Do............................... .............

09.05.06, 09:13
Aniu,

Piszę... bo tęsknię za Tobą. Tęsknię za Twoim głosem, za Twoim uśmiechem...
za Twoim spojrzeniem...
Zastanawialem się czy napisać. Czuję jednak, że po prostu muszę to zrobić.
Minęło już wiele miesięcy od kiedy przestaliśmy się spotykać. Myślałem,
że "przejdziesz" mi całkowicie. Chciałem o Tobie zapomnieć. I tak się stało.
Pewnego dnia, gdzieś w połowie sierpnia zapomniałem. "Wczorajsze" zboże
zostało już skoszone. Ja - skasowałem zdjęcia z Tobą. Moje uczucia wygasły i
uleciały jak pierwsze babie lato. Wspomnienia stopniały. W moim umyśle
została tylko pustka i wiatr...
Kilka dni póżniej zdarzyło mi się spotkać pewną dziewczynę. Zapowiadało się
ciekawie. Nawiązaliśmy kontakt. Kilka razy spotkaliśmy się. To było wszystko.
Powierzchowne rozmowy o wszystkim i o niczym. Brak jakiejkolwiek relacji.
Kontakt urwał się... Potem spotkałem kogoś innego. Też kilka razy spotkaliśmy
się. Mogło coś z tego być. Wspólne zainteresowania. Film. Zdjęcia. Ciekawe
rozmowy. Zbliżone poczucie humoru...
Zupełnie przypadkowo w tym samym czasie poznałem inną dziewczynę. Bardzo
szybko zadeklarowała się ze swoim zainteresowaniem mną. Mnie też się
wydawało, że coś we mnie zaiskrzyło. Że serducho zaczęło bić szybciej.
Pozornie sytuacja wyglądała obiecująco. Myślałem sobie "Hmmm... Taaakie
studia skończyła i kontynuuje naukę w doprawdy imponującym kierunku, więc
chyba w parze z wiedzą idzie również inteligencja?! Powinna mieć poukładane w
głowie. Wiedzieć, czego chce. Atrakcyjna też jest... Rokowania co do
ciekawego związku są naprawdę duże(?!)"
Im częściej jednak zaczałem się z nią spotykać, tym bardziej zaczęły odżywać
w mojej głowie wspomnienia związane z Tobą. Wtedy również dostrzegłem, czym
to było spowodowane. Wszystkie właściwie te trzy znajomości były kompletnie
nijakie w odniesieniu do związku z Tobą...
Z tą ostatnią dziewczyną spotykam się nadal. Po czasie okazało się, że
kompletnie nie rozumiemy się w wielu zasadniczych kwestiach. Ona nie jest w
stanie zaakceptować mojego myślenia, a ja jej. Zbyt wiele musielibyśmy
zmienić. Siebie. Swój światopogląd. Jesteśmy kompletnie niedopasowani
charakterem. Mimo szczerych chęci nie potrafię z nią rozmawiać. Nie potrafi
też ona ze mną. Poza... Poza rozmowami na temat seksu. Łączy nas tylko czysta
chemia, przy czym ona sobie tego nie uświadamia (jeszcze?), że to jedyne
łączące ogniwo pomiędzy nami. Wiem, że jej się tylko wydaje, że coś do mnie
czuje. Mówi, że nie czuje się we mnie zakochana. Ja też jej mówię, że nie
jestem w niej zakochany. Nigdy nie będę. Czy to normalne?! Czuję się
świnią... I czuję się źle... Nawet w sferze seksu zaczynam dostrzegać, jak
bardzo ten związek jest daleki od tego czego doświadczyłem z Tobą... Totalny
egoizm z jej strony. Wczoraj pokazałem całowałem ją w szyję i ramiona. Była
nieprzytomna prawie od moich pocałunków. Chyba nie wie jaką można czerpać
przyjemmność z takich wysublimowanych peszczot. Zamiast oczekiwanej od
kobiety delikatności epatuje wulgarnością, egozimem i mechanicznym,
zwierzęcym seksem. Dzikość seksu jest fajna, jeśli w parze z nią idą ludzkie
odruchy, a tych u niej brak. Brak mi Twoich delikatnych pocałunków... Do
cholery!! Brak mi Ciebie! Tak bardzo... Tak bardzo tęsknię za Tobą...
Doświadczyłem z Toba najpiękniejszych chwil jakie mogłem przeżyć jako
mężczyzna z kobietą.
Pamiętasz jak zabrałaś mnie na uroczysko na górce? Staliśmy obydwoje
wpatrzeni w wynurzający się raz po raz zza chmur srebrzysty księżyc. Czułem
bicie Twoje serca. Moje szalało z radości.
A ten dzień kiedy nuciłem Ci po raz pierwszy do ucha "Strangers in the night"
Franka Sinatry. Było nieźle po północy. Tańczyliśmy chwilę potem na pustym
rynku? Ta melodia stała się Twoją ulubioną.
A kilka tygodni potem gdy siedzieliśmy naprzeciwko siebie w winiarni?
Usłyszałaś tę właśnie melodię. Poprosiłem niepostrzeżenie pianistę zagrał ja
dla Ciebie... Twoje łzy szczęścia i wzruszenia w oczach. Dałbym wszystko aby
jeszcze raz ujrzeć... Nigdy tego nie zapomnę... Nie chcę... Tańczyliśmy
wtedy, gdy wszyscy dookoła siedzieli i coś jedli?
A kiedy obok brzozy w parku powiedziałaś, że brzozy potrafią uspokajać
rozkołatane nerwy i wyciągnąć od nas zmartwienia? Przytuliłaś się do niej.
Wyglądałaś tak uroczo...
A jak prosto z głośnego klubu zabrałem Ciebie na wzgórze? Zobaczyłaś pierwszy
raz w życiu pojawiające się daleko daleko na widnokręgu ognisto-czerwone
promyki wschodzącego Słońca... Była 5 rano... Za naszymi plecami przejeżdżały
samochody. Nie istniały dla nas...
Wczoraj podjechałem wieczorem pod Twój blok. Wyszedłem z samochodu i
patrzyłem w Twoje okno na VII piętrze z nadzieją, że zobaczę chociaż
przemykający Twój cień. Sam już nie wiedziałem czy to tylko krople deszczu
spływają po mojej twarzy, czy to moje łzy...
Dlaczego odeszłaś...
Anno, kocham Cię.
    • iwanowna Re: Do............................... ........... 09.05.06, 09:47
      smutne... :(
    • Gość: miły z Wrocławia czas... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 09:51

      ładnie napisałeś, cięzko ci bardzo...
      trzymaj się, czas zrobi soje...
      pozdrawiam
    • analityczka Re: Do............................... ........... 09.05.06, 10:08
      Piękne słowa.Ale myśle sobie że szkoda że tutaj umieszczone.Powinny w formie
      papierowej trafić do niej,a nie być tekstem dla forumowych"czytaczy"...
    • Gość: duszyczkaa Re: Do............................... ........... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 11:56
      ojjj!!!Zakręciła się łezka w oku .Życzę szczęścia , spełnienia , miłości...
    • ania0121 Re: Do............................... ........... 09.05.06, 12:23
      Kituś-bajduś, uważaj, bo jeszcze ktoś ci uwierzy....
    • primier Re: Do............................... ........... 09.05.06, 12:48
      Nigdy dotąd nie czułem tego co poczułem
      Choć myślałem że miłość mam już za sobą
      Ale musiałem Jej to powiedzieć
      Tak na wszelki wypadek
      Jeśli Ona może mnie potrzebuje

      Jeśli to nie działo się tylko we mnie
      A jeśli tylko we mnie
      To lepsza najgorsza prawda
      Niż życie w dwuznacznościach
      I nierealnych nadinterpretacjach

      To wymaga przezwyciężenia własnego ego
      Wystawienia się na ośmieszenie
      i ewentualną klęskę
      Ale warto
      By mogło się stać

      I nie marnuje się czasu
      ani niczyjego życia
      Ani nie odrzuca się miłości
      W niespełnienie

      Kiedy nie oddasz się miłości
      Pożre cię lęk
      • Gość: ? Re: Do............................... .......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 22:24
        Łatwiej jest uciec przed uczuciem
        czy przyjąć uczucie?
    • ba_mala Re: Do............................... ........... 10.05.06, 21:52
      Mój Boże...wzruszyłam się, i strasznie żałuję, że nie jestem tą Anią...
      • white.falcon Re: Do............................... .......... 10.05.06, 22:27
        Wzruszające? Szczerze mówiąc, jak dla mnie to trochę - i chyba dostanę od
        Autora "po uszach" - przesadzone. To dobre, co było, widzi się w lepszym
        świetle po czasie, tak, jak to złe z czasem matowieje. Dobrze, że mu zostały
        piękne wspomnienia, okruchy, ale nie warto za nimi tęsknić. Kijem Wisły nie
        zawrócisz, a czasu nie odmienisz.

        Mała Ba, miło Cię widzieć, bo już z Buziaczką martwiłyśmy się, że zapodziałaś
        się gdzieś. :-)
    • sinsi Re: Do............................... ........... 11.05.06, 09:44
      i co dalej? opowiedziales o swoich potrzebach, przygodach z dziewczynami,
      kalkulacjach na ich temat, czy spelniaja twoje oczekiwania i w jakim stopniu to
      robia lub nie. uswiadomiles sobie, ze twoja ex byla w tym najlepsza i
      zaspakajala twoje potrzeby w pelni. w zwiazku z tym gromko zawolales KOCHAM CIE
      ANNO, i najlepiej zeby ona wrocila i nadal zaspakajala twoje uczucia. poki jej
      nie ma, niech beda te inne, gorsze w seksie i "egoistyczne"...

      z tekstu mozna wnioskowac, ze to byla ladna milosc. co zepsuliscie?
      mozna tez wnioskowac, ze nie uswiadomiles sobie jednego ale podstawowego - czego
      ty jej nie dawales, w czym nie zaspakajales, dlaczego odeszla. i co dalej. bez
      tego niepotrzebnie jej zawracasz glowe takimi tekstami.
      • Gość: Cassandra M jak... IP: 212.181.115.* 11.05.06, 10:17
        MANIPULATOR.


        Manipulator roznymi sposobami wywoluje uczucie znacznie subtelniejsze i
        bardziej niebezpieczne niz sympatie, a mianowicie : fascynacje.
        Manipulator uwodziciel nieodparcie przyciaga tych sposrod nas, ktorzy sa podatni
        na pewne jego cechy. Moze to byc jedwabisty glos, uroda, inteligencja,
        znajomosci, niepowszednia czulosc, galanteria , czy pisanie wierszy.
        Pod maska ukrywa sie czlowiek.Manipulator wklada maski po to , aby lepiej
        manipulowac swoim otoczeniem.
        Manipulator zyczliwy jest zyczliwy tylko do pewnego momentu. Jesli
        zakwestionujemy jego wladze albo naruszymy jego terytorium, natychmiast sie
        zmienia.Jezeli mu czegos odmowimy , staje sie ironiczny, sarkastyczny , zlosliwy
        moze nawet byc groznie agresywny. Nie zniesie ani jednego slowa krytyki, ani
        nagany. Cechy charakteryzujace manipulatora :
        - pozwala sobie na obwinianie innych - w imie wiezi rodzinnych, przyjazni,
        milosci,stosunkow zawodowych itp.
        - zrzuca odpowiedzialnosc na innych albo wrecz wypiera sie jakiejkolwiek wlasnej
        odpowiedzialnosci.
        - nie precyzuje jasno swoich potrzeb, prosb, uczuc ani opinii.
        - zwykle udziela wymijajacych odpowiedzi.
        - zmienia opinie, spodob zachowania i stosunek do innych osob
        w zaleznosci od sytuacji.
        - ukrywa swoje prosby pod pozorem koniecznosci logicznych dzialan.
        - kaze innym sadzic , ze powinni byc doskonali, ze nie wolno im zmieniac
        zdania, ze powinni wszystko wiedziec, ze musza natychmiast spelniac jego
        prosby i zyczeia.
        - podwaza zalety oraz kompetencje innych ludzi, krytykuje je w sposob
        zaowalowany badz agresywnie otwarty, podaje w watpliwosc cudza wartosc,
        stale osadza.
        - do przekazywania wlasnej opinii wykorzystuje innych ludzi ( woli rozmawiac
        przez telefon niz twarza w twarz )
        - sieje niezgode i wzbudza podejrzenia, stara sie podzielic ludzi, by latwiej
        nimi rzadzic, potrafi doprowadzic do rozbicia zwiazku innych.
        - chetnie odgrywa role pokrzywdzonego, zeby wzbudzic wspolczucie ( przesadza
        z objawami choroby, mowi o swoim "trudnym" otoczeniu, o zonie, ktora go nie
        rozumie, o przeciazeniu praca.)
        - ignoruje cudze prosby ( nawet jesli obiecal je spelnic)
        - wykorzystuje pryncypia moralne innych ludzi do zaspokojenia wlasnych potrzeb
        ( w tym seksualnych )
        - wysuwa ukryte grozby albo otwracie szantazuje.
        - w trakcie rozmowy zmienia temat, nie baczac na innych.
        - unika konfrontacji
        - podkresla cudza ignorancje oraz swoja wyzszosc.
        - klamie.
        - potrafi wyglosic kazdy falsz, zeby dowiedziec sie prawdy lub ja zalgac,
        deformuje przekazy i interpretuje je po swojemu.
        - jest egocentrykiem
        - jest zawistny nawet wobec dziecka lub wspolmalzonka lub kogos uzdolnionego.
        - nie znosi wszelkiej krytyki i zaprzecza faktom.
        - nie liczy sie z prawami , potrzebami oraz zyczeniami innych.
        - jego wywod zdaje sie logiczny i spojny , natomiast jego zachowanie lub sposb
        zycia mowia nam zupelnie cos innego.
        - wykorzystuje pochlebstwa, komplementy albo nieoczekiwanie wyswiadcza drobne
        przyslugi.
        - stwarza stan niepokoju albo poczucie braku swobody ( zamkniecia w pulapce).
        - ma do perfekcji opracowany system osiagania celow kosztem innych.
        - naklania nas do dzialn , do ktorych najprawdopodobniej nie bylibysmy sklonni
        z wlasnej woli.
        - jest stale tematem dyskusji pomiedzy ludzmi, ktorzy go znaja, nawet jesli go
        akurat nie ma w towarzystwie.

        Osobowosc manipulatora ksztaltuje sie we wczesnym dziecinstwie.Dzialaja tu
        specyficzne mechanizmy obronne. Mechanizm obronny manipulatora rozni sie tym ,
        ze jest aktywny stale, manipulacja staje sie sposobem na zycie.
        Taki mechanizm przeksztalca sie w odruch , jest jedyna mozliwoscia komunikacji.
        Manipulator tworzy wlasna osobowosc oraz metode porozumiewania sie z otoczeniem
        od wczesnego dziecinstwa.
        Wielu manipulatorow zdaje sobie sprawe ze swojej roli i swiadomie wykorzystuje
        ten fakt.
        Sa przewrotni: czerpia przyjemnosc z zachowan niemoralnych, wrogich i
        destabilizujacych innych ludzi.Sa swiadomi swojego negatywnego wplywu na innych.
        Ich zachowanie jest przyczyna niskiej samooceny bliskich im osob, braku
        pewnosci siebie, niepokoju, oraz ogromnego stresu, a wiec destrukcji majacej
        dalsze reperkusje w sferze psychologicznej i somatycznej.
        Ich jedyna obrona jest, ze " Przeciez wszyscy jestesmy manipulatorami ! "
        Daje im to przekonanie , ze caly swiat funkcjonuje wedlug ich zasad.
        Upewniaja siebie samych, ze wcale nie sa tacy zli, bo przeciez inni sa tacy
        sami. Innymi slowy , w ogole nie ma sprawy.

