Gość: Anita
IP: *.chello.pl
01.01.03, 16:13
Szaleje za chłopakiem, z którym w zeszłym roku byłam w jednej grupie na
studiach. W tym roku musiałam przenieść się na zaoczne. Pierwszy raz
postanowiłam przejąć pałeczkę i poderwać faceta, ale on jest albo strasznym
dzieckiem albo gejem...
Pod koniec października przekazałam mu przez koleżanką kartkę z prośbą o
telefon. Zadzwonił tego samego dnia. Powiedziałam, że chcę się z nim spotkać
i nie mam do niego żadnej konkretnej sprawy. On na to, żebyśmy spotkali się
na uczelni. Tak się stało. Stwierdził wtedy, że chce się ze mną spotkać i na
pewno zadzwoni. Uwierzyłam mu, nie pytałam kiedy, bo nie chciałam go tak
mocno naciskać.
Minęły dwa tygodnie i nic... Dostał wtedy następną karteczkę. Napisałam, żeby
przyszedł tego dnia o 18.00 w pewne miejsce w Warszawie i że jeśli nie
zadzwoni do mnie do 17.00 to będzie znaczyło, że przyjdzie. Nie zadzwonił,
ale skończyło się na tym, że stałam sama i nie pojawił się...
Po powrocie do domu od razu do niego przekręciłam. Bardzo zaskoczony
powiedział, że dostał tę kartkę za późno i już nie zdążył zadzwonić.
Zasugerowałam, żeby wyznał mi wprost, jeśli nie jest zainteresowany, a on, że
nigdy nie powiedział, że nie chce... Znów mu zaufałam.
Minął prawie miesiąc i nic... Któregoś dnia wpadłam na uczelnię do koleżanki
z dziennych i spotkałam go. Znowu to ja zaczęłam z nim rozmowę. Tym razem
stwierdził, że "pootwierało" mu się wiele spraw, że chce, że cały czas ma moj
numer i na pewno nie zgubi. Było to na początku grudnia...
Przed samymi świętami znowu wpadłam na nasz wydział, ale postanowiłam, że
resztki godności trzeba zachować i nie rozpocznę z nim rozmowy. Stałam sobie
z przyjaciółką na korytarzu, on przeszedł i nawet "cześć" nie rzucił w moją
stronę... Zamiast tego cofnął się do kosza na śmieci wyrzucić jakiś papierek,
potem z uwagą czytał plakat informujący o Wigilii studentów, który wisiał już
od paru dni i musiał go czytać... Ja twardo stałam. W końcu poszedł. Byłam
załamana, lecz to wyglądało tak, jakby czekał na to, żebym do niego podeszła!
Trudno mi było nie zatrzymać go choć na chwilkę. Cały czas czekam, choć ci,
którzy wiedzą o tej mojej sprawie twierdzą, że on mnie zwodzi. Jednak do
końca studiów jest jeszcze półtora roku, może dojrzeje.
Wiem, że to wszystko brzmi dość dziecinnie, zwłaszcza że mam 23 lata... Czy
on może być gejem?? Po czym mogę to poznać? Byłam pewna, że mnie lubi, w
ubiegłym roku wydawało mi się, że podobam mu się. Dlaczego przyjął taką
dziwaczną taktykę? Moi koledzy twierdzą, że 90% facetów nie odmówiłoby
dziewczynie spotkania, chyba że miałaby męża lub byłaby zakonnicą... A wiem,
że ten chłopak nie ma dziewczyny!
Muszę jeszcze zaznaczyć, że nigdy nie byłam agresywna wobec niego, choć
możecie odnieść inne wrażenie z tego szybko "wyklikanego" opisu.
Proszę, nie piszcie mi, że powinnam o nim zapomnieć, bo nie jestem w stanie!
Co mogę jeszcze zrobić? Wiara w to, że coś się zmieni daje mi napęd do życia.
Pozdrawiam cieplutko
Anita