stara miłość... nie rdzewieje?

15.01.03, 02:04
Jak to jest z tymi byłymi? Wracać nie wracać? Wiem, nie wchodzi się dwa
razy...
Czy ktoś z was zdecydował się wrocić (na stałe) do poprzedniego partnera?
Miłość, czy tylko sentyment?
Same wątpliwości...
    • Gość: Kobieta Re: stara mi&# 322;o&# 347;&# 263;... nie rdzewieje? IP: *.proxy.aol.com 15.01.03, 04:13
      Odchodzilam dwa razy i wrocilam za kazdym razem,po drugim powrocie slub.Teraz
      zaluje,to byl blad.Pozdrawiam
      • Gość: Pola Re: stara mi&# 322;o&# 347;&# 2 IP: *.extern.kun.nl 15.01.03, 08:06
        a jak dlugo nie byliscie razem i jaka by;a przyczyna
        rozstania..?
        • Gość: DKenka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.03, 09:42
          to wszystko zależy od okoliczności i czasu. ja np. do pierwszego byłego nie
          wróciłam,ponieważ od rozstania minęło 5 lat i nastąpiło w nim sporo zmian tak
          jak i we mnie. On mówi, że zawsze kochał, ja uważam, że to sentyment do mnie.
          Natomiast w drugim przypadku, gdzie rozstania trwało ok. 2 miesięcy, wróćiliśmy
          do siebie i ten dystans bardzo Nam pomógł, dużo lepiej rozumiemy się,
          akceptujemy itp. bo przez cały czas mocno kochaliśmy się i tak jest też teraz.
          Czasami rozstanie odświeża, nadaje nowego wymiaru związkowi a czasami jest
          stertą zadręczeń. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie zanim się zechce zejść z
          byłym, czego tak naprawdę chcemy, na ile jesteśmy w stanie zaakceptować to, co
          wcześniej wydarzyło się i zapomnieć o tym, nie żyć tym......
          • vesuvio Re: ... 16.01.03, 20:31
            Chciałabym wiedzieć, co robić. Qrcze, nie mogę się w żaden sposób wyleczyć z
            mojego pierwszego.
            Byliśmy razem 3 lata, po czym pewnego pięknego dnia okazało się,że on mnie
            zdradził. I koniec. Zerwałam z nim. Teraz, z perspektywy 2 lat żałuję, że się
            dowiedziałam. Chciaż mogło być różnie (skoro pozostałabym w nieświadomości
            mogłam być regularnie zdradzana), więc chyba jednak lepiej się stało.
            Tylko, że ja go cały czas cholernie kocham. Co ciekawsze - on mie też.
            Problemy: 1) on teraz ma kobietę, ale jego związek dogorywa (sam mi
            powiedział) - więc możliwość powrotu - jakaśtam - istnieje.
            2) sama nie wiem, nie słyszałam o wielu dobrze funkcjonujących "odgrzanych"
            parach. Poza tym, powód zakończania związku był dość "mocny".
            Po nim spotykałam się jeszcze z kilkoma innymi. Zawsze niewypały. Nikt mu do
            pięt nie sięgał. Zarówno pod względem intelektualnym jak i erotycznym, podobne
            ze spojrzniem na świat, zaintreresowaniami itp. Poza tym, to był
            mój "pierwszy" :) więc sentyment do końca życia...
            Nie wiem.... walczyć, czy nie?
            A właściwie wiem, co bym chciała usłyszeć: że warto, i że wszystko będzie ok.
            Ale może ktoś potrafi odciągnąć mnie o tego pomysłu, przekonać, że nie warto.
            Czekam na Wasze opinie.

            Dzięki.
            • Gość: Margaret Re: ... IP: *.cf.pl / 192.168.1.* 17.01.03, 02:12
              vesuvio napisała:

              > Chciałabym wiedzieć, co robić. Qrcze, nie mogę się w żaden sposób wyleczyć z
              > mojego pierwszego.
              > Byliśmy razem 3 lata, po czym pewnego pięknego dnia okazało się,że on mnie
              > zdradził. I koniec. Zerwałam z nim.

              pytałas..dlaczego???
              nie.nie wybaczylabym.
              moze to zle.moze dobrze.
              zastanow sie-jak sie wtedy czulas i czy znioslabys to po raz drugi

              • Gość: Jaca Nie warto.. IP: *.choroszcz.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 02:28
                Witaj, z moja pierwsza miloscia bylem 3 lata- niestety zostalem przez nia
                zdradzony. Minely 2 lata, ja zylem swoim zyciem-ona swoim-lecz caly czas
                utrzymywalismy ze soba kontakt i czesto sie spotykalismy na gruncie towarzyskim
                (wybaczylem jej zdrade). Po tych dwoch latach postanowilismy sprobowac jeszcze
                raz. Tym razem nasz zwiazek trwal 2 lata i czym sie skonczyl?...Kolejna zdrada-
                tym razem, pomimo, ze do dzisiaj nie moge pozbyc sie uczucia milosci do niej
                (minely 2 lata) nie potrafilem juz jej wybaczyc. POzostal tylko zal...
                Powiem krotko- nie warto...
                • Gość: karola Re: Nie warto.. IP: *.kolobrzeg.sdi.tpnet.pl 18.01.03, 11:17
                  tez uwazam ze nie warto to przyslowie z tym wchodzeniem dwa razy to swieta
                  prawda tez mialam podobna sytuacje i wiem ze kolejny powrot to tylko pasmo
                  udrek i wciaz pytania bez odp a jesli w gre wchodzi zdrada to nie wyzbedziesz
                  sie juz nigdy podejrzliwosci a dobry zwiazek powienien byc oparty na zaufaniu
                  nie?i pomysl przezylabys gdyby cie znowu zdradzil pomysl co wtedy czulas i
                  dobrze sie zastanow
                  • vesuvio Re: Nie warto.. 18.01.03, 13:11
                    Dziś się z NIM zobaczę na imprezie u wspólnego przyjaciela. Trzymajcie kciuki
                    za moje noworoczne postanowienie (nie wchodź 2 razy do tego samego bagna ;) ).
                    Pozdrawiam.
                    PS. Jutro pewnie będę miała doła. Ale to lepsze - mieć doła przez 2 dni niż
                    przez resztę życia. Jak coś, to przynajniej Wam mogę się powywnętrzać :)
                    • messja Re: Nie warto.. 18.01.03, 13:24
                      ojojo, widze, ze i tak robisz sobie pewne nadzieje. badz ostrozna jakkolwiek
                      sie potoczy.


                      vesuvio napisała:

                      > Dziś się z NIM zobaczę na imprezie u wspólnego przyjaciela. Trzymajcie kciuki
                      > za moje noworoczne postanowienie (nie wchodź 2 razy do tego samego bagna ;) ).
                      > Pozdrawiam.
                      > PS. Jutro pewnie będę miała doła. Ale to lepsze - mieć doła przez 2 dni niż
                      > przez resztę życia. Jak coś, to przynajniej Wam mogę się powywnętrzać :)
                      • vesuvio Re: Nie warto.. 18.01.03, 16:45
                        a może go nie będzie? :)
                        • vesuvio Re: Nie warto.. 19.01.03, 16:18
                          Cholera, był.
                          Bez swojej panny. I bardzo dobrze! Rozmawialiśmy, bawiliśmy się razem, ale w
                          momencie, kiedy zaproponował, żeby pojechać do niego do domu, czar prysł.
                          Jak sobie pomyślałam, że już byłam w takiej sytuacji, tylko w innej roli, to mi
                          się odechciało...
                          Koniec

                          :)))
                          Uratowani!
Pełna wersja