Taka sobie myśl...

17.02.03, 11:45
"Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"?

Jak myślicie?...
    • Gość: gb Re: Taka sobie myśl... IP: *.toya.net.pl 17.02.03, 12:31
      Ja myślę:
      Czy żyję po to, żeby myśleć, czy też myślę dlatego, żeby móc żyć?
      Może najpierw ten problem rozważmy?
      • Gość: Wika Re: Taka sobie myśl... IP: *.abo.wanadoo.fr 17.02.03, 13:31
        Mysle, ze aby zyc trzeba myslec.
        Poczawszy od funkcji podstawowych , takich jak odzywianie, trzeba najpierw
        pomyslec. Przyklad: zjem kotleta schabowego . Mysle, ze zjem kotleta
        schabowego, wiec albo wychodze z domu do najblizszej garkuchni, zamawiam i
        zjadam. Jest inny wariant: kupuje w sklepie, otaczam w panierze, smaze i
        zjadam.Przedtem aby nabyc moj kotlet schabowy potrzebuje pieniedzy( jesli
        kotleta nie ma u mojej mamy, albo jesli nie ma mojej mamy), musze wiec zarobic
        na moj kotlet schabowy. To zmusza mnie do nowej mysli "jak". Wiec aby zarobic
        na moj kotlet schabowy ide do szkoly, ktora nie bardzo zmusza mnie do myslenia,
        ale jednak, potem zdaje egzamin na wyzsza uczelnie(tutaj troche musze
        pomyslec), chodze szesc lat na uniwersytet, zdaje trudne egzaminy(tutaj duzo
        mysle), dostaje dyplom. Mysle , ze znajde prace zgodnie z moim wyksztalceniem,
        ale tutaj myslenie zawodzi mnie(wciaz mysle o kupieniu mojego kotleta
        schabowego).Myslac ze znajde prace, szukam ogloszen w gazetach, odwiedzam biuro
        zatrudnien, wszystko daremne. (kotleta wciaz nie kupilem). Mysle , ze kotleta
        schabowego nie zjem , jesli nie wyemigruje, ale to jest zupelnie oddzielna
        historia
        • Gość: gb Re: Taka sobie myśl... IP: *.toya.net.pl 17.02.03, 19:07
          Wybacz Wika, ale moim zdaniem, nie myślisz :)))
          • cal-ineczka gb, jak mogla/es? 11.03.03, 12:46
            Wika nie martw sie! Rywin zapłaci za te obraze.
            Jestem z Toba.

            Gość portalu: gb napisał(a):
            > Wybacz Wika, ale moim zdaniem, nie myślisz :)))
    • Gość: Odys Re: Taka sobie myśl... IP: *.bydg.pdi.net 17.02.03, 13:41
      j#m napisała:

      > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"?
      >
      > Jak myślicie?...
      a ja to sobie mysle, ze zyje zeby zyc i kocham aby kochac... Nie lubie sobie
      zbytnio komplikowac tego co z natury swojej jest proste
      • ja_nek Re: Taka sobie myśl... 17.02.03, 16:03
        Według mnie kochamy po to, aby żyć.
        Pełniej żyć.
        • Gość: dominika Re: Taka sobie myśl... IP: *.rene.com.pl 17.02.03, 18:58
          zgadzam sie z Jankiem i zastanawiam sie skad tyle w nim madrosci zyciowej
          (poczytalam sobie jego wypowiedzi na rozne tematy)..a moze Wy wiecie cos wiecej
          na jego temat..
          • Gość: lula del rio Janek nasz ..........kto?:) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 17:31
            Dominika,
            też go czytam (prawie zawsze z przyjemnością) i coraz więcej poznaję i nie
            zastanawiam się nad tym skąd tyle tej mądrości itp., tylko dlaczego więcej
            takich facetów nie ma na tym świecie.
            Janek,
            prawie zawsze udaje ci się zaspokoić virtualnie mój niezaspokojony mózg ( bez
            skojarzeń! )

            pozdrawiam ze słonecznej w......y
            lula
      • j#m Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 01:11
        To dla Ciebie życie jest proste? Fajnie...
    • meduza4 Re: Taka sobie myśl... 17.02.03, 16:03
      j#m napisała:

      > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"?

      Trudno powiedziec, ale kiedy kocham -wiem, ze naprawde
      zyje:)
    • m234 Re: Taka sobie myśl... 17.02.03, 19:39
      właściwie można żyć choćby po to tylko by co wieczór gasić światło w pokoju.
      dla każdego wymiar pełni życia jest inny. ja mogę powiedzieć że dla mnie życie
      dla kogoś kto poznał smak prawdziwego uczucia nigdy nie będzie już bez tej
      drugiej osoby pełne. jeśli znajduje się własne dopełnienie w innym człowieku
      to drzwi duszy raz otwartych nie sposób zamknąć.
      • ja_nek Do Dominiki 17.02.03, 19:56
        Najlepiej dowiadywać się u źródła:)

        Pozdrawiam
        janek
        • Gość: dominika Re: Do Dominiki IP: *.rene.com.pl 17.02.03, 23:43
          ..masz racje:)..to pewnie skutek zbyt duzej ilosci kieliszkow, ktore dzis
          napelnialam winem..i rozmyslam..najpierw wydawalo mi sie, ze o niczym, potem
          stwierdzilam, ze jest inaczej..pozniej poczytalam sobie Twoje madre slowa w
          odpowiedziach na rozne watki..i zadumalam sie ...chyba niewielu takich mezczyzn
          mozna na codzien spotkac.a moze kobiety nie potrafia ich
          dostrzec..pozdrawiam.dominika
          • ja_nek Re: Do Dominiki 18.02.03, 01:11
            Gość portalu: dominika napisał(a):

            > ...chyba niewielu takich mezczyzn mozna na codzien spotkac.a moze kobiety nie
            potrafia ich dostrzec..

            Nie zauważacie, bo nawet nie zaczynacie się wsłuchiwać.
            Najpierw patrzycie, a potem słuchacie. Jak mężczyźni, z tą jedną różnicą, że my
            mężczyźni dla odmiany najpierw patrzymy, a niewielu z nas później słucha:)
            • Gość: lula del rio Re: Do Dominiki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 17:36
              oj Janek,

              nieprawda, najpierw słuchamy potem patrzymy
              oczywiście wszystkie ble ble o wygladzie też wchodzą w grę, ale zawartość głowy
              i serca stoją na pierwszym miejscu....to moje motto
              z jakimi kobitkami ty miałes do czynienia?! okropne jakieś były chyba?:)
    • Gość: nieważne_kto Re: Taka sobie myśl... IP: 213.17.172.* 17.02.03, 23:52
      I tak i tak. Pierwsza część to nasza fizjologia. Druga to nasze człowieczeństwo.
      • j#m Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 01:09
        Gość portalu: nieważne_kto napisał(a):

        > I tak i tak. Pierwsza część to nasza fizjologia. Druga to nasze
        człowieczeństwo
        A mi się wydaje, że zupełnie na odwrót.... Człowieczeństwo wg mnie to właśnie
        dawanie, ofiarowywanie siebie innym (pierwsza część), a druga to fizjologia. Na
        przykład przedłużenie gatunku. Ale ilu ludzi tyle opinii :-).

        Myślałam, że jak przeczytam wasze przemyślenia na ten temat to mi się choć
        troszkę rozjaśni... A tu dalej ciemno...
        Być może nie da się oddzielić jednego od drugiego? Może do pełni życia
        (szczęścia?) potrzebujemy ich obu? W równowadze?
        A jeśli chodzi o myślenie: apostoł powiedział "jeśli posiadłbym wszelką wiedzę
        a miłości bym nie miał, byłbym niczym". Mimo wszystko (chociaż to bardzo
        ryzykowna teza) ale mimo wszystko - nie myśląc da się jakoś przeżyć (na
        przykładzie Wiki można nawet stwierdzić, że myślenie może to życie znacznie
        utrudnić a wręcz uniemożliwić z racji śmierci głodowej ;-)). Ale nie kochając
        jest o wiele trudniej żyć... Prędzej czy później zawsze pojawi się myśl - po
        co, dla kogo to wszystko co robię?
        • ja_nek Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 01:16
          Ci ci nie kochają myślą, że jest im łatwiej.
          Poza i chęć przekonania samego siebie. Nic więcej.
          Niewiedza jak miłość ubarwia życie - ułatwia je.
          Bo nie wie się co się traci.
          Tak na marginesie:)

          Pozdrawiam
          janek
          • zuzia35 Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 02:40
            Czytam Twoje wypowiedzi, porady, komentarze i oczywiście jestem pod wrażeniem
            (jak większość forumowiczek).
            Ale nie o to chodzi. Tak sobie myślę, że sprawdziłbyś się w roli doradcy od
            spraw romantycznych w magazynie dla kobiet. Podejrzewan też, że konsekwencją
            Twojej obecności w takim magazynie byłyby zwiększone nakłady.
            A może Wysokie Obcasy??? Tak po znajomości...
            Nie wiem czym się zajmujesz zawodowo, ale stawiam na nauki ścisłe.
            Potraktuj moje rozmyślania jako komplement.



            pozdrawiam
            zuzia
            • ja_nek Re: Taka sobie myśl... 18.02.03, 14:10
              W Wyborczej? Jeszcze bym musiał zeznawać przed komisją sejmową, okazywać
              bilingi:)))
              Nauki bardziej humanistyczne:)
              Za komplement pięknie dziękuję.

              Pozdrawiam
              janek
        • Gość: nieważne_kto Re: Taka sobie myśl... IP: 213.17.172.* 18.02.03, 10:30
          Dziękuję.
          Moj komentarz to było pierwsze wrażenie. Po przeczytaniu Twojego spojrzałem drugi raz i myślę, że... też masz rację.

          A teraz spróbuj popatrzeć tak, jak ja to zrobiłem:

          żyjemy po to, by przedłużyć gatunek (fizjologia),
          kochamy, dajemy po to, by Żyć (człowieczeństwo).

          Mam wrażenie, że powiedzieliśmy to samo.

          Pewnie prawda jest zawarta w Twoim stwierdzeniu, że jednego od drugiego nie sposób oddzielić. Pytanie, czy w ogóle należy wszystko dzielić na autonomiczne części. Może się okazać, że po ponownym poskładaniu zostanie kilka śrubek, które błędnie uznamy za zbędne.

          • j#m Re: Taka sobie myśl... 19.02.03, 21:25
            Rozkładać czy nie rozkładać? Oto jest pytanie...
            Myślę, że gdyby nie zastanawianie się nad zawiłościami naszego życia to czy
            moglibyśmy być w pełni liudźmi? I zapewne nie byłoby paryu wątków nw tym forum
            (i nie tylko tym). Chyba warto się zastanawiać nad tym co nas otacza, co
            czujemy i dlaczego. Ale życie nie może polegać tylko na zastanawianiu się ;-).

            A co do śrubek: może jakieś zostaną ale zawsze można którąś z nich schować do
            kieszeni, na lepsze czasy lub ofiarować komuś. Bo może innym będą bardziej
            potrzebne niż nam? A może dając komuś śrubkę otzrymamy w zamian coś innego? Na
            przykład nakrętkę? ;-)
            • Gość: nieważne_kto Re: Taka sobie myśl... IP: 213.17.172.* 20.02.03, 00:06
              Rozkładać, rozkładać. Sam to robię raz po raz (a choćby w tym moim błądzącym wątku). Chyba sam sobie trochę zaprzeczyłem. Pewnie miałem na myśli tzw. szufladkowanie - a tego to już na pewno przesadnie czynić nie warto.
              Ze śrubkami wniosek niegłupi. Czasem się jeszcze można załapac na podkładkę...
              No, na dzisiaj tyle. Proza życia tak mi dzisiaj dała w kość, że jestem wykończony. Marzę o ciepłym wyrze bez śrubek i podkładek.
              ;-))))
              S.
              • j#m Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 00:41
                Nie, nie tylko nie szufladkowanie, stereotypowe myślenie itd.! Zdaję sobie
                sprawę, że po to stosuje się stereotypy by łatwiej było poruszać się w tym
                świecie. Tak jest znacznie prościej - dać etykietkę, otrzepać łapki i nie
                zajmować się tym już więcej. Ale to znacznie zubaża życie... i rzadko kiedy
                jest zgodne z prawdą.
                Życzę miłych snów! :-)

                P.S. A nie dałoby się czegoś zrobić z Twoim nickiem?
                Przecież to bardzo_ważne_kto. Gdybyś nie był tym kim jesteś to nie czułbyś tak
                jak czujesz i również Twe słowa byłyby inne...
                • Gość: nieważne_kto Re: Taka sobie myśl... IP: 213.17.172.* 20.02.03, 21:06
                  A pewnie, że by się dało, tylko trochę nie wiem, jak to
                  zrobić. Już raz tłumaczyłem, że nie ma w tym moim
                  "imieniu" (jak ja nie znoszę tych przeklętych myszy!.. to
                  znaczy nazwy "nick") żadnej ideologii. Ot, po prostu ciąg
                  znaków - taki dobry, jak każdy inny. j#m też niewiele o
                  Tobie mówi. Messja, jayne, apf... Rzadko ktoś siebie w
                  wirtualnym świecie nazywa dosłownie i zgodnie z prawdą.
                  No więc uznałem, że (jak to już raz napisałem)
                  nieważne_kto - ważne_co.
                  Prawdę mówiąc zupełnie się nie spodziewałem, że
                  "nieważne_kto" wzbudzi aż tak gwałtowne reakcje, bo od
                  razu bym wymyślił coś inego. Już się nawet publicznie
                  przedstawiłem: Sergiusz. Stąd to S. w podpisie (jak nie
                  zapomnę...). W zasadzie mogę się przechrzcić na stałe na
                  Sergiusza, tylko nie wiem, czy nie zostanę wzięty za
                  kogoś innego, a tego nie chcę. A "wywiesić" ogłoszenie?
                  To tak, jakbym był jakąś znaną i zarozumiałą publiczną
                  osobą. Brrrr...
                  S.
                • Gość: nieważne_kto o szufladkach IP: 213.17.172.* 20.02.03, 21:37
                  Tak, tak - to chyba nasz współczesny świat tak nas
                  wychowuje, że chcemy miec wszystko poukładane,
                  uporządkowane i opisane na przyklejonej etykiecie. Czy
                  zauważasz, jak wszystko się staje do siebie podobne?
                  Standaryzacja rzeczy, standaryzacja myśli, standaryzacja
                  sposobu spędzania czasu, standaryzacja uczuć.

                  Twoje "tytułowe" pytanie jest, moim zdaniem, tyleż
                  proste, co bardzo ważne i potrzebne. W pierwszym odruchu
                  próbuje się na nie odpowiedzieć w standardowy,
                  "szufladkowy" sposób: "A jest lepsze, niż B", albo
                  odwrotnie. A po głębszym przyjrzeniu się, po chwili
                  refleksji i rozmowy okazuje się, że odpowiedź nie jest
                  taka prosta. A z B są tak bardzo ze sobą zaplecione, że
                  nie da się ich rozdzielic i schować do oddzielnych
                  pudełek. To daje dużo do myślenia i każe przystanąć w
                  naszym codziennym pędzie, którego skutkiem jest stopniowe
                  okrawanie naszego świata z tego, co tworzy jego piękno -
                  różnorodności.
                  S.
                  • j#m Re: o szufladkach i nie tylko.... 21.02.03, 01:28
                    Aż przyjemnie posłuchać tego co masz do powiedzenia :-).

                    Coż, nie skladałabym wszystkiego na karb współczesnego świata. Nie sądzę żeby
                    dawniej bylo pod tym względem o wiele lepiej. To tak naprawdę od ludzi zależy
                    jaki typ myslenia i dlaczego reprezentują. Ale rzeczywiście jeśli chodzi o
                    stereotypy to pod pewnymi względami teraz jest lepiej a pod innymi gorzej. Jest
                    większa tolerancja, mniej się boimy "innych", ale z drugiej strony
                    panują "mody" - na słuchanie tego samego, podobne zachowania niekoniecznie
                    godne pochwały itp. To jest "cool", tamto "obciach" bez żadnej samodzielnej
                    refleksji na ten temat; coś w rodzaju "owczego pędu". Potem następuje swoista
                    uniformizacja...

                    Dyskusję na temat Twego.... internetowego_imienia widziałam, czytałam i
                    postanowiłam kuć żelazo póki gorące ;-). Bo, z całym szacunkiem, ale nadal bedę
                    się "upierać" przy swoim :-). Ważne "kto" ponieważ "co" nierozłącznie się z tym
                    wiąże. To tak jak z treścią i formą. Jedno określa drugie i dopiero razem
                    tworzą pełną całość.

                    Mój nick... To po prostu inicjały, nie ma w nim nic zagadkowego. Czy coś o mnie
                    mówi? Może mam zbyt małą wyobraźnię, żeby wymyślić coś "lepszego"? ;-)). A może
                    wolę się podpisywać w ten sposób ponieważ ma to jednak jakieś umocowanie w
                    rzeczywistości. Niestety, wkrótce będę musiała go zmienić gdyż jest...
                    nietypowy :-(. To również w jakiś sposób wpisuje się w dyskusję o
                    standaryzacji...
                    • Gość: Sergiusz Re: o szufladkach i nie tylko.... IP: 213.17.172.* 21.02.03, 18:43
                      To ja, nieważne_kto. Pierwszy krok zrobiony, zobaczymy co będzie dalej...

                      Wcale nie chcę powiedzieć, że nie lubię świata, w którym żyję. Przeciwnie - bardzo się cieszę, ze tu jestem. Mało tego, nie twierdzę że standaryzacja i unifikacja to coś jednoznacznie złego. W końcu to dzięki temu, że istnieje pewien standard przesyłania danych, możemy ze sobą "rozmawiać"...
                      Dzięki umasowieniu i ujednoliceniu różnych dóbr, stały się one powszechnie dostępne, co sprawiło, że życie jest dużo łatwiejsze niż było kiedyś. Ale, ponieważ można dość "sprawnie" żyć nie wkładając w to wielkiego wysiłku (pomijając wysiłek wkładany w zwiększanie zasobności konta bankowego), ludzie przestają się starać tworzyć coś własnego. Po co kreować swoje indywidualne, niepowtarzalne otoczenie, jeśli można zajrzeć do katalogu i powielić wzorzec? Po co mieć własne zdanie, jeśli wystarczy przeczytać poradnik "Jak żyć"? Po co mówić pełnymi zdaniami, jeśli można użyć powszechnie zrozumiałych słów - kluczy? W dodatku, żeby skorzystac z "gotowca", trzeba najpierw wszystko zaklasyfikować. Rezultat: powszechne "szufladkowanie" i ograniczanie wypowiedzi do krótkich, suchych komunikatów.
                      Nie załamuję z tego powodu rąk, nie powtarzam "a za moich czasów...", nie twierdzę, że świat się kończy. Jest, jaki jest. Dobry, bo wygodny. Zły, bo często (ale przecież nie zawsze) tą wygodą zubażany. A ja się staram złapać optymalną równowagę.

                      Uff, było poważnie. A