j#m 17.02.03, 11:45 "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"? Jak myślicie?... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: gb Re: Taka sobie myśl... IP: *.toya.net.pl 17.02.03, 12:31 Ja myślę: Czy żyję po to, żeby myśleć, czy też myślę dlatego, żeby móc żyć? Może najpierw ten problem rozważmy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wika Re: Taka sobie myśl... IP: *.abo.wanadoo.fr 17.02.03, 13:31 Mysle, ze aby zyc trzeba myslec. Poczawszy od funkcji podstawowych , takich jak odzywianie, trzeba najpierw pomyslec. Przyklad: zjem kotleta schabowego . Mysle, ze zjem kotleta schabowego, wiec albo wychodze z domu do najblizszej garkuchni, zamawiam i zjadam. Jest inny wariant: kupuje w sklepie, otaczam w panierze, smaze i zjadam.Przedtem aby nabyc moj kotlet schabowy potrzebuje pieniedzy( jesli kotleta nie ma u mojej mamy, albo jesli nie ma mojej mamy), musze wiec zarobic na moj kotlet schabowy. To zmusza mnie do nowej mysli "jak". Wiec aby zarobic na moj kotlet schabowy ide do szkoly, ktora nie bardzo zmusza mnie do myslenia, ale jednak, potem zdaje egzamin na wyzsza uczelnie(tutaj troche musze pomyslec), chodze szesc lat na uniwersytet, zdaje trudne egzaminy(tutaj duzo mysle), dostaje dyplom. Mysle , ze znajde prace zgodnie z moim wyksztalceniem, ale tutaj myslenie zawodzi mnie(wciaz mysle o kupieniu mojego kotleta schabowego).Myslac ze znajde prace, szukam ogloszen w gazetach, odwiedzam biuro zatrudnien, wszystko daremne. (kotleta wciaz nie kupilem). Mysle , ze kotleta schabowego nie zjem , jesli nie wyemigruje, ale to jest zupelnie oddzielna historia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gb Re: Taka sobie myśl... IP: *.toya.net.pl 17.02.03, 19:07 Wybacz Wika, ale moim zdaniem, nie myślisz :))) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka gb, jak mogla/es? 11.03.03, 12:46 Wika nie martw sie! Rywin zapłaci za te obraze. Jestem z Toba. Gość portalu: gb napisał(a): > Wybacz Wika, ale moim zdaniem, nie myślisz :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Odys Re: Taka sobie myśl... IP: *.bydg.pdi.net 17.02.03, 13:41 j#m napisała: > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"? > > Jak myślicie?... a ja to sobie mysle, ze zyje zeby zyc i kocham aby kochac... Nie lubie sobie zbytnio komplikowac tego co z natury swojej jest proste Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Taka sobie myśl... 17.02.03, 16:03 Według mnie kochamy po to, aby żyć. Pełniej żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dominika Re: Taka sobie myśl... IP: *.rene.com.pl 17.02.03, 18:58 zgadzam sie z Jankiem i zastanawiam sie skad tyle w nim madrosci zyciowej (poczytalam sobie jego wypowiedzi na rozne tematy)..a moze Wy wiecie cos wiecej na jego temat.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Janek nasz ..........kto?:) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 17:31 Dominika, też go czytam (prawie zawsze z przyjemnością) i coraz więcej poznaję i nie zastanawiam się nad tym skąd tyle tej mądrości itp., tylko dlaczego więcej takich facetów nie ma na tym świecie. Janek, prawie zawsze udaje ci się zaspokoić virtualnie mój niezaspokojony mózg ( bez skojarzeń! ) pozdrawiam ze słonecznej w......y lula Odpowiedz Link Zgłoś
j#m Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 01:11 To dla Ciebie życie jest proste? Fajnie... Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Taka sobie myśl... 17.02.03, 16:03 j#m napisała: > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"? Trudno powiedziec, ale kiedy kocham -wiem, ze naprawde zyje:) Odpowiedz Link Zgłoś
m234 Re: Taka sobie myśl... 17.02.03, 19:39 właściwie można żyć choćby po to tylko by co wieczór gasić światło w pokoju. dla każdego wymiar pełni życia jest inny. ja mogę powiedzieć że dla mnie życie dla kogoś kto poznał smak prawdziwego uczucia nigdy nie będzie już bez tej drugiej osoby pełne. jeśli znajduje się własne dopełnienie w innym człowieku to drzwi duszy raz otwartych nie sposób zamknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Do Dominiki 17.02.03, 19:56 Najlepiej dowiadywać się u źródła:) Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dominika Re: Do Dominiki IP: *.rene.com.pl 17.02.03, 23:43 ..masz racje:)..to pewnie skutek zbyt duzej ilosci kieliszkow, ktore dzis napelnialam winem..i rozmyslam..najpierw wydawalo mi sie, ze o niczym, potem stwierdzilam, ze jest inaczej..pozniej poczytalam sobie Twoje madre slowa w odpowiedziach na rozne watki..i zadumalam sie ...chyba niewielu takich mezczyzn mozna na codzien spotkac.a moze kobiety nie potrafia ich dostrzec..pozdrawiam.dominika Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Do Dominiki 18.02.03, 01:11 Gość portalu: dominika napisał(a): > ...chyba niewielu takich mezczyzn mozna na codzien spotkac.a moze kobiety nie potrafia ich dostrzec.. Nie zauważacie, bo nawet nie zaczynacie się wsłuchiwać. Najpierw patrzycie, a potem słuchacie. Jak mężczyźni, z tą jedną różnicą, że my mężczyźni dla odmiany najpierw patrzymy, a niewielu z nas później słucha:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Re: Do Dominiki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 17:36 oj Janek, nieprawda, najpierw słuchamy potem patrzymy oczywiście wszystkie ble ble o wygladzie też wchodzą w grę, ale zawartość głowy i serca stoją na pierwszym miejscu....to moje motto z jakimi kobitkami ty miałes do czynienia?! okropne jakieś były chyba?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieważne_kto Re: Taka sobie myśl... IP: 213.17.172.* 17.02.03, 23:52 I tak i tak. Pierwsza część to nasza fizjologia. Druga to nasze człowieczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
j#m Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 01:09 Gość portalu: nieważne_kto napisał(a): > I tak i tak. Pierwsza część to nasza fizjologia. Druga to nasze człowieczeństwo A mi się wydaje, że zupełnie na odwrót.... Człowieczeństwo wg mnie to właśnie dawanie, ofiarowywanie siebie innym (pierwsza część), a druga to fizjologia. Na przykład przedłużenie gatunku. Ale ilu ludzi tyle opinii :-). Myślałam, że jak przeczytam wasze przemyślenia na ten temat to mi się choć troszkę rozjaśni... A tu dalej ciemno... Być może nie da się oddzielić jednego od drugiego? Może do pełni życia (szczęścia?) potrzebujemy ich obu? W równowadze? A jeśli chodzi o myślenie: apostoł powiedział "jeśli posiadłbym wszelką wiedzę a miłości bym nie miał, byłbym niczym". Mimo wszystko (chociaż to bardzo ryzykowna teza) ale mimo wszystko - nie myśląc da się jakoś przeżyć (na przykładzie Wiki można nawet stwierdzić, że myślenie może to życie znacznie utrudnić a wręcz uniemożliwić z racji śmierci głodowej ;-)). Ale nie kochając jest o wiele trudniej żyć... Prędzej czy później zawsze pojawi się myśl - po co, dla kogo to wszystko co robię? Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 01:16 Ci ci nie kochają myślą, że jest im łatwiej. Poza i chęć przekonania samego siebie. Nic więcej. Niewiedza jak miłość ubarwia życie - ułatwia je. Bo nie wie się co się traci. Tak na marginesie:) Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia35 Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 02:40 Czytam Twoje wypowiedzi, porady, komentarze i oczywiście jestem pod wrażeniem (jak większość forumowiczek). Ale nie o to chodzi. Tak sobie myślę, że sprawdziłbyś się w roli doradcy od spraw romantycznych w magazynie dla kobiet. Podejrzewan też, że konsekwencją Twojej obecności w takim magazynie byłyby zwiększone nakłady. A może Wysokie Obcasy??? Tak po znajomości... Nie wiem czym się zajmujesz zawodowo, ale stawiam na nauki ścisłe. Potraktuj moje rozmyślania jako komplement. pozdrawiam zuzia Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 14:10 W Wyborczej? Jeszcze bym musiał zeznawać przed komisją sejmową, okazywać bilingi:))) Nauki bardziej humanistyczne:) Za komplement pięknie dziękuję. Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieważne_kto Re: Taka sobie myśl... IP: 213.17.172.* 18.02.03, 10:30 Dziękuję. Moj komentarz to było pierwsze wrażenie. Po przeczytaniu Twojego spojrzałem drugi raz i myślę, że... też masz rację. A teraz spróbuj popatrzeć tak, jak ja to zrobiłem: żyjemy po to, by przedłużyć gatunek (fizjologia), kochamy, dajemy po to, by Żyć (człowieczeństwo). Mam wrażenie, że powiedzieliśmy to samo. Pewnie prawda jest zawarta w Twoim stwierdzeniu, że jednego od drugiego nie sposób oddzielić. Pytanie, czy w ogóle należy wszystko dzielić na autonomiczne części. Może się okazać, że po ponownym poskładaniu zostanie kilka śrubek, które błędnie uznamy za zbędne. Odpowiedz Link Zgłoś
j#m Re: Taka sobie myśl... 19.02.03, 21:25 Rozkładać czy nie rozkładać? Oto jest pytanie... Myślę, że gdyby nie zastanawianie się nad zawiłościami naszego życia to czy moglibyśmy być w pełni liudźmi? I zapewne nie byłoby paryu wątków nw tym forum (i nie tylko tym). Chyba warto się zastanawiać nad tym co nas otacza, co czujemy i dlaczego. Ale życie nie może polegać tylko na zastanawianiu się ;-). A co do śrubek: może jakieś zostaną ale zawsze można którąś z nich schować do kieszeni, na lepsze czasy lub ofiarować komuś. Bo może innym będą bardziej potrzebne niż nam? A może dając komuś śrubkę otzrymamy w zamian coś innego? Na przykład nakrętkę? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieważne_kto Re: Taka sobie myśl... IP: 213.17.172.* 20.02.03, 00:06 Rozkładać, rozkładać. Sam to robię raz po raz (a choćby w tym moim błądzącym wątku). Chyba sam sobie trochę zaprzeczyłem. Pewnie miałem na myśli tzw. szufladkowanie - a tego to już na pewno przesadnie czynić nie warto. Ze śrubkami wniosek niegłupi. Czasem się jeszcze można załapac na podkładkę... No, na dzisiaj tyle. Proza życia tak mi dzisiaj dała w kość, że jestem wykończony. Marzę o ciepłym wyrze bez śrubek i podkładek. ;-)))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
j#m Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 00:41 Nie, nie tylko nie szufladkowanie, stereotypowe myślenie itd.! Zdaję sobie sprawę, że po to stosuje się stereotypy by łatwiej było poruszać się w tym świecie. Tak jest znacznie prościej - dać etykietkę, otrzepać łapki i nie zajmować się tym już więcej. Ale to znacznie zubaża życie... i rzadko kiedy jest zgodne z prawdą. Życzę miłych snów! :-) P.S. A nie dałoby się czegoś zrobić z Twoim nickiem? Przecież to bardzo_ważne_kto. Gdybyś nie był tym kim jesteś to nie czułbyś tak jak czujesz i również Twe słowa byłyby inne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieważne_kto Re: Taka sobie myśl... IP: 213.17.172.* 20.02.03, 21:06 A pewnie, że by się dało, tylko trochę nie wiem, jak to zrobić. Już raz tłumaczyłem, że nie ma w tym moim "imieniu" (jak ja nie znoszę tych przeklętych myszy!.. to znaczy nazwy "nick") żadnej ideologii. Ot, po prostu ciąg znaków - taki dobry, jak każdy inny. j#m też niewiele o Tobie mówi. Messja, jayne, apf... Rzadko ktoś siebie w wirtualnym świecie nazywa dosłownie i zgodnie z prawdą. No więc uznałem, że (jak to już raz napisałem) nieważne_kto - ważne_co. Prawdę mówiąc zupełnie się nie spodziewałem, że "nieważne_kto" wzbudzi aż tak gwałtowne reakcje, bo od razu bym wymyślił coś inego. Już się nawet publicznie przedstawiłem: Sergiusz. Stąd to S. w podpisie (jak nie zapomnę...). W zasadzie mogę się przechrzcić na stałe na Sergiusza, tylko nie wiem, czy nie zostanę wzięty za kogoś innego, a tego nie chcę. A "wywiesić" ogłoszenie? To tak, jakbym był jakąś znaną i zarozumiałą publiczną osobą. Brrrr... S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieważne_kto o szufladkach IP: 213.17.172.* 20.02.03, 21:37 Tak, tak - to chyba nasz współczesny świat tak nas wychowuje, że chcemy miec wszystko poukładane, uporządkowane i opisane na przyklejonej etykiecie. Czy zauważasz, jak wszystko się staje do siebie podobne? Standaryzacja rzeczy, standaryzacja myśli, standaryzacja sposobu spędzania czasu, standaryzacja uczuć. Twoje "tytułowe" pytanie jest, moim zdaniem, tyleż proste, co bardzo ważne i potrzebne. W pierwszym odruchu próbuje się na nie odpowiedzieć w standardowy, "szufladkowy" sposób: "A jest lepsze, niż B", albo odwrotnie. A po głębszym przyjrzeniu się, po chwili refleksji i rozmowy okazuje się, że odpowiedź nie jest taka prosta. A z B są tak bardzo ze sobą zaplecione, że nie da się ich rozdzielic i schować do oddzielnych pudełek. To daje dużo do myślenia i każe przystanąć w naszym codziennym pędzie, którego skutkiem jest stopniowe okrawanie naszego świata z tego, co tworzy jego piękno - różnorodności. S. Odpowiedz Link Zgłoś
j#m Re: o szufladkach i nie tylko.... 21.02.03, 01:28 Aż przyjemnie posłuchać tego co masz do powiedzenia :-). Coż, nie skladałabym wszystkiego na karb współczesnego świata. Nie sądzę żeby dawniej bylo pod tym względem o wiele lepiej. To tak naprawdę od ludzi zależy jaki typ myslenia i dlaczego reprezentują. Ale rzeczywiście jeśli chodzi o stereotypy to pod pewnymi względami teraz jest lepiej a pod innymi gorzej. Jest większa tolerancja, mniej się boimy "innych", ale z drugiej strony panują "mody" - na słuchanie tego samego, podobne zachowania niekoniecznie godne pochwały itp. To jest "cool", tamto "obciach" bez żadnej samodzielnej refleksji na ten temat; coś w rodzaju "owczego pędu". Potem następuje swoista uniformizacja... Dyskusję na temat Twego.... internetowego_imienia widziałam, czytałam i postanowiłam kuć żelazo póki gorące ;-). Bo, z całym szacunkiem, ale nadal bedę się "upierać" przy swoim :-). Ważne "kto" ponieważ "co" nierozłącznie się z tym wiąże. To tak jak z treścią i formą. Jedno określa drugie i dopiero razem tworzą pełną całość. Mój nick... To po prostu inicjały, nie ma w nim nic zagadkowego. Czy coś o mnie mówi? Może mam zbyt małą wyobraźnię, żeby wymyślić coś "lepszego"? ;-)). A może wolę się podpisywać w ten sposób ponieważ ma to jednak jakieś umocowanie w rzeczywistości. Niestety, wkrótce będę musiała go zmienić gdyż jest... nietypowy :-(. To również w jakiś sposób wpisuje się w dyskusję o standaryzacji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: o szufladkach i nie tylko.... IP: 213.17.172.* 21.02.03, 18:43 To ja, nieważne_kto. Pierwszy krok zrobiony, zobaczymy co będzie dalej... Wcale nie chcę powiedzieć, że nie lubię świata, w którym żyję. Przeciwnie - bardzo się cieszę, ze tu jestem. Mało tego, nie twierdzę że standaryzacja i unifikacja to coś jednoznacznie złego. W końcu to dzięki temu, że istnieje pewien standard przesyłania danych, możemy ze sobą "rozmawiać"... Dzięki umasowieniu i ujednoliceniu różnych dóbr, stały się one powszechnie dostępne, co sprawiło, że życie jest dużo łatwiejsze niż było kiedyś. Ale, ponieważ można dość "sprawnie" żyć nie wkładając w to wielkiego wysiłku (pomijając wysiłek wkładany w zwiększanie zasobności konta bankowego), ludzie przestają się starać tworzyć coś własnego. Po co kreować swoje indywidualne, niepowtarzalne otoczenie, jeśli można zajrzeć do katalogu i powielić wzorzec? Po co mieć własne zdanie, jeśli wystarczy przeczytać poradnik "Jak żyć"? Po co mówić pełnymi zdaniami, jeśli można użyć powszechnie zrozumiałych słów - kluczy? W dodatku, żeby skorzystac z "gotowca", trzeba najpierw wszystko zaklasyfikować. Rezultat: powszechne "szufladkowanie" i ograniczanie wypowiedzi do krótkich, suchych komunikatów. Nie załamuję z tego powodu rąk, nie powtarzam "a za moich czasów...", nie twierdzę, że świat się kończy. Jest, jaki jest. Dobry, bo wygodny. Zły, bo często (ale przecież nie zawsze) tą wygodą zubażany. A ja się staram złapać optymalną równowagę. Uff, było poważnie. A teraz: :-)))))))))))))))))))) A właściwie dlaczego MUSISZ zmienic swoje j#m na coś innego? Ciebie chyba nie "prześwięcono" tak, jak mnie? Pozdrowieństwa! S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: o szufladkach i nie tylko.... 24.02.03, 00:43 Witam po małej przerwie :-). Ja również w nowym "wcieleniu" ;-). Trochę dziwnie się czuję... Niby ta sama osoba a jakby nieco inna... Bardzo mnie cieszy fakt, że podoba Ci się świat w którym obecnie się znajdujemy. Już myślałam, że nasza rozmowa będzie się skłaniać ku gloryfikacji przeszłości, czego nie znoszę. Mam wrażenie, żę większość ludzi z którymi rozmawiam cierpi na jakąś odmianę amnezji. Kiedyś było super a teraz jest do niczego, taaaa... Niestety, jako notoryczny leniwiec (ależ to byłby nick dla mnie! ;-))) nie mam nic przeciwko wygodzie. A wygoda intelektualana... cóż, nawet jeśli nie ma problemów, to sama je sobie stworzę bez problemu więc nuda w żadnym wypadku mi nie zagraża... Mój nick musiał ulec zmianie z powodu ujednolicania kont portalu gazeta.pl. Forumowicze nie mieli z tym nic wspólnego chociaż większość przekręcała go jak mogła ;-). Naprawdę czułeś się "prześwięcony"? Ja tylko grzecznie pytałam... Nie było moim celem prześwięcanie Ciebie :-(. Pozdrawiam :-))))))))))))))))))))))) jmx Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz czas przeszły, czas przyszły, czas stracony IP: 213.17.172.* 24.02.03, 19:49 A u mnie to chyba raczej powrót do właściwego wcielenia, więc całkiem mi nieźle. Zwłaszcza, że imię nie jest sfałszowane. Gloryfikacja przeszłości? Brrr, nigdy! Oczywiście to zapewne naturalne, że człowiek z rozrzewieniem wspomina czasy, kiedy był "piękny i młody", ale przenoszenie tego na całe czasy to już nieporozumienie. Żadne czasy nie są ani idealne ani beznadziejne. Każde są, jakie są. Mój sposób na życie jest być może prymitywny, ale daje mi dużo radości. Otóż staram się wykorzystywać jak najwęcej pozytywnych stron chwili obecnej, a jednocześnie możliwie obiektywnie patrzeć na strony negatywne. W ten sposób mogę i lubić świat, w którym żyję, i mieć nie kończący się materiał do przemyśleń. Czyli... jak nie mam problemów, to je sobie stworzę bez problemu... Bardzo mie się spodobało. Twoje? "Prześwięcał" mnie kto inny, ale i wtedy się nie poczułem urażony. Rozegrałem niewielką bitwę na ozory, a to akurat lubię. Jak się ludzie tylko zgadzają i zgadzają, to w którymś momencie zaczyna wiać taką nudą, że aż się robi nudno. Najlepsze życzenia z okazji imienin Sergiusza! ;-)) S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: czas stracony.... 25.02.03, 01:45 Daawno, daaaaawno temu... też podpisywałam się prawdziwym imieniem ale jeszcze nikt wtedy nie śnił o logowaniu się na portal ;-). No i było to inne forum. Tak to naturalne, że człowiek wspomina kiedy był "piękny i młody", należy dodać również - głupi. Niestety ta ostatnia cecha zostaje niektórym do końca życia... jak niżej podpisanej ;-))))))) - powinno być tak ;-(((((((. Wraz z upływem lat człowiek staje się coraz starszy, coraz więcej doświadczeń ma na koncie i spostrzega, że i "przyzwyczajenie" do popełniania starych błędów nie mija... Ciekawe dlaczego? Nie udało mi się jeszcze odnaleźć odpowiedzi na to pytanie. A czasu coraz mniej... Nie da się w nieskończoność "zaczynać od nowa", naprawiać, nadrabiać.... Sił coraz mniej (i chęci) a garb rośnie. Więc problem jest jeden, duży ale za to pączkujący i jakże bogaty w kosekwencje! Nie ma czasu na nudę. A o czasach myślę podobnie, tylko jest problem z cieszeniem się chwilą, ale - pozwolę się pochwalić ;-) - jest z tym lepiej niż było kiedyś. Ale poważnie się zrobiło... To teraz: biję się w piersi (słyszysz jak dudni? mam nadzieję, żę Cię nie obudziłam ;-)), że nie spojrzałam w kalendarz... WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!! :-)))))))))) O problemach moje (miło mi, że Ci się spodobało) a co do walk to i mnie się zdarzało tu i ówdzie "pomielić ozorem" ;-)))). Dyskusje na argumenty tak ale nie wszyscy potrafią... Niektórzy są zbyt przewrażliwieni na swoim punkcie żeby dostrzec meritum sprawy i wszędzie doszukują się ataków personalnych. Wtedy taka rozmowa bywa trudna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: o szufladkach i nie tylko.... IP: 213.17.172.* 21.02.03, 18:49 Jeszcze raz zajrzałem do twojego listu i coś mi się przypomniało. Moda to chyba jedna z tych rzeczy, których najbardziej nie lubię. To dobrowolne wtapianie się w tłum i pozbawianie własnej indywidualności. Moda na czarne buty? Cały świat na czarno. Okropność, nuda, monotonia. Niestety, moda dotyczy też zachowań. Moda na "twardego faceta", moda na "słodką idiotkę", tylko się spróbuj wyłamać! A fe! S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: o szufladkach i nie tylko.... 24.02.03, 00:47 I jeszcze słówko: niestety notorycznie wyłamuję się z mody na "słodką idiotkę"... No, tak po prawdzie to jeszcze "idiotka" może jakoś by mi wyszła...ale "słodka"? Nigdy w życiu! ;-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: o szufladkach i nie tylko.... IP: 213.17.172.* 24.02.03, 19:22 Ha, ha, ha... Szczerze się uśmiałem. Sam już nie wiem, czy gorsza "słodka", czy "idiotka". I jedno i drugie to okropność, a połączenie - zgroza! Moje (miało być nieco ironiczne) "spróbuj się wyłamać" nie było do skierowane bezpośrednio i wyłącznie do Ciebie, tylko do każdego, kto nie lubi średniactwa i przeciętności. Wyłamuj się, wyłamuj. Sam to robię z uporem godnym lepszej sprawy. Czasem jestem przez to uważany za dziwoląga, ale całkiem mi z tym dobrze. Przynajmniej wiem, że ja to ja. S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: ;-))) 25.02.03, 02:03 Absolutnie nie musisz się tłumaczyć z ironii! Wiem, że nie miałeś nic złego na mysli i, że to nie było o mnie. No, teraz wyjdzie, że jestem nieskromna, więc napiszę: miałam nadzieję, że to nie o mnie ;-))). Złośliwa i auto/ironiczna też bywam więc... strzeż się! ;-) Życzyłabym sobie spotykać częściej takich "prymitywów" i "dziwolągów". Mądrzy ludzie mawiają, że swój swego zawsze wyczuje.... ;-))) A teraz, żeby nie było tak miło (i nudno!) proszę o odpowiedź na pytanie czemu uważasz, że to jest drętwe forum? Może mógłbyś je rozruszać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz ;-))))) i :-))))) IP: 213.17.172.* 26.02.03, 01:14 Trochę padam na nos, ale nie odmówię sobie przyjemności napisania kilku słów. No więc zaczynam... Ironi, autoironii i cietego jęzora strzec się nie mam zamiaru. Mój ozór potrafi być też niezgorszy i szczególnie cenię tych, którzy potrafią to docenić, a nie przyjmować wszystko jako osobistą urazę. A jeśli potrafią mi się tak odciąć, że muszę uruchomić ostatnie rezerwy szarych komórek, żeby się utrzymac na powierzchni... ho, ho to dopiero jest radość! Tylko cała rzecz w tym, żeby wyczuć tę granicę, kiedy się zaczyna kogoś trafiac w NAPRAWDĘ czułe punkty. Tej granicy, moim zdaniem, nie wolno przekroczyć, jeśli sie nie chce trafianej osoby stracić. Dlaczego uważam, że forum jest drętwe? Hm, na początek powiem, że nie jest to wypowiedź należąca do tych, z których jestem bardzo dumny. Napisałem to chyba w jakiejś swojej nie najlepszej chwili. To nie znaczy, że się wypieram swoich słów, że chcę zaprzeczyć sobie. Co mi się "nie widzi" napiszę za chwilę, ale przyznaję że wejście do kogoś jako gość i przesadnie szczere wypowiadanie sie na temat tego, co się zastało, nie było najszczęśliwsze. Zwłaszcza, że rzeczywistość zweryfikowała moje stwierdzenie. Zastanawia mnie tylko, dlaczego tylko jedna osoba (tzn. Ty) zareagowała na moją krytykę. Spodziewałem się gromów, a nie spadł nawet mały deszczyk... A co mi się "nie widzi"? Otóż mam wrażenie, że znakomita większość wypowiedzi sprowadza się do krótkich komunikatów o nieszczęściach, które spotkały ich autorów, i do krótkich życiowo - psychologicznych porad (przyznaję, często bardzo celnych i cennych!). Brakuje mi tej "romantycznosci", która jest w tytule forum. Być może bierze się to znowu z mojego pokręconego charakteru, który każe mi rozumieć wszystko po swojemu. Bo "romantycznie" to dla mnie niekoniecznie nieszczęśliwie i łzawo. Dla mnie romantycznie jest wtedy, kiedy poznaję drugiego człowieka, kiedy zaczynam rozmawiać, współ-czuć i współprzeżywać. Kiedy zaczynam mówić coraz bardziej szczerze, kiedy czuję, że rozmówca daje mi też coraz większy kawałek swojej szczerości. To nie znaczy, że się zawsze ze mna zgadza. Kłócić też się można romantycznie. Byle pełnymi zdaniami. Byle te zdania były własne. I byle by ich celem nie było bezinteresowne "dowalenie" drugiej stronie. A świece, blask księżyca, łagodna muzyka? Cudownie jeśli są - ale nie ZAMIAST, tylko jako miłe i piękne uzupełnienie. Napisałem, że rzeczywistość zweryfikowała moje ostre stwierdzenie. No cóż, wymiana myśli z Tobą jest jednym z kilku tego przykładów... Nieraz się już zastanawiałem, czy może po prostu to ja tutaj nie bardzo pasuję ze swoimi dłuuuugimi listami, niekoniecznie o nieszczęśliwej miłości. Być może lepsze dla mnie byłoby jakieś forum o nazwie "wieczorne rozmowy"? Co do rozruszania, to nie, nie ja. Marny ze mnie rozrusznik i raczej (jak widać) prześmiewca i nudziarz. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio do Sergiusza IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.02.03, 16:51 witaj nie spadł deszczyk, gdyż może wszyscy stulili uszki i zastanawiają się nad twymi słowami........... co do romantyczności popieram, ale weź poprawkę, że ( nie liczyłam co prawda ) chyba większość tutejszych osób to ludzie młodzi lub bardzo młodzi, którzy albo nie umieją (bo nie nauczyli ich rodzice lub sami się nie nauczyli bo nie mieli skąd lub są na taka edukację odporni!) albo nie chcą ( obawiają się nawet virtualnego obnażenia swego ja, może przez to poznaliby lepiej siebie, a nie chą, ...gdybam sobie ) dłużej wypowiadać się w temacie emocji, uczuć, chrakteru część z wypowiedzi zamieszczanych tutaj kwalifikuje się bardziej na fora związane z innymi sferami życia, ale jak sam przyznajesz niektóre warto poczytać są dobre, jak dobra z kimś fascynującym rozmowa lub wciągajaąca książka, po lekturze, której zamykasz oczy i zastanawiasz się nad swym życiem, co do ranienia - ufajmy, że wsród nas jest mało poranionych lub małostkowych krytyka szczera powinna byc motywująca, ale trzeba być skłonnym do dialogu co do długości grafomańskich monologów ( mój ) nie przesadzaj, nie wszyscy umieją długo o sobie pisać, nie mają predyspozycji..itp ale jeśli sie pojawiają też nie zawsze są warte tej ilości słów ( nie twój )......... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: do Sergiusza 26.02.03, 17:43 Przyczyna drętwości forum tkwi moim zdaniem m.in w tym, że sporo ludzi tu się zna, wypowiadało sie na różne sprawy i powstaje wrażenie, że jedni myślą, że drudzy wiedzą, co Ci pierwsi myślą. Ażeby forum tętniło życiem potrzeba mu wielu uczestników, wtedy każdy coś wnosi. Jeśli tego nie ma, pojedyncze osoby nie dadzą rady rozruszać forum. Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz tym razem do Janka IP: 213.17.172.* 26.02.03, 23:46 Tak, myślę że masz bardzo dużo racji. Ja tego nie chciałem powiedzieć, jako gość chyba nie powinienem. Już i tak wystarczy mojego wcześniejszego kija w mrowisko wetkniętego. Mam tylko nadzieję, że z samej mojej ciągłej tutaj obecności widać, że wcale nie mam tak bardzo złego o forum zdania. Przeciwnie - "spotkałem" tu kilka osób, z którymi wymiana myśli była prawdziwą przyjemnością. I mam nadzieję, że tych osób będzie jeszcze więcej. Pozdrawiam chyba najlepszego psychologa, jaki na tym forum "mieszka"... S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz tym razem do Janka IP: 213.17.172.* 26.02.03, 23:48 Tak, myślę że masz bardzo dużo racji. Ja tego nie chciałem powiedzieć, jako gość chyba nie powinienem. Już i tak wystarczy mojego wcześniejszego kija w mrowisko wetkniętego. Mam tylko nadzieję, że z samej mojej ciągłej tutaj obecności widać, że wcale nie mam tak bardzo złego o forum zdania. Przeciwnie - "spotkałem" tu kilka osób, z którymi wymiana myśli była prawdziwą przyjemnością. I mam nadzieję, że tych osób będzie jeszcze więcej. Pozdrawiam chyba najlepszego psychologa, jaki na tym forum "mieszka"... S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz uszka IP: 213.17.172.* 27.02.03, 00:06 Mam nadzieję, że jednak nikt uszek nie stulił. Bicie po łapkach i nacieranie uszek to nie jest to, co lubię i zamierzam robić. Mimo wszystko mam nadzieję, że mi jednak, przypadkiem, tak nie wyszło. Tak już mam, że okropnie bardzo lubię sobie usiąść, podumać, a potem popisać, pogadać, albo i jedno i drugie Sam się czasem zastanawiam, do jakiego stopnia moje gadulstwo daje się wytrzymać. A Twoją dłuższą wypowiedź przeczytałem z przyjemnością. Nie samokrytykuj się tak strasznie, nie masz powodu. ;-)))))))))))))))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Re: uszka łapki i pazurki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 13:15 czy nie powinieneś o takiej porze smacznie spać? właśnie okropne!okropne twe siedzenie, rozmyślanie i gawędzenie, przez nie właśnie popadam w miłe zamyślenie, które wcale nie robi dobrze mojej pracy... pewnie reszta żeńskiego forum zaraz mnie ukamienuje przecinkami, ale pisz mniej, wtedy więcej popracuję!!!:))))) a tak mówiąc serio jeden nasz rodzimy rockowy wykonawca śpiewał, że w życiu ważne są tylko chwile... dla mnie rozmowy m.in. to te własnie chwile... wymiana myśli pomiędzy bratnimi duszami bywa jak olśnienie, wtedy staje się jasne to, co było zawiłe i ciemne, czujesz siłę, która może unosić góry codzienność nie daje nam wielu takich rozmów, codzienność to pęd lub stagnacja, w zależności od tego , jakie kto wiedzie życie.......ale gdy nastąpią.......potrafią ten pęd zatrzymać na sekundę trwającą wieczność po to, byśmy zrozumieli nasze życie...stagnację przerywa jak ryk burzy milczenie...daje chęć do działania ja jestem niemal uzależniona od takich rozmów, gdy trwają czuję się jakbym poznawała wielkie tajemnce naszego istnienia, potem nie mogę spać, bo mi szkoda snu, gdy w głowie i sercu takie się kotłują emocje kiedyś pisałeś, że zgoda bywa nudna, ale w sensie tego j.w. myślę, że bywa fascynująca i budująca, tym bardziej, że w tych czasach zwariowanych ludzie mniej się ze sobą zgadzają, walczą dla samej walki i adrenaliny, nie umiejąc czerpać jej z kompromisu lub porozumienia wracam do pracy i pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Chrrrrrr... IP: 213.17.172.* 27.02.03, 14:21 Pewnie, że powinienem spać w nocy. Tak by było zdrowiej, systematyczniej, układniej, zwyczajniej... Nigdy! Dziękuję za miłe słowa. Gdzie te pazurki??? Jeśli nocne gadanie kłóci się z nocną pracą, tym gorzej dla pracy. Praca nie zając, (niestety) nie ucieknie. Z niemałą radościa odkrywam że, wbrew pozorom, na świecie jest całkiem sporo ludzi, którym szkoda czasu na spanie wtedy, kiedy można pogadać. Chociaż, nie powiem, spanie też baaardzo lubię. No niech mnie tylko ktoś spróbuje obudzić wcześnie rano! Obrzucam, czym popadnie. Co do zgody nudą podszytej... Wcale nie uważam, że zgoda = nuda. W żadnym wypadku! Cudownie jest móc się zgadzać, odkrywać wspólne myślenie, dochodzić do jednakowych wniosków. Niebezpiecznie robi się dopiero wtedy, kiedy ta zgoda jest stuprocentowa i bezmyślnie oczywista. Czyli według schematu: ja: A, a rozmówca: oczywiście, wspaniałe A. On: B, ja: naturalnie, Twoje B jest najlepsze na świecie. Jednak wolę, żeby czasem na moje B ktoś się zastanowił: B, czy b? Może on jednak stwierdzi, że B, albo ja, że b. Jeszcze jedna możliwość to nowe, wspólne C. A czasem można pozostać przy swoim i to wcale nie oznacza końca świata. Mam wrażenie, że uszanowanie cudzej odrębności często czyni więcej dobrego dla wzajemnych stosunków, niż ciągłe, często wbrew sobie, chodzenie "łapka w łapkę". No to znowu mi wyszło dużo i poważnie. Popadłem w gadulstwo. Tyle dobrego, że chociaż za dnia... Życzę Ci tzw. owocnej pracy, a w nocy - ciepłych snów. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Re: Chrrrrrr...chrrr, ale nie w tej chwili IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 16:02 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Pewnie, że powinienem spać w nocy. Tak by było zdrowiej, > systematyczniej, układniej, zwyczajniej... > Nigdy! Nigdy i precz!!!!!!!!!! układność i zwyczajność to sztylety prosto w centrum naszych-osobowości, indywidualności ja przez brak tych cech mam czasem kłopoty ze współpracownikami, czekają na nieobliczalne występy, których żródłem jest poprostu szczerość albo spontaniczność...same z tym problemy! systematyczność....cóż, bywa przydatna ( szczególnie w pracy lub w podlewaniu kwatów (moje biedulki umierają nie poznawszy dłuższej egzystencji, gdyby moja systematyczność równała się tej w nie podlewaniu ich, rosłyby niczym afrykańska roślinność)) słuchaj, nie zawsze systematyczność prowadzi do zdrowia-popatrz na palaczy:) nikotyny oczywiście!!! jakie to są cieplutkie sny?:)))))))))(nudniutkie?wrrrrrrrrr) o gorącej czekoladzie, kominku lub przy nim, w skwarze na plaży czy trzymając w ręku pluszowego misia? lubię też kocie pazurki, a ty? dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Obudziłem się! IP: 213.17.172.* 27.02.03, 22:43 Dobry przykład na temat systematyczności! Można jeszcze być, na przykład, przykładnie systematycznym pijakiem... Cieplutkie sny? Niech je każdu rozumie po swojemu. Dla mnie cieplutkie sny to takie, po których się nie budzę w dreszczach (ale też nie zlany potem - co właściwie stoi w sprzeczności z ich "cieplutkością"...). Nudniutkie? Nie. Ciekawe. Spokojne. Przytulne. Takich właśnie Ci życzę. Sobie, nieskromnie, też. Co do roślin, polecam kaktusy. Doskonale znoszą brak systematyczności. Kwitną rzadko, ale jakże pięknie! Niestety, w kotach lubię całego kota z wyjątkiem jego pazurków. Tu się nie zgadzamy. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio ratunku! wampir... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 09:06 o tej porze pobudka?uważaj!wyciągam z plecaka srebrne kołki i niech się strzeże twoje serce wampira, przebiję je i nie będziesz już czychać na nasze niewinne dusze.... kaktusy są nie dla mnie, za dużo kolców!! sny mogą być piękniejsze od życia lub straszniejsze (wczoraj oglądałam triller "krąg" i potem zastanawiałam się nad sensem mycia się (po co, skoro coś mi się w tej łazience może stać!:))) )ale na szczęście nic mi się takiego nie przyśniło-znaczy życzyłeś mi szczerze:) głuptasie!kocham kotki w całości,to była metafora miłego dnia ps. do innych: sergiusz zapomniał o pączkach czyli: on jest niczym św. hieronim w swej celi (jak na miedziorycie durera) i swe złote myśli przelewa na laptopa:) to moja wczorajsza wizja w odpowiedzi na jego sklerozę w sprawie pączków pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz wampir? kto? IP: 213.17.172.* 28.02.03, 21:37 Jeśli to ja, to poproszę o kilka pączków nadziewanych krwią niewiniątek. To normalne, że wampiry zapominają o tłustym czwartku - za to pamiętają o krwawej niedzieli... Nie laptop, tylko ogromne szare pudło przede mna stoi. Zawołanie XXI wieku: "Poeci do klawiatur!!!" S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: w kwestii formalnej - o wampirach 01.03.03, 21:30 Na wampiry działają kołki zrobione z osikowego drewna. Można również takiemu delikwentowi-wampirowi odciąć głowę i położyć w nogach, położyć go w trumnie plecami do do góry (nagminnie chowano tak ludzi w dawnej Polsce, ponoć ostatni taki przypadek miał miejsce jeszcze w latach 50-tych w okolicach... Bieszczad?), spętać kończyny łańcuchami albo położyć na niego ciężki głaz. Jeśli jednak wampirowi uda się wydostać to wtedy odstraszająco działają: woda święcona, pokruszona hostia (ale tu warunek! hostia musi być pokruszona przez kobietę o czystym i niewinnym sercu...), poświęcona kreda i czosnek... P.S. A skleroza jest najczęściej efektem źle zbilansowanej diety i miażdżycy;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz vampirus vulgaris L. IP: 213.17.172.* 02.03.03, 22:52 A wyobrażasz sobie wampira ze sklerozą? Toż taki biedaczek wsuwa zupkę pomidorową albo barszczyk z uszkami (niedomytymi) i myśli, że to jego ulubiona czarninka. Znasz wierszyk Walgórskiego o wampirku? Ten pechowiec przez przypadek wyssał pijaczka... ;-)))))))))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: vampirus vulgaris L. 03.03.03, 01:18 A to Kabaret Potem: "nie lubię wampirów jak jasna cholera, jak spotkam natrzaskam po ryju..." Gdyby wampir miał sklerozę to zginąłby w straszliwych męczarniach - zapomniałby się schować do trumienki przed wschodem słońca i ...... Rzecz jasna nie życzę Ci tego... to znaczy sklerozy, żeby była jasność. ;-))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: vampirus vulgaris L. IP: 213.17.172.* 03.03.03, 10:39 Dobra, dobra! Tylko jak po ryju, to w grubej skórzanej rękawiczce. Można sobie zrobić krzywdę o jego nieco wystający zgryz. A wtedy by się, skurczybyk, ucieszył! Obiadek z dostawą... Żeby była jasność? W trumience?????? ;-) S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio BASTA-sergio jadłeś te pączki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 15:52 czy nie?, bo ja ci kurierem wysłałam jedenego z dżemem różanym, drugiego z krwią niewinnego komara (fuj) skoro nie wampir to może chociaż Leone, z rewolwerem w dłoni i złotym sercu pod marynarką w prążki...(akcent romantico ze względu na obece tu forum) ja robiłam first time faworki i słuchajcie wyszły wyśmienicie szkoda, że nie w celi św. hieronima, tacy zacni mężowie to jednak żadkość:))) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Serge (fr) 04.03.03, 01:53 Oczywiście, że jasność!!!! Chciałbyś żeby taki wampir, poza sklerozą jeszcze oślepł? stukając w klawisze?... ;-) Do Luli: A fuj! Taki pączek nasiąknięty krwią... bleeee.... Nie ma to jak czyjaś ciepła szyjka z pewnym pulsującym miejscem za uchem... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Re: Serge (fr) Sergio (wł) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 12:27 jmx, no przecież mówię, że fuj, ale ta szyjka, mmmmmmmmm słuchaj może być i sergio i serge, ponoć i włosi i francuzi to boscy kochankowie chociaż wydaje mi się, że francuski byłby bardziej wyrafinowany i subtelny, a to lubię bardzo wyobraź sobie winnica za plecami przebiega czarna kicia powietrze nasycone zapachem ziemi, roślin niebo pełne gwiazd a księżyc tak srebrny, że oczy same mrużą się pod wpływem jego blasku a francuz mówi tyle pieknych rzeczy że serce topnieje z każdym słowem romans wisi w powietrzu atmosfera gęsta i przyjemna... resztę dopowiedz sobie sama bo ja nie chcę się rozmarzyć zobacz a nasz sergio tak napęczniał z dumy, że siedzi cicho:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Siergiej!!!!! (do luli i jmx) IP: 213.17.172.* 04.03.03, 13:21 Zza Buga! Wcale nie mapęczniał, tylko gada na tylu frontach, że mu już czasem literek brakuje. Wasze okropeczne rozważania trochę przypominają wykład, jaki misjonarz wygłosił ludożercom. Powiedział, że pożeranie ludzi ledwie opieczonych nad ogniskiem to barbarzyństwo. Należy ich powoli dusić w rosole, a następnie podawać na talerzu z frytkami i surówką. Smacznego!!! Papa, S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Sierioża... a może Serek? 05.03.03, 12:20 Obywatelu Siergieju Iwanowiczu! Wzywam was do porządku! Czyżbyście sugerowali, że nie interesują was delikatne, pachnące, szyjki pokryte delikatnym meszkem...??? Czyżbyście brali udział w jakimś spisku? Nie myślcie, że wam to ujdzie płazem! My, towarzyszu, wiemy wszystko... Do Luli: nie, on nie ucieka... on się tylko "wycofuje na z góry upatrzone pozycje". ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz prawie dobrze IP: 213.17.172.* 05.03.03, 12:36 Siergiej Stanisławycz. Te szyjki, no no... Przekąsiłbym jakąś, a tu tylko serek w lodówce. Taaa jest! Poprawię się! S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: prawie dobrze 05.03.03, 12:51 W krajach chrześcijańskokatolickich post dzisiaj więc serek jak najbardziej pasuje ;-))) Stanisłwycz powiadacie? Hm, hm... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Ser -g - i już IP: 213.17.172.* 06.03.03, 11:30 Otczestwo. Jesteśmy, towarzyszko, synem Stanisława, tak wyszło... A serek u mnie w lodówce mieszka zawsze i przede wszystkim. Tak więc poszczę sobie i poszczę.... mniam, mniam! ;-) S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: ;-))))) + :-))))) = ??? 27.02.03, 01:30 Ja też padam ale piszę ;-). Widzę, ze parę osób mnie już ubiegło w odpowiedzi na zarzuty względem tego forum. Cóż, nie sądzę, żeby przyczyna tkwiła akurat w "kładzeniu uszek" tylko.... w nieprzeczytaniu tego co napisałeś ;-). Ale to o wiele lepiej brzmi - pokładliśmy uszy po sobie i zastanawiamy się nad zasadnością takich słów, prawda? Jeśli się czasem głębiej dokopać motywacji naszych czynów to róóóżne rzeczy można znaleźć, niekoniecznie przyjemne... Tak prawdę mówiąc, gdy przeczytałam Twoją uwagę o forum, to... hm, trudno to opisać, ale jakoś na tyle się zdystansowałam do Ciebie i do całego wątku, że nie zdecydowałam się na napisanie czegokolwiek. Możesz być pewien, że potrafię docenić walory Twego "ozora" ;-). Ale ostatanie rezerwy... nie, aż tak krwiożercza nie jestem, chyba, że mnie ktoś doprowadzi do szewskiej pasji. Nie życzę Ci tego ;-). Czy to forum jest romantyczne czy nie? To zależy. Było parę takich wątków, jeszcze całkiem niedawno, o różnie rozumianym romantyzmie np. "Niekochanym", były też wątki "wierszowane", które też gdzieś odeszły w wirtualny niebyt... Ale to na ogół rzadkość. Rzeczywiście przeważają wątki o nieszczęściach, samotności, niedwzajemnionej miłości itp. Dla czytających może to być po pewnym czasie nużące. Ale ból piszących tu osób bywa czasem tak wielki, że nie dają sobie z nim rady, muszą gdzieś dać upust emocjom i czynią to właśnie na tym forum. Oczywiście idealnie byłoby gdyby takie wątki istniały w równowadze z innymi. Ale jak wiadomo, na tym świecie ideałów brak... Sama czasem czuję, że tu nie pasuję, że to "nie moja bajka". Ale jakoś jestem i na razie nie mam zamiaru znikać. A że jestem przeciwko szufladkowaniu to wcale nie uważam, że na dłuuuuugie (wcale nie nudne!) późnowieczorno-nocne rozmowy nie ma tu miejsca. Wręcz przeciwnie - jeśli rozumieć romantyzm jako pewne podejście do otoczenia i ludzi, jakiejś refleksji na temat życia i naszego w nim udziału, a nie jako przesłodzonego sentymentalizmu typu trzymamy się za rączki i patrzymy na księżyc - to wydaje mi się, że nie ma lepszego forum aby właśnie podzielić się z kimś swymi przemyśleniami, wrażeniami, czasem rozterkami na temat otaczającego świata i ludzi, z którymi się stykamy... "Dziwoląg", "prymityw", "prześmiewca", "nudziarz" - ładna kolekcja się nazbierała ;-). Ciekawe co jeszcze przyszłośc przyniesie? ;-))) Pozdrawiam i dobranoc :-) jmx P.S. Na tym forum byłam zawsze raczej oszczędna w słowach a tutaj tak się rozgaduję... aż mnie samą to dziwi. Potem sie okaże, że to ja jestem nudziarą ;-))). Jakbyś przysypiał przy czytaniu to napisz, spróbuję się powściągnąć ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: ;-))))) + :-))))) = !!! IP: 213.17.172.* 27.02.03, 11:22 Na razie nietypowo - krótko. Mam nadzieję, że jednak trochę mi sie udaje naprawić niezbyt dobre wrażenie, jakie zapewne pozostało u kilku osób po mojej krytyce forum. Cóż, jest trochę tak i trochę tak - w sumie pewnie to i dobrze. W każdym razie złych intencji nie miałem. To, że ktoś daje upust swojemu "źle na świecie" w żadnym wypadku nie kłuje mnie w oczy. Przeciwnie, bardzo dobrze, że ma gdzie. I bardzo dobrze, że otrzymuje w odpowiedzi mnóstwo krótkich i celnych rad i komentarzy. Może tylko byłoby warto czasem spróbować takiego kogoś "wciągnąć" w dłuższą wymianę myśli. Raz, to może mu bardziej pomóc, niż zadawanie lukrowanych pigułek (co nie znaczy, że uważam pigułki za zbyteczne!). Dwa - nikt do końca nie wie, co w nim samym tak naprawdę siedzi. Może właśnie taki "wciągnięty" nieszczęśliwiec rozmawiając, zastanawiając się, zapisując swoje myśli odkryje, że na swiecie nie jest tak strasznie źle. Może zauważy, że dookoła jest mnóstwo wspaniałych ludzi, z którymi można (i warto) nawiązać taką czy inną więź? A ten tu wirtualny świat nie jst aż tak strasznie odległy od rzeczywistego. W końcu i tu i tu są żywi ludzie z całym swym pięknem i wrednotą. Ha, ha: zauważ - sama napisałaś, że się po sobie nie spodziewałaś... Odnoszę też niejakie wrażenie, że nie jest Ci z tym odkryciem bardzo źle (?). A ja? W czasach, kiedy miałem -naście lat, byłem uważany za kompletnie nietowarzyskiego odludka. Mówiono, że mój styl wypowiedzi jest "telegraficzny". No i masz babo (to nie do Ciebie!) placek, co się ze mnie zrobiło! Gawędziarz. Odkryłem, że po prostu uwielbiam gadać, słuchać, pisać, przebywać z ludźmi. Też mi z tym, o zgrozo, dobrze. Że tak różnie siebie nazywam? To nie żadne samobiczowanie, raczej odrobina autoironii. Staram się mieć do siebie pewien dystans. Potraktuj te słowa jako niegroźne autożarty. Mogę jeszcze dodać słowa mojego znajomego, wielce inteligentnego i zabawnego człowieka: "błazen jestem - cóż, taki los...". No więc jeszcze "błazen" - do kolekcji. Miało być krótko... Pewnie jeszcze coś dopiszę wieczorową porą. Pozdrawiam i dobrydzień. S. P.S. Tylko się nie waż powściągać!!!! :-))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: ;-))))) + :-))))) = !!! 27.02.03, 14:08 Och Sergiusz, żeby zawsze były tylko takie kije w mrowisko:) A o wrażenie się nie martw. Oczarowałeś większość kobiet. KiLka z nich pisze, a reszta czyta z żywym zainteresowaniem. Dzięki za tego psychologa:))) Psycholog to za dużo powiedziane, ale sprawiło mi to przyjemność. Twoje gadulstwo jest całkiem przyjemne i oby wszyscy umieli tak gadać jak Ty! Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: ;-))))) + :-))))) = !!! IP: 213.17.172.* 27.02.03, 14:45 Janku, Janku! To, czyś psycholog zawodowy czy nie, znaczenie ma malutkie. Masz jakiś naturalny dar trafiania w sedno, w dodatku w miło uspokajającym stylu. To miałem na myśli, obrzucając Cię przezwiskiem ;-))). Nie zmierzam do żadnego oczarowywania kogokolwiek. Po prostu sobie gadam, co mi się pomyśli. A jeśli ktoś chce poświęcić kilka swoich chwil na odpisanie paru słów, to radość moja jest wielka. Natychmiast odpisuję wiedząc, jak jest nieprzyjemnie gadać do ściany - i tak się jakoś to moje współ-gadanie rozwija. Żebym się tak strasznie zamartwiał wywołanym wrażeniem to przesada. Ale nie jest miło, kiedy sobie człowiek uświadomi, że niechcący trafił rykoszetem w grupkę osób, którą właśnie polubił. Pewnie po prostu trzeba było temat od razu bardziej rozwinąć, podać pigułkę delikatniej - na lekko podgrzanym talerzu, z sałatą i chrupiącymi grzankami. No cóż, uczymy się przez całe życie. A może po prostu żyjemy, póki się uczymy? S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Re: ;-))))) + :-))))) = !!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 16:06 Janek! teraz dałeś dopiero sygnał dla wielbicielek skromnisiu ciebie też czytamy z uwagą każdy interesujący wpis zapada głęboko w pamięć gawędź dalej papa Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: ;-))))) + :-))))) = !!!!!!!!!!!!!!!!! 27.02.03, 18:03 Gość portalu: lula del rio napisał(a): > Janek! > teraz dałeś dopiero sygnał dla wielbicielek > skromnisiu ciebie też czytamy z uwagą > każdy interesujący wpis zapada głęboko w pamięć No i masz, odezwać się nie mogę:))) Masz buziaka:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Re: ;-))))) + :-))))) = !!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 08:28 pewnie że nie, ty też łap słodkiego i niewinnego!:))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: ;-))))) + :-))))) = !!! 28.02.03, 02:43 Natępnynm razem to ja proszę o typowo i dłuuuuuuuuuuuuugo... To bardzo ważne i celne co powiedziałeś o wciąganiu w rozmowę. Niestety, w przeważającej części ludzie nie mają ochoty na takie wciąganie, szczególnie gdy ktoś reprezentuje odmienny punkt widzenia na dany problem. Takie wciągnięcie, jak napisałeś, pozwala na refleksję, dytansuje do własnego problemu, pomaga odkryć prawdę, pozwala ujrzeć siebie w tej prawdzie i dostrzec racje drugiego człowieka. Ale na ogół dzieje się inaczej. Zawsze się znajdzie ktoś o podobnych doświadczeniach, rzadko kto chce wkładać kij w mrowisko mówiąc coś niepopularnego, często takie posty zostają zupełnie zignorowane bądź niezauważone... Lepiej przecież się kisić we własnym sosie przegranych zyciowo, pechowców, nieszczęśników itp. Nie chcę, żeby ktoś odniósł w tej chwili wrażenie, że "wyśmiewam się" z cudzych problemów czy nieszczęść. Ale każda sytuacja, każde zdarzenie ma dwie strony (co najmniej!) i warto przezwyciężyć własny, subiektywny punkt widzenia, albo chociaż spróbować, i postarać się spojrzeć na sytuację z drugiej strony. No cóż, nie jest mi faktycznie źle z odkryciem ale to też zależy od odbioru czytających. Jeśli jest akceptacja to można gadać dalej, jeśli nie to należy albo przestać albo zmienić towarzystwo ;-). Tak na marginesie... Bardzo słodko-lukrowy wątek się zrobił. Ale może to efekt tłustego czwartku i słodkich pączków? Kotki bez pazurków są nudne i bez wyrazu. Można lubić pazurki pod warunkiem, że się nie prowokuje ich wyciągnięcia z mięciuchnych łapek... Dorzucam trzy kolejne przezwiska do kolekcji: skromnisia, kokietek i śpioszek ;-). Dzisiaj, niestety(?), muszę się powściągnąć i zakończyć. Padam na klawiaturę aaaaaaaaa... dobranoc. Życzę miłych, nienudnych przytulnych snów. A żeby lepiej się spało cytacik: "... i do południa budzikom śmierć! Rano trzeba wstać, rano to jest tak gdzieś po pierwszej bo później już nie..." ;-) P.S. Mam nadzieję, że nie jest Ci bardzo przykro z powodu poruszonej w tym wątku kwestii wiary... Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: ;-))))) + :-))))) = !!! 01.03.03, 00:23 Lula, że słodki to rozumiem, ale czy musi być niewinny?:))) Trochę winy, a jak winy, to i grzechu nie zaszkodzi:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Re: ;-))))) + :-))))) = !!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 16:17 janicek słodki grzechem podszyty, ale z niewinnym usmiechem może byłby wysłany, ale.. to całus czy pocałunek, bo to zasadnicza różnica czy przyjacielski czy iskrzący romansem "...czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?..." trzepocząca długimi rzęsami lula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz znowu dużo... IP: 213.17.172.* 01.03.03, 00:31 Najpierw o tym wciaganiu w rozmowę. Ha, jeśli ktoś się zaprze zadnimi łapami, to go nikt i do niczego nie wciągnie. Ale jednak odnoszę takie wrażenie, że bardzo wiele osób tak naprawdę, w głębi duszy, bardzo chce zostać wciągniętym. Czasem niesłychanie trudno się do tego przed samym sobą przyznać. Może to obawa przed okazaniem słabości, pokazaniem swojego prawdziwego "ja", odsłonięciem swoich wrażliwych fragmentów? A może jest prawdą to, o czym piszesz - jakieś irracjonalne dążenie do samoumartwienia i samozniszczenia, chęć zakonserwowania swojego nieszczęścia? Jednak wydaje mi się, że warto próbować odkrywać w ludziach to, co jest w nich najbardziej wartosciowe, przebijac te ich zewnętrzne skorupki. Nieraz można pod nimi znaleźć prawdziwie bezcenne skarby (nie zawierające ani grama złota, czy diamentów...). Może się mylę, ale mam wrażenie, że człowiek, którego spotkało coś złego ma ogromną, przeogromną potrzebę bycia słuchanym. Niestety, umiejętność pięknego i uważnego słuchania jest znacznie trudniejsza od umiejetności pięknego mówienia. Jeśli jednak uda się połączyć jedno z drugim - rodzi się wspaniała rzecz, rozmowa. Teraz o kwestii wiary. Pytasz, czy poruszenie tego tematu nie sprawiło mi przykrości. Ależ w żadnym, najmniejszym razie! Nie mam żadnych zahamowań, czy oporów, by o tym mówić. Raczej się obawiam, że to ja mogę sprawić przykrość komuś należącemu do 80% naszego narodu - a tego bym nie chciał. Nie ma we mnie ani grama wrogości czy niechęci do osób wierzących i to, czy ktoś wierzy albo nie (i w co), nie ma wpływu na mój do niego stosunek. Od wierzących oczekuję tylko jednego: by mi pozwolili być takim, jakim jestem, by zrozumieli, że w gruncie rzeczy uznajemy takie same wartości. Różni nas tylko jedno: ja za swoje zachowania odpowiadam przed samym sobą, a nie przed jakąś wyższą istotą. A to, że odpowiadam przed sobą nie znaczy, że mi więcej wolno, czy że moja odpowiedzialność jest mniejsza. Może nawet większa? Sumienie to bardzo srogi sędzia. Więcej napiszę w wolnej chwili w cal-ineczkowym rozdziale wątku - nie chcę znów usłyszeć, ze spiskuję przeciwko niej. Teraz nieco luźniej. Z kotami jest tak: właściwie to je lubię (choć rzadko sie do tego przyznaję) i one jakoś dziwnie lubią mnie. Pazurki są fragmentem kota, który sieje destrukcję - więc za nimi nie przepadam. Ale muszę się z Tobą zgodzić, że kot bez pazurków, to niekot. No więc mam pewien problem... Może mam kota na punkcie kota? Lukrowo-cukrowość wątku na szczęście nieco okwasiła tematyka boska, więc pewnie nie będzie nam dane umrzeć z nudów... A tak swoją drogą: czy przypuszczałaś, że Twoje króciutkie pytanie spowoduje tak rozbudowaną i wielowątkową lawinę wypowiedzi? S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: znowu mało... 01.03.03, 02:55 To ja jestem wampirem... Ale łagodnym ;-). Juz kiedyś tu na forum wyłam do pełni i wszyscy uciekli ;-)). Oczywiście, że warto "wgryzać się" w człowiecze wnętrze, przebijać skorupki a czasem skorupy, odkrywać kogoś takim jaki jest w istocie... Ale gdy ktoś chce pozostać "zamkniety" to nic na to nie można poradzić. Trzeba to uszanować. Albo ktoś nie jest jeszcze gotowy do takiej rozmowy albo to my nie jesteśmy właściwymi słuchaczami do takich zwierzeń. I to też trzeba umieć przyjąć, choć jest trudno. Słuchać jest trudno... ale czy mówić (pięknie i mądrze) łatwiej? Nie sądzę... A teraz o wierze. Nie miałam właściwie rozmów o wierze jako takich. Przecież to nic złego... Chodziło mi raczej o sposób w jaki został ten temat poruszony. Czuję się za to trochę odpowiedzialna bo to ja założyłam wątek i to ja poruszyłam kwestię ateizmu. Myślę, że drugi raz już bym tego nie napisała... To niedelikatne "posługiwać" się ateistami, w celu udowodnienia słuszności swojej tezy. Staram się unikać takich porównań ale czasem coś uda mi się chlapnąć, tak jak w tym przypadku i za to Cię przepraszam. A co do Boga i wiary bądź niewiary w Niego... To nie deklaracje się tak naprawdę liczą a czyny... Jeśli ktoś stara się żyć dobrze i godnie, nie krzywdzić innych to jestem pewna, że zostanie to zauważone w przyszłości. Nudne jest mówienie o nudzie więc proponuję byśmy już do tego nie wracali... Masz rację, nigdy bym się nie spodziewała takiego rozrostu i rozkrzewienia tego wątku. Właściwie zupełnie odeszliśmy od tematu... chociaż to też nie jest takie oczywiste... Dobranoc! Znowu się przez Ciebie nie wyśpię :-)). Jutro będę wcześniej... jmx P.S. Czyżby podczas pisania leżał gdzieś nieopodal (może na kolanach?) jakiś puszysty Kiciuś i rozkosznie mrrrruczał? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz nie tak znowu mało było! :-))) IP: 213.17.172.* 02.03.03, 21:53 Wróciłem. Mały problem techniczny, ale rozwiązany. Oczywistym jest, że nie należy nikogo ciągnąć za język, jeśli tego nie chce. Ale sam się jeszcze cały czas dziwię, ile osób chce. Coraz bardziej się żegnam z moją "drętwotą wątku". Może i rzeczywiście jest równie trudno słuchać i mówić. Ale na pewno dużo trudniej spotkać słuchającego, niż mówiącego. Zauważasz, jak często się przerywa, gdy ktoś mówi? Bo to przecież moje zdanie jest najważniejsze!. Przecież trzeba je natychmiast wypowiedzieć! Świat nie usłyszy natychmiast mojego zdania? Katastrofa! Oczywiście mi się to też często zdarza. Ale staram się ze sobą walczyć. Czasem się udaje. Ajajaj, nie przepraszaj za rozpoczęcie tematu wiary i niewiary! To żadne tabu. Jest tylko jeden przypadek, kiedy poruszanie tematu mojego stosunku do wiary powoduje u mnie reakcję uczuleniową. To wtedy, gdy ktoś wplata do tego politykę i uważa mnie za kumunistę. Niektórzy nie mogą zrozumieć, że to nie jest to samo. Poza tym... nawet nie zauważyłem, że to Ty zaczęłaś. Ten fragment wątku jest nieco poplątany, odpowiedzi nie zawsze się zgadzają z poprzedzającymi je wypowiedziami, i miałem wrażenie, że tematykę zapoczątkowała cal-ineczka. A swoją drogą jakoś nie żywię do niej niechęci. Myślę, że jeszcze kiedyś trochę to wszystko przemyśli. No i pierwszy raz w życiu zostałem spiskowcem... Od tematu i odeszliśmy i nie. Patrząc dosłownie - tak. Ale za czegóż się składamy, jak nie Życia i Miłości? To ogromnie pojemne słowa. Kiciusia ani Kici nie mam. Pewnie gdybym żył nieco bliżej natury, coś by u mnie zamieszkało. W mieście, w bloku - niekoniecznie. Co do Twojego wysypiana, jestem pełen podziwu widząc godziny, w których piszesz. Zawsze myślałem, że jestem Nocny Marek. A gdzie tam! No to dobrej i "spanej" nocy! S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: chciałam więcej... :-))) 03.03.03, 01:37 Wiem, że trudno spotkać jest ludzi, którzy NAPRAWDĘ słuchają tego co mamy im do powiedzenia. A mówi te słowa "zawodowa słuchaczka". Biję się w piersi (już po raz drugi...) ale czasem mam ochotę kogoś potrząsnąć za ramię mówiąc: CZY TY SŁYSZYSZ CO JA W OGÓLE MÓWIĘ? Jeszcze mi się nie zdarzylo tak zrobić... Komunizm i niewiara... Wiesz dla niektórych to jest nierozerwalnie ze sobą związane. Odpowiednie wychowanie, środowisko itp. Mimo wszystko kwestia wiary rzadko kiedy jest sprawą osobistego, świadomego wyboru. Ojej, nie chcę żebys myślał, że zgadzam się z takimi ludźmi, ale rozumiem ich sposób myślenia. Może nawet, gdzieś w głębi duszy, współczują Ci? Za spiskowanie mnie też się "oberwało" :-). Cieszę się, że nie masz do niej urazy, to fajna dziewczyna, rozmawiałysmy kilka razy. A wiara... wszystko co nam podadzą, powiedzą, trzeba później samemu zweryfikować, przemyśleć. Dużo też zależy od osobistych kontaktów z ludźmi, tolerancji, umiejętności akceptacji "inności". Jak ktoś miał złe doświadczenia z określoną grupą ludzi to potem przenosi to na całą populację tych "innych". Ale o stereotypach już rozmawialiśmy :-). Można się pięknie różnić, ale, jak wszystkiego w życiu i tego trzeba się nauczyć. Dobranoc "wieczorny marku" ;-))) jmx P.S. Czytałeś "Mistrza i Małgorzatę"? Niesamowita książka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz ... o książkach też... IP: 213.17.172.* 04.03.03, 14:19 Najpierw mały wstęp, niezupełnie na temat. Są takie miejsca, w których nie chcę odpisywać "na kolanie", w pośpiechu. A tymczasem czas, niestety, nie guma i nie zawsze się ma tę dłuższą chwilę na pomyślenie i staranne ułożenie słów - tak, by możliwie precyzyjnie wyraziły myśli. Mój "czas pracy" jest kompletnie nieunormowany (baaaardzo się z tego cieszę), zajmuję się rzeczami z kilku zupełnie różnych światów. Nie jestem robotem, bardzo lubię po prostu zasiąść sobie w fotelu, posłuchać muzyki i ponicnierobić. A czasem lubię pogadać albo popisać. Mam też trochę obsesję na punkcie "jakości" języka, nawet literówek - więc napisanie mojej kolejnej bzdurności zajmuje mi chwilkę... Po co to wszystko? Ano, bo odpowiedziałem w kilku innych miejscach a TO, wydawać by się mogło, zostało zaniedbane. Nie zostało, odłożyłem je na deser. Taak, cały czas staram się uczyć słuchać i rozsmakowuję się w tej nauce. Tyle wspaniałych rzeczy można usłyszeć, kiedy się po prostu... słucha. Takie "czy ty w ogóle..." niedawno usłyszałem i to od kogoś, od kogo się tego zupełnie nie spodziewałem. Okropne przeżycie, ale pewnie zasłużone (no dobrze, nie jestem do końca przekonany... i dlatego to było bardzo nieprzyjemne). Zmieniło nasze wzajemne stosunki. "Mistrz i Małgorzata". Oczywiście, czytałem! Chyba każdy ma kilka - kilkanaście takich książek, które są "kamieniami milowymi" życia. To dla mnie właśnie jedna z nich. Czytałem strasznie dawno, właściwie pamiętam okropnie mało. Takie książki czasem się chce przeczytać jeszcze raz, po latach. I wtedy pojawia się obawa: jak ją teraz odbiorę? Czy warto ryzykować zatarcie tamtego wrażenia (choć się już pamięta tak mało treści)?. Czy może właśnie należy przeczytać i odnaleźć coś nowego? Takie "i chciałabym i boje się". A na to wszystko nakałada się ten pędzący czas... Te dni, które jak żółwie Anemika: myk, myk. Były i inne, nie do końca wiem dlaczego akurat te. Może zostały przeczytane w odpowiednim czasie i miejscu? "Czarodziejska góra", "Sklepy cynamonowe", "Sto lat samotności"... i jeszcze więcej. Za ten "książkowy" temat pozdrawiam Cię szczególnie. S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: ... o książkach też... 06.03.03, 01:46 Tak sobie pomyślałam, że kontakt z Tobą jest ze wszech miar niebezpieczny. Na przykład czytając niektóre Twoje uwagi dotyczące literówek, czasu, odpisywania, nastroju odpowiedniemu ku tejże czynności... Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Najpierw mały wstęp, niezupełnie na temat. > Są takie miejsca, w których nie chcę odpisywać "na > kolanie", w pośpiechu. A tymczasem czas, niestety, nie > guma i nie zawsze się ma tę dłuższą chwilę na pomyślenie > i staranne ułożenie słów - tak, by możliwie precyzyjnie > wyraziły myśli. Mój "czas pracy" jest kompletnie > nieunormowany (baaaardzo się z tego cieszę), zajmuję się > rzeczami z kilku zupełnie różnych światów. Nie jestem > robotem, bardzo lubię po prostu zasiąść sobie w fotelu, > posłuchać muzyki i ponicnierobić. A czasem lubię pogadać > albo popisać. Mam też trochę obsesję na punkcie "jakości" > języka, nawet literówek - więc napisanie mojej kolejnej > bzdurności zajmuje mi chwilkę... > Po co to wszystko? Ano, bo odpowiedziałem w kilku innych > miejscach a TO, wydawać by się mogło, zostało zaniedbane. > Nie zostało, odłożyłem je na deser. > > Taak, cały czas staram się uczyć słuchać i rozsmakowuję > się w tej nauce. Tyle wspaniałych rzeczy można usłyszeć, > kiedy się po prostu... słucha. > Takie "czy ty w ogóle..." niedawno usłyszałem i to od > kogoś, od kogo się tego zupełnie nie spodziewałem. > Okropne przeżycie, ale pewnie zasłużone (no dobrze, nie > jestem do końca przekonany... i dlatego to było bardzo > nieprzyjemne). Zmieniło nasze wzajemne stosunki. > > "Mistrz i Małgorzata". Oczywiście, czytałem! > Chyba każdy ma kilka - kilkanaście takich książek, które > są "kamieniami milowymi" życia. To dla mnie właśnie jedna > z nich. Czytałem strasznie dawno, właściwie pamiętam > okropnie mało. Takie książki czasem się chce przeczytać > jeszcze raz, po latach. I wtedy pojawia się obawa: jak ją > teraz odbiorę? Czy warto ryzykować zatarcie tamtego > wrażenia (choć się już pamięta tak mało treści)?. Czy > może właśnie należy przeczytać i odnaleźć coś nowego? > Takie "i chciałabym i boje się". A na to wszystko > nakałada się ten pędzący czas... Te dni, które jak żółwie > Anemika: myk, myk. > > Były i inne, nie do końca wiem dlaczego akurat te. Może > zostały przeczytane w odpowiednim czasie i miejscu? > > "Czarodziejska góra", "Sklepy cynamonowe", "Sto lat > samotności"... i jeszcze więcej. > > Za ten "książkowy" temat pozdrawiam Cię szczególnie. > > S. > Odpowiedz Link Zgłoś
jmx ... o książkach też... i jeszcze o czymś..... 06.03.03, 02:52 Tak sobie pomyślałam, że kontakt z Tobą jest ze wszech miar niebezpieczny. Na przykład czytając niektóre Twoje uwagi dotyczące literówek, czasu, odpisywania, odpowiedniemu nastrojowi ku tejże czynności... to mam wrażenie, że sama to napisałam. Schizofrenia?? Wielokrotnie zdarzało mi się zaglądać do encyklopedii(!!), żeby przypomnieć sobie jakieś fakty czy zdarzenia aby pisząc o tym nie popełnić błędów; do słownika... Dziwaczne prawda? W internecie, na ogół, obowiązuje zasada - im więcej i szybciej tym lepiej. A tu pisze sobie pewien Staś, że robi podobnie, musi się zastanowić nim napisze, zebrać myśli i tak dalej... Słuchanie to ważna rzecz. Może nawet ważniejsza od działania, szczególnie w kontakcie z drugim człowiekiem. Przykro mi, ze stało się jak mówisz... Być może wytrzymałość drugiej strony już się wyczerpała... może reakcja była zbyt późna, ktoś na coś czekał, ktoś się miał czegoś domyślić... zabrakło rozmowy... woli porozumienia... Ale to Twoje intymne sprawy a ja tak z buciorami - przepraszam... "Mistrz i Małgorzata" to rzeczywiście "coś". W moim odczuciu to nie jest "zwykła" książka. To dzieło geniuszu. Może i przesada ale... niewielka. Długo, bardzo długo namierzałam się, by ją przeczytać. Czułam , że to jeszcze nie czas, że nie jestem gotowa i czekalam na odpowiedzni moment. No i przyszedł. Z wieloma ksiązkami tak jest, dziełami. Jak się nie jest gotowym na przyjęcie czegoś to raczej nie należy się zmuszać, lepiej poczekać. Potem sama ręka trafi na półkę i ani się spostrzeżemy, a książka przeczytana. Nie wiadomo kiedy. Mialam sporo takich książek, które musiały poczekać albo inaczej, ja musiałam do nich w jakiś sposób "dorosnąć". A wracać zawsze warto. Jeśli nie do całości, to chociaż do fragmentów. Po tym się poznaje, ze mamy do czynienia z wybitnym dziełem - książka się nie starzeje, a przeciwnie "dojrzewa" wraz z nami. Na różnych etapach życia potrafimy z niej wyczytać inne prawdy, inne przesłania. Nasze przeżycia, kolejne doświadczenia sprawiają, że odnajdujemy nowe znaczenia, wydawałoby się, już dawno poznanych i oczywistych faktów. A teraz z zupełnie innej beczki: rozumiem Twoje rozterki na temat trzymania kotka w mieszkanku... chociaż, gdybyś rozważał kupno na przykład lwa, w moim odczuciu byłyby bardziej na miejscu ;-). Myślę, że jakiś "zwykły" kotek czułby się świetnie przy Tobie nawet z nieco ograniczoną czterema ścianami przestrzenią życiową. Ja również ciepło pozdrawiam i mam nadzieję, że to nie jest nasza ostatnia rozmowa o tematyce "książkowej" :-) jmx P.S. W najśmielszych nawet przypuszczeniach i snach nie przewidywałabym, że w moim wątku o życiu i miłości znajdzie się miejsce... dla Gomułki. Czyż ten świat nie bywa zaskakujący? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz na razie krótko... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 09:27 ...bo chcę odpisać już. A potem więcej, kiedy już myśli dojrzeją. Widzę, że z książkami "masz" podobnie. Mam sa sobą takie, które zaczynałem kilka razy i nie mogłem się w nie wgryźć. Ale czułem, że to jest TA książka. Za trzecim, czwartym, piątym razem wsiąkałem tak, że czytałem do rana. Teraz się właśnie podobnie zmagam. A przecież wygodniej by było włączyć telewizor, prawda? No tak, ale ja go nie mam... Te "moje sprawy" nie są aż tak bardzo intymne i chyba właśnie dlatego pewne zachowania tak bardzo bolą. Kiedy chemia jest na drugim miejscu, a dominuje coś, co się odważyło nazwać przyjaźnią, walnięcie w zęby jest szczególnie przykre. A z tym słuchaniem... to ja słuchałem, słuchałem, słuchałem. Starałem się BYĆ zawsze wtedy, kiedy to było potrzebne - a było często i bardzo. To chyba normalne, jeśli się kogoś szczególnie ceni? Ale czy to, że kiedy potrzeba wspierania mija, wszystko pęka jak mydlana bańka, też jest normalne? Że nagle "nie ma o czym rozmawiać"? Aaaa tam, po prostu nietrafiona inwestycja. Ale jednak trochę żal... Buciorów nie zauważyłem... Może jestem mało spostrzegawczy? Muszę przyznać, że dla mnie forma wypowiedzi, język, a i czysto ortograficzna pisownia, są prawie tak samo ważne, jak treść. Wiem, jestem niemodny i nie pasuję do Internetu. Nie pasuję do świata wideoklipów i wykrzyczanych reklam. Nie lubię rozmowy budowanej z krótkich komunikatów. Oburzam się, gdy ktoś mówi, że "dobra, dobra, przecież i tak wiadomo, o co chodzi". Na szczęście są na świecie ludzie, którym to nie przeszkadza - dzięki temu nie jestem Robinsonem. Tyle, że rzadko w gronie bliskich mi osób pojawia się ktoś nowy. Na koniec mojego "króciutko" (ha, ha): zauważyłem to, co napisałaś na początku swojego listu. I, jak nie-ja, codziennie rano włączam moją piekielną machinę... :-)))))))))))))))))))))))))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz i jeszcze troszeczkę... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 10:57 Jednak jeszcze coś dopiszę już. Właściwie nie wiem, czy dobrze zrobiłem, że chlapnąłem o tej mojej międzyludzkiej rozterce. Ale skoro... Jak to ja, wyprodukowałem sobie natychmiast lawinę przemyśleń. Nie związanych z tym jednym konkretem, takich natury ogólnej. Jedno z nich: czy wystarczy sobie zastrzec prawo do wolności w każdej chwili i okolicznościach, by móc z tego prawa korzystać bez ograniczeń? Formalnie oczywiście tak, to się czasem nazywa grą w otwarte karty. Ale jednak... jeśli to dotyczy stosunków wzajemnych nieco głębszych, niż służbowe, mam inne zdanie. Przyjażń, sympatia, miłość - dla mnie to zawsze oznacza oddanie komuś kawałka siebie. Nie na żądanie, dobrowolnie, nawet bez uświadamiania sobie, że tak jest. Nie wiem, czy znasz wiersze(?) piosenki(?) Andrzeja Poniedzielskiego? Taką esencję życiowej mądrości spotyka się nieczęsto. "Wolność, to ona po to jest, żeby z niej czasem móc... nie skorzystać". A w tym miejscu jest się bardzo łatwo minąć. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz ... i dokończenie. IP: 213.17.172.* 06.03.03, 17:31 Tak, chyba jednak powinienem do niej wrócić (książki, oczywiście). Stoi na półce i codziennie puszcza do mnie oko. Zalotnica jedna... Kotka miałem. Nie wiem, czy to był wyjątkowy egzemplarz, czy co, ale to ja zostałem wykończony psychicznie. Był mistrzem demolki. W końcu wyemigrował do domu na wsi. Tam się czuje świetnie, spoważniał, zrobił sie majestatyczny. A w dodatku to jest KOT Z MIASTA, więc pan właściciel wsiada na rower i jedzie do sklepu żeby mu kupić ulubioną mortadelkę. Może po prosu nie dorosłem do wychowywania kota? Świat na szczęście bywa zaskakujący. Chyba to już napisałem: czy przypadkiem każdego dnia, kiedy się budzimy, nie mamy właśnie nadziei na jakieś zaskoczenie? Czy nie to właśnie jest naszym głównym napędem, źródłem chęci życia? Nie wyobrażam sobie, żebym kiedykolwiek mógł przestać czekać. Na co? Nie wiem - i to jest właśnie piękne. :-) S. P.S. Mam bardzo nieśmiałe pytanie: czy mógłbym raz skorzystać z Twojego prywatnego adresu pocztowego i wysłać Ci kilka słów poza protokołem? Nic BARDZO ważnego, ale... Obiecuję, że się nie będę narzucał. Ale jeśli nie chcesz, odpowiedz otwarcie, naprawdę się nie obrażę. S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx ..... 07.03.03, 01:55 Pisz... :-) P.S. MAsz rację z tą piekielną machiną. Sama działa, wysyła co chce, kiedy chce... No tak, ale to przecież diabeł rządzi... Żałuję, że tak późno włączyłam komputer ;-(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: ..... IP: 213.17.172.* 07.03.03, 14:44 Ach, do diabła z tym diabłem! Twierdzę, że jestem w stanie nauczyć elektroniki trzonek od łopaty, ale na fanatyzm i zaślepienie nie znam sposobu. Napisałem... S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx o kotkach :-) 11.03.03, 01:42 Widać to nie był "ten" kotek. Musisz szukać dalej. Bo tak naprawdę to kotek wybiera sobie właściciela a nie na odwrót. Chociaż ludziom zawsze wydaje się, że jest inaczej ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz zobaczy się... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 10:31 Znowu deja vu (jakby się ktoś czepiał, to wiem, brakuje takich różnych kreseczek nad literkami...). Jeśli tak jest, jak piszesz, to dlaczego JA mam dalej szukać? Niech ON się teraz trochę postara. ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lula del rio Re: znowu dużo... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 12:53 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Teraz nieco luźniej. > Z kotami jest tak: właściwie to je lubię (choć rzadko sie > do tego przyznaję) i one jakoś dziwnie lubią mnie. > Pazurki są fragmentem kota, który sieje destrukcję - więc > za nimi nie przepadam. Ale muszę się z Tobą zgodzić, że > kot bez pazurków, to niekot. No więc mam pewien > problem... Może mam kota na punkcie kota? > czy mi się wydaje, czy to na temat "moich" kocich pazurków? jeśli masz tego "kota" to już cię lubię!jeśli nie zgiń przepadnij!!!!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Hm... IP: 213.17.172.* 04.03.03, 13:37 jak tu odpowiedzieć, by nie skłamać i prawdy nie powiedzieć? :-)))))))))))))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka A co to było? 11.03.03, 12:44 Piszesz scenariusz do jakiejs dwutomowej ksiazki? Jakiej? Gość portalu: nieważne_kto napisał(a): > I tak i tak. Pierwsza część to nasza fizjologia. Druga to nasze człowieczeństwo > . Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 00:11 > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"? Żyje po to, by miłosc Bożą przekazywac innym ludziom bo ta pochodzaca od nas /ludzi/ jest za mala, zeby nia zyc. Zeby zyc - to najlepiej otworzyc sie na milosc Bożą, chcieć ją przyjąć, i niesc drugiemu człowiekowi Odpowiedz Link Zgłoś
j#m Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 00:29 Wydaje mi się, że w każdej miłości jest cząstka Boga... Miłość Boża nie wyklucza miłości ludzkiej a wręcz przeciwnie: wzbogaca ją. Kochając Boga kochasz ludzi. Nie kochając ludzi nie możesz kochać Boga w pełni. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 01:51 ale, żeby pokochać Boga, trzeba, by on nas do tego uzdolnił. Pozwolić mu by zaczął ingerować w życie. Inaczej nie wtrąca się w cudze sprawy, na tym polega wolność, którą on daje ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
m234 Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 17:18 każdy ma zdolność kochania ale każdy jest inny i tysiące czynników wpływają na to czy i w jakim stopniu z zdolności tej korzysta. Bóg nigdy nie ingeruje w nasze życie tak by kierował naszymi poczynaniami czy uczuciami a poza tym większość "wysyła Boga na długi spacer" i próbuje kochać bez tej pomocy więc... mam chyba rację? Odpowiedz Link Zgłoś
j#m Re: Taka sobie myśl... 21.02.03, 01:43 Chyba :-). Bóg rzeczywiście nie ingeruje w to co i jak czujemy. Składa się na to całe nasze życie i wcześniejsze doświadczenia. Niektórzy na podstawie swoich przeżyć uważają, że Bóg o nich zapomniał... Do Calineczki i tak i nie. Rzeczywiście to Bóg nam daje łaskę i zdolność do wiary w Niego. Ale czy zdolność do wiary i miłości Boga jest warunkiem koniecznym do kochania ludzi? Nie sądzę. Gdyby tak było to ateiści nie byliby zdolni do miłości. Słyszałam kiedyś taki pogląd, że miłość Boga poznajemy, doświadczamy w miłości innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka byc kochanym - to warunek 22.02.03, 11:11 Czlowiek naturalnie w pelni sie rozwija, jesli jest kochany przez kogos. Jak wyrasta bez milosci (w rozbitej rodzinie itp) to nie potrafi kochac. I tak samo jest w relacji czlowiek-bog. -najpierw potrzeba by byl pokochany przez boga, by dostrzegal, ze go kocha, zeby mogl kochac kogos. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka ateista nie kocha 22.02.03, 11:24 Ale ateisci nie są zdolni do miłości. -Na tym wlasnie polega problem ateizmu. miłość te w pełni daje bog, jesli oni go odrzucają, to i nie potrafia w pelni kochac. inaczej: napewno tej milosci w sobie nie rozwijaja. kochaja, ale nie po bozemu. czym to sie objawia - chyba wiadomo. Jest sobie takie małżeństwo. Ja jestem inna, on jest inny. Mnie co innego boli, jego co innego. On nie jest w stanie mnie zrozumiec, bo mysli swoimi kategoriami, ja tez. Kazdy w swoja strone... A Bog jako ten ktory naprawia wprowadza jakby harmonie w ich zycie. - wlasnie po to sie bierze slub - zeby z Bogiem przezyc trudne chwile, tym sie rozni malzenstwo od stanu narzeczenstwa Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: kocha, kocha 24.02.03, 00:57 Szkoda, że nie napisałaś tego w jednym poście, byłoby mi łatwiej odpisywać. > Ale ateisci nie są zdolni do miłości. -Na tym wlasnie polega problem ateizmu. ??? mam nadzieję, że sama nie wierzysz w co mówisz... Ateiści nie wierzą w Boga. Ale niczym nie różnią się od innych ludzi! Mają takie same potrzeby, pragnienia, tęsknoty jak każdy człowiek. > miłość te w pełni daje bog, jesli oni go odrzucają, to i nie potrafia w pelni > kochac. Już pisałam: żeby wierzyć trzeba mieć łaskę otrzymaną od Boga. To nie jest ich wina (najczęściej), że nie wierzą. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Bog moze poslugiwac sie ateistami, szatanem też. 22.02.03, 11:35 Do j&m Tak, milosc Boga doswiadczamy w innych ludziach - mysle, ze w ateistach rowniez. Dajmy na to on- ateista, ja nie, mysle, ze tylko on na tym traci. Jesli ja sie modle, to moge ujrzec milosc boga a tym czlowieku. On natomiast jej nie zauwazy. hmm albo bedzie sie bardzo przygladal, i Go we mnie zauwazy. w koncu gdzies pisze - że lepiej ateiscie zeby byl z kims wierzacym bo wtedy jego wiara wzrasta. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Bog moze poslugiwac sie ateistami, szatanem t 24.02.03, 01:04 cal-ineczka napisała: > Do j&m > > Tak, milosc Boga doswiadczamy w innych ludziach - mysle, ze w ateistach > rowniez. Dajmy na to on- ateista, ja nie, mysle, ze tylko on na tym traci. > Jesli ja sie modle, to moge ujrzec milosc boga a tym czlowieku. > On natomiast jej nie zauwazy. > hmm albo bedzie sie bardzo przygladal, i Go we mnie zauwazy. > w koncu gdzies pisze - że lepiej ateiscie zeby byl z kims wierzacym bo wtedy > jego wiara wzrasta. Odpowiem jednym zdaniem: "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" niezależnie do jego wyznania, statusu, klasy, wykształcenia itp., itd. Wiesz, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby czuć się kimś lepszym dlatego, że wierzę w Boga... Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka gwiazdy.... 22.02.03, 11:38 do m234 Nie, nie ingeruje, i tu sie wielu ludzi myli myslac, ze ingeruje, ze wszystko gdzies jest zapisane....bajka. Ale wystarczy mowic mu codziennie, ze to On jest Panem i zacznie ingerować. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: gwiazdy.... 24.02.03, 01:13 cal-ineczka napisała: > do m234 > Nie, nie ingeruje, i tu sie wielu ludzi myli myslac, ze ingeruje, ze wszystko > gdzies jest zapisane....bajka. > Ale wystarczy mowic mu codziennie, ze to On jest Panem i zacznie ingerować. A to już zupełna sprzeczność - bo albo ingeruje zawsze a Ty tego nie dostrzegasz, albo nigdy i powtarzanie "Panie, Panie" niewiele pomoże... (jest nawet taki fragment Ewangelii: "nie każdy kto powtarza Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Bożego"). Poza tym masz ciekawy sposób pisania o Panu Bogu: jakby był kimś na Twoje usługi, czarodziej od spełniania życzeń. Bóg nie jest marionetką w niczych rękach. A deizm też już odszedł do lamusa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka Re: gwiazdy....;) IP: *.media4.pl 01.03.03, 09:12 OK. To ja też nie odpowiem. Wcale nie chce mi sie z wami kłócić Bynajmniej nie o to mi chodzi. Poprostu, wkurza mnie jak widze jakies bzdury, tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz do cal-ineczki o ateistach... IP: 213.17.172.* 27.02.03, 15:16 Tak mnie "naszło", żeby przeczytać ten fragment, który zainicjowałaś. Dłuższą chwilę się zasatnawiałem, czy odpowiadać, bo tym razem chyba wkładam w mrowisko nie kij, a belkę. Otóż... ja jestem ateistą. Ateizm mój nie jest nabyty, jest niejako wrodzony - od zawsze. Na co dzień się z nim nie obnoszę, bo i po co? Nieraz się już spotkałem z tym, że jako niewierzący jestem uważany za gorszego. Czy naprawdę wiara polega na dzieleniu ludzi na gorszych i lepszych? Właśnie od takiej wiary się odżegnuję, Wolę być gorszym ateistą, za to zdolnym do jednakowego (oczywiście ułomnego, niepełnego itp...) kochania wszystkich ludzi - bez względu na narodowość, kolor skóry, czy przynależność do jakiegoś koscioła. Jakoś nie uważam wierzących za mniej wartych od siebie. Może jeszcze tylko dodam, że najgorszego w życiu doświadczyłem od osoby wierzącej. Mimo to nie uważam, że wierzący nie są zdolni do miłości. A pewnie mógłbym powiedzieć: "wierzący tak bardzo kochają swojego Boga, że im nie starcza miłości dla ludzi". Nie powiem, bo takie stwierdzenie uważam za absurdalne. Wiesz, uważam że wiara to rzecz bardzo osobista. Ludzi łączy i dzieli mnóstwo rzeczy, wiara może być tylko jedną z nich. Co zrobisz, jesli Ci się zdarzy pokochać ateistę? Będziesz go uważała za gorszego, czy zrewidujesz swoje poglądy? Pozdrawiam, S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: do S. 27.02.03, 15:25 Ja tylko wpadłam na chwileńkę.... Wiesz, czułam, że tak jest. Ciekawe skąd? Dlatego nie prosiłam, żebyś się odnosił do jej słów. Prawdę mówiąc zdenerwowałam się czytając jej słowa. Starałam się jej wyjaśnić ale chyba bez skutku. :-(. Przyjdę jeszcze wieczorkiem :-) Życzę smacznych pączków! ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz mniam, mniam! IP: 213.17.172.* 27.02.03, 15:29 Ojej, pączki!!! Zupełnie zapomniałem, dziękuję za przypomnienie. Do kolekcji: "sklerotyk"... S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka A co ja takiego zrobiłam? 28.02.03, 02:07 Spiskujecie przeciw mnie? Każdy czlowiek jest dla Pana Boga tak samo ważny jeśli o to chodzi. Sergiusz, a co ze Zbawieniem? Sam sie zbawisz? Mi byloby troche nijako wpasc po smierci do domu Kogos, kogo skrzywdzilam i nie raczylam przeprosic. A czy wg mnie gorsi są ateiści - no cóż. Patrze i widze. Np u mnie na studiach - niektorzy pomagaja w sposob bezinteresowny, od innych nie mozna nic wyciagnac. Po czasie okazuje sie, ze wszyscy Ci, na ktorych warto liczyc - dzialaja w jakis duszpasterstwach akademickich, oazowicze, harcerze... Owszem, nie twierdze, ze nie ma dobrych ludzi wsrod tamtych, moze tez sa na jakis sposob "dobzi" tylko tego nie dostrzegam. Moze sie bardzo staraja a nic im z tego nie wychodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka I jeszcze raz 28.02.03, 02:21 >Jakoś nie uważam wierzących za mniej wartych od siebie. Może jeszcze tylko dodam, że najgorszego w życiu doświadczyłem od osoby wierzącej. Mimo to nie uważam, że wierzący nie są zdolni do miłości. A pewnie mógłbym powiedzieć: "wierzący tak bardzo kochają swojego Boga, że im nie starcza miłości dla ludzi". Nie powiem, bo takie stwierdzenie uważam za absurdalne. Trudno sie dziwić, ze wierzacy gorzej grzesza niz niewierzący. Jako, ze walcza z szatanem on robi wszystko by odwrocili sie od Boga. Jak już sie odwrócą to nie jest potrzebne zeby jeszcze grzeszyli - w koncu i tak trzymaja strone szatana. -To mu wystarcza, i przestaje ich namawiać do złego. Zreszta. To nie chodzi o to zeby nie grzeszyc (choc tez) - bo ta sprawa juz jest zalatwiona - przyszedl na Ziemie, wzial te wszystkie grzechy na siebie, odsiedzial swoje, kara smierci - i po sprawie. Teraz tylko trzeba sie do niego przyznac, tzn zwalic swa wine na Niego. Nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
elunka jmx gratuluje argumentacji :))) 10.03.03, 07:51 Ja tez znam ludzi wspanialych, uduchowionych, ktorzy sa ateistami. Powoduja sie miloscia do blizniego, sumieniem. Do dobra nie musi ich prowokowac obietnica raju. Szanuje czlowieka za jego ludzkosc do innych, nie obchodzi mnie z czego ona wynika, czy z wiary w Boga czy z innych pobudek. Sa zli ludzie wsrod wierzacych i wsrod ateistow. A dyskryminacja jest zawsze zla! Odpowiedz Link Zgłoś
jmx do Elunki 11.03.03, 01:35 Dziękuję! :-)))))) Tak na marginesie to myślałam, że nikt tego nie czyta... Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka do jmx 11.03.03, 12:31 jmx napisała: > Dziękuję! :-)))))) > Tak na marginesie to myślałam, że nikt tego nie czyta... Alez cała Polska Cie czyta! -całe 40 000 000!!!!! No juz nie mowiac o przeciwleglych kontynentach... Takze odpowiadam "Prosze" w imieniu całej spolecznosci ziemskiej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Do cal-ineczki o ateistach i Bogu IP: 213.17.172.* 02.03.03, 21:24 Po pierwsze przepraszam, że tak długo nie odpisywałem. To nie z powodu niechęci do tematu, czy autorów, tylko z przyczyn czysto technicznych. "Papierowe" listy maja tę wielką przewagę nad "wirtualnymi", że do ich pisania wystarczy bardzo prosta i niezawodna aparatura - kawałek papieru i ołówek... Niestety, nieco się pogubiłem w kolejności odpowiedzi, dlatego pozwalam sobie niejako zacząć nowy "podwątek". Może najpierw o problemie nieba, zbawienia i pośmiertnych wizyt w cudzych domach. Cóż, możesz to uważać za duchowe ubóstwo, ale dla mnie wędrówka po świecie kończy się z chwilą śmierci. Potem zostaje tylko 80 kg biomasy, która wraca do przyrody. Jakoś nie cierpię z powodu takiej świadomości. Przecież to, co po mnie pozostanie, stanie się bardzo pożytecznym pokarmem. Być może kawałek zjedzą pędraki, z których potem wyfruną motyle, cieszące czyjeś oczy. Być może skorzystają ze mnie rośliny, na których rozkwitną różnokolorowe kwiaty. A może wyrośnie perz - on także spełnia na świecie jakąś rolę. Uważam tylko, że pomysł zakopywania ludzi w lakierowanych trumnach, zrobionych z zamordowanych drzew, jest idiotyczny. Ktoś kiedyś bardzo mądrze powiedział, że problem śmierci w ogóle nie istnieje, ona nas nie spotyka - bo kiedy my jesteśmy, jej nie ma, a kiedy jest ona, już nie ma nas... Teraz o ingerencji Boga w nasze życie. Pewnie Cię zdenerwuję, ale trochę współczuję tym, którzy myślą tak, jak Ty. Czy nie uważasz, że jesteś po trosze niewolnikiem, marionetką? Że traktując Boga jako superistotę, pociągającą za nitki Twojego życia, pozbawiasz się jednej z najcenniejszych rzeczy, jaką (przez Boga?) został obdarowany człowiek - wolności? (na wypadek, gdybyś nie przeczytała mojej wcześniejszej wypowiedzi powtórzę: nie rozumiem wolności jako swobody działania np. ze szkodą drugiego człowieka! Wolność rozumiem jako wolność myśli, sumienia, wypowiedzi, miłości). Wiary w Boga nie podzielam, ale ją rozumiem - tylko nie tę "mechaniczną", sprowadzoną wyłącznie do wzajemnej wymiany usług między panem i jego sługą. Nie jestem w żadnym stopniu nastawiony wrogo czy niechętnie do ludzi, którzy wierzą. Myślę, że w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami. Wszyscy uważamy, że w świecie istnieje jakiś ład i sens. Tylko jedni ten ład nazywają Bogiem, a inni po prostu i dosłownie - porządkiem świata. W gruncie rzeczy przecież chyba najważniejszym jest, jak jedni i drudzy postępują a nie to, ile dziennie odklepują zdrowasiek. Jeśli miałoby być inaczej, wysiadam z takiej rzeczywistości. Uzależnianie wartości ludzi od ich wiary w chrześcijańskiego boga lub nie uważam za tej wiary zaprzeczenie. Rozmawiałem kiedyś z wyznawcą religii wschodu (nieważne jakiej). Powiedział mi, że spotyka ludzi, którzy chcą zmienić swoją wiarę (trochę głupio brzmi, ale nie bardzo wiem, jak to lepiej napisać). Potem powiedział, że namawia ich do pozostania tam, gdzie są. Bo nie jest najważniejsze, by pozyskać nową duszę. Najważniejsze jest, by pozostać uczciwym człowiekiem - wobec siebie i innych. A w jakiego boga się wierzy i czy się w ogóle wierzy w jakiegoś - cóż, jednym to jest niezbędne do życia jak powietrze, innym nie... Życzę Ci dużo szczęścia - w wierze i poza nią. S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Do S. kilka zdań 03.03.03, 01:11 Śmierć istnieje i nas dotyczy. Akurat ten filozof nie miał racji, moim zdaniem oczywiście :-), w tym momencie. Jak sobie poradzić z odejściem kogoś bliskiego? Przecież to też nas dotyczy .... Wolna wola: człowiek to takie stworzenie, które podlega (to niedobre słowo) różnym ograniczeniom. Wiara(?) jest jednym z nich. Twoja nie-wiara też, w pewien sposób, Ciebie ogranicza. A poza tym, sam pisałeś, że słuchasz głosu swego sumienia - to też ograniczenie :-). Boga, wiary nie da się wytłumaczyć w sposób racjonalny. Dlatego wymienianie wolnej woli i ingerencji Boga w życie ludzkie brzmi jak paradoks. Może to nawet jest paradoks. To wymyka sie ludzkiemu, racjonalnemu(???) rozumowi. Tego się nie da wytłumaczyć. Ale wierzącym pomaga świadomość, że jest Ktoś lepszy i wyższy od niego, Ktoś na kogo zawsze można liczyć, Kto nie zawiedzie i pomoże w potrzebie. Może to głupie, nie wiem. Ale ja właśnie tak myślę. Niezawodna aparatura?? Nie zapominaj, że to co własnoręcznie napisałbyś ktoś musi doręczyć - Poczta Polska, hehehe. Ja tam wolę internet, mimo wszystko. jmx P.S. Mogłabym jeszcze coś walnąć na temat rozkładu ciała ale nie będę obrzydzać tej uduchowionej atmosfery... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz słów kilka... IP: 213.17.172.* 03.03.03, 10:33 Przesadziłem? Tak, świadomie. Chciałem trochę potrząsnąć. Akurat nie Tobą, ale tak wyszło. Jak ktoś z dzikim uporem ciągnie linę w jedną stronę, to czasem się ciągnie w preciwną nieco silniej, niż się to ma w zwyczaju. To taka analogia mniej-więcej, nie wiem czy najlepsza... ale mi przyszła do głowy. Ha, ha, zapomniałem o ukochanej poczcie... No to może rzeczywiście moja półtoradniowa walka z wiatrakami i innymi kręcącymi się urządzeniami nie była jeszcze taka najgorsza. Bóg i wiara... Cała rzecz w tym, że wiara opiera się na wierze właśnie. Do wierzenia w coś nie można ani zmusić ani tego zakazać. Co do ograniczenia wolności poprzez wiarę, to być może wyraziłem swoje myśli za mało czytelnie. Nie uważam, że "wiara w ogóle" ogranicza wolność. Zastanawiałem się, czy ten sposób (o ile tak można powiedzieć) "realizacji" wiary, jaki zaprezentowała cal-ineczka, nie jest dobrowolnym i przesadnym samoograniczeniem wolności. Bo wygląda na to, że cal-ineczka wszystkie swoje działania podporządkowuje cudzej woli Czy na pewno Bóg jest aż tak strasznym despotą, by tego wymagać? Moja wolność? Oczywiście, że też jest ograniczona. Jednak staram się te ograniczenia trzymać pod kontrolą i, tam gdzie mogę, rozwijać skrzydła. ojej, znowu miało być tylko kilka słów... Niepoprawny, tym razem Dzienny Marek, S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: słów kilka... 04.03.03, 01:44 W czym przesadziłeś? Może to wpływ późnej pory bo jakoś nie kojarzę... Chodzi Ci o Twój post do Calineczki? Potrząsanie daje do myślenia, na ogół. Ale gdy ktoś uzyje zbyt wiele siły to zamiast myśleć uciekamy od agresora.... O przeciąganiu liny bardzo dobre, eskalacja... Św. Augustyn powiedział: "Kochaj i rób co chcesz". Myślę, że miał rację... Wydaje mi się, że nie można się kurczowo trzymać pana Boga, trzeba używać rozumu, bo po to go mamy (też dar od Stwórcy). Pan Bóg nie jest załatwiaczem naszych pragnień, żądań, życzeń... Czasem dzieje się to czego chcemy i oczekujemy, czasem nie, ale zawsze to co się dzieje ma jakiś sens. Może niewidoczny od razu, ale ma. To chyba jest Porządek Świata... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz o przesadzie IP: 213.17.172.* 04.03.03, 12:55 Sama odpowiedziałaś na zadane mi pytanie. Ja myślę, że "rąbiąc" otwarcie swoje poglądy, nie przesadziłem. Ale nigdy nie wiadomo, jak taką niezupełnie gładką wypowiedź odbierze druga strona (w tym wypadku cal-ineczka, oczywiście). Zauważyłęm, że dość gwałtownie reaguje na tak zupełną odmienność, jaką prezentuję. Tymczasem chciałbym uniknąć tego, o czym piszesz - po prostu ucieczki. Póki takie przeciąganie liny prowadzi do zintensyfikowania pracy szarych komórek, to świetnie. Byle tylko wyczuć moment, kiedy zmęczenie sprawi, że chce się już tylko nakłaść po pysku... Czasem jednak lepiej trochę linę popuścić, zwalenie przeciwnika z nóg to jednak rzadko prawdziwa wygrana. Co do reszty Twojego listu - o to, to, to właśnie!!! Mam wrażenie, że to cały czas próbuję powiedzieć. Zgadzam się aż do obrzydliwości. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka o przesadzie 04.03.03, 22:06 Niewiem, czemu mnie tak odbierasz? Wcale nie chce sie z Toba kłócić. Przedstawiam jakis tam mój światopogląd, ale niewiem czemu wszyscy uważają że przeginam. Jak kłóce sie z policjantem o bilet nieskasowany w tramwaju wszyscy ludzie w wagonie mówią że byłabym świetnym adwokatem. Ja...tylko bronie swoich argumentów ale nie chce nikogo tym skrzywdzić. Może sie troche wyśmiewam z czegoś, to taka już moja natura...ale z ludzi na pewno nie, jak już to z suchych faktów, czy z głupoty... Niewiem, zachowanie miałam zawsze wzorowe, pani mówiła, że coś złego się ze mną dzieje, bo jestem "za grzeczna" toteż nigdy sie nad tym nie zastanawiałam. Jeśli rażę to przepraszam, was napewno nie, tak wogóle -fajnie mi się z wami gada ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz no, odetchnąłem... IP: 213.17.172.* 04.03.03, 22:28 Bardzo miło było , gdy się przeczytało to, co się Tobie napisało. Jeśli jest, jak jest - przepraszam i odszczekuję. Nie chciałem Cie pourażać i jesli tego nie zrobiłem, to się ogromnie cieszę. No to pozdrowionka i trzymam kciuki za egzamin! S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: o obrzydliwości :-) 05.03.03, 12:48 Czy to obrzydliwość zgadzać się z kimś w sprawach fundamentalnych? Kimś - zdawałoby się - bez szans na porozumienie bo stoi na przeciwległym biegunie? Z człowiekiem obcym i przypadkowym.... ale czy na pewno takim obcym i zupełnie przypadkowym?.... I znów tyle pytań bez odpowiedzi... A o książkach będzie wieczorkiem, jak sie uda :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz obrzydliwość fundamentalna? IP: 213.17.172.* 05.03.03, 23:37 Oj, czy będzie mi kiedyś dane odpowiedzieć krótko i treściwie? Zaraz się znowu rozpiszę, już to wiem... "... do obrzydliwości" to takie moje standardowe powiedzonko. Każdy jakieś ma i najczęściej one nie znaczą tego, co niby znaczą. Tłumaczę się, ale mam jakieś dziwne przekonanie, że niekoniecznie potrzebnie... Gdyby ten jeden przeciwległy biegun miał decydować o możliwości bądź niemożliwości porozumienia, to byłbym skłócony z większością otaczającego mnie świata. Nie jestem, raczej wprost przeciwnie. Przede wszystkim myślę, że wcale te nasze bieguny nie są aż tak bardzo odległe. Właśnie dlatego, że to zasady są fundamentem, a nie "czapa" wiary lub niewiary. Zasady, które nazwałaś (bo są!) fundamentalnymi, są tak ludzko - oczywiste, że człowiek o w marę zdrowej psychice nie może ich nie uznawać (jeśli wolisz - wyznawać). Wiesz, to jest według mnie tak: przykazania, które religijni katolicy (to żadna aluzja!!!) głoszą w postaci dziesięciu regułek są tak oczywiste, że nie ma potrzeby się ich uczyć. Po prostu KAŻDY powinien mieć je w naturalny sposób w sobie. Niektórzy nie mają, ale to nie zależy od wyznania. Wszyscy moi znajomi wiedzą, jaki jestem. Wszyscy są z tego przeciwnego bieguna. Ze wszystkimi bez trudu znajduję wspólny język, mimo że nie omijamy opłotkami tematu naszych różnic. Po prostu mamy te same podstawy, a to jest najważniejsze. Ogromnie się cieszę, że w świecie "interludków" może być tak samo, że można spotkać kogoś, kto ma odwagę zgadzać się z odszczepieńcem. Mój ojciec, taki jak ja, ma powiedzenie: "jestem najlepszym katolikiem wśród niewierzących". Człowiek obcy i przypadkowy? Hm, przypadkowy - tak. Mój ścisły i techniczny umysł nie pozwala mi wierzyć w przeznaczenie, w zapisy w Wielkiej Księdze. Chociaż... czasem, jak mnie spotka kolejny niesamowity zbieg okoliczności - zaczynam się zastanawiać, czy moja żelazna i matematyczna logika jest zawsze na miejscu. Obcy? Tu już nie jest tak prosto. Można przeżyć obok kogoś dwadzieścia lat i być obcym, można przestać być obcym po kilku dniach znajomosci. Obcość i nie-obcość dzieje się w umyśle, a ten jest (na szczęście) niezgłębiony. Dlaczego, mimo że mijamy codziennie setki osób, czasem coś "zaiskrzy" i ta jedna z tłumu staje się nagle bliższa, mniej obca? Tylko niech mi nikt nie próbuje wmawiać, że to feromony... Tak proste to nie jest. A pytania... mnożą się jak króliki. To dobrze. Ten, kto nie ma pytań, jest bardzo ubogi. Dobrej nocy. Bez pytań, za to z ładnymi snami. S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: fundamentalna nie-obrzydliwość! 06.03.03, 01:27 No właśnie, zupełnie niepotrzebne te tłumaczenia... Bieguny (na szęście!) nie decydują o porozumieniu. O tym decydują ludzie. Ale, zawsze jest jakieś ale, to zależy od dobrej woli, od chęci porozumienia się dwóch stron. Bo jeśli tego zabraknie to nawet identyczni (nie ma takich...) nie będą mogli się odnaleźć. Można zwracać uwagę na różnice, a można na podobieństwa, cechy wspólne. Ja zdecydowanie wolę drugą opcję. Prawie zawsze istnieją jakieś elementy łączące, problem najczęściej w tym, żeby chciało się je odkryć... Pisałam juz gdzieś wyżej, że można się pięknie różnić - ale pod warunkiem, że zza tych różnic dostrzeżemy drugiego, TAKIEGO SAMEGO, jak my, Człowieka. A jeśli uważamy, że różnice dyskwalifikują czyjeś człowieczeństwo, wręcz zaprzeczają mu, gdy myślimy, że ktoś jest gorszy bo myśli, czuje INACZEJ, wtedy zaczyna się dramat. Wiesz... a coś mi się nie zgadza z tym Twoim "ścisłym i technicznym" umysłem :-) To chyba nie do końca tak jest jak mówisz... Techniczny umysł nie wierzy w "zaiskrzenie" i tego typu "dyrdymały" ;-) A przeznaczenie: ja wierzę, że jest. Choć, być może to paradoks, nie zwalnia nas wcale z odpowiedzialności za swoje życie. Wg mnie sprawa wygląda tak: życie jest jak droga, jest punkt rozpoczęcia i zakończenia jej. Jakie ścieżki, jakie trasy wybierzemy by dojść do celu to nasza rzecz. Ale, jak na każdej drodze, także i na drodze naszego życia, znajdują się pewne znaki, drogowskazy, ograniczenia prędkości itp. - i to właśnie są te punkty przeznaczone, "zaprogramowane". Obojętnie którędy, ale i tak, prędzej czy później, jakoś do nich dotrzemy... A, i jeszcze jedno - odpowiadasz długo i treściwie... To rzadkość w dzisiejszych czasach. Ładne sny... po takim liście nie mogą być inne :-) Dobranoc! P.S. Według mnie to tam żadnym odszczepieńcem nie jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Ojej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 06.03.03, 09:40 Te Twoje rozważania o drodze, jej początku i końcu! Dość niedawno o tym rozmawiałem, i to nie w publicznym Internecie. MÓWIŁEM DOKŁADNIE TO SAMO!!!!! Zaczynam się trochę bać... ;-). Umysł mam wykształcony w ścisłym kierunku i sam czuję, że nie stanowię monolitu. Ale to mnie cieszy, nie przepadam za ludziami-automatami ("ludziami" celowe!). No, dość tego "o sobie". Jeszcze coś dopiszę. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz dopisuję... IP: 213.17.172.* 07.03.03, 15:29 Już drugi raz powiedziałaś: "pięknie się różnić". To tak ogromnie ważne, to można powtarzać w nieskończoność i się nie "oklepie". Tylko jedna uwaga: moim zdaniem, warunkiem NIEZBĘDNYM, by móc różnić się pięknie, jest dostrzeganie w różnicach drugiego, takiego samego, Człowieka. Nawet bliźniaki są nieco różne, a co tu mówić o ludziach, którzy się wychowywali i dorastali w różnych warunkach, różnych miejscach, różnym otoczeniu. Jeśli się tych różnic nie akceptuje, po prostu NIE DA SIĘ być z drugim człowiekiem. Bycie z kimś to akceptacja jego "on". Można pokazyawć i proponować inne zachowania, inne postawy, inne sposoby reakcji, ale dyskfalifikacja tylko za to, że jest odmienny.. no cóż, nie znajduję lepszego słowa, niż Twoje: dramat. Jak często "miłość" znaczy "chcę go/ją mieć". JA chcę, dla siebie, na własność, taką/takiego, jak sobie wyobraziłem/am. A przecież to nie tak. Przecież "kochać" to dawać. To pozostawić wolność, pozwolić być sobą - odrębnym, innym. Dać najcenniejsze kawałki siebie i... dostać (a nie wykraść) coś równie cennego. Wziąć to delikatnie w ręce i schować w swoim najbezpieczniejszym miejscu. To takie proste i takie... rzadko spotykane. Ojej, odpłynąłęm od tematu... albo zacząłem inny. Długie odpowiedzi... Cóż, staram się odpowiadać tak, jak lubię by mi odpowiadano: powolnymi, starannie przemyślanymi, pięknie zbudowanymi zdaniami. Zdaniami, które jasno wyrażają myśli i które są logicznie ze soba powiązane. Teraz oko za oko - właśnie napisałem, dlaczego lubię czytać Twoje listy. To nie czczy komplement, nie jest w moim zwyczaju prawienie takowych. A czy nie masz wrażenia, że bardzo wiele osób po prostu nie czyta przed wysłaniem tego, co właśnie zostało przez nich napisane? S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: A co Ty chcesz od moich postów? IP: 213.17.172.* 07.03.03, 15:45 ?????????????????????????????????????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz a jednak odpiszę IP: 213.17.172.* 07.03.03, 15:57 Czy myślisz, że świat się składa tylko z Boga i Ciebie? Rozejrzyj się, dookoła jest mnóstwo ludzi! To już nie można komuś powiedzieć, że pięknie pisze, że się wyraźnie odcina od tła? Jedni piszą lepiej, inni gorzej, a nieliczni najładniej. Tak jest ze wszystkim, nie wszyscy są najpiękniejsi. Pod tym względem akurat ja stanowię tło i nie oburzam sie tylko z tego powodu, że ktoś o kimś powie, że jest śliczny(a). Trochę pokory! S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka A ja myślałam, że Ty znowu spiskujesz 07.03.03, 16:50 aaaa, to Sory..... -- Płynie miasto a ja w nim tonę białe mury upadły i koniec Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: odpisuję... 11.03.03, 01:32 Ooooooch.......... naprawdę chcesz, żeby mi się w głowie przewróciło... Pięknie dziekuję! :-)))))))))))))))))))))))) Co do wysyłania listów to powiedziałabym nawet więcej: nie tylko nie czytają po napisaniu ale ja niekiey mam wrażenie, że również PRZED. Szczególnie niektóre Panie w tym celują, hihihi ;-))). Nie musisz się tłumaczyć z komplementów! Pochlebstwa wyczuwam na tysiące mil. Tym razem mój nos nic mi nie mówi więc... pisz tak dalej! ;-))))))) Uniżona sługa jmx Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: odpisuję... 11.03.03, 06:38 > Co do wysyłania listów to powiedziałabym nawet więcej: nie tylko nie czytają po > > napisaniu ale ja ----niekiey-- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz fala za falą... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 09:09 cytuję: "...twoj atak [...] bardzo zle swiadczy o tobie i twoich ---umiejetnoscia- Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka coś za coś 11.03.03, 12:25 > Ja na przykład posiadam umiejętność złośliwego reagowania > na cudzą złośliwość. > No nie. A ja myslalam, ze watek żydów mamy za sobą ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz ???? IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:39 Cal-ineczko, a gdzie ci Żydzi??? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! 12.03.03, 00:51 To Ty mnie wogóle ale i to totalnie nie rozumiesz! ! ! ! (Nie dziwie sie messji za to ze tak walczy o swoje prawa) zydzi maja taka regule gry, ze jak cos komus dają to tylko za coś, nigdy bezinteresownie. chrzescijanstwo uczy natomiast za zle dobrem odpłacać. Ty na złe reagujesz złem - to do niczego nie prowadzi!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Ależ!!!! IP: 213.17.172.* 12.03.03, 01:19 Cal-ineczko! Toż przecie sama dowodzisz, że Żydzi są tacy sami, jak chrześcijanie. Coś za coś? Czyli, na przykład, dobro za dobro! Piękny handel wymienny. Ja popieram. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka NIE! ! ! ! ! ! 12.03.03, 07:45 Własnie ze nie! dobro za dobro - to też nic dobrego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz NIE? IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:15 "Dobro za dobro to nic dobrego". Czyli coś złego. Albo spróbujmy odwrócić (kota ogonem... ;-) ): "Zło za zło to nic złego" Czyli coś dobrego? Teraz podstawmy do drugiego wyrażenia pierwsze, czyli w miejsce każdego "zło" wpiszmy "dobro za dobro" i... popadniemy w paranoję. Cal-ineczko, pozwalam sobie nie zgodzić się z Tobą... :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: NIE. 12.03.03, 22:55 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > "Dobro za dobro to nic dobrego". Czyli coś złego. > > Albo spróbujmy odwrócić (kota ogonem... ;-) ): > > "Zło za zło to nic złego" Czyli coś dobrego? Tak! Tu tez masz racje! zlo za zlo to tez nic zlego! dobro za zlo - ok zlo za dobro - takie cos nie istnieje dobro za dobro = zle zlo za zlo = zemsta zlo za zlo - tak, to zle. Ale wtedy jestesmy jasno po tej drugiej stronie - mowimy stanowczo "nie" - Mowcie tak, tak, nie, nie - zgadza sie! ++ = - Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: fala za falą... ależ Sergiuszu! 11.03.03, 13:07 Chcesz wystraszyć moją wielbicielkę i korektorkę?! Tak się nie godzi! Na pewno przemawia przez Ciebie złośliwość i zazdrość ale żeby do takiego stopnia? P.S. Do Messji: to Ty nie wiesz, że ja zawsze piszę o sobie? To oczywiste, że jestem niektórą Panią a nie każdą... Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: fala za falą... ależ Sergiuszu! 11.03.03, 15:30 > P.S. Do Messji: to Ty nie wiesz, że ja zawsze piszę o sobie? To oczywiste, że > jestem niektórą Panią a nie każdą... > nie wiem za jaka pania ty sie naprawde uwazasz (skoro tak glupio krytykujesz innych), a ja powstrzymam sie od komentarzy:) messja Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Wiedziałam! 12.03.03, 02:00 Cieszę się, że tu jesteś - mam nadzieję, że mi pokażesz jak krytykuje się mądrze. Bo ja nie umiem :-( Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Z wami wszystkimi to jest tak.......... 12.03.03, 07:57 madrze krytykuje sie dążąc do pokoju, a nie do sporu o, np tak: tzn ogolnie kłócimy sie w sposob łagodny po to, by moc sobie pozwolic raz na czas na taki lewy sierpowy w waznych sprawach, a wiec tu poslugujemy sie lagodną metodą: >bo moj ostatni post nie byl glosem w dyskusji, poprostu zauwazylam cos, co bylo zabawne w swietle wypowiedzi jmx. po to by tu znow zaatakowac np: > Ja na przykład posiadam umiejętność złośliwego reagowania > na cudzą złośliwość. nawet wiecej, jestes bardzo gorliwy pod tym wzgledem:) To wszystko wprowadza pewien dynamizm do całej rozmowy. Nie skupiamy sie ciagle na tych samych sporach, tylko wciaz na nowych. Gdyby z takim samym poczuciem dynamizmu prowadzic caly spor w konkretnyvh sprawach nie byloby kłótni, bo za szybko doszlibyscie do porozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Z wami wszystkimi to jest tak.......... 12.03.03, 12:48 Zgoda bódóje nie zgoda rójnóje. Paks wobiskóm! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Z wami wszystkimi to jest tak.......... 12.03.03, 15:48 To czemu wy ciagle sie klocicie? Dziewczyny, nie bijcie sie...Zaraz wezwe policje.... jmx Ty mialas rozweselac forum a nie wyciagac karabin, przestancie wreszcie! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! >Zgoda bódóje nie zgoda rójnóje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Z nami wszystkimi to jest tak.......... IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:21 czasem wesoło, czasem jak na ringu. Na pewno nie nudno. Wjenc weśmy śe fszyscy za rence... ;-))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Klawiatura Ci nie dziala 12.03.03, 22:58 No serio, nic tu fajnego nie ma! Forum - to takie miejsce gdzie ludzie ciesza sie sami z tego co napisza nie pytajac o zdanie innych. Daleko mi do takiego towarzystwa. Z dnia na dzien coraz bardziej wątpię ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz No, bardzo przepraszam! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:35 Ależ skądże, gdzieżbym śmiał. To się nigdy więcej nie powtórzy! (no, chyba żeby się nadarzyła jakaś pierońska okazja... - Gustlik). ;-))))))))))))))))))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: fala za falą... 11.03.03, 15:07 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > cytuję: > > "...twoj atak [...] bardzo zle swiadczy o tobie i twoich > ---umiejetnoscia- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Hi, hi! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:32 Bez komentarza. Teraz juz wiesz, jak to miło... Odpowiedz Link Zgłoś
messja podsumowanie 11.03.03, 20:16 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Bez komentarza. Teraz juz wiesz, jak to miło... z jednej strony widac z tych wszystkch wypowiedzi, jakie tu dotej pory napisales, ze nie jestes skonczonym idiota, z drugiej zaprzeczasz sam sobie w dwoch krociutkich, nastepujacych po sobie zdaniach... to nie byl komentarz - tylko stwierdzenie faktu (to tak dla uporzadkowania wypowiedzi, bo masz wyrazne z tym problemy). p.s. mamy inne wyobraznenie na temat tego, co jest mile. ale nie bardzo zaskakuje mnie to u kogos, kto bezpodstawnie dopatruje sie agresji i gwaltownosci u innych, po to by zaraz potem, calkiem otwarcie zachowac sie agresywnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: podsumowanie IP: 213.17.172.* 11.03.03, 20:25 Gryzę w poniedziałki i czwartki od 8:30 do 17. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: podsumowanie 11.03.03, 20:40 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Gryzę w poniedziałki i czwartki od 8:30 do 17. > > > MS. nie chcialam byc niegrzeczna wogole nie odpowaidajac, a z drugiej strony jedyne co wypadaloby powiedziec w tej sytuacji to wyrazic jakos podziw dla twojej blyskotliwosci i poczucia humoru:) hmmm... moze jednak wybaczysz mi, jesli sie powstrzymam - obawiam sie, ze nie wyjdzie mi to zbyt naturalnie:) p.s. prosze na drugi raz, jesli bedziesz probowal kogos oszolomic swoim poczuciem humoru, to znajdz bardziej wdziecznych odbiorcow (w ten sposob tobie i mnie bedzie przyjemnie:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka ja natomiast nie gryze IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.03.03, 22:12 messja ale ja sie z Toba zgadzam, i wogole dzieki, ze tu jestes. ale klotnie....po co sie klucic....... wiem, wiem ze wazne jest zeby cos komus udowodnic, gdybym ja miala im wytykac bledy (te koniecznie oczywiscie) musialabym sie wrocic i bardzo dokladnie przeanalizowac tok rozmowy i pokazac co jest nie jasne. Inaczej takie uogolnianie tylko wprawia przeciwnika do grozy. Wiem, wiem, ze i dokladnie tez probowalas i za to Ci dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: fala za falą...- to zupełnie jak na stadionie 12.03.03, 02:18 messja napisała: > przeciez wiesz gdzie i wiesz, ze ja wiem gdzie wiec po co pytasz? > chciales mi cos udowodnic? no to ci sie nie udalo:) Nie bądź okrutna Messjo - jak on to przeżyje? > poza tym akurat te moje slowa nie moga sluzyc jako argument przeciwko mnie, > bo moj ostatni post nie byl glosem w dyskusji, To zupełnie jak na sali sejmowej w Polsce... > poprostu zauwazylam cos, co bylo > zabawne w swietle wypowiedzi jmx. To ja mam "światło wypowiedzi"??! Ooooo.... > > > Ja na przykład posiadam umiejętność złośliwego reagowania > > na cudzą złośliwość. > > > nawet wiecej, jestes bardzo gorliwy pod tym wzgledem:) To zupełnie jak Ty! > wiem. widzialam te zjadliwosc wielokrotnie u jmx - wyssane z palca zarzuty, Doskonale wiesz, ze nie są wyssane, niestety. > obrazliwe sformulowania, usilne doszukiwanie sie bledow gramtycznych w > wypowiedziach, gdzie bledow takich nie popelnilam itp. itd. Nie musiałam niczego usilnie się doszukiwać w Twoich postach. A chciałabym, uwierz mi. > zlosliwosc i zjadliwosc w najbardziej paskudnej postaci. To tak jak Ty - na pewno przypominasz sobie co pisałaś Jankowi i innym. Masz świetną pamięć, niestety baaardzo wybiórczą. > a kiedy skonfrontowana pytaniem w prost o co naprawde jej chodzi - unikala > odpowiedzi. Nie unikałam i pisałam chyba ze sto razy O CO MI CHODZI. > teraz ty zachowujesz sie podobnie. > widac odpowiadaja ci takie wzorce:) Jestem wzorcem dla Sergiusza? Miło mi :-)))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
messja mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo 12.03.03, 10:13 ... bo pamiec mam dobra. jesli chodzi o sergiusza masz szanse powodzenia:) zaloze sie, ze mu wszystko jedno jakim jestes czlowiekiem i jak postepujesz, tak dlugo jak prawisz mu komplementy:) ale to wszystko co napisalam na twoj temat to prawda. nie zmieni tego ani sarkazm, ani dziecinne wmawiania:"to nie ja-to ty". jestes zlosliwa, zjadliwa i cyniczna - juz ci o tym pisalam. twoje "zarzuty" byly wyssane z palca - o tym tez juz pisalam. wtedy nie mialas nic na swoje usprawiedliwienie. ale wtedy, nie bylo obok sergiusza, ktory nie czytal twoich wypowiedzi i bezpodstawnych napadow, wiec nie bylo po co sie zapierac:) nie mam jednak do ciebie zalu- widac to twoja konstrukcja psychiczna, kaze ci napadac na ludzi bez powodu, a reczej pod byle pretekstem (przyklad calineczka). Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo 12.03.03, 13:00 messja napisała: > ... bo pamiec mam dobra. jesli chodzi o sergiusza masz szanse powodzenia:) > zaloze sie, ze mu wszystko jedno jakim jestes czlowiekiem i jak postepujesz, > tak dlugo jak prawisz mu komplementy:) Widać, ze masz duże doświadczenie w tym względzie, ja tam zawsze twierdziłam, że można się od Ciebie wiele nauczyć. > ale to wszystko co napisalam na twoj temat to prawda. > nie zmieni tego ani sarkazm, ani dziecinne wmawiania:"to nie ja-to ty". > jestes zlosliwa, zjadliwa i cyniczna - juz ci o tym pisalam. > twoje "zarzuty" byly wyssane z palca - o tym tez juz pisalam. > wtedy nie mialas nic na swoje usprawiedliwienie. > ale wtedy, nie bylo obok sergiusza, ktory nie czytal twoich wypowiedzi i > bezpodstawnych napadow, wiec nie bylo po co sie zapierac:) > nie mam jednak do ciebie zalu- widac to twoja konstrukcja psychiczna, kaze ci > napadac na ludzi bez powodu, a reczej pod byle pretekstem (przyklad calineczka) Skoro tak twierdzisz to na pewno tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo 12.03.03, 15:28 jmx napisała: > messja napisała: > > > ... bo pamiec mam dobra. jesli chodzi o sergiusza masz szanse powodzenia:) > > zaloze sie, ze mu wszystko jedno jakim jestes czlowiekiem i jak postepujes > z, > > tak dlugo jak prawisz mu komplementy:) > Widać, ze masz duże doświadczenie w tym względzie, ja tam zawsze twierdziłam, > że można się od Ciebie wiele nauczyć. a gdzie widac? i gdzie "zawsze mowilas"? bo do tej pory twoje wypowiedzi dowiodly, ze masz duzy dar do "widzenia", tego, czego nie ma. i nie nauczylas sie tego ode mnie:) > > Skoro tak twierdzisz to na pewno tak jest. tak jest, ale nie dlatego, ze tak twierdze. gdyby moje stwierdzenia mialby moc sprawcza, twierdzilabym od tej pory, ze zawsze starasz sie mowic prawde i wyrazac swoje opinie w taki sposob by niepotrzebnie nikogo nie urazic. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo - do M 13.03.03, 13:12 A, i jeszcze jedno - nigdy nie powiedziałaś o mnie, że jestem cyniczna. Ale, że - wyrachowana. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo - do M 13.03.03, 18:34 jmx napisała: > A, i jeszcze jedno - nigdy nie powiedziałaś o mnie, że jestem cyniczna. > Ale, że - wyrachowana. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=4171620&a=4220853 Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo - do M 14.03.03, 00:25 Oooo... ale mam słabą pamięć. Myślałam, że tak o mnie nie powiedziałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz proszę... IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:41 jmx, daj mi w pysk lewym sierpowym, bardzo proszę!!! Komplementom stanowcze nie! Przestanie mi być wszystko jedno. Ach jaka ta obojętność jest straszna! Ja cierpię!!!! ;-))))))))))))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx A MASZ!!!!! 13.03.03, 02:36 No wież.... ! Pżecierz jesstem taka delikatna i sóbtęlna... jak mogie dawadź w pyzk? I to TOBIE?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - dórzymi literami tak jak sobie rzyczysz. Staram sie zpęłniadź lóckie mażenia. A poza tym Calineczka zakazała mi używać mojego karabinuuuuu... buaaaaa..... a przecież jestem polic_jan_tką ;-(((((((((((((((((( Ale mam sprawną pałkę, na szczęście. I... kajdanki...! ;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz AJ!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:30 Dźenkujem!!!! Noto nieh teras któź powi, rze to pszes kąplemęty! MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: AJ!!!!!!!!! 14.03.03, 00:28 Oczywiście! ...........i oczy wisiały... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: AJ!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 14.03.03, 09:06 Zawieśmy też... rzeczy. ;-)) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz mógłbym prosić o duże S? IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:57 "..wtedy nie było obok S(!)ergiusza, który nie czytał Twoich wypowiedzi..." Jeśli nie czytał to może dobrze, że go nie było? Całkiem sympatyczne spostrzeżenie, że teraz jest... obok... i czyta. A jednak potrafisz być miła! Twoje wypowiedzi też czyta, tylko mu dużo trudniej zrozumieć ich sens. ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
messja nie 12.03.03, 21:22 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > "..wtedy nie było obok S(!)ergiusza, który nie czytał > Twoich wypowiedzi..." > > Jeśli nie czytał to może dobrze, że go nie było? > Faktycznie, lepiej to zdanie brzmialoby, gdyby je troche zmienic:"...wtedy nie bylo obok sergiusza, ktory by czytal twoje wypowiedzi..." dziekuje za uwage, chociaz widze, ze to tylko twoich zlosliwosci ciag dalszy. troche to glupie i niskie zachowanie zwazywszy, ze ja ci nie dokuczam, ani sie ciebie nie czepiam. jesli zas chodzi o twoja prosbe w sprawie "S", to spostrzegam to jako zwykla kpine, po tym jak zaadresowales jedna z twoich wypowiedzi do mnie:"do m....". dla tego nie mam powodow sie tlumaczyc, nawet gdyby moje "s" bylo jednak przejawem braku szacunku. a nie jest. jak sadze, zauwazyles,zazwyczaj nie stosuje wielkich liter. jest to swiadomy zabieg i nie ma nic wspolego z okazywaniem badz brakiem szacunku do adwersarza/y. mysle, ze strony osoby, ktora swiadomie pisze bledy ortograficzne, powinno sie ten zabieg spotkac z duza wyrozumialoscia. jesli masz jeszcze jakies uwagi tego typu, to nie gniewaj sie, jesli nie bede ich komentowac. cenie sobie swoj czas i nie go marnowac, na dyskusje na tym poziomie. > > Twoje wypowiedzi też czyta, tylko mu dużo trudniej > zrozumieć ich sens. > > ;-) > > MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: nie IP: 213.17.172.* 12.03.03, 22:00 No dobrze, to bez złośliwości: 1. Twoje zdanie w zmienionej wersji nie jest LEPSZE, tylko INNE.To nie jest drobna zmiana, tylko zasadnicza. 2. Podpisujesz się messja, a nie Messja, więc nie wiedziałem, że M ma znaczenie. Trzeba było mi o tym powiedzieć, pisałbym M. 3. Sergiusz to imię. Pisanie go małą literą to nie tylko brak szacunku, ale i błąd ortograficzny. Imienia Messja nie znam, choć być może istnieje. Więc jeśli zrobiłem błąd, to z niewiedzy. Jeśli tak było - przepraszam. Może mnie za mało znasz i dlatego nie wiesz, że mogę być baaaardzo złośliwy, ale okazywanie pogardy (np. przez pisanie imienia małą literą) nie leży w moich zwyczajach. 4. Nie dokuczaj komuś, z kim lubię rozmawiać, to i tobie nie będę dokuczał. Nie jest dla mnie ważne, czy macie stare zatargi. Ja jestem TU i TERAZ. 5. KAŻDEMU czasem zdarza się wybuch. Ideałów nie ma. Tylko niektórzy potrafią przeprosić i wytłumaczyć, co go spowodowało, a inni nie. Dotychczas nie zauważyłem żadnego pojednawczego gestu z Twojej strony - i nie chodzi mi tylko o siebie. Z wyrazami szacunku MS. P.S. Chyba nie używałem wobec Ciebie słów typu "idiota", prawda? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka tak nie moze byc! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! 12.03.03, 23:09 > 5. KAŻDEMU czasem zdarza się wybuch. Ideałów nie ma. Ciagle nie rozumiem tej twojej postawy S. Jak taki jestes to ja sie z Toba nie zadaje. A jak jmx jest taka sama to z nia tez nie trzymam. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: tak nie moze byc! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! 13.03.03, 02:40 cal-ineczka napisała: > > 5. KAŻDEMU czasem zdarza się wybuch. Ideałów nie ma. > > Ciagle nie rozumiem tej twojej postawy S. > Jak taki jestes to ja sie z Toba nie zadaje. > A jak jmx jest taka sama to z nia tez nie trzymam. Ożesz w morde jeża! SERGIUSZUUUUUUUUU!!! cOŚ ty N A P I S A Ł???? Nie jestem ideałem?? J A????! CALINECZKA, DAWAJ TEN KARABIN MASZYNOWY, ALE JUŻ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz aaaa.. beeeee..... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:53 No... może... no, tego, nooo... Eeeeee... Hm, no... tego... Ten, no.. wyjątek potwierdzający tę, no, no... tego... regułę. :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: aaaa.. beeeee..... 13.03.03, 18:11 Ja tez dopiero wstałam. Proponuje umyc twarz zimna woda, to dobrze robi ;) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: nie 12.03.03, 23:17 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > No dobrze, to bez złośliwości: > > 1. Twoje zdanie w zmienionej wersji nie jest LEPSZE, > tylko INNE.To nie jest drobna zmiana, tylko zasadnicza. wcale nie, znowu sie czepiasz i oboje o tym dobrze wiemy. > > 2. Podpisujesz się messja, a nie Messja, więc nie > wiedziałem, że M ma znaczenie. Trzeba było mi o tym > powiedzieć, pisałbym M. nie mowilam, ze:"M" ma znaczenie. nieuwaznie czytasz. > > 3. Sergiusz to imię. Pisanie go małą literą to nie tylko > brak szacunku, ale i błąd ortograficzny. Imienia Messja > nie znam, choć być może istnieje. Więc jeśli zrobiłem > błąd, to z niewiedzy. Jeśli tak było - przepraszam. Może > mnie za mało znasz i dlatego nie wiesz, że mogę być > baaaardzo złośliwy, ale okazywanie pogardy (np. przez > pisanie imienia małą literą) nie leży w moich zwyczajach. nie okazywawalam, anie nie okazuje ci pogardy. wymysliles sobie to, by miec powod do klotni. > 4. Nie dokuczaj komuś, z kim lubię rozmawiać, to i tobie > nie będę dokuczał. Nie jest dla mnie ważne, czy macie > stare zatargi. Ja jestem TU i TERAZ. nie "dokuczam". na tej samej zasadzie moge powiedziec: dla mnie nie jest wanie, ze TY lubisz rozmawiac z jmx, wazne natomiast dla mnie jest jak ona sie zachowuje wobec MNIE i innych osob. > 5. KAŻDEMU czasem zdarza się wybuch. Ideałów nie ma. > Tylko niektórzy potrafią przeprosić i wytłumaczyć, co go > spowodowało, a inni nie. Dotychczas nie zauważyłem > żadnego pojednawczego gestu z Twojej strony - i nie > chodzi mi tylko o siebie. potraktuje to jak sarkastyczny zart, ze strony osoby, ktora niesprowokowana wciaz mnie atakuje. inaczej sie nie da. > Z wyrazami szacunku to tez sarkazm:) > > MS. > > > P.S. Chyba nie używałem wobec Ciebie słów typu "idiota", > prawda? > jeszcze nie i chwala ci za to. chcesz mnie uprzedzic, ze bedziesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: nie IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:09 >>...spostrzegam to jako zwykłą kpinę po tym, jak zaadresowałeś jedną z Twoich wypowiedzi "do m..."<< MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: nie nr 2 IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:17 "...okazywanie pogardy [...] nie leży w MOICH zwyczajach" I jeszcze o "idiocie". Nie zamierzam używać, natomiast Ty JUŻ użyłaś... Może jednak znasz słowo "przepraszam"? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: nie nr 2 13.03.03, 00:27 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > "...okazywanie pogardy [...] nie leży w MOICH zwyczajach" > > I jeszcze o "idiocie". Nie zamierzam używać, natomiast Ty > JUŻ użyłaś... Może jednak znasz słowo "przepraszam"? > > MS. > jestes uciazliwy i robisz sie coraz bardziej irytuajcy: bez ogrodek przyznajesz sie do zlosliwosci, a potem jeszcze oczekujesz przeprosin. moze nie jestes az tak inteligentny, za jakiego cie uwazalam. co do "m..." to bardzo trudny problem do rozwiazania. nic dziwnego, ze nie mozesz sobie z tym poradzic. ale na mnie nie licz:) dobranoc p.s. wydaje mi sie, ze nie masz prawdziwych problemow, skoro probujesz je stworzyc. w pewnym sensie mozna ci pozazdroscic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz cytat(a) na dobranoc IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:31 "Być idiotą w oczach kretyna - rozkosz dla smakosza". MS. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: cytat(a) na dobranoc 13.03.03, 00:49 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > "Być idiotą w oczach kretyna - rozkosz dla smakosza". > > MS. nigdy nie twierdzilam, ze jestes idiota, ale jesli cie to uszczesliwi to mozesz sobie nim byc(nic mi do tego) nawet w oczach kretyna, jesli tutaj takiego znajdziesz. mam nadzieje, ze teraz dasz mi juz spokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: cytat(a) na dobranoc 13.03.03, 01:06 wiesz... sa ludzie i taborety... Odpowiedz Link Zgłoś
jmx cytat(a) na dzień dobry (jestem z kobry) 13.03.03, 02:43 Cal-ineczko nie obrażaj taboretów. To bardzo pożyteczne, czworonożne stworzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: cytat(a) na dzień dobry (jestem z kobry) 13.03.03, 13:25 Jak mam nie obrazac, takie jedne popsuly internet w mojej klatce. Czy to nie taborety? Hmm moze to robota złego. Trzeba bedzie z nim zrobic porzadek.... jmx do broni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: cytat(a) na dzień dobry (jestem z kobry) IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:48 "Dłoń ogrzeją, dubeltówkę wezmą w ręce i buch, buch! Pozamienia(ją) na gotówkę Taboretów dwóch." MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: cytat(a) na dzień dobry (jestem z kobry) 13.03.03, 18:25 Dzieki wszystkim. Spocznij! diablisko zostalo pokonane i internet działa ;) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: cytat(a) na dobranoc 13.03.03, 06:23 cal-ineczka napisała: > wiesz... sa ludzie i taborety... :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz do Messji IP: 213.17.172.* 13.03.03, 11:05 Wiesz, możemy się zamienić. Chcesz? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: cytat(a) na dobranoc IP: 213.17.172.* 13.03.03, 11:02 Hm... Siedzę, pode mną taboret. Różnię się. Może więc jestem....? ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz no to zacytujmy... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 11:17 "z jednej strony widać z tych wszystkich wypowiedzi, jakie tu do tej pory napisałeś, że nie jesteś skończonym idiotą, z drugiej zaprzeczasz sam sobie w dwóch króciutkich, następujących po sobie zdaniach" 11 03 2003, 20:16 Jeśli coś źle zrozumialem, to Cię przepraszam. Już pisałem, że mam niejakie problemy ze zrozumieniem Twoich wypowiedzi. A swoją drogą, żeby oceniać cudzą inteligencję, trzeba mieć naprawdę ogromne wyobrażenie o swojej. Zazdroszczę Ci. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: no to zacytujmy... 13.03.03, 18:45 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > "z jednej strony widać z tych wszystkich wypowiedzi, jakie tu do tej pory napis > ałeś, że nie jesteś skończonym idiotą, z drugiej zaprzeczasz sam sobie w dwóch > króciutkich, następujących po sobie zdaniach" > > 11 03 2003, 20:16 > > Jeśli coś źle zrozumialem, to Cię przepraszam. Już pisałem, że mam niejakie pro > blemy ze zrozumieniem Twoich wypowiedzi. > > A swoją drogą, żeby oceniać cudzą inteligencję, trzeba mieć naprawdę ogromne wy > obrażenie o swojej. Zazdroszczę Ci. slusznie - to byla moja wypowiedz, w ktorej wyrazilam opinie, ze "NIE jestes skonczonym idiota":) przyjmuje przeprosiny, bez wzgledu na to czy sa szczere - naleza mi sie:) poza tym, zastanawiam sie, skad ta ciekawa hipoteza, ze aby stwierdzic, ze ktos NIE jest skonczonym idiota, trzeba miec ogromne wyobrazenie o swojej inteligencji:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz zacytujmy... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 20:17 "Dzidek! Już nie wiem, jak mam do Ciebie mówić, żebyś zrozumiał mnie!" MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzidek Re: zacytujmy... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 14.03.03, 01:26 > "Dzidek! Już nie wiem, jak mam do Ciebie > mówić, > żebyś zrozumiał mnie!" Gosc portalu : Dzidek: Nie, nie kumam Cie. kum kum kum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Kum kum??? IP: 213.17.172.* 14.03.03, 09:22 Dzidziu - żabo, czyli żabko, a cóż ci się stało, że tak przeraźliwie kumkasz? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz wołanie o pomoc. IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:33 Woooooody! Mogę... jednak........ nie przeżyć..................... M S . Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka ale czy wogole tu sie cos dzieje? 11.03.03, 12:27 ani przed, ani po... najgorsze, jak wogole nie odpisują messja napisała: > > Co do wysyłania listów to powiedziałabym nawet więcej: nie tylko nie czyta > ją po> > > > napisaniu ale ja ----niekiey-- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz "odpis" IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:36 Masz rację, wtedy jest przykro jak... :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka "Polskie radio Trójka" nadaje: 12.03.03, 17:33 jak..? Co chciales powiedziec? Bo ja nie wiem... Apropo odpisow : czekam i czekam az zacznie sie tu cos a tu nic. Co z tym klubem? Klub powinien miec jakies zasady. Jak harcerze! 1. Nigdy nie kłamać 2. Nie palić papierosów 3. Nie kłócić się!................ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: 'Polskie radio Trójka' nadaje: IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:30 "...takie niedopowiedzenie, tak więcej inteligentnie" (Dudek). Trujka. Trójka odeszła w niebyt, niestety. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka 'Polskie radio Trójka' nadaje: 12.03.03, 23:02 O przepraszam! jedyne polskie radio pozbawione swiatowej rąbanki jednak ktorego mozna posluchac w przeciwienstwie do 1 lub 2 Fajne dyskusje tam mają o 21 pozatym Chyba nigdy nie studiowales. To radio studentów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Niestety, jednak już tylko Trujka. IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:02 Jeszcze niedawno to było JEDYNE radio, którego słuchałem. I to od rana do późnej nocy, bez przerwy. Niestety, na obecną wersję nie mogę się "przestawić". Ale są audycje, których nie przegapiam. Zaraz się zacznie... Dwie godziny cudnej muzyki. O, już się nagrywa! Przyznaję, że to jest wciąż najlepsze radio, ale nietrudno być dobrym na tle miernoty. :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Trójka zawsze fajna jest 13.03.03, 00:15 Jedyne czego nie lubie w tym radiu to metal ktory leci czasami przez cala noc. Tak pozatym prawie wszystkie audycje mi pasuja. Powtorka z rozrywki, za a nawet przeciw, klub trojki itd A to co teraz leci...wybacz ale jednak nie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Trujka nie zawsze fajna jest, niestety IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:22 Przecież możemy się różnić... To nic złego, prawda? Metalu też nie znoszę. Pan Kuba... ach, jak on zszedł na psy w tym nieszczęsnym "za a nawet przeciw"... A "robił" taaaaką audycję! MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka mi sie tam jednak podoba. 13.03.03, 00:58 To zalezy w czym. Niektore sprawy wymagaja wyjasnien. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Trujka kontra Trójka 13.03.03, 02:47 Było lepiej. Ale mogło być gorzej. Pogodziłam Was, nie? ;-) A pamiętacie Kaczkowskiego? To były audycje... i piosenki.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Trujka =~ Trójka IP: 213.17.172.* 13.03.03, 10:58 No właśnie! Po prostu patrzymy z różnych stron P.K? Lejesz mjut na moje uszy... Ale jeszcze ciągle jest, tylko za mało. ;-))) M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Trujka =~ Trójka 13.03.03, 13:08 :-)))) Tylko uważaj, bo się przykleisz do... taboretu ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz o przyklejaniu IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:27 Uszami????? ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka No i wydało sie! ! ! ! ! 13.03.03, 18:54 Sergiusz! Ty nie myjesz uszu!? -- Szczotka, pasta, kubek, zimna woda. Tak sie zaczyna wielka przygoda ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Materialistka! IP: 213.17.172.* 13.03.03, 20:07 Tylko myśli o wydawaniu! A gdzie jasny płomień duszyczki Twej niewinnej? Gdzie myśli zwiewne i ulotne? Za pieniądz szystkoś, wszetecznico, oddała! Na wylot Cię przejrzałem!!! ;-))) Na co mi, szaraczkowi, uszy myć, kiedy mi je i tak nimfa jakowaś piękna a tajemnicza mjutem słodkiem i lepiącem wciąż oblewa? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Materialistka! 14.03.03, 00:42 Materialistka?? Przecież to o zamążpójściu było! Na nic me polewanie słodkiem mjodem usząt Twych Sergio! Tyś już inną nimfą zainteresowan jest! Ach, biednam, cóz mam teraz czynić? Niech szum łez mych doprowadzi Cię do szczęśliwego portu wędrowcze... Bywaj zdrów! Z inną? Nic to! Aaaaaaaaa.............. /nifa rzuca się ze skały/ Kurtyna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysio w obronie Ser.. IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 14.03.03, 01:33 To ja mu miód dawałem, totez nigdy mu nie mówiłem iż go jesc nie moze! Domagam sie cofniecia oskarzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Ach dzięki Ci, obrońco! IP: 213.17.172.* 14.03.03, 08:33 Ty jeden widzisz, że nimfa krzywdzi mnie przeokrutnie i na cierpienia skazuje! Dziękuję za mjut Twój. Nie zastąpi on jednak mjutu z Jej garnka czarownego. Bo tylko na nim jak drut napisane było... Powiedzże wędrowcze, żyważ ona jeszcze? Obaczę jeszcze kiedyś postać jej zwiewną? Prawda to, że pod skałą wysoką pierzyny wietrzyli? Kap, kap, kap... (łzy). (Wchodzi konserwator powierzchni płaskich ze szmata by wytrzeć kałużę). ---------------- Koniec aktu drugiego Kurtyna Odpowiedz Link Zgłoś
jmx o przyklejaniu cd 14.03.03, 00:32 No wiesz.... czasem kropelka spadnie z uszu tam ... i tu.... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka Re: o przyklejaniu cd IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 14.03.03, 01:31 E. To Sergiusz juz kogos ma kto mu miod przynosi do domu? Wszak bylo napisane: zasada czwarta naszego klubu: nie objadac sie miodem! (tu wyjatek dla Kubusiow Puchatkow) O ile Kubusiem nie jestes, miodu ani rusz! Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: o przyklejaniu cd 14.03.03, 01:39 Przecież mowa była o polewaniu a nie jedzeniu... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Nimfo!!!!!! IP: 213.17.172.* 14.03.03, 07:41 Ach. cóżem ja nieszczęsny uczynił, że mnie takimi podejrzeniami, serce me drącymi, obrzucasz??? Nimfooooooooooooooooooooooooooo! Polej me uszy i... (tam, gdzie skapywa), bo świat mój gorzkim się stał! :-)))))))))))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Nimfo!!!!!! 14.03.03, 23:51 Akt II, scena I. Duch Nimfy: Ach, niewdzięczny! Me serce już spoczywa w grobie, już martwam i nigdy nie stanę przed Twym obliczem klejkiem a skapującem! Niech Słońce Wschodzi i Zachodzi dla Cię... Niech Weny podszepty słodkie i czarowne skłonią do pissania... A nie zapominaj tej niebogi co życie straciła w walce o sswój chonor i cnotę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: Nimfo!!!!!! IP: 213.17.172.* 15.03.03, 00:14 O ja nieszczęsny! Pissać już nie mogę! Od dziś milczał będę, na wieki zaklejty. Cisssza zapadnie, kiedy za Tobą z wysokiej skały się rzucę! (rzucam się). Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! (niesie się ponure wycie zaklejeńca) ---------------- oklaski Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Nimfo!!!!!! 16.03.03, 01:22 Akt II, scena II /Duch Nimfy uratował nieszczęsnego zaklejeńca. Mjut i klejkość sprawiły, że nasz bohater rzucając się przykleił się do rosnących nieopodal zarośli/ > Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! (niesie się ponure wycie > zaklejeńca): ....Nie mam żalu do nikogo, jeno do Ciebie niebogooooo.....! Standing ovation Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Nimfo!!!!!! 16.03.03, 08:55 ...az tu nimfa byla chora. Predko, predko po doktora! Ale doktor był pijany i przylepił sie do ściany.' A ta ściana była mokra wiec przykleił sie do okna.. Na podwórzu w piłke grali I mu kopa w tyłek dali. Tam gdzie lezal były mrówki podarły mu tenisówki... Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Nimfo!!!!!! 16.03.03, 21:14 cal-ineczka napisała: > ...az tu nimfa byla chora. > Predko, predko po doktora! > Ale doktor był pijany > i przylepił sie do ściany.' > A ta ściana była mokra > wiec przykleił sie do okna.. > Na podwórzu w piłke grali > I mu kopa w tyłek dali. > Tam gdzie lezal były mrówki > podarły mu tenisówki... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Messjo, siostrzyczko Ty moja ;))))) 16.03.03, 21:40 :-))))))))) messja napisała: > :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz akt II scena III IP: 213.17.172.* 16.03.03, 18:00 (Omjutowany zaklejeniec przestaje wyć. Potrząsa głową. Zaczyna bełkotać) A... gdzież... em ja myśli me trzeźwe... zatracił. Nimfa prze...cie istotą nie... nie... nie... śmiertelną jest! Zgi... nąć w otchłani nie... mogła! To chyba mjut... me... myśli za... za... za... ślepił. (wyje) Nimfooooooooooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!! Moja Nimfoooooooooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!! Gdzieeeeeeeeeeeeeeeeeeżeś Ty??????????? -------------------- na widowni grobowa cisza... Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: akt II scena IV 17.03.03, 01:56 Nimfa milczy... Chór starców: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie... Co to będzie? Co to będzie? ------------ rozlegają się pojedyncze okrzyki na sali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: akt II scena V IP: 213.17.172.* 17.03.03, 21:48 Zaklejony delikatnie ociera mjut z uszu. Chowa go do słoika, jak najcenniejszy skarb. Nasłuchuje... Nasila się świst wiatru. Śpiew starców przechodzi w upiorną mantrę. Czy słychać cichy głos Nimfy, czy to w oddali zawodzą dusze potępionych? --------------- Na sali cisza. Słychać tylko łomot serca staruszki w pierwszym rzędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: akt II scena V i pół 18.03.03, 01:14 Nagle rozlega się ciche skrzypienie i do zaklejonego podchodziiiiiii.... ----------- Widownia wstrzymuje oddech... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: akt II scena V i 3/4 IP: 213.17.172.* 20.03.03, 19:17 ...iiiiiiiiiiii zakapturzona postać. Rozlega się przeraźliwy klekot nagich kości. Zaklejonemu po plecach płyną strugi zimnego mjutu. Zza kulis wczołguje się osobnik w białym kitlu, wyposażony w kilkanaście słoików. Podstawia słoiki pod plecy zaklejonego nieszczęśnika i napełnia je mjutem. Na jego parchatej gębie pojawia się obleśny uśmiech... ------------------------ siedząca w pierwszym rzędzie staruszka spokojnie umiera na zawał. Nikt nie zaraca na to uwagi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz od - do IP: 213.17.172.* 11.03.03, 09:24 dopisuję, odpisuję - tylko dwie przestawione literki, a znaczy całkiem co innego. Śmieszne. No, jakby Ci się miało zacząć przewracać w głowie, to daj znać. Napiszę Ci coś przykrego i uratuję przed zgubą. ;-)))) Piękne dzięki za piękne dzięki! A może... straciłaś węch??? Może kadzę bezwonnie (tylko jeśli bezwonnie, to właściwie po co kadzić?)? I tylko spróbuj być uniżoną sługą! Jeszcze by tylko tego brakowało... Ogłaszam poprawę humoru. :-))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka do Sergiusza 03.03.03, 21:53 Sergiusz napisał(a): 1 Po pierwsze przepraszam, że tak długo nie odpisywałem. To > nie z powodu niechęci do tematu, czy autorów, tylko z > przyczyn czysto technicznych. "Papierowe" listy maja tę > wielką przewagę nad "wirtualnymi", że do ich pisania > wystarczy bardzo prosta i niezawodna aparatura - kawałek > papieru i ołówek... Ja też mam teraz egzaminy, toteż odpisze w czwartek. 2 Niestety, nieco się pogubiłem w kolejności odpowiedzi, > dlatego pozwalam sobie niejako zacząć nowy "podwątek". Ja też, ale już sie znalazłam :) 3 Może najpierw o problemie nieba, zbawienia i pośmiertnych > wizyt w cudzych domach. > Cóż, możesz to uważać za duchowe ubóstwo, ale dla mnie > wędrówka po świecie kończy się z chwilą śmierci. Potem > zostaje tylko 80 kg biomasy, która wraca do przyrody. > Jakoś nie cierpię z powodu takiej świadomości. Przecież > to, co po mnie pozostanie, stanie się bardzo pożytecznym > pokarmem. Być może kawałek zjedzą pędraki, z których > potem wyfruną motyle, cieszące czyjeś oczy. Być może > skorzystają ze mnie rośliny, na których rozkwitną > różnokolorowe kwiaty. A może wyrośnie perz - on także > spełnia na świecie jakąś rolę. Uważam tylko, że pomysł > zakopywania ludzi w lakierowanych trumnach, zrobionych z > zamordowanych drzew, jest idiotyczny. > Ktoś kiedyś bardzo mądrze powiedział, że problem śmierci > w ogóle nie istnieje, ona nas nie spotyka - bo kiedy my > jesteśmy, jej nie ma, a kiedy jest ona, już nie ma nas... Jak tak piszesz to aż mi sie coś przekręca w żołądku. Ja nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego, że niebyłoby tego "później" Rzadko tak mysle, ale wtedy wpada mi do glowy mnstwo zdan z pisma sw a potem przypominam sobie wszystkie chwile w ktorych namacalnie odczuwalam obecnosc Boza, rozne rzeczy ktore mi dal a byly niemozliwe, moje oczy na ktore jednak widze... Musisz miec bardzo smutne to zycie, tak nie miec na kogo liczyc... Cały czas samemu, martwic sie o wszystko, bac sie przyszłości (tej tu na Ziemii) nie miec tego Kogos, kto moze każdą sprawe załatwic, załagodzić spory.. 4. INGERENCJA A mi sie wydaje, że jest to tak, że Bog jest tym, ktory pomaga nam w życiu ( o ile tego chcemy)- jako jedyny ten, ktory moze naprawic to co jest zniszczone przez grzech. Bo tylko grzech niszczy, i to tylko grzech decharmonizuje swiat taki jaki byl stworzony na poczatku. I to tylko on nie pozwala nam na to, co pozwala nam byc szczesliwymi. (I tu smialo mozesz mnie obluzgac za odnoszenie sie do typowo chrzescijanskiej tezy o grzechu pierworodnym który zniszczył świat) - czy Bóg jest w tym momencie marionetką? Raczej lekarzem. Kto do czyich usług? My mamy kochać Boga, a on nas (tak, to tez Jego zadanie :)I ludzi tez mamy kochać. Taka rownowaga musi sie wytworzyc miedzy modlitwą, a działaniem w realu. (Miedzy relacja bog-czlowiek, a relacja miłości między ludzmi) Tak nawet gdzies pisze w Ewangelii. 5 Nie jestem w żadnym stopniu nastawiony wrogo czy > niechętnie do ludzi, którzy wierzą. Myślę, że w gruncie > rzeczy jesteśmy tacy sami. Wszyscy uważamy, że w świecie > istnieje jakiś ład i sens. Tylko jedni ten ład nazywają > Bogiem, a inni po prostu i dosłownie - porządkiem świata. Wierzysz, że istnieje jakis ład na Ziemii? Jakis porządek? No i tu sie różnimy. Ja wierze, że panem świata jest szatan. 6 Uzależnianie wartości ludzi od ich wiary w > chrześcijańskiego boga lub nie uważam za tej wiary > zaprzeczenie. No wlasnie. To tez wynika z tego, ze wierzysz, ze na swiecie jest lad i porzadek. Ja wierze, ze go nie ma, totez potrzebuje kogos, kto mi pomoze. i po to mi moja wiara (...) 7 Rozmawiałem kiedyś z wyznawcą religii wschodu (nieważne > jakiej). Powiedział mi, że spotyka ludzi, którzy chcą > zmienić swoją wiarę (trochę głupio brzmi, ale nie bardzo > wiem, jak to lepiej napisać). Potem powiedział, że > namawia ich do pozostania tam, gdzie są. Bo nie jest > najważniejsze, by pozyskać nową duszę. Jest, owszem jest. "Kto sie nie narodzi na nowo nie wejdzie do krlestwa b...." "Nawracajcie sie i wierzcie w Ewangelie" pisać dalej? Caly nowy testament po to powstał, zeby mowic ludziom o nawroceniu, o wejsciu w nowe zycie, o tym, ze to koniecznosc. Moglabym Ci znalezc takich cytatow tysiące. 8Najważniejsze > jest, by pozostać uczciwym człowiekiem - wobec siebie i > innych. A w jakiego boga się wierzy i czy się w ogóle > wierzy w jakiegoś - cóż, jednym to jest niezbędne do > życia jak powietrze, innym nie... Po co piszesz głupoty? Jesteś uczciwym człowiekiem? Nikogo nigdy nie skrzywdziłeś? Jak tak, to juz nie jestes uczciwym. Okłamujesz się? > Życzę Ci dużo szczęścia - w wierze i poza nią. Dzieki. Tobie też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz tym razem krócej IP: 213.17.172.* 03.03.03, 22:41 1. Myślisz, że liczyć można TYLKO na Boga? To masz smutne życie... Dobrze zrozumiałem? Bóg jest od ZAŁATWIANIA różnych spraw? Taki sekretarz??? 2. Nie mam zwyczaju "obluzgiwać" kogokolwiek. 3. Ja wierzę w ład, a Ty w szatana? Chyba się zamieniliśmy miejscami. 4. Inaczej pojmujemy uczciwość. Jeśli się kogoś skrzywdzi, to uczciwy człowiek się do tego przyznaje i, jeśli może, stara się tę krzywdę naprawić lub choćby zminimalizować. No to dzisiaj króciutko, bo czasu mam malutko... S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: tym razem krócej 04.03.03, 12:24 1. Już mówiłam, nie na tym wiara polega, zeby tylko dostawac rozne prezenty od Boga, to jest skutek uboczny. Ale na tym, że ciągle się "wzrasta" w miłości poprzez Jezusa, który przychodzi i naprawia serce człowieka. I staje się lepsze. Samego czynu - tego naprawiania nie widać gołym okiem. Ale widać po człowieku, który nagle promienieje radością Bożą, miłością, pokojem... 4. krzywdy sie nie da zmazać. Stało się i nikt z ludzi nie jest w stanie wymazac winy, kare może odcierpieć, chociażby w piekle. Jezus - tylko On zmazuje wine. 3. Tak. Jak ktoś nie wierzy w szatana, w to, że to on jest Panem tego świata, to nie może wierzyć w Boga - jako tego kto go wybawia od grzechu. Po co miałby Jezus na Ziemie przychodzić? 5. Ja też nie mam czasu, egzamin czeka, jeszcze nie zaczelam sie uczyć, narazie Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: tym razem krócej 04.03.03, 12:27 1. Już mówiłam, nie na tym wiara polega, zeby tylko dostawac rozne prezenty od Boga, to jest skutek uboczny. Ale na tym, że ciągle się "wzrasta" w miłości poprzez Jezusa, który przychodzi i naprawia serce człowieka. I staje się lepsze. Samego czynu - tego naprawiania nie widać gołym okiem. Ale widać po człowieku, który nagle promienieje radością Bożą, miłością, pokojem... 4. krzywdy sie nie da zmazać. Stało się i nikt z ludzi nie jest w stanie wymazac winy, kare może odcierpieć, chociażby w piekle. Jezus - tylko On zmazuje wine. 3. Tak. Jak ktoś nie wierzy w szatana, w to, że to on jest Panem tego świata, to nie może wierzyć w Boga - jako tego kto go wybawia od grzechu. Po co miałby Jezus na Ziemie przychodzić? 5. Ja też nie mam czasu, egzamin czeka, jeszcze nie zaczelam sie uczyć, narazie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz jeszcze krócej IP: 213.17.172.* 04.03.03, 13:07 Ejże, ejże, przecież to Ty napisałaś o "załatwianiu spraw"... A więc jak? Zdarzy Ci się zrobić coś, z czego nie jesteś specjalnie dumna (mówiąc delikatnie...) i po prostu idziesz dalej? Nie robisz nic, tylko czekasz na swoje piekło? To dość okrutne podejście do ludzi. Nie wierzę ani w szatana, ani w boga. Wszystko gra. Przynajmniej tu się zgadzamy. Powodzenia na egzaminie! Który to rok i czego, jeśli nie tajemnica? S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Czyżbym coś nagmatwała? 04.03.03, 20:00 Tak, fajnie mi sie załatwia sprawy wiedząc, że moge liczyć na Tego, który sprawiedliwie potrafi je załatwić. Ale to nie załatwia sprawy popełnianych w życiu błędów - czemu mówisz, że nic nie robie, tylko ide dalej? Ide, jesli Bog mnie od tych wszystkich złych rzeczy wyzwoli. To otwiera mi horyzonty doskonalenia sie w miłości. Zdaje statystyke, ale i tak jej nie zdam. Który rok? Ide teraz własnym tokiem, trudno powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: ha ha IP: 213.17.172.* 04.03.03, 22:30 Pewnie, co nie znaczy że zmieniam zdanie!. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz eee,... króciuteńko IP: 213.17.172.* 04.03.03, 22:20 To nie durne wścibstwo, tylko chciałem zamienić kilka normalnych słów. Dzięki za odpowiedź. Nie zdasz, to nie zdasz - ale daj spokój z takim nastawieniem! Optymizm to 3/4 sukcesu. Tym razem naprawdę wiem, co mówię. Nieważne dlaczego, ale powiedzmy... mam sporo doświadczenia. No to do "usłyszenia" PO. :-) S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka ok, tylko 2 słowa.... 04.03.03, 22:51 Wierze Ci. Mi też tak mówią - ci, którzy myślą tj Ty - tak myślą i zawsze zdają! Ja nie. Ja natomiast jestem najlepszą pesymistką chyba na całej mojej uczelni. Wiem, doskonale wiem, że nie zdam, - toteż nie zdaję. - mam dokładnie to co przewiduje. - w tym jestem najlepsza! Nie, nie uraziłeś mnie ani razu, więc może przestańmy wchodzić w sfere jakości postu ;) A jestem na roku 1, 2, i 3. hej Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Może to...... 05.03.03, 01:57 ......Was pogodzi? "Bóg jest prawdą. Każdy, kto szuka prawdy szuka Boga, choćby o tym nie wiedział". E. Stein P.S. Ja też jestem pesymistką... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz O! IP: 213.17.172.* 05.03.03, 10:09 Jak zapewne wiecie, pesymista mówi, że już gorzej być nie może, a optymista - że może... Spiskujecie przeciwko mnie, pesymistki?????? Jak mi się jeszcze uda założyć z cal-ineczką jakiś spisek przeciwko Tobie, to będzie nezły spiskowy trójkąt. Wtedy się wszyscy wyposażymy w sztylety i podstępnie pozabijamy sami siebie. A może lepiej podać sobie nawzajem po pucharze cykuty???? Bedzie romantyczniej. ;-) S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: SPROSTOWANIE 05.03.03, 11:59 To ja właśnie jestem taką "optymistką" - nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej.... Hmm, czy sztylety i cykuta działają na takiego uroczego... interludka? Mam wątpliwości... ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Hi! IP: 213.17.172.* 05.03.03, 12:41 No i wyszło na Twoje... Działają. Tylko złego licho nie bierze... ;-))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Hmmmm... 06.03.03, 01:30 Tylko po co traktować bratnią duszę (ale i jakąkolwiek) sztyletem? Trudno trafić... A po pucharze cykuty to tylko plama na podłodze zostanie... Msz rację - licho złego nie porwie... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Małe przypomnienie IP: 213.17.172.* 06.03.03, 09:48 Ależ przecież wczesniej napisałem o trój-spisku!. Spiski są na ogół po to, by wyrządzić komuś jakąś krzywdę. Sztylet to tylko jedna z form, stosowana już w starożytności. Julek C. może to potwierdzić. ;-) S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka To sie nazywa PESYMIZM 06.03.03, 12:39 A ja naprawde jestem pesymistka. Od jakiegos czasu. Wystarczy, ze dostane w plecy jakims egzaminem. Skutek? Nie mozna tego poprawic w nastepnej sesji, trzeba czekac rok. I to czekanie.....Tak sie czuje jakbym była w wiezieniu nie mogac pojsc ani do przodu ani do tylu, zupelny nonsens tylko dlarego, ze tak sobie ktos regulamin studiow ulozyl. Ale co jest fajne w tym wszystkim - to, ze jak minie juz ta odsiatka i znow moge (musze) uczyc sie zaleglosci to nabieram znow takiego optymizmu do życia ze....choc wiem, ze te przedmioty sa nie do zdania, i ze pewnie nic z tego, to sama możliwosc walki daje mi taka satysfakcje ze hej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz pesymistka? eeee... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 16:02 Z tego co piszesz raczej wnioskuję, że to nie żaden życiowy pesymizm, tylko zupełnie normalna różnorodność nastrojów. Czasem euforia, czasem rozpacz. Nigdy nie zdałaś żadnego egzaminu? To skąd się wzięłaś na 1,2,3 roku???? A więc zdałaś egzaminy "nie do zdania"? No to znaczy, że jednak były do zdania... Wiesz, jedną z najważniejszych rzeczy, których się człowiek uczy na studiach jest... umiejetność zdawania egzaminów. To duża sztuka, ale spokojnie, przyjdzie. A co do regulaminów... większość jest durnych. Wydanie regulaminu to najprostsza metoda "porządkowania" otaczającego świata. Niestety regulaminy, mające ujednolicać zachowania całych grup ludzi, zupełnie nie przewidują jednostek, ich indywidualnych cech i potrzeb. Mądrzy ludzie stosują regulamin elastycznie, głupi - ślepo. Niestety, wbrew pozorom, na uczelniach aż sie roi od tych drugich. Ale są też i ci wspaniali, dla ich spotkania warto studiować. Powodzenia, naprawdę szczerze. To nic, że się różnimy... Postarajmy sie tylko, byśmy, tak jak napisała jmx, różnili się pięknie, a nie wstrętnie. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka To jednak trzeba przejsc 06.03.03, 18:49 Chodzi mi o to, że jak sie ma jakas sprawe do zalatwienia, bardzo wazną, a ciagnie sie ona latami, wpada sie w ogolna niechec do wszystkiego. Niechec wynikajaca z braku walki. Jak sie jeszcze walczy, zdaje, nie zdaje, to jeszcze mozna to przetrzymac. A jak ma sie inne sprawy na glowie ktore uniemozliwiaja walke, lub jesli regulamin na to nie pozwala...kaze czekać i czekac....to jest dla mnie więzienie. Wlasnie postanowilam z niego wyjsc, dlatego pojde wlasnym tokiem, czy to legalne czy nie. A zdawalam wierz mi juz bardzo duzo egzaminow. Zwykle ucze sie w 3 szkolach jednoczesnie. to takie moje podejscie do zycia - po co wieczorem tracic czas skoro i tak tylko w nocy sie ucze? - wiec wykorzystywalam czas wiecz. i weekendy na nauke dziennie, wieczorowo i zaocznie. Juz mi sie tego odechcialo (tzn mam tych dyplomow zaduzo) totez studiuje na jednym kierunku. To dla mnie poprostu za mało, i dlatego sobie nie radze ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz No, no! IP: 213.17.172.* 06.03.03, 18:58 No to zwracam honor, już Cię nie będę pouczał. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka No, no! 06.03.03, 19:12 Poprostu trzeba walczyć. Najlepiej takim ostrym sztyletem.... Odpowiedz Link Zgłoś
debestofkropeczka Re: Taka sobie myśl... 21.02.03, 02:02 j#m napisała: > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"? > > Jak myślicie?... Chyba żyjemy, po to by zyć. A co to oznacza? Hmm... pewnie ile ludzi, tyle odpowiedzi. Kochać nie każdy ma szanse. To coś ,co zdarza sie niezwykle rzadko . Moja teoria miłości opiera się przede wszystkim na fakcie, że jest ona wieczna. Nie wyobrażam sobie , iż mogłabym powiedzieć , że kiedyś kogoś kochałam. I co teraz? To pojecie nie występuje w czasie przeszłym. Jeżeli miałabym takie odczucia,że nagle kogoś przestaje kochać, to zinterpretowałabym to dwojako. wariant nr 1- ten ktoś mi na to nie pozwolił, bo np. mnie olał; i wariant nr 2 tylko mi się wydawało, że to była miłość. Ludzie! Nie profanujcie Miłości, mówiąc ,że to akurat wy byliście tymi szczęściarzami.Mijasz dzisiaj na ulicy osobę , którą kiedyś ponoć kochałeś i ... mówisz cześć (albo i nie).Nie macie o czym gadać,bo to przeciez było dawno... Hi,hi. Ja żyję. W głebi mojego serca mam miejsce dla ludka, który będzie chciał mnie kochać, którego i ja z ogromną radością pokocham, ale wiecie co? Jak on mnie nie odnajdzie , to nie będę rozczarowana. Jestem świadoma rzadkosci tego ZJAWISKA i nie zadreczam się myśla, że umrę nie kochając. Są na świecie wspaniali ludzie , są miejsca , które trzeba zobaczyć , ogrom książek do przeczytania . Fajnie jest dzielić te radości z kimś bliskim. Nie zawsze można... Pozdrawiam kochanych, kochających , szukanych i szukających. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alicja42 Re: Taka sobie myśl... IP: 217.153.44.* 22.02.03, 11:47 j#m napisała: > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"? > > Jak myślicie?.."ŚWIAT BEZ MIŁOŚCI JEST MARTWYM ŚWIATEM I ZAWSZE PRZYCHODZI GODZINA KIEDY CZŁOWIEK ZMĘCZONY BŁAGA O TWARZ JAKIEJŚ ISTOTY I SERCE OLŚNIONE CZUŁOŚCIĄ" ALBERT CAMUS Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Taka sobie myśl... 22.02.03, 13:52 Calineczko: wielu ateistów skrycie wierzy w jakąś swoją wersję Boga. Absolutnych ateistów było i jest niewielu. cal-ineczka napisała: > Jest sobie takie małżeństwo. Ja jestem inna, on jest inny. Mnie co innego boli, jego co innego. On nie jest w stanie mnie zrozumiec, bo mysli swoimi kategoriami, ja tez. Kazdy w swoja strone...A Bog jako ten ktory naprawia wprowadza jakby harmonie w ich zycie Nie obraź się, ale to brzmi jak nauki przedmałżeńskie pełne pobożnych życzeń i ładnych słówek. Skoro są wierzący, to wiara w Boga im pomoże, bo mają wspólny fundament i wspólne odniesienie do Boga. Ładnie brzmi i nic więcej. Nasłuchałem się takich pięknych słówek, a potem patrząc i analizując otoczenie klapki z oczu opadają. Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Taka sobie myśl... 22.02.03, 22:27 ja_nek: No wlasnie, tak myslalam, ze jak ktos z zewnatrz to przeczyta, uzna to za wariactwo. Jednak trzeba sprobowac by przypadkiem czegos nie ominac... Tak sie sklada, ze nie ma dowodu, ze tak nie jest, natomiast na to, ze Bog działa są dowody. I właśnie tym różnimy sie od ateistów. Oni nigdy nie znajdą dowodu na to, ze go nie ma... Tak. każdu wierzy w Boga, ale to szczescia nie daje - wszyscy bylibysmy szczesliwi. Sęk w tym, żeby wierzyć Bogu, a nie w Boga - a to jest różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka do jmx IP: *.media4.pl 25.02.03, 00:03 Ateisci maja takie same pragnienia, potrzeby - nie powiedzialabym. Gdyby tak bylo to po co katolikom bylby kosciol, bog? >już pisałam: żeby wierzyć trzeba mieć łaskę otrzymaną od Boga. To nie jest >ich wina(najczęściej), że nie wierzą. ...pewnie, ze nie ich. Nikt, nikt by nie odrzucil Boga, gdyby go poznal w pelni. Ktos kiedys powiedzial, ze gdyby czlowiekowi dane bylo choc na jeden moment zobaczyc jak jest w niebie, to zostawilby wszystko co go ciagnie tu na ziemii, i robilby wszystko by byc w niebie. >Wiesz, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby czuć się kimś lepszym dlatego, że >wierzę w Boga... ...wcale nie czuje sie lepsza. Raczej z Nim lepiej mi sie przechodzi przez życie. >"nie każdy kto powtarza Panie, Panie, wejdzie do >Królestwa Bożego"). ...Ja jednak mysle ze warto sie modlic. "Kto sie modli ten nie grzeszy" -wiec chyba raczej wejdzie... ...bo po co ma ten Bog ingerowac w czyjes zycie - nie po to by byl jak to powiedziales marionetka. Raczej po to by naprawial serce czlowieka, zeby bylo coraz lepsze, a, to jest niewidoczne. I masz racje - pewnie, ze nie wystarczy modlitwa. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: do Calineczki 01.03.03, 21:13 Gość portalu: cal-ineczka napisał(a): > Ateisci maja takie same pragnienia, potrzeby - nie powiedzialabym. > Gdyby tak bylo to po co katolikom bylby kosciol, bog? Miałam na myśli bardziej ogólne potrzeby, nie tylko potrzeby religijne. Zresztą, wg mnie mają i takie, tylko zaspokajają je w inny sposób. > Nikt, nikt by nie odrzucil Boga, gdyby go poznal w pelni. Ktos kiedys > powiedzial, ze gdyby czlowiekowi dane bylo choc na jeden moment zobaczyc jak > jest w niebie, to zostawilby wszystko co go ciagnie tu na ziemii, i robilby > wszystko by byc w niebie. Mi ksiądz kiedyś tłumaczył, że niebo to nie jest konkretne miejsce ale stan duszy. I nadal uważam, że do wiary potrzeba łaski Boga, daru Ducha św. Jeśli jej nie otrzymasz nie uwierzysz, choćbyś stawała na głowie. Żden człowiek nie może poznać Boga w pełni - gdyby tak było sam by był Bogiem. > >Wiesz, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby czuć się kimś lepszym dlatego, > że > >wierzę w Boga... > ...wcale nie czuje sie lepsza. Raczej z Nim lepiej mi sie przechodzi przez > życie. Hmmmm... Odebrałam Twoje słowa jako coś w rodzaju pychy: jestem lepsza, modlę się, może ktoś się nawróci dzięki temu... > ...Ja jednak mysle ze warto sie modlic. "Kto sie modli ten nie grzeszy" > -wiec chyba raczej wejdzie... Nie chciałabym podważać tekstu Ewangelii i słów samego Jezusa :-). Ale wydaje mi się, że chodziło w tym fragmencie o jakość modlitwy a nie jej ilość. > ...bo po co ma ten Bog ingerowac w czyjes zycie - nie po to by byl jak to > powiedziales marionetka. Raczej po to by naprawial serce czlowieka, zeby bylo > coraz lepsze, a, to jest niewidoczne. I masz racje - pewnie, ze nie wystarczy > modlitwa. Ja wierzę, że Bóg ingeruje bo wtedy modlitwa nie miałaby wiekszego sensu. Po co się modlić skoro to nic nie zmieni? To deiści wierzyli, że rola Pana Boga polegała na stworzeniu świata i... na niczym więcej. I jeszcze jedno, jeśli jednak Bóg zmienia czyjeś serce (czyli ingeruje) nie można powiedzieć, że tego nie widać. Wg mnie najpierw zmienia się wnętrze człowieka ("serce") a później powinno się zmienić jego postępowanie. P.S. Jak egzamin? Specjalnie nie odpisywałam tak długo :-). Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka do jmx 03.03.03, 21:11 jmx > > P.S. Jak egzamin? Specjalnie nie odpisywałam tak długo :-). Zdałam. Duża sala, pełno ludzi, nagle podchodzi do mnie nauczyciel i zaczyna rozwiązywać mi zadania. 1, 2,... pomyslalam, ze musi sie ktos za mnie niezle modlic. Wracam do domu - a moja mama- ze modlila sie do tego Szymona z Cyreny, który pomagal niesc krzyz Jezusowi - zeby i mi tez kogos tam przyslal :) Tego samego dnia spadla z nieba mi dziewczyna, ktora zaoferowala mi że nauczy mnie całej statystyki. Dobra, bo wyjdzie, że sie chwale...ale fajną mam mamę, nie prawdasz? Masz racje z ta łaską. "Łaska Boska jest do zbawienia koniecznie potrzebna". Ale to chyba nie jest tak, że Bog sobie wybiera np. tylko niebieskookich 25- ciolatków i im właśnie daje łaskę...wszyscy mają chyba równe szanse... No oczywiście co innego Ci z Afryki, z buszu, którzy naprawde nie mieli możliwości zetknąć się z wiarą chrześcijańską, tzn z Bogiem. Wszyscy pozostali - na dobrą sprawe mogą zainteresować sie czym jest ten kościół i po co "kto ma uszy niechaj słucha". Tak dużo ludzi dyskutuje miedzy soba o ksiezach i ich pieniadzach, a przeciez moga pójść i spytać jak to naprawde jest, to, że nie chcą to tylko z zaniedbania wynika. Myślę, że wystarczy chcieć - pojsc za Nim. -tzn poznawać Go coraz bardziej - im batrdziej sie Go poznaje tym bardziej dostrzega sie tą Jego łaskę. Łaske wiary. -Tylko o nia trzeba sie modlic. A i inne dary sie widzi inaczej, (o ile są darami) - dla jednych to beda zbiegi okolicznosci, - dla wierzacych to beda takie cukierki od P Boga, bardzo jasno widoczne (to sie czuje ze od Niego pochodzi) o ile sa wczesniej wymodlone. -Modlitwa...mnie jednak na religii uczyli, że trzeba sie modliż rano i wieczorem ? -mówisz, że ateiści mają te same pragnienia, potrzeby co wierzący więc tak samo kochają - oj! niewiem! Wierzący człowiek po przyjeciu komunii sw. lub natchniony przez Ducha św. staje sie narzedziem, którego Bóg posyła do ludzi - to właśnie Bóg wskazuje mu miejsca - gdzie trzeba komus pomóc, gdzie ktoś potrzebuje pomocy - toteż jego pragnienia stają się Boskimi pragnieniami, panuje jedność - taka sama jaka bedzie w niebie w relacji bog-czlowiek. (Kto tu jest czyja marionetka - niebardzo potrafie powiedziec, chyba nikt niczyją, bo panuje jedność) -Panie, Panie...nie o taka modlitwe mi chodzi!!!!!!!!!!!!!! modlitwa też kojarzy mi sie ze słuchaniem słów Pisma Św, i wdrazaniem ich w zycie. Tego nie potrafie robic, totez do nieba mi bardzo daleko :) chyba ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: od jmx 04.03.03, 01:17 Gratuluję mamy i zdania egzaminu :-) Wybór Boga. Ja jedna kmyslę, że jest jakiś klucz wybrańców, tych którzy mogą uwierzyć. Ale nie wiem jaki. Niewierzący zainteresować się mogą i nawet interesują ale nie uwierzą z tego powodu, że poczytają katechizm i "Gościa Niedzielnego". Zresztą już do Sergiusza pisałam, że tak naprawdę, wg mnie, nie liczą się deklaracje (choć i one są ważne) ale przede wszystkim czyny. Jak ktoś stara się życ uczciwie, nie raniąc innych to myślę, że nie pozostanie to bez echa, Bóg to "doceni" - tak przynajmnej sądzę. Powiedzmy sobie jedno - wiara i Bóg to nie tylko katolicyzm... A o księżach i pieniądzach nie chcę pisać, bo... to zupełnie inna sprawa. Pamiętasz taką pieśń? "O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś wyrzekły me imię..." - Jak nie wyrzekną nie pójdziesz za Nim... Wiesz, ja Cię trochę nie rozumiem... Najpierw piszesz, że Bóg może się "posługiwać" ateistami i nawet szatanem. Teraz piszesz, że tylko ludzie po komunii, lub natchnieni Duchem Sw. są posyłani do czynienia dobra. Później jeszcze wyznajesz, że wierzysz w szatana, ze on rządzi światem??? Czyżbyś była satanistką? Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka do jmx 04.03.03, 12:14 Tak, goscia niedzielnego...posłuchaja radia Maryja...a wiec sugerujesz, ze wiara jest zle przekazywana? Może tak! Jesli zle to dlatego, ze nie głosza w imieniu Boga, lecz w imieniu siebie. (Teorie ktore nzaja na pamiec a nie te natchnione) No niewiem, wg mnie...w kazdym razie nie jest najlepiej. Moich wszystkich znajomych, z ktorymi spiewalam w mojej parafii, i innych spotykam zawsze w takim kosciele daleko polozonym. Tam zreszta spotykam sie z wieloma ludzmi, wszyscy mowia ze sa bardzo zadowoleni i ze zerwali z tamtym kosciolem (ksiadz tylko o pieniadzach mowil :) I mysle, ze duzo jest takich kosciolow, niestety.... No dobrze, ja tez staram sie zyc uczciwie, ale nie bede sie oklamywac, ze nic zlego nie zrobilam. Zrobie cos zlego i co wtedy? Zyc uczciwie - to jest taka postawa, która ma wg mnie wynikac wlasnie z wiary, tzn z wypelniania w swoim konkretnym zyciu tego co mnie uczą w Pismie św. O ile zaprzestane - wtedy nie stoje w miejscu, lecz zawsze spadam w dół - tzn o ile nie staram sie poznawac Boga - o Tyle zawsze moja uczciwosc, moje wszystkie dobre strony - one zawsze spadaja na wartości. To moze za bardzo teoretycznie napisane...ale to wynika z tego, ze zaczyna w tym momencie brakować Tego, który naprawia ludzkie serca. Nie tyle oczyszcza, ale też naprawia ku dobremu. Czy Bog doceni? Tak, Bog wszystko doceni. Zwłaszcza jesli robi sie cos wbrew sobie, tzn dla nieprzyjaciol. Jesli zyjemy tylko dla tych, ktorzy nas kochaja to nie dostanie sie nic, bo to tylko dbanie o własną skórę. Zreszta wiesz. (stad wyplywa 8 błogosławieństw) No właśnie, co z tym wybraństwem? Jak zaczne wierzyc ze takowi istnieja to czuje sie jak swiadek jehowy - 144 000, i nikt wiecej... wiesz co, mysle, ze to zalezy od naszej postawy, od tego jak zyjemy. A potem jest wybieranie... Bog wybrał Piotra, a Jezus byl przekonany, ze to Jan bedzie.. Bardzo czesto jestem na jakims spotkaniu - a ktos mowi czy nawet prorokuje, ze przyszlismy tu nie z wlasnej woli, tylko dlatego, ze on nas tu przyprowadził. To moze byc prawda. (raczej jest) - ale zalezna od nas. Tak mysle, ze od tego czy tak ogolnie chcemy, czy sie chcemy interesowac tymi Bozymi sprawami, czy niebardzo. A moze od czego innego zalezy....... Bóg posługuje sie ateistami i szatanem...tak! Robi to dwoma sposobami. 1. Posługuje sie ludzmi na ktorych zsyla swojego Ducha sw, tzn napelnia ich swoją jakby dobrocią 2. Posługuje sie ...i znow - smiesznie to zabrzmi ;)... szatanem. hmm nie czyni zła sam z siebie, ale dopuszcza zło. Odwiązuje szatanowi rece w pewnych sytuacjach, w ktorych widzi, ze to potrzebne komus do zbawienia. (np pozwoli mu na spowodowanie wypadku, zona bedzie umierac w szpitalu, a mąż dajmy na to wieczny pijus w koncu zacznie sie zastanawiac nad swoim zyciem i sie nawroci). W starym testamencie wiele razy Bog pozwalal dzialac szatanowi, ale to nie znaczy, ze On robi cos zlego, nie, to szatan sie do tego rwie. Tak, szatan rzadzi swiatem, tu na ziemi. - o tym jestem przekonana na 100 % Stworzyl swiat i powiedzial do Adama " czyncie sobie Ziemie poddana" dał mu ją by nią rządził człowiek. I człowiek zaczął się rządzić....i tak to wygląda jak wygląda...Po co Bogu rządy nad Ziemią, On już ma - niebo. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: nie, nie, nie... 05.03.03, 02:21 Nawrócić może tylko Pan Bóg a nie czyjeś słowa, nawet z religijnych mediów. O uczciwym życiu: to uważasz, że dobre, prawe życie mogą mieć tylko wierzący? Ja nie. Każdy kieruje się swym własnym sumieniem. I z tego będzie rozliczany. Niezależnie do tego w co i kogo wierzy. Poza tym, uczciwość jest zawsze uczciwością - nie ma lepszej uczciwości (wierzących) i gorszej (niewierzących). Takie myślenie kojarzy mi się z poprzednią epoką i stwierdzeniami: "sprawiedliwość społeczna" albo "demokracja socjalistyczna"... Wbrew sobie?? Nie sądzę... Chęć pomocy powinna wypływać z potrzeby własnego sumienia. Znasz przypowieść o Samarytaninie? Nie dostrzegam w jego postawie postepowania "wbrew sobie". Po prostu zobaczył potrzebującego i mu pomógł. Zdaje sobię sprawę z tego, że Bóg może posługiwać się wszystkim i wszystkimi, bo to on jest Panem Wszechświata, a nie szatan!!! Szatan został zwyciężony poprzez zmartwychwstanie Jezusa. Poza tym, szatan nie wziął się "z niczego", to zbuntowany anioł, więc można zaryzykować i powiedzieć, że Bóg stworzył i szatana. Myślę, że dla Pana Boga niebo, puste, nie przedstawia sobą większej wartości... Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Tak Tak Tak 05.03.03, 06:34 > Nawrócić może tylko Pan Bóg a nie czyjeś słowa, nawet z religijnych mediów. Tak, zgoda! > O uczciwym życiu: to uważasz, że dobre, prawe życie mogą mieć tylko wierzący? .....nie ma lepszej uczciwości (wierzących) i gorszej (niewierzących).> No cóż, uważam, że jednak jest! Mądrość Boża, która jest ponad wszelkie mądrości ludzkie mówi o zupełnie nowych wartościach, o zupełnie nowym pojmowaniu sprawiedliwości Bożej, jako tej lepszej od sprawiedliwości ludzkiej. My nie jesteśmy w stanie nikogo osądzić, ani nikogo potępić bo nie znamy dokładnie tego co dzieje sie w czyims sercu - motywacji, intencji, ludzie zawsze będą skorzy do pochopnych opinii, do szerzenia niesprawdzonych plotek i pomówień, ponieważ z natury jesteśmy źli. Nawet jeśli Chrystus przez łaskę obdarzył nas swoją naturą, ciągle spod kontroli wymyka się stara grzeszna natura i ma tendencję dominować. Bóg - tylko On wie, dlaczego jesteśmy atakowani i co czujemy w związku z jakąś sytuacją - bo tylko On jest w pełni uczciwy. O takiej uczciwosci właśnie mówi księga mądrości. > Wbrew sobie?? Nie sądzę... Chęć pomocy powinna wypływać z potrzeby własnego > sumienia. Znasz przypowieść o Samarytaninie? Nie dostrzegam w jego postawie > postepowania "wbrew sobie". Po prostu zobaczył potrzebującego i mu pomógł. Chodziło mi o to, że ten samarytanin nie ma żadnego interesu w tym, że mu pomaga. I Ci, którzy pomagaja bezinteresownie to są właśnie chrześcijanie, w przeciwnym wypadku do żydów, którzy pomagają zawsze wg zasady coś za coś > Zdaje sobię sprawę z tego, że Bóg może posługiwać się wszystkim i wszystkimi, bo to on jest Panem Wszechświata, a nie szatan!!! Szatan został zwyciężony > poprzez zmartwychwstanie Jezusa. Poza tym, szatan nie wziął się "z niczego", to> zbuntowany anioł, więc można zaryzykować i powiedzieć, że Bóg stworzył i > szatana. Tak, pokonał, chyba jednak nie zaprzeczysz faktu, że jeszcze działa tu na ziemii? Na początku 20 wieku papież pius 12ty słyszał ponoć dyspute miedzy Bogiem a szatanem - kłócili sie o ludzi. Szatan mówi do Boga - Panie Boże, to nieuczciwa gra. Związałeś mi rece i nogi tak, żebym nie mógł ich odwrócić od Ciebie, to dlatego są tacy dobzi i idą za Tobą, tak naprawde niewiele są warci! Na to Bog - w takim razie daje Ci cały wiek 20 - pokaż co potrafisz! - od tego czasu szatan ingeruje w podświadomość ludzką - wpajaja sie w podświadomość różne antyreligijne texty - za pomocą sekt, (narkotyków), muzyki szatanskiej, wróżbiarstwa itd. > > Myślę, że dla Pana Boga niebo, puste, nie przedstawia sobą większej > wartości... No ciekawe. A może jest tam ktoś? W opisach nieba są różności. Różne istoty, herubiny, serafiny (może to anioły, ale wiem, że nie tylko) to chyba gdzieś w apokalipsie pisze, jest ich co nie miara! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Sprzeciw!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 05.03.03, 10:31 Chyba niepotrzebnie tu zajrzałem, ale stało się. Stwierdzenie o "żydach, którzy ZAWSZE..." to po prostu potworność!!!!!!! Jak tak można???!!!!! Żeby nie było wątpliwości: nie jestem Żydem. Tak samo sie oburzę, jeśli napiszesz o muzułmanach, czukczach, czy czarnoskórych czarownikach. Ilu Żydów znasz? Na jakiej podstwie stawiasz takie tezy? Powieś sobie na ścianie portret Gomułki, on też nie cierpiał Żydów. Szlag mnie trafia, jak słyszę takie rzeczy, które wygłaszasz. :-(((((((((((((((( S. P.S. Mam nadzieję, że słowo "Żydzi" napisane z małej litery to literówka, a nie świadomy wyraz pogardy. S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Sprzeciw!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.03.03, 12:11 O Żydach/żydach: chodzi o ortografię - jeśli mówi się o wyznaniu, piszemy małą literą; np. muzułmanie, chrześcijanie, etc. - jeśli o narodowość - dużą np. Arabowie itp. Jednak wg mnie, z powodu wydźwieku jakie ma to słowo SZCZEGÓLNIE W POLSCE, uważam, że należy pisać dużą literą. Mnie to nic nie kosztuje, nawet jeśli to błąd, a jest oznaką szacunku. A reszta? A reszta jest milczeniem... P.S. Pan Jezus też był Żydem, gdybyś nie wiedziała Calineczko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz duże i małe literki IP: 213.17.172.* 05.03.03, 13:02 Nawet przez chwilę nie pomyslałem, że chodzi o wyznanie, stąd ta uwaga na temat dużych i małych liter. Być może to był mój błąd, jednak niezależnie od tego, o co cal-ineczce chodziło, uważam uczynioną uwagę za oburzającą. Nieczęsto wypowiadam myśli z aż tyloma wykrzyknikami, ale tym razem się we mnie zagotowało i jeszcze wre. Przez chwilę chciałem zrobić tę uwagę na temat Jezusa, ale uznałem, że mi mało wypada. Co do potrzeby szczególnego traktowania tego narodu(?), wyznania(?) w Polsce, podpisuję się obiema rękami. Skąd się w ludziach bierze taka uogólniona niechęć do całych grup ludzi??? Nie mogę tego pojąć. S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Ho ho ho! 06.03.03, 01:41 Ja myslę, że wiem o co Calineczce chodziło - być może literalnie odniosła się do treści przypowieści, nie miała ogółu Żydów/żydów na myśli. To znaczy mam nadzieję, że tak było. Też coś! A czemu niby miałoby Ci nie wypadać? To fakt powszechnie znany. Niektórym nie. Niechęc do grup ludzi... no cóż, o stereotypach już pisaliśmy nie raz i to kilkakrotnie na tym wątku. Tak się zastanawiam, czy chodzi o całe grupy ludzi (jakichkolwiek) czy konkretnie o antysemityzm, który podobno Polacy ssą wraz z mlekiem matki... Aż chciałoby się powiedzieć - błogosławieni karmieni sztucznym pokarmem... Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Ho ho ho! 06.03.03, 04:53 To by była wczorajsza ewangelia. Mt 6, 1-6, 16-18. Tak, wszystko sie zgadza..... ... jak obłudnicy czynia w synagogach - tu chodzi o faryzeuszow (zydow) ...itd - tam jest duzo o zydach. ------------------------------------------------------------------------------- Ale chwila. Czy ja mówię, że to coś złego postępując wg zasady oko za oko? No tak, wg mnie to bezsensu. No tak - gardze wiarą Żydowską ale nie miałam zamiaru tej pogardy tutaj wyrażać ;)Miałam na myśli przedstawienie wyznania żydowskiego. Pokrótce przypomnę, iż chodziło o to, czy Bóg doceni nasze wszystkie starania - odpowiedz brzmi - NIE. Tylko te bezinteresowne. Nowy testament się kłania. Dla Żydów ciągle jeszcze działają zasady Starego testamentu - 10 przykazań, oko za oko itd. (dla wtajemniczonych wspomne iż Bóg Ojciec wprowadzał takie zasady - nawet do kary śmierci, gdyż nie było rady na ludzi, którzy i tak nawzajem sie zabijali). A chrzescijanstwo działa nowymi zasadami - jedna z tych nowych to wybaczenie. - przez Tego który przychodzi i oczyszcza ze wszystkiego - i odrazu wybacza. Wybaczenie tylko ludzi nie wystarczy. - choc to tez jest warunek zbawienia. ------------------------------------------------------------------------------- > P.S. Pan Jezus też był Żydem, gdybyś nie wiedziała Calineczko. Gość portalu: Sergiusz napisał(a): Tak, był. Co w związku z tym? O ile zaczal zmieniać nauke Żydowską na nową - za to został skazany, no przecież :) ------------------------------------------------------------------------------- Każdy kto szuka Boga szuka prawdy - tak. Problem jednak w Tym, że nikt Go nie szuka ;) Jak szuka to wzrasta w Jego miłości. Jak to zaniedbuje - to się łamie.....spada na dno.......! ------------------------------------------------------------------------------- ...\/ ..('') <( )> ,,JL,, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz ? IP: 213.17.172.* 06.03.03, 11:20 Cal-ineczko, jeśli mnie obrzucisz stertą cytatów i numerów, to oczywiście zasypiesz. Ale czy naprawdę chodzi Ci o takie zwycięstwo? Nie wątpię, że masz świetną orentację w piśmie świętym. Ale co TY MYŚLISZ??????????????????? S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz no tak... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 11:11 Polska to bardzo dziwny kraj, w którym jest antysemityzm, a prawie nie ma Żydów. Więcej w tym chyba pozy, powtarzania jak papuga tego co się przyjęło, niż prawdziwych przekonań. Z mlekiem matki? Tatusiowie nie są pod tym względem gorsi... Znów oddryfowaliśmy od tematu wątku? Chyba nie. Kochamy człowieka, kochamy ludzi, żyjemy jako człowiek, żyjemy jako ludzie. Nie wierzę, by można kochac kogoś, jednocześnie nienawidząc tysięcy innych. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Nie szydze z zydów! 06.03.03, 12:16 Ty nie rozumiesz. Chodziło o nasz wspolny ład tu na Ziemii, w jakiego rzekomo wy wierzycie - że Pan Bog wszystkie nasze starania docenia. A ja mysle, ze to zadna sztuka byc poprostu dobrym. To w interesie czlowieka jest byc dobrym dla kogos, zeby cos pozyskać. I to taka normalka. To cóż za zaplate chcemy jeszcze otrzymac od Boga ? Bog raczej docenia te bezinteresownie czynione rzeczy, (no moze interes to poczucie spokoju, i radosci z tego ze sie komus pomaga) I o tej bezinteresownej milosci mowi wlasnie chrzescijanstwo w przeciwienstwie do wiary zydowskiej (No chyba kojarzysz ze zydzi sa najlepsi w interesach?) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Kto tu rządzi? 06.03.03, 12:28 Tak, zgadles. To ze nie ma ładu na ziemii - na to tez mam potwierdzenia, zreszta wiem od jakis paru lat, kazdy sie oburza jak to slyszy Jestesmy skazeni grzechami, i dlatego, cala ziemia jest jakby owinieta złem. I Ja wierze w Jezusa jako jedynego kto ten ład wprowadza. Nie w Boga Ojca - on stworzył świat, wiec myslicie ze jest na nim ład. My go popsuliśmy, wiec Teraz nie ład Boga Ojca stworzyciela, lecz ład i porządek Syna Bożego (lekarza ludzkich serc) - zupełnie nowy porządek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz mam nadzieję i ... wierzę Ci. IP: 213.17.172.* 06.03.03, 16:12 Nie zrozumiałem zdania "To w interesie człowieka jest być dobrym dla kogoś, żeby coś pozyskać". Trochę nie wierzę, byś chciała powiedzieć, że być dobrym ot tak, po prostu, to nie interes. Polacy są podobno nienajgorsi w piciu wódki. Są narody, które nami za to gardzą. Cieszy Cię to? Uważasz, że to w porządku? Ja nie. Myślę, że bycie dobrym w interesach to bardziej pożyteczna cecha, niż alkoholizm. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Ekonomia to jeden z bogow w ktorego ludzie wierzą 06.03.03, 18:38 Ja tam nie wierze zeby pieniadze szczescie dawały. Nienawidze wodki. Nienawidze narodu polskiego za to ze tak pije. Nie moge pojsc na zadna impreze bo tam rozmawia sie tylko z pijanymi ludzmi. A ja lubie trzezwosc. Jestem w organizacji propagujacej trzezwosc w Polsce - nasze zalozenie to nie wypic ani jednego kieliszka dopoki procent pijacych w Polsce nie spadnie do jakiejs minimalnej liczby. Być moze nigdy to nie nastąpi (...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz o pieniądzach i ekonomii IP: 213.17.172.* 06.03.03, 18:55 Bo pieniądze nie są po to, by dawać szczęście. Ci, którym do szczęścia wystarczają, są... bardzo biedni. Pieniądze to dobry pomysł służący ułatwieniu wymiany dóbr, to wszystko. Jako takie są bezwartościowymi papierkami i metalowymi krążkami. Naprawdę tak często nienawidzisz? A co kochasz? Bez morza wódy da się przyjemnie spędzać czas. Jakoś w moim otoczeniu nie ma z tym problemu. Ale w żadnym wypadku nie jestem abstynentem i nie mam zamiaru się "zaprzysięgać", to przesada. Są przeróżne bardzo sympatyczne w smaku napoje z pewną zawartościa alkoholu (choćby DOBRE wino) i nie widzę powodu, by sobie ich odmawiać dla idei (jakkolwiek uznaję i szanuję taką decyzję). Jest natomiast różnica pomiędzy delektowaniem się czymś smacznym, a chlaniem "sportowym". To ostatnie budzi we mnie obrzydzenie. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Ekonomia i wóda 06.03.03, 19:09 I wlasnie o to w tym wszystkim chodzi zeby sie nie "delektowac" tymi napojami. To właśnie takie umiarkowane picie prowadzi do uzaleznienia a nie upijanie sie. Pieniadze...Ci ktorzy je maja i nie umieja sie nimi dzielic - spadaja na dno. Nawet mafiozi sprzedajacy narkotyki naiwnym sami w koncu wpadaja w nałóg (zle kończą) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz test? IP: 213.17.172.* 06.03.03, 20:03 No to sie spróbuj poupijać tak ze trzy razy w tygodniu - wtedy zobaczymy, kto to prędzej zostanie nałogowcem... S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka nigdy niewiadomo kiedy sie wpadnie w nałóg 06.03.03, 20:32 Niewazne do jakiego stopnia sie upijesz. o moga byc nawet male łyczki codziennie - wyjdzie i tak na to samo. Uzaleznienie - w to sie wpada niewiadomo kiedy, kazdy inaczej, niektorzy wogole. Ja moge upijac sie cale zycie i nie odczuwac przymusu, inni dla paru kropel potrafia sprzedac dom. Pozatym juz wspomnialam- nie pije i nigdy nie bede, wiec na mnie nie da sie sprawdzić. Ale doskonale uzależniam sie od interneu! Pisz czesciej, a zaczne cierpieć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: nigdy nie wiadomo, kiedy sie wpadnie w nałóg IP: 213.17.172.* 06.03.03, 20:53 Dobrze, dajmy spokój alkoholowi. Powiedziałem, że szanuję Twoją postawę. A czy wiesz, że uzależnienie od Internetu jest taką samą chorobą, jak inne nałogi? Nie żartuję! Bardzo wiele osób się leczy, tylko niewiele się o tym mówi. Dlaczego? Pewnie dlatego, że to się mniej widzi. Dramat rozgrywa się w domu, w fotelu, za zamkniętymi drzwiami. Nie ma krzyków, awantur, bełkotu. Jest kompletne zaniedbanie siebie i najbliższych, brak snu, zaburzenia osobowości. Człowiek to bardzo skomplikowana konstrukcja, łatwo ją naruszyć. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka od Interholiczki 06.03.03, 21:06 Tak, wiem. Wiem to bardzo doskonale! Niewiem czy to kwestia internetu ale to moze byc uzaleznienie od jakiejs osoby. W internecie. To jest tak, ze jedna strona bardzo teskni a druga nie ma pojecia o co jej chodzi. Mowie poważnie. Ponoć uzaleznienie od kogoś jest gorsze od uzależnienia od czegoś... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz do Interholiczki IP: 213.17.172.* 06.03.03, 21:56 Po pierwsze: bardzo sie cieszę, że można choć przez chwilę bez kłótni o swiatopogląd... Po drugie: które uzależnienie jest gorsze, pewnie się nie da jednoznacznie rozstrzygnąć. Oba mogą być straszliwie destrukcyjne. Tu nie będę odgrywał roli mądrali, Właśnie spadły na mnie nienajlepsze chwile i też muszę trochę ze sobą powalczyć. Z rozsądku zabić coś, co było piękne, a przestało mieć jakikolwiek sens. Cóż, czasem trzeba zdecydowanie odkroić przeszłość, by uratować przyszłość... Ale nie mam zamiaru dalej drzeć publicznie szat. Tak mi się tylko "ulało". Będzie dobrze. Ucz się do tego egzaminu zamiast inter-dyskutować! Bo jak wyciągnę pas... :-) S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Alleluja ;))) 06.03.03, 22:30 Uzaleznienie to potworna siła. Pochodzi nie z tego swiata.... I tylko Bog wyzwala z tego. Niby uzalezniony jest uzaleznionym do konca zycia, ale pokladajac ufnosc w Bogu ktory zwycieza zlo mozna trwać w wolności którą On przywraca. Chwała Mu za to! Ja wiem, czy od razu kroić przeszłość...czasem wystarczy modlitwa i wszystko co zlego do kogoś sie czuje tak nagle ustępuje.... i znika Wystarczy Mu tylko powiedziec, ze ma sie z czyms problem, i nagle wszystko przechodzi, to takie psychologiczne traktowanie Boga co prawda, ale i tak to bardzo dużo co On może dla nas zrobić, Chwała Mu za to! Alleluja!!!!! Nagle wlewa sens do bezsensu życia... Pan jest Wielki! -- > Z Tobą odeszły anioły > Jest noc w ogromnym domu > Umierałem i wołałem do nich > Nie ma nas, nie ma nas > > Nie ma nas... > > Płynie miasto a ja w nim tonę > Białe mury upadły i koniec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz ... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 22:52 Nie, nie mam dziś siły ani ochoty na teologiczną dyskusję. Dziś jestem tylko podeptanym człowiekiem. Nie czuję do nikogo złości. Tak by było najprościej, popełniłbym zbrodnię w afekcie i sprawa byłaby załatwiona. Masz szczęście, widząc dla wszystkiego tak proste rozwiązania. Oby Ci się nie przydarzyło coś, co wyjdzie poza przyjęty schemat... Idę spać, dobranoc. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Precz z wojną!!!!!!!!!!!!!!!! 06.03.03, 23:07 Ale masz racje, po co kłócić sie o dogmaty wiary... strach, lęk, kłótnie...to od szatana pochodzi. Pokój natomiast od Boga ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Precz z oświeconą głupotą 07.03.03, 02:20 Calineczko - wiesz co? Głupia jesteś. A właściwie "głupia". Bo pomimo wykształcenia, inteligencji, Ty nie myślisz... Piękne słowa, gładkie regułki, cytaty... a co z tego wynika w życiu? Byc może to Twój młody wiek, naiwność albo jeszcze coś? Modlitwa jest dobra na wszystko... jasne. Powiedz głodnemu, żeby się najadł Pismem Świętym. Oczywiście - "nie samym chlebem żyje syn czlowieczy". Napewno wiesz ską ten cytat... Pieniądze szczęścia nie dają. Yhm, nie dają. To zadziwiające, że ilekroć to słyszę od kogoś okazuje się on całkiem majętnym człowiekiem? Który, dodajmy, nie wygląda na nieszczęśliwego. Wykształcenie, dobre wykształcenie, dużo kosztuje w Polsce. Wszystko kosztuje - nowa pralka, lodówka, internet, buty, płaszcz... chleb kosztuje. Pieniądze szczęścia nie dają. Oczywiście, nie. Dają spokój, bezpieczeństwo, poczucie pewności. Ale kto o tym wie? A, jakieś tam szaraczki z dołów i inne "odszczepieńce". Takie uduchowione Calineczki to co innego, nie piją, modlą się i wpatrzone w niebo depczą wszystko co mają pod nogami..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Precz z każdą głupotą IP: 213.17.172.* 07.03.03, 14:37 Dodam jako "ściślak": są warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym. Nie chodzi mi o pieniądze gromadzone dla samego ich posiadania. Chodzi mi o pieniądze zapewniające poczucie bezpieczeństwa, pewności jutra, umożliwiające realizację swoich planów. Sęk tylko w tym, że obecnie strasznie rzadko trafiają się ludzie, którzy potrafią zachować równowagę pomiędzy zdobywaniem pieniędzy, a dostrzeganiem szczęścia. Więcej, więcej, kariera, nowe stanowiska - to się najczęściej nazywa szczęściem. "Miałem szczęście, dostałem podwyżkę, awansowałem". Ha, ha - zaśmiał się S ponuro... Dlaczego ludzie za wszystko proponują zapłatę, przeliczoną na pieniądze? Jakież zdziwienie wywołuję, gdy np. naprawiwszy jakieś urządzenie, na pytanie "ile?" odpowiadam: "uśmiech" albo "dziękuję". Wtedy pada odpowiedź: "ale przecież straciłeś swój cenny czas". Przecież to, że Ci pomogłem, jest stokroć cenniejsze, niż mój cenny czas! Pewnie bym go właśnie stracił na jakieś głupoty, a pomagając zasiałem na świecie trochę dobra. Może malutkiego, ale przecież każda jego kropelka jest bezcenna. To jest strata czasu???? Widziałaś "Jańcia Wodnika"? Potrząsnął mną wiele lat temu i pomógł zachować właściwe proporcje. Pewnie jestem fafuła - z mom zawodem mógłbym być lepiej sytuowany. Ale po co, jeśli mi więcej nie potrzeba? Kosztem czasu? Kosztem przyjacół? Wyjazdów w góry? Radości fotografowania? Hawaje latem to nie dla mnie, nie lubię. Samochód mam mały, stary, ale jeżdżący. Posiadam za to coś niesłychanie cennego: czas. Nie szkoda mi jego kawałka, by go rozdać innym. Mogę spokojnie pojechać z prędkością 60 km/h na uczelnię, by społecznie wygłosić darmowe seminarium albo za 0,00 zł zastąpić kolegę na wykładzie. Cóż, znowu ujawniłem kawałek swojej dziwacznej filozofii życiowej... Wybacz(cie), jeśli gadam za dużo o sobie. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka $$$$$$$$$$$$ 07.03.03, 16:32 No wlasnie. Dobrze mowisz - w tym rzecz ze bardzo malo jest takich ludzi co potrafia pieniadze polaczyc ze szczesciem, wolnym czasem, i wogole malo jest tych, ktorzy potrafi nimi dobrze dysponowac. Staraja sie, staraja, ciezko pracuja a potem "przezeraja" - tak w skrocie mówiąc A moze to ze ludzie nie sa bezinteresowni wynika z tego, ze tak wlasciwie to nie sa szczesliwi w zyciu, pracuja tam gdzie nie chca, (o ile wogole)... Ja wierze, ze Ci co sa szczesliwi albo inaczej - zadowoleni ze swojego zycia - to potrafia pomoc i odczuwac przy tej pomocy satysfakcje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: $$$$$$$$$$$$ IP: 213.17.172.* 07.03.03, 19:47 Satysfakcję to mam, jak zwalczę opór materii. A pomoc bez zapłaty to nie jakaś zideologizowana charytatywność, tylko uznanie swojego działania za drobnostkę. Jeśli się na czymś znam, to pomoc w tej dziedzinie nie jest niczym wielkim. Oczywiście, korzystając z cudzej niewiedzy, można wmawiać, że się wykonuje czarną magię. Ale dla uzupełnienia, żebym nie udawał świętego: jeśli wykonuję usługę dla firmy, nie mam skrupułów wziąć za to zapłatę. Tyle. S. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Precz ze starymi.... 11.03.03, 01:20 .....samochodami!!! Takie samochody na p o l s k i c h drogach to śmierć!! Samochód ma być jeżdżący, sprawny i bezpieczny. A czy się tam nazywa Rover, Mercedes, Volvo czy jeszcze inaczej to jest sprawa naprawdę drugorzędna. Pomyśl o tym. Koniecznie! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz nie jest aż tak źle... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 09:14 Nie, nie, to nie jakiś niebezpieczny rupieć. Po prostu nie zmieniam co dwa lata, jak rękawiczki, i nie muszę mieć najnowszego cudu techniki. To wariactwo - harować, harować, harować - w dodatku najczęściej bez przyjemności - żeby sobie kupić nowy samochód. Świat oszlał... MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka @ 07.03.03, 16:20 Ja nie myśle? Chyba Ty nie myślisz! Ubzdurałaś sobie że w sumie to jesteś dobra i nic złego nie robisz, I to sobie nazwałaś jakimś porządkiem czy ładem świata w którego niejakomo wierzysz. Ja wierze ze swiat jest jednak grzeszny, toteż dlatego twierdze ze szatan nim rzadzi. Zreszta jak w niegio niewierzysz nazwij go sobie jak chcesz. W kazdym razie w swiecie w którym zyje - no sory ale to ja rzadze swoim zyciem i to ja podejmuje decyzje. I nie pozwole zeby mi sie ktokolwiek do niego wtryniał. Zadne zasady z tego swiata, zadne przez siebie wymyslone. Nie podoba Ci sie powiedzenie ze szatan rzadzi swiatem bo co- bo to za ogolnie i regułka? Ok niech na tym strace - Moim życiem kieruje szatan. Pasuje Ci? Sypie regulkami? Oj gdybym ja Ci posypala regulkami........ Ale nawet gdyby tak było. No coz, nie zamierzam zmieniac niczego co juz zostalo ustalone przez Najwyzszego. Po co mam budować własne zasady, własne wartości życia, - w ten sposob zbuduje własną jednoosobową sekte - wybierając z chrzescijanstwa tylko to co pojmuje i rozumiem, a odrzucajac to co mi nie pasuje. Tak, teraz nie ma juz 100-procentowych chrzescijan - bo wiekszosc z nich tj Ty - dopasowywuje wiare do siebie. A ja raczej mam zyc wg jego prawa a nie On wg mojego nie prawdasz? Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: @ 08.03.03, 03:25 cal-ineczka napisała: > Ja nie myśle? > Chyba Ty nie myślisz! Czasem się to zdarza, nie będę się upierać, że nie ;-)) > Ubzdurałaś sobie że w sumie to jesteś dobra i nic złego nie robisz, I to sobie > nazwałaś jakimś porządkiem czy ładem świata w którego niejakomo wierzysz. ?????? a gdzie ja coś takiego napisałam ŻE NIC ZŁEGO NIE ROBIĘ? Może inaczej - staram się być dobra i staram się nie czynić zła. Ale chyba każdy tak robi. To ja jestem odpowiedzialna za swoje życie przed Bogiem i ludźmi. Mam poglądy takie jakie mam i to Bóg mnie będzie sądził a nie Ty czy jakiś ksiądz. > Ja wierze ze swiat jest jednak grzeszny, toteż dlatego twierdze ze szatan nim > rzadzi. Zreszta jak w niegio niewierzysz nazwij go sobie jak chcesz. Świat sam w sobie nie jest "grzeszny" - to ludzie grzeszą... > W kazdym razie w swiecie w którym zyje - no sory ale to ja rzadze swoim zyciem > i to ja podejmuje decyzje. I nie pozwole zeby mi sie ktokolwiek do niego > wtryniał. Zadne zasady z tego swiata, zadne przez siebie wymyslone. No nareszcie - i to mi się podoba! "Módl się tak jakby wszystko zależało od modlitwy, żyj tak jakby wszystko zależało od ciebie" - tu wyjaśnienie (jakby co): trzeba postępować jak najlepiej się potrafi, bez oglądania się na pomoc Bożą czy jakąkolwiek inną. Każdy jest sam odpowiedzialny za swoje życie. > Nie podoba Ci sie powiedzenie ze szatan rzadzi swiatem bo co- bo to za ogolnie > i regułka? Ok niech na tym strace - Moim życiem kieruje szatan. Pasuje Ci? A coś Ty się tego szatana tak uczepiła?? Miałam na myśli ogólny wydźwięk Twoich listów, odpowiedzi - o alkoholu, pieniądzach etc.; nie dyskutuje się bez odniesienia do wcześniejszych wypowiedzi, przynajmniej ja tak nie potrafię. Nie komentuję tylko ostatniego zdania, patrzę (staram się) bardziej ogólnie. I spójrz na zdanie powyżej, które napisałaś... > Sypie regulkami? Oj gdybym ja Ci posypala regulkami........ No właśnie - co z tego wynika,że posypałabyś regułkami? Co z tego wynika dla ludzi, których znasz i nie znasz? Regułki nie będą żyły za Ciebie. > Ale nawet gdyby tak było. No coz, nie zamierzam zmieniac niczego co juz > zostalo ustalone przez Najwyzszego. Jesteś bardzo łaskawa dla Najwyższego. W credo jest napisane "Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego..." Tam nie ma słowa o szatanie! Ktoś zapomniał dopisać czy jak? [przepraszam z góry za złośliwość, nie mogłam się powstrzymać] > Po co mam budować własne zasady, własne wartości życia, - w ten sposob zbuduje > własną jednoosobową sekte - wybierając z chrzescijanstwa tylko to co pojmuje i > rozumiem, a odrzucajac to co mi nie pasuje. Ksiądz Tischner kiedyś powiedział "W Polsce jest zbyt dużo katolików a zbyt mało chrześcijan...". A tak w ogóle to ja przecież nie dyskutuję z chrześcijaństwem tylko OSOBIŚCIE z Tobą. I TWOJE podejście mi nie za bardzo pasuje. I piszę o tym otwarcie. Chyba, że uważasz, że masz monopol na interpretację Pisma Świętego i chrześcijaństwa... > Tak, teraz nie ma juz 100-procentowych chrzescijan - bo wiekszosc z nich tj > Ty - dopasowywuje wiare do siebie. Nieprawda - Ty nią Jesteś. Ty nic nie dopasowujesz. Bierzesz papkę jaką Ci podają i wierzysz w nią, bez własnej refleksji. Niestety tak to widzę. Spróbuj czasem wziąść ewangelię i tak normalnie poczytać - bez "klucza partyjnego", ups - bez klucza katolickiego. Z lektury Ewangelii wyłania się czasem zupełnie inny obraz Pana Jezusa i chrześcijaństwa niż to podają katoliccy księża.... dodam niektórzy, bo dzięki Bogu - nie wszyscy są jednakowi. I nie wiem skąd Ci się wzięło, że jestem większością chrześcijan? Mówię tylko i wyłącznie w swoim imieniu. > A ja raczej mam zyc wg jego prawa a nie On wg mojego nie prawdasz? W Ewangelii - niestety nie wiem dokładnie, w którym miejscu - jest napisane (to słowa Jezusa): "To prawo jest dla ludzi a nie ludzie dla prawa..." Literalne przestrzeganie słów może być czasami odwrotne w skutkach - to znaczy rodzi więcej szkody niz pożytku. Wyobraźmy sobie taką sytuację - jest np. Wielki Piątek albo Środa Popielcowa, post ścisły - ilościowy i jakościowy. Przypuścmy, że osoba, głęboko wierząca przestrzega tego, bo tak nakazuje przykazanie. Jest to np. kierowca, mało je cały dzień, musi ciężko pracować, jest głodny, słabnie za kierownicą, powoduje wypadek. Czy on grzeszy bardziej jedząc niż nie jedząc? Sama sobie odpowiedz. Niestety(?) mam do życia podejście zdroworozsądkowe i nic na to nie poradzę. Nie jestem ortodoksyjna i staram się być tolerancyjna - na tyle na ile potrafię. Ale źle znoszę, hm, pewną hermetyczność myślenia. O takich ludziach zwykło się mówić, że są bardziej papiescy od papieża... =========== Mogłaś czuć się urażona tym co napisałam w poprzednim poście, z tonu Twej wypowiedzi wnioskuję, że tak było. Ja pisząc swój poprzedni post byłam.... bardzo zdenerwowana. Być może jest on zbyt emocjonalny. Ale ja jestem tylko człowiekiem i moja cierplwość i wytrzymałość też ma jakieś granice. Piszesz, że nie można budować swoich zasad. Wg mnie jest przeciwnie - każdy z nas będzie sądzony podług swego sumienia i uczynków. I właśnie zasad - ale nie tych, które wyznaje, albo mówi, że wyznaje, ale podług tego co robi. Jeśli jedno się z drugim kłóci... Kiedyś, gdy byłam młodsza, podobnie patrzyłam na sprawy Boga i religii. Ale z wiekiem człowiek dojrzewa. Zmienia się. Buduje się jego światopogląd. Własny. Wszystko co do nas dociera należy w moim przekonaniu przefiltrować przez siebie, swoje serce/sumienie. A jeśli jest inaczej to tak naprawdę takie "regułki" nie mają znaczenia - bo one nie wypływają tak naprawdę z Ciebie, z Twego wnętrza. Ja wierzę, że tak jest. A jak jest naprawdę to się o tym przekonamy wszyscy po śmierci. Dobranoc (i znowu się nie wyśpię... ;-() jmx Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka No co Ty....... 08.03.03, 06:22 Chyba trzeba sie wrocic i wyjasnic co dlaczego napisalam, powiedziec, jaki to ma zwiazek z tematem jak to sie tu rozgalezia.... Ty chyba za wrażliwa jestes. Nie wiedziałam że Cie urażam moimi wypowiedziami, gdybym wiedziała w życiu bym Ci nie odpowiadała. Niewiem czym sie tak przejelas. W zasadzie zgadzamy sie we wszystkim, mamy identyczne poglady, różnimy sie tylko w jakiśtam detalach ktore uważam za mało istotne. mało ludzi ma taka wiare jak Ty. A tak pozatym to polubiłam Cie. Jestes fajna osoba, i powiedzialabym ze wrecz nie pasujesz tutaj (bo to smutne forum). Takie miałam o Tobie zdanie. (Ach, coz za wyznanie...;) Widzisz, ja nie dostrzegam ze Cie ranie, Ty pewnie tez. Nie chce mi sie Tobie odpisywać. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Calineczko!!! :-))) 11.03.03, 01:08 Wkurzyłam sie i tyle. Przepraszam. Nie mam zbyt wiele cierpliwości, czasami mi jej zaczyna brakować i to był właśnie taki moment. Dziękuję za miłe słowa i nawzajem - to znaczy myślę podobnie o Tobie :-). Może, razem z Sergiuszem, założymy jakieś stowarzyszenie niepasujących do tego forum? On odszczepieniec, ja wesoła, Ty... a, sama wiesz najlepiej ;-). We trójkę będzie łatwiej oddrętwić Romanticę. Ich Troje - to jest myśl! Może pojedziemy do Rygi?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Calineczko!!! Wzywamy Cię! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 10:22 Wprawdzie "do Calineczki" było, ale jakby nie było, czuję się po trosze stroną. A więc: mam nadzieję, że wbrew zapowiedziom, Cal-ineczka jeszcze tu zajrzy i przeczyta. Pomysł założenia "stowarzyszenia trzech odmieńców" bardzo mi przypadł do gustu. Tylko protestuję - jestem WESOŁYM odszczepieńcem ;-). Może jednak nie Ich Troje? Źle się kojarzy. Proponuję Ich Truje albo po prostu - Oni Trują. No to kiedy jedziemy do Rygi? Pomysł przedni, "obśmiałem się jak norka". Zastanawiam się tylko, ile osób, po przeczytaniu tych naszych pogaduch, będzie tam wcześniej... MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Coż. Rozkaz to rozkaz! 11.03.03, 10:45 Wlasnie znalazlam najlepsze wyjscie do nie czytania tego ze ktos sie czegos czepia: Wchodzi sie w moje forum, (musi byc tam ten watek), i ustawia sie posty od najmlodszego, a nie w formie drzewka. Wogole niewiadomo o co chodzi..;) WIem tylko tyle, ze ktos cos nowego napisal, ale poco..i do kogo... ;)))) (niewazne). Wazne, zeby miło było ;)))) Ja widze ze jeszcze quickly bardzo sie stara, zeby rozkrecic wszystkie swoje fanki, mysle, ze zakwalifikowal sie do naszej "Trojki" ;))) W koncu "ich troje" tez sie juz rozrasta ;))) Trucie..tak. "Trucie i s-ka" ;)) Myslalam o J&Q&C&S, ja wiem, ale wszystkie propozycje musza zostac rozstrzygniete ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: Precz z oświeconą głupotą - twoja jmx? 07.03.03, 20:26 jmx napisała: > Calineczko - wiesz co? Głupia jesteś. A właściwie "głupia". Bo pomimo > wykształcenia, inteligencji, Ty nie myślisz... Piękne słowa, gładkie regułki, > cytaty... a co z tego wynika w życiu? Byc może to Twój młody wiek, naiwność > albo jeszcze coś? Modlitwa jest dobra na wszystko... jasne. Powiedz głodnemu, > żeby się najadł Pismem Świętym. Oczywiście - "nie samym chlebem żyje syn > czlowieczy". Napewno wiesz ską ten cytat... Pieniądze szczęścia nie dają. Yhm, > nie dają. To zadziwiające, że ilekroć to słyszę od kogoś okazuje się on całkiem > > majętnym człowiekiem? Który, dodajmy, nie wygląda na nieszczęśliwego. > Wykształcenie, dobre wykształcenie, dużo kosztuje w Polsce. Wszystko kosztuje - > > nowa pralka, lodówka, internet, buty, płaszcz... chleb kosztuje. Pieniądze > szczęścia nie dają. Oczywiście, nie. Dają spokój, bezpieczeństwo, poczucie > pewności. Ale kto o tym wie? A, jakieś tam szaraczki z dołów i > inne "odszczepieńce". Takie uduchowione Calineczki to co innego, nie piją, > modlą się i wpatrzone w niebo depczą wszystko co mają pod nogami..... > nie zauwazylam zeby calineczka kogokolwiek probowala zdeptac, a przeczytalam wszystkie jej wypowiedzi na tym watku. bronila tylko swoich przekonan i swojej wiary z calym entuzjazmem i zapalem na jaki mogla sie zdobyc. nie widze w tym nic zlego, nawet jej wypowiedzi o Zydach odnosily sie raczej do dogmatow wiary, zagadnien filozoficznych niz wywodzily sie z nietolerancji i uprzedzen, jak to niektorzy mylnie interpretowali. natomiast twoj atak ad persona jest calkowicie nie na miejscu i bardzo zle swiadczy o tobie i twoich umiejetnoscia w podejmowaniu dyskusji. nie wolno nikogo nazwyac glupcem, tylko dlatego, ze inacej pojmuje role pieniadza i modlitwy w swoim zyciu. przemawia przez ciebie zazdrosc i zlosliwosc. dodam tylko, ze swiatopoglad calineczki jest mi najzupelniej obcy i mam zupelnie inne podejscie do wiary i boga niz calineczka. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: do Messji 08.03.03, 02:07 Messjo - to Ty czytasz mój wątek??! Och, gdybyś wiedziała, jaką tym sprawiłaś mi przyjemność to nie odzywałabyś się tutaj chyba :-). Szkoda jednak, że nie zechciałaś się wypowiedzieć na główne pytanie zawarte w pierwszym poście. Niestety, moja głupota nie jest oświecona, ubolewam nad tym; nawet nie wiesz jak bardzo. Aha i jeszcze jedno - ja przemawiam zawsze w swoim imieniu. A nie zazdrości czy złośliwości. A to, że Ty czegoś nie dostrzegłaś, nie znaczy, że inni tego nie widzą. Mam prawo do własnej interpretacji słów ludzi, którzy się tu wypowiadają. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: do J& #35 m 08.03.03, 03:10 > Mam prawo do własnej interpretacji słów ludzi, którzy się > tu wypowiadają. Oj nie wiem, czy masz prawo. Obawiam sie, że tu jednak prawo będzie po mojej stronie..... Odpowiedz Link Zgłoś
messja do wszystkich 08.03.03, 06:57 jmx napisała: > Messjo - to Ty czytasz mój wątek??! Och, gdybyś wiedziała, jaką tym sprawiłaś > mi przyjemność to nie odzywałabyś się tutaj chyba :-). Szkoda jednak, że nie > zechciałaś się wypowiedzieć na główne pytanie zawarte w pierwszym poście. dostrzegam zlosliwosc, ale nie bede reagowac w ten sam sposob, wystarczy, ze ty jestes nieprzyjemna na wlasnym watku. jesli chodzi o pytanie w pierwszym poscie - to wasza rozmowa dawno odbiegla od tego tematu, wiadocznie zostal dla ciebie wyczerpany juz. wypowiedzialam sie wiec w zwiazku z tematem jaki ty ostanio poruszylas: "oswiecona glupota" > Niestety, moja głupota nie jest oświecona, ubolewam nad tym; nawet nie wiesz > jak bardzo. Aha i jeszcze jedno - ja przemawiam zawsze w swoim imieniu. A nie > zazdrości czy złośliwości. A to, że Ty czegoś nie dostrzegłaś, nie znaczy, że > inni tego nie widzą. Mam prawo do własnej interpretacji słów ludzi, którzy się > tu wypowiadają. mylisz sie - nie masz prawa do obrazania ludzi i do atakowania ich tylko dlatego, ze potrafia prowadzic interesujaca i sympatyczna dyskusje np. z facetem, ktorym i ty sie zaintereswoalas. jesli nie potrafisz swojej zlosliwosci i zazdrosci ukrywac, to powinnas sie wstrymac od wypowiedzi. bo sama sobie w ten sposob szkodzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz do m... IP: 213.17.172.* 08.03.03, 10:00 Czyście wszyscy poszaleli??? Mało wam awantur w realnym świecie? Jeśli ten "facet" to ja, to prostuję: z cal-ineczką się interesująco sprzeczam. Interesującą dyskusję prowadzę(iłem?) z jmx. Mam nadzieję, że Twoje "wejście smoka" w cudzą kłótnię jej nie przerwało, bo jeśli tak - to Cię nie lubię... :-) S. A swoją drogą, to po historii z sunrise1 miałem zamiar się wynieść, gdzie pieprz rośnie. Pierwszy raz w życiu zostałem publicznie oczerniony. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Miło było Cie poznać 08.03.03, 11:30 Nie Sergiusz. Messja jest w porzadku, zawdzieczam jej staniecie w mojej obronie. Wbrew temu co myslisz bardzo mnie dotknął jeden wątek. Przy okazji doszlam do wniosku, ze z dziewczynami nie ma sie co kłócić, wszystko biora na serio, kiedy mi sprawia to frajde. A po co kogoś ranić? W każdym razie z Tobą sprzeczki to była dla mnie wielka przyjemność. Moze spotkamy sie jeszcze na innym watku. Na romantica nie wchodze, wiec jak narazie moj jedyny tutejszy dom to wyszukiwarka z wpisem cal-ineczka ;) Odpowiedz Link Zgłoś
messja do s.... 08.03.03, 17:40 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Czyście wszyscy poszaleli??? Mało wam awantur w realnym > świecie? "my"? juz minely te czasy, kiedy do jednostki zwracano sie per "wy". moze jestes przyzwyczajony do tej terminologi, ale ja wole jednak, kiedy ktos sie do mnie zwraca, w nieco bardziej konwencjonalny sposob:) > Jeśli ten "facet" to ja, to prostuję: z cal-ineczką się > interesująco sprzeczam. nie widze niczego, co nalezaloby sprostowac. jak widac (w twoim wypadku) mozna prowadzic wszelkiego rodzaju dialog (sprzeczke, dyskusje, wymiane zdan itp. itd) nie uwlaczajac nikomu, oceniajac wypowiedzi i poglady, nie uciekajac sie do obrazliwych epitetow by "wzmocnic" argumenty. Mam nadzieję, że Twoje "wejście > smoka" w cudzą kłótnię jej nie przerwało, bo jeśli tak - > to Cię nie lubię... > jesli dla ciebie okreslenie "smok" to synonim osoby, ktora nie lubi sie bezczynnie przygladac, kiedy ktos kopie niewinnego, to czuje sie zaszczycona. jesli natomiast probowales mnie w ten sposob urazic, to nie stawaia cie do wyzej jednak od jmx. moze cie to zaskoczy, ale moja wypowiedz nie miala na celu pozyskania sobie twojej sympati, wiec grozba, ze mnie "nie lubisz" nie robi na mnie spodziewanego wrazenia:) poza tym przeoczyles fakt, ze twoja "klotnia" zostala przerwana jeszcze zanim sie tu pojawilam i to przez jmx, ktora posunela sie do personalnego ataku, lamiac w ten sposob reguly kulturalnej wymiany zdan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz messjo, spokojniej IP: 213.17.172.* 08.03.03, 22:33 Napisałem "wy" do wszystkich kłócących się. Przepraszam, jeśli to odebrałaś jako obrazę. Ja sprzeczkę od rozmowy odróżniam, choć obie mogą być ciekawe i wartościowe. "wejście smoka" traktuj jako określenie Twojej gwałtownej reakcji, nic więcej. To nie była ocena. Szkoda, że nie chcesz pozyskiwać mojej sympatii, byłoby mi miło. Uwagę o nielubieniu zrobiłem żartobliwie. Jeśli wyszło inaczej, przepraszam. Na koniec: przeczytaj uważnie, chodziło mi o przerwanie rozmowy z jmx. Strasznie tutaj ostatnio dużo agresji... S. Odpowiedz Link Zgłoś
messja sprostowanie 08.03.03, 22:56 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > "wejście smoka" traktuj jako określenie Twojej gwałtownej > reakcji, nic więcej. moja reakcja nie byla w zadnym wypadku gwaltowna. wrecz przeciwnie. radze uwazniej czytac. To nie była ocena. > Szkoda, że nie chcesz pozyskiwać mojej sympatii, byłoby > mi miło. nie napisalam, ze "nie chce pozyskiwac twojej sympatii", napisalam, ze jej pozyskiwanie nie jest moim celem. roznica dosc istotna - znowu radze uwazniej czytac. Uwagę o nielubieniu zrobiłem żartobliwie. Jeśli > wyszło inaczej, przepraszam. > Na koniec: przeczytaj uważnie, chodziło mi o przerwanie > rozmowy z jmx. skoro sam zauwazyles, ze to nie ja wywolalam te klotnie, to zarzut "przerwania rozmowy z jmx" tym bardziej wydaje mi sie absurdalny. > > Strasznie tutaj ostatnio dużo agresji... jesli to jakas aluzja wobec mojego zachowania - to pudlo. nie ja tu wypisuje obrazliwe epitety i sformulowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka Sprawa nr 1: IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 09.03.03, 14:28 Wysoki Sądzie: Za publiczne zniesławienie przez panią X proponuję skromną sumę 999 000,99 zl kaucji i 2 lata odsiatki (swietlne). Za świadka powołuję Wlasciciela tej stronki Lwa Rywina z nadzieja iż podpłaci w przypadku niepowodzenia tej sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Taka sobie mysl.... 11.03.03, 12:41 Gdyby nie odrobina szaleństwa, życie nie miałoby sensu.. Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Czyście wszyscy poszaleli??? Mało wam awantur w realnym > świecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: Taka sobie mysl.... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:40 Ja Cię nie poznaję... :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka Re: Taka sobie mysl.... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.03.03, 22:20 No jak to..nie? Czy to nie z Toba jechalam ostatnio w wagonie z kafejką? Tak zesmy sie zgadali o ateizmie ze policja musiala przyjezdzac.. a i ona nie mogla sprostac naszej kłótni! Jak tam Twoje podbite oko? Jak sie zagoi to mow! Pogadamy jeszcze... Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Taka sobie mysl.... 12.03.03, 02:23 A mnie to zawsze najfajniejsze rzeczy omijają... Chlip! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Taka sobie mysl.... 12.03.03, 07:40 jmx ! No nie mow, ze Ty mnie tez nie pamietasz! -przyrownanie wiary zydowskiej z faszyzmem, -zbawienie ze wzrastaniem w milosci rowniez przez ateistow, -osadzenie mnie o to, ze czuje sie lepsza -spor o ingerencje Boga w zycie czlowieka -spor o modlitwe (do tej poty nie wiem o co chodzilo) -spor o swiat - kto nim w koncu rzadzi... To nie z Toba rozmawialam w tym samym przedziale co byl Sergiusz? Ps Swoja droga, nie musialas tyle razy uciekac przede mna przez okno. (z dziewczynami sie nie bije) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Taka sobie mysl.... 12.03.03, 13:04 Aaaaa.... no rzeczywiście! Siedziała obok mnie dziewczynka z pewnym starszym panem ;-) i nawet się kócili, taak, przypominam sobie.. Ale ja Midrasz czytałam i nie zwracałam uwagi ;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: Taka sobie mysl.... IP: 213.17.172.* 12.03.03, 21:05 ... na starszego pana. Samaś sobie winna, niewdzięcznico! Tylko czyta i czyta. Pokłóciła by się trochę... :-) S... tarszy pan. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Taka sobie mysl.... 13.03.03, 00:19 ja tam rozmawialam z kims mlodszym, tak przynajmniej mi sie wydawalo. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Taka sobie mysl.... 13.03.03, 13:23 "Wesołe jest życie S...ergiuszka! Wesołe, jak poisnka jest ta! Gdzie stąpnie zakwita mu dróżka i świat doń się śmieje "Cha! Cha!" ;-) Na kłótnię mam 4 zwrotkę ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: Taka sobie mysl.... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:43 Jakie tam wesołe! Nikt nie lubi staruszka... "Bez Ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr" Zaraz, zaraz, co ja właściwie chciałem powiedzieć? Jak się nazywa ta choroba? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Taka sobie mysl.... 13.03.03, 18:48 Aaaaa: Życie jako choroba..... co było dalej? (bo zapomniałam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz podpowiadam... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 20:20 "...przenoszona drogą sklerotyczną". Zaraz, zaraz... Coś mi sie pomyliło? Hmmmm... MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Uprzejmie proszę o oświecenie 14.03.03, 00:45 Calineczka jest/była przenoszona drogą sklerotyczną czy Ty? ....i znowu nie będę mogła zasnąć z ciekawości...! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: Uprzejmie proszę o oświecenie 14.03.03, 03:31 > Calineczka jest/była przenoszona drogą sklerotyczną >czy Ty?> ....i znowu nie będę mogła zasnąć z ciekawości...! > ;-) Przepraszam...co ja...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz No tak, dziękuję... IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:26 ... ale, z której strony się toto przyjmuje??? A fe... ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx rada wujka Heńka 17.03.03, 01:51 Dziurek ci u nas dostatek ale i w te przyjmiemy jako wróżbę zwycięstwa... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz poproszę o następną... IP: 213.17.172.* 17.03.03, 22:05 Rada świetna, ale co zrobić, kiedy dziurek dostatek, a tabletka jedna? Może masz jeszcze jakiegoś innego wujka, wyposażonego w dobre rady? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Tym razem moja rada: 18.03.03, 01:08 ...do tabletek zazwyczaj jest przeznaczona jedna dziurka vel otwór. Chyba że pan niewyposażony? ;-))) P.S. Moi wujkowie są wyposażeni nie tylko w dobre... rady! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: ... IP: 213.17.172.* 07.03.03, 08:22 Nie, wszystko będzie ;-)))))))))))! Za jakiś czas. Jedna z najgorszych rzeczy, jakie nas mogą spotkać, to nie kłótnie, gwałtowne rozstanie, zdrada. To posłużenie się naszym zaufaniem jako narzędziem do realizacji swoich celów. Używanie człowieka póki jest przydatny, a następnie wyrzucenie resztek na śmietnik. Postaram się jak najszybciej znowu być sobą. Obiecuję. S. Odpowiedz Link Zgłoś
taka_tam Re: ... 07.03.03, 15:55 będzie dobrze, sergiusz... czasem trzeba po prostu przeczekać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz dziękuję IP: 213.17.172.* 07.03.03, 16:08 Wiem, nie wpadam w jakąś czarną rozpacz, właściwie niby nie mam żadnego powodu. Trochę się tylko boję sam siebie - bo bardzo chcę obdarzać niekontrolowanym zaufaniem, a jeszcze nie wiem, jakie poniosłem straty i jakie zostaną blizny. Poprzednio "wcisnęło mnie" do skorupy na kilka lat. Z drugiej strony - zebrałem trochę nowych doświadczeń. Jak to w życiu, nic nie da się jednoznacznie zapisać po stronie zysków ani po stronie strat. Na szczęście ekonomia dotyczy tylko forsy. Pozdrowień moc. S. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka $$$$$$$$$$$$ 07.03.03, 21:44 Bezinteresowność uznac za drobnostkę... W tym jednak problem, ze malo ludzi to potrafi. Popatrz - naśmiecić jest tak łatwo. Tak łatwo ludzie ludziom naprzykrzaja, tak łatwo wchodzi sie w wojny, tak dużo jest niekochanych dzieci a tak mało jest ludzi, ktorzy probuja to ponaprawiać i im pomóc. My chyba tak naprawde niewiemy co wokół nas się dzieje. Ja niewiem nawet co sie dzieje w bloku w ktorym mieszkam, ile ludzi jest chorych i nie ma im kto podać głupiego kubka wody........ O, właśnie chyba przetłumaczyłam słowo bezinteresowność - brak zainteresowania się kimś. ;) ok, żartowałam. Pomagać bezinteresownie a nieinteresować się.....chyba się gubię ;) -- Z Tobą odeszły anioły Jest noc w ogromnym domu Umierałem i wołałem do nich Nie ma nas, nie ma nas Nie ma nas... Płynie miasto a ja w nim tonę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ......, milosc.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.03.03, 05:51 jedno i drugie. wszystko sie kreci wokol milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: ... do S 11.03.03, 01:12 "Co ma przeminąć to przeminie, a co ma zranić do krwi zrani..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: ... do S IP: 213.17.172.* 11.03.03, 08:43 Ale to zabrzmi w mojej klawiaturze... Święte(!) słowa! MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Coma przeminąć przeminie,coma zranić do krwi zrani 11.03.03, 12:36 W takim razie wojna - ta ktora bedzie - - porani, czy przeminie? Bo jesli kogos zrani - to napewno. Jesli przeminie, to raczej tez napewno. Wiec co teraz bedzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Oj! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:43 Poruszyłaś coś bardzo trudnego i ważnego To nie jest temat na kilka zdań, a i forum jakby nie to. Ale... może jednak nie mam racji? MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka :-) 11.03.03, 10:35 Wszelkim Lwom Rywinom dziekuje za obronę. Sprawe uważam za zakończoną. Wstać, sąd idzie. ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: :-) IP: 213.17.172.* 11.03.03, 10:43 Ejże, ejże, nie znasz się na procedurach! Jeśli Sąd dopiero idzie to znaczy, że jeszcze nie ogłosił wyroku. A potem i tak jeszcze będą dwa (chyba?) tygodnie na wniesienie apelacji. Na koniec wyrok na piśmie, opatrzony klauzulą wykonalności, i dopiero wtedy można iść do komornika. Który zresztą na ogół nie jest w stanie nic wyegzekwować poza opłatą za wszczęcie postępowania, pobieraną od strony, która wygrała proces. A więc proponuję trzymać się od sądów jak najdalej. :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Mialam na mysli, ze sąd wychodzi! 11.03.03, 10:52 Trzymac sie jak najdalej...hmmm -- I znowu jak najdalej uciec chce Bo Twoje zimne slowa olowiany przyniosly deszcz I rania mnie. I znowu jak najdalej uciec chce Bo to kolejny juz przemilczany noca dzien Zaczynam biec. I biegne najdalej Bo z daleka grzech mniejszy jest Powieki zamkniete Nie zatrzyma nikt mnie. Jak najdalej stad, jak najdalej chce biec, Byle jak najdalej Jak najdalej stad, tam bezpieczniej gdzies jest Moje mysli kusza mnie Jak najdalej stad, jak najdalej chce biec Byle jak najdalej Zapominam ze czy chce tego czy nie Moje serce biegnie tez I znowu jak najdalej uciec chce Bo to co mialo przetrwac niespodzianie skonczylo sie Zgubilo sens Wiem ze i Ty czasami musisz tez Zostawic wszystko to co nie udaje zapomniec sie I wiezi Cie Wiec biegniesz najdalej Byle dalej stad chcesz juz byc Masz oczy zamkniete Nie chcesz widziec juz nic Jak najdalej stad, jak najdalej chcesz biec Byle jak najdalej Jak najdalej stad tam bezpieczniej gdzies jest Twoje mysli kusza Cie Jak najdalej stad, jak najdalej chcesz biec Byle jak najdalej Zapominasz ze czy chcesz tego czy nie Twoje serce biegnie tez Biec dalej wciaz, dalej wciaz, byle jak najdalej stad Choc dobrze wiesz dobrze wiesz Uciec przeciez nie da sie przed soba Biec dalej wciaz, dalej wciaz, byle jak najdalej stad Lecz gdzie to jest, gdzie konczy sie konczy sie ten bieg? Najdalej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz 2 tygodnie.... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 11:26 Taak, Cal-ineczko... Przeczytałem. Nie da się uciec przed sobą. Ja pozostaję tu, gdzie jestem. Staram się siebie zaakceptować i kształtować swoje życie najlepiej, jak potrafię. Nie zawsze się udaje, ale to lepsze niż bieg nie wiadomo dokąd. Biegnąc bez opamiętania można przeoczyć mnóstwo rzeczy małych, a pięknych. A one też składają się na koloryt życia. Kiedyś myślałem inaczej, potem - myślę że... zmądrzałem. No to na razie, idę do rzeczywistości zrobić zakupy i ugotować obiad. Powoli, bez pośpiechu, bo jeszcze mi się potłuką butelki z piwem... ;-))). MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka nie, odsiatki żadnej nie będzie! 11.03.03, 12:17 A wiec Ty tez idziesz na piwo z rb13 i z quicklym? Ach wy faceci! ! ! ! ! ! ! ! ! Ale ja proponuje, wiesz co, moze zalozcie sobie jakis klub piwoszy co? Fanklub quicklego juz jest, klub trucicieli w drodze...;)) nie ma tu klubu piwoszy! ;))) (Ja jestem w klubie co prawda przeciwnikow piwa, ale to nic nie szkodzi ;)) Powodzenia. I smacznego obiadu :-] Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Trucicielom mówimy stanowcze nie! 11.03.03, 13:19 Odsiatki nie będzie a od wutki rozóm krudki.... (co widać hyba ni??) ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Ajajaj! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 17:55 A w Pańeńce to rzułdź pszybrała! ;-))))))))))) Nie obrazi się nam Cal-ineczka? Może nie... MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka Jojoj! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.03.03, 22:33 A czemuz to mam sie obrazic? rozwazmy wiec nastepujace zdanie: > A w Pańeńce to rzułdź pszybrała! ;-))))))))))) 1. Tu mozna sie obrazic o nazwanie mnie panienką- -To zle kojarzace mi sie okreslenie 2. Moglabym obrazic sie o slowo rzułdź - dziwne słowo. Troche jakby tatarskiego pochodzenia, o jakiejs okreslonej sile nacisku na to co sie ma w tym slowie okreslic. Co to takiego jest - to juz zalezy od iq czytajacego. 3. Mowisz do mnie, czy do jmx...tu moglabym sie obrazic o to, ze tego niewiem, tzn ze nie zostalo to do konca wyjasnione. Albo zostalo, tylko musialabym dac wstecz by zobaczyc. Jak dam wstecz to aniknie to co tu napisalam.. Ogolnie rzecz biorac poprostu jest zle. Czuje sie w takiej niewoli. Bo nie wiem o co chodzi, bo nie moge przeczytac poczatku, bo jestem juz na tej stronce a nie poprzedniej. Co robic? Niewiem. A tak bardzo chciałam się obrazić!! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka a od wódki rozum krótki.... 13.03.03, 18:42 Tak. W naszym klubie "3" sie nie pije. -- Nie pij Kuba do Jakuba ani do Michała bo od wódki rozum krótki a w tym bieda cała Kto Alkohol pije tego we dwa kije łupu cupu łupu cupu tego we dwa kije Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz w naszym klubie się nie pije... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 20:15 ... tylko się chla. Wystarczy popatrzeć na nasze ostatnie pogaduszki, hi, hi, hi. Rozumu to tam nie uświadczysz... Ale co się obśmiać można to nasze! ;-)))))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Proszę Szanownego Pana! 14.03.03, 00:54 Nie będzie tutaj żadnego chlania! ....tylko żłopanie.... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Ależ... IP: 213.17.172.* 14.03.03, 07:46 No to pójdźmy razem do żłopu! MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Ależ... 16.03.03, 01:29 Hej ho! Hej ho! Do żłopu by się szło! (Legowicz) ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz No nie, hi hi hi! IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:32 Znowu Tróóójesz! ;-))))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz ZAPROSZENIE IP: 213.17.172.* 17.03.03, 21:53 Chodźmy wszyscy do Trójenki! ;-)) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Nic z tych rzeczy IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:48 Bez przesaady z tym piwoszosztwem. Wszystko ma swoje miejsce i swoją normę. Lubię i piwo i smażone kanie. A obiad dzisiaj jakiś szybki, bo odpisuję, odpisuję... :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: 2 tygodnie.... 11.03.03, 13:22 "Chodź Bruno, idziemy na piwo niechybnie brakuje tam nas, od stania w miejscu niejeden już zginął..." Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Taak, Cal-ineczko... > Przeczytałem. Nie da się uciec przed sobą. Ja pozostaję > tu, gdzie jestem. Staram się siebie zaakceptować i > kształtować swoje życie najlepiej, jak potrafię. Nie > zawsze się udaje, ale to lepsze niż bieg nie wiadomo > dokąd. Biegnąc bez opamiętania można przeoczyć mnóstwo > rzeczy małych, a pięknych. A one też składają się na > koloryt życia. Kiedyś myślałem inaczej, potem - myślę > że... zmądrzałem. > > No to na razie, idę do rzeczywistości zrobić zakupy i > ugotować obiad. Powoli, bez pośpiechu, bo jeszcze mi się > potłuką butelki z piwem... ;-))). > > > MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Hmmmmmm... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 17:52 Znowu trafiony... :-))))))))))))))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lir Re: Taka sobie myśl... IP: *.icis.pcz.czest.pl 09.03.03, 15:51 j#m napisała: > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"? Zapewne jedno i drugie, kiedy sie nie kocha, czuje sie tego potrzebe, tak jakby tkwily w nas niezmierzone poklady czulosci i milosci, ktore chcialoby sie komus przekazac, kogos obdarowac... Czasem z kolei tak ciezko jest zyc, tak malo jest w naszym zyciu sensu a tak duzo bolu i zwatpienia, ze jedynie milosc nadaje mu tresc... pozdrawiam lady in red Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AMFORA Re: Taka sobie myśl... IP: 205.189.176.* 11.03.03, 01:23 Zyjemy po to zeby jesc czy jemy po to by zyc? Odpowiedz Link Zgłoś
zyczliw CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 14.03.03, 06:56 w jednym z watkow ("Ide na piwo) napisalas ze lubisz sie wyzywac na ludziach:((( A tutaj piszesz ze kochasz Boga i potepiasz "ateistow", bo nie sa dobrzy?. Zaliczylabys mnie do ateistow, ale ja jakos nigdy nie mam ochoty uzywac ludzi, by sobie "ulzyc". A to rzucacanie komputerem, bo masz zly humor? Przyznam ze przerazilas mnie. Oby mniej bylo wsrod nas takich tego rodzaju poboznych! Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 14.03.03, 11:09 a miłosc moja istniec bedzie zawsze. Chocby gory ustapily i pagorki sie zachwialy.... i chocby to juz bylo niemozliwe, I choc to juz jest nie mozliwe, -O miłości zapomniec sie nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 14.03.03, 11:11 Nie potepiam ateistow. Czy gdziekolwiek tak żem napisała? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Wyznanie potępieńca IP: 213.17.172.* 14.03.03, 11:17 No, rzeczywiście. AŻ TAK żle nie było... potępieniec. :-))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Wyznanie potępieńca 14.03.03, 16:09 Jeszcze raz dla tych co mysla ze sie wywyzszam: "Bóg nie ma względu na osobę, lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się Go boi i sprawiedliwie postępuje." Dz.Ap. 10:34-35 Biedny, czarnoskóry wierzący zapytał duchownego kościoła w zamożnej, białej dzielnicy, czy mógłby zostać tam członkiem. Wyraźnie zakłopotany duchowny poradził mu, żeby najpierw w modlitwie zapytał, co Bóg o tym sądzi. Po jakimś czasie spotkali się znowu i biedak powiedział, że zaniechał tego pomysłu. Po czym przytoczył słowa, które usłyszał od Boga: "Ty tam nie pasujesz. Ja sam od wielu lat staram się wejść do tego kościoła, ale mi się to jeszcze nie udało". Jezus urodził się w najskromniejszym z możliwych miejsc, przebywał z ludźmi różnego stanu, nie czyniąc między nimi różnicy - potępiał jedynie obłudę. On wiedział, że nie można podobać się Bogu, nie mając czci dla Jego przykazań. Inne sprawy są drugorzędne, jeśli w kościele nie będzie miłości do Boga i miłości do bliźnich. Gdy chrześcijanie zapominają, iż wszystko, co mamy, zawdzięczamy Panu, powstają miejsca przepelnione samozadowoleniem i pychą, które zamykają drzwi Bogu i ubogim w duchu. Słowo Boże potwierdza nam jednak, że nic w nas nie jest warte chełpienia się przed obliczem Bożym i wywyższania nad innych. Oddając swoje serca Bogu i będąc Mu posłusznymi, staniemy się Bogu mili, "aby, jak napisano: kto się chlubi, w Panu się chlubił". Jego łaską pojmiemy wówczas, że jednoczący nas Chrystus jest o wiele większy niż dzielące nas różnice. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 15.03.03, 02:38 A moze Ty tez o tych Żydow sie obraziles? A pamietasz jakiej narodowosci byla Twoja pierwsza zona? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? IP: 213.17.172.* 15.03.03, 13:06 Cal-ineczko! jeśli przypadkiem Twoje "też" dotyczyło mnie, to oświadczam, że się na Ciebie NIE OBRAZIŁEM za Żydów!!! Trochę się zdenerwowałem, ale do obrażenia jeszcze sporo brakowało. Pozdrowionka! :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 16.03.03, 01:14 Sergiuszu, Ty tutaj nie mąć, tylko o tej pierwszej żonie opowiedz! wdzięczna słuchaczka ;-) P.S. Ja "też" się nie obraziłam wcale (nawet za Zydów). Bo ja się nie obrażam tylko wybucham, co było widać ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 16.03.03, 09:30 wybuchasz? Dziewczyny jak wybuchaja to im sie zmarszczki robia na twarzy, uwazaj....jmx. Sergiusz. Gdybys sie nie obrazil, to bys sie chcial ze mna klocic. Nie klocisz sie i nie klocisz. I cos mi nie gra. Ale o zonie chetnie posluchamy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz CALINECZKO! IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:20 Nie zgadzam się z Tobą w niczym!!! Głosisz durne poglądy, jesteś głupia! Czy... dość Ci naubliżałem, żebyś uwierzyła, że się nie obraziłem??? A tak "na poważnie": nie zgadzamy sie w bardzo wielu miejscach, to fakt. Ale... nie mam do Ciebie nijakiej urazy i mam (może niesłuszne?) wrażenie, że Ty do mnie też wielkiej nie masz. Bo nie na tym świat polega, żeby się tylko zgadzać i zgadzać... Powtórzę jeszcze raz baaaardzo mądre słowa: "Piękno świata polega na jego różnorodności". :-)) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cal-ineczka Re: CALINECZKO! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.03.03, 14:30 > Czy... dość Ci naubliżałem, żebyś uwierzyła, że się nie > obraziłem??? Tak, juz dosyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: CALINECZKO! IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:33 Hurrraaaaaa!!! Cosik mi się wydaje, że niezła z nas trujka... MS. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: CALINECZKO! 16.03.03, 14:39 To zle Ci sie wydaje bo ja sie wypisuje. Juz mnie nie dziwie dlaczego tak walczyles z messja. Wszystko skonczone. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: CALINECZKO!!!!! 17.03.03, 01:46 A powiesz mi? Ja też chcę skończyć. Może zmarszczki mi znikną? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: CALINECZKO!!!!! 17.03.03, 03:06 Co mam Ci powiedziec? Sama widzisz co sie stalo. Juz nic tu nie trzeba wyjasniac. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: CALINECZKO!!!!! 18.03.03, 00:59 Co się stało? Tak się dzieje co kilka miesięcy na tym forum. Niestety. Kto sieje wiatr zbiera burze, po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka CALINECZKO!!!!! 18.03.03, 04:38 jmx, fajna z Ciebie osoba. Niestety sa tez tacy ja Sergiusz dlatego wychodze z TRójki. Moze byc dwojka, ale taka damsko-damska? cos mi te slowa do siebie nie pasuja ;) A Tobie Sergiusz odpowiem czyms przykrym troche pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz do Calineczki IP: 213.17.172.* 18.03.03, 10:05 Tym razem będzie śmiertelnie poważnie. Jeśli mówienie komuś czegoś przykrego sprawia Ci przyjemność, nie żałuj sobie. Ja mam już serdecznie dość, prawdę mówiąc jestem coraz bliższy abdykacji. Widzę, że moja osoba drażni kilka osób. Na razie staram się je po prostu ignorować, ale nie mam zamiaru znosić w nieskończoność "podjazdów" pod moim adresem. Jeśli uważasz, że jestem tu zakałą, mam propozycję. Załóż wątek, w którym będą się mogły wpisywać osoby, które mnie nie znoszą. Nie obrażę się, tylko wyciągnę wnioski - a Wy się pozbędziecie kłopotu z niesfornym Sergiuszem. A Tobie proponuję poświęcenie chwili i prześledzenie historii moich przepychanek z "Twoją siostrzyczką". Jeśli chcesz sądzić - rób to chociaż bezstronnie. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: CALINECZKO!!!!! ???? 18.03.03, 13:22 Dzieki Messji zostałam największą świnią tego forum. To chyba raczej ja powinnam opuścić stowarzyszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: CALINECZKO!!!!! ???? Tak, Słucham? 20.03.03, 20:34 Messja przynajmniej nikogo nie obraża w przeciwieństwie do Sergiusza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz JMX! IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:25 Ty się zastanów! Jak będziesz wyglądała taka pomarszczona, jak zwiędła cytryna???? Wykręć wszystkie zapalniki, ale to już!!! Żona??? A co ja tam będę o pierwszej opowiadał... Szesnasta - ta to dopiero była!... ;-))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx S! 17.03.03, 01:44 Hehehe, Tyś chyba nie widział zwiędłej cytryny! Ja mogę być co najwyżej pomarszczona jak śliwka węgierka po pierwszych przymrozkach... "16 żon Sergiusza I" - słuchamy, słuchamy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: S! IP: 213.17.172.* 17.03.03, 21:57 Jakie tam 16! Było ich 27. Ale szesnasta była najciekawsza. Uszy miała takie wielkie, jak kapcie. A oczka całkiem maciupcie... ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: S! 18.03.03, 00:57 Nie wiedziałam, że Twoją żoną był Jerzy U. Tylko trzeba było mu kupić całe ponczochy, to i oczek by nie było... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz O Jerzym U. IP: 213.17.172.* 18.03.03, 09:47 Nie dość, że się samo wysłało, to jeszcze bez zawartości.... Moją żoną BYŁA Jerzy U.! Wiesz, jak strzygła... uszami? Tylko porozumienie było bardzo trudne, bo na każde moje słowo mówiła: NIE! Kupowanie nowych ponczoch nic nie dawało. Nawet w stalowym pasie cnoty wypaliła oczko. ;-)) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Hymn naszego potróójnego stowarzyszenia 18.03.03, 01:04 "Było nas trzech w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel alpagi łyk i dyskusje po świt..." Czekam na inne propozycje. P.S. Alpagę można zmienić na mjut ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Chymn naszego potruuujnego(?) stoważyszenia IP: 213.17.172.* 18.03.03, 09:39 "Choć mam mnóstwo lat, nie usłyszał o mnie świat..." Taaak... Autobiografia, czyli książka gwarancyjna samochodu. Jest jeszcze autosugestia, czyli... marzenie o samochodzie. Proponuję nową wersję: "Czy to jest grzech że odmienna w nas krew jeśli jeden przyświeca nam cel. Mjutu choć łyk i rozmowy po swit. Niech snują się..." Przepraszam za grafomanię, ale czasem trudno mi się powstrzymać. Obawiam sie tylko, że mamy pewien niewielki problem. W naszym trUjkącie brakuje jednej poprzeczki. Cal-ineczka chyba zeźliła się na mnie na dobre. Tak więc będzie nam trudno truć, będziemy musieli zaledwie dwuć. ;-))))) MS. P.S. "Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim moja droga Orszulko tym granatem swoim" (Jaś Niekochanowski) MS. Odpowiedz Link Zgłoś