do janka,messji..pytalam kiedys czym jest milosc

IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 19:32
nie wiem czy bedziecie pamietali moj watek-to bylo w listopadzie-musze
przyznac ze mi wtedz pomogliscie. wasze opinie na temat-czym jest
milosc....milalam wtedy kolejny kryzys w naszym zwiazku. i teraz jest miedzy
nami koniec!!!!!!!!!!!poswiecilam sie jak wariatka, zaufalam a on tak po
prostu z blachych naprawde powodow skonczyl.........tzn. powod glowny byl
taki ze mnie juz nie kocha. a mimo tego mi nic nie mowil, spedzilismy razem
swieta, bylismy na urlopie i widzialam ze on cos nie w sosie. ale nic mi dran
nie mowil.
pomozcie mi podniesc sie z tego wszystkiego, mam nadzieje ze bedzecie choc
troche pamietali moj problem to byl pocztek listopada
pozdrawiam
    • messja do kaji 15.02.03, 21:28
      Gość portalu: kaja napisał(a):

      > nie wiem czy bedziecie pamietali moj watek

      przyznam sie bez bicia, ze nie pamietalam. ale odrobilam lekcje - znalazlam
      watek i przypomnialam sobie, o co chodzilo.

      bylo w listopadzie-musze
      > przyznac ze mi wtedz pomogliscie. wasze opinie na temat-czym jest
      > milosc....milalam wtedy kolejny kryzys w naszym zwiazku. i teraz jest miedzy
      > nami koniec!!!!!!!!!!!poswiecilam sie jak wariatka, zaufalam a on tak po
      > prostu z blachych naprawde powodow skonczyl.........tzn. powod glowny byl
      > taki ze mnie juz nie kocha.


      jezeli rozstaliscie sie dlatego, ze on cie nie kocha - to napewno nie z
      blachych powodow. wrecz przeciwnie. to moze zabrzmi okrutnie, ale mysle, ze
      dobrze sie stalo. najwidoczniej wasz zwiazek dogorywal a podtrzymywala go tylko
      twoja goraca nadzieja i wiara, ze jakos to bedzie.
      wiem, ze teraz, zaraz po tym jak sie wszystko definitywni skonczylo, trudno ci
      spojrzec na te sytuacje obiektywnie i zobaczyc, jak sie sprawy naprawde maja.
      przemawiaja przez ciebie emocje, rozgoryczenie, oburzenie, uraz, moze z czasem
      przyjdzie tez gniew i nienawisc. moim zdaniem to naturalne, to bolesne etapy
      przez ktore musimy przejsc, zanim zacznie sie akceptowac zaistniala sytuacje.
      ale kiedy w koncu ochloniesz napewno spostrzezesz, ze w koncu musialo do tego
      dojsc, a skoro tak to lepiej wczesniej niz pozniej.
      zycie sie przeciez dla ciebie nie skonczylo, a wysoce prawdopodobne, ze odpiero
      sie dla ciebie zaczyna.
      nie spodziewalabym sie od razu duzo- napewno na paczatku bedzie ci bardzo
      trudno.
      zawsze duzo trudniej jest osobie, ktora jeszcze kocha, ktora chciala walczyc,
      ktora sie nie poddala, ktora czuje sie oposzczona, oszukana, wykorzystana nawet
      czasem.
      myslimy wtedy: dlaczego on mi to zrobil, dlaczego wlasnie mnie, ktora tak ufala
      i ktora byla gotowa dla niego na tak wiele....
      dlatego przechodzimy czesto w takich sytuacjach przez gniew i rozczarowanie...
      niektorym osobom otrzasniecie sie z tego uczucia zajmuje kilka miesiecy, a
      nawet lata...
      w koncu jednak zawsze zaswieci ponownie slonce. wszystko tak naprawde zalezy
      teraz tylko od ciebie... jak dlugo... jak dlugo pozwolisz, zeby gniew,
      rozczarowanie i uczucie smutku wiodly cie przez zycie...


      a mimo tego mi nic nie mowil, spedzilismy razem
      > swieta, bylismy na urlopie i widzialam ze on cos nie w sosie. ale nic mi dran
      > nie mowil.
      > pomozcie mi podniesc sie z tego wszystkiego, mam nadzieje ze bedzecie choc
      > troche pamietali moj problem to byl pocztek listopada
      > pozdrawiam
      • ja_nek Re: do kaji 16.02.03, 00:34
        Odświeżyłem sobie ten wątek, a tak na marginesie, n tym forum było kilka Kaji:)

