dzije przypominialy mi sie wylacznie pod wplywem
        inspiracji, a jak wiesz, forum inspiruje, bo jak na razie nie ewoluuje:)))))).

        Nastepnym razem prosze przyniesc jakis ladny wiersz..zeby inny mogli
        poczytac:DDD

        kowianeczka
    • mathias_sammer Re: hmmm....jaskinia 01.03.06, 08:56
      *** (podaj mi rękę...)

      podaj mi rękę
      zostawmy w oddali ten świat
      ja jestem Tobą
      ty patrzysz przed siebie
      chodź nie bój się
      spójrz na gołębie
      maleńkie okruchy codzienności
      na słonecznym bulwarze odmierzają czas
      rytmem swych rozchwianych kroków
      cóż mogę wam dać
      mówicie że nikt wam nie ufa
      ludzie przestali wierzyć poetom
      bądźcie spokojni nikt jeszcze nie czytał z luster
      ogrzej ręce w żarze szarych zdarzeń
      na razie trzeba żyć
      niech nam się marzą lepsze dni
      puchem ptasim kamiennych ulic
      piszemy swój życiorys
      grzebieniem sprzedanych rąk brodzimy
      w bezużytecznej masie pustych butelek
      w koło śni się makiem
      czerwień już dawno stąd odeszła
      już nie odrywamy wzroku od bruku
      szaro kładzie się na trawie nasz kształt
      świetlnym złudzeniem unoszą się przestraszone gołębie
      za blisko do nich podeszłaś
      włosy masz zmoczone przeszłością
      ludziom zagubionym ofiarujemy tęczę
      utkaną z quasi-ptasich wspomnień
      • mathias_sammer Re: hmmm....jaskinia 01.03.06, 10:01
        *** (gdy się kiedyś spotkamy...)

        gdy się kiedyś spotkamy
        przywitasz mnie uśmiechem
        i przedstawisz swoje dzieci
        pokażesz mi swoje miasto
        i domek z ogródkiem
        zaparzysz kawę
        i zadzwonisz do męża
        żeby wrócił wcześnie
        spojrzysz mi w oczy...

        może kiedyś przypadkiem usłyszysz
        że już dawno umarłem
        dlaczego?
        nigdy się nie dowiesz
        • mathias_sammer kowi- ten jest sliczny:) 01.03.06, 10:12
          *** (w moim śnie)

          w moim śnie
          labirynty zdrady
          czekają na wytezeuszonych
          czarne wrony
          żagle śmierci
          i zdziwnienia
          na wpółopuszczonej
          w osłupiałym pałacu
          zakrzepła bezsilność
          rozlaną krwią byka
          po upokorzeniu Ariadny
          jeszcze słodsze przebudzenie


          Autor nieznany, ale wspanialy poeta.

          M.S.
          • kowianeczka a teraz ze starych kaset zagram 01.03.06, 11:50


            muz. i sł. J. Brel, przekł. W. Młynarski, wyk. Michał Bajor


            Nie Jef, nie jesteś sam
            I wierz mi, robisz błąd
            Gdy tak rozpaczasz, że
            Kolejna z twoich dam
            Tleniona zołza bląd
            Puściła w trąbę cię
            Jef, sam nie jesteś, nie
            I wierz mi, że to wstyd
            Gdy ronisz gorzkie łzy
            Że to półku..e złe
            Wymalowane zbyt
            Wypchnęło cię za drzwi
            Więc nie rób dłużej
            Pośmiewiska z siebie
            Dla zgorszonych mam i cioć
            Z chodnika wstań
            Spadamy stąd
            Spadamy, Jef
            Chodź, chodź

            Chodź, mam jeszcze parę stów
            Pójdziemy przepić je
            Niedrogie bistro znam
            Chodź, gdy stracę parę stów
            Też bracie nie martw się
            Jak król mam kredyt tam
            Będziemy tęgo jeść
            Krewetki, frytki raz
            Krewetki, frytki bis
            I wino pić do dna
            Gdy nie pomoże
            To zmienimy lokal
            Bo Madame Andre od dziś
            Dziewczyny nowe ma
            I świat się będzie śmiał
            I zaśpiewamy znów
            Jak kiedyś, ile sił
            Jak gdybym forsę miał
            Jak gdybyś młody był

