Kupowanie przychylności....

19.05.06, 14:42
czy prawdziwa życzliwośc, sympatia...czasem nie umiem tego odróżnić...bo ja
nie kupuję przychylności, nie wchodze nikomu w d...
Ciekawe jak czuje się ktoś kto zorientuje się, że ja wiem o tym podlizywaniu się?
Im bardziej poznaję ludzi...tym bardziej kocham zwierzeta...;-)..;-(
    • trzpiot_1 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 16:27
      Niektórzy "zaskarbiacze łask" są tak dobrze wyćwiczeni, że początkowo naprawdę
      trudno zorientować się co do powodów ich sympatii. Ale potem przychodzi moment,
      w którym czarno na białym widać, o co tak naprawdę chodziło i jeśli dasz po
      sobie poznać, że przejrzałaś taką gre - najprawdopodobniej napytasz sobie wroga.
      • duszka2 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 19:05
        Trzpiotku masz pełną rację, lepiej bym tego nie ujeła...własnie mam znajomego,
        który wzbudzał moje podejrzenia i chyba wyczuł, że wiem;-))) Niedawno nawet
        zaczął się jakby tłumaczyć, że wchodzi komuś w tyłek, bo tak lepiej niż łapówką,
        a jego sprawy się przyśpieszą DDDD Wiesz uśmieszki, uprzejmości, słodycze...źle
        mi sie robi. A wygladał tak naturalnie, gdy to mnie dotyczyło. Pamiętajcie zatem
        dziatki- kazda uprzejmośc, wyjątkowa i przesadna jest podejrzana. Nie mówie
        tutaj o zwykłej grzeczności, usmiechu... Najlepiej też mozna wyczuć taką
        "sympatię" gdy ta osoba trzyma szczególny dystans do swojego zycia prywatnego...
        wydaje się, że chce się nawet przyjaźnić..ale nie nie;-))) Chyba masz rację, co
        do tego wroga...choć to śmieszne, prawda?
        • trzpiot_1 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 19:17
          Może z wrogiem trochę przesadziłam, ale nikt nie lubi, jak się przejrzy jego
          karty i jeszcze mu się to wyraźnie okaże czy powie z tej prostej przyczyny, że
          wtedy o wiele trudniej mu "rżnąć głupa". A jednak mimo znajdą się tacy, którzy
          dalej robią to na bezczelnego, bo oni mają gdzieś to, że się wie i to, co się o
          nich myśli, gdyż oni sami myślą tylko o własnych interesach. Mam właśnie taki
          przypadek w pracy i inne przypadki, którym od tego robi się niedobrze, oraz
          jeszcze inne, które korzystają z przysług "zaskarbiacza łask", póki rączka
          rączkę myje. Bleee.
          • duszka2 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 19:22
            "Mój" zaskarbiacz chyba raczej ma jakiś wyrzut sumienia.Przestał rżnąc głupa jak
            zorientował się, że zaszedł za daleko...ja nic ne mówilam, tylko nie pozwoliłam
            dalej;-))Chciał nawet zrezygnowac z jednej usługi...i pewnie zaskarbiać w innym
            regionie..;-)) Albo za karę;-))ALbo aby wymusić dalsze łaski posunął się do
            małego szantażyku...echhhh boli mnie głowa. Może ja przesadzam?
            • trzpiot_1 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 19:34
              Może nie przesadzasz? Twój zaskarbiacz ma chyba jeszcze jakieś resztki poczucia
              przyzwoitości, dość marne, ale zawsze jakieś. Tyle tylko, że jeśli u Ciebie
              spalił mu się grunt - to poszuka świeżego gdzie indziej. Tak czy inaczej niech
              ma świadomość, że nie z każdym mu się uda.
              • duszka2 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 19:42
                co gorsza mi zależy aby nie szukał gdzie indziej ;-)
                w sumie jest czasem uroczy i miło sie gada...ale trzeba uważać na umizgi;-)
                Może udawac, że jest ok?
                • trzpiot_1 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 19:49
                  Skoro on wie, że Ty wiesz, to niech on uważa na umizgi. Np. za fałszywe można go
                  grzmocić linijką po łapkach ;)
                  • duszka2 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 19:52
                    zacznę się do niego umizgiwać, hehehe a co;-))))))))
                    • trzpiot_1 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 21:12
                      Wszystko można, byle z wolna i ostrożna ;)
    • piotr_321 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 16:29
      >Im bardziej poznaję ludzi...tym bardziej kocham zwierzeta...;-)..;-(

      A ja kocham kotki :-)
    • anika44 Re: Kupowanie przychylności.... 19.05.06, 17:05
      Nie rozumiem, czy sympatyczny wyraz twarzy i mily usmiech to Twoim zdaniem
      wlazenie ludziom do d..?
      Dla mnie to normalka i absolutnie nic nie kosztuje:)
Pełna wersja