        W zachowaniach defensywnych manipulator przypomina paranoika.
        Przecenia samego siebie , jest nieufny, podejrzliwy i agresywny.
        Przypisuje innym ludziom wlasne wady i zle intencje.
        Nie ma zdolnosci do autorefleksji, jak i nie posiada empatii.
        Kwestia etyki dla manipulatora nie istnieje.
        Nie sposob ich wykryc od razu , zeby potwierdzic swoje podejrzenia , potrzeba
        czasu. Najczesciej dopiero postawieni oko w oko z pewnymi faktami zaczynamy
        watpic w szczerosc takich osob.
        Manipulatorzy sa energetycznymi pasozytami.Sa stresorami. Wywoluja uczucie
        przygnebienia, nerwowosc, niepokoj , czy obawe.Manipulator obarcza innych
        poczuciem winy.Wzbudza w swojej ofierze poczucie winy za niepopelnione bledy.
        Zrzuca odpowiedzialnosc na innych,sam obawia sie wziac na siebie
        odpowiedzialnosc za innych. Stosuje uniki,umywa rece,przywlaszcza sobie cudze
        idee, wykorzystuje posrednikow, uzywa niejasnych lub wieloznacznych
        sformulowan.
        Zagraza przyjazni, zagraza milosci. Na dluzsza meta manipulator nie potrafi
        zadbac o harmonie w swoim zwiazku. Zwykle ucieka.Moze to przybrac forme rozwodu.
        Sam sprawia zludzenie doskonalosci.Jest agresywnie ironiczny.Zeruje na
        wspolczuciu i empatii innych.Nie dotrzymuje obietnic.
        Nie obchodza go cudze potrzeby.

        Dla ciebie :
        - zaznajom sie ze sposobem dzialania manipulatora
        - naucz sie go rozpoznawac
        - umiej sie przed nim obronic

        Porzuc nadzieje na idealne porozumiewanie z manipulatorem.
        Naucz sie afirmacji, i akceptuj samego siebie.
        Mniej emocji , wiecej rozumu.
        Naucz sie odmawiac.
        Osmiel sie odmowic.
        Jak najszybciej zmien szkodliwy ukad.
        Przestan opowiadac szczegoly swojego zycia.
        Nie spelniaj prosb.
        Nie odgrywaj roli jego posrednika.
        Znajdz sojusznikow.
        Madrze reaguj na pochlebstwa."






        • sinsi Re: M jak... 11.05.06, 10:25
          juz ten tekst widzialam na forum. w jakim celu go zamieszczasz?
          • Gość: Cassandra Re: M jak... IP: 212.181.115.* 11.05.06, 10:31
            Doswiadczenie i intuicja.....
            • sinsi Re: M jak... 11.05.06, 12:02
              tudziez przekonanie o wlasnym wyjatkowo szerokim widzeniu "jakem Kasandra"?:-)
    • teskny Re: Do............................... ........... 23.05.06, 13:01
      Aniu, dlaczego odeszłaś...
      • Gość: filiżanka Re: Do............................... .......... IP: *.chello.pl 23.05.06, 22:54
        Nie pytaj jej czemu odeszła.
        Zapytaj siebie czemu pozwoliłes jej odejśc ????
Pełna wersja