Kłopoty w małżeństwie

IP: *.jelenia / 195.205.145.* 04.04.06, 06:15
witam chiałbym sie kogos poradzić, mam problemy w małżeństwie, jesteśmy ze
sobą 4 lata i mamy 2 letnie dziecko niestety coś od dłuższego czasu zaczeło
się psuć, mojej żonie zaczeło się wszystko przestawać podobać wszystko było
na "nie", zaczeła się przyczepiać że tależ w zlewie brudny, że śmieci nie
wyniesione, widziała tylko moje błędy swoich oczywiście nie, no i wreszcie
coś wybuchło tak się pokłóciliśmy że jeszcze tak nie było, aż prawie doszło
do rękoczynów, teraz nie rozmawiamy ze sobą, ja śpie na kanapie no i
traktujemy się jak powietrze, chciałem ją przeprosić chociaż nie poczuwam się
tak bardzo do winy ale ona nie przyjęła przeprosin. Ja ją bardzo kocham ale
ileż można znosić jej ciągłych złych chumorów. proszę o porade co mam w
takiej sytuacji robić. Rozwód ?? - ale co zrobić żeby dziecko zostało z
ojcem - może udowodnić że matka jest niepoczytalna - ale jak ????
    • Gość: mlody771 Re: Kłopoty w małżeństwie IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.06, 06:45
      No chyba jest czas sie nauczyc, ze co kobieta mysli jest w wekszosci nasza
      zasluga i nic sie samo nie rozwaze. Musisz wiedziec co ja denerwuje i w
      rozmowie dolikatnie to korygowac. Dobrze jest pamientac co sie doniej kiedys
      tam mowilo, Bo ona to bedzie pamientala i odpowiednio zinterpretuje nasze
      poglady. Znaczy sie pilnuj siebie na okraglo. Czy nalezy przepraszac za cos co
      sie niezrobilo? Absolutnie nie. Pomimo tego co ucza media, kobiety nie
      lubia "wycieracek", nawet jak chwilowo takie przeprosiny przyjely. Chyba mnie
      rozumiesz. Oczywiscie zastan w malzenstwie z nia i dzieckiem. Bedzie ciezko, bo
      wielu bedzie Tobie i jej radzilo latwiejsze tymczasowe rozwiazanie, jakim jest
      rozwod.
      • Gość: niezak Re: Kłopoty w małżeństwie IP: *.jelenia / 195.205.145.* 04.04.06, 06:53
        dziekuje troche mi się rozjaśniło, tylko jest w tym problem że moja żona nie
        pamięta co się jej wcześniej mówiło, prosty przykład mówie w czwartek w sobote
        musze iśc do pracy, jest sobota ja wstaje rano do pracy a ona z awantura gdzie
        idę tak wcześniej w sobote, i tak jest ze wszystkim, ponadto próbowałem z nią
        rozmawiać ale jej chyba nie zależy, chętnie bym porozmawiał o problemach
        naszych lecz to jest jak grochem o ścianę za tydzień będzie to samo.
        • quickly Oj stary, to ciezka sprawa... 04.04.06, 07:08
          Ja tam mysle, ze ona Ciebie ma dosyc.
          Normalne.
          W kadzej rodzinie tak sie zdarza.

          Ty juz sie z baba nie dogadasz. Ja Ci to mowie. Jak jeszcze w domu siedzi, to
          dobrze, a jak zacznie z domu uciekac, to juz ma drugiego.
          (No coz, nie przez jedno sie w zyciu przechodzilo, to sie wie...)

          A moze tak, gdzies pojechac? Zajac sie czyms, z dzieckiem pojsc na spacer. Lap
          chlopie te chwile, jakie jeszcze sa, bo zaraz dzieciaka Ci zabierze i po sadach
          zacznie cie wloczyc...

