Co mogę jeszcze zrobić?

IP: *.chello.pl 01.01.03, 16:13
Szaleje za chłopakiem, z którym w zeszłym roku byłam w jednej grupie na
studiach. W tym roku musiałam przenieść się na zaoczne. Pierwszy raz
postanowiłam przejąć pałeczkę i poderwać faceta, ale on jest albo strasznym
dzieckiem albo gejem...
Pod koniec października przekazałam mu przez koleżanką kartkę z prośbą o
telefon. Zadzwonił tego samego dnia. Powiedziałam, że chcę się z nim spotkać
i nie mam do niego żadnej konkretnej sprawy. On na to, żebyśmy spotkali się
na uczelni. Tak się stało. Stwierdził wtedy, że chce się ze mną spotkać i na
pewno zadzwoni. Uwierzyłam mu, nie pytałam kiedy, bo nie chciałam go tak
mocno naciskać.
Minęły dwa tygodnie i nic... Dostał wtedy następną karteczkę. Napisałam, żeby
przyszedł tego dnia o 18.00 w pewne miejsce w Warszawie i że jeśli nie
zadzwoni do mnie do 17.00 to będzie znaczyło, że przyjdzie. Nie zadzwonił,
ale skończyło się na tym, że stałam sama i nie pojawił się...
Po powrocie do domu od razu do niego przekręciłam. Bardzo zaskoczony
powiedział, że dostał tę kartkę za późno i już nie zdążył zadzwonić.
Zasugerowałam, żeby wyznał mi wprost, jeśli nie jest zainteresowany, a on, że
nigdy nie powiedział, że nie chce... Znów mu zaufałam.
Minął prawie miesiąc i nic... Któregoś dnia wpadłam na uczelnię do koleżanki
z dziennych i spotkałam go. Znowu to ja zaczęłam z nim rozmowę. Tym razem
stwierdził, że "pootwierało" mu się wiele spraw, że chce, że cały czas ma moj
numer i na pewno nie zgubi. Było to na początku grudnia...
Przed samymi świętami znowu wpadłam na nasz wydział, ale postanowiłam, że
resztki godności trzeba zachować i nie rozpocznę z nim rozmowy. Stałam sobie
z przyjaciółką na korytarzu, on przeszedł i nawet "cześć" nie rzucił w moją
stronę... Zamiast tego cofnął się do kosza na śmieci wyrzucić jakiś papierek,
potem z uwagą czytał plakat informujący o Wigilii studentów, który wisiał już
od paru dni i musiał go czytać... Ja twardo stałam. W końcu poszedł. Byłam
załamana, lecz to wyglądało tak, jakby czekał na to, żebym do niego podeszła!
Trudno mi było nie zatrzymać go choć na chwilkę. Cały czas czekam, choć ci,
którzy wiedzą o tej mojej sprawie twierdzą, że on mnie zwodzi. Jednak do
końca studiów jest jeszcze półtora roku, może dojrzeje.
Wiem, że to wszystko brzmi dość dziecinnie, zwłaszcza że mam 23 lata... Czy
on może być gejem?? Po czym mogę to poznać? Byłam pewna, że mnie lubi, w
ubiegłym roku wydawało mi się, że podobam mu się. Dlaczego przyjął taką
dziwaczną taktykę? Moi koledzy twierdzą, że 90% facetów nie odmówiłoby
dziewczynie spotkania, chyba że miałaby męża lub byłaby zakonnicą... A wiem,
że ten chłopak nie ma dziewczyny!
Muszę jeszcze zaznaczyć, że nigdy nie byłam agresywna wobec niego, choć
możecie odnieść inne wrażenie z tego szybko "wyklikanego" opisu.
Proszę, nie piszcie mi, że powinnam o nim zapomnieć, bo nie jestem w stanie!
Co mogę jeszcze zrobić? Wiara w to, że coś się zmieni daje mi napęd do życia.
Pozdrawiam cieplutko
Anita
    • apf Re: Co mogę jeszcze zrobić? 01.01.03, 16:52
      Wpadnij do niego, rozbierz się do naga
      i przynieś mu piwo z lodówki:)
      • Gość: marek20 Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: webcacheW* / *.celeborn.dialup.pol.co.uk 01.01.03, 16:58
        chyba jest potwornie niesmialy :( Ja na Twoi miejscu bym zapytal go wprost czy
        nie chce z Toba gdzies isc na koncert czy do kina. Wiem ze to jest troche
        trudne tak walnac prosto z mostu ... ale czasami pomaga. Jak Ci powie nie lub
        ze nie moze ... to wtedy daj sobie spokoj.
        • Gość: marek20 Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: webcacheW* / *.celeborn.dialup.pol.co.uk 01.01.03, 17:02
          Albo zwyczajnie napisz do niego list. Wiem ze to jest troche "sztywniackie"
          pisac listy, ale on napewno zrozumie o co Ci chodzi jesli sie odpowiednio
          wyrazisz :)

          I na taki list to trzeba zdobyc sie na wiele odwagi ... najlepiej napij sie
          troche wina przez pisaniem :))
          • Gość: Anita Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.chello.pl 01.01.03, 17:32
            Chyba nie zrozumiałeś... Co mogłabym napisać mu w liście, skoro sytuacja jest
            jasna? On wie doskonale, czego od niego oczekuję, piłeczka od dawna jest po
            jego stronie. Zresztą nie mam do niego adresu, a karteczek przez koleżanki już
            mu nie chcę przesyłać...
            Pzdr
            Anita
            • Gość: marek20 Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: webcacheW* / *.calaquendi.dialup.pol.co.uk 01.01.03, 18:14
              To moze ... najlepiej jakbys go gdzies probowala zlapac poza uczelnia ... np.
              jak idzie do domu i moze sie jakos Ci uda z nim dogadac :)

              A list nie jest zlym rozwiazaniem bo wiem ze on juz wszystko wie i ze pileczka
              jest po jego stronie .... ale jesli mu napiszesz ze nie wiesz co robic w takiej
              sytuacji bo on jest "bierny" to moze mu to przemowi lepiej do rozsadku.

              Ale szczerze powiedziawszy to jest baaardzo dziwna sytuacja. Bo w sumie mial
              tyle szans i wszystkie zmarnowal. Albo jest gejem albo mu zwyczajnie nie zalezy
              na Tobie ... I chyba ta druga opcja jest najbardziej prawdopodobna :( Bo
              rozumiem ze ktos jest niesmialy ... ale nie do takiego stopnia zeby odrzucac
              propozycje dziewczyny kilka razy.
              • czarna_pantera_102 Re: Co mogę jeszcze zrobić? 01.01.03, 18:47
                Gość portalu: marek20 napisał(a):
                Bo
                > rozumiem ze ktos jest niesmialy ... ale nie do takiego stopnia zeby odrzucac
                > propozycje dziewczyny kilka razy.


                Chyba, że jest żonaty i nie nosi obrączki (jak moi rodzice)
    • Gość: kmjz Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.broker.com.pl / 172.16.0.* 01.01.03, 19:17
      Dać sobie z nim spokoj? Chłopak kilka szans juz mial. Ja odebrałabym jego
      zachowanie jako zwyczjne lekceważenie mnie.
      • ja_nek Re: Co mogę jeszcze zrobić? 02.01.03, 01:25
        Moim zdaniem, tu nie chodzi o nieśmiałość...
        Gdyby on był nieśmiały, a miałby ochotę spotkać się z Tobą, to by nie
        przepuścił tylu okazji. osoby nieśmiałe mają problem z wyjściem z inicjatywą,
        ale kiedy widzą, że coś się zaczeło dziać, łątwiej im się wprząc w ciąg zdarzeń.

        Gdyby nawet zgubił Twój telefon, to by nie mówił, że go ma...

        Może po prostu mu się nie podobasz? czemu zaraz ma być gejem? Bo pozostał
        bierny wobec Twoich zabiegów?

        Pozdrawiam
        janek
        • Gość: Anita Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.chello.pl 02.01.03, 01:55
          Nie... Dlatego że moi koledzy i ich koledzy, którzy ich o to pytali, twierdzą,
          że jeśli dziewczyna jest miła, sympatyczna, itp. (i nie ma wściekłego ojca) to
          każdy facet (jeśli nie jest gejem) nie odmówiłby jej i skorzystałby z okazji.
          Przecież kino czy kawa to nie od razu propozycja małżeństwa! Jemu potrzeba
          więcej luzu! Ludzie, zwłaszcza młodzi, spotykają się ze sobą nawet jeśli nie
          wyglądają jak Jennifer Lopez i Brad Pitt... :-)
          Myślę, że wygląd nie ma tu nic do rzeczy. A wiem, że mnie lubił i nie miał
          powodu, żeby przestać. Chociaż tyle...
          • ja_nek Re: Co mogę jeszcze zrobić? 02.01.03, 02:08
            Myślę, że on po prostu może nie chcieć się spotykać z Tobą.
            I nieśmiałość nie ma tu nic do rzeczy.
            Może po prostu traktuje Cię, jak jedną z wielu znajomych. Choć niewątpliwie
            pochlebia mu, że o niego zabiegasz (męska próżność).

            Pozdrawiam
            janek
    • Gość: radze Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.in-addr.btopenworld.com 02.01.03, 02:37
      Anita, daj sobie spokoj, idz na disco do Ground Zreo albo Labirynt i sie
      wyluzuj, znajdz sobie innego a temu odpusc!
    • zalotnica Re: ZAPOMNIJ.... 02.01.03, 04:03

      Nigdy nie sadzilam , ze dziewczyny moga byc tak
      pozbawione swojej godnosci, ...a potem sie dziwia
      ze mezczyzni je nie szanuja...
      • Gość: Anita Re: ZAPOMNIJ.... IP: *.chello.pl 02.01.03, 08:44
        zalotnica napisała:

        >
        > Nigdy nie sadzilam , ze dziewczyny moga byc tak
        > pozbawione swojej godnosci, ...a potem sie dziwia
        > ze mezczyzni je nie szanuja...
        Faktycznie, czuję się jak kompletna szmata :) Może dlatego, że jednym z moich
        noworocznych postanowień jest, że już więcej nie będę mu się narzucać i jeżeli
        on nic nie zrobi, pozostawię to tak jak jest...
        O co chodzi tym wszystkim, którzy utrzymują, że jeśli się kocha to trzeba
        walczyć o swoją miłość? Nie ma ich na tym forum i nie pocieszą mnie??
        • zalotnica Re: ZAPOMNIJ.... 03.01.03, 04:51
          Gość portalu: Anita napisał(a):

          > zalotnica napisała:
          >
          > >
          > > Nigdy nie sadzilam , ze dziewczyny moga byc tak
          > > pozbawione swojej godnosci, ...a potem sie dziwia
          > > ze mezczyzni je nie szanuja...
          > Faktycznie, czuję się jak kompletna szmata :) Może dlatego, że jednym z moich
          > noworocznych postanowień jest, że już więcej nie będę mu się narzucać i jeżeli
          > on nic nie zrobi, pozostawię to tak jak jest...
          > O co chodzi tym wszystkim, którzy utrzymują, że jeśli się kocha to trzeba
          > walczyć o swoją miłość? Nie ma ich na tym forum i nie pocieszą mnie??


          To ja sie ciesze, ze w koncu cos do Ciebie dotarlo i
          mysle ze slowa dotrzymasz.

          A jesli chodzi o ta Twoja "milosc" to Tobie sie cos
          pomylilo. Ty nie masz o co walczyc, do milosci to
          potrzeba dwojga...

          pzdr.
          • Gość: Anita WZAJEMNOŚĆ... IP: *.chello.pl 03.01.03, 10:51
            Oooo, to ciekawe...
            Jeśli pojęcie wzajemności w miłości jest dla Ciebie czymś tak bardzo nowym i
            zaskakującym, to może powinnać poczytać czym jest wzajemność w Słowniku Języka
            Polskiego. Gdybyś go przypadkiem nie miała...
            wzajemność-odwzajemnione uczucie.
            I dalej...
            Wzajemność w MIŁOŚCI. MIŁOŚĆ bez wzajemności. KOCHAĆ z wzajemnością, bez
            wzajemności. Doznać wzajemności.
            I co na to powiesz??
            • zalotnica Re: ZAPOMNIJ.... 04.01.03, 20:58

              O jakiej wzajemnosci Ty piszesz ? Przeciez On Cie nie kocha,
              a wrecz przeciwnie, ucieka przed Toba...

              Czeka Cie daleka droga do tego abys cokolwiek w zyciu zrozumiala,
              jesli nadal tego nie rozumiesz.
              Pozwol , ze przypomne Tobie o Twoich postanowieniach...

              pzdr.
        • Gość: Anek Re: ZAPOMNIJ.... IP: *.kolobrzeg.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 21:33
          Gość portalu: Anita napisał(a):

          > zalotnica napisała:
          >
          > >
          > > Nigdy nie sadzilam , ze dziewczyny moga byc tak
          > > pozbawione swojej godnosci, ...a potem sie dziwia
          > > ze mezczyzni je nie szanuja...
          > Faktycznie, czuję się jak kompletna szmata :) Może dlatego, że jednym z moich
          > noworocznych postanowień jest, że już więcej nie będę mu się narzucać i
          jeżeli
          > on nic nie zrobi, pozostawię to tak jak jest...
          > O co chodzi tym wszystkim, którzy utrzymują, że jeśli się kocha to trzeba
          > walczyć o swoją miłość? Nie ma ich na tym forum i nie pocieszą mnie??

          Hej spoko i tu nie chodzi o to ze sie dziewczyny nie szanuja w wiekszosci
          przypadkow gdybysmy sie mialy zdac na faceta to nic by nie wyszlo ale z tego co
          poiszesz wybnika ze facet naprawde nie ma ochoty wiec daj spobie spokoj
          pozdrawiam
    • Gość: Misia Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.stnet.pl 03.01.03, 11:29
      O rajuś Twoja taktyka łapania chłopaka też była troszke dziwna...i przez
      koleżankę...Czemu on od razu musi byc gejem? Może po prostu nie jest Tobą
      zainteresowany jako dziewczyną, choć fakt, nie miał i nie ma tego odwagi
      powiedzieć wprost.
      • Gość: Anita Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.chello.pl 03.01.03, 15:39
        Kiedyś stałam z kolegą z grupy na przystanku i spytałam go czy ten chłopak
        (powstrzymam się od podawania imienia) ma dziewczynę. Kolega roześmiał się i
        powiedział, że raczej wątpi. Ja na to, że dlaczego miałby nie mieć. A kolega,
        że on nie zadaje się z dziewczynami, na co ja znowu, że to może właśnie
        dlatego, że ma dziewczynę. Kolega powtórzył, że mocno w to wątpi...
        To dało mi nieco do myślenia, ale nie jest tak, że jestem jakąś zadufaną w
        sobie panienką, która jest święcie przekonana, że wszyscy mężczyźni powinni
        padać jej do stóp. Nie jestem. Próbuję tylko zrozumieć tego człowieka.
    • Gość: szampanka Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 14:22
      Anita, trzymam za Ciebie kciuki. Wierzę, że to nieśmiałość, bo... jestem w
      zadziwniająco podobnej sytuacji... aż dziwne :-) Daj temu wszystkiemu jeszcze
      trochę czasu, żeby nigdy potem nie żałować...
      • Gość: robercik@pagi.pl ???? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 21:32
        Czy Wy naprawde dziwicie sie temu kolesiowi ? Jesli tak to jestescie jakies
        popaprane. Gdyby sie do mnie jakas kobieta odzywala za posrednictwem karteczek
        przez kolezanke czy cokolwiek w tym stylu to albo bym ja po prostu zignorowal
        albo wrecz kazal sie odczepic i to bardzo konkretnie. I Ty mila kobieto masz
        23 lata ? Jesli tak jest faktycznie to masz problem dla psychologa, lub jestes
        tym przypadkiem ktory potwierdza regule o ilosci zwojow mozgowych posiadanych
        przez kobiety w porownaniu do kury. Zenujace.
        • ja_nek Re: ???? 05.01.03, 12:37
          Nie rozumiem tu czegoś. Po co takie gadanie, że się nie szanuje?
          Lepiej byłoby, żeby jak wyniosła księżniczka siedziała i czekała na księcia?
          Facet nie zwraca na nią uwagi?
          Nie ten to następny. Z czasem to zrozumie. A jeśli ma do niego słabość, to co
          się dziwicie?
          I co ma tu wspólnego godność?
          Jakby mężczyźni rozumowali w ten sposób, to by żadnej dziewczyny nie poderwali,
          bo ta może dać kosza, ta może spuścić na drzewo itd.
          Facet ją ignoruje, może go ta całą sytuacja bawi, to niech da sobie z nim
          spokój. Swoją szansę miał i jej nie wykorzystał.
          Kwestia kolejna: czy nieodwzajemnione uczucia nie mogą być miłością?
          Nie wnikam, czy autorka wątku kocha czy nie. Ale teoria, że miłość jest tylko
          wtedy, gdy obie osoby kochają jest naciągana.
          Sprawa następna. Robercik, od kiedy ilość zwojów mózgowych zależy od stosowania
          lub nie taktyki karteczek?
          Twoja sugestia, że autorka wątku ma ich mniej jest nawet nie tylko żenująca,
          ale i obraźliwa. A wiązanie sposobu odzywania się do faceta nie ma nic
          wspólnego z popapraniem

          • messja Re: ???? 05.01.03, 13:40

            > Kwestia kolejna: czy nieodwzajemnione uczucia nie mogą być miłością?

            to co to takiego ta "milosc" jest twoim zdaniem? pisanie smutnych wierszy na
            forum?:))))))))))))))))

            > Nie wnikam, czy autorka wątku kocha czy nie. Ale teoria, że miłość jest tylko
            > wtedy, gdy obie osoby kochają jest naciągana.

            dlaczego naciagana? i czym wobec tego jest nazwanie nieodwzajemnionych uczuc
            miloscia? wlasciwa definicja milosci?:)


            > Sprawa następna. Robercik, od kiedy ilość zwojów mózgowych zależy od
            stosowania
            >
            > lub nie taktyki karteczek?

            co sie tak przyczepiles do robercika. twoj "tylko znajomy": mario2 poslugiwal
            sie znacznie mniej delikatnymi wnioskami na temat inteligencji wypowiadajacych
            sie tu osob, a jednak byles przeciwny zwalczania takiego postepowania, bo
            prywatnie byl to fajny koles. robercik, tez moze byc prywatnie bardzo
            sympatycznym kolega... dla swoich kolegow - zastanow sie nad soba nim rzucisz w
            kogos kamieniem:)
            > Twoja sugestia, że autorka wątku ma ich mniej jest nawet nie tylko żenująca,
            > ale i obraźliwa. A wiązanie sposobu odzywania się do faceta nie ma nic
            > wspólnego z popapraniem
            >

            twoje zarzuty wobec mnie rowniez byly wielokrotnie rzenujace i obrazliwe (jesli
            zapomnilaes, chetnie ci je przypomne) mimo to nadal "zapominasz" mnie
            przeprosic. nie czepiaj sie wiec innych, za to co tobie uchodzi na sucho od tak
            dawna. wiecej przyzwoitosci!

