Jak zwykle narozrabialam :(((

10.02.03, 11:42
Wydawalo mi sie, ze potrafie byc prawdziwym
przyjacielem, ze potrafie sluchac cierpliwie i miec
wobec drugiego czlowieka wyrozumialosc...
Wydawalo mi sie, ze potrafie dawac wsparcie
i pomoc, tkwic przy kims jak opoka w trudnych
chwilach... I tu sie bajka konczy :(((
Chyba sie jednak przecenilam, chyba okazalam
sie tak samo bezduszna jak cala reszta swiata.
I to boli... Boli jak cholera bo zawiodlam siebie
sama... Nie powinnam byla powiedziec czegos co
powiedzialam, a co ktos najwyrazniej wzial sobie
do serca, choc te slowa tak niewiele byly warte...
    • kusy999 Re: Jak zwykle narozrabialam :((( 10.02.03, 13:53
      Nie przejmoj sie, nigdy nie jest tak zle bo moglo byc gorzej.
      Pozd.
      Kusy
      • meduza4 Re: Jak zwykle narozrabialam :((( 10.02.03, 14:19
        Dzieki :)))
        Wszystko pod kontrola, musialam sie gdzies wyzalic
        zeby mi ulzylo...
        • Gość: Belbo Re: Jak zwykle narozrabialam :((( IP: *.acn.waw.pl 10.02.03, 18:03
          Wszyscy cenią sobie szczerosc i prawdomówność.. gdy ich nie dotyczy:)
          • quickly Witam meduzo4 10.02.03, 22:19
            ...i co zesmy tak narozrabiali? :)))))
            Dopoki masz jeszcze wyrzuty sumienia, to nie jest z Toba az tak zle.

            "Nie zamieniaj serca w twardy glaz, poki jeszcze serce masz..." (to takie slowa
            piosenki...)

            meduzo4, czas ma to do siebie, ze lagodzi kazda nawet najbardziej jatrzaca sie
            rane.
            • meduza4 Witam Quickly 11.02.03, 09:40
              quickly napisał:

              > ...i co zesmy tak narozrabiali? :)))))

              W zasadzie... chyba nic sie nie stalo... a i tak wzielam
              to sobie do serca.....
            • Gość: basia Re: Witam meduzo4 IP: *.olysoftit.com / 192.168.1.* 11.02.03, 18:06
              Chyba jest O.K. bo zle Ci z tym co zrobilas..
    • Gość: igła Re: Jak zwykle narozrabialam :((( IP: 62.233.* / 192.168.15.* 10.02.03, 22:52
      meduzo4
      to co czujesz wydaje mi się dziwnie znajome,
      doły z tego powodu, że kogoś zawiodłam,
      to uczy pokory
      najlepiej naprawić chyba to co się zepsuło póki się da
      • kwasna_cytryna Re: Jak zwykle narozrabialam :((( 10.02.03, 23:14
        Nie jesteś wcale bezduszna, skoro cię to dręczy. A człowiek jest tylko
        człowiekiem, czasem wytrzymuje bardzo dużo, a czasem nie stać go, by wytrzymać
        ciężar jednej kropelki. Zdarza się, że pewne rzeczy nas po prostu przerastają -
        i to niezależnie od naszych chęci - i nic z tym nie można zrobić, nawet gdyby
        bardzo się chciało.
        • mysterious Re: Jak zwykle narozrabialam :((( 10.02.03, 23:30
          a czy to co powiedziałas było prawda?????
      • meduza4 Re: Jak zwykle narozrabialam :((( 11.02.03, 09:42
        Gość portalu: igła napisał(a):

        > meduzo4
        > to co czujesz wydaje mi się dziwnie znajome,
        > doły z tego powodu, że kogoś zawiodłam,
        > to uczy pokory

        Siebie zawiodlam... Siebie i nikogo wiecej :(

        > najlepiej naprawić chyba to co się zepsuło póki się da

        Na szczescie nic sie nie zepsulo...
        To tylko moje moralne dylematy:(((
    • j#m Re: Jak zwykle narozrabialam :((( 11.02.03, 00:35
      Spójrz na swoją sygnaturkę, uśmiechnij się... i przeproś tego kogoś, powiedz mu
      to co tu napisałaś. A to, że trudno się pogodzić z tym, że zawiodło się samych
      siebie... cóż, rzadko kiedy jesteśmy tak wspaniali jak sami o sobie myślimy.
      Ale to mija z czasem ;-))). Najtrudniej przyznać się do błędu ale przyjaciel
      powinien zrozumieć...
      • meduza4 Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 09:37
        tylko w tym, co sama czuje:(
        Osoba, ktorej to dotyczy nawet nie poczula sie
        urazona moimi slowami i chyba nawet nie dostrzegla
        mojego nietaktu i cala sprawa w zaden sposob nie
        wplynela na nasze relacje...
        Tylko co z tego, jesli to ja poczulam sie nie takim
        czlowiekiem jakim byc chcialam? Nawet jesli ten
        drugi czlowiek ma o mnie jak najlepsze zdanie?

        I tu zadaje sobie pytanie -jak stac sie lepszym
        czlowiekiem?????
        Wszystkich chetnych zapraszam do dyskusji...
        i dziekuje wam za slowa wsparcia :)))
        • kwasna_cytryna Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 09:48
          Pytanie tylko, co znaczy stać się lepszym człowiekiem ??
          Zabrzmi to banalnie, ale nikt nie jest stanie zbawić całego świata i wszystkich
          ludzi. A o przyjaciół i bliskie osoby trzeba po prostu dbać, będąc przy tym
          sobą i nie udając lepszych niż się jest. Lepiej jest popełnić faux pas niż
          fałszywie być kimś innym, niż jest się w rzeczywistości.
        • irysek1 Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 10:01
          Jak stać sie lepszym człowiekiem??
          W sumie, to nie wiem,czy chcialabym być lepszym człowiekiem, moze wystarczyło
          by , abym była DOBRYM człowiekiem, tak pomyslałam kiedyś, własciwie myśle o
          tym od dłuzszego czasu.Wydarzenia poprzedniego roku spowodowały, iż zostalam
          siłą ( wyższą??) "zatrzymana" w mym niepohamowanym pędzie za życiem, radoscią,
          wszystkim tym, co powoduje ,że budzisz się z uśmeichem na twarzy."siła" ta
          podkladajac mi kłody chciala mnie zatrzymac, a ja...przeskakiwałam je w
          oszalałym biegu przez życie, aby dostać więcej, aby wziać wiecej, aż kolejna
          kłoda pod stopami mnie powaliła.Zatrzymała mnie na czas jakiś. Stoję do tej
          pory, i brak tego pędu spowodował, że wróciłam do siebie sprzed lat, gdy bylam
          zdolnym do refleksji nad sobą człowiekiem. I ta refleksja nad sobą i
          otaczajacymi mnie ludźmi i światem doprowadziła mnie do wniosku, że być dobrym
          człowiekiem, to być uwaznym człowiekiem, uwaznym na innych i na siebie samą.
          czasem pomysleć, zanim sie powie, czasem przemilczeć, czasem pomysleć, że tak
          jak ja sama , także inni mają prawo do gorszego dnia. Wybaczać błedy sobei i
          innym, choć tak starsznie trudno jest wybaczać, sobie samemu chyba najtrudniej.
          Napisalam, napisalam, nie wiem, czy cos z tego wynika dla innych, dla mnie cos
          tam na pewno.:)
          Dzis obudzilam sie z uśmiechem na twarzy, a przecież to najtrudniejszy tydzień
          w moim zyciu w ciagu ostatnich 12 miesiecy.Już nie biegnę, stąpam powoli i mam
          czas na myślenie, aby nikogo nie ranić i tym samym nie ranić siebie.

          I.
          • messja Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 15:14

            > . I ta refleksja nad sobą i
            > otaczajacymi mnie ludźmi i światem doprowadziła mnie do wniosku, że być
            dobrym
            > człowiekiem, to być uwaznym człowiekiem, uwaznym na innych i na siebie samą.
            > czasem pomysleć, zanim sie powie, czasem przemilczeć, czasem pomysleć, że tak
            > jak ja sama , także inni mają prawo do gorszego dnia. Wybaczać błedy sobei i
            > innym, choć tak starsznie trudno jest wybaczać, sobie samemu chyba
            najtrudniej.
            > Napisalam, napisalam, nie wiem, czy cos z tego wynika dla innych, dla mnie
            cos
            > tam na pewno.:)

            bardzo piekne to co napisalas i bardzo prawdziwe.
            • meduza4 Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 15:31
              Bardzo prawdziwe... tylko pytajac "jak" ja z reguly
              mam na mysli konkretna metode pracy nad soba...
              • messja Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 15:36
                meduza4 napisała:

                > Bardzo prawdziwe... tylko pytajac "jak" ja z reguly
                > mam na mysli konkretna metode pracy nad soba...

                "bo jedno co warto, to upic sie warto"

                meduza, ty do zycia podchodzisz jak do sluzby w wojsku. wyluzuj troche. jesli
                sie zastanawiasz "jak", jesli dbasz o innych (a wyglada, ze tak) to nie
                potrzebujesz dodatkowego szkolenia. nie ma gotowych recept, ani lekarstw.
                wszyscy sie uczymy i wszyscy popelniamy bledy. nie probuj byc doskonala. pozwol
                sobie na odrobine niedoskonalosci, a bedziesz duzo bardziej szczesliwa.
                pozdrowienia
                • m234 Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 15:41
                  pozwolić sobie na niedoskonałość? to chyba dotyczy każdego niezależnie od jego
                  woli... a samo pojęcie "być dobrym człowiekiem" jest niezwykla subiektywne i
                  nawet pewne zasady uważane za powszechne nie mogą go dotyczyć. Należy chyba
                  oceniać każdą sytuację odrębnie. A pomyłki czsami nie da się już naprawić a
                  strata może być ogromna...
                  • messja Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 15:54
                    m234 napisał(a):

                    > pozwolić sobie na niedoskonałość? to chyba dotyczy każdego niezależnie od
                    jego
                    > woli...

                    w sprawie formalnej: niedoskonalosc dotyczy kazdego, to prawda, ale niektorzy
                    probuja byc perfekcjonistami i bardzo przez to cierpia...


                    a samo pojęcie "być dobrym człowiekiem" jest niezwykla subiektywne

                    no i co z tego? nie przeszkadza to w odpowiedzi na zadane pytanie, bo mozesz
                    odpowiedziec zgodnie z wlasnym rozumeniem tego pojecia.
                    i
                    > nawet pewne zasady uważane za powszechne nie mogą go dotyczyć.

                    jakie np.?

                    Należy chyba
                    > oceniać każdą sytuację odrębnie. A pomyłki czsami nie da się już naprawić a
                    > strata może być ogromna...

                    pewne stuacje trzeba oceniac odrebnie, ale nie przeszkadza to niektorym w
                    wyciaganiu wnioskow i uogolnieniach.
                    a pomylka pomylce nierowna:)
                • meduza4 Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 15:58
                  messja napisała:

                  > meduza4 napisała:
                  >
                  > meduza, ty do zycia podchodzisz jak do sluzby w
                  wojsku. wyluzuj troche.

                  No coz -zycie mnie nie rozpieszczalo i nauczylo
                  twardego, niemal wojskowego sposobu myslenia :(

                  jesli
                  > sie zastanawiasz "jak", jesli dbasz o innych (a
                  wyglada, ze tak) to nie
                  > potrzebujesz dodatkowego szkolenia. nie ma gotowych
                  recept, ani lekarstw.

                  Czy ja dbam o innych? Chyba nie -dbam tylko
                  o siebie i o wlasne sumienie ktore na miejscu by mnie
                  zagryzlo gdybym odwrocila sie od czlowieka
                  w potrzebie...
                  Jesli robie cos dla kogos, to tylko dlatego, ze nie
                  potrafilabym popatrzec na swoje odbicie gdybym tego
                  nie zrobila...
                  • messja Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 16:00
                    > Czy ja dbam o innych? Chyba nie -dbam tylko
                    > o siebie i o wlasne sumienie ktore na miejscu by mnie
                    > zagryzlo gdybym odwrocila sie od czlowieka
                    > w potrzebie...
                    > Jesli robie cos dla kogos, to tylko dlatego, ze nie
                    > potrafilabym popatrzec na swoje odbicie gdybym tego
                    > nie zrobila...

                    to bardzo piekny "egoizm". jestes na najlepszej dordze do doskonalosci. niech
                    moc bedzie z toba:)
                    • meduza4 Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 16:06
                      messja napisała:

                      > to bardzo piekny "egoizm". jestes na najlepszej dordze
                      do doskonalosci. niech
                      > moc bedzie z toba:)

                      Do doskonalosci to nigdy nie dojde i nawet na to
                      nie licze...
                      Po prostu chcialam zrobic cos bezinteresownie i jak
                      sie nad tym zaczelam glebiej zastanawiac to doszlam
                      do wniosku, ze ja we wszystkim mam interes nawet
                      jesli polega on na spokoju mojego sumienia czy
                      osobistej satysfakcji... I nijak nie moge wymyslec
                      rzeczy,
                      ktora by byla na 100% bezinteresowna :((((((((
                      • messja Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 21:54
                        meduza4 napisała:

                        > messja napisała:
                        >
                        > > to bardzo piekny "egoizm". jestes na najlepszej dordze
                        > do doskonalosci. niech
                        > > moc bedzie z toba:)
                        >
                        > Do doskonalosci to nigdy nie dojde i nawet na to
                        > nie licze...
                        > Po prostu chcialam zrobic cos bezinteresownie i jak
                        > sie nad tym zaczelam glebiej zastanawiac to doszlam
                        > do wniosku, ze ja we wszystkim mam interes nawet
                        > jesli polega on na spokoju mojego sumienia czy
                        > osobistej satysfakcji... I nijak nie moge wymyslec
                        > rzeczy,
                        > ktora by byla na 100% bezinteresowna :((((((((
                        >

                        to wszystko kwestia definicji. jesli przyjmiemy, ze pomaganie innym,
                        wspolodczuwanie i wspolczucie nie musi sie klocic z zaspakajniem przy okazji
                        wlasnych potrzeb i sprawianiem sobie przyjemnosci, to wtedy nie mamy tak duzego
                        rozdzwieku miedzy altruizmem a egoizmem. mysle, ze paradoksalnie altruizm to
                        dobrze pojety egoizm, bo nie mozemy dbac o siebie lepiej niz dbajac o swiat
                        naokolo i innych ludzi. a, ze czyniac cos dobrego dla innych, zaspakajmy tez
                        swoje potrzeby? mysle, ze tak byc powinno:)
                    • kwasna_cytryna Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 16:08
                      messja napisała:
                      >
                      > to bardzo piekny "egoizm". jestes na najlepszej dordze do doskonalosci. niech
                      > moc bedzie z toba:)

                      wiesz, jesteś cyniczna ...
                      • meduza4 Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 16:13
                        kwasna_cytryna napisała:

                        > messja napisała:
                        > >
                        > > to bardzo piekny "egoizm". jestes na najlepszej
                        dordze do doskonalosci. niech
                        > > moc bedzie z toba:)
                        >
                        > wiesz, jesteś cyniczna ...

                        Daj spokoj, Cytrynko! Wiem co Messja chciala przez
                        to powiedziec i nie czuje sie urazona :)
                        Cynizm to chyba moja specjalnosc :)))
                      • messja Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 17:58
                        kwasna_cytryna napisała:

                        > messja napisała:
                        > >
                        > > to bardzo piekny "egoizm". jestes na najlepszej dordze do doskonalosci. ni
                        > ech
                        > > moc bedzie z toba:)
                        >
                        > wiesz, jesteś cyniczna ...

                        jesli czegos nie zrozumialas, zawsze mozesz zapytac, nie musisz mnie od razu
                        obrazac.
                        taka postawa zle swiadczy tylko o tobie.
                        • kwasna_cytryna Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 21:16
                          messja napisała:
                          >
                          > jesli czegos nie zrozumialas, zawsze mozesz zapytac, nie musisz mnie od razu
                          > obrazac.
                          > taka postawa zle swiadczy tylko o tobie.
                          >
                          a które ze słów uznałaś za obraźliwe? według słownika języka polskiego żadne z
                          nich nie jest.
                          • messja Problem tkwi czasami w drugim czlowieku... 11.02.03, 21:41
                            > >
                            > a które ze słów uznałaś za obraźliwe? według słownika języka polskiego żadne
                            z
                            > nich nie jest.
                            >

                            oczywiscie slowo:"jestes":)
                            a tak powaznie, to nie jest mi przykro, ze bez najmniejszego powodu wtracilas
                            sie do sympatycznej i interesujacej rozmowy po to tylko by na podstawie jednej,
                            co prawda zartobliwej, ale jednak zyczliwej wypowiedzi,okreslic
                            mnie "nieobrazliwym"?:) epitetem(nie bylo to tak bardzo zakamuflowane, skoro
                            meduza nie miala najmniejszego problemu ze zrozumieniem).
                            przywyczilam sie, ze sporo tu ludzi, ktorzy z jakis sobie tylko znanych
                            powodow, zdolni sa do napisania najbardziej absurdalnych zarzutow.
                            dziwi mnie jedynie taka postawa, na bardzo sympatycznym watku, osoby, ktora
                            zawsze byla ci zyczliwa. dlatego wprowadzanie tutaj jakis wlasnych urazow
                            wydaje mi sie tym bardziej niewlasciwe.
                            • kwasna_cytryna Re: Problem tkwi czasami w drugim czlowieku... 11.02.03, 23:25
                              messja napisała:
                              >
                              > oczywiscie slowo:"jestes":)
                              > a tak powaznie, to nie jest mi przykro, ze bez najmniejszego powodu wtracilas
                              > sie do sympatycznej i interesujacej rozmowy po to tylko by na podstawie
                              jednej,
                              >
                              > co prawda zartobliwej, ale jednak zyczliwej wypowiedzi,okreslic
                              > mnie "nieobrazliwym"?:) epitetem(nie bylo to tak bardzo zakamuflowane, skoro
                              > meduza nie miala najmniejszego problemu ze zrozumieniem).
                              > przywyczilam sie, ze sporo tu ludzi, ktorzy z jakis sobie tylko znanych
                              > powodow, zdolni sa do napisania najbardziej absurdalnych zarzutow.
                              > dziwi mnie jedynie taka postawa, na bardzo sympatycznym watku, osoby, ktora
                              > zawsze byla ci zyczliwa. dlatego wprowadzanie tutaj jakis wlasnych urazow
                              > wydaje mi sie tym bardziej niewlasciwe.
                              >
                              >
                              Meduza odebrała to inaczej, a ja inaczej. Czy to takie dziwne? Nie wydaje mi
                              się. Stanowi to przykład tego, jak czasem ostrożnie należy operować słowem.

                              "Slowa to wyrafinowana bron
                              Slowa to wspaniale narzedzie
                              Po slowa wyciagamy dlon
                              nie myslac jaka tresc ich bedzie

                              ....

                              Mozna ranic slowami -
                              Te rany trudno sie goja,
                              Slowa podnosza na duchu
                              Tych co sie czegos boja."
                              • messja Re: Problem tkwi czasami w drugim czlowieku... 11.02.03, 23:40
                                > Meduza odebrała to inaczej, a ja inaczej. Czy to takie dziwne?

                                meduza odebrala ten tekst tak jak ja go napisalam. a ty zarzucilas mi cynizm,
                                po przeczytaniu wypowiedzi, ktora nie mogla byc dalsza od takiej postwy.
                                pytanie tylko po co?


                                Nie wydaje mi
                                > się. Stanowi to przykład tego, jak czasem ostrożnie należy operować słowem.

                                to nie brak ostroznosci naraza mnie na takie oceny z twojej strony. nie
                                napisalm niczego, co by taki osad usprawiedliwialo.
                                wiem o tym ja, wie meduza, a ty wiesz chyba najlepiej. zajscie to stanowi
                                przyklad tego, ze czasami nalezy operwac ocenami ostroznie, by nie palnac
                                totalnej glupoty.


                                > "Slowa to wyrafinowana bron
                                > Slowa to wspaniale narzedzie
                                > Po slowa wyciagamy dlon
                                > nie myslac jaka tresc ich bedzie
                                >
                                > ....
                                >
                                > Mozna ranic slowami -
                                > Te rany trudno sie goja,
                                > Slowa podnosza na duchu
                                > Tych co sie czegos boja."
                                >

                                piszesz takie ladne slowa o slowach, szkoda tylko, ze na tym watku zrobilas z
                                nich taki marny uzytek.
                                • kwasna_cytryna Re: Problem tkwi czasami w drugim czlowieku... 12.02.03, 00:30
                                  mogę jedynie wyrazić ubolewanie, że ty zrobiłaś z nich jeszcze gorszy użytek.
                                  pozostańmy więc każda przy własnym zdaniu.
                                  • messja Re: Problem tkwi czasami w drugim czlowieku... 12.02.03, 01:33
                                    kwasna_cytryna napisała:

                                    > mogę jedynie wyrazić ubolewanie, że ty zrobiłaś z nich jeszcze gorszy użytek.
                                    > pozostańmy więc każda przy własnym zdaniu.

                                    ubolewanie mozesz wyrazic, nie zmieni to faktu, ze to nie ja ciebie ale ty
                                    mnie, celowo i bezpodstawnie obrazilas. a twoje zachowanie nie wynikalo z
                                    potrzeby wyrazenia "twojego zdania" bo na podstawie mojej wypowiedzi, nie mozna
                                    bylo w zaden sposob dosc do wniosku, ze jestem cyniczna, ale poprostu zwykej
                                    potrzeby zrobienia komus przykrosci.
                                    jesli tobie z tym dobrze, ja nie mam powodu by sie przejmowac.
                                    • kwasna_cytryna Re: Problem tkwi czasami w drugim czlowieku... 12.02.03, 09:05
                                      Jak zawsze - jak ktoś ma własne zdanie, to powinno być one zgodne z twoim.
                                      Inaczej pełna agresja.
                                      • meduza4 Messja i Cytrynka... 12.02.03, 09:15
                                        o co wy sie w ogole klocicie?
                                        W koncu to chyba moj watek i skoro wypowiedzia
                                        Messji nie poczulam sie urazona, ani nie odebralam
                                        tego jako napasc na moja osobe, to nie widze tu
                                        problemu do roztrzasania... Do mnie akurat taki
                                        pseudo-cyniczny jezyk trafia lepiej niz cale linijki
                                        dobrotliwego kazania i jesli ja mam przyjemnosc
                                        w czytaniu tego typu wypowiedzi to moge sobie
                                        czytac i prosze mi w tym nie przeszkadzac :)
                                        • messja Re: Messja i Cytrynka... 12.02.03, 13:18
                                          meduza4 napisała:

                                          > o co wy sie w ogole klocicie?
                                          > W koncu to chyba moj watek i skoro wypowiedzia
                                          > Messji nie poczulam sie urazona, ani nie odebralam
                                          > tego jako napasc na moja osobe, to nie widze tu
                                          > problemu do roztrzasania... Do mnie akurat taki
                                          > pseudo-cyniczny jezyk trafia lepiej niz cale linijki
                                          > dobrotliwego kazania i jesli ja mam przyjemnosc
                                          > w czytaniu tego typu wypowiedzi to moge sobie
                                          > czytac i prosze mi w tym nie przeszkadzac :)

                                          dzieki, wiedzialam, ze sie rozumiemy:)
                                      • messja wlasne zdanie, a obrazanie 12.02.03, 13:25
                                        kwasna_cytryna napisała:

                                        > Jak zawsze - jak ktoś ma własne zdanie, to powinno być one zgodne z twoim.
                                        > Inaczej pełna agresja.

                                        1.prawo do wlasnego zdania nie zobowiazuje cie do pisania niepochlebnych
                                        epitetow na temat osob, ktore w zaden sposob sobie na to nie zasluzyly.
                                        2. nie bylo zadnej agresji, uznalam twoje zachowanie za niewlasciwe.
                                        3.nie ma zadnych powodow by uogolniac "jak zawsze". taki incydent z toba ma
                                        miejsce po raz pierwszy.
                                        • kwasna_cytryna Re: wlasne zdanie, a obrazanie 12.02.03, 14:04
                                          Meduza .... tak jest, dla Ciebie wszystko, albo prawie wszystko :-)))
                                          natychmiast przestaję :-)))))))
                                          • messja Re: wlasne zdanie, a obrazanie 12.02.03, 14:09
                                            kwasna_cytryna napisała:

                                            > Meduza .... tak jest, dla Ciebie wszystko, albo prawie wszystko :-)))
                                            > natychmiast przestaję :-)))))))


                                            na przyszlosc prosba: wogole nie zaczynaj, szczegolnie na sympatycznym watku.
                                            • kwasna_cytryna Re: wlasne zdanie, a obrazanie 12.02.03, 14:13
                                              messja .....:PPPPPPPPPPPP
                                              • messja Re: wlasne zdanie, a obrazanie 12.02.03, 14:16
                                                kwasna_cytryna napisała:

                                                > messja .....:PPPPPPPPPPPP

                                                rozumiem, ze nie masz nic do powiedzania, ale chcialas miec ostatnie slowo.
                                                niech tak zostanie:)
                                                • kwasna_cytryna Re: wlasne zdanie, a obrazanie 12.02.03, 14:58
                                                  :P
                                                • meduza4 Mam dzisiaj paskudny dzien 12.02.03, 14:59
                                                  i w zasadzie nie liczylam na to, ze cos mi pomoze.
                                                  Niemniej jak przeczytalam dalszy ciag waszej
                                                  rozmowy... to sie rozesmialam i nieswiadomie
                                                  poprawilyscie mi humor :))))))))))))))
                                                  I z nikogo tu nie kpie!
                                                  • kwasna_cytryna Re: Mam dzisiaj paskudny dzien 12.02.03, 15:26
                                                    meduza :-)
                                                    www.usmiechnij-sie.xu.pl/
                                                  • messja Re: Mam dzisiaj paskudny dzien 12.02.03, 15:38
                                                    meduza4 napisała:

                                                    > i w zasadzie nie liczylam na to, ze cos mi pomoze.

                                                    a co sie stalo? u mnie strasznie szaro za oknem, deszczowo i nic mi sie nie
                                                    chce. wlasciwie trudno powiedziec, ze mam dzisiaj jakis dzien, bo zaledwie
                                                    kilka godz. temu wstalam:) ale wyglada na to, ze bede sie snula bez sensu:)

                                                    > Niemniej jak przeczytalam dalszy ciag waszej
                                                    > rozmowy... to sie rozesmialam i nieswiadomie
                                                    > poprawilyscie mi humor :))))))))))))))

                                                    twoja kolezanka, jest bardzo elokwentna, zwlaszcza kiedy brakuje jej argumentow.
                                                    ale tez sie ciesze, ze przynajmniej sa to:"P", a nie wyzwiska, jak u
                                                    niektorych:)

                                                    > I z nikogo tu nie kpie!
                                                    wiem:)
                                                  • kwasna_cytryna Re: Mam dzisiaj paskudny dzien 12.02.03, 16:39
                                                    messja, kochanie, mnie argumentów nie brakuje:-)
                                                    ale jak ktoś mnie grzecznie prosi, żebym przestała, to zwykłam się do takich
                                                    próśb stosować:-)

                                                    Meduza - miłego popołudnia :-)))
                                                  • messja na zakonczenie 12.02.03, 17:36
                                                    kwasna_cytryna napisała:

                                                    > messja, kochanie, mnie argumentów nie brakuje:-)
                                                    > ale jak ktoś mnie grzecznie prosi, żebym przestała, to zwykłam się do takich
                                                    > próśb stosować:-)

                                                    gdyby kierowala toba troska o prosbe meduzy nie byloby tutaj tego
                                                    jadowitego:"messja, kochanie"
                                                    skoro grzeczna prosba meduzy nie wywarla na tobie wiekszego wrazenia, zwroce
                                                    sie do ciebie bardziej szorstko: jesli masz cos do mnie konkretnie, to napisza
                                                    maila, a nie psuj ludziom watkow. a jesli, to tylko twoja jedzowata natura,
                                                    znajdz sobie inny obiekt atakow.
                                                    nie lubie rozmawaic z kims, komu sie jad ulewa.


                                                    > Meduza - miłego popołudnia :-)))
                                                  • kwasna_cytryna Re: na zakonczenie 12.02.03, 21:46
                                                    Meduza nie miała dzisiaj paskudnego dnia :-))))))))
                                                  • messja j.w. n/t 12.02.03, 22:07

                  • kwasna_cytryna Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 16:06
                    meduza4 napisała:

                    >
                    > Czy ja dbam o innych? Chyba nie -dbam tylko
                    > o siebie i o wlasne sumienie ktore na miejscu by mnie
                    > zagryzlo gdybym odwrocila sie od czlowieka
                    > w potrzebie...
                    > Jesli robie cos dla kogos, to tylko dlatego, ze nie
                    > potrafilabym popatrzec na swoje odbicie gdybym tego
                    > nie zrobila...

                    Najważniejsze, że masz sumienie. Jest tyle osób, które go nie mają. Przejdą
                    obok cudzego nieszczęścia, pójdą po trupach do celu.
                    • meduza4 Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 16:10
                      kwasna_cytryna napisała:

                      > Najważniejsze, że masz sumienie. Jest tyle osób, które
                      go nie mają. Przejdą
                      > obok cudzego nieszczęścia, pójdą po trupach do celu.
                      >

                      Niech ida... To ich problem, nie moj...
                      Szkoda tylko, ze przez takich ludzi cierpi potem
                      cale mnostwo zupelnie niewinnych osob :((((((
                      • kwasna_cytryna Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 16:13
                        tyle, że jak ich spotka coś niemiłego, to oczekują pomocy od innych - drobny
                        paradoks...
                        • meduza4 Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 16:26
                          kwasna_cytryna napisała:

                          > tyle, że jak ich spotka coś niemiłego, to oczekują
                          pomocy od innych - drobny
                          > paradoks...

                          No tak... Takich paradoksow w zyciu pelno...
                          • quickly Paradoksalne zycie 11.02.03, 22:18
                            meduza4 napisalas, ze: "...Takich paradoksow w zyciu pelno..." (!??)

                            Ja bym raczej powiedzial, ze cale zycie to jest jeden wielki paradoks.
                            Od samego poczatku, do samego konca. Tragiko-komedio-farsa...
                          • ja_nek Re: Problem nie tkwi w drugim czlowieku... 11.02.03, 22:44
                            Każdy popełnia błędy, ta osoba jest przyjacielem i najwidoczniej nie odebrała
                            tego jako afront. Każdy ma chwile słabości, Ty też. Święci też nie byli zawsze
                            świętymi:)
                            Wiesz, że zrobiłaś błąd i liczy się, że chcesz to zmienić i błędu nie
                            popełniać. i to chodzi, a gotowych schematów unikania błędów nie wynaleziono.

                            Pozdrawiam Cię
                            janek
    • apf Re: Jak zwykle narozrabialam :((( 12.02.03, 23:03
      meduza4 napisała:

      > Wydawalo mi sie, ze potrafie byc prawdziwym
      > przyjacielem, ze potrafie sluchac cierpliwie i miec
      > wobec drugiego czlowieka wyrozumialosc...
      > Wydawalo mi sie, ze potrafie dawac wsparcie
      > i pomoc, tkwic przy kims jak opoka w trudnych
      > chwilach... I tu sie bajka konczy :(((
      > Chyba sie jednak przecenilam, chyba okazalam
      > sie tak samo bezduszna jak cala reszta swiata.
      > I to boli... Boli jak cholera bo zawiodlam siebie
      > sama... Nie powinnam byla powiedziec czegos co
      > powiedzialam, a co ktos najwyrazniej wzial sobie
      > do serca, choc te slowa tak niewiele byly warte...

      to typowe dla kobiet, nie przejmuj się, hehehehe.
Pełna wersja