taka_sobie3
28.03.06, 04:06
ja mysle, ze mezczyzni po prostu nie potrafia mowic. nie mysle tu o typie
gaduly, co to klepie co mu slina na jezyk. raczej o mezczyzni ktory nie ma
problemu z mowieniem ale i tak ma problem z wyrazaniem swoich uczuc. piszac
o "uczuciach" mezczyznam od razu sie kojarzy wyznawanie milosci i wszystko z
tym zwiazane. natomiast uczucia to tez powiedziec swoja opinie o czyms,
opinie ktorej nigdy z nikim innym nie dzielisz. mowi tym samym, ze ma do mnie
zaufanie. uczucie, to tez fakt ze teskni i przypomina mi o tym na kazdym
kroku. moj malzonek za czasow narzeczenstwa zasypywal nmnie swego czasu
listami, ktore dla mnie nie mialy wogole znaczenia, byly puste i dziwnie mnie
denerwowaly. dopiero jak go poprosilam, zeby napisal wiecej i powod dlaczego
chce do mnie pisac, to cos peklo i zaczal pisac ze srodka siebie od serca.
nie wiem, to jest odwieczny problem zeby znalesc wspolny jezyk, bo mezczyzni
mysla inaczej od nas. jak ja chce sie przytulic tylko, to slysze ze go juz
nie kocham bo nie mam ochoty na seks. jak mam ochote na dziki seks, to on
stwierdza ze napenwo z kims go zdradzam, bo kto mnie nauczyl byc taka
wyuzdana. jak z kolei on przychodzi z pracy zachmurzony i nic sie nie odzywa,
to ja pytam. tez niedobrze, ze pytam, bo on wtedy nie ma ochoty rozmawiac. a
jak jemu sie zbierze ochota na rozmowe, to zawsze sie konczy w lozku i
rozmowy jako takiej nie ma. ciagle probuje jakos nawiazac rozmowe, przeciez
kiedys mielismy sobie tyle do powiedzenia. nie chce mowic ze razem z
nalozeniem obraczki, to temat rozmowy nam sie urwal bo jak schodzi na temat
ktory go interesuje, sport oczywiscie to gada jak najety.
teraz jako mloda mezatka nie majaca komu sie wygadac, siedze na czacie albo
na telefonie z kolezankami, a moj ukochany rozmawia ze mna monosylabami.
czy to kazdy tak ma ? czy ja pechowo trafilam ?