        Powód nie był blahy, ale fundamentalny.
        On chciał próbować, Ty kochałaś i chciałaś TO wskrzesić. Ale to było jak
        reanimacja umarłego.... Lepiej wcześniej niż później, ze tak się stało. Jeśli
        dobrze pamiętam kontekst nie masz dzieci, będzie Ci łatwiej...
        Nie szarp się, nie zadawaj pytań "dlaczego"? Bo odpowiedź brzmo jednako:
        wypaliło się. Czy można za to kogoś winić? Moim zdaniem NIE. Chęć kochania nie
        wystarczy by kochać... ktoś zrobił za mało, a może COKOLWIEK KTOŚ BY ZROBIŁ TY
        CZY ON i tak by nie wystarczyło?
        Nie myśl tyle, myśli jątrzą rany, znów lecą łzy... trzeba żyć dalej. Trzeba
        zapłakać, by było lżej, a potem iść dalej. Zająć umysł pracą, dawno nie
        przeczytaną książką, zainteresowaniami, co trochę pokrył kurz, zadzwonić do
        zaniedbanej przez Ciebie przyjaciółki, z którą daawwno nie rozmawiałaś, nie
        myśleć, że walentynki, że słychać Waszą piosenkę, nie chodzić w Wasze
        miejsca....
        Trzeba egoistycznie zadbać o siebie, aby się nie katować.
        Nie szukać na siłę przyczyn i winnych. Trzeba pozwolić odejść i zachować te
        dobre chwile w sercu, a złe jako ostrzeżenie na przyszłość.
        Dziś ten związek to powód do rozpaczy, łez, kiedyś przy kimś innym wyda Ci się
        mniejszy, bo będziesz szczęśliwa, czego Ci życzę.

        Pozdrawiam
        janek
    • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 12:32
      moze to zabrzmi glupio ale chcialabym zeby po pewnym czeasie zatesknil i
      zadzwonil. wtedy kiedy to ja juz nic do niego nie bede czuc. mam po prostu
      wrazenie ze nie dorosl emocjonalnie do powaznego zwiazku-dla niego
      najwazniejsze jest jak jest romantycznie i inne sprawy sie prawie nie licza.
      przy obowiazkach domowych tez malo co mi pomagal. a jezeli juz to robil to tak
      jakby tylko dla mnie a a nie dla nas......
      czy taki czlowiek zyje w realnym swiecie????


      szkoda ze nie odezwala sie meduza:(
      • messja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 16.02.03, 13:51
        Gość portalu: kaja napisał(a):

        > moze to zabrzmi glupio ale chcialabym zeby po pewnym czeasie zatesknil i
        > zadzwonil. wtedy kiedy to ja juz nic do niego nie bede czuc. mam po prostu
        > wrazenie ze nie dorosl emocjonalnie do powaznego zwiazku-dla niego
        > najwazniejsze jest jak jest romantycznie i inne sprawy sie prawie nie licza.
        > przy obowiazkach domowych tez malo co mi pomagal. a jezeli juz to robil to
        tak


        to nie jest glupie, to calkiem naturalne.
        a to jaki on jest i dlaczego wam sie nie udalo - ty wiesz najlepiej i trudno mi
        jest oceniac, skoro was nie znam.

        p.s.
        meduza zawsze pisze w tygodniu, w godz. pracy.