          Ehhh, takie to nasze podle zycie...
        • Gość: mlody771 Re: Kłopoty w małżeństwie IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.06, 17:58
          Takie drobne problemy, przekrecaj w zart. Och .............. i znowusz
          zapomnialas. Och jak ladnie sie zloscisz. Zyczliwy usmiech, przytulanki, male
          zapasy i idziemy w sobote do roboty. Moze ona ma problemy sie zorganizowac, to
          nietrac nadzieji. Kilkakrotne powtazanie nauczy ja odruchowego zachowania.
          Bedzie wstawac wczesniej w sobote nawet jak nie pujdziesz do pracy. Ale nie
          zwalniaj ja z obowiazkow. Ona ma je wykonywac i czuc sie potrzebna. Chwal ja za
          to co robi. Mozna nawet puplicznie w rozmowach na przyjeciach.
    • ladyx Re: Kłopoty w małżeństwie 04.04.06, 10:24
      najpierw pytasz jak się dogadać i ratować małżeństwo, a potem jak odebrać jej
      dziecko. Czy Ty w ogóle chcesz się dogadać ? Masz nikłe szanse zabrać dziecko.
      Żona pracuje ? Może to ją frustruje, a do tego sama musi ciągle się dzieckiem
      zajmować, bo Ty nic nie robisz ? Pomagasz ?
    • melea7 Re: Kłopoty w małżeństwie 04.04.06, 18:16
      Moje małżeństwo się rozpadło mimo,że próbowaliśmy je ratować.
      Ignorowaliśmy pierwsze symptomy, że coś sie niedobrego z naszym
      małżeństwem dzieje. Więc z doświadczenia wiem, że jak raz się zacznie sypać
      to tak już niestety pozostanie. Pewnie będą okresy względnj zgody
      między wami ale prawdopodobnie nie będziecie sobie tak bliscy jak kiedyś.
      Mogę ci radzić cierp i ratuj, bądz wyrozumiały dla żony może ma problemy
      z dobrą organizacją, może ma dosyć siedzenia w domu z dzieckiem,
      a może zbyt mało jej pomagasz a zbyt dużo wymagasz. Pewnie oboje jesteście zmęczeni tą sytuacją może gdzieś wyjedzcie na kilka dni. Ale to wszystko
      i tak na nic się nie zda jeżeli w środku czujecie że zaszło nieodwracalne.
      • Gość: mlody771 Re: Kłopoty w małżeństwie IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.04.06, 18:33
        Melea7. Wspolczuje Tobie, ze sie wam nie udalo. Ale nalezy pamientac, ze nasze
        poglady sie zmieniaja. Czesto sa uzaleznione o otoczenia(nie koniecznie od
        wspolmalazonka) i trzeba sobie wypracowac metody w ktorych bedzie mozna je
        modelowac. Juz wspominalem, ze samo sie nic nie zrobi, jak nas tego czesto
        ucza, w teorji przeznaczenia i drugiej polowki(wszyscy znacie te teorje.
        Prawda?).
        • Gość: delusa Re: Kłopoty w małżeństwie IP: *.27-151.libero.it 04.04.06, 20:05
          Malzenstwo. Pare przysiag przed Bogiem lub urzednikiem panstwowym. I tyle, po
          motylach. Tak naprawde to cala epopeja wlotow i upadkow. Jesli sie mocno kocha
          i wierzy w druga osobe, to takie tam drobne potyczki codzienne nic nie znacza,
          drobna dewiacja ze szlaku, drogowskaz sprochnial i pochylil sie ku dolowi ;).
          Wszystko minie, jesli Ty ciagle pragniesz byc z twoja polowka i vice versa.
          Jesli nie, to szlag trafil labedzie ;)
          Na sile nawet luku nie naciagniesz. :)
          Zyczliwy Robin Hood :)
          • Gość: niezak Re: Kłopoty w małżeństwie IP: *.jelenia / 195.205.145.* 05.04.06, 05:55
            dziekuje za opinie, chcialbym dodac ze zawsze pomagalem mojej zonie, pół dnia
            siedze z dzieckiem, jak ona jest w pracy. Zawsze była dla mnie najważniejsza
            ale cóż moge zrobić jeżeli staram się jak moge, niczego jej nie brakuje, w
            tamtym roku kupiliśmy mieszkanie, ma swój samochód i wszystko czego chce,
            niestety od pewnego czasu z nichego jest nie zadowolona, a może kogoś ma ?????
            ostatnio zastanowiło mnie takie stwierdzenie z jej strony. gdy oglądała na
            allegro nowe perfumy mówie do niej żeby sobie kupiła bo są interesujące na to
            odpowiada cytuje "dla ciebie nie muszę pachnieć" sam już nie wiem co myśleć i
            robić.

            Proszę o porade co gdyby chciała się ze mną rozwieść, robić aby sąd nie
            zezwolił na rozwód.
            • quickly Re: Kłopoty w małżeństwie 05.04.06, 06:39
              • quickly Ty chyba faktycznie masz problem w domu... 05.04.06, 06:56
                ...na poczatku wydawalo mi sie, ze moze troche koloryzujesz.

                Cos mi sie wydaje, ze ona stracila do Ciebie szacunek (smieszne co napisze Ci
                teraz, ale jest to jak najbardziej prawdziwe: nigdy nie mozna pozwolic nawet
                najbardziej ukochanej kobiecie na totalne spoufalenie - musi byc zawsze
                jakas "ciema" strona Twojego charakteru, zeby jej w glowie nie kielkowalo, ze
                ma Cie juz w reku jak ta wycisnieta cytryne z herbaty...)

