Gość: Olena#
IP: *.icpnet.pl
21.10.01, 14:58
Generalnie jest tak:
Nie jestem odrazajaca fizycznie ani intelektualnie, mam znajomych, swoje pasje
i zycie, faceci na mnie reaguja, coz z tego, jesli przewaznie juz kogos maja.
Byc moze wysylam jakies sygnaly w rodzaju "nie podchodz" i nie zdaje sobie z
tego sprawy? Po rozstaniu z kims naprawde dla mnie waznym, tak bardzo dosc mam
bycia samotna kobieta, dosc lazenia do knajp z kolezankami (dodam ze mam 23
lata juz :-)), wracania samej nocnym itp. Moze jestem zdesperowana?
Podobnie jak niektorzy z was, czesto idac ulica, dochodze do wniosku, ze
wszyscy sa razem, sa szczesliwi, tylko ja poruszam sie pojedynczo.
Mam nie tylko potrzebe seksu, ale i zwyklego wtulenia sie w kogos, dzielenia z
kims zupelnie zwyczajnych spraw. I nie chce kogos "miec", tylko z kims byc.
Znacie Fromma "O sztuce milosci"? Chcialabym nauczyc sie tak kochac. Bez
asekuranctwa, strachu i udawania, ze nikogo nie potrzebuje.
Generalnie - brakuje mi faceta "do bycia z" :-), jak i niezobowiazujacych
kumpli.
Mam dziwna - niedziwna moze, sklonnosc, do myslenia o starszych mezczyznach
(starszych ode mnie :-), czyli od 30-stki w gore). Poniewaz mam odchyly
artystyczne, powinnam pewnie znalezc sobie faceta "na ziemi". Chociaz nie wiem,
czy rozumielibysmy sie? Nie bardzo tez wiem, gdzie moglabym kogos w tym wieku
spotkac, i jescze niezonatego. Moze ktos z was wie, gdzie mozna ich spotkac w
Poznaniu :-)))? A moze mam za duze wymagania? A moze zadaje tu za duzo pytan:-).
POzdrawiam wszystkich cieplo
Olenka :-)