Nowy dzień...

05.04.06, 09:19
Kochani nastał.Ciekawe jakim bilansem się zakończy.Tak czy owak witam
wszystkich i co?Pooooranna kawka:)
Miłego dnia wszystkim wesołkom,smutasom,samotnikom,szczęśliwie i
nieszczęśliwie zakochanym,zapracowanym i lekkim leniuszkom jak ja;)
    • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:27
      Ach!!!
      Nie jestem zakochana, ale jestem szczęśliwa...
      Cholera, sparaliżowana jestem!

      Znowu pojawił się problem "zadzwoni, nie zadzwoni", "napisze, nie napisze".
      Uśmiecham się tylko, bo teraz wiem, że samej być, też jest fajnie...
      Święty spokój jest w cenie, gdy się go traci.
      • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:30
        Hej
        Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy.Ja zaś powodli dochodzę do pewnych ważnych
        wniosków czego chce w życiu a co mi się zupełnie nie podoba:)Wiesz chyba co mam
        na myśli.

        Uśmiechaj się szeroko.Zadzwoni napewno;)
        • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:33
          Dzwoni, nie pozwala mi spać...
          Pisze, chce mnie nawet gdzieś porwać...
          Ostatnio mówił o Australii

          Mój mały rozumek podpowiada mi, Uciekaj Kasiu, gdzie pieprz rośnie...
          • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:38
            Niech porywa:)
            A Kasia niech zacznie wreszcie robić coś spontanicznie,z wyłączeniem swego
            małego rozumku bo on czesem głupotki podpowiada;)
            • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:42
              Mówi mi, że nie chce kochać, ale proponuje jakieś wyjazdy... hehehe
              Co za świr.


              Mówisz, że się zastanawiasz?
              Kurcze, ja zawsze uważałam, że najważniejsze jest umieć znaleźć odpowiedź na
              pytanie, czego się nie chce, nie trawi, nie pragnie. Wtedy łatwiej jakoś
              znaleźć te cele i idee przyjemne, pozytywne, długotrwałe...
              Ja wiem jedno.
              Chociaż sama w to nie wierzyłam; życie zmienia się jak w kalejdoskopie, nie
              można przesądzać o niczym...
              A Ty, znów miałaś rację...
              hehehe




              • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:50
                A co ma wyjazd do kochania?Uprzedzona jesteś;)

                Zastanawiam się już jakiś czas,a od poprzedniego weekendu bardzo
                intensywnie.Wiem już co mnie drażni i męczy,a to już coś:)Teraz chyba czas na
                to by odpowiedzieć sobie na pytanie czy to napewno jest"to".Czas pokaże,choć
                chyba już znam finał.

                Za dużo myśle,zdecydowanie...

                Czy ja Ci mówiłam już kiedyś że uwielbiam mieć rację???;)
                • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:35
                  Zastanawiam się...
                  Pokazałaś mu Żółtą Kartkę?
                  Pierwsze ostrzeżenie?

                  • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:40
                    Limit żółtych kartek się kończy,więc logicznie patrząc czas na ...czerwoną.Sama
                    nie wiem.Nie będę się dołować,nie z tego powodu...
                    • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 11:00
                      Pfffff... O Ciebie nie muszę się martwić.
                      Chyba tylko dlatego, że wiem, iż jesteś niespotykanie silna.

                      Bez sensu wymagać, wymuszać...
                      Szlag mnie trafia na samą myśl o czymś takim.
                      Wiem, o co Ci chodzi. Setki podchodów, żeby coś Go ruszyło... Po co?
                      • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 11:10
                        No tak...jak to zwykle bywa i z tym sobie poradzę.

                        Nie wiem po co podchody.Stwierdzenia bez ogródek poprawiają sytuacje tylko
                        chwilowo,a mnie się nie chce upominać nikogo całe życie jak to nie jest moje
                        dziecko.

                        Ehh..
                        Temat conajmniej na 3 flaszki wina i pół nocy;)Ale za to humor mnie nie
                        opuszcza;)
                        • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 11:26
                          To się cieszę...
                          Mnie nawet nie zniechęca myśl, że za oknem biało i wciąż sypie śnieg.
                          To sobie wyobraź, jaki mam dobry dzień! hehehe
                          Chociaż wątpliwości dużo, analiz także, ale to nic...
                          • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 11:35
                            W Łodzi też w nocy popadało ale słoneczko skutecznie roztapia.Ślicznie
                            jest.Chłodno ale chce się spacerować.
                            Ide po pracy poprawić sobie troche humor-trzeba pomóc żeby konto nie czuło się
                            za bardzo "obciążone" pieniędzmi,prawda?;)
                            Wątpiliwości są zawsze,a analiza jeszcze nikomu nie zaszkodziła-
                            ja "analityczka" Ci to mówię;)
                            • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 12:05
                              Może masz racje z tą analizą, chociaż On analizuje za nas oboje...
                              Na wszystko musi mieć odpowiedź!