                Szczerze? Zrob cos zupelnie szokujacego... Wymysl sam. Ale to musi byc
                szokujace! Niech sie dowie, ze masz swoj niezalezny swiat... (one tego nie
                nawidza, ale je to zawsze "kreci"...) Nie chce Ci niczego sugerowac, ale inna
                kobieta (nie koniecznie kochanka!) dziala ZAWSZE piorunujaco na kazda babe, bez
                wzgledu na wiek, kolor skory i odchylenia psychiczne. Przekonaj sie sam. (No
                ale uwazaj, bo z drugiej strony taka fajna panienka gdzies na boku, to wcale
                nie taka calkiem zla rzecz... Trudno sie pozniej z tego wyleczyc. A i Twoja
                baba nie da Ci pozniej zyc, bedzie Cie o wszystko podejrzewac - czyli nastapi
                tak zwane przegiecie paly tyle ze teraz w druga strone. To tez jest nie
                dobre...).

                No ale wracajac do planu... Trzeba dzialac... Do dziela.

                • Gość: niezak Re: Ty chyba faktycznie masz problem w domu... IP: *.jelenia / 195.205.145.* 05.04.06, 07:45
                  ciekawie brzmi!!!???
                  czy na przykład wyjazd na dwa dni który mam zaplanowany na ten weekend (jest to
                  wyjazd na szkolenie (bibe) z pracy do pewnego pałacu na dolnym śląsku w ramach
                  wyróżnienia dla pracowników) może być dla niej takim szokiem, oczywiście nie
                  mówiąc jej o żadnych szczegółach, po prostu wyjechać w piątek i wrócić w
                  niedziele bez żadnych skrupułów.
                  • quickly Re: Ty chyba faktycznie masz problem w domu... 05.04.06, 10:55
                    Calkiem niezle.
                    Tylko nie za ostro. One instynktownie wyczuwaja nasze zdenerwowanie.

                    Nic nie dziala na kobieca swiadomosc, jak rzeczy, ktore same odkryja.

                    Dam ci przyklad. Przed wyjazdem zachowuj sie calkiem normalnie. Mowisz tak jak
                    zawsze "jak sie masz kochanie, jak sie czujesz" i takie tam inne bla bla bla.
                    Zrob mala paczuszke np. z pustego opakowania po wodzie po goleniu. Poszukaj
                    ladnego papierka, do tego koniecznie czerwona wstazka, zrob ladna kokardke.
                    Wrzuc to na wierzch swoich rzeczy pakujac torbe, tak zeby zobaczyla to przez
                    chwile.

                    Stary ona do konca zycia o tym nie zapomni! Gwarantowane. Ona jeszcze bedzie
                    przychodzic na Twoj grob i bedzie Ci to wypominala.

                    Poki co, to te dwa dni bedzie glowkowala, co to bylo i dla kogo. A jak sie
                    zapyta, co to jest, to wymysl cos, wszystko mozesz jej powiedziec i tak nie
                    uwierzy. Tylko zeby nie wpadlo to w jej rece. Pamietaj, to jest najwazniejsze!
                    Miej ta swoja spakowana torbe na oku caly czas. One sa przebiegle.

                    No i dwa dni bedzie chodzila jak struta. Uwazaj moze dzwonic. Nie ma Cie dla
                    nikogo. Pamietal jak wrocisz do domu, to jej pierwsze slowa beda: "no i jak
                    bylo?" a Ty na to "swietnie kochanie - nareszczie wypoczelem... (po namysle
                    dodoaj) wiesz kochanie, ta dzisiejsza mlodziez jest taka teraz zepsuta". Nic
                    wiecej nic mniej.

                    No dobra. Nie daje wiecej rad, bo Cie pozniej stara nawet po papierosy do
                    kiosku "Ruchu" nie wypusci.

                    • Gość: niezak Re: Ty chyba faktycznie masz problem w domu... IP: *.jelenia / 195.205.145.* 05.04.06, 12:18
                      wielkie dzieki za porade bardzo mi sie to podoba !!!!

                      "Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie"
                      • quickly Re: Ty chyba faktycznie masz problem w domu... 05.04.06, 12:26
                        Gość portalu: niezak napisał(a):

                        > wielkie dzieki za porade bardzo mi sie to podoba !!!!
                        -------------------------------------------------------------
                        Glowa do gory. Niech wie, kto spodnie w domu nosi!
Pełna wersja