            p.s.
            dla mniej rozgarnietych - moja wypowiedz byla skierowana do janka i jego
            sposobu argumentacji. nie oceniam wypowidzi robercika.
            messja
          • pozo Re: ???? 05.01.03, 13:51
            Próbujecie dziewczynie wciskać kit: zrozumienie, odwzajemnienie, miłość,
            szacunek do siebie i inne takie "sloganowe" określenia mające zasłonić
            infantylność jej postępowania.
            Z tego wszystkiego jedynym głosem rozsądku, bez owijania w bawełnę, są słowa
            robercika - a że trochę brutalne?
            Nie można prać brudów w białych rękawiczkach - nie ten typ problemu -
            dziewczyno, więcej samokrytyki własnego zachowania, jeśli będzie chciał, sam
            trafi a ty nie rób z siebie tępej blondynki!
            O ilości szarych komórek się nie wypowiadam
            • Gość: Anita Do Szampanki IP: *.chello.pl 05.01.03, 20:15
              Dziękuję Ci za to, co napisałaś. To strasznie miłe uczucie przeczytać takie
              słowa wśród tylu nieprzyjemnych wypowiedzi.
              Ja kieruję się zasadą, że jeśli nie mogę nikomu nic sympatycznego powiedzieć,
              nie mogę dać mu nadziei itp., to wolę nic nie mówić, bo nie lubię, gdy ludziom
              jest przykro z mojego powodu. Pewnie, że na forum wygodnie jest być chamskim,
              bo nikt Ci nic nie zrobi, ale po co takim być? Dla mnie to niernormalne.
              Mam nadzieję, że ten rok przyniesie nam obu spełnienie marzenia! Dam temu
              wszystkiemu jeszcze trochę czasu, poczekam do wiosny, może on obudzi się z
              zimowego snu...
              Pozdrawiam!
              • ja_nek Do messji 05.01.03, 21:07
                Aż taki cię zjada jad, że robisz błędy ortograficzne. Jeszcze żądasz przeprosin
                za to, że powiedziałem o tobie kiedyś kilka słów prawdy.

                Pijesz do mnie i czasu, kiedy kochałem. Kpisz sobie z moich uczuć sprzed wielu
                miesięcy, kiedy było mi źle, kiedy kochałem i pisałem o tym na forum.
                Pijesz do mnie poruszając oczywiste dla mnie skojarzenia, których inni tu
                piszący nie rozpoznają, bo nie było ich wtedy na forum.
                I śmiesz mnie jeszcze pouczać i mówić o przyzwoitości.

                Jesteś małym człowiekiem messjo. Tak to jest ocena.


                • pozo Re: Do Janka 05.01.03, 21:31
                  Janku nie równaj w dół!
                  Znam przynajmniej część Twoich postów i szanuję te wypowiedzi głównie za
                  zrównoważenie wydawanych opinii i staranny dobór słów - by nikogo nie
                  zniechęcić - bez deprecjonowania i poniżania często absurdalnie negatywnych
                  zdarzeń, postaw i czynów.
                  Zresztą, niektóre wypowiedzi messji też mi się podobały...
                  Nie daj się więc ponieść emocjom! Szkoda energii.
                  a tak przy okazji - czy w Twoich sprawach sercowych jest już ok?

                  Mam nadzieję, że przy innych okazjach podyskutujemy na forum - lubię się kłócić

                  pozdr
                • messja do janka 05.01.03, 23:18
                  ja_nek napisał:

                  > Aż taki cię zjada jad, że robisz błędy ortograficzne. Jeszcze żądasz
                  przeprosin
                  >
                  "kilka slow prawdy" to pewno te twoje niewybredne ataki i oceny przepojone
                  jadem. jakos innej prawdy nie widzialam:) zreszta juz nawet twoja uwaga o
                  bledach ortograficznych jest tez tego przykladem:)))) - kiedy brakuje
                  argumentow merytorycznych, m siega sie po takie wlasnie zarzuty:)
                  >
                  > Pijesz do mnie i czasu, kiedy kochałem. Kpisz sobie z moich uczuć sprzed
                  wielu
                  > miesięcy, kiedy było mi źle, kiedy kochałem i pisałem o tym na forum.
                  > Pijesz do mnie poruszając oczywiste dla mnie skojarzenia, których inni tu
                  > piszący nie rozpoznają, bo nie było ich wtedy na forum.

                  mam dla ciebie zla nowine - tak poruszam te "oczywiste" dla ciebie skojarzenia,
                  ze nie mam pojecia o czym mowisz. chyba poprostu znowu probujesz zrobic z
                  siebie ofiare.

                  > I śmiesz mnie jeszcze pouczać i mówić o przyzwoitości.
                  >
                  > Jesteś małym człowiekiem messjo. Tak to jest ocena.
                  >

                  do ostatnich dwoch zdan nie bede sie odnosic. nie warto zanizac poziomu
                  dyskusji do wymiany ocen i obrzucania sie epitetami.
              • j#m Re: Do Anity i trochę do Janka 05.01.03, 23:07
                Gość portalu: Anita napisał(a):

                > Dziękuję Ci za to, co napisałaś. To strasznie miłe uczucie przeczytać takie
                > słowa wśród tylu nieprzyjemnych wypowiedzi.
                > Ja kieruję się zasadą, że jeśli nie mogę nikomu nic sympatycznego powiedzieć,
                > nie mogę dać mu nadziei itp., to wolę nic nie mówić, bo nie lubię, gdy
                ludziom
                > jest przykro z mojego powodu. Pewnie, że na forum wygodnie jest być chamskim,
                > bo nikt Ci nic nie zrobi, ale po co takim być? Dla mnie to niernormalne.
                > Mam nadzieję, że ten rok przyniesie nam obu spełnienie marzenia! Dam temu
                > wszystkiemu jeszcze trochę czasu, poczekam do wiosny, może on obudzi się z
                > zimowego snu...
                > Pozdrawiam!

                Hmm, brutalne ale prawdziwe... Myślę, że większość osób wypowiadających się na
                Twoim wątku nie miała na celu sprawiania Ci przykrości tylko szczerze
                odpowiedziała co myśli o całej sprawie. Zadałaś pytanie i odpowiedziano Ci.
                Czasem trzeźwa ocena sytuacji nie pozwala na mówienie samych miłych rzeczy,
                takich jakie chcemy usłyszeć w danej sytuacji. Innym problemem są oczywiście
                chamskie wypowiedzi, które wszędzie się zdarzają a niektórych dyskutantów po
                prostu pasja polemiczna ponosi i nie wiedzą kiedy się zatrzymać.

                Do Janka: niestety(?) takie już jest polskie społeczeństwo, że inaczej ocenia
                postępowanie kobiet i mężczyzn. Mężczyzna w podobnym przypadku byłby nazwany
                wytrwałym a kobieta narzuca się i "nie szanuje". Tak wygląda równouprawnienie.
                Również zdarzają się mężczyźni, którzy boją się kobiet, które są zdecydowane i
                wiedzą czego chcą. Może stąd takie reakcje i słowa o zwojach mózgowych/ich
                braku?
                • ja_nek Re: Do Anity i trochę do Janka 06.01.03, 01:46
                  Pozo, w pewnych sytuacjach muszę wyjść ze swego spokoju i respektu wobec spraw
                  innych ludzi.
                  Szacunek wobec siebie to także odparcie napaści. Potem mogę atakującego
                  zignorować.

                  Pozdrawiam wszystkich z jednym wyjątkiem
                  Janek



                  • pozo Re: Do Anity i trochę do Janka 06.01.03, 01:49
                    a więc - więcej szacunku do samego siebie!
                    i powodzenia...
                    czasami wyjdź - jest ciekawiej -
                    pozdr
                    • j#m Re: Do Anity i trochę do Janka 06.01.03, 02:05
                      pozo napisał:

                      > a więc - więcej szacunku do samego siebie!
                      > i powodzenia...
                      > czasami wyjdź - jest ciekawiej -
                      > pozdr

                      Nie wychodź.... nie warto taplać się w błocie, nawet za cenę "ciekawośći" :-/
                      • pozo Re: do mj i janka 06.01.03, 02:11
                        Koloryt życia w dużej części zależy od mocy i jakości przeżyć - aby otrzymać
                        pełną gamę, musimy ciągle próbować - podnosić się i upadać i znów...
                        Chowanie się pod kloszem ogranicza smak i percepcję - Janku, czasami wyjdź!

                        oj, chyba kuszę do złego -
                        pozdrawiam
                        • j#m Re: do pozo 06.01.03, 02:22

                          Koloryt życia, ciekawe doświadczenia, moc przezyć... rozumiem to. Ale trzeba
                          troche pobyć na tym forum, żeby wiedzieć czym to się kończy. Po iluś-tam
                          utarczkach słownych i chamskich odzywkach...

                          Wszystko jest szkodliwe w nadmiarze. I co najgorsze - staje sie przeraźliwie
                          nudne...

                          Pozdrawiam również :-)
                          • messja Re: do pozo 06.01.03, 02:26
                            zgadzam sie, tym bardziej, ze autorka swojego czasu probowala mnie sprowokowac
                            na forum. ma wiec doswiadczenie w tej dziedzinie:)


                            j#m napisała:

                            >
                            > Koloryt życia, ciekawe doświadczenia, moc przezyć... rozumiem to. Ale trzeba
                            > troche pobyć na tym forum, żeby wiedzieć czym to się kończy. Po iluś-tam
                            > utarczkach słownych i chamskich odzywkach...
                            >
                            > Wszystko jest szkodliwe w nadmiarze. I co najgorsze - staje sie przeraźliwie
                            > nudne...
                            >
                            > Pozdrawiam również :-)
                          • pozo Re: do pozo 06.01.03, 02:32
                            czasu więc trzeba na poznanie Was?
                            mam go niewiele, ale póki sił starczy -
                            pozdrawiam teraz i być może na dłuuugą przyszłość forumową
                            • messja Re: do pozo 06.01.03, 02:35
                              pozo napisał:

                              > czasu więc trzeba na poznanie Was?
                              > mam go niewiele, ale póki sił starczy -
                              > pozdrawiam teraz i być może na dłuuugą przyszłość forumową

                              a ile osob pozdrawiasz?:)))
                              i juz naprawde dobranoc:)
                          • pozo Re: do jm 06.01.03, 02:38
                            z tym przesytem - święta racja
                            co do nudy - może czas trochę ożywić te Wasze sprzeczki - polecam się na
                            przyszłość!
                            a tak w ogóle to o co chodzi? - zadałem pytanie, ale chyba nie chcę odpowiedzi,
                            spróbuję sam -
                            pozdrawiam przedsennie
                            • j#m Re: do pozo :-) 07.01.03, 00:28
                              Sprzeczka sprzeczce nierówna. Można się spierać i polemizować odnośnie jakichś
                              wydarzeń czy konkretnych faktów. Takie polemiki lubię i staram się prowadzić
                              jak również bardzo się cieszę, że taki zapalony dyskutant przybył do naszego
                              grona :-))). Ale wzajemne obrzucanie się epitetami mnie nie interesuje. A
                              rozpoczynanie znajomości z niektórymi osobami na forum można określić
                              powiedzeniem: "miłe złego początki a koniec żałosny"...

                              Pozdrawiam wio-sennie ;-)))
                      • messja Re: Do Anity i trochę do Janka 06.01.03, 02:16
                        j#m napisała:

                        > pozo napisał:
                        >
                        > > a więc - więcej szacunku do samego siebie!
                        > > i powodzenia...
                        > > czasami wyjdź - jest ciekawiej -
                        > > pozdr
                        >
                        > Nie wychodź.... nie warto taplać się w błocie, nawet za cenę "ciekawośći" :-/
                        >
                        szkoda, ze sie spoznilas z ta rada:)
                    • messja o szacunku 06.01.03, 02:05
                      pozo napisał:

                      > a więc - więcej szacunku do samego siebie!
                      > i powodzenia...

                      dolaczam sie do zyczen, tym bardziej, ze najwyrazniejszym przejawem szacunku do
                      samego siebie jest szacunek przejawiany innym osobom. np. pewien tekst janka
                      skierowany do menika:" nie stawiaj mnie na rowni z ta osoba" bardzo duzo mowil
                      o szacunku autora do samego siebie:)

                      podobnie ta dziecinna aluzja z podrowieniami:)

                      pozdrawiam tylko jedna osobe, zeby bylo ciekawiej:)))))))))))))
              • Gość: szampanka Re: Do Szampanki IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 07.01.03, 19:43
                Miło mi, ze zostalam zauwazona. Jestem z Tobą. Nie łam się. To nie będzie
                łatwe, ale nikt nam przecież nie obiecywał, że życie będzie łatwe... Nie tracę
                Nadziei :-)
    • kangureczka Re: Co mogę jeszcze zrobić? 08.01.03, 03:25
      Jestem w tej samej sytuacji, tylko odwrotnie. On daje drogie prezenty, ktore ja
      oddaje, zasypuje kwiatami. Wydzwania, pojawia sie przy drzwiach bez zapowiedzi.
      Ja unikam go, odmawiam zaproszenia na randki. On prze dalej. A ja nie mam
      odwagi powiedzic mu wprost ze "nie". Jestem tchorz.

      Mam do niego coraz wieksza pretensje ze nie umie czy nie chce zinterpretowac
      mojego zachowania jako: "niezainteresowana".

