kasie26
13.03.06, 10:59
...szukałem ciebie"
-Nie wydaje wam sie, że to bezczelne??
To ma być niby komplement?? Mam się wzruszyć, wybaczyć, przytulić do piersi i
być wdzięczna za to, że on mnie niby ogromnie kochał i kocha???
Związek nie był łatwy ale mocny w przyciąganiu, ale długo-za długo?- dawałam
mu szanse. Pozwalałam wracać do siebie, rozumiałam, że ma prawo być z inną w
"przerwach" naszego związku, wierzyłam, że on naprawde chce ze mną być, do
tego dąży i tego pragnie przede wszystkim. Czekałam, wiernie, z bólem, z
nadzieją, przełykajac upokorzenie niby-nie-zdrad, gotowa wybaczać, wierząc że
tylko krok nas dzieli od decyzji wspólnego zycia na lata. Zapewnień o miłości,
wierności, i zarzutach jaka ja okrutna i bez serca jestem że go zrozumieć nie
chcę w jego trudnej sytuacji.
Czy on chciał być ze mną gdy kolejny i kolejny raz pokazywał, że nie patrzymy
w tym samym kierunku? I ciągłe uniki gdy sytuacja się prosiła o poważne
konkrety... kalkulował? Nie chciał być ze mną ale chciał mnie zatrzymać na
własność? Po kolejnym razie zamknęłam za nim drzwi. Bolało jak jasna cholera.
Ale nie pozwoliłam mu znowu manipulowac moimi uczuciami.
A teraz kadzi mi teksty typu:
"w każdej dziewczynie szukałem cząstki Ciebie"....
I co???
Duzo musiałes się namęczyć i duzo zaliczyć tych innych panienek zanim
znalazłeś wszystkie "cząstki" mnie??
Normalnie może inna naiwna się nabierze na taki "romantyzm" (pewnie się
nabierają zanim nie spadną rózowe okulary),
Jak dla mnie to zaprzeczenie wszelkiego romantyzmu, bezczelny typek który sam
nie wie czego chce...