Gość: miro38
IP: *.crowley.pl
08.01.03, 14:43
....niewyswobodziłem się ze swojego związku, tkwię w nim z wielu rodzinnych
powodów i poza wychowywaniem dziecka, wspólnym mieszkaniem chyba nic nas nie
łączy. Żyjemy obok siebie. Nie wiem jak długo wytrzymam w takim związku, może
szukam ucieczki. Dlatego chciałbym poznać, kogoś z kim mógłbym się uśmiechać,
przebywać tyle czasu ile tylko będziemy wspólnie chcieli.Umarła radość,
pożądanie, uśmiechy i zrozumienie. Zamknęliśmy się w sobie i nauczyliśmy się
tak żyć. Mijają dni i w tych dniach mijamy się i my. Patrząc na obejmujące
się pary na ulicy odwracam wzrok, oglądając sceny miłosne zamykam oczy,
walczę z sobą, duszę się w tym toksycznym związku, szukam ratunku, ale
brakuje mi wciąż odwagi. Wiem rozwiązanie jest jedno – rozwód. My
pozostajemy razem , tworząc „rodzinę” .......ze względu na dziecko, dla jego
dobra.
Ja już tak dłużej nie mogę brakuje mi czułości, ciepłych słów, rozmowy,
bliskości i postanowiłem poszukać....Czy jest to mozliwe nie raniąc, czy to
jest prawidłowa droga?-----Wrocław