I'm so sick

01.03.06, 23:19
I'm so sick
of you pretending
that you don't need anyone
I say I'm here

You know I care
But still you pretend like
You don't need anyone there
You on the edge
Of breaking down
I try to make you
Tear down thos walls you've
Been hiding in
For several years
I'm sick of this how you make
Me break down to tears
So I'm asking you
Won't you please
Get rid of those fears
That make you
Scared of what we could become
If only you let me help you
You'll realize how nice
Things can become
You'll never have a fear of breaking down
You'll never have a fear of get turned down
So please just give me a chance to
Know who you really are
And I promise
You will never have a fear
After I finish telling you I'm hear..
Submitted by brad

    • temp36.6 Re: I'm so sick 01.03.06, 23:50
      Miroslav Holub
      z tomu „Aczkolwiek"
      Aczkolwiek wiersz powstaje wtedy, kiedy nic innego już nie pozostaje,
      aczkolwiek wiersz jest ostatnią próbą porządku, kiedy nieporządku mamy powyżej
      uszu,
      aczkolwiek poeci potrzebni są wtedy, gdy najbardziej potrzebna jest
      także wolność, witamina C, komunikacja, prawo i leczenie
      nadciśnienia,

      aczkolwiek „być artystą znaczy zawieść, a sztuka jest wiernością zawodzeniu”
      jako rzecze Samuel Becket,

      wiersz nie jest rzeczą ostatnią lecz rzeczą pierwszą człowieka.

      *
      Aczkolwiek wiersz jest tylko małą maszynką ze słów (jako rzecze William
      Carlos Williams), małą maszynką ze słów tykającą w świecie
      megamaszyn i megaton i megaelektrovoltów,

      aczkolwiek w świecie wiersza nie można przebywać o wiele lepiej niż
      w którymkolwiek innym świecie, aczkolwiek świat wiersza jest beznadziejny,
      rodzi się
      z beznadziei i znika w beznadziei historii ducha,

      aczkolwiek „sztuka nie rozwiązuje problemów, ale raczej tylko je podnosi",
      jako rzecze Susan Sontag,

      jest jednak wiersz jedynym mieczem i tarczą.

      albowiem nie jest w zasadzie i istocie nawet tak przeciw tyranom, przeciw
      automobilom, przeciw szaleństwu i rakowi i bramom śmierci,
      lecz przeciw temu, co jest wciąż, wciąż wewnątrz i na zewnątrz, wciąż przed
      i za i w środku, wciąż z nami i wobec nas;

      jest przeciw pustce. Wiersz jest byciem przeciw pustce. Przeciw pierwotnej i
      wtórnej pustce.

      *
      Granice pustki: Pustka zaczyna się tam, gdzie kończą się granice człowieka.
      Granice człowieka jako zasady porządkującej i orzekającej, widzącej i
      układającej plan przeciw entropii martwych rzeczy.
      Granice człowieka poszerzają się i zwężają, pulsują z jego energią.

      I jest większa pustka tam, gdzie człowiek bywał, niż tam, gdzie nie było go
      nigdy. Przestrzeń międzygwiezdna nie jest pusta, lecz nie ma straszliwszej
      pustki niż ludzki przybytek w ruinie.

      I wyjałowiona myśl.

      Obserwując gwiazdy, odczuwamy pustkę, która nie pochodzi od nich.

      *
      Pustka nie zbliża się jak katastrofa i nawałnica. Pustka się sączy. Pustka się
      sączy z dziurawego dachu i zaświnionego biurka. Pustka się sączy przez
      pęknięcia w drogach i pęknięcia w snach. Wytrych, którym pustka otwiera nazywa
      się Więc-to-ja-mam-już-gdzieś.

      Pustka nie jest poznaniem bezsilności lecz postulatem bezsilności. Przyznaniem
      sobie prawa do bezsilności. Chceniem bezsilności.

      Pustka to krople, które sami uważamy za potop, który według prawa ma przyjść po
      nas.

      *
      A pustka nie jest sprawą jednego człowieka, odizolowanej jednostki. W swoim
      aspekcie nieuporządkowania jest sprawą wszystkich, ukonkretnia się jako
      środowisko życia, jest wdychana, zakaża, mnoży się, rodzi epidemię.

      Jej ogniska znajdują się tam, gdzie nie ma samooczyszczającej siły trwałego
      ładu między ludźmi, gdzie nie można się oprzeć ani na historii ani na starym
      pięknie ani na nowym mocnym obrazie życia. Tam, gdzie sprawy i myśli są
      całkowicie zależne od nowego stwarzania i od nowo wprowadzanego ładu, a nie ma
      doskonałości w nowym stwarzaniu i nie ma trwałości w ładzie.

      *
      Zdecydowanie nie uważam, że nasze bycie jest istotą; nasze bycie jest
      wypełnianiem istotą; w owym „jest", owym „jest potrzeba” jesteśmy właśnie my.
      Czy ja.
      Lecz jaki szczególny związek powstaje pomiędzy tym, co jest, a tym, co ma być,
      między byciem i wypełnieniem bycia. Sen jest tym, co przekracza egzystencję i
      co przekracza śniącego. Sen jest tym, co ma być. Lecz pierwszym krokiem do
      spełnienia snu, pierwszym krokiem realizacji a więc przekroczenia staje się
      treść snu już nie tylko jako przejaw wolności człowieka lecz oznaka
      zobowiązania. A jest nam bardzo ciężko ze zobowiązaniami, chociażby były
      wytworem naszej wolności; jak wyjątkową jest rzeczą dopisać książkę z takim
      samym poczuciem doskonałości, z jakim była rozpoczęta.

      Jak trudno jest zbudować szopę z desek tak dokładnie dopasowanych, jak była ta
      pierwsza i druga.

      Istnieje nie tylko napięcie pomiędzy rzeczywistością a snem lecz także między
      snem a realizacją snu.

      A w napiętych szwach powstaje pustka.

      Napięcie, które towarzyszy realizowaniu, ma ciąg dalszy w zrealizowanym.
      Napięcie trwa i petryfikuje się. Twardnieje. Staje się stabilnym znakiem i
      organem. Jest już nie tylko stymulacją lecz i rezygnacją.
      A w stwardniałych szwach powstaje pustka.

      Żądamy wolności i w tym, co sobie sami swobodnie wybraliśmy. Lecz ta wolność
      jest sama przeciw sobie. Ta wolność oznacza zamknięcie w przybliżonym,
      niemożliwym, nierzeczywistym; zamknięcie w daremności.

      I właśnie to jest ludzkie? Skąd bierze się to uczucie i w końcu ta koncepcja
      tego co ludzkie? Tego co ludzkie, które jest w zaprzeczającej sobie wolności, w
      wolności zdradzania własnych snów i początków samorealizacji, w wolności
      zdradzania swojego porządku.
      W wolności, która idzie przeciw jednej z niewielu ewidencji o samorealizacji,
      przeciw ewidencji, którą jest nauka w najszerszym tego słowa znaczeniu.

      To romantyczne ludzkie nie jest ludzkim lecz rezygnacją z tego co ludzkie.
      Nie jest wypełnianiem bytu lecz regresem do bycia bez wymagań, bez wypełnienia,
      bez zasady.

      *
      Wolność nie jest powrotem do pustki lecz byciem w pełni. Wolność nie
      jest rezygnacją z integracji i determinacji lecz realizacją wyższych form
      powiązań. I zależności. W przeciwnym wypadku noworodek byłby bardziej wolny niż
      Beethoven i Komenski; a opos byłby bardziej wolny od noworodka.

      Wolność jest celem - a więc i pętem kultury i cywilizacji; wolność,
      której szuka się w regresie do dawnych stanów ludzkości i człowieka jest
      contradictio in adiecto: w przeciwnym przypadku, dlaczego bawiliśmy się w tę
      przemianę małp w ludzi?
      Wolność jako poszukiwanie wyższych form determinacji tego, co ludzkie
      zakłada zapewne pełną i rozwiniętą świadomość nowoczesnego człowieka, a nie
      zatrutą toksynami strefę podkorową ludzkiego mózgu, niewyzwoloną indywidualność
      błądzącą w starej przyrodzie błyskawic. Zgnilizn i drwalników, kwiatków i
      parzenia się. Albowiem tak samo nie możemy manipulować kolektywną duszą
      obywateli w taki sposób, żeby grzebała w sobie, kiedy nie może grzebać w
      telewizorze. Lub w polityce.

      Wolność - tak łatwo definiowalna wymiarem negatywnym w czasie tyranii -
      jest nową definicją człowieka w społeczeństwie i człowieka i społeczeństwa,
      wolność jest samorządzeniem, samorządzeniem trudniejszym i surowszym aniżeli
      nakazy tyranów. Postulat wolności, który zwraca się przeciw tyranom i przeciw
      autostradom, gimnastyce i ekonomii politycznej, zwraca się sam przeciw siebie i
      przeciw niczemu więcej; a tyranom to bardzo ułatwia.

      Maratończyk jest bardziej wolny od wagabundy, a kosmonauta jest
      mądrzejszy od mędrca w stanie lewitacji. Jeżeli nie, to bardziej konsekwentne
      jest szczekać zamiast pisać wiersze i żyć w leprozorium aniżeli w San
      Francisco. W Pradze.

      *
      Zaiste jest wiersz tylko grą.

      Zaiste wiersz nie istnieje oprócz chwili swojego powstania i chwili czytania. I
      w światłocieniu pamięci najwyżej.

      Zaiste nie można wejść dwa razy do tego samego wiersza.

      Zaiste poeta ma „od początku wrażenie, że nie istnieje żaden cel", jako rzecze
      Henry Miller.

      Zaiste sztuka staje się powszechnie akceptowana wtedy, kiedy upada do
      mechaniczności i kiedy zamiast porządku powstaje się przyzwyczajenie.

      Lecz w swej daremności, w swoim rozpaczliwym zobowiązaniu słowa, w swoim
      pierwotnym początku zrodzenia i znowuzrodzenia jest wiersz wciąż najbardziej
      powszechną gwarancją, że można jeszcze w ogóle coś zrobić, że można coś zrobić
      przeciw pustce, że nie jesteśmy oddani lecz oddajemy się.

      Najpowszechniejszą gwarancją, że nie składamy się tylko z faktów, faktów, które
      są czynami obumarłymi w rzeczy, jako rzecze Erst Fischer.

      O ile się oczywiście wierszu, który jest skromną próbą poety nie rozpaść się
      teraz lecz dopiero za
      • kowianeczka Re: I'm so sick 02.03.06, 09:12
        Swietne! Czy jest jeszcze ciag dalszy..?

        kowiwneczka
        • Gość: the end Re: I'm so sick IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 00:39
          Zaiste sztuka staje się powszechnie akceptowana wtedy, kiedy upada do
          mechaniczności i kiedy zamiast porządku powstaje się przyzwyczajenie.

          Lecz w swej daremności, w swoim rozpaczliwym zobowiązaniu słowa, w swoim
          pierwotnym początku zrodzenia i znowuzrodzenia jest wiersz wciąż najbardziej
          powszechną gwarancją, że można jeszcze w ogóle coś zrobić, że można coś zrobić
          przeciw pustce, że nie jesteśmy oddani lecz oddajemy się.

          Najpowszechniejszą gwarancją, że nie składamy się tylko z faktów, faktów, które
          są czynami obumarłymi w rzeczy, jako rzecze Erst Fischer.

          O ile się oczywiście wierszu, który jest skromną próbą poety nie rozpaść się
          teraz lecz dopiero za chwilę, nie przypisuje znaczenia kamienia filozoficznego
          i zbawienia wszechświata i ratunku dla ogłupiałej ludzkości.

          Albowiem sztuka problemów nie rozwiązuje, lecz tylko je zużywa.

          Albowiem sztuka jest wiernością zawodzeniu.

          Albowiem wiersz jest wtedy, kiedy nic innego już nie pozostaje.

          Aczkolwiek...

Pełna wersja