            Nie Jef, nie jesteś sam
            Więc rozchmurz bracie twarz
            I dźwignij cielsko swe
            Wiem, że pod swetrem tam
            Pęknięte serce masz
            Że smutno ci i źle
            Jef, Jef, nie gadaj mi
            Że prosi serce twe
            O ostateczny cios
            Że czeka szyja twa
            Na zaciśnięty sznur
            Że tak swój skończysz los
            Dokoła widzów moc
            Niekiepskie kino ma
            Za darmo z ciebie Jef
            Więc wstawaj już
            Spadamy stąd
            Spadamy Jef
            Psiakrew

            Chdź, gitarę jeszcze mam
            Dla ciebie błysną z niej
            Płomyki jasnych nut
            Chodź, piosenki takie znam
            Co ulżą doli twej
            Rozgrzeją serca lód
            Sprawdzimy w banku
            Kurs dolara USA
            Skoczymy tam na mur
            Gdy los ciut grosza da
            Gdy smutny będziesz wciąż
            Poradzę ci, psia mać
            Co zrobić, żeby się
            Rockefellerem stać
            Znów zaśpiewamy tak
            Jak gdyby każdy z nas
            Na śmierć zapomniał już
            Że kieszeń pusta
            A parszywa starość tuż

            Chodź Jef
            Chodź
            Jef
        • kowianeczka jaskinia 01.03.06, 11:54


          muz. i sł. J. Brel, przekł. W. Młynarski, wyk. Michał Bajor


          Skrywając męskość mą
          W ręczniczek szczupły ciut
          I w garści mydła ćwierć
          Hołubiąc ile sił
          Następny, następny

          Dwadzieścia miałem lat
          I stało nas tak stu
          I każdy przed kimś był
          I każdy po kimś był
          Następny

          I towarzyski szlif
          Ów pierwszy szlif mi dał
          Wojskowy burdel, co
          Na gumach kółka miał
          Następny

          I choć nie było w tym
          Czułości nic a nic
          Choć wolał przy tym bym
          Nie śpieszyć się, mieć czas
          Ale następny

          I choć nie Waterloo
          Lecz i nie Austerlitz
          W objęciach owych dam
          Oczekiwało
          Następny

          I wielu z nas ten głos
          Co ciszę ciął jak nóż
          Do wielkiej armii ciot
          Na zawsze wcielił już
          Następny

          I klnę się tutaj na
          Mych krętków blady tłum
          Że ten naglący głos
          Po nocach mi się śni
          Następny

          I czosnek śmierdzi w nim
          I chrzczony wodą rum
          To jest narodów głos
          To głos wezbranej krwi
          Następny

          To jest kobiety głos
          Która w spełnienia czas
          W sekundę potem już
          Mamrocze: zrób to raz
          Następny

          Następni wszystkich ras
          Ze wszystkich świata stron
          Swą dłoń mi dajcie, lecz
          Nie pocieszajcie mnie
          Następny

          Że być następnym niż
          Poprzednim lepiej jest
          Że mimo wszystko to
          Mniej upokarza cię
          Następny

          Na stryczek splatam sznur
          Nóż ostrzę nocą złą
          Bo jeśli żyć, to jak
          Jak żyć, by nie być wciąż
          Następnym
          • mathias_sammer Re: jaskinia 01.03.06, 15:17
            Oj skrywam meskosc swa, skrywam, choc tak niewiele mam do ukrycia:)))

            A tu troszke usmiechu "Oda do kaszanki"

            www.miastoplusa.pl/kp/kuchnia/news7.jsp
            • kowianeczka Re: jaskinia 02.03.06, 09:13
              Oj dziadziu:)
              Kaszanki swietne!
              kowianeczka
    • kowianeczka jaskinia 07.03.06, 10:04
      sfinks
      (wtorek, 07 marzec 2006) Autor Tadeusz Dudek
      sfinks
      wybacz słowa
      pogrubiają ciebie
      a ściany między nami
      wydawały się z początku
      takie niezbędne wyraźniej czuję
      twoją obecność kiedy chcę zrozumieć
      skrzypienie drzwi puściłaś wodę z kuchni
      zapach płynie zagadkowy uśmiech błysk oczu
      więcej jeszcze w domyśle buduję cierpliwie piramidę
      z tych klocków kiedy skończę być może uda się chociaż raz
      z niej wzlecieć


      www.poeci.com
Pełna wersja