precz z Walentynkami

IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 13:29
Drażni mnie już sama nazwa tego święta. Wszystko przez to, ze chyba kolejny
raz mi nie wychodzi, a gdzieś w granicach Walentynek zacznie się przepaść.A
moze to dlatego, ze znowu wzbraniam się i operam, jak mogę przed powiedzeniem
tego słowa ?
    • ja_nek Re: precz z Walentynkami 04.02.03, 16:40
      Zaczyna się sezon na nielubienie Walentynek...

      Pozdrawiam
      janek
    • Gość: igła dla mnie to sztuczne święto IP: 62.233.130.* 04.02.03, 16:55
      takie żywcem z zachodu, w sklepach pełno serduszek i czerwieni,
      nie o to chodzi w miłości,
      miłość jest piękna,
      a ta cała tandeta i kiczowate "upominki" psują mi klimat prawdziwej miłości
      • Gość: She Re: dla mnie to sztuczne święto IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 17:26
        dziękuję za pocieszenia. Tak- to sztuczne swięto, a i pewnie nieciekawe dla
        kogoś,kto kolejny raz będzie czuł się zawiedziony- jak ja:(
        • messja Re: dla mnie to sztuczne święto 04.02.03, 17:37
          Gość portalu: She napisał(a):

          > dziękuję za pocieszenia. Tak- to sztuczne swięto, a i pewnie nieciekawe dla
          > kogoś,kto kolejny raz będzie czuł się zawiedziony- jak ja:(

          takie swiata i okazje to poprostu czysta komercja. nie przejmuj sie zbytnio,
          nawet zakochani nie potrzebuja tak naprawde walentynek, bo okazywac sobie
          uczucie.
          bojkotujmy walentynki, mikolajki i sylwestra!
    • apf Re: precz z Walentynkami 04.02.03, 22:14
      Gość portalu: She napisał(a):

      > Drażni mnie już sama nazwa tego święta. Wszystko przez to, ze chyba kolejny
      > raz mi nie wychodzi, a gdzieś w granicach Walentynek zacznie się przepaść.A
      > moze to dlatego, ze znowu wzbraniam się i operam, jak mogę przed powiedzeniem
      > tego słowa ?

      Zapraszam na pogrzeb i stypę po Messjanku,
      który umarł śmiercią naturalną,
      w strasznych męczarniach,

      Stypa w Dniu Św. Walniętego:)
      • messja Re: precz z Walentynkami 04.02.03, 22:20
        > Zapraszam na pogrzeb i stypę po Messjanku,
        > który umarł śmiercią naturalną,
        > w strasznych męczarniach,
        >
        > Stypa w Dniu Św. Walniętego:)

        mam wyslac wieniec ze sztucznych kwiatow, czy wyrazy wspolczucia wystarcza?:)
        • apf Re: precz z Walentynkami 04.02.03, 22:23
          messja napisała:

          > > Zapraszam na pogrzeb i stypę po Messjanku,
          > > który umarł śmiercią naturalną,
          > > w strasznych męczarniach,
          > >
          > > Stypa w Dniu Św. Walniętego:)
          >
          > mam wyslac wieniec ze sztucznych kwiatow, czy wyrazy wspolczucia wystarcza?:)

          i tak przyjedziesz, wcześniej, czy później:)
          • messja Re: precz z Walentynkami 04.02.03, 23:00
            > i tak przyjedziesz, wcześniej, czy później:)

            ale tylko na zlosc tobie i jakowi:)
    • j#m Precz z preczem! ;-))) 05.02.03, 01:36
      Większość moich koleżanek też była przeciwna walentynkom dopóki nie znalazły
      swoich chłopaków. Teraz jest to ich ulubione święto :-P.
      • Gość: B. Re: Precz z preczem! ;-))) IP: *.acn.waw.pl 05.02.03, 08:16
        Kobieta zmienna jest...:)

        Ja tam od zarania walentynek nienawidze..
        • Gość: miras Re: Precz z preczem! ;-))) IP: 195.205.248.* 05.02.03, 08:51
          dorzucam kolejny glos
          jestem zdecydowanie na nie
          jakies chore oczekiwania drugiej strony na cos specjalnego
        • messja o preczu dalej 05.02.03, 11:40
          Gość portalu: B. napisał(a):

          > Kobieta zmienna jest...:)
          >
          > Ja tam od zarania walentynek nienawidze..

          ja sie nie zmienilam i moj stosunek do walentynek niz zmienil sie wcale:)
      • messja Re: Precz z preczem! ;-))) 05.02.03, 11:44
        j#m napisała:

        > Większość moich koleżanek też była przeciwna walentynkom dopóki nie znalazły
        > swoich chłopaków. Teraz jest to ich ulubione święto :-P.
        >

        kazdy sam sobie wybiera kolezanki:)
        • j#m Re: Precz z preczem! ;-))) 06.02.03, 01:02
          messja napisała:

          > kazdy sam sobie wybiera kolezanki:)

          Nie, to one wybierają mnie... ;-)))
          • messja no tak... 06.02.03, 01:51
            j#m napisała:

            > messja napisała:
            >
            > > kazdy sam sobie wybiera kolezanki:)
            >
            > Nie, to one wybierają mnie... ;-)))


            najpierw je obgadala, a teraz sie wypiera, ze je sama wybiera:)



            messja
            • j#m Re: no tak... 07.02.03, 01:03
              Jakie tam obgadywanie :-). Same się teraz z tego śmieją :-)
              • messja Re: no tak... 07.02.03, 17:11
                j#m napisała:

                > Jakie tam obgadywanie :-).

                takie tam na forum:)))

                Same się teraz z tego śmieją :-)

                pewno smieja sie z samych siebie.... ze wybraly sobie taka mila kolezanke:)
                • j#m Re: no tak... 08.02.03, 01:23
                  messja napisała:

                  > pewno smieja sie z samych siebie.... ze wybraly sobie taka mila kolezanke:)
                  Nie, śmieją się z tego, że kiedyś nie lubiły a teraz lubią walentynki.
                  • messja Re: no tak... 08.02.03, 01:47
                    j#m napisała:

                    > messja napisała:
                    >
                    > > pewno smieja sie z samych siebie.... ze wybraly sobie taka mila kolezanke
                    > :)
                    > Nie, śmieją się z tego, że kiedyś nie lubiły a teraz lubią walentynki.
                    >
                    skoro ciagle im to wypominasz, to pewno nie maja innego wyjscia:)
      • katkamakatka Re: Precz z preczem! ;-))) 05.02.03, 12:37
        festiwal kiczu ulubionym swiętem??

        no cóz ja nawet kiedy nie jestem sama w tym okresie boje sie atku serc z wystaw
        sklepowych
    • Gość: kmjz Re: precz z Walentynkami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.03, 11:42
      I jeszcze ja na " NIE"
      • Gość: She Re: precz z Walentynkami IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 12:35
        Dzięki wszystkim za pocieszenie, nie ukrywam tego było mi trzeba. Trzymajcie
        się ciepło przez cały rok. ( no i przy okazji powstała ankieta " czy Polacy
        kochają Walentynki " :))
        • messja_ Re: precz z Walentynkami 05.02.03, 23:10
          Ja uwielbiam walentynki, wprost doczekac sie nie moge.
        • j#m Re: A tak w ogóle.... 06.02.03, 01:07
          .... to ja nic przeciwko walentynkom nie mam ;-).
          Chciałam tylko zwrócić uwagę, że najczęściej punkt widzenia zależy od miejsca
          siedzenia - jak ktoś ma z kim je świętować to lubi a jak nie to "nienawidzi".
          Ot i wszystko.
          • messja Re: A tak w ogóle.... 06.02.03, 01:55
            j#m napisała:

            > .... to ja nic przeciwko walentynkom nie mam ;-).
            > Chciałam tylko zwrócić uwagę, że najczęściej punkt widzenia zależy od miejsca
            > siedzenia - jak ktoś ma z kim je świętować to lubi a jak nie to "nienawidzi".
            > Ot i wszystko.


            chcialam tylko zwroci uwage, ze ten kto, chociazby, czytal wypowiedzi na tym
            watku, ze ZROZUMIENIEM to moze z latwoscia sie przekonac, ze jest inaczej:)
            • Gość: She i jasne IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 06.02.03, 11:05
              messja:)
              • mock Re: i jasne 06.02.03, 21:39
                Nie cierpie Walentynek z kilku powodów:
                1. Jak byłem z kimś - musiałem zawsze kupić coś ekstra, pójśc na porządną
                kolację itd. To był obowiązek, bo kobieta nie może poczuc sie gorsza od innych.
                Ale przecież to bez sensu - taka sztucznie stworzona okazja. Czysto komercyjne
                święto, które ma na celu tylko zwiększenie obrotów. Nie było nic romantycznego
                w zdobywaniu biletów do kina, rezerwowaniu stolika w restauracji i płacenia za
                kwiaty więcej niż zazwyczaj - bo właściwie po co?. To samo można zrobić w każdy
                inny dzień, dlaczego aklurat 14 lutego? Czułem się zawsze podle w tłumie
                identycznych par z jedną czerwoną różą, ale - trzeba było.

                2. Teraz jestem sam - i z oczywistych względów jest mi przykro w Walentynki, bo
                widząc właśnie te pary łażące po mieście z jedną różą przypomina mi się
                poprzedni związek. Walentynki w weekend tzn, że z nikim się nie można spotkać,
                bo wszyscy na randkach. Nie można też nigdzie pójśc, bo wszyscy są tam parami i
                samemu głupio. Czuję się jakiś taki gorszy, że nie jestem zakochany.
                Jednocześnie mam wrażenie, że to wszystko tylko na pokaz.

                3. Mnóstwo walentynkowego kiczu - nie pojmuję, jak można dawać niektóre rzeczy
                kobiecie, jakieś takie potwornie brzydkie figurki rónych zwierząt z sercami i
                wielkimi napisami, ani tego postawić gdziekolwiek ani nic... Ich producenci po
                prostu mnie zadziwiają, tymi wszystkimi okropnymi żabami, zającami itp. A
                jeszcze bardziej jestem zdiwiony, ze to się sprzedaje.

                • chantal_ Re: i jasne 07.02.03, 10:36
                  mock napisał:

                  > Nie cierpie Walentynek z kilku powodów:
                  > 1. Jak byłem z kimś - musiałem zawsze kupić coś ekstra, pójśc na porządną
                  > kolację itd. To był obowiązek, bo kobieta nie może poczuc sie gorsza od
                  innych.
                  >
                  > Ale przecież to bez sensu - taka sztucznie stworzona okazja. Czysto
                  komercyjne
                  > święto, które ma na celu tylko zwiększenie obrotów. Nie było nic
                  romantycznego
                  > w zdobywaniu biletów do kina, rezerwowaniu stolika w restauracji i płacenia
                  za
                  > kwiaty więcej niż zazwyczaj - bo właściwie po co?. To samo można zrobić w
                  każdy
                  >
                  > inny dzień, dlaczego aklurat 14 lutego? Czułem się zawsze podle w tłumie
                  > identycznych par z jedną czerwoną różą, ale - trzeba było.
                  >
                  > 2. Teraz jestem sam - i z oczywistych względów jest mi przykro w Walentynki,
                  bo
                  >
                  > widząc właśnie te pary łażące po mieście z jedną różą przypomina mi się
                  > poprzedni związek. Walentynki w weekend tzn, że z nikim się nie można
                  spotkać,
                  > bo wszyscy na randkach. Nie można też nigdzie pójśc, bo wszyscy są tam parami
                  i
                  >
                  > samemu głupio. Czuję się jakiś taki gorszy, że nie jestem zakochany.
                  > Jednocześnie mam wrażenie, że to wszystko tylko na pokaz.
                  >
                  > 3. Mnóstwo walentynkowego kiczu - nie pojmuję, jak można dawać niektóre
                  rzeczy
                  > kobiecie, jakieś takie potwornie brzydkie figurki rónych zwierząt z sercami i
                  > wielkimi napisami, ani tego postawić gdziekolwiek ani nic... Ich producenci
                  po
                  >
                  > prostu mnie zadziwiają, tymi wszystkimi okropnymi żabami, zającami itp. A
                  > jeszcze bardziej jestem zdiwiony, ze to się sprzedaje.
                  >


                  NIC DODAĆ NIC UJĄĆ - CAŁKOWICIE SIĘ ZGADZAM!!!
                  Jeśli sie kogos kocha to walentynki sa kazdego dnia roku, a nie takie sztuczne
                  wumuszone przez datew kalendarzu, ja 14 lutego zamierzam sie rozchorować - będę
                  miala preteks by nie wychodzic z domu i nie widziec tego kiczu
                  Pozdrawiam
                  Chantal
                  ps nie miałam zamiaru obrazic nikogo zakochanego , wiec jesli obraziłam to z
                  góry przepraszam
                  • messja Re: i jasne 07.02.03, 17:06

                    >
                    > NIC DODAĆ NIC UJĄĆ - CAŁKOWICIE SIĘ ZGADZAM!!!
                    > Jeśli sie kogos kocha to walentynki sa kazdego dnia roku, a nie takie
                    sztuczne
                    > wumuszone przez datew kalendarzu, ja 14 lutego zamierzam sie rozchorować -
                    będę
                    >
                    > miala preteks by nie wychodzic z domu i nie widziec tego kiczu
                    > Pozdrawiam
                    > Chantal
                    > ps nie miałam zamiaru obrazic nikogo zakochanego , wiec jesli obraziłam to z
                    > góry przepraszam

                    mysle, ze zakochani nie maja najmniejszego powodu sie obrazac - walentynki to
                    naprawde swieto handlowcow, kochajacy sie ludzie nie beda czekali na 14 lutego
                    by okazac sobie milosc:)
              • j#m Re: i jasne 07.02.03, 01:15
                Po to napisałam swój drugi post, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości ;-). Nie
                wszyscy mają podobne poczucie humoru do mojego. Janek to świetnie ujął - sezon
                na nielubienie...

                Myślę, że za granicą jest inny odbiór tego "święta", jest to po prostu dzień do
                okazania, że się kogoś lubi a nie tylko, że jest się w nim zakochanym.
                Oczywiście okazywać uczucia trzeba na co dzień a nie raz w roku, ale niektórzy
                potrzebują do tego "bodźca" w postaci walentynek.
                • messja Re: i jasne 07.02.03, 17:28
                  j#m napisała:

                  > Po to napisałam swój drugi post, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości ;-). Nie
                  > wszyscy mają podobne poczucie humoru do mojego. Janek to świetnie ujął -
                  sezon
                  > na nielubienie...

                  nie rozumiem - "sezon na nielubienie" czego? twojego poczucia humoru?
                  I co ma z tym wspolnego janek? czyzby opinie wypowiadane na tym watku znowu
                  ranily jego uczucia?
                  sugerujesz, ze romantyzm wypowiadajacych sie tu osob musi byc zgodny z
                  oczekiwaniami janka, by ich wpisy nie byly potraktowane na spisek, zamach i
                  konspiracje?:)

                  > Myślę, że za granicą jest inny odbiór tego "święta", jest to po prostu dzień
                  do
                  >
                  > okazania, że się kogoś lubi a nie tylko, że jest się w nim zakochanym.


                  a na jakiej podstawie tak myslisz i gdzie dokladnie jest ta "za granica"?
                  Bo Polska "walentynek" sama sobie nie wymyslila - przejela, je wlasnie z
                  zagranicy w formie oraz tresci, i o ile mi wiadomo, wcale nie wypaczajac idei
                  tego swieta:)

                  > Oczywiście okazywać uczucia trzeba na co dzień a nie raz w roku, ale
                  niektórzy
                  > potrzebują do tego "bodźca" w postaci walentynek.


                  moze jakies przyklady? bo mnie "bodziec" jakos malo sie kojarzy z miloscia:)))
                  • j#m Re: Do wszystkich 08.02.03, 01:19
                    messja napisała:

                    > nie rozumiem - "sezon na nielubienie" czego? twojego poczucia humoru?
                    Nie, walentynek.

                    > I co ma z tym wspolnego janek? czyzby opinie wypowiadane na tym watku znowu
                    > ranily jego uczucia?
                    Zacytowałam jego wypowiedź.

                    > sugerujesz, ze romantyzm wypowiadajacych sie tu osob musi byc zgodny z
                    > oczekiwaniami janka, by ich wpisy nie byly potraktowane na spisek, zamach i
                    > konspiracje?:)
                    Nie. Po prostu pierwszy wyczuł, że to z braku partnera najczęściej nie lubi
                    się walentynek. Co potwierdziły póżniejsze wpisy Vesuvio i She.

                    > a na jakiej podstawie tak myslisz i gdzie dokladnie jest ta "za granica"?
                    Dla mnie - poza granicami Polski.

                    > Bo Polska "walentynek" sama sobie nie wymyslila - przejela, je wlasnie z
                    > zagranicy w formie oraz tresci, i o ile mi wiadomo, wcale nie wypaczajac idei
                    > tego swieta:)
                    Z tego co wiem, to właśnie na świecie jest przyjęte traktować ten dzień jako
                    wyrażanie uczuć do kogoś kogo się lubi a nie tylko kocha. Nie słyszałam, żeby w
                    Polsce ktoś dawał walentynki mamie, tacie itp. A w Polsce ten dzień traktowany
                    jest jako Święto Zakochanych - tylko i wyłącznie.

                    > > Oczywiście okazywać uczucia trzeba na co dzień a nie raz w roku, ale
                    > niektórzy
                    > > potrzebują do tego "bodźca" w postaci walentynek.
                    >
                    >
                    > moze jakies przyklady? bo mnie "bodziec" jakos malo sie kojarzy z miloscia:)))
                    Wszystko co do nas dociera ze świata zewnętrznego do naszych zmysłów jest
                    bodźcem. Ale w tym kontekście używałam słowa "bodziec" jako coś co ma
                    zmobilizować do pewnego działania - okazania uczucia, sympatii.
                    Niektórzy się wstydzą, są nieśmiali, do związku wdarła się rutyna - walentynki
                    to dobry czas, żeby to przezwyciężyć.
                    • messja Re: Do wszystkich 08.02.03, 02:40
                      > > nie rozumiem - "sezon na nielubienie" czego? twojego poczucia humoru?
                      > Nie, walentynek.


                      "nielubienie" obchodzenia walentynek mysle, ze u niektorych dosc naturalnie sie
                      zbiega ze zblizajaca sie data 14.02. kiedy mialby byc wlasciwszy czas na
                      wyrazanie dezaprobaty wobec obchodzenia i przejawow tego swieta? na Boze
                      Narodzenie?
                      >
                      > Zacytowałam jego wypowiedź.

                      bylo wiele innych wypowiedzi dotyczacych walentynek, w przeciwienstwie do tej -
                      uzasadnionych:)
                      >
                      > Nie. Po prostu pierwszy wyczuł, że to z braku partnera najczęściej nie lubi
                      > się walentynek. Co potwierdziły póżniejsze wpisy Vesuvio i She.

                      jakos nie spostrzeglam zaleznosci miedzy zdaniem:"sezonem na nielubienie" a
                      wyczuciem, ze wypowiadajacy sie tu ludzie nie lubia walentynek z powdu braku
                      partnera.
                      zreszta nie ma tu co wuczuwac(lepiej czytac ze zrozumieniem, ale o tym zdaje
                      sie juz pisalam:)bo wypowiedzi innych osob na tym watku potwierdzily, ze nie
                      tylko z braku partnera nie lubi sie walentynek. a nawet jesli "brak partnera"
                      wplywa u niektorych na stosunek do tego swieta wyrazenie "sezon na nielubienia"
                      nadal nie ma wiekszego uzasadnienia w tym kontekscie.
                      bezmyslne nasladowanie nowinek z zachodu mozna od biedy nazwac "sezonem na
                      lubienie". bez sensu natomiast jest twierdzic, ze ktos przezywa "sezon na
                      nielubienie" kiedy do tej pory albo zyl w ignorancji wobec tego swieta, albo
                      nigdy sie do niego entuzjastycznie nie odnosil:)
                      >
                      > > a na jakiej podstawie tak myslisz i gdzie dokladnie jest ta "za granica"?
                      > Dla mnie - poza granicami Polski.

                      to oczywiste, ze nie mowials o granicy swojego podworka, ale to, ze jakoby nie
                      zrozumials pytania nasuwa przypuszczenie, ze sama dobrze nie wiesz gdzie ta
                      twoja "zagranica" lezy:))))
                      >
                      > Z tego co wiem, to właśnie na świecie jest przyjęte traktować ten dzień jako
                      > wyrażanie uczuć do kogoś kogo się lubi a nie tylko kocha. Nie słyszałam, żeby
                      w
                      >
                      a gdzie konkrtetnie? swiat to bardzo szerokie pojecie...
                      czy mozesz podac jakies zrodla twojej wiedzy?

                      > Polsce ktoś dawał walentynki mamie, tacie itp.

                      ja tez nie. nie slyszalam by ktos wogole walentynki dawal mamie, tacie...

                      chcociaz slyszlam, ze modne jest w Polsce dawanie walentynek przyjaciolom
                      (zrodlo - moja nastoletnia siostrzenica zamieszkala na stale w Polsce i cala
                      masa walentynek, ktore dostala od kolezanek:)


                      A w Polsce ten dzień traktowany
                      > jest jako Święto Zakochanych - tylko i wyłącznie.

                      ... tak wiec i to nie jest prawda:)

                      >
                      > > moze jakies przyklady? bo mnie "bodziec" jakos malo sie kojarzy z miloscia
                      > :)))
                      > Wszystko co do nas dociera ze świata zewnętrznego do naszych zmysłów jest
                      > bodźcem. Ale w tym kontekście używałam słowa "bodziec"

                      (dobrze, ze jednka jest konteks, bo balam sie juz, ze bedzie tylko sucha
                      definicja:)

                      jako coś co ma
                      > zmobilizować do pewnego działania - okazania uczucia, sympatii.
                      > Niektórzy się wstydzą, są nieśmiali, do związku wdarła się rutyna -
                      walentynki
                      > to dobry czas, żeby to przezwyciężyć.
                      >
                      jesli jest zwiazek - to trudno mowic o wstydzie i niesmialosci (wiez miedzy
                      ludzmi sugeruje, ze pewne konieczne juz dzialania zostaly podjete).

                      a jezeli do zwizku wdala sie rutyna - to napewno nie trzeba czekac az do
                      walentynek by probowac ja przezwyciezyc, bo dla niektoryc moze byc juz zapozno:)

                      na nude i rutyne trzeba reagowac natychmiast i bez zastanowienia!
    • Gość: _grucha Walentynki sa wyczesane IP: *.samorzad.pw.edu.pl / 10.15.1.* 07.02.03, 12:47
      Po raz pierwszy powiem cos madrego na tym forum - mam chyba dobry humor:).
      Dotychczas mialem podobnie - okres zimowy przesypialem jak mis, tracac przy tym
      uroki milosci w zasniezonym lesie, na przyklad. Ale w tym roku jest inaczej:
      poznalem ja, i jest nam super i sie bardzo ciesze, ze taki dzien jak Walnetynki
      jest. Ze bede mogl ja przytulic, powiedziec co czuje, dac swiateczny upominek...
      • vesuvio bleee 07.02.03, 13:28
        bleee... jakoś nie potrafię się ciesyć szczęśćiem innych i 14.02 nie ruszam się
        z domu, żeby nie natknąć się na te wszystkie poprzytulane, pozakochiwane parki.
        Bo im zazdroszcze. po prostu :(
        • Gość: She Re: bleee IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 07.02.03, 17:30
          ja chyba trochę też .........
    • Gość: Maajaa Re: precz z Walentynkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.03, 23:21
      Popieram
      B E Z N A D Z I E J A te walentynki
      • recber Re: precz z Walentynkami 08.02.03, 14:42
        Ale jest jeden plus.
        Wszystkie samotne kobiety bardzo chetnie umawiaja sie na randki z samotnymi
        kolegami tydzien wczesniej. Chyba po to, zeby na Walentynki nie byc samotne.
        Mile mnie to zaskoczylo wlasnie w ten weekend - rozne fajne propozycje od
        samotnych i calkiem ciekawych kolezanek. Choc zawsze dla obu stron bylo
        oczywiste,ze nic z tego nie wyjdzie.

        Cynicznie radze wszystkim samotnym facetom - wykorzystujcie okazje!
        • sunrise1 Re: precz z Walentynkami 10.02.03, 12:50
          owszem jest ten plus ( jak zawsze we wszystkim), ale ja np jestem zbyt
          wkurzona, żeby się umówić z pierwszym , lepszym typkiem :)
Pełna wersja