Oszukał mnie, jest żonaty...

04.04.06, 12:03
Cześć. Historia jak pewno wiele podobnych równie bolesnych dla naiwnych
zakochanych... Poznałam go w internecie. Spotykaliśmy się ponad pięć
miesięcy.. Zaiskrzyło, czułam, że to właśnie "to"..., wspólne spędzanie czasu,
weekendów,mówił jak bardzo mnie kocha, że jestem jego jedyną i wymarzoną, że
traktuje mnie poważnie, że pragnie mieć ze mną dzieci...
Potem się przez przypadek wydało, że jest żonaty, ma dziecko, rodzinę, mieszka
z nimi...i zdarta śpiewka, że z żoną go nic nie łączy i jeszcze, że wcale mnie
nie oszukiwał i zawsze mi mówił prawdę...a o zonę przecież nie pytałam więc
jest w porządku wobec mnie...
Jestem załamana. Pocieszcie mnie jakoś, wyć mi się chce. A ja mu zaufałam...

    • hanek78 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 12:10
      Oj trzeba Ci czasu, czasu dużo czasu, ale czas na prawdę leczy rany!!!!
      Pozdrawiam i wiesz tak se myślę, to zwykły dupek był a nie facet.
      • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 12:13
        to smutne ;-))
        a kto to był
    • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 12:18
      Dziwne ze przez 5 miesiecy nie poszlasz sprawdzic jak mieszka :)
      • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 12:26
        zaufanie nie potrzebóje sprawdzania najwidoczniej nie miała okazji
    • Gość: mrowka79 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.06, 12:28
      Właśnie.Przez 5 miesięcy nie zauważyłaś nic podejrzanego?
      Nie zapytałaś jak mieszka,z kim mieszka???
      Moim zdaniem łączył Waw tylko sex i nic wiecej.
      5 miesięcy to kawałek czasu,aby troche dowiedzieć sie o drugiej osobie.
      No chyba,ze widzieliście sie 5 razy...
    • magia31 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 13:11
      Na drugi raz spojrzysz najpierw w dowód, a nie głęboko w oczy.
      Człowiek uczy się na błędach.
      A z tym daj sobie spokój.
      • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 13:17
        No niestety w nowych dowodach nie ma rubryczki stan cywilny :)
        • analityczka Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 13:21
          Ale jest adres zameldowania:)
          • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 13:23
            No to tak :) Zawsze moze podjechac i sprawdzic z kim wychodzi facet z domu ;)
        • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 13:22
          a obraczki sa nie w modzie mode małzenstwa wiinne robic znamie na swym ciele ..
          i by było po kłopocie
    • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:10
      Mam rozumieć, że sama sobie jestem winna? Bo za bardzo zaufałam i dałam mu się
      wykorzystać wierząc, że mnie kocha? A on niewinny i usprawiedliwiony bo to tylko
      seks, żonaty się chciał zabawić?
      • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:14
        Naiwni sami sobie szkodza. Zreszta ciesz sie, mialas chwile przyjemnosci :)
        • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:28
          Jeżeli tak twierdzisz, to życzę ci, żebyś też stał się dla kogoś na kim ci
          zależy tylko chwilą przyjemności...
          • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:31
            Widzisz, to jak bys z nim wzielo rozwoad po jakims czasie, tylko
            nie masz wpisow w papierach, docen to. Moze jak by nie mial
            zony tez by odszedl, bo Cie NIGDY nie kochal.

            • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:35
              Ale on nie chce odejść... Uważa, że nic się nie stało, że mnie nie powiedział o
              żonie i dzieciach. Twierdzi, że tylko mnie kocha i żebym z nim została... Wie,
              że mi zależy i prowadzi jakąs grę która nie wiem dokąd ma prowadzic...
              • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:45
                No to niech sie rozwiedzie. A jak nie to go Ty zostaw.
                Kobiety czasem tez odchodza.
              • tapatik Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 14:09
                zyckas napisała:

                > Ale on nie chce odejść... Uważa, że nic się nie stało, że mnie nie powiedział o
                > żonie i dzieciach. Twierdzi, że tylko mnie kocha i żebym z nim została... Wie,
                > że mi zależy i prowadzi jakąs grę która nie wiem dokąd ma prowadzic...

                Pytanie: czy chcesz być z człowiekiem, który oszukuje i manipuluje ludzmi?
                Dla mnie sprawa jest prosta - On Ciebie nie kocha, zależy Mu tylko na Twojej ...
                i taki jest cel Jego gierki.
      • Gość: aaa Re: Oszukał mnie, jest żonaty... IP: 195.205.42.* 04.04.06, 14:16
        Spójrzcie teraz na tego który oszukał. Przecież to wcale nie musi być zły
        człowiek. ..Może naprawdę ją kochał? Skąd możemy wiedzieć?? A np nie mówił ze
        jest żonaty bo bał się odrzucenia. Nigdy, naprawdę nigdy, nie poznamy prawdy o
        drugim człowieku. Życie i ludzie to sprawy nieprzewidywalne. ...Czy jest gdzieś
        napisane, że nie można kochać żonatego??? To my sami mamy decydować o naszym
        życiu a nie tzw kontrola społeczna. ....A swoją drogą to cham z niego:))))
        • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:27
          Czy ty jesteś żonatym lub mężatką i również oszukujesz osoby które podobno
          "kochasz"? Powiedz mi czy zachowałbyś się tak samo?

          >To my sami mamy decydować o naszym
          > życiu

          WIĘC DLACZEGO ON ZADECYDOWAŁ ZA MNIE????!!!!! JAKIM PRAWEM!!!!!!!!!
          Nigdy nie związałabym się z nim wiedząc, że jest zonaty!! Wykorzystał z
          premedytacją to, że nie wiem...

          • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:44
            zachował sie po chamsku...
          • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:45

            No to masz odpowiedź dlaczego Ci nie powiedział. Jeśli faktycznie jemu na Tobie
            zależy i z żoną go nic nie łączy to się rozwiedzie. Ale nie liczyłabym na to...
            • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:51
              Mówi, że się rozwiedzie "to żaden problem", ale jeszcze nie teraz bo z dzieckiem
              są jakieś problemy.. A jak ja chcę odejść to zarzuca mi, że go nie kocham... Nie
              chcę sie spotykac z żonatym i ukrywać przed jego rodziną. To wstrętne.
              • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:57
                i zostawi cie jak woja zone ale i tak mi sie wydaje ze tu wszystkich wkrecasz
                • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 14:58
                  Mam ci podać jego adres żebyś mógł sprawdzić?
                  • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:01
                    nie bo zastanawiasz sie czy tkwic z facetem który jest juz w zwiasku ...
                    a jak za pare tygodni powie tobie ze załuje tego co zrobił ...
                    i jak kiedys jakis grek powiedział i tak wraca sie do zony ....
              • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:02

                Wsrętne, rzeczywiście manipulant. Gdyby on Cię kochał to nie zachowywałby się w
                ten sposób. Różnie się ludziom układa w życiu - pochopne małżeństwo, itp. ale
                pogrywanie uczuciami... Jakoś nie wierzę w jego dobre intencje.

                Nie dziwię się, ze ma problemy z dzieckiem jak większość czasu spędzał z Tobą,
                skoro się nie zorientowałaś że ma rodzinę. Zamiast mieć dół powinnaś się
                cieszyć, że to nie Twój mąż ;P. Naprawdę chcesz być z takim facetem?
                • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:07
                  Widac chce :) A marudzi jeszcze :)
                • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:08
                  Nie wiem co mam myśleć... Byłam parę miesięcy z wolnym facetem i było nam dobrze
                  ze sobą i wydawało się, że będzie jeszcze lepiej. Poznałam go na co dzień, jaki
                  jest, jak spędza czas, jak się zachowuje... A później się okazałało, że to
                  wszystko jest nieprawdą. Że ten ktoś to zupełnie inny człowiek niż ja go znam.
                  W co mam wierzyć teraz?
                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:11
                    Lokowac swoje uczucia w odpowiednich facetach.
                    • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:12
                      Czy ty ulokowałeś w odpowiedniej dziewczynie?
                      • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:39

                        na razie szuka kandydatki na forum ale z marnym skutkiem :>
                        • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:40
                          jmx napisała:

                          >
                          > na razie szuka kandydatki na forum ale z marnym skutkiem :>

                          Skad wiesz czy z marnym ? :D
                          • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:00

                            to widać ;D
                            • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:03
                              Po czym ??? :D
                              • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 17:05

                                tajemnicaaa.... :D
                                • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 17:06
                                  Tez chce wiedziec :)
                                  • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 17:08

                                    wiem, że chcesz.... ale nic z tego! :D
                      • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:40
                        No nigdy w mezatej.
                        • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:49
                          Sprawdziłeś wcześniej dowód? Nie wiesz tego na pewno...
                          • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:02

                            Kobiety nie oszukują w ten sposób.
                            • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:03
                              Może dlatego faceci tacy pewni, ze im się to nie trafi..
                          • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:04
                            No bo bylem u nich i widzialem jak i z kim mieszkaja.
                  • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:13
                    to co pracowałas z nim i nikt nie wiedzieł ze jest w zwiasku ???
                    to jest jak serial wenezuelski sory ale nie wieze
                    • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:19
                      Ale to twoja sprawa czy wierzysz czy nie wierzysz... Nic nas nie łączy więc to
                      właściwie obojętne wiesz?
                      Nigdzie nie napisałam, że z nim pracowałam.
                  • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:39
                    a to o czym swiadczy...

                    Byłam parę miesięcy z wolnym facetem i było nam dobrze
                    ze sobą i wydawało się, że będzie jeszcze lepiej. Poznałam go na co dzień, jaki
                    jest, jak spędza czas, jak się zachowuje...
                  • black_rose Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:44
                    zyckas napisała:

                    > Nie wiem co mam myśleć...

                    Najlepiej nic nie myśleć...


                    Byłam parę miesięcy z wolnym facetem i było nam dobrz
                    > e
                    > ze sobą i wydawało się, że będzie jeszcze lepiej. Poznałam go na co dzień, jaki
                    > jest, jak spędza czas, jak się zachowuje... A później się okazałało, że to
                    > wszystko jest nieprawdą. Że ten ktoś to zupełnie inny człowiek niż ja go znam.

                    Znaczy się, ten którego znałaś nie istnieje?



                    > W co mam wierzyć teraz?

                    Wymyśl coś co sama zaakceptujesz jako prawdę. Że wolny człowiek, którego znałaś
                    np. zginął w wypadku a to tylko jego brat bliźniak, do tego żonaty...

                    Wiem, głupia sztuczka i bolesna, ale wywoływanie w sobie takiego poczucia straty
                    pomaga pogodzić się z losem.

                    A tak przy okazji, na zarzut, że już go nie kochasz masz prawo powiedzieć
                    "Nie kocham, to prawda. Kochałam wolnego mężczyznę a Ty jesteś żonaty. Nasza
                    rozmowa o miłości to chyba jakieś nieporozumienie". I wiesz co, jeśli fakty są
                    takie jak mówisz to TY rzeczywiście masz prawo go już nie kochać i odejść.

                    Jeśli jemu zależy na Tobie to się rozwiedzie z żoną. Z dzieckiem rozwodzić się
                    przecież nie musi i to co opowiada to tylko głupia wymówka.

                    • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:51
                      Dziękuję..
                      • black_rose Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:04
                        Nie ma za co. Na lepszą radę mnie niestety nie stać :-(

                        Też się często kręcą wokół mnie żonaci i raz się omal nie nabrałam. Stara śpiewka:
                        żona alkoholiczka, nic go z nią nie łączy, sprawa rozwodowa w toku... Jak się
                        popytałam znajomych to nic z tych rzeczy nie było prawdą. Jak się zapytałam jego
                        wprost to się obraził, że go sprawdzam i odczepił się ode mnie, ale narobił przy
                        okazji plotek na mój temat: że polowałam na niego i chciałam mu rodzinę rozbić.
                        Tak czy owak, żonaty facet zawsze ma coś na swoje usprawiedliwienie i łatwo mu
                        manipulować faktami.

                        Jak już się wydało, że zonaty to trzeba uważać, żeby całkiem się nie dać wrobić
                        w jakieś gierki. Naprawdę, jeśli kocha to się rozwiedzie a jak się nie
                        rozwiedzie to znaczy, że nie kocha.
                        • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:10
                          Tylko, że on zamierza się(?) rozwieźć w przyszłości. A chce, żebym z nim była
                          teraz... Dzwoni, przeprasza, nie odpuszcza. A ja się miotam między
                          uczuciem,chęcia bycia z nim a świadomością, że jest żonaty i nie moge mu do
                          końca ufać..:(
                          • black_rose Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:13
                            No to jak się chce rozwieść w przyszłości to obiecaj mu, że będziesz go kochać w
                            przyszłości, a teraz jest teraźniejszość i wobec zaistniałych faktów kochać go
                            nie możesz.

                            A czy określił jaka to przyszłość? Bo jeśli to za jakieś 10-20 lat to może mu
                            chęć rozwodu przejść w międzyczasie...
                          • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:14
                            Troche smieszne, ze nie obchodzi Cie los jego zony i jego dzieci,
                            tylko czy on to w koncu zrobi czy nie.
                            Takie wlasnie sa kobiety.
                            • black_rose Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:20
                              Niech się dziewczyna bardziej o swój los martwi w tej chwili. Los żony czy
                              dzieci to urzędowo jest przecież zabezpieczony. A ona żadnych podstaw prawnych
                              nie ma aby cokolwiek chcieć od tego człowieka.
                              • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:25
                                Zabezpieczony jak on moze by glodupiec ???
                                Mam nadzieje, ze jakis facet tez Cie kiedys z dziecmi zostawi,
                                a Ty nie bedziesz miec na chleb.
                                • black_rose Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:30
                                  Nic nie było wspomniane, że jest gołodupcem. A nawet jak jest to co, kochankę
                                  znalazł, żeby może jego żonę i dzieci utrzymywała? Człowieku, nie rób z siebie
                                  kretyna. Skoro ma rodzinę to chyba łoży jakoś na ich utrzymanie. W razie rozwodu
                                  dzieciom należą się alimenty naliczane od jego dochodu. A jeśli to nierób to
                                  tylko żona odetchnie że się takiego pozbędzie.

                                  A teraz pytanie: dlaczego jakiś facet miałby mnie z dziećmi zostawiać? Zarabiam
                                  tyle, że mi starcza nie tylko na chleb i niczyjej łaski nie potrzebuję. Widać
                                  jesteś jakimś frustratem, którego kobieta zostawiła i atakujesz na ślepo z byle
                                  powodu.
                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:34
                                    Skad wiesz, ze za 10 lat bedziesz tez zarabiac z 5-tka dzieci ?
                                    A poza tym pewnie Cie to nic nie ruszy, jak odejdzie. Serdecznie
                                    Ci wspolczuje i Twoim przyszlym facetom.
                                    • black_rose Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:47
                                      W tej chwili nie mam żadnego dziecka, więc nie wiem czy w 10 lat urodzę 10.
                                      Facetów natomiast mi nie trzeba w liczbie mnogiej, jeden wystarczy.

                                      Wspólczuć mogę natomiast Tobie sposobu myślenia, bo to nie Twój problem co mnie
                                      rusza i ile będę zarabiać. Dopóki mnie nie finansujesz to nie powinno Cię to
                                      obchodzić i tyle w tym temacie.
                                      • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:58
                                        No nie masz i nie wiesz jak to jest miec, tym bardziej samej.
                                        Nie masz zadnej gwarancji, ze nawet jeden nie odejdzie lub zdradzi jak w tym
                                        przypadku.

                                        Mam nadzieje, ze nigdy nie bede musia Cie finansowac.
                                        Ale powinnas pomyslec, ze kazdy kij ma dwa konce.


                                  • facettt nie smec bez sensu o frustracji, gydz zaczynasz 04.04.06, 16:36
                                    o brazac ludzi i denerwowac...

                                    black_rose napisała:

                                    > Człowieku, nie rób z siebie kretyna. Skoro ma rodzinę to chyba łoży jakoś na
                                    ich utrzymanie.
                                    W razie rozwodu dzieciom należą się alimenty naliczane od jego dochodu.
                                    Widać jesteś jakimś frustratem, którego kobieta zostawiła i atakujesz na ślepo
                                    z byle powodu.

                                    Forsujesz to na sile jednostronny, babski, punkt widuzenia obrazajac ludzi.

                                    Autorka watku ma tylko swoj punkt widzenia i cel na uwadze...

                                    Ten mezczyzna musi wyposrodkowac pomiedzy swoim interesem, interesem kochanki
                                    i interesem rodziny.

                                    Ma wiec INNY punkt widzenia, niz ty.
                                    • black_rose Re: nie smec bez sensu o frustracji, gydz zaczyna 04.04.06, 16:44
                                      Ale przecież nie mówimy o wpisie Autorki. Tutaj pewnemu koledze nie podoba się
                                      ani jej punkt widzenia ani moja wypowiedź i zaczepia mnie personalnie, życząc
                                      mi, żeby ktoś mnie kiedyś zostawił bez grosza na chleb z dziećmi.

                                      Nie obraź się, ale chama nie zwykłam traktować z galanterią, ponieważ wpis
                                      kolegi uważam za obraźliwy, napastliwy i podyktowany jakimiś jego urazami.
                                      Przepraszać nie będę bo nie czuję się winna tego, ze ktoś na mnie bezczelnie
                                      naskoczył a ja odwarknęłam. Uznaję natomiast zasadę, że czasem trzeba zniżyć się
                                      do czyjegoś poziomu, żeby dało się porozmawiać.

                                      Ze sprawą Autorki to nie ma nic wspólnego.
                                      • facettt ponioslo Cie... 04.04.06, 16:46
                                        Piotrus ma po pierwsze nie dla wszystkich czytelne poczucie humoru,

                                        ale zwaz, ze nie uzyl wobec Ciebie zadnego obrazliwego slowa...
                                        • black_rose Może mnie poniosło... 04.04.06, 16:53
                                          ale nie mam obowiązku czytać w myślach Piotrusia i domyślać się jego poczucia
                                          humoro. Nieużycie nieobraźliwego słowa nie jest równoznaczne z brakiem zaczepki.
                                          Dla mnie intencje były jasne: sprawić mi przykrość.
                                          • piotr_321 Re: Może mnie poniosło... 04.04.06, 17:00
                                            Przykrosc to mozna sprawic na wiele innych mocniejszych sposobow.
                                            A to bylo tylko rozwiniecie tematu.
                                        • piotr_321 Re: ponioslo Cie... 04.04.06, 17:01
                                          facettt napisał:

                                          > Piotrus ma po pierwsze nie dla wszystkich czytelne poczucie humoru,
                                          >
                                          > ale zwaz, ze nie uzyl wobec Ciebie zadnego obrazliwego slowa...

                                          To fakt, znow sie zgadzam. Zwlaszcza kobiety go(humoru) nie rozumieja :)
                                          • black_rose Re: ponioslo Cie... 04.04.06, 17:07
                                            Piotruś, dałam do zrozumienia, że nie będę z Tobą dyskutować, więc nic już nie
                                            pisz, chyba że masz zamiar mnie przeprosić.
                        • facettt nie calkiem prawda... 04.04.06, 16:14
                          black_rose napisała:
                          Naprawdę, jeśli kocha to się rozwiedzie, a jak się nie rozwiedzie to znaczy,
                          że nie kocha.


                          I zonaci sie moga zakochac, natomiast rozwod nie zawsze
                          z roznych wzgledow jest od razu mozliwy...

                          Nieuczciwosc polega tu tylko na tym, ze o swojej sytuacji powinien raczej
                          po miesiacu, czy gora dwoch poinformowac, a nie po pol roku.
                          • black_rose Re: nie calkiem prawda... 04.04.06, 16:24
                            Ale ja uważam, że rozwód z żoną nie oznacza np. rozwodu z dzieckiem.

                            Po co męczyć siebie, oszukiwać żonę, okłamywać dzieci? Łoki, rozwód nie zawsze
                            jest od razu możliwy, ale niech wniesie sprawę do sądu, spakuje manele,
                            wyprowadzi się z domu.

                            A tak co? Mieszka pod jednym dachem z żoną, może sypiają w jednym łóżku i
                            regularnie uprawiają seks, tylko on nie zdążył poinformować żony o tym, że się
                            odkochał, znalazł inną i planuje rozwód? To też możliwe, że oszukuje obie,
                            a i tak okaże się, że jest w tej historii jedynym niewinnym ;-P
                            • facettt eee tam, babski punkt widzenia i tyle. 04.04.06, 16:31
                              1. Jedno jest pewne, ze ten Pan uczciwie sie wobec owej dziewczyny nie zachowal.
                              zatajajac to pol roku...

                              2. Ale pewne tez jest, ze dobrych stosunkow z zona nie ma, gdyz mezczyzna
                              majacy dobre stosunki rodzinne, nawet jak jest kobieciarzem po prostu,
                              to moze sobie pozwolic tylko na krotkie spotkania z kochanka 1 - 2 razy
                              w tygodniu i tyle, a nie spedzanie z nia wiekszej ilosci czasu...

                              Jezeli wiec z zona ma d d..., a rozwiezc sie w danej stuacji nie moze,
                              to w gre wchodza inne powody...
                              Moze to byc np. choroba dziecka, co wbrew pozorom, mezczyzni tez bardzo
                              przezywaja...

                              A najczesciej problemy finansowe... (kredyty do splacenia...) brak pieniedzy
                              na nowe mieszkanie itd... o czym sie niechetnie mowi....
                              • piotr_321 Re: eee tam, babski punkt widzenia i tyle. 04.04.06, 16:35
                                To fakt, jak by tyle siedzial z kochanka, to by wzbudzilo podejrzenia
                                gdzie jest.
                              • black_rose Re: eee tam, chłopski punkt widzenia i tyle. 04.04.06, 16:39
                                Ale ja mu nie każę kupować od razu mieszkania: może wynająć z kolegą, wprowadzić
                                się do rodziców, itd, itp.

                                Także choroba dziecka nie wymusza oszukiwania żony: można je regularnie
                                odwiedzać i opiekować się nim na 100 sposobów.

                                Ale wypalę coś z innej beczki. Jak mężczyzna ma problemy, nie umie lub nie może
                                ich rozwiązać to po co zwala te problemy + własną osobę na głowę kochanki?
                                Wiem, powiesz, że zatajając prawdę chciał jej oszczędzić problemów, ale prawda
                                się wydała i doszedł do poprzednich następny.

                                Jakby człowiek miał za grosz emocjonalnej dojrzałości to oszczędziłby kochanej
                                kobiecie tej historii. Kochać czasem oznacza pozwolić komuś pójść we własną
                                stronę a nie zawłaszczać kogoś dla siebie.

                                Moim zdaniem gdyby kochał to w zaistniałej sytuacji wziąłby winę na siebie
                                i pozwolił odejść... kochance, bo jak to zwać? A że nie umie być odpowiedzialny
                                to dla nikogo dobrze nie wróży. Szkoda zawracania sobie głowy, same problemy z
                                tego będą, niezależnie czy kocha czy nie kocha.
                                • facettt Oczwiscie ze meski punkt widzenia i tyle :) 04.04.06, 16:44
                                  black_rose napisała:
                                  Szkoda zawracania sobie głowy, same problemy z tego będą, niezależnie czy kocha
                                  czy nie kocha.

                                  Mozesz doradzac tej kobiecie, co ma czynic, ale zawsze SMIESZA mnie
                                  babskie uwagi o niedojrzalosci emocjonalnej mezczyzn...:)


                                  Tak - jakby zdrowy egoizm kochanki byl usprawiedliwiony
                                  A zdrowy egoizm mezczyzny - to juz mie...

                                  On tez wybiera w danym momencie najlepsze dla siebie wyjscie
                                  i tez mu to wolno...
                                  Na miejscu kochanki spytalbym tylko przytomnie:

                                  - kiedy sie zamierzasz wyprowadzic i rozwiezc?

                                  za rok?... - to moze poczekam...

                                  a jak dluzej, to dziekuje za wspolprace...

                                  • black_rose Re: Oczwiscie ze meski punkt widzenia i tyle :) 04.04.06, 16:51
                                    Ależ proszę, niech wybiera najlepsze dla siebie wyjście, ale coś mu to wolno
                                    idzie jak przez 5 miesięcy nie wybrał.

                                    I kochanka wcale nie musi czekać roku, może dać mu tydzień i jego prawo. A on
                                    może albo spakować w tydzień walizki, albo nie, ale płacz, że ona go nie kocha,
                                    że kiedyś w przyszłości, że coś tam jeszcze jest tu nie na miejscu. Krótka
                                    piłka: tak albo nie. Jak Ci oferują pracę to też nie będą czekać w
                                    nieskończoność. Jak jesteś zainteresowany kupnem auta/mieszkania to też
                                    sprzedający nie będzie czekał bo może stracić innego klienta a Ty w końcu nie
                                    kupisz. To mężczyzna rozumie, a tego że związek też jest tego typu transakcją
                                    pojąć nie może???
                                    • facettt Ja pisze o realiach - a Ty o bajkach :) 04.04.06, 16:57
                                      black_rose napisała:

                                      > Ależ proszę, niech wybiera najlepsze dla siebie wyjście, ale coś mu to wolno
                                      > idzie jak przez 5 miesięcy nie wybrał.
                                      > I kochanka wcale nie musi czekać roku, może dać mu tydzień i jego prawo.

                                      Moralnie, tego Pana juz ocenilem...
                                      tym niemniej, okazal sie takim cwaniakiem, ze dziewczyna wpadla
                                      jak sliwka w kompot...

                                      I chyba zgodzisz sie ze mna, ze przynajmniej jedno jest prawda... jego
                                      dstosunki z zona sa naprawde d d..., gdyz inaczej nie mialby dla tej
                                      dziewczyny tak wiele czasu...

                                      Ja doradzam tej DZIEWCZYNIE realnie: skoro jest tak zaangazowana i ten pan tez,
                                      to niech damu jeszcze do roku czasu na rozwiazanie tych problemow...

                                      Uciac mozna od razu wszystko, tylko ze tu po takiej operacji wszyscy wyjda
                                      przegrani.


                                      • black_rose Re: Ja pisze o realiach - a Ty o bajkach :) 04.04.06, 17:05
                                        Dobrze, da mu rok czasu, po roku on poprosi o następny rok i tak dalej.

                                        Tylko co ona ma robić przez ten rok? Żyć z wyrzutami sumienia? Zastanawiać się
                                        czy nie inwestuje w próżnię? A po roku okaże się, że ona sobie narobiła
                                        większych nadziei, zaangażowała się jeszcze bardziej a on i tak problemów nie
                                        rozwiązał. I po pięciu latach on ją rzuci, bo pogodził się z żoną? To niech jej
                                        da zobowiązanie na piśmie, albo coś w tym stylu.

                                        I nie masz racji mówiąc o przegranej. Utnie teraz, może wygra faceta o wiele
                                        wartościowszego. Ona nic na zerwaniu nie straci, może tylko będzie ją przez
                                        pewien czas boleć. Wręcz nawet zyska nowe doświadczenie.

                                        Najwięcej straci on, bo także żona i dzieci mogą coś zyskać. Ale jeśli on
                                        narozrabiał to co się mamy przejmować ile on będzie na tym stratny?
                                        Może jestem bez serca, ale słowo daję, zupełnie mi go nie żal.

                                        A tak przy okazji pokaż podstawy na których opierasz przekonanie, że ten pan
                                        jest bardzo zaangażowany. Bo ja tych podstaw nie widzę i dla mnie równie dobrze
                                        ta kobieta może być dla niego ucieczką od problemów małżeńskich, pewnego
                                        rodzaju przedmiotem. Ja nie widzę w jego postawie miłości.
                                        • facettt Tak mozemy dywagowac bez konca... 04.04.06, 17:13
                                          Lecz ja juz koncze.

                                          Chyba jednak nic dziwnego, ze ja bronie rowniez interesu tego Pana...?
                                          Wprawdzie okazal sie tchorzem, ale intuicja podpowiada mi, ze istotnie uklady
                                          malzenskie ma do chrzanu i to nie jest bajka...

                                          Wezmy zatem sprawe na logike. - Gdy ona to UTNIE, to:

                                          on - straci napewno.
                                          ona? - wcale nie jest pewne czy zyska..., moze zyska kogos nowego,
                                          a moze straci ten rok w placzu i samotnosci?
                                          • jmx Re: Tak mozemy dywagowac bez konca... 04.04.06, 17:18
                                            facettt napisał:

                                            > Lecz ja juz koncze.
                                            >
                                            > Chyba jednak nic dziwnego, ze ja bronie rowniez interesu tego Pana...?
                                            > Wprawdzie okazal sie tchorzem, ale intuicja podpowiada mi, ze istotnie uklady
                                            > malzenskie ma do chrzanu i to nie jest bajka...
                                            >
                                            > Wezmy zatem sprawe na logike. - Gdy ona to UTNIE, to:
                                            >
                                            > on - straci napewno.
                                            > ona? - wcale nie jest pewne czy zyska..., moze zyska kogos nowego,
                                            > a moze straci ten rok w placzu i samotnosci?

                                            nie no, jasne a rok przy tym facecie to czeka ją szczęście, spokój i idylla ;P

                                            lepiej rok stracić w płaczu a zyskać całe życie - co ją czeka z takim facetem w
                                            przyszłości? za parę lat sama się znajdzie na miejscu jego obecnej żony
                                            • facettt Re: Tak mozemy dywagowac bez konca... 04.04.06, 17:22
                                              jmx napisała:
                                              za parę lat sama się znajdzie na miejscu jego obecnej żony

                                              Ty "mala propagandzistko" :)))

                                              Drugie zony (jak ucza statystyki) - to najczesciej (na 99 %) kocha juz po grob!

                                              Bo na trzecia, to juz malo kogo stac :)))

                                              pa.
                                              • black_rose Re: Tak mozemy dywagowac bez konca... 04.04.06, 17:24
                                                To oznacza, że drugą będzie jedynie zdradzał jak się zakocha w trzeciej,
                                                ale od niej nie odejdzie :-)))

                                                Wielki sukces dla tej drugiej żony, nie ma co :-PPP
                                          • black_rose Re: Tak mozemy dywagowac bez konca... 04.04.06, 17:22
                                            facettt napisał:

                                            >
                                            > Wezmy zatem sprawe na logike. - Gdy ona to UTNIE, to:
                                            >
                                            > on - straci napewno.
                                            > ona? - wcale nie jest pewne czy zyska..., moze zyska kogos nowego,
                                            > a moze straci ten rok w placzu i samotnosci?

                                            Acha, jak rozumiem w płaczu ten rok może stracić, jeśli będzie to płacz
                                            spowodowany towarzystwem tego pana i jego wybrykami?

                                            Ja już bym wolała płakać w samotności niż będąc w tak niepewnym położeniu.
                                            Bo dając mu ten rok ona nie wie, jak się to skończy.

                                            Moim zdaniem niech lepiej popłacze z powodu tych 5 miesięcy, bo za rok będzie
                                            miała 17 do opłakiwania. Nie wierzę w to, żeby ten mężczyzna podjął jakąkolwiek
                                            decyzję przez choćby 10 lat. Taka sytuacja mu odpowiada i zatrzymanie kobiety
                                            przy sobie na rok nie zmotywuje go do niczego, wręcz rozleniwi.

                                            Termin musi być zdecydowanie krótszy, jeśli jakikolwiek w ogóle wchodzi w grę.
                                            Powiedzmy miesiąc, żeby nie było, że po tygodniu każę komuś ucinać. A i tak
                                            wobec pięciu które miał ten jeden dodatkowy byłby aż nadmiarem łaski.
                                          • tapatik Re: Tak mozemy dywagowac bez konca... 05.04.06, 14:04
                                            facettt napisał:

                                            > Wezmy zatem sprawe na logike. - Gdy ona to UTNIE, to:
                                            >
                                            > on - straci napewno.
                                            > ona? - wcale nie jest pewne czy zyska..., moze zyska kogos nowego,
                                            > a moze straci ten rok w placzu i samotnosci?

                                            Bardziej jest prawdopodobne, że pozna kogoś nowego niż, że facet do Niej po roku
                                            wróci. Już sam fakt, że ukrył swój stan cywilny świadczy o tym, że jest
                                            nieuczciwy. Dlaczego w takim razie nie miałby poobiecywać czegoś dziewczynie,
                                            byle by tylko jeszcze sobie poużywać. Po roku poprosi o następny rok i tak w
                                            koło Macieju.

                                            Też się zapytam "na logikę", co będzie jeśli dziewczyna zgodzi się zaczekać?
                                            - może po roku zobaczyć papierek rozwodowy (i wtedy rzeczywiście wygra)
                                            - może się dowiedzieć, że dziecko nadal choruje albo że tym razem żona
                                            zachorowała (ewentualnie mamusia/teściowa/dziadki/pies) i że nadal musi zaczekać
                                            jeśli Go kocha.
                                      • jmx Re: Ja pisze o realiach - a Ty o bajkach :) 04.04.06, 17:08

                                        Napierw jeden rok, potem drugi, piąty... ąz w małżeństwei tego pana pojawi się
                                        następne dziecko ;PPP. A autorka będzie już tak zaangażowana że wołami jej się
                                        z tego związku nie wyciągnie.
                                        • black_rose Re: Ja pisze o realiach - a Ty o bajkach :) 04.04.06, 17:13
                                          To chyba ja jestem realistką mówiąc: przeciąć. Jak panu zależy, to nawet
                                          przecięte będzie próbował związać, a tak to ma i rybki i akwarium. Wygodna
                                          sytuacja więc nic w niej zmieniać nie będzie chciał.
                                        • facettt Re: Ja pisze o realiach - a Ty o bajkach :) 04.04.06, 17:15
                                          Mistrzulko - Psychuszko...??? :)

                                          Mowilismy o maximum roku, a nie pieciu latach, co?

                                          pa.
                                          • jmx Re: Ja pisze o realiach - a Ty o bajkach :) 04.04.06, 17:21

                                            TY mówiłeś

                                            myślisz, ze ta dziewczyna za rok będzie silniejsza niż jest teraz? i będzie
                                            potrafiła od niego odejść? szczerze wątpię a zawsze będzie coś ważnego, co
                                            przeszkadza w rozwodzie. I tak się będzie kręcić... dopóki żona się nie
                                            dowie ;P
                                            • black_rose Re: Ja pisze o realiach - a Ty o bajkach :) 04.04.06, 17:26
                                              A jak żona się dowie to może się okazać, że nie wiedziała, że coś się psuło w
                                              małżeństwie, bo mówił, że obowiązki służbowe wyciągały go w weekendy z domu.
                                              Zdarza się i to :-D
                  • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:48
                    zyckas napisała:

                    > Nie wiem co mam myśleć... Byłam parę miesięcy z wolnym facetem i było nam
                    dobrz
                    > e
                    > ze sobą i wydawało się, że będzie jeszcze lepiej. Poznałam go na co dzień,
                    jaki
                    > jest, jak spędza czas, jak się zachowuje... A później się okazałało, że to
                    > wszystko jest nieprawdą. Że ten ktoś to zupełnie inny człowiek niż ja go
                    znam.
                    > W co mam wierzyć teraz?

                    Właśnie o to chodzi, że go nie znałaś. Naprawdę dobry, szczery, uczciwy facet
                    tak się nie zachowuje... On dopiero teraz pookazuje swoje prawdziwe ja -
                    oszukał Cię, uważa że nic się nie stało i jeszcze ma do Ciebie pretensje.
                    • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:57
                      Tak twierdzi, że problem jest po mojej stronie. On się zakochał, przemilczał
                      fakty ale to nieistotne bo mnie kocha. I ja wszystko psuję bo nie ja chcę iść na
                      ustępstwa a on nie może beze mnie żyć... :( Jak go wygonić z głowy?? Czy ja nie
                      umiem kochać bo nie mogę go takiego zaakceptować?
                      • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 15:59
                        serial made in wenezuel ...
                        przykro mi
                        • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:02
                          Naprawdę... daj sobie spokój i nie odpowiadaj jeśli jedynie na to cię stać...
                          • strzelec0001 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:11
                            stac mnie na wiele odpowiedzi ale niewiem czego dokładnie szukasz oparcia
                            zrozumienia ... potrzeby wygdaania ...
                      • black_rose Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:11
                        Nie możesz zaakceptować to nie akceptuj. Nie daj sobie robić wody z mózgu.
                        A czy on umie kochać, skoro nie stać go na szczerość?
                      • jmx Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:46
                        zyckas napisała:

                        > Tak twierdzi, że problem jest po mojej stronie. On się zakochał, przemilczał
                        > fakty ale to nieistotne bo mnie kocha. I ja wszystko psuję bo nie ja chcę iść
                        n
                        > a
                        > ustępstwa a on nie może beze mnie żyć... :( Jak go wygonić z głowy?? Czy ja
                        nie
                        > umiem kochać bo nie mogę go takiego zaakceptować?

                        Facet lekceważy Twoje potrzeby, Twoje uczucia, krzywdzi Cię i mówi, że kocha.
                        Mówi, ze Ty go nie kochasz bo nie chcesz zaakceptować jego oszustw. No to jest
                        chyba jednoznaczne...?
                      • tapatik Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 14:47
                        zyckas napisała:

                        > Tak twierdzi, że problem jest po mojej stronie. On się zakochał, przemilczał
                        > fakty ale to nieistotne bo mnie kocha. I ja wszystko psuję bo nie ja chcę iść
                        > na ustępstwa a on nie może beze mnie żyć... :(

                        Po TWOJEJ stronie? Czy to Ty oszukujesz? Co jest nieistotne, to że jest żonaty?
                        Ale Ty nie chcesz żonatego!!!! Chcesz uczciwego rozwodnika z którym możesz wziąć
                        ślub. Co psujesz? Dobry, niezobowiązujący seksik? Na jakie ustępstwa?
                        Co za perfidia.

                        > Jak go wygonić z głowy??

                        Spróbuj odciąć się od Niego zupełnie, przestań się z Nimspotykać, wywal
                        wszystkie rzeczy, które się z Nim kojarzą, zacznij się spotykać z innymi ludzmi
                        (nie w sensie znalezienia sobie następnego faceta, tylko w sensie towarzyskim,
                        idź do kina, na jakąś zabawę itp.), zacznij żyć dla siebie. Wymyśl 10 Jego
                        największych wad, spisz je na kartce i w chwilach zwątpienia czytaj tę kartkę.

                        > Czy ja nie umiem kochać bo nie mogę go takiego zaakceptować?

                        A czy On nie może zrozumieć, że nie chcesz się wiązać z żonatym?
                        Że chcesz w niedalekiej przyszłości założyć rodzinę?
    • pro_zack Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:17
      zyckas napisała:

      > Cześć. Historia jak pewno wiele podobnych równie bolesnych dla naiwnych
      > zakochanych... Poznałam go w internecie. Spotykaliśmy się ponad pięć
      > miesięcy.. Zaiskrzyło, czułam, że to właśnie "to"..., wspólne spędzanie czasu,
      > weekendów,mówił jak bardzo mnie kocha, że jestem jego jedyną i wymarzoną, że
      > traktuje mnie poważnie, że pragnie mieć ze mną dzieci...
      > Potem się przez przypadek wydało, że jest żonaty, ma dziecko, rodzinę, mieszka
      > z nimi...i zdarta śpiewka, że z żoną go nic nie łączy i jeszcze, że wcale mnie
      > nie oszukiwał i zawsze mi mówił prawdę...a o zonę przecież nie pytałam więc
      > jest w porządku wobec mnie...
      > Jestem załamana. Pocieszcie mnie jakoś, wyć mi się chce. A ja mu zaufałam...
      >

      Słuchaj jeśli z żoną jak twierdzi faktycnzie nic go nie łączy to może powtórzy
      to samo własnej małżonce w Twojej obecności !!!
      Ja bym smrodu narobił gnojkowi !

      pro_zack
      • wesola_kicia Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 16:32
        bardzo Ci współczuje
        nie ma nic gorszego jak "niepełna prawda"
        teraz jesteś załamana zdołowana
        musisz spotykać się ze znajomymi
        nie duś sobie tego
        minie jakiś czas i przestanie boleć
        • justynella Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 17:15
          a ja JEGO na TWOIM miejscu kopnęla ym w te kłamliwe 4 litery i tyle ..
    • white.falcon Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 04.04.06, 17:54
      Trudno byłoby Ciebie pocieszyć, bo każda taka historia jest poprostu obrazkiem
      nieuczciwości wobec drugiego człowieka. Nie znam Ciebie, więc nie moja sprawą
      jest ocenianie Ciebie, ale skoro okazał się draniem, to wymaż go z pamięci,
      wyrzuć z uczuć, bo ich nie jest wart. Jest zwykłym tchórzliwym draniem i tyle.
      I choć Ciebie okłamano i Cię to wszystko boli, to znajdź w sobie i siły i nie
      przekreślaj wszystkich facetów na tym swiecie. Znajdzie się człowiek uczciwy i
      z nim ułożysz przyszłość. Wierz w to, bo z reguły to, w co wierzymy,
      materializuje się. Głowa do góry. Dałaś się oszukać, ale więcej nie dasz się. I
      tego się trzymaj! :-)

      Pozdrawiam, :-)
      Sokółka
    • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 09:16
      Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Przeczytałam i dochodzę do wniosku, że w
      większości to dziewczyny są w stanie zrozumieć jak koszmarnie się czuję w tej
      sytuacji... A mężczyźni żonaci (mam wrażenie, że dwóch z rozmówców jest w takiej
      sytuacji) bardzo chętnie sami twierdzą "że z żoną ich już nic nie łączy", a
      skoro się nie układa w domu (co przecież jest również ich dziełem!) to mają
      święte prawo mieć kochankę... choć najczęściej jest to wykorzystywanie
      naiwności kochanki obiecankami bez pokrycia... Rozmawiałam z nim, ale on mówi że
      rozumie ale ja widzę, że zupełnie nie rozumie, nie uznaje żadnej swojej winy w
      tym co sie stało. Nie powiedział o żonie bo tak wyszło, ale juz wiem więc
      wszystko jest w porządku... Wszystko wskazuje na to, że nie jestem jego pierwszą
      kochanką w małżeństwie, że tak żyli od lat... we mnie się jak twierdzi "niestety
      zakochał" i poczuł potrzebe zmiany zycia... I dlatego to ja jestem winna, bo nie
      chcę docenić ogromu jego miłości... A ja czuję jakbym ugrzęzła w bagnie po
      szyję, a on karmi mnie ciastkami i cieszy się że tu tkwię do jego dyspozycji,
      zamiast usunąć błoto... Kochałam go, teraz jest we mnie mętlik i nie wiem co
      czuję..Czy mam poinformować jego żonę?....
      TO JEST KOSZMAR!
      Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem...skąd w ludziach tyle podłości, żeby bawić
      się uczuciami, manipulować życiem podobno najbliższych, najukochańszych osób!
      Jak można krzywdzić i wykorzystywać najbilższych i twierdzić że to miłość?
      • rabea1 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 09:48
        Znam pewna kobiete, ktora ma juz 12 letnia corke z facetem, ktory jest zonaty i
        ma wlasne dorosle dzieci. Jego zona wie o tej kochance i 12letniej corce kochanki.
        Jednym slowem wszyscy wiedza i nadal tak zyja. On zyje na dwa fronty.
        Dla mnie to paranoja, a jednak sa rzeczy na swiecie, o ktorych sie "normalnym"
        nawet nie sni.
        • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 10:23
          Nigdy nie wtracałam się zbytnio w związki innych, zawsze uważałam, że jeśli
          wszyscy zainteresowani akceptują to co mają i są w tym szczęśliwi to ich wybór.
          Chyba, że widziałam, że komuś dzieje się ewidentna krzywda...
          Ale on rozkochał mnie, oszustwem wepchnął mnie w swoją "paranoję" jak to
          określiłaś i teraz się oburza, że mi z tym źle i mam do niego potworny żal. Nie
          mogę uwierzyć, że ten człowiek, który tak mnie podobno kocha jest zdolny do...
          do podłości wobec mnie... Bjak to nazwać inaczej??:(
          • rabea1 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 10:42
            Wybacz mi jezeli bede sie powtarzac, bo nie czytalam wszystkich postow.
            Co do uczuc, to naprawde czasem nie jestesmy ich opanowac, a jezeli chodzi o
            uczucie milosci, czy nawet pozadania...wylaczony jest czasem rozum.
            Jestem w stanie nawet uwierzyc, ze Ciebie kocha naprawde,
            a z zona nie bedzie sie rozwodzil, bo mu tak poprostu wygodniej.
            Moze maja wspolny kredyt, ktorego rozwiazanie sprawiloby wielkie finansowe
            problemy. Mnie tez kiedys zauroczyl taki zonaty i dzieciaty, tez nie zadalam
            tego pytania, czy jest zonaty, bo nigdy by mi to nawet do glowy nie wpadlo, ze
            tak mozna.. Wszyskiego dowiedzialam sie od osob trzecich. Natychmiast zerwalam z
            nim kontakt, chociaz przekonywal mnie, ze zona sie rozwiedzie.
      • meduza4 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 10:47
        zyckas napisała:

        > Nie powiedział o żonie bo tak wyszło, ale juz wiem więc
        > wszystko jest w porządku... Wszystko wskazuje na to, że nie jestem jego pierwsz
        > ą
        > kochanką w małżeństwie, że tak żyli od lat... we mnie się jak twierdzi "niestet
        > y
        > zakochał" i poczuł potrzebe zmiany zycia...


        Podejrzewam, że każdej kolejnej mówił to samo i że każda kolejna w końcu go
        zostawiała. Ale to tylko daje wyobrażenie o nim: niczego go te związki nie
        nauczyły i niczego nie nauczy żaden kolejny.


        > Kochałam go, teraz jest we mnie mętlik i nie wiem co
        > czuję..Czy mam poinformować jego żonę?....

        A po co? Może żona wie o wszystkim i mają ze sobą taki układ ze względu na
        dzieci czy wspólny majątek, coś w stylu: każde żyje po swojemu, drugie się nie
        wtrąca, ale rozwodu nie bierzemy, bo jest nam nie na rękę.

        Dużo jest par, zwłaszcza z dłuższym stażem, które zyją w takiej chipokryzji bo
        "co ludzie powiedzą jak się rozwiedziemy, jak dzieci zareagują".


        > TO JEST KOSZMAR!

        Owszem: to jest koszmar :-(


        > Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem...skąd w ludziach tyle podłości, żeby bawi
        > ć
        > się uczuciami, manipulować życiem podobno najbliższych, najukochańszych osób!
        > Jak można krzywdzić i wykorzystywać najbilższych i twierdzić że to miłość?

        Nie zakładaj, że to podłość. To po prostu egocentryzm i głupota, stawianie
        siebie i własnych problemów, własnej koncepcji życia na piedestale i
        zapominanie, że inni mogą mieć swój punkt widzenia, swoje potrzeby i pragnienia.

        To jest po prostu emocjonalne kalectwo i nic więcej, tak jak ślepota czy
        głuchota są kalectwem fizycznym.
    • elizabett4 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 11:59
      Oj kochana!Dobrze Ci radzę zwiewaj od niego jak najszybciej!!Miałam bardzo
      podobną historię i żałuję teraz co dzień,że się dałam nabrać na taką
      miłość/śmiechu warte/.Dowiedziałam się po paru miesiącach związku o żonie i
      dzieciach,uwierzyłam mu,że mnie kocha i czekałam na niego aż załatwi te drobne
      formalności czyli rozwód,tak jak obiecał.Płakałam często ale byłam z nim
      wytrwale bo kochałam i nie chciałam zostawiać w nieszczęściu.Wytrzymałam jeszcze
      2 lata w czasie których nie ruszył palcem żeby się rozwieźć i powiedziałam
      dość!Jeszcze przez rok dawałam mu szansę bo za mną
      łaził,płakał,dzwonił.nękał,dręczył,obwiniał że go odtrącam biednego
      zakochanego!Wreszcie trzasnęłam drzwiami ostatecznie.To okropne co się stało ale
      zwymiotowałam tą jego prawdziwą miłością.Odchorowałam.Niepotrzebnie,ślepo
      zmarnowałam kupę czasu,uprzedziłam się do facetów,straciłam zaufanie do ludzi.A
      wiesz co on teraz robi?Twierdzi,że jestem wredną jędzą,wścieklicą,a on ideał
      dobra którego nie doceniłam,i tym podobnymi kwiatkami mnie obdarza.
      Nie marnuj życia dla oszustów!Życie masz tylko jedno więc nie przegraj go!!
    • kasie26 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 05.04.06, 15:57
      Ale pacan ci sie tarfił!! To nienormalne i zakrawa o perfidię, taki niby
      normalny związek z tobą, plany na przyszłość, pozorowanie normalności, braku
      zobowiązań? Uwazaj na niego bo jego osobowość to mi sie nie podoba. Może ci
      jeszcze różnych swiństw narobić bo sama widzisz, że nie ma skrupułów ani norm
      moralnych. Ciekawe czy to udawanie normalnego życia codziennego nie sprawiało mu
      więcej satysfakcji. Może to go własnie rajcowało i nakręcało. W jakims stopniu
      potrafiłabym zrozumiec, że oszust chciał się zabawić, chciał sobie ciebie
      powykorzystywać, ale ta chora manipulacja? Założę się, że świetnie się bawił jak
      cię urabiał pod swoje potrzeby a ty mu jadłaś z ręki i odkrywałaś się przed nim.
      Czuł się jak stworzyciel, odkrywca nowego lądu. Perfidna gra. Współczuję....

      • Gość: carisma M jak..... IP: *.bredband.comhem.se 05.04.06, 19:45
        MANIPULATOR.


        " Kazdy widzi, co przypominasz,malo kto dostrzega, jaki jestes. "
        Machiavelli, Ksiaze

        " Pojawia sie zwatpienie. Narasta stres.Jedna konkretna osoba stale zaprzata ci
        mysli, coraz czesciej o niej mowisz.O wiele za czesto...Dlaczego?
        Jaki wywiera na ciebie wplyw? Wydaje ci sie, ze oddzialuje na ciebie
        destrukcyjnie,
        ale pozostaje to raczej w sferze wrazen, trudno o racjonalne wyjasnienie.
        Skutki nie daja na siebie dlugo czekac i sa katastrofalne.
        Najpierw zaczynasz odczuwac brak wiary w siebie. Nastepnie watpisz we wlasne
        mozliwosci, kompetencje oraz wartosc jako czlowieka.
        Pojawia sie poczucie nizszosci. Wrazenie, ze nie potrafisz osiagnac porozumienia
        z innymi ludzmi.Wkrotce do tych problemow dochodza objawy fizyczne, takie jak
        bezsennosc, ataki dusznosci, bole glowy, brzucha, klopoty skorne, a nawet
        depresja. Taki wlasnie jest wplyw na otoczenie ludzi zwanych manipulatorami.

        W zetknieciu z manipulatorem zespol reakcji poznawczych , emocjonalnych i
        srodowiskowych ulega zakloceniu.Czlowiek staje sie ofiara. Manipulator wzbudza
        w innych poczucie winy, przerzuca na ofiare odpowiedzialnosc, zasposob w jaki
        sie komunikuje, sieje niezgode, obniza cudze poczucie wartosci, sam odgrywa
        role ofiary, jest nieczuly na potrzeby innych, niezaleznie od tego co sam na
        ten temat mowi.

        Manipulator czesto ukrywa sie pod roznymi maskami.Zwykle jest mistrzem w sztuce
        modyfikowania swoich falszywych wizerunkow w zaleznosci od tego z kim ma do
        czynienia, w jakiej sytuacji sie znajduje oraz do jakiego dazy celu.
        Manipulatora najgrozniejsza maska : zyczliwosc, poniewaz ona ukrywa jego gre.
        Potrafi byc usmiechniety, zadowolony z zycia, latwo nawiazuje kontakt, a nawet
        w konkretnych sytuacjach, potrafi okazac sie osoba uwazna i przejeta cudzymi
        sprawami.
        Mowi duzo i plynnie. Szykuje sobie scene.Sprawia wrazenie osoby doskonale
        czujacej sie we wlasnej skorze, wydaje ci sie byc czlowiekiem ,o wzgledy
        ktorego chcialbys sie starac. W tym uroczym czlowieku, zdobnym w tyle zalet,
        szalenie trudno dostrzec manipulatora.Gdzie tu niebezpieczenstwo?

        Proces manipulacji jest dyskretny, ukryty za calym kompleksem roznych poz, a te
        choc przybrane i falszywe, moga robic wrazenie sympatycznych.

        Duza liczba manipulatorow (ok. 60% ) przyjmuje jako regule postepowania zawarcie
        przyjaznych wiezi w mozliwie najkrotszym czasie.Od pierwszego kontaktu staraja
        sie zrobic wrazenie zyczliwych. Sa usmiechnieci, troskliwi, szczodrzy,
        obdarowuja drobnymi upominkami, badz wyswiadczaja przyslugi, nie stronia tez
        od pochlebstw.

        Ofiara manipulatora nie jest swiadoma swoich krzywd emocjonalnych, zadawanych
        jej przez te bliska osobe.Co nie znaczy , ze nie cierpi. Nie ma natomiast
        smialosci mowic o tych klopotach i najczesciej zaprzecza swemu bolowi.
        Przyczyn swojego stanu nie wiaze z osoba manipulatora.

        To manipulator ukryty pod maska czlowieka zyczliwego, najczesciej inicjuje
        zabawe, jest wesoly( ale nie zawsze - wszystko zalezy od publicznosci),
        wyslawia sie swobodnie,choc czesto mowi za duzo, pokazuje , jaki potrafi byc
        uczynny, uprzejmy, aktywny, mily i usmiechniety.Robi wrazenie osoby dzialajacej
        skutecznie,kompetentnej oraz inteligentnej.
        Wszystkie te zalety, ktore potrafi doskonale wyeksponowac , maskuje snuta po
        kryjomu pajecza siec.
        Pierwszy cel manipulatora to okrecenie sobie wokol palca wszystkich obcych.Taki
        czlowiek jest bardzo mily w kontakcie. Nie zaluje komplementow, ktore jego
        samego kosztuja niewiele.Szybko tworzy klimat zaufania, porozumienia, atmosfere
        radosci i bezpieczenstwa.

        Manipulator zdaje sie otoczony gronem przyjaciol, ale co warto zauwazyc,
        zmieniaja sie oni mniej wiecej co dwa, trzy lata. Oczywiscie nowych zdobywa bez
        najmniejszego klopotu.

        Manipulator roznymi sposobami wywoluje uczucie znacznie subtelniejsze i
        bardziej niebezpieczne niz sympatie, a mianowicie : fascynacje.
        Manipulator uwodziciel nieodparcie przyciaga tych sposrod nas, ktorzy sa podatni
        na pewne jego cechy. Moze to byc jedwabisty glos, uroda, inteligencja,
        znajomosci, niepowszednia czulosc, galanteria , czy pisanie wierszy.
        Pod maska ukrywa sie czlowiek.Manipulator wklada maski po to , aby lepiej
        manipulowac swoim otoczeniem.
        Manipulator zyczliwy jest zyczliwy tylko do pewnego momentu. Jesli
        zakwestionujemy jego wladze albo naruszymy jego terytorium, natychmiast sie
        zmienia.Jezeli mu czegos odmowimy , staje sie ironiczny, sarkastyczny , zlosliwy
        moze nawet byc groznie agresywny. Nie zniesie ani jednego slowa krytyki, ani
        nagany. Cechy charakteryzujace manipulatora :
        - pozwala sobie na obwinianie innych - w imie wiezi rodzinnych, przyjazni,
        milosci,stosunkow zawodowych itp.
        - zrzuca odpowiedzialnosc na innych albo wrecz wypiera sie jakiejkolwiek wlasnej
        odpowiedzialnosci.
        - nie precyzuje jasno swoich potrzeb, prosb, uczuc ani opinii.
        - zwykle udziela wymijajacych odpowiedzi.
        - zmienia opinie, spodob zachowania i stosunek do innych osob
        w zaleznosci od sytuacji.
        - ukrywa swoje prosby pod pozorem koniecznosci logicznych dzialan.
        - kaze innym sadzic , ze powinni byc doskonali, ze nie wolno im zmieniac
        zdania, ze powinni wszystko wiedziec, ze musza natychmiast spelniac jego
        prosby i zyczeia.
        - podwaza zalety oraz kompetencje innych ludzi, krytykuje je w sposob
        zaowalowany badz agresywnie otwarty, podaje w watpliwosc cudza wartosc,
        stale osadza.
        - do przekazywania wlasnej opinii wykorzystuje innych ludzi ( woli rozmawiac
        przez telefon niz twarza w twarz )
        - sieje niezgode i wzbudza podejrzenia, stara sie podzielic ludzi, by latwiej
        nimi rzadzic, potrafi doprowadzic do rozbicia zwiazku innych.
        - chetnie odgrywa role pokrzywdzonego, zeby wzbudzic wspolczucie ( przesadza
        z objawami choroby, mowi o swoim "trudnym" otoczeniu, o zonie, ktora go nie
        rozumie, o przeciazeniu praca.)
        - ignoruje cudze prosby ( nawet jesli obiecal je spelnic)
        - wykorzystuje pryncypia moralne innych ludzi do zaspokojenia wlasnych potrzeb
        ( w tym seksualnych )
        - wysuwa ukryte grozby albo otwracie szantazuje.
        - w trakcie rozmowy zmienia temat, nie baczac na innych.
        - unika konfrontacji
        - podkresla cudza ignorancje oraz swoja wyzszosc.
        - klamie.
        - potrafi wyglosic kazdy falsz, zeby dowiedziec sie prawdy lub ja zalgac,
        deformuje przekazy i interpretuje je po swojemu.
        - jest egocentrykiem
        - jest zawistny nawet wobec dziecka lub wspolmalzonka lub kogos uzdolnionego.
        - nie znosi wszelkiej krytyki i zaprzecza faktom.
        - nie liczy sie z prawami , potrzebami oraz zyczeniami innych.
        - jego wywod zdaje sie logiczny i spojny , natomiast jego zachowanie lub sposb
        zycia mowia nam zupelnie cos innego.
        - wykorzystuje pochlebstwa, komplementy albo nieoczekiwanie wyswiadcza drobne
        przyslugi.
        - stwarza stan niepokoju albo poczucie braku swobody ( zamkniecia w pulapce).
        - ma do perfekcji opracowany system osiagania celow kosztem innych.
        - naklania nas do dzialn , do ktorych najprawdopodobniej nie bylibysmy sklonni
        z wlasnej woli.
        - jest stale tematem dyskusji pomiedzy ludzmi, ktorzy go znaja, nawet jesli go
        akurat nie ma w towarzystwie.

        Osobowosc manipulatora ksztaltuje sie we wczesnym dziecinstwie.Dzialaja tu
        specyficzne mechanizmy obronne. Mechanizm obronny manipulatora rozni sie tym ,
        ze jest aktywny stale, manipulacja staje sie sposobem na zycie.
        Taki mechanizm przeksztalca sie w odruch , jest jedyna mozliwoscia komunikacji.
        Manipulator tworzy wlasna osobowosc oraz metode porozumiewania sie z otoczeniem
        od wczesnego dziecinstwa.
        Wielu manipulatorow zdaje sobie sprawe ze swojej roli i swiadomie wykorzystuje
        ten fakt.
        Sa przewrotni: czerpia przyjemnosc z zachowan niemoralnych, wrogich i
        destabilizujacych innych ludzi.Sa swiadomi swojego negatywnego wplywu na innych.
        Ich zachowanie jest przyczyna niskiej samooceny bliskich im osob, braku
        pewnosci siebie, niepokoju, oraz ogromnego stresu, a wiec
        • Gość: carisma Re: M jak..... IP: *.bredband.comhem.se 05.04.06, 19:52
          Ich zachowanie jest przyczyna niskiej samooceny bliskich im osob, braku
          pewnosci siebie, niepokoju, oraz ogromnego stresu, a wiec destrukcji majacej
          dalsze reperkusje w sferze psychologicznej i somatycznej.
          Ich jedyna obrona jest, ze " Przeciez wszyscy jestesmy manipulatorami ! "
          Daje im to przekonanie , ze caly swiat funkcjonuje wedlug ich zasad.
          Upewniaja siebie samych, ze wcale nie sa tacy zli, bo przeciez inni sa tacy
          sami. Innymi slowy , w ogole nie ma sprawy.

          W zachowaniach defensywnych manipulator przypomina paranoika.
          Przecenia samego siebie , jest nieufny, podejrzliwy i agresywny.
          Przypisuje innym ludziom wlasne wady i zle intencje.
          Nie ma zdolnosci do autorefleksji, jak i nie posiada empatii.
          Kwestia etyki dla manipulatora nie istnieje.
          Nie sposob ich wykryc od razu , zeby potwierdzic swoje podejrzenia , potrzeba
          czasu. Najczesciej dopiero postawieni oko w oko z pewnymi faktami zaczynamy
          watpic w szczerosc takich osob.
          Manipulatorzy sa energetycznymi pasozytami.Sa stresorami. Wywoluja uczucie
          przygnebienia, nerwowosc, niepokoj , czy obawe.Manipulator obarcza innych
          poczuciem winy.Wzbudza w swojej ofierze poczucie winy za niepopelnione bledy.
          Zrzuca odpowiedzialnosc na innych,sam obawia sie wziac na siebie
          odpowiedzialnosc za innych. Stosuje uniki,umywa rece,przywlaszcza sobie cudze
          idee, wykorzystuje posrednikow, uzywa niejasnych lub wieloznacznych
          sformulowan.
          Zagraza przyjazni, zagraza milosci. Na dluzsza meta manipulator nie potrafi
          zadbac o harmonie w swoim zwiazku. Zwykle ucieka.Moze to przybrac forme rozwodu.
          Sam sprawia zludzenie doskonalosci.Jest agresywnie ironiczny.Zeruje na
          wspolczuciu i empatii innych.Nie dotrzymuje obietnic.
          Nie obchodza go cudze potrzeby.

          Dla ciebie :
          - zaznajom sie ze sposobem dzialania manipulatora
          - naucz sie go rozpoznawac
          - umiej sie przed nim obronic

          Porzuc nadzieje na idealne porozumiewanie z manipulatorem.
          Naucz sie afirmacji, i akceptuj samego siebie.
          Mniej emocji , wiecej rozumu.
          Naucz sie odmawiac.
          Osmiel sie odmowic.
          Jak najszybciej zmien szkodliwy ukad.
          Przestan opowiadac szczegoly swojego zycia.
          Nie spelniaj prosb.
          Nie odgrywaj roli jego posrednika.
          Znajdz sojusznikow.
          Madrze reaguj na pochlebstwa."


          " Les Manipulateurs sont parmi nous"- Isabelle Nazare- Aga



        • azaheca Re: M jak.....manipulator 06.04.06, 00:10
          Brawo,brakowało tu tego tekstu,przeczytałam dwa razy i chyba jeszcze go
          skopiuję.Zastanawiałam się z kim mam do czynienia;paranoik czy
          manipulator,wyszło to drugie.
          Szkoda,miałam nadzieję na odchylenia psychiczne,zawsze to jakoś tłumaczy
          człowieka.
        • zyckas Re: M jak..... 06.04.06, 10:29
          Czytam to i nie wiem co mysleć. Był tym ciepłym, życzliwym ideałem. Zasypywał
          prezencikami, wyrazami pamięci i uczucia...przywiazywał coraz bardziej do
          siebie, on towarzyski i wylewny, ja niesmiała i zamknięta osoba.. Nie łączyłam
          tego z żadną manipulacją z jego strony. To właśnie on twierdzi teraz, że ja nim
          manipulowałam, że się bawiłam, prowokowałam do takiego zachowania a teraz jak
          się zakochał to go odrzucam i nie chce mu wybaczyć tego przemilczenia o zonie.
          Czuje sie winna za to wszystko a jak pomyślę o jego rodzinie to..:((((
        • elizabett4 Re: M jak..... 07.04.06, 13:24
          Carisma!Strzal w dziesiatke!Wypisz wymaluj moj byly facet.Kapiacy zyczliwoscia i
          uczynnoscia,niewiny i wrazliwy baranek,niejedna sie nabrala.A pod tym wszystkim
          bezwzgledny egocentryk nie liczacy sie z nikim oprocz wlasnego ego.
          • piotr_321 Re: M jak..... 07.04.06, 13:29
            A Ty niewinny Aniolek przy nim :)
          • zyckas Re: M jak..... 10.04.06, 10:00
            Myślałam o tym. W naszym "układzie" bo trudno to związkiem teraz nazywać to on
            był tym który inicjował spotkania, dzwonił, prosił, zabiegał, przyjezdżał...
            bardzo długo. Myslałam, że mu naprawdę zależy. A teraz mnie wręcz oskarża, że to
            ja go prowokowałam do spotkań, do tego żeby się zangażował, choć wcale nie
            chciał się we mnie zakochiwać, a jemu było i jest ciężko bo rodzina...
            Wyobrażasz sobie? Ja zupełnie nie rozumiem jego toku myślenia...To jakiś absurd!
    • co.st Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 06.04.06, 13:34
      Faceci to świnie !
      • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 06.04.06, 14:23
        Tyle krzyku z powodu jednego faceta. Naprawde to mu sie udalo ;)
        • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 06.04.06, 14:50
          piotr_321 napisał:

          > Tyle krzyku z powodu jednego faceta. Naprawde to mu sie udalo ;)

          Koniecznie prześlij mu gratulacje
          • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 06.04.06, 15:10
            agata791 napisała:

            > piotr_321 napisał:
            >
            > > Tyle krzyku z powodu jednego faceta. Naprawde to mu sie udalo ;)
            >
            > Koniecznie prześlij mu gratulacje

            Nawet go nie znam. Najlepiej jak by sie sam wypowiedzial.
            Ale wszyscy wierza tylko tej kobiecie.
            • Gość: wiem! Re: Oszukał mnie, jest żonaty... IP: 62.121.129.* 06.04.06, 15:27
              wiem co chcesz powiedziec; to ona klamie, a on powiedzial jej na samym poczaku
              romansu, ze ma zone i dzieci, tylko ze ona wtedy akurat za glosno podkrecila TV
              bo ogladala ostatni serial i nie doslyszala. on zrobil wszystko co mogl i to
              jej wina, jak w pysk strzelil.
              • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 06.04.06, 16:11
                Musiala sie domyslec jak facet musial wracac do domu na noc.
                Pewnie po seksie mowil, ze musi ns 22:00 wracac do pracy :D
            • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 06.04.06, 15:30
              piotr_321 napisał:

              > agata791 napisała:
              >
              > > piotr_321 napisał:
              > >
              > > > Tyle krzyku z powodu jednego faceta. Naprawde to mu sie udalo ;)
              > >
              > > Koniecznie prześlij mu gratulacje
              >
              > Nawet go nie znam. Najlepiej jak by sie sam wypowiedzial.
              > Ale wszyscy wierza tylko tej kobiecie.

              A jakby to wytłumaczenie brzmiało: nudziło mi się w małżeństwie i postanowiłem
              się zabawić...nie powiedziałem jej prawdy bo nie zgodziłaby się na romans.
              Wtedy zapewne stanąłbyś w jego obronie, że przecież facet musi się zabawić
              • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 06.04.06, 16:10
                agata791 napisała:

                > piotr_321 napisał:
                >
                > > agata791 napisała:
                > >
                > > > piotr_321 napisał:
                > > >
                > > > > Tyle krzyku z powodu jednego faceta. Naprawde to mu sie udalo
                > ;)
                > > >
                > > > Koniecznie prześlij mu gratulacje
                > >
                > > Nawet go nie znam. Najlepiej jak by sie sam wypowiedzial.
                > > Ale wszyscy wierza tylko tej kobiecie.
                >
                > A jakby to wytłumaczenie brzmiało: nudziło mi się w małżeństwie i
                postanowiłem
                > się zabawić...nie powiedziałem jej prawdy bo nie zgodziłaby się na romans.
                > Wtedy zapewne stanąłbyś w jego obronie, że przecież facet musi się zabawić

                Wszystkie kobiety sa takie bidulki, one nigdy nic nie wiedza.
                Ostatnio to slyszalem o przydpadku, ze kobieta facetowi sprawdzala
                numery telefonow dzwoniac po ludziach.
                • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 12:25
                  Nie wszystkie kobiety mają manię prześladowczą i inwigilują facetów z którymi
                  się spotykają. Większość się zakochuje i darzy zaufaniem swojego mężczyzne, i
                  owszem są "biedne" jak facet okaże się draniem
                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 12:31
                    W mojej pracy to "biedna" kobieta sama odeszla od meza, bo sobie
                    znalazla kochanka. Brak slow.
                    • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 12:35
                      piotr_321 napisał:

                      > W mojej pracy to "biedna" kobieta sama odeszla od meza, bo sobie
                      > znalazla kochanka. Brak slow.

                      Ja nie napisałam, że wszystkie kobiety z natury są biedne i pokrzywdzone. Ale
                      że tobie jest brak słów to jestem zdziwiona.
                      • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:13
                        .
                        >
                        > Ja nie napisałam, że wszystkie kobiety z natury są biedne i pokrzywdzone. Ale
                        > że tobie jest brak słów to jestem zdziwiona.

                        "Biedne" kobiety to byly pol wieku temu, jak zyly tylko z pensji meza.
                        Dzis to zarabiaja czesto wiecej, a ze natura zwykle rozumu nie dala, to
                        robia takie cyrki, ze glowa czasem nie pomiesci :)
                        • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:19
                          :) chyba ,jak zarabiaja więcej niż mężczyźni to jednak rozum natura im dała.
                          :) a cyrki, że "głowa czasem nie pomieści" robią zarówno mężczyźni jak i kobiety
                          • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:24
                            agata791 napisała:

                            > :) chyba ,jak zarabiaja więcej niż mężczyźni to jednak rozum natura im dała.
                            > :) a cyrki, że "głowa czasem nie pomieści" robią zarówno mężczyźni jak i
                            kobiet
                            > y

                            Bez urazy, ale wiekszosc dochapala sie stanowisk przez lozko :)
                            Mezczyzna niestety nie ma tak dobrze i musi wlasnym rozumem dojsc :)))
                            Mezczyzna mozna czasem zrozumiec, kobiete juz nie :)
                            • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:28
                              piotr_321 napisał:

                              > agata791 napisała:
                              >
                              > > :) chyba ,jak zarabiaja więcej niż mężczyźni to jednak rozum natura im da
                              > ła.
                              > > :) a cyrki, że "głowa czasem nie pomieści" robią zarówno mężczyźni jak i
                              > kobiet
                              > > y
                              >
                              > Bez urazy, ale wiekszosc dochapala sie stanowisk przez lozko :)
                              > Mezczyzna niestety nie ma tak dobrze i musi wlasnym rozumem dojsc :)))
                              > Mezczyzna mozna czasem zrozumiec, kobiete juz nie :)

                              Przez łóżko do stanowisk dochodzą tak samo faceci jak i kobiety:)
                              Bez urazy, ale czytając ciebie mam wrażenie że mężczyzny nie da się zrozumieć w
                              żaden sposób:)
                              • Gość: pytanie Re: Oszukał mnie, jest żonaty... IP: 62.121.129.* 07.04.06, 13:30
                                Agato, przepraszam ze sie wtracam ale o jakim mezczyznie ty mowisz ?;)
                                • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:35
                                  Gość portalu: pytanie napisał(a):

                                  > Agato, przepraszam ze sie wtracam ale o jakim mezczyznie ty mowisz ?;)

                                  :) mówię o konkretnym mężczyźnie, który zdobył stanowisko przez łóżko swojej
                                  kierowniczki. Myślę , że to nie jest odosobniony przypadek
                              • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:30

                                > > Mezczyzna mozna czasem zrozumiec, kobiete juz nie :)
                                >
                                > Przez łóżko do stanowisk dochodzą tak samo faceci jak i kobiety:)
                                > Bez urazy, ale czytając ciebie mam wrażenie że mężczyzny nie da się zrozumieć
                                w
                                >
                                > żaden sposób:)

                                Z kim mam sie przespac zatem, zeby zostac dyrektorem ? ;)
                                Nie da, czy nie porafi, to zasadnicza roznica :)
                                • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:32
                                  piotr_321 napisał:

                                  >
                                  > > > Mezczyzna mozna czasem zrozumiec, kobiete juz nie :)
                                  > >
                                  > > Przez łóżko do stanowisk dochodzą tak samo faceci jak i kobiety:)
                                  > > Bez urazy, ale czytając ciebie mam wrażenie że mężczyzny nie da się zrozu
                                  > mieć
                                  > w
                                  > >
                                  > > żaden sposób:)
                                  >
                                  > Z kim mam sie przespac zatem, zeby zostac dyrektorem ? ;)
                                  > Nie da, czy nie porafi, to zasadnicza roznica :)
                                  Nie wiem rozejrzyj się po własnej firmie może ktos ci wpadnie w oko:)
                                  Owszem znaczna różnica:) Ale w tym przypadku się nie da:)
                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:34

                                    > > Z kim mam sie przespac zatem, zeby zostac dyrektorem ? ;)
                                    > > Nie da, czy nie porafi, to zasadnicza roznica :)
                                    > Nie wiem rozejrzyj się po własnej firmie może ktos ci wpadnie w oko:)
                                    > Owszem znaczna różnica:) Ale w tym przypadku się nie da:)

                                    W tym jest problem, ze tu same samce hetero :))))
                                    To moze Ci wyjasnic przy winku o co chodzilo ? :)))
                                    • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:37
                                      piotr_321 napisał:

                                      >
                                      > > > Z kim mam sie przespac zatem, zeby zostac dyrektorem ? ;)
                                      > > > Nie da, czy nie porafi, to zasadnicza roznica :)
                                      > > Nie wiem rozejrzyj się po własnej firmie może ktos ci wpadnie w oko:)
                                      > > Owszem znaczna różnica:) Ale w tym przypadku się nie da:)
                                      >
                                      > W tym jest problem, ze tu same samce hetero :))))
                                      > To moze Ci wyjasnic przy winku o co chodzilo ? :)))

                                      :)) w takim razie nie masz szans zostać dyrektorem
                                      :))) hmmm przy chilijskim winku?
                                      • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:39

                                        > > W tym jest problem, ze tu same samce hetero :))))
                                        > > To moze Ci wyjasnic przy winku o co chodzilo ? :)))
                                        >
                                        > :)) w takim razie nie masz szans zostać dyrektorem
                                        > :))) hmmm przy chilijskim winku?

                                        No wlasnie, czasem zaluje, ze nie jestem kobieta :))) Tak sie moglbym dorobic :)
                                        No skoro juz kupilas to niech bedzie to Chilijskie :))))

                                        • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:42
                                          piotr_321 napisał:

                                          >
                                          > > > W tym jest problem, ze tu same samce hetero :))))
                                          > > > To moze Ci wyjasnic przy winku o co chodzilo ? :)))
                                          > >
                                          > > :)) w takim razie nie masz szans zostać dyrektorem
                                          > > :))) hmmm przy chilijskim winku?
                                          >
                                          > No wlasnie, czasem zaluje, ze nie jestem kobieta :))) Tak sie moglbym
                                          dorobic :
                                          > )
                                          > No skoro juz kupilas to niech bedzie to Chilijskie :))))
                                          >
                                          A ja żałuje że nie jestem facetem nie musiałabym tak ciężko pracować na awans:))
                                          Zakupiłam białe wytrawne Chilijskie:P
                                          • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:48

                                            > > )
                                            > > No skoro juz kupilas to niech bedzie to Chilijskie :))))
                                            > >
                                            > A ja żałuje że nie jestem facetem nie musiałabym tak ciężko pracować na
                                            awans:)
                                            > )
                                            > Zakupiłam białe wytrawne Chilijskie:P

                                            Ja nawet nie mam szans na awans chocbym ciezko pracowal :)
                                            O, to tylko sie umowic na degustacje w cztery oczy ;)
                                            • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:51
                                              piotr_321 napisał:

                                              >
                                              > > > )
                                              > > > No skoro juz kupilas to niech bedzie to Chilijskie :))))
                                              > > >
                                              > > A ja żałuje że nie jestem facetem nie musiałabym tak ciężko pracować na
                                              > awans:)
                                              > > )
                                              > > Zakupiłam białe wytrawne Chilijskie:P
                                              >
                                              > Ja nawet nie mam szans na awans chocbym ciezko pracowal :)
                                              > O, to tylko sie umowic na degustacje w cztery oczy ;)

                                              :)ja ciężko pracuje a awanse i tak dostają faceci
                                              :)przecież masz za daleko:P
                                              • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:54

                                                > > > Zakupiłam białe wytrawne Chilijskie:P
                                                > >
                                                > > Ja nawet nie mam szans na awans chocbym ciezko pracowal :)
                                                > > O, to tylko sie umowic na degustacje w cztery oczy ;)
                                                >
                                                > :)ja ciężko pracuje a awanse i tak dostają faceci
                                                > :)przecież masz za daleko:P

                                                No ale chyba cos Ci tam czasem skapuje ? ;)
                                                No po odbior za daleko :) Ale na romantyczna degustacje we dwoje to czemu nie :)
                                                • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:57
                                                  piotr_321 napisał:

                                                  >
                                                  > > > > Zakupiłam białe wytrawne Chilijskie:P
                                                  > > >
                                                  > > > Ja nawet nie mam szans na awans chocbym ciezko pracowal :)
                                                  > > > O, to tylko sie umowic na degustacje w cztery oczy ;)
                                                  > >
                                                  > > :)ja ciężko pracuje a awanse i tak dostają faceci
                                                  > > :)przecież masz za daleko:P
                                                  >
                                                  > No ale chyba cos Ci tam czasem skapuje ? ;)
                                                  > No po odbior za daleko :) Ale na romantyczna degustacje we dwoje to czemu
                                                  nie :
                                                  :)może od czasu do czasu coś skapnie...:)
                                                  :))Degustacje we dwoje owszem czemu nie:)) ale obawiam się, że romantyczna w
                                                  Twoim rozumieniu może zmrozić mi krew w żyłach
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:59

                                                    > >
                                                    > > No ale chyba cos Ci tam czasem skapuje ? ;)
                                                    > > No po odbior za daleko :) Ale na romantyczna degustacje we dwoje to czemu
                                                    >
                                                    > nie :
                                                    > :)może od czasu do czasu coś skapnie...:)
                                                    > :))Degustacje we dwoje owszem czemu nie:)) ale obawiam się, że romantyczna w
                                                    > Twoim rozumieniu może zmrozić mi krew w żyłach

                                                    No jednak cos tam zyskujesz :))))
                                                    Dlaczego zamrozic ????????
                                                  • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:06
                                                    piotr_321 napisał:

                                                    >
                                                    > > >
                                                    > > > No ale chyba cos Ci tam czasem skapuje ? ;)
                                                    > > > No po odbior za daleko :) Ale na romantyczna degustacje we dwoje to
                                                    > czemu
                                                    > >
                                                    > > nie :
                                                    > > :)może od czasu do czasu coś skapnie...:)
                                                    > > :))Degustacje we dwoje owszem czemu nie:)) ale obawiam się, że romantyczn
                                                    > a w
                                                    > > Twoim rozumieniu może zmrozić mi krew w żyłach
                                                    >
                                                    > No jednak cos tam zyskujesz :))))
                                                    > Dlaczego zamrozic ????????

                                                    :) już czytając twoje opinie o kobietach czuje mroźny powiew, słuchanie ich
                                                    zmroziłoby mi krew w żyłach:)a poza tym i tak nie jestem w twoim typie więc o
                                                    romantyźmie nie mogłoby byc mowy:))
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:10

                                                    > > > Twoim rozumieniu może zmrozić mi krew w żyłach
                                                    > >
                                                    > > No jednak cos tam zyskujesz :))))
                                                    > > Dlaczego zamrozic ????????
                                                    >
                                                    > :) już czytając twoje opinie o kobietach czuje mroźny powiew, słuchanie ich
                                                    > zmroziłoby mi krew w żyłach:)a poza tym i tak nie jestem w twoim typie więc o
                                                    > romantyźmie nie mogłoby byc mowy:))

                                                    No przeciez bysmy rozmawiali o nas, a nie o kobietach :)
                                                    A jak wygladasz, powiedz pokrotce :) Wtedy Ci powiem, czy jestes
                                                    w moim typie :)
                                                  • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:14
                                                    piotr_321 napisał:

                                                    >
                                                    > > > > Twoim rozumieniu może zmrozić mi krew w żyłach
                                                    > > >
                                                    > > > No jednak cos tam zyskujesz :))))
                                                    > > > Dlaczego zamrozic ????????
                                                    > >
                                                    > > :) już czytając twoje opinie o kobietach czuje mroźny powiew, słuchanie i
                                                    > ch
                                                    > > zmroziłoby mi krew w żyłach:)a poza tym i tak nie jestem w twoim typie wi
                                                    > ęc o
                                                    > > romantyźmie nie mogłoby byc mowy:))
                                                    >
                                                    > No przeciez bysmy rozmawiali o nas, a nie o kobietach :)
                                                    > A jak wygladasz, powiedz pokrotce :) Wtedy Ci powiem, czy jestes
                                                    > w moim typie :)
                                                    :) o nas czyli o mnie i o tobie a ja jestem kobietą:)
                                                    :)jestem brunetka o brązowych oczach mam 199cm wzrostu i waże 150 kg:)
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:19

                                                    > > No przeciez bysmy rozmawiali o nas, a nie o kobietach :)
                                                    > > A jak wygladasz, powiedz pokrotce :) Wtedy Ci powiem, czy jestes
                                                    > > w moim typie :)
                                                    > :) o nas czyli o mnie i o tobie a ja jestem kobietą:)
                                                    > :)jestem brunetka o brązowych oczach mam 199cm wzrostu i waże 150 kg:)

                                                    No tak, po czesci kobieta przy tych wymiarach ;)
                                                    I ja mam w to uwierzyc ? :)))
                                                  • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:26
                                                    piotr_321 napisał:

                                                    >
                                                    > > > No przeciez bysmy rozmawiali o nas, a nie o kobietach :)
                                                    > > > A jak wygladasz, powiedz pokrotce :) Wtedy Ci powiem, czy jestes
                                                    > > > w moim typie :)
                                                    > > :) o nas czyli o mnie i o tobie a ja jestem kobietą:)
                                                    > > :)jestem brunetka o brązowych oczach mam 199cm wzrostu i waże 150 kg:)
                                                    >
                                                    > No tak, po czesci kobieta przy tych wymiarach ;)
                                                    > I ja mam w to uwierzyc ? :)))

                                                    No tak masz rację trochę skłamałam mam piwne oczy nie brązowe :P
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:30

                                                    > > > :)jestem brunetka o brązowych oczach mam 199cm wzrostu i waże 150 k
                                                    > g:)
                                                    > >
                                                    > > No tak, po czesci kobieta przy tych wymiarach ;)
                                                    > > I ja mam w to uwierzyc ? :)))
                                                    >
                                                    > No tak masz rację trochę skłamałam mam piwne oczy nie brązowe :P

                                                    Ale chyba nie tylko w tym miejscu sie rozminelas z prawda :)
                                                  • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:33
                                                    piotr_321 napisał:

                                                    >
                                                    > > > > :)jestem brunetka o brązowych oczach mam 199cm wzrostu i waże
                                                    > 150 k
                                                    > > g:)
                                                    > > >
                                                    > > > No tak, po czesci kobieta przy tych wymiarach ;)
                                                    > > > I ja mam w to uwierzyc ? :)))
                                                    > >
                                                    > > No tak masz rację trochę skłamałam mam piwne oczy nie brązowe :P
                                                    >
                                                    > Ale chyba nie tylko w tym miejscu sie rozminelas z prawda :)

                                                    a której części Twoim zdaniem rozminełam się z prawdą:P dodam, że mam 62 lata i
                                                    jestem przewodnicząćą kółka wiejskiego:) Nadal uważasz, że może byc
                                                    romantycznie:))
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:35

                                                    > > > g:)
                                                    > > > >
                                                    > > > > No tak, po czesci kobieta przy tych wymiarach ;)
                                                    > > > > I ja mam w to uwierzyc ? :)))
                                                    > > >
                                                    > > > No tak masz rację trochę skłamałam mam piwne oczy nie brązowe :P
                                                    > >
                                                    > > Ale chyba nie tylko w tym miejscu sie rozminelas z prawda :)
                                                    >
                                                    > a której części Twoim zdaniem rozminełam się z prawdą:P dodam, że mam 62 lata
                                                    i
                                                    >
                                                    > jestem przewodnicząćą kółka wiejskiego:) Nadal uważasz, że może byc
                                                    > romantycznie:))

                                                    No a dlaczego nie ? :) Przeciez nie musimy is do lozka :))))
                                                  • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:42
                                                    piotr_321 napisał:

                                                    >
                                                    > > > > g:)
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > No tak, po czesci kobieta przy tych wymiarach ;)
                                                    > > > > > I ja mam w to uwierzyc ? :)))
                                                    > > > >
                                                    > > > > No tak masz rację trochę skłamałam mam piwne oczy nie brązowe
                                                    > :P
                                                    > > >
                                                    > > > Ale chyba nie tylko w tym miejscu sie rozminelas z prawda :)
                                                    > >
                                                    > > a której części Twoim zdaniem rozminełam się z prawdą:P dodam, że mam 62
                                                    > lata
                                                    > i
                                                    > >
                                                    > > jestem przewodnicząćą kółka wiejskiego:) Nadal uważasz, że może byc
                                                    > > romantycznie:))
                                                    >
                                                    > No a dlaczego nie ? :) Przeciez nie musimy is do lozka :))))


                                                    Piotrze nie wierzę, ty umówiłbyś się z 2 metrową 150 kg kobietą:))
                                                    A do łóżka owszem nie musisz ze mną iść ja cię zaniosę, wszak silna ze mnie
                                                    kobieta :P
                                                  • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:44
                                                    agata791
                                                    Czy nie byłoby rzeczą stosowną przenieść wasze przekomarzania na inny wątek?????
                                                  • meduza4 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:04
                                                    zyckas napisała:

                                                    > agata791
                                                    > Czy nie byłoby rzeczą stosowną przenieść wasze przekomarzania na inny wątek????
                                                    > ?

                                                    Nie przeniosą...
                                                    Piotr to bakteria forumowa ;-PPP
                                                    Zarazi każdy wątek i doprowadzi do jego totalnego rozkładu ;-PPP
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:13
                                                    Raczej do totalnego podrywu .... ;D
                                                  • meduza4 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:14
                                                    Forumowy podryw się nie liczy. Liczy się tylko ten realny i to dokonany na stałe
                                                    ;-PPP
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:25
                                                    meduza4 napisała:

                                                    > Forumowy podryw się nie liczy. Liczy się tylko ten realny i to dokonany na
                                                    stał
                                                    > e
                                                    > ;-PPP
                                                    >

                                                    Zawsze mozna przejsc z wirtualu na real :D
                                                  • meduza4 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:27
                                                    Jak przejdziesz... to przyślij mi jednoznaczne dowody udanego podrywu np.
                                                    damskie majtki z poświadczeniem od właścicielki, że poderwałeś ją na tym forum ;-PPP
                                                  • zyckas meduzo4 07.04.06, 15:29
                                                    Ciebie też bym prosiła..., wiesz o co.
                                                  • piotr_321 Re: meduzo4 07.04.06, 15:37
                                                    zyckas napisała:

                                                    > Ciebie też bym prosiła..., wiesz o co.

                                                    Przeciez juz uslyszalas wszystko, najlepeoiej bys moze pogadala z jego zona,
                                                    co ? Czy sie moze boisz ?
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:36
                                                    meduza4 napisała:

                                                    > Jak przejdziesz... to przyślij mi jednoznaczne dowody udanego podrywu np.
                                                    > damskie majtki z poświadczeniem od właścicielki, że poderwałeś ją na tym
                                                    forum
                                                    > ;-PPP
                                                    >

                                                    Analityczka, slyszalas ???????????? :DDDDDDDDDDDD

                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:49

                                                    > > > jestem przewodnicząćą kółka wiejskiego:) Nadal uważasz, że może byc
                                                    >
                                                    > > > romantycznie:))
                                                    > >
                                                    > > No a dlaczego nie ? :) Przeciez nie musimy is do lozka :))))
                                                    >
                                                    >
                                                    > Piotrze nie wierzę, ty umówiłbyś się z 2 metrową 150 kg kobietą:))
                                                    > A do łóżka owszem nie musisz ze mną iść ja cię zaniosę, wszak silna ze mnie
                                                    > kobieta :P

                                                    No to sprawdz jak nie wierzysz :D
                                                    Zawsze moge uciec :)))))

                                                  • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:15
                                                    piotr_321 napisał:

                                                    >
                                                    >> No to sprawdz jak nie wierzysz :D
                                                    > Zawsze moge uciec :)))))
                                                    >

                                                    :))ciekawe czy byłbyś taki odważny gdybym rzeczywiście chciała sprawdzić

                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:25

                                                    > >
                                                    >
                                                    > :))ciekawe czy byłbyś taki odważny gdybym rzeczywiście chciała sprawdzić
                                                    >

                                                    Nie przekonasz sie dopoki nie sprawdzisz :)
                                                  • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:41
                                                    piotr_321 napisał:

                                                    >
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > :))ciekawe czy byłbyś taki odważny gdybym rzeczywiście chciała sprawdzić
                                                    > >
                                                    > :)) w takim razie chyba sprawdzę jak szybko umiesz biegać, tylko po drodze
                                                    zgub majtki żebym mogła przesłac meduzie
                                                    > Nie przekonasz sie dopoki nie sprawdzisz :)
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:45
                                                    > > >
                                                    > > :)) w takim razie chyba sprawdzę jak szybko umiesz biegać, tylko po drodz
                                                    > e
                                                    > zgub majtki żebym mogła przesłac meduzie

                                                    A co ze spodniami ? ;)))
                                                  • agata791 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:49
                                                    piotr_321 napisał:

                                                    > > > >
                                                    > > > :)) w takim razie chyba sprawdzę jak szybko umiesz biegać, tylko po
                                                    > drodz
                                                    > > e
                                                    > > zgub majtki żebym mogła przesłac meduzie
                                                    >
                                                    > A co ze spodniami ? ;)))

                                                    :)) Kurde a ja myslałam, że przyjdziesz w spódniczce:)
                                                  • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:52

                                                    > >
                                                    > > A co ze spodniami ? ;)))
                                                    >
                                                    > :)) Kurde a ja myslałam, że przyjdziesz w spódniczce:)

                                                    Czy ja wygladam na szkoda ???????? :))))
                                                  • zyckas agata791 07.04.06, 15:51
                                                    Prosiłam kilka wypowiedzi powyżej, żebyście przenieśli te wasze przekomarzania z
                                                    tego tematu na inny wątek... Może nie zauwazyłaś mojej prośby, może
                                                    zignorowałaś... Na wszelki wypadek ponawiam moją prośbę.
                                                  • piotr_321 Re: agata791 07.04.06, 15:53

                                                    > tego tematu na inny wątek... Może nie zauwazyłaś mojej prośby, może
                                                    > zignorowałaś... Na wszelki wypadek ponawiam moją prośbę.

                                                    Przeciez Ty tez mozesz zalozyc inny watek :) Poza tym nikt juz tu nie
                                                    pisze, Ty tez zreszta :)
              • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 12:00
                Gdyby chciał powiedziec prawdę musiałby powiedzieć to co napisałaś... I nigdy
                bym z nim nie była. On o tym wie i się cieszy, że dzięki podstępowi mógł ze mną
                pogruchać..., a ja mam złamane życie.
                Dziękuje ci...
                • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 12:16
                  Skoro uwazasz, ze zrobil podstep to znajdz sobie innego, a jego zostaw :)
                  A moze wogole masz problem ze znalezieniem kogos i jak sie nawinal jakikolwiek
                  facet, to juz Ci bielmo wstapilo na oczy ? :)
                  • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 12:22
                    Myślę, że odpowiadanie osobom twojego pokroju byłoby tak żenujące jak powyższa
                    twoja wypowiedź. Nie będę więcej odpowiadać chamowi.
                    • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 12:29
                      To swiadczy tylko o Tobie jak sie wyrazasz o kims.
                      A jakie zycie takie przykrosci od zycia. Zastanow sie nad soba.
    • zimowapora Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 13:02
      Współczuje ales się nadziała zyckas.... troche wiecej dystansu do facetow, tez
      troche przeszlam i teraz juz to wiem, nie mart sie nastpnym razem bedzies
      madrzejsza
      • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 14:44
        Dziękuję. Pozdrawiam.
        • frostinio Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:02
          Brakuje mi w Twoim opisie paru konkretow.
          Czy jego zona o tym wie?
          Czy rozmawialas z nim, czysie dla Ciebie rozwiedzie?
          Czy powiedzial tak, lub nie?
          Jezeli tak, to kiedy mniej wiecej?
          • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:12
            Nie znam jego żony. Czy wie? Z czy Twoja żona wie o kochankach?...:(
            Wiem tyle ile on mi mówi. A, że nie zawsze mówi to co jest to juz wiem..
            On twierdzi, że się rozwiedzie. Że dawno zamierzał. Ale teraz ma problemy z
            dzieckiem i trzeba poczekac. Na co mam liczyć?
            • piotr_321 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:14
              A konkretnie jakie to problemy z dzieckiem moze miec facet ?
              • meduza4 Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:16
                A takie, że jak teoretycznie powinien się rozwieść to w praktyce musi mieć jakąś
                przeszkodę a najlepszą przeszkodą (i wymówką) jest dziecko.
            • frostinio Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:15
              zyckas napisała:
              Ale teraz ma problemy z dzieckiem i trzeba poczekac.

              - jakie problemy?
              - ile czasu konkretnie masz czekac?

              konkrety!!!
              3 miesiace, czy 3 lata?
              • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:19
                Wiem jakie ma z dzieckiem, trudno go nie usprawiedliwiać, jeżeli w grę wchodzi
                dobro dziecka to nie będę taką świnią, żeby nalegać na swój interes...
                Nie ma konkretów. Też na nie czekam. Zrobił kilka "podejść do poważnej rozmowy"
                ale tuz przed się spłoszył i rozmyślił. Zapewne to moja wina bo jestem trudna i
                zbyt wymagająca.:( Jak długo jeszcze mam mu dawać szansę?
                • frostinio Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:24
                  Ile wytrzymasz, ale jezeli zobaczysz, ze za pol roku ten Pan bedzie Ci
                  opowiadal te same teksty, co obecnie, to widomy to sygnal,
                  ze taka sytuacja mu odpowiada i zmieniac jej nie zamierza.
                  • zyckas Re: Oszukał mnie, jest żonaty... 07.04.06, 15:25
                    Rozumiem. Dziękuję.
    • zyckas Pogodnych Świąt 13.04.06, 09:52
      Dziękuję wszystkim życzliwym osobom za wsparcie i rady.

      Życzę Wam Pogodnych Świąt, radości i optymizmu płynącego z nadziei
      zmartwychwstania, z budzącej się wiosny. Niech będzie początkiem dobrego...
      Pozdrawiam.
      • piotr_321 Re: Pogodnych Świąt 13.04.06, 10:16
        Dziekujemy i Towie rowniesz Szczesliwych i Pogodnych Swiat :)

        P.S. I jak sie rozwija sytuacja ? :)
Pełna wersja