Quickly -gdzie cie wcielo???

28.01.03, 11:54
My sie zamartwiamy czy cie jakis rekin albo
krokodyl nie zezarl a ty nie dajesz znaku zycia :(
Zlitowalbys sie i chociaz ze trzy slowa naskrobal
na forum zanim co poniektore panie uschna do reszty
z tesknoty...
    • cal-ineczka Re: Quickly -gdzie cie wcielo??? 28.01.03, 12:04
      O, Yes!!!
      Ja już usycham:
      kartki.onet.pl/767,kartki.html

      Jak myślisz, czy on zerwał z nami na zawsze?
      Litości, Quickly!!!
      Ja umieram!!!!!!!!!
      kartki.onet.pl/802,kartki.html
      • meduza4 Re: Quickly -gdzie cie wcielo??? 28.01.03, 12:12
        Ja tez umieram!!!
        Ale nie mam pojecia co sie stalo...
        Chyba nie mogl nas zostawic bez slowa :((((((
        Quickly wracaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • iskierka8 Re: Quickly -gdzie cie wcielo??? 28.01.03, 13:36
          w ramiona kobietki z krwi i kosci :-)))
          • cal-ineczka Re: Quickly -gdzie cie wcielo??? 28.01.03, 13:55
            Tak to jest, jak sie kogos zna tylko przez internet...
            ani podjechać, ani spytać co się stało.....

            • kwasna_cytryna Re: Quickly -gdzie cie wcielo??? 28.01.03, 15:52
              a mówił, że jedzie tylko na święta chyba ...... a tu już miesiąc minął.... a
              jego nie ma ........
              • meduza4 Re: Quickly -gdzie cie wcielo??? 28.01.03, 15:57
                Cytrynka -a ty go nie widzialas? Moze byl u ciebie?
                • kwasna_cytryna Re: Quickly -gdzie cie wcielo??? 28.01.03, 16:33
                  no zapraszałam na zimne nóżki, ale jakoś nie przyleciał :-((( może maila mu
                  wysłać z wezwaniem do zapłaty za nasze straty moralne w związku z jego
                  nieobecnością ?????

                  meduza4 napisała:

                  > Cytrynka -a ty go nie widzialas? Moze byl u ciebie?
                  • meduza4 Re: Quickly -gdzie cie wcielo??? 28.01.03, 16:42
                    Ja juz nie wiem co my mamy robic...
                    A jak do skrzynki nie zaglada i maila nie przeczyta :(
                    • quickly Sam nie wiem co mam napisac... 29.01.03, 05:34
                      Mam bardzo powazne klopoty finansowe i prawne. Najgorsze jest to, ze jest to
                      szczera prawda. Co mam wam wiecej napisac? Za duzo tego, jak na taki krotki
                      okres czasu...
                      • rb13 Re: Sam nie wiem co mam napisac... 29.01.03, 09:08
                        Powodzenia w rozwiązywaniu problemów. Trzymaj się !
                      • meduza4 Re: Sam nie wiem co mam napisac... 29.01.03, 09:29
                        quickly napisał:

                        > Mam bardzo powazne klopoty finansowe i prawne.
                        Najgorsze jest to, ze jest to
                        > szczera prawda. Co mam wam wiecej napisac? Za duzo
                        tego, jak na taki krotki
                        > okres czasu...

                        Quickly -to nie o to chodzi... Po prostu brakowalo
                        nam ciebie i nie wiedzielismy co sie z toba stalo :(
                        Nie musisz od razu pisac postow na trzy dlugosci
                        monitora ale odezwij sie do nas od czasu do czasu,
                        bo wiesz chyba, ze wiele osob cie tu lubi :))))))))
                        Przybij piatke Quickly! Ciesze sie ze w ogole zyjesz
                        i mam nadzieje, ze klopoty wreszcie sie rozwiaza.
                        Trzymam za ciebie kciuki :))))))))
                        • ja_nek Re: Sam nie wiem co mam napisac... 29.01.03, 16:28
                          Quickly wracaj do nas jak tylko się wykaraskasz, czego życzymy Ci mocno.

                          Pozdrawiam
                          janek
                          • maniia Janku! 30.01.03, 00:50
                            Tak napadales na Quickly a tutaj co nagle sie plaszczysz???
                            • quickly maniia - nie wiem kim jestes, ale... 30.01.03, 02:01
                              ...czy warto wytykac komus, to czy sie plaszczy, czy nie?

                              Maniia, pare razy na tym forum, musze przyznac, pisalem kompletne bzdety, wiec
                              nie tylko ja_nek mial prawo mnie sprostowac (zreszta, kto z piszacych tutaj nie
                              mial wiekszej lub mniejszej gafy - tak samo jak w zyciu bywa, to przeciez
                              ludzka rzecz). Maniia, nie ma potrzeby podnoszenia i ciskania kamieniami...

                              Jak do tej pory, piszac tutaj, na nikogo sie jeszcze nie pogniewalem, a wrecz
                              przeciwnie! Chociaz tutaj chcialem byc pogodzonym z ludzmi i Bogiem.

                              Jechaliscie kiedys dalekobieznym pociagiem po Polsce? To zawsze byla wspaniala
                              okazja spotkac zupelnie obcych ludzi, porozmawiac z nimi, podyskutowac,
                              wymienic sie pogladami. Byly tam zazarte dyskusje o zyciu, religii, polityce,
                              i tysiacach innych rzeczy. Miedzy starymi i mlodymi. Miedzy panem profesorem i
                              pania sprzataczka. Ale przeciez kazdy z nas ma swoja historie do
                              opowiedzenia. Czy nie warto czasami posluchac tych historii i czegos sie
                              dowiedziec? Najbardziej smutne jest to, ze tylko pozniej trzeba wysiasc z tego
                              pociagu, gdzies na jakiejsc stacji, zdajac sobie sprawe z tego, ze juz nigdy
                              wiecej nie spotka sie tych ludzi, ani juz nigdy nie wroci do tej atmosfery z
                              przedzialu.

                              To forum traktowalem i traktuje wlasnie jak taki wielki, wspanialy przedzial w
                              wagonie przyczepinym do pociagu zycia. Nasz pociag gdzies pedzi, przybywa nam
                              dni, miesiecy, lat. Ale niestety, tak jak ze wszystkim, kiedys musi nastapic
                              nieodwolalny koniec.

                              Pod koniec grudnia stracilem kogosc bardzo mi bliskiego. I pytam sie kazdego
                              dnia i ile jest warte to nasze zycie? I po co to wszystko? Od tego czasu nie
                              przespalem zadnej nocy. Budze sie o pierwszej, drugiej w nocy... i zatruwam
                              sie wlasnymi myslami. Do tego przyszly jeszcze powazne klopoty finansowe z
                              kupnem domu. To za duzo, jak na mnie.

                              • meduza4 Quickly -nie daj sie 30.01.03, 09:57
                                prozie zycia i problemom! Czasami sa takie dni,
                                kiedy siedze sama w domu, wyciagam jakis trunek
                                z barku i pije w samotnosci mowiac to samo "to za
                                duzo jak na mnie". Ja tez nie wiem co jest warte cale
                                to nasze zycie, zwlaszcza, ze jak zwykle musialam
                                wpakowac sie w pewne klopoty... Tak wiec doskonale
                                cie rozumiem, ale wez pod uwage fakt, ze dla wielu
                                ludzi na forum jestes kims na swoj sposob bliskim
                                i brak twojej osoby odbieramy jako strate. Nie zamykaj
                                sie na ludzi i na ich przyjazn, bo nawet internet jest
                                miejscem gdzie oprocz bandy pajacow udajacych kogos
                                kim nie sa mozna spotkac wartosciowych ludzi darzacych
                                cie szczera sympatia i przyjaznia :))))
                                Quickly -przeciez wiesz, ze cie lubie :))))))))
                                • kwasna_cytryna Re: Quickly -nie daj sie 30.01.03, 16:49
                                  Meduza, nic dodać, nic ująć!!!!!!!!!

                                  Quickly, trzymaj się dzielnie i pamiętaj, że "przyjaźń powiększa szczęście i
                                  pomniejsza nieszczęście, podwajając naszą radość i dzieląc na pół smutek"
                              • cal-ineczka Na ziemie naprawde warto wrocic :-) 31.01.03, 01:56
                                To za duzo, jak na mnie.
                                >

                                Nie jest za duzo!
                                przeciez Ty jeszcze wojne przezyjesz, zobaczysz,
                                a potem nam bedziesz opowiadal.......
                                rowny z Ciebie gosc!
                                (Naprawdę!)
                                :)
                                • quickly Re: Na ziemie naprawde warto wrocic :-) 31.01.03, 04:01
                                  cal-ineczko,
                                  dziekuje Ci za pochwale pod moim adresem.
                                  Wlasnie rozpoczelem nastepna paczke tabletek pod tytulem: DYMADON. Sklad:
                                  paracetamol 500mg, codeine phosphate 8mg.

                                  Urodzilem sie i do 15 roku zycia mieszkalem w centrum Zielonej Gory - zanim
                                  niewywalili nas do nowych blokow na obrzezach miasta. Mieszkalismy w starej,
                                  poniemieckiej, 3 pietrowej kamienicy niedaleko ratusza. Nigdy nie zapomne
                                  naszych sasiadow z tej kamienicy!!! To byla istna ludzka zbieranina z calej
                                  przed i powojennej Polski (i nie tylko). Najwspanialsi, NAJSERDECZNIEJSI ludzi
                                  jakich kiedykolwiek spotkalem w kraju!!!

                                  Ale w kamienicy zaraz obok mieszkala starsza kobieta. Miala male mieszkanie na
                                  poddaszu. Pamietam, ze zawsze chodzila ubrana na czarno. Widzialem ja
                                  codziennie rano jak kupowala w kiosku "Ruchu" tabletki od bolu glowy, z
                                  krzyzykiem (zolto-biale opakowanie za 3zl 50gr) i do tego paczke "extra mocnych
                                  bez filtru". Pozniej szybko znikala w swojej kamienicy. Chociaz mialem moze 8-
                                  9 lat pamietam jej "brzydka" twarz, jej zolto-brudno-szara cere. Smutna,
                                  schorowana postac: cierpiaca, wypalona papierosami. Kiedys przypadkowo
                                  dowiedzialem sie, ze byla wdowa. Miala jednego syna. Podobno to byl bardzo
                                  przystojny i porzadny chlopak. Kiedys pojechal z grupa harcerzy (swoich
                                  podopiecznych) nad jezioro i... podczas kapieli w jeziorze utopil sie.

                                  Ona nigdy po jego smierci juz do siebie nie doszla. Pamietam ja zawsze w tej
                                  samej czarnej sukience, jak latami kupowala te cholerne tabletki i papierosy
                                  marki "ekstra mocne". Kiedys zniknela na kilka miesiecy. Potem wrocila (chyba
                                  byla w szpitalu). Byla jeszcze bardziej zniszczona, z olbrzymimi workami pod
                                  oczami. I znow zaczely sie tabletki i papierosy. Pozniej zniknela na zawsze.
                                  Ale co jej los mogl wtedy obchodzic kilkunastoletniego szczuna jak ja.

                                  Ale teraz mysle o niej. Teraz wiem co moze oznaczac samotnosc, ciezar
                                  zmartwien. Jak mozna byc przygniecionym do ziemi. Wiem dlaczego lykala ta
                                  cholerna chemie.

                                  Wiesz cal-ineczko, na tym pudelku od tabletek pisze: "prolonged use without
                                  medical supervision could be harmful" ("dlugotrwale zazywanie bez nadzoru
                                  medycznego moze byc szkodliwe"). Bez watpienia maja racje.
                                  • cal-ineczka Re: Na ziemie naprawde warto wrocic :-) 31.01.03, 08:45
                                    Wszystkiego nie pisza na opakowaniach, bo ludzie przestaliby brać lekarstwa.
                                    Od paracetamolu się umiera. Wiem, bo moja mama pracuje w firmie
                                    farmaceutycznej, zreszta jestesmy chemiczkami, takie rzeczy sie wie.
                                    Od jak dawna to bierzesz?

                                    Zabijasz w sobie wszystko, nie tylko bol. -Rowniez poczucie odpowiedzialnosci,
                                    poprostu z czasem wpada sie w taka obojetnosc...Ja zeby nie myslec zapijam ta
                                    cholerna kofeine (to rowniez srodek przeciwbolowy). Ladnie idzie watroba, moj
                                    tato rok temu najadl sie tabletek przeciwbolowych - bral, bral, bral, az w
                                    koncu...skonczyl w szpitlu. No niestety, jego choroba bylo branie tabletek,
                                    wiec podczas operacji........sam rozumiesz......(juz nie dzialaly inne srodki)
                                    Lekarze powirdzieli, ze jak przyjezdzal kretka do szpitala to po badaniach
                                    mial takie wyniki, ze byli pewni, ze poprostu ostro pil przez ostatnie
                                    miesiace.
                                    Zabijasz sobie zdrowie, i to psychiczne zdrowie, ale nie to jest
                                    najwazniejsze. Najwazniejsze jest to, ze wkrotce nie bedziesz mogl sobie
                                    miejsca znalesc bez tych tabletek. Problemy....klopoty.....nie one sa
                                    najwazniejsze bo i z takich sie wychodzi. Wazne jest to, ze nie bedziesz mogl
                                    sie pozbierac, zapanowac nad najdrobniejszymi sprawami,
                                    bedziesz bardzo slabym psychicznie czlowiekiem. A ...szkoda, bo do tej pory
                                    byles swietny
                                  • messja Na marginesie 31.01.03, 20:39
                                    to byla bardzo wzruszajaca historia i dobrze napisana. hmmm... tak to czsami
                                    jest, ze trudno doszukac sie sensu w nieszczesciu jaki nas dotyka.
                                    przed chwila ogladalam wiadomosci w TV, mowiono o tym, ze rodzice dziewczynki
                                    zabitej w wypadku samochodowym, byli na rozprawie sprawcy. facet ukradl
                                    samochod i z duza szybkoscia wjechal na dziewczynke, nie baczac na czerwone
                                    swiatlo. rodzice stracili nie tylko osmioletnia coreczke, ale i mlodsza
                                    dziewczynka, zostala w wyniku wypadku sparalizowana na reszte zycia.
                                    wyobrazilam sobie dramat tych rodzicow: w jednej chwili ida z dwiema zdrowymi,
                                    usmiechnietym coreczkami na spacer, swieci slonce, slychac radosny szczebiot
                                    dzieci, a chwile potem, nastepuje tragedia, ze skutkow ktorej juz nigdy pewno
                                    sie nie otrzasna. sekunda i zycie rzucilo ich na dno piekla... bez uprzedzenia.

                                    p.s.
                                    trzymam kciuki, bys mogl znowu spokojnie spac.



                                    messja
                                    • cal-ineczka CIĄG DALSZY smutnych opowieści 01.02.03, 02:51
                                      Ja też znałam takiego kolesia, kolege mojego brata
                                      z ktorym chodzil do szkoly. Wlasciwie to tylko
                                      z opowiadań, bo widziałam go tylko raz.
                                      Razem z bratem wygrywali olimpiady z matmy.
                                      Pewnego dnia podjechałam do nich na olimpiade
                                      na uniwerek, poczestowalam czekoladkami
                                      i tyle go widzialam.
                                      Byl tez dobry w siatke, tzn duzo w nia gral
                                      i startowal w zawodach.
                                      Na ostatnich niewiadomo czemu zmarł o tak:
                                      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
                                      f=72&w=4387411&a=4387411&v=2&strona=0
                                      www1.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,1289510.html
                                      w szkole obok mojego domu.

                                      Nie wyobrażam sobie tego co przechodzą teraz jego rodzice, już po tym
                                      wszystkim, po pogrzebie, kiedy teraz musza "normalnie" żyć
    • meduza4 Ciesze sie Quickly 31.01.03, 12:20
      ze sie do nas odezwales... ale martwi mnie to co
      piszesz o swoim samopoczuciu:(
      Nie wiem co mam ci powiedziec, ale pamietaj zeby
      nie odcinac sie od ludzi -przeciez jesli nie na forum
      to takze na drodze bardziej prywatnej zawsze mozesz
      z nami o tym wszystkim porozmawiac!
      Od czego sa kumple?
      • j#m Re: Witaj Quickly :-) 31.01.03, 19:37
        Problemy czasem potrafią przygnieść do ziemi, trudno się podnieść. Ale
        tabletki, alkohol, narkotyki itp. tak na prawdę nie pomogą, jedynie zaburzają
        świadomość, ból pozostanie.... Trzeba przeżyć cierpienie, żałobę... Daj czasowi
        czas...
        To komunały ale... naprawdę nie jesteś sam.

        Pozdrawiam ciepło i trzymaj się, brakowało Ciebie na forum

        P.S. I przepraszam, że kiedyś nazwałam Cię Skorpionem :-)))
        • cal-ineczka A może by tak zrobić fajną atmosferę; 31.01.03, 23:21
          ........przy zgaszonym świetle,
          przygotować kolacyjkę przy świecach,
          puścić fajną muzykę.........
          może quickly wtedy do nas wpadnie...
          • rb13 Re: A może by tak zrobić fajną atmosferę; 31.01.03, 23:25
            Cal-ineczko sesja trwa , a Ty chcesz imprezować. Do nauki wtry miga , ja ci
            dam robic miłą atmosferkę!
            • ja_nek Re: A może by tak zrobić fajną atmosferę; 01.02.03, 00:28
              Rb13 robisz się zazdrosny o względy jakimi cieszy się Quickly:)))
              • cal-ineczka Re: A może by tak zrobić fajną atmosferę; 01.02.03, 01:51
                No właśnie....w poniedziałek mam egzamin ze statystyki i nie wiem jak sie za
                nia zabrac. Kuc, czytac, od poczatku, czy od konca....nie mam pojecia....
                ...tak statystycznie rzecz biorac to chyba i tak nie zdaze. :)
                • Gość: haha Re: A może by tak zrobić fajną atmosferę; IP: *.nwrk.east.verizon.net 01.02.03, 02:12
                  cal-ineczka napisała:

                  > No właśnie....w poniedziałek mam egzamin ze statystyki i nie wiem jak sie za
                  > nia zabrac. Kuc, czytac, od poczatku, czy od konca....nie mam pojecia....
                  > ...tak statystycznie rzecz biorac to chyba i tak nie zdaze. :)

                  Statystyka jest porąbana. Nie pamiętam jak to zrobiłem, że zdałem. Ale to było
                  dawno temu.
                  • cal-ineczka To co ja mam teraz zrobić? 01.02.03, 02:34
                    Wlasnie 4-tą godzinę wpatruję się w jedną i tą samą stronę i nic nie widzę....
                    chyba przerzucę na następną bo mi się znudziła...

                    a tak wogóle to zapraszam na impreze
                    • cal-ineczka Re: To co ja mam teraz zrobić? 01.02.03, 04:35
                      I co...minely juz 2 godziny i nikt mi nie pomaga...
                      no tak, "coffee top" juz bylo, "guarana" juz byla, "pluszzz aktiv" tez,
                      kawa z cukrem i smietanka, i z samym cukrem i z sama smietanka tez...
                      to teraz moze gorzka i bez smietanki.
                      Ale czy to pomoze?
                      Nie moge skupic mysli.......
                      • kwasna_cytryna Re: To co ja mam teraz zrobić? 01.02.03, 08:46
                        Calineczka,
                        a ty jesteś sowa czy skowronek?????
                        • cal-ineczka Re: A może by tak zrobić fajną atmosferę; 01.02.03, 09:42
                          Jak widzisz sowa i skowronek w jednym
                          (wash and go). A teraz właśnie pije 5-tą od wczoraj kawę.
                          Ale dzięki, dzięki cytryno - witamine C też już brałam.
                          A więc Ty też wpadasz na parapetówę do nowego domku quicklego?
                          • kwasna_cytryna Re: A może by tak zrobić fajną atmosferę; 01.02.03, 10:28
                            a wpadnę, jak mnie zaprosi i obiecane zimne nóżki przyniosę :-)
                            A ty nie bądź taka wash and go, bo to ani nauce ani zdrowiu nie służy. Ze
                            studenckich czasów pamiętam, że jak się nie wyspałam, wszystko jedno o jakiej
                            porze, to i tak nici z nauki były. Nic do głowy nie wchodziło.
                            • cal-ineczka Re: A może by tak zrobić fajną atmosferę; 01.02.03, 17:40
                              No niestety, wash and go mnie ciągle prześladuje....
                              To moje wyrzuty sumienia, które nie dają mi spokoju.
                              Jak tylko zasne to budza mnie, szarpia po ramieniu i mówią:
                              "wstawaj! wstawaj! za chwile egzamin! nie zdasz! ucz się!

                              wiec nozki...no nareszcie, bo niedlugo sie zepsują :)
                              ja mam jeszcze kutie ze świąt, ale jest dobra,
                              może troche za dużo w niej maku ale to w sam raz na spanie....:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja