problem nietypowy.....

06.01.03, 21:01
Mam pewien problem, i licze na pomoc.Mam juz troszke latek...21 ale nigdy nie
mialam tak na powaznie chlopaka, owszem prezelotne znajomosci, miesiac, gora
dwa...nigdy nic powazniejszego. Moi rodzice jak dotad nie wnikali czy sie
spotykam z chlopakiem, wiedizlei ze mam duzo kolegow, ze sie widujemy i na
tym sie konczylo.
Problem polega na tym ze jest ktos na kim mi zalezy, kogo traktuje
powaznie.Jestesmy od niedanwna razem, ale jeszcze nie byl u mnie w domu.Nie
iwem z czego to wynika ale nie umiem poweiedizec rodzicom ze to moj
chlopak..i go przedstawic. Nie ma doswiadczenia, czy moze sie wstydze..nie
iwem tylko czego...Doradzcie mi, jak delikatnie wybrnac z sytuacji, jak
poinformowac rodzicow ze jestemsy razem, moze jakos stopniowo..? naprawde
licze na opinie i pozdrawiam serdecznie




    • Gość: thistle Re: problem nietypowy..... IP: proxy / *.bydgoska.krakow.pl 07.01.03, 00:40
      Demonstracyjnie:
      -Mamo, tato, wrócę dziś baaaatdzo późno, więc nie czekajcie na mnie, i nie
      martwcie się przypadkiem, bo xxxxx xxxx bezpiecznie dostarczy mnie do domu!!!
      (wróć na tyle wcześnie, żeby ojciec czekający na powrót córeczki mógł dokładnie
      obejrzeć Absztyfikanta)
      u mnie zdadziałało! :)))
    • j#m Re: problem nietypowy..... 07.01.03, 00:55
      Nic nie musisz mówić:-) Przyprowadź go po prostu do domu, przedstaw - to jest
      XY. Rodzice nie tacy "ciemni", po kilkukrotnych wizytach chłopaka sami się
      domyślą, ew. zapytają wprost czy to "coś poważnego".

      Powodzenia! :-)))))
      • grogreg Re: problem nietypowy..... 07.01.03, 08:42
        Jasne , jasne. Njalepiej tak z nienacka.
        Przypadkiem mnie to spotkalo i mialem okazje zobaczyc "Pania Matke" i "Pana
        Ojca" w niekompletnym garniturze. Zaklopotanie z obu stron.
    • grogreg Re: problem nietypowy..... 07.01.03, 08:40
      Uprzedz tydzien wczesnie staruszkow ze ten a ten przyjdzie w sobote/niedziele
      (niepotrzebne skraslic) na obiad.

      Taki formalizm czasami ulatwia zycie.
Pełna wersja