sekrecik_
09.01.03, 00:46
Jestem po to by tu się wypłakać. Z niespełnionej miłości. Ktoś powie nie
pierwsza i nie ostatnia. Dla mnie to już koniec, nie mam więcej siły i już
nie chcę mieć. Coś we mnie umarło. A co najgorsze chyba narazie nie mam
ochoty by cokolwiek odżyło na nowo.
Codzienna samotność doprowadza mnie do szału. Mimo, że w koło tyle osób,
które rzekomo są blisko, a tak na prawde nic o mnie nie wiedza, nie czują
tego co ja. Nie jestem pępkiem świata i nie chcę nim być, czasami proszę o
trochę uwagi, nic więcej. Ile to razu niemy krzyk wydobywał się z gardła
mojego. Ile razy chcę by ktoś to usłyszał. Nic, cisza. Czy musze krzyczeć na
całe gardło, by ktoś zwrócił na to uwagę ? Jak tak, nie będę. I dalej ścieżką
samotności podąże.
CDN.