                              Ja po pracy idę na plotki z przyjaciółką, tą co to ją wszystko boli, i ma
                              chroniczny katar! Postanowiła znaleźć dla mnie czas, o dziwo!!!

                              Wciąż sypie, nawet coraz mocniej, nic nie przestaje!
                              O! rany! ja już nie wiem, co z tą wiosną!!!!
                              • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 12:23
                                Jak na horyzoncie pojawił się potencjalny "zajmowacz czasu" to sobie
                                przyjacióła przypomniała hihi.Dobre;)Może potrzebuje rady co do wybory kropli
                                na katar;)Moja wiecznie chora też wczoraj sobie przypomniała że żyję ale nie
                                spotkam się z nią bo wiem że braknie mi cierpliwości do słuchanie tych
                                wyssanych z palca piedół.

                                Wiosny nie ma,ale mówią że będzie;)Wierzyć trzeba w coś;)
    • sweetchocolate Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:34
      Serdecznie witam! Jam dzisiaj strasznie zapracowana, i parszywie zmęczona, ale
      tak to jest jak sie po nocach buszuje!
      • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:35
        coś takiego?

        Co robiłaś ciekawego, pochwal się!!!!
        • sweetchocolate Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:44
          Szczerze mówiąc, byłam najpierw u mojej fryzjerki, co by na świeta piknie
          wyglądać, a że gorący okres przedświąteczny - musiałam ją w domu w późnych
          godzinach odwiedzić.A potem poświęciłam troche uwagi całkiem interesujacemu
          typkowi, niestety nie f2f, ale tak na razie być musi. Ani się człowiek nie
          obejrzał a tu 2:30 była ;)
          • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:46
            Nieźle...
            Ja spałam dziś 4 godziny.
            Wczoraj też.

            Za mało...
            • sweetchocolate Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:48
              ja z kolei powinnam była wstać o 6, niestety- nie udało się, "całkiem
              interesujący typek" zaczyna absorbować coraz więcej mojej uwagi i to mnie
              niepokoi ;)
              • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:50
                To źle?Jak nie absorbuje to jeszcze gorzej:)
                • sweetchocolate Re: Nowy dzień... 05.04.06, 09:58
                  właśnie sama nie wiem czy to dobrze, mam troszkę skomplikowaną sytuację, ale
                  nie narzekam...
                  • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:00
                    Ciesz się z tego że zawraca głowe-później tak nie będzie:)
                    • sweetchocolate Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:04
                      potem będzie zawracał co innego? ;)
                      • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:06
                        Tak,a jeszcze później zacznie lekko ignorować w związku z tym że mu
                        spowszedniejesz;)
                        • sweetchocolate Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:08
                          to nie najgorsza rzecz jaka może się w zyciu przydarzyć ;)
                          • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:12
                            Dla mnie ignorancja wobec człowieka to coś okropnego:)
                            • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:34
                              Zgadzam się.
                              Ignorancja, znużenie czy jakaś taka obrzydliwa forma przyzwyczajenia.
                              Niektórzy myślą, że już zdobyli, że już mają cieplutko i przyjemnie, bo po
                              prostu im się nie chce!!!!
                              Leniwi, wszystko jest OK, dopóki dzieje się samo i nie trzeba się starać...
                              • analityczka Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:41
                                Lepiej bym sama tego nie wyraziła.
                                • iwanowna Re: Nowy dzień... 05.04.06, 10:58
                                  do kitu...

                                  Mam świadomość ulotności wszystkiego...
                                  Ty pewnie też.
                                  Aczkolwiek zniechęca mnie najbardziej to wyrachowane lenistwo.
                                  To tak jak z psem, do którego mówisz, żeby wstał, a On patrzy tymi oczyma i ma
                                  w dupie, co do niego mówisz. Leży dalej...
                            • sweetchocolate Re: Nowy dzień... 05.04.06, 11:15
                              Zagadzam sie, ale czy nalezy z góry tak zakładać?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja