zyckas
04.04.06, 12:03
Cześć. Historia jak pewno wiele podobnych równie bolesnych dla naiwnych
zakochanych... Poznałam go w internecie. Spotykaliśmy się ponad pięć
miesięcy.. Zaiskrzyło, czułam, że to właśnie "to"..., wspólne spędzanie czasu,
weekendów,mówił jak bardzo mnie kocha, że jestem jego jedyną i wymarzoną, że
traktuje mnie poważnie, że pragnie mieć ze mną dzieci...
Potem się przez przypadek wydało, że jest żonaty, ma dziecko, rodzinę, mieszka
z nimi...i zdarta śpiewka, że z żoną go nic nie łączy i jeszcze, że wcale mnie
nie oszukiwał i zawsze mi mówił prawdę...a o zonę przecież nie pytałam więc
jest w porządku wobec mnie...
Jestem załamana. Pocieszcie mnie jakoś, wyć mi się chce. A ja mu zaufałam...