      Anito ty masz swoj styl: "prosto z mostu", ktory odpowiada Twojej osobowosci, a
      moze on jest inny, boi sie ciebie urazic wprost i ma nadzieje ze wkoncu sie
      domyslisz ze tak naprawde to on nie jest zainteresowany. A tak nawiasem mowiac
      to chyba jest oczywiste. Zobacz ile Twoich staran odrzucil. Daj juz mu spokoj.
    • rb13 Re: Co mogę jeszcze zrobić? 08.01.03, 14:07
      Anito i Kangureczko macie ten sam problem tylko w stosunku do przeciwnej płci!
      Słusznie powiedziała Kangureczka jest tchórzem i to samo dotyczy kandydata na
      chłopaka Anity.To trzeba drugiej osobie jasno powiedzieć nie ,bo nie i koniec.
      Tak jest w życiu ,że czasem coś wewnetrznie Ci mówi - ten nie jest dla mnie.
      To jeszcze z czasów pierwotnych kiedy "geny" nie były przytłumione chemią
      dzisiejszych czasów ,a dobór był naturalny ! Nie i koniec- to mówi "coś"
      wewnętrznego ten/ta jest nie dla mnie i nic na to nie poradzicie !To natura !
      Szukajcie dalej ,aż pewnego dnia doznacie olśnienia to jest to ! Czego wam
      życzę.
      Choc znam z obserwacji innych jest sposób na tzw. zmęczenie sobą "przeciwnika"
      i rozkochanie go na siłę i kończy się to potem ...płaczem na forum. Więc go nie
      polecam !
      • Gość: Anita Amen IP: *.chello.pl 09.01.03, 14:11
        Parę słów wytłumaczenia (się)...
        Myślę, że po prostu popełniłam błąd pisząc tutaj o tej sprawie. Nauczyłam się,
        żeby nie "upubliczniać" swoich prywatnych problemów, no bo zawsze trzeba się
        liczyć z tym, że odpowiedzi mogą być różne. Pewnie gdybym napisała, że właśnie
        oświadczył mi się przystojny i młody książę, który mnie ubóstwia i jestem
        bardzo szczęśliwa, to i tak na pewno więcej byłoby głosów, że do ślubu jeszcze
        nie doszło, żebym się za bardzo nie cieszyła, że dobre jest początkiem złego i
        że dzień przed ślubem na pewno przyłapię go w łóżku z inną, itd. itd.
        Żebym nie wiem jak dokładnie opisała swoją sytuację, to nikt z Was,
        forumowiczów, nie pozna mnie ani tego chłopaka, nie będzie wiedział tyle, ile
        wiemy my - ja i on.
        Zresztą co ja się dziwię, gdybym ja przeczytała post podobny do mojego to
        prawdopodobnie też bym niewiele z tego zrozumiała...
        Nie będę mu się już narzucać, ale tak jak Szampanka nie tracę nadziei, że coś
        się jeszcze wydarzy. Nadziei mi nie odebraliście.
        Otworzyliście mi oczy tylko na jedno - nie na to, że być może jestem głupia,
        infantylna i ślepa (jeżeli tak uważacie jesteście pozbawieni wrażliwości), ale
        na to, że jeśli masz problemy i chcesz się dobrze poczuć, znaleźć pocieszenie,
        zastanów się trzy razy zanim walniesz o tym na forum!!!
        Dzięki za tę małą lekcję od Was.
        Prostolinijna Anita
        • Gość: bzzz... Re: Amen IP: *.acn.pl 09.01.03, 22:17
          Anitko, nie przejmuj się tymi, którzy nie mają za grosz wyczucia i zero cęci
          zrozumienia dla zakochaniej i nieszczęśliwej istotki, jaką wydajesz się być.
          Przecież parę osób szczerze chciało Ci w jakiś sposób pomóc.

          Słuchaj, a może on nie jest gejem, ale np. jest równie nieszczęśliwe
          zakochany ... w innej. Albo ciągnie się za nim jakiś stary związek.

          Ja miałam dośc podobną historię, z tym, że zaczęłam się spotykać z jednym
          facetem. BYło miło przez jakiś czas (do niczego poważnego nie doszło ) a potem
          on niby zachorował i po jakims czasie kontakt się urwał. Ja wprawdzie nie
          naciskałam, ale nie mogłam sie nadziwić, czemu tak szybko zrezygnował. W końcu
          niczego mi ne brakuje :).
          Przestałam się nad tym zastanawiać. Po prostu nie chciał i już. Szkoda, ale
          jego wybór. Trochę ambicja boli,żę nie dowiedział się nawet, co stracił... :)

          A co do opowiadania o swoim życiu na forum... zawsze "wywnętrzanie" przynosi
          ulgę, albo prawie... I kilka cennych rad , nawet na 100 poniżej krytyki, może
          rozwiać Twoje wątpliwości.

          Pomyśl, że jesteś warta faceta, który będzie o Ciebie zabiegał, a nie
          odwrotnie.
          Wiem, ciężko sobie wybić tego jednego z głowy, ale nie poddawaj sie.

          PZDR
    • Gość: Staszek Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 20:32
      Zachować się wreszcie z godnością. Czy ty nie widzisz, że ten chłopak
      zwyczajnie Ciebie NIE CHCE? Może wrzucił do kosza tę karteczkę, na której
      uwamiałaś się z nim? Delikatnie daje Ci do zrozumienia, że nie chce, a Tobie
      się to w głowie nie chce pomieścić. Prędzej posądzisz go, o to że jest gejem.
      Paranoja! Nie widzisz tego? "Szczęściem zostały skrzydła do odlotu. Lećmy! I
      nigdy więcej - nie zniżajmy lotu"
      I wiedz jeszcze to, ze jeśli chłopak chce poznać dziewczynę, chce się z nia
      spotkać, to spod ziemi a wydobędzie jej numer telefonu, jesli go nie ma, forse
      na kwiaty, na pierwsze spotkanie ect. A jesli nie chce, no to sama widzisz.
      Więcej godności i inteligencji:)) za tym faceci szaleją też

      Staszek
    • Gość: Isoga Re: Co mogę jeszcze zrobić? IP: *.kv.net.pl 11.01.03, 20:57
      Co możesz jeszcze zrobić?
      NIC, zrobiłaś już wszystko co mogłaś zrobić (żeby sobie później nie pluć w
      brodę albo mówić 'co by było gdyby'), najgorsze to narzucać się facetom.
      Z mojego punktu widzenia, najlepiej dać facetowi do zrozumienia, że jesteś
      zainteresowana i czekać na odpowiedź (zrobiłaś to już), jeśli nie ma odpowiedzi
      (może jest nieśmiały) wyjść z inicjatywą (zrobiłaś), gdy dalej nie ma odzewu
      NIE NARZUCAĆ SIĘ.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja