Piotr -nienawidze Cie

IP: *.chello.pl 30.01.03, 22:48
    • cal-ineczka Re: Piotr -nienawidze Cie 01.02.03, 09:58
      Ja też tak czasem mówię.......a potem mi przechodzi.......
      Zebym tylko wiedziała w czym popełniłam błąd.......
      • Gość: ania Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.chello.pl 01.02.03, 19:57
        mnie nie przejdzie.Choc chcialabym zeby wszystko bylo w porzadku .Chcialabym
        ale moja duma mi na to nie pozwoli....
        • Gość: menny Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.chello.pl 01.02.03, 20:07
          A myslisz,że zainteresowany wie, o co chodzi?
          • Gość: ania Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.chello.pl 01.02.03, 20:18
            doskonale wie

            tylko nie potrafi przyjac do wiadomosci ze juz nie mam sily ze to mnie przerasta
            • cal-ineczka Re: Piotr -nienawidze Cie 01.02.03, 20:37
              Mnie przerasta jego obojetnosc do mnie, ale on tego nie kuma........
              • Gość: ania Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.chello.pl 01.02.03, 20:58
                moze to co mnie przerasta to tez jest obojetnosc

                To ze z dnia na dzien obiecuje spotkanie-na ktore nie ma czasu

                to ze mowi -zadzwonie za chwileczke-dzwoni za pare godzin albo za pare dni
                mowiac "nie badz zla"

                Juz nie jestem zla.........
                on juz dla mnie nic nie znaczy....moze jeszcze tylko troszke....
                • apf Re: Piotr -nienawidze Cie 01.02.03, 23:18
                  Gość portalu: ania napisał(a):

                  > to ze mowi -zadzwonie za chwileczke-dzwoni za pare godzin albo za pare dni
                  > mowiac "nie badz zla"

                  a czy ty do niego dzwonisz, wysyłasz swoje zdjęcia SMS-em?
                  • Gość: ania Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.chello.pl 01.02.03, 23:28
                    juz nie dzwonie i nie wysylam zdjec smsem
            • riddleman nienawisc duma milosc uzaleznienie? 03.02.03, 19:03
              tak, doskonale wiedza i doskonale wiedza co robia. uzalezniaja od siebie
              psychicznie, a potem czujesz, ze nie potrafisz odejsc, bo nie widzisz dla
              siebie innej mozliwosci. jestes przywiazany jak pies, jestes uzalezniony. oby
              duma wytrzymala ponad te dume z drugiej strony. jednak kiedy sie zlamie,
              uzaleznienie daje o sobie znac, a bezsilnosc... a na bezsilnosc recepta sa mile
              slowka. wystarczy pare kolejnych zapewnien i juz wszystko jest ok, juz jest w
              porzadku. do czasu. ja Ciebie tez nienawidze (niech to imie bedzie tez na
              przyklad) Piotr.
              • kusy999 Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? 03.02.03, 19:04
                Od nienawisci do milosci bardzo krotka droga, to tak jak w polityce skrajnosci
                sa blizej siebie niz do centrum.

                Pozd.
                kusy
                • Gość: ania Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? IP: *.chello.pl 03.02.03, 20:50
                  jestem coraz bardziej silna choc musze przyznac ze wczorajszy wieczor byl
                  meczacy-powrocily wszystkie mile chwile i chec bycia obok ale nie nie za te
                  wszystkie wyplakane przeze mnie lzy.....
                  • messja Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? 03.02.03, 20:58
                    a wlasciwie to o co chodzi? "nienawidze cie" , "lzy" duze i dramatyczne slowa,
                    a niewiadomo tak naprawde czy probowalas jakos na spokojnie porozmawiac z nim o
                    tym co sie miedzy wami dzieje. moze pora, zebyscie sobie wszystko do konca
                    wyjasnili?
                    • Gość: ania Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? IP: *.chello.pl 03.02.03, 21:02
                      juz chyba jest za pozno....
                • riddleman Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? 03.02.03, 23:24
                  kusy999 napisał:

                  > Od nienawisci do milosci bardzo krotka droga, to tak jak w polityce
                  skrajnosci
                  > sa blizej siebie niz do centrum.

                  racja! taki madry fragment mi sie przypomina 'too much love will kill you' -
                  tak jak mocna jest milosc, tak nagle moze zniknac, zostac zamordowana i
                  przerodzic sie w nienawisc.
              • Gość: ania do riddlemana IP: *.chello.pl 03.02.03, 21:09
                Za co mnie nienawidzisz?
                • riddleman Re: do riddlemana 03.02.03, 23:15
                  Nie Ciebie, Aniu. To byl zwrot do "Piotra" jako do przykladowego imienia
                  reprezentujacego osobe, ktora rowniez nienawidze, za podobne przezycia. Ten
                  ktos bedzie wiedzial rowniez w moim przypadku o co chodzi, kiedy dodatkowo
                  przeczyta Twoj watek w pokrewnym temacie.
                  • verka.w I ja sie podlacze.... 04.02.03, 15:13
                    ...on tez mial na imie Piotr, tylko ze on stal sie dla mnie obcym czlowiekiem,
                    ja go nienienawidze, on jest poprostu obcy... a to dla nie jest gorsze od
                    nienawisci jesli sie bylo z kims tak dlugo...
                    • riddleman Re: I ja sie podlacze.... 05.02.03, 19:01
                      verka.w napisała:

                      > ...on tez mial na imie Piotr, tylko ze on stal sie dla mnie obcym
                      czlowiekiem,
                      > ja go nienienawidze, on jest poprostu obcy... a to dla nie jest gorsze od
                      > nienawisci jesli sie bylo z kims tak dlugo...
                      >
                      ja czuje, ze ze mna bedzie dokladnie to samo. to samo imie. ta sama milosc. to
                      samo dlugofalowe uczucie. taka sama bedzie nienawisc, ktora zrodzi sie z tej
                      oszukiwanej milosci.
              • Gość: *** Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? IP: *.media4.pl 05.02.03, 07:05
                riddleman napisał:

                > tak, doskonale wiedza i doskonale wiedza co robia. uzalezniaja od siebie
                > psychicznie, a potem czujesz, ze nie potrafisz odejsc, bo nie widzisz dla
                > siebie innej mozliwosci. jestes przywiazany jak pies, jestes uzalezniony.
                oby
                > duma wytrzymala ponad te dume z drugiej strony. jednak kiedy sie zlamie,
                > uzaleznienie daje o sobie znac, a bezsilnosc... a na bezsilnosc recepta sa
                mile
                >
                > slowka. wystarczy pare kolejnych zapewnien i juz wszystko jest ok, juz jest
                w
                > porzadku. do czasu. ja Ciebie tez nienawidze (niech to imie bedzie tez na
                > przyklad) Piotr.


                Wyjales mi to z ust riddleman. Dokłądnie tak się czuję, nic dodać, nic ująć


                • Gość: ania Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? IP: *.chello.pl 05.02.03, 09:22
                  czeka nas powazna rozmowa....sa juz jakies pierwsze ustalenia.Ciekawe co z tego
                  bedzie...czy cokolwiek bedzie?
                  • Gość: *** Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? IP: *.media4.pl 05.02.03, 13:09
                    ja tez dzisiaj myslalam o powaznej rozmowie. Caly dzien o tym myslalam i
                    stwierdzilam, ze tak naprawde nic nas nie laczy. Nie ma miedzy nami normalnego
                    dialogu a mysle, ze to jest najwazniejsze.
                    Chcialabym odrazu odejsc, ale wypada z klasa, wiec trzebaby pogadac.
                    Tobie tez zycze powodzenia


                    Gość portalu: ania napisał(a):
                    > czeka nas powazna rozmowa....sa juz jakies pierwsze ustalenia.Ciekawe co z
                    tego> bedzie...czy cokolwiek bedzie?
                • riddleman Re: nienawisc duma milosc uzaleznienie? 05.02.03, 18:21
                  > Wyjales mi to z ust riddleman. Dokłądnie tak się czuję, nic dodać, nic ująć

                  WyjelAm. Bo ja tak wlasnie sie czuje. To jest opis moich odczuc, przezyc, walki
                  z soba i z ciaglymi zludzeniami. (nie pasuje riddlewoman :))
                  • Gość: *** O! Dzień dobry pani IP: *.media4.pl 06.02.03, 07:26
                    > WyjelAm. Bo ja tak wlasnie sie czuje. To jest opis moich odczuc, przezyc,
                    walki
                    > z soba i z ciaglymi zludzeniami. (nie pasuje riddlewoman :))

                    Czuje sie tak identycznie jak Ty (i idiotycznie). Teraz jest lepiej, ale teraz
                    to ja nie mam czasu i wiem, ze jak bede miec to on znow ucieknie.....
                    Pozatym ciagle czekam - i to jest najgorsze.

                    Piotrze:
                    Gdy stanie się cód
                    to poczujesz w sobie moc
                    taką moc
                    co rozjaśnia mrok

                    gdy stanie się cód
                    to zrozumiesz wtedy, że
                    ciągle ktoś
                    czeka na Twój gest
                    • riddleman Re: O! Dzień dobry pani 06.02.03, 18:28
                      > Piotrze:
                      > Gdy stanie się cud
                      > to zrozumiesz wtedy, że
                      > ciągle ktoś
                      > czeka na Twój gest

                      Dobry??? coraz mniej dni jest dobrych :( bo wlasnie: im dluzej to trwa i im
                      bardziej czekam, tym wieksze mam wrazenie, ze nigdy tego gestu sie nie
                      doczekam :( byloby lepiej dac sobie spokoj wczesniej, jednak tak jak pisalam na
                      poczatku - uzaleznienie i bezsilnosc :( totalna beznadzieja.
    • Gość: vitamina24 Re: Bartek nienawidze Cie za to ze nie umiem Cie.. IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.03, 23:36
      tak nienawdziec jak mocno Cie kocham/szkoda ze realnej szansy na wzajemnosc nie
      mam....
      V.
      • messja teraz ja 03.02.03, 23:57
        kurcze tez bym chcial sie wykrzyczec, ale akurat nikogo nie nienawidze:)
        (pogubilam sie troche w podwojnych sprzecznosciach) po angielsku moze bedzie
        latwiej: I hate nobody.
        w takim razie krzyckne sobie: nie nawidze napietych terminow!:)


        messja
    • heart_of_stone rozumiem Cię Aniu doskonale 04.02.03, 11:25
      Czekasz na telefon, zwykłe "dzień dobry", jakiś znak, że pamiętał, ze nadal
      pamięta. Niby tak nieistotne, ale ile potrafi to znaczyć, jeśli nie dostaje się
      tego na codzień.
      Nie chce odzierać Cię ze złudzeń, ale z tego mąki nie będzie. Jeśli nam na kimś
      zależy, to się o nim ciągle myśli, tęskni... ten ktoś nie musi nam się
      przypominać...

      Daj sobie spokoj, im szybciej tym lepiej. Dla Ciebie.
    • watka Re: Piotr -nienawidze Cie 05.02.03, 10:47
      Dziewczyny, a Wy czasem nie mowicie o tym samym Piotrze???
      • Gość: *** Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.media4.pl 05.02.03, 13:05
        Watka, jestes the best.
        Wal śmiało.
        To jest.............
        • watka Re: Piotr -nienawidze Cie 05.02.03, 14:18
          No ten co:

          dla niego to (i tu) zabawa,
          a dla Was powazna sprawa...
          • Gość: czworka Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.chello.pl 05.02.03, 15:32
            Też znam jednego jajarza,co podrywa laski w necie i podpisuje się na zmianę
            Piotr albo Paweł, potem się umawia na kawę-i nie przychodzi.
          • riddleman Re: Piotr -nienawidze Cie 05.02.03, 19:07
            tak - najesc sie, wyspac, wypic i zapalic (zabawic) i najlepiej jeszcze sie za
            duzo nie zmeczyc przy tym. piotrow w polsce tysiace a moze i miliony, bylby
            niesamowity zbieg okolicznosci, gdyby sie okazalo, ze to ta sama osoba.
            Pozdrawiam wszystkie wspoltowarzyszki niedoli, w jakis sposob zasmucone,
            skrzywdzone, zranione, wykorzystane i porzucone przez piotrow.
            • Gość: czworka Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.chello.pl 05.02.03, 23:21
              Na żartach się nie znasz?
              • Gość: *** Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.media4.pl 06.02.03, 07:20
                dla niego to (i tu) zabawa,
                a dla Was powazna sprawa...

                A co znaczyło to "i tu" watka?
                • watka Re: Piotr -nienawidze Cie 06.02.03, 11:56
                  :-))))

                  No wiec "tu" - w wirtualnym swiecie fantazji
                  • Gość: *** Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.media4.pl 06.02.03, 14:53
                    Wiec myslisz ze on tu jest?
                    No to by sie zgadzalo, ze to jeden i ten sam... :)
    • Gość: ania Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.chello.pl 06.02.03, 19:22
      a ja postanowilam ze to juz jest KONIEC
      Tak jak wam pisalam mielismy porozmawiac....znowu mielismy... po raz kolejny
      zaplanowalam czas dla niego a on nawet nie zadzwonil i nie powiedzial ze to
      nieaktualne


      TO JUZ JEST KONIEC,NIE MA JUZ NIC,JESTESMY WOLNI,MOZEMY ISC.....
      • Gość: *** Re: Piotr -nienawidze Cie IP: *.media4.pl 07.02.03, 03:05
        > TO JUZ JEST KONIEC,NIE MA JUZ NIC,JESTESMY WOLNI,MOZEMY ISC.....

        To był narzeczony?
        • watka Re: Piotr -nienawidze Cie 07.02.03, 09:01
          :-))) No nieeeeee, narzeczony bigamista (albo poligamista) Tez mi!!!
    • Gość: ania2 Piotr - a ja Cię IP: 213.77.81.* 07.02.03, 09:13
      kooooocham! i już! ;)
      • watka aniuuuuuuuuuuuuuu 07.02.03, 10:08
        No to ja juz NIC nie rozumiem! Niedawno go nienawidzilas i go rzucalas. Co sie
        dzieje? no ludzie. Istny dom wariatow!
        • riddleman Re: aniuuuuuuuuuuuuuu 07.02.03, 12:07
          watka napisała:

          > No to ja juz NIC nie rozumiem! Niedawno go nienawidzilas i go rzucalas. Co
          sie dzieje? no ludzie. Istny dom wariatow!

          To jest Ania2. Tamta Ania to inna Ania - tak mi sie wydaje.
      • riddleman kochają / nienawidzą / co to jest? 07.02.03, 12:14
        Gość portalu: ania2 napisał(a):

        > kooooocham! i już! ;)

        Ona, ja - tez kiedys kochaly, prawdopodobnie jeszcze kochaja, a nienawisc,
        ktora sie wdziera, to jest sposob na ucieczke od zludzen. W przypadku Ani,
        ktora juz postanowila, ze koniec - przy takich okolicznosciach - byl to bardzo
        dzielny krok. Sama chcialabym, zeby bylo mnie na cos takiego stac. A tak sie
        dalej łudze, pograzajac coraz bardziej i bardziej, ze moze jednak cos z tego
        bedzie. Bez sensu to wszystko.
        • Gość: *** Re: kochają / nienawidzą / co to jest? IP: *.media4.pl 07.02.03, 13:57
          riddleman jak mozesz kochac i nienawidziec - zdecyduj sie na cos!
          Nienawidzisz - to tylko zludzenie, najlepiej sie go pozbyc.
          • riddleman zludzenia 07.02.03, 21:22
            ciekawa sprawa, rzeczywiscie godna zastanowienia, to tak jak powiedzial ktos
            wczesniej od milosci do nienawisci krotka droga, niewiadomo kiedy zacznie
            przenikac jedno w drugie i drugie przez pierwsze; a moze to tez zludzenia,
            jedno wielkie pasmo zludzen.
            • Gość: ania wytlumaczenie IP: *.chello.pl 08.02.03, 09:48
              ania i ania 2 to 2 rozne osoby.
              Riddleman prawdopodobnie nie zdecydowalabym sie na koniec tego wszystkiego
              gdyby nie moi przyjaciele mowiacy "co ty ze soba robisz?jestes klebkiem
              nerwow...itd" no i dowod(ktory tak bardzo chcialam znalezc i znalazlam)na to ze
              jest sukinkotem.

              Najzabawniejsze jest to ze on nadal zyje w blogim przekonaniu ze ja zadzwonie
              za pare dni"ze mi przejdzie " i bedzie wszystko ok.Tyle ze juz nie bedzie:-)
              Bedac z nim bylam sama.Samotne wieczory,samotna walka z problemami,z choroba...

              Zycze wam wszystkim ktore jestescie w sytuacji w jakiej ja bylam zebyscie
              znalazly na tyle sily w sobie i nie pozwolily bawic sie swoimi uczuciami,bo
              kazda z nas jest warta prawdziwej,uczciwej milosci
              • riddleman Re: wytlumaczenie 09.02.03, 18:07
                > Riddleman prawdopodobnie nie zdecydowalabym sie na koniec tego wszystkiego
                > gdyby nie moi przyjaciele mowiacy "co ty ze soba robisz?jestes klebkiem
                > nerwow...itd" no i dowod(ktory tak bardzo chcialam znalezc i znalazlam)na to
                ze jest sukinkotem.
                > Bedac z nim bylam sama.Samotne wieczory,samotna walka z problemami,z
                choroba...

                mi przyjaciolka tez ciagle to mowi :( dowody juz tez mam :( ale nie mam
                tyle odwagi, co Ty :'-( chociaz sie czuje sama... :'-( to jest to uzaleznienie,
                o ktorym mowilam na poczatku i totalna bezsilnosc :'-( i do tego "klapki na
                oczach" :'-( pozdrawiam.

                • Gość: ania Re: wytlumaczenie IP: *.chello.pl 09.02.03, 19:55
                  ja Cie doskonale rozumiem.Dopoki nie powiesz to koniec masz madzieje,caly czas
                  czekasz .
                  Wiem jak to jest .Wiem tez jak jest pozniej juz po wszystkim.Nie moge sobie
                  znalezc miejsca.Sama siebie oszukuje.W oczach caly czas mam lzy.Sciska mnie w
                  gardle i w zoladku,nie wiem jak beda wygladaly moje najblizsze tygodnie-tzn
                  wiem kazdy dzien bedzie taki sam-zaczynajacy sie mysla o nim i ta sama mysla
                  sie konczacy.Zakonczony placzem w poduszke....
                  Martwi mnie moja obojetnosc wobec pracy,studiow-musze pisac prace ale jak???
                  Nie potrafie sobie poradzic ......
                  • Gość: *** Re: wytlumaczenie IP: *.media4.pl 10.02.03, 10:31
                    Chcesz sie skupic to zajrzyj do dzialu zdrowie:)
                    A seryjnie to bardzo mi Cie zal.
                    Ja swoje cale studia przeplakalam (tzn jestem dopierow w polowie) ale na
                    lepiej wcale sie nie zanosi. W akademiku taka jedna dziewczyna tez ciagle
                    placze z powodu ze nie wyszlo jej z chlopakiem. (chyba ja rzucil albo ona jego)
                    Ja mam dosyc bo to wcale nie te studia, i wszystko w dodatku zawalam.
                    Ale Ty...
                    z ta miloscia to tez dokladnie wiem co czujesz,
                    ale wiecej tu nie moge napisac.
                    Łacze sie z Toba w żalu i smutku,
                    Trzymaj sie Ania.

                    Ps. Pomysl, ze go poprostu nie bylo, ze wcale nie byl, taki jaki myslalas, ze
                    jest, ze wlasciwie NIGDY taki nie byl. To pomaga.
                    Pozdrawiam


                    Gość portalu: ania napisał(a):

                    > ja Cie doskonale rozumiem.Dopoki nie powiesz to koniec masz madzieje,caly
                    czas
                    > czekasz .
                    > Wiem jak to jest .Wiem tez jak jest pozniej juz po wszystkim.Nie moge sobie
                    > znalezc miejsca.Sama siebie oszukuje.W oczach caly czas mam lzy.Sciska mnie
                    w
                    > gardle i w zoladku,nie wiem jak beda wygladaly moje najblizsze tygodnie-tzn
                    > wiem kazdy dzien bedzie taki sam-zaczynajacy sie mysla o nim i ta sama mysla
                    > sie konczacy.Zakonczony placzem w poduszke....
                    > Martwi mnie moja obojetnosc wobec pracy,studiow-musze pisac prace ale jak???
                    > Nie potrafie sobie poradzic ......
                  • riddleman Aniu... 12.02.03, 23:53
                    Gość portalu: ania napisał(a):

                    > ja Cie doskonale rozumiem.Dopoki nie powiesz to koniec masz madzieje,caly
                    czas czekasz.

                    Ja juz nie mam nadziei. Ja teraz jestem jak roślinka. Egzystuje juz tylko jak
                    ona, a zwiazek sie chyli ku koncowi. Juz jest lepiej ze mna. Słowa kilku osob
                    mi pomogly stanac na nogi i byc dzielna.

                    > Wiem jak to jest.Wiem tez jak jest pozniej juz po wszystkim.Nie moge sobie
                    > znalezc miejsca.Sama siebie oszukuje.W oczach caly czas mam lzy.Sciska mnie w
                    > gardle i w zoladku,nie wiem jak beda wygladaly moje najblizsze tygodnie-tzn
                    > wiem kazdy dzien bedzie taki sam-zaczynajacy sie mysla o nim i ta sama mysla
                    > sie konczacy. Zakonczony placzem w poduszke...

                    To samo sie dzialo ze mna kiedy dowiadywalam sie o tych wszystkich Innych
                    kochanych przez niego. Ciezko bylo.

                    > Martwi mnie moja obojetnosc wobec pracy,studiow-musze pisac prace ale jak???
                    > Nie potrafie sobie poradzic ......

                    To jest wlasnie to. Ze nagle wszystko zaczyna tracic sens. Dla mnie tez
                    wszystko stracilo blaski. Ale na tym zycie sie nie konczy. Moze kiedys zjawi
                    sie ten 'ksiaze', ten na ktorego czekam.
                    Z mojej strony Aniu solidaryzuje sie z Toba w Twoich przezyciach i trzymam
                    kciuki, zeby wszystko sie uspokoilo i doszlo do normy. Najwazniejsze teraz zeby
                    nie zaprzepascic studiow przez to, a do studiow potrzebna jest praca. Trzymam
                    za Ciebie kciuki - badz dzielna :) (fajnie sie mowi, ale pomimo wszystko). Nie
                    daj sie przygnebieniu i zatraceniu kolorow zycia. Pozdrawiam serdecznie :)
                    Ridlleman(ka) :)
            • Gość: *** Re: zludzenia IP: *.media4.pl 08.02.03, 10:04
              riddleman napisał:

              > ciekawa sprawa, rzeczywiscie godna zastanowienia, to tak jak powiedzial ktos
              > wczesniej od milosci do nienawisci krotka droga, niewiadomo kiedy zacznie
              > przenikac jedno w drugie i drugie przez pierwsze; a moze to tez zludzenia,
              > jedno wielkie pasmo zludzen.

              Czy milosc to zludzenie? No pewnie!
              Nie, zartuje.....

              To jest tak, ze poprostu on milosc inaczej pojmuje a ona inaczej.
              On wg siebie nie jest winny, bo jakostam sie dla niej poswieca....
              Ona natomiast wcale tego poswiecenia nie chce,
              chce czegos innego, ale mu nie powie czego bo nie umie.
              Bo sama nie wie czego chce....
              albo wie, tylko tak jakos wychodzi. - I jest niezadowolona.
              • watka Re: zludzenia 08.02.03, 11:39
                a ja mysle ze ona ma nadzieje ze on jakos sie domysli, ze ona nie musi kawy na
                lawe, ze jakos on pomoze jej zachowac twarz. A on nic...udaje ze nie widzi? czy
                nie chce widziec?
                • mysterious Re: zludzenia 08.02.03, 18:52
                  A ja to mysle tak:
                  że Piotrek Ciebei nie kocha tak naprawde skoro tak sie zachowuje , gdyby było
                  inaczej to dzwonił by co do sekundy punkyualnie lub wczesniej by tylk ousłyszec
                  twój głos a po drugie że ty też go tak naprawde nie kochasz .Przepraszam że tak
                  mowie ale zastanów sie nad tym co napisałaś że go nienawidzisz ..Jesli byś
                  naprawde kochała to choćby zrobił ci najwieksza krzywde nei potrafiłabys go
                  znienawidziec a już na pewno nie oczerniałlabys go w oczach innych .Być moze
                  sie myle i nie bierz tego do siebei prosze ale pisze tylk oto co mysle ze ten
                  zwiazek nie ma przyszlosci
                  • Gość: *** Re: zludzenia IP: *.media4.pl 08.02.03, 22:31
                    A ja mysle, ze wy poprostu do siebie najzwyczajniej niepasujecie!
                    Zauroczyliscie sie w sobie, probujecie isc dalej,
                    lecz kazdy nastepny krok do zakochania to raczej wielkie poswiecanie sie.

                    Kazdy ma w sobie cos dobrego i wlasnie to probujesz w nim dostrzec.
                    Nie zauwazasz jednak, ze to nie dla Ciebie.
                    • ona55 Re: zludzenia 09.02.03, 00:53
                      Ja mysle zebys dala juz sobie spokoj. Im szybciej tym lepiej dla Ciebie,
                      bedziesz mniej cierpiala. Mysle ze mocno sie nim zauroczylas, a on Ciebie po
                      prostu lubi. Jezeli on by sie zauroczyl to tez by chcial czesty miec z Toba
                      kontakt telefoniczny itd. Zrobilas co moglas, on ze swojej strony wyglada ze
                      nie jest zainteresowany. Nie trac juz czasu tam gdzie nie bedzie owocu. Przez
                      to nie dajesz ani sobie szansy ani komus innemu. Bedzie ok zobaczysz.:-))))))))


                      Mysterious: tak, mozna kogos "nienawidziec" (oczywiscie nie doslownie) bo sie
                      bardzo cierpi za odrzucenie.
                      • mysterious Re: zludzenia 10.02.03, 16:13
                        ona55 napisała:

                        >
                        > Mysterious: tak, mozna kogos "nienawidziec" (oczywiscie nie doslownie) bo
                        sie
                        > bardzo cierpi za odrzucenie.

                        Niestety nie zgodze sie z tobą , uważam że nikt nie jest w stanie znienawidzic
                        osoby któą naprwde kocha ani tez powiedziec tych słów na głos .A jeśli chodzi o
                        odrzucenie to kochałam i kocham dalej kogoś kto nigdy nie bedzie mój,ale zamist
                        miec żal do niego że mnie odrzucił to rozumiem jego i nie czuje żalu bo do
                        miłosć nie wybiera a widocznie szczęśliwy bedzie z kims innym a na tym mi
                        najbardziej zależy wiec zamiast jego wole ja cierpiec i znosic wszystko w
                        milczeniu
Pełna wersja