        messja
        • meduza4 Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 09:44
          Nie znam recepty na zranione serce, zawiedzione
          nadzieje, zdruzgotane oczekiwania... Moze dlatego,
          ze sama za bardzo sie angazuje, zbyt wiele robie,
          zbyt bardzo kocham...
          Kiedy bylam jeszcze dzieckiem pewien moj kolega
          zapytal sie swego ojca "Tato, kiedy wiadomo, ze to
          jest milosc?". Ojciec zamyslil sie i rzekl po chwili
          " jesli kiedys bedziesz bardzo glodny a zostanie ci
          tylko jedna kromka chleba... a ty zamiast ja zjesc
          -oddasz w calosci drugiej osobie... to mozesz byc
          pewien, ze to jest milosc i ze kochasz te osobe..."
          Nigdy w zyciu nie slyszalam piekniejszej i bardziej
          prawdziwej definicji milosci, bo dla mnie wlasnie czyny
          sa jej najwiekszym dowodem. Nie ufam slowom...
          Wiele razy w moim zyciu poznalam ludzi ktorym chcialam
          dac cos co bylo w mym mniemaniu ta ostatnia kromka
          chleba, ale rownie wiele razy zranilo mnie to, ze ktos
          zjadal swoja nie pytajac czy nie jestem glodna...
          Nie uciekam od swojego rozczarowania, bolu, goryczy
          i nie wiem jak przestac je czuc. Nawet nie probuje.
          Staram sie wyciagac nauke z mych porazek i oczywiscie
          nic nowego nie wymyslilam. Doszlam tylko do konkluzji
          zawartej gdzies w Pismie Swietym, ze nie warto rzucac
          perel przed wieprze, bo i tak je podepcza... Dzisiaj
          czytuje
          te ksiege szukajac w niej bardziej madrosci zyciowej
          i praktycznych porad niz wzruszen religijnych, bo te
          porady naprawde tam sa...
          • ja_nek Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 11:32
            > " jesli kiedys bedziesz bardzo glodny a zostanie ci
            > tylko jedna kromka chleba... a ty zamiast ja zjesc
            > -oddasz w calosci drugiej osobie... to mozesz byc
            > pewien, ze to jest milosc i ze kochasz te osobe..."
            Piękna definicja....
    • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: 141.46.230.* 17.02.03, 12:08
      dziekuje za wsparcie.
      czuje sie naprawde podle
      • messja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 12:26
        Gość portalu: kaja napisał(a):

        > dziekuje za wsparcie.
        > czuje sie naprawde podle

        :)))
        w takim razie nigdy nie bede cie juz wspierac:)
        • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: 141.46.230.* 17.02.03, 12:31
          mam nadzieje ze zartujesz:)
          jest mi naprawde zle do tego mam sesje egzaminacyjna (tak mnie swinia zalatwil
          jeszcze tydzien przed egzaminami. nie moge sie skupic i nie wiem po cholere
          wracaja mi wciaz mysli czy on da o sobie znac.
          wiem ze nie znasz naszej sytuacji ale wyobraz sobie ze czlowiek z ktorym nie
          widzisz sie 3 tygodnie wciz do ciebie wydzwania i mowi ze teskni a potem (bez
          klotni i zlych spraw) jak sie widzimy to on po 3 dniach jest mna rozczarowany
          bo mu niby tyleeee obiecialam i on byl tak rozczarowany
          • messja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 12:46
            Gość portalu: kaja napisał(a):

            > mam nadzieje ze zartujesz:)

            zartowalam:)

            > jest mi naprawde zle do tego mam sesje egzaminacyjna (tak mnie swinia
            zalatwil
            > jeszcze tydzien przed egzaminami. nie moge sie skupic i nie wiem po cholere
            > wracaja mi wciaz mysli czy on da o sobie znac.
            > wiem ze nie znasz naszej sytuacji ale wyobraz sobie ze czlowiek z ktorym nie
            > widzisz sie 3 tygodnie wciz do ciebie wydzwania i mowi ze teskni a potem (bez
            > klotni i zlych spraw) jak sie widzimy to on po 3 dniach jest mna rozczarowany
            > bo mu niby tyleeee obiecialam i on byl tak rozczarowany


            nie chce sie z toba solidaryzowac i pisac o nim, ze to "swinia", bo znamy tylko
            twoja wersje, a mozliwe, ze wina lezala po srodku, albo wogole trudno ja orzec.
            ale rozumiem, ze uslyszec od ukochenej osoby, stwierdzenie, ze jest toba
            rozczarowana, to jedna z najbradziej przykrych rzeczy, jakie mozna doswiadczyc
            w zwiazku...
            mam pomysl: moze napisz do niego list. napisz jak sie czujesz, jakie jego slowa
            wywarly na tobie wrazenie i czy byly powody, by tak sie zachowal. napisz to
            wszystko co czujesz, co myslisz w zwiazku z nim i o nim, jak oceniasz cala
            sytuacje, jego postawe itp. itd.
            pewno to nie pomoze w uratowaniu zgaslego uczucia, ale tobie pomoze nabrac
            dystansu i wykrzyczec swoj bol...
            jesli po napisaniu uznasz, ze list jest zbyt emocjonalny lub zbyt surowy,
            wyrzuc i napisz od nowa.
            • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: 141.46.230.* 17.02.03, 13:06
              wiem ze nie znasz naszej sytuacji ale uwierz mi ze sie staralam jak glupia i
              kochalam calym sercem a jemu bylo zawsze za malo. on naprawde nie staral sie
              tak jak ja. wszyscy z boku stojacy to widzieli ale ja jakos nie.
              boli mnie to wszystko, cierpie....rozstalismy sie naprawde bez klotni (jeszcze
              mnie przytulal-podlosc!), powiedzial ze chce zostac ze mna w kontakcie i bardzo
              mnie lubi jako osobe. sama musze przyznac ze jako ludzie nie zyjacy ze soba
              doskonale sie rozumiemy. po naszym pierwszym rozstaniu po jakims czasie
              zaczelismy sie spotykac i on poprzez rozmowy ze mna stwierdzil ze jednak to
              jest to czego on chce i mu bardzo mnie brakuje. jak sie kiedys rozstawalismy to
              mial taki sam stan jak teraz-nie kochal mnie. po jakims czasie mu wrocilo-ja
              nie robilam w tym czasie nic. on dazyl do naszych spotkan
              • meduza4 Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 14:07
                A może właśnie nie warto kochać całym sercem kogoś, kto tego nie odwzajemnia
                i "starać się jak głupia" o taką osobę? Skoro stwierdził, że cię nie kocha
                i skoro to już nie pierwszy raz to może jest zwyczajnym błędem uganianie się
                za kimś, kto wycina takie numery? Może szkoda czasu... tak po prostu...
                • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: 141.46.230.* 17.02.03, 14:17
                  wiem ze nie warto, ale co mam zrobic z moimi uczuciami ktore wbrew mojej woli
                  dalej istnieja , mimo tego ze wyrzadil mi taka krzywde.......
                  • meduza4 Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 14:26
                    Ja ci nic nie każę robić z uczuciami -niech sobie istnieją jak już muszą...
                    I może właśnie nie warto nic z niczym robić tylko trzeba pozwolić aby życie
                    toczyło się własnymi kolejami...
                    • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: 141.46.230.* 17.02.03, 14:30
                      wiem...tez bym komus mogla tak powiedziec gdybym nie byla w mojej sytuacji.
                      sadzisz ze ten czlowiek moze jeszcze zmienic swoje zdanie.
                      (ja wiem ze nie bede tego chciala-ale jakby mu sie odwidzialo to chcialabym
                      zeby cierpial tak jak ja teraz)
                      • meduza4 Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 15:36
                        Gość portalu: kaja napisał(a):

                        > wiem...tez bym komus mogla tak powiedziec gdybym nie
                        byla w mojej sytuacji.
                        > sadzisz ze ten czlowiek moze jeszcze zmienic swoje
                        zdanie.
                        > (ja wiem ze nie bede tego chciala-ale jakby mu sie
                        odwidzialo to chcialabym
                        > zeby cierpial tak jak ja teraz)

                        Ja nie wiem, czy on zmieni zdanie, czy nie zmieni...
                        Problem w tym, ze ty sama myslac o tym bez przerwy
                        zadajesz sobie bol i rozdrapujesz wszystkie rany.
                        A nawet jesli odegralabys sie i on by cierpial to co
                        z tego? Troche zlosliwej satysfakcji i tyle...
                        Ja juz pare rzeczy w zyciu przeszlam i wiem jak to jest,
                        wiec sie nie obawiaj -to co mowie to nie jest takie
                        sobie moje glupie gadanie, tylko to czego nauczylo
                        mnie zycie a czym teraz probuje sie z toba podzielic...
                        • ja_nek Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 16:17
                          Facet jest dziwny, za przeproszeniem taka "baba w spodniach", ni to ni tamto.
                          Szkoda nerwów.
                          Twój obecny priorytet to ta sesja. Udowodnij sobie, że sama potrafisz sobie
                          poradzić z tym pomimo tego zawirowania. Takie zwycięstwo, a bardzo podnosi na
                          duchu. Zrób to dla siebie.
                          Nie próbuj się odgrywać, nie w tym rzecz, żeby mu dokopać. Niech sobie idzie
                          swoją drogą. Taka zemsta pozostawia jak sądzę więcej pustki niż satysfakcji.
                          Warto kochać całym sercem, ale niektórzy tego nie doceniają.
                          Uczucia będą istnieć tak długo, jak długo będziesz myśleć, że może on wróci,
                          zmieni się, powie "kocham" itp. Z chwilą, kiedy przyswoisz sobie, że to nie
                          nastąpi i nie warto, wtedy pryśnie i nadzieja, a po niej uczucia
                          Amen

                          Pozdrawiam
                          janek
    • rb13 Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 17.02.03, 21:44
      I cóż Janek ma racje ! Mężczyzni( och raczej chłopcy) pózniej dojrzewaja do
      miłości i to o jakieś pięć sześć lat póżniej od Was . Do conajmniej 25 lat mylą
      miłość z sexem, a to nie to samo!
      Zostaw tego dzieciaka z takim związku się nie trwa - tylko odstawia się men'a
      na boczny tor - do zapomnienia. Ale to boli - wiem . Ale boli chwilę .
      Co byś robiła z takim mało odpowiedzialnym " mężczyzną " przez całe życie .
      A życie to nie bajka niestety !Jest tam radość i ból, miłość i zwątpienie i to
      co tak ładnie ujęła Meduza dawanie siebie drugiej osobie. A to dopiero trudne.
      Pazdawaj egzaminy i potem czas na spotkanie tego prawdziwego mężczyzny a że
      czasem trzeba długo szukać . Och do jesieni (życia) jeszcze tak masz
      daleko !!!!!!
      • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: 141.46.230.* 21.02.03, 15:50
        wiesz masz racje-ale zdradze ci jego wiek-on ma 28 lat i wydawal mi sie
        dojrzalym psychicznie ale pomylilam sie jak cholera. wiem ze zmesta jest tu
        glupota-przynajmniej nie mam na to sily, ale chcialbym zeby znow mu sie
        odwidzialo i zapalal do mnie miloscia-czy to jeszcze mozliwe?
        • ja_nek Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 21.02.03, 21:37
          Nie chwytaj się iluzji, to powrót do huśtawki, która dużo psychicznie kosztuje.

          Pozdrawiam
          janek
          • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: 193.174.103.* 23.02.03, 16:36
            wiem ze to strasznie wplywa na moja psychike teraz , ale chcialabym zeby on
            przezyl to co ja teraz przezywam-taka niemoc, nie moge nic zrobic. wiem ze
            dalej mu sie podobam i jezeli chodzi o sex to jeszcze by na to poszedl. ale nie
            o to chodzi. chodzi mi o to ze mam straszne pragnienie odwrocenia naszych rol
            • ja_nek Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 23.02.03, 23:38
              Mściwa jesteś.
              Nie życz drugiemu, co to Tobie niemiłe. Niech sobie idzie z panem Bogiem.

              Pozdrowienia
              janek
    • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.03, 22:47
      ok,moze i tak. a mam pytanie-czy sadzicie ze po takim zwiazku mozna pozostac
      przyjacielami. oczywiscie ja nie bede zabiegac o ten kontakt. ale jezeli on sie
      odezwie? z drugiej strony mowil ze bardzo by chcial zebysmy mieli kontakt-wiec
      chyba to on powinien o to dbac. jezeli nic w tym kierunku nie zrobi to chyba
      znak ze gadal by sobie pogadac....
      • meduza4 Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil 25.02.03, 09:36
        I tu chyba sama udzielilas sobie odpowiedzi...
        A co do przyjazni -przeciez to takze od ciebie zalezy,
        czy chcesz, zebyscie po tym wszystkim byli przyjaciolmi.
        Przeciez nie masz obowiazku sie z nim przyjaznic i jesli
        z twojego punktu widzenia jest to zbyt trudne, albo nawet
        niemozliwe -mysle, ze nie warto sie przymuszac.
        A jesli jemu rzeczywiscie zalezy na kontakcie z toba
        to, przynajmniej moim zdaniem, sam powinien o ten
        kontakt dbac.
        • Gość: kaja Re: do janka,messji..pytalam kiedys czym jest mil IP: 141.46.230.* 25.02.03, 14:12
          no wlasnie.ja napewno nie wykonam pierwsza jakiegokolwiek ruchu. a jak myslicie
          ile czasu musi minac az on sie odezwie. wiem ze na to nie ma reguly...ale moze
          ktos ma jakies doswiadczenie.
          przedewszystkim dziekuje wam za wasze wypowiedzi.
          caly czas mam sescje-trudno mi sie uczyc i skupic. i jak sobie czytam te posty
          to mi lepiej
          dziekuje
Pełna wersja