Potrzebny facet z wiertarką ;-)

22.05.06, 18:49
Czyli dołączam do grupy Analityczki i Meduzy - poszukiwaczek Panów do
konkretów, a nie do jakiegoś "zium-zium". Namnożyło mi się obrazków, a ściany
mam twarde, jak nie wiem co. No i tak coś czuję, że do niektórych obrazków
kołki jakieś są potrzebne. Sama tego nie zrobię, bo wiertarką to najwyżej
zrujnuję sobie mieszkanie, a nie chcę tego.

Nio i co w temacie? Czy też rozejdzie się po kościach? ;-)
    • delusa Re: Potrzebny facet z wiertarką ;-) 22.05.06, 20:06
      czy koniecznie musi byc facet?
      Mam wiertarke, umiem sie nia poslugiwac (jak trzeba kogos przeszyc, to tez
      sluze :)), cementowe sciany mi nie straszne ;)
      Pozdrawiam,

      Kobieta z wiertarka :)
    • trzpiot_1 Re: Potrzebny facet z wiertarką ;-) 22.05.06, 20:08
      Sokółko, mam piankę montażową, w ktorej da się obsadzić obrazki i jeszcze
      wyrzeźbić im fantazyjne ramy :)
      • white.falcon Do Deluski i Trollinki :-) 22.05.06, 23:26
        No proszę, szybciej znajdę pomoc u tej samej płci, niż doczekam się jakiegoś
        ochotnika z wiertarką. Reflektuję na Was, Dziewczyny, gdy tylko będziecie miały
        czas i chęci. :-)
        • troll16 Re: Do Deluski i Trollinki :-) 22.05.06, 23:31
          ja bardzo chętnie...:-)
          Ale mam dwie lewe raczki do takich rzeczy ;-)
          • keras Re: Do Deluski i Trollinki :-) 22.05.06, 23:35
            ja mam prawa raczke i lewa
            no i wiertarke UDAROWA
            • quickly Zalezy jakie duze masz te obrazki... 23.05.06, 01:23
              Jak te obrazki sa male, to nie warto dziurawic sciany (zwlaszcza jak jest to
              sciana nosna - zelbetonowa). Sa na to inne sposoby.

              Jezeli masz wieksze obrazy, albo lustro, to bedziesz potrzebowala porzadne
              wiertlo (nawet nie mysl o jakims "cudzie" chinskim, tajwanskim lub podobnym za
              jedyne 2 zl i 29 gr). Bedziesz potrzebowala jedno, ale porzadne, specjalnie
              przeznaczone do wiercenia zelbetonu (bardzo dobre sa niektore niemieckie i
              szwedzkie, sa drogie (jak na polskie warunki przypuszczam jakies hmmmm 30zl,
              ale ono starczy Ci na dlugo). A wiertarke to ma kazdy porzadny facet.
              Odpowiednia wiertarke udarowa mozesz pozyczyc, ale dobrego wiertla to juz Ci
              nie pozycza... zwlaszcza kobiecie z malym doswiadczeniem.

              Samo wiercenie nie jest ciezkie. Pamietaj o jednyn nie pchaj wiertarki z calej
              sily, lekko tylko docisnij i pozwol jej wiercic samej - inaczej szybko stepisz
              wiertlo (do tego nawet te najtwardsze moga rowniez peknac jak bedziesz
              probowala wiercic na "chama").

              Jak widzisz, tu nie ma zadnych cudow.

              Chetnie bym Ci pomogl white.falcon... ale wiesz, jak jest u mnie z tym
              dojazdem...
              • meduza4 Re: Zalezy jakie duze masz te obrazki... 23.05.06, 14:40
                Quickly, może lepiej ja pomogę bo mam i wiertarkę udarową, i komplet wierteł do
                różnego tworzywa (drewno, metal, beton) a jak czegoś nie mam to sobie dokupię.

                Ostatnio to nawet dziurki w plastikowych doniczkach, niedziurawionych
                fabrycznie, robię wiertełkiem do drewna bo mi się nie chce łapek parzyć, żeby je
                rozgrzanym gwoździem dziurawić. No i w ogóle lubię moją wiertarkę bo można nią
                także śruby wkręcać i wykręcać, mam takie specjalne końcówki. No i może jeszcze
                wiertarka ma inne zastosowania, ale w to już nie wnikałam ;-PPP
              • white.falcon Do Meduzki i Quickly'ego :-) 25.05.06, 22:48
                Dziękuję ślicznie za instrukcję obsługi tego sprzętu, ale przyznam się,
                Quickly, ale znam swoje zdolności manualne, a raczej zdaję sprawę z kompletnego
                ich braku i nie podejmę się tego za skarby świata.

                Owszem, gdy musiałam zlikwidować rozpadającą się szafę ze sklejki, którą
                wrzuciłam w kawałkach do zamówionego pojemnika na tego typu rzeczy, to
                potrafiłam to zrobić, posługując się młotkiem, małą siekierką i dużym nożem.
                Uchetałam się jak dziki osioł w kamieniołomie, nawbijałam sobie drzazg, byłam
                cała obsypana miałem sklejkowym, ale złe we mnie wstąpiło, jakaś taka
                atawistyczna złość i byłam skuteczna. Przy obsłudze wiertarki, coś mi się
                zdaje, taki nastrój nie jest wskazany, a wręcz szkodliwy. Może poczekam na
                Meduzkę, która ma umiejętności i zna się na tym. W podzięce mogę ją dobrym
                obiadem nakarmić, bo gotować lubię i umiem. :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja