meduza4
27.01.03, 10:02
Wbrew pozorom dylemat moj nie dotyczy spraw
damsko-meskich a dotyczy spraw zawodowych.
Otoz kilka lat temu z przyczyn natury ekonomicznej
podjelam krok desperacki i aby miec za co zyc
i gdzie mieszkac podpisalam pewien papierek a efekt
jest taki, ze jeszcze prawie przez rok musze robic cos
czego bynajmniej nie kocham a z czego wycofac sie
nie moge. No i najprosciej jest przezyc ten rok a potem
isc swoja droga. Tylko, ze pojawia sie mozliwosc
podpisania jeszcze jednego cyrografu -tym razem za
wieksze pieniadze i z mozliwoscia wyjazdu... a ja
glupia
nie chce bo mam juz tego dosyc. To caly czas dotyczy
robienia tychze wspomnianych rzeczy, ktorych
nie kocham, nie znosze i chcialabym miec to juz za
soba.
Cos czego ja chce dla siebie nijak sie ma do mojej
dotychczasowej kariery zawodowej i nawet jesli
mialoby przyniesc kiedys pieniadze (a moze je przyniesc
choc nie musi) ale ciagnie mnie jak magnes i jest
snem, niespelnionym marzeniem, jakims specyficznym
rodzajem zakochania i tesknoty.
Chcialam sie zwierzyc znajomym, ale nie znalazlam
zrozumienia -wszyscy twierdza, ze na moim miejscu
postawiliby na pieniadze a nie na sentymenty.
A ja probuje przekonac sie do tej opcji, ktora wcale
mi nie odpowiada i efekt jest taki, ze tym bardziej
nienawidze tego pomyslu :((((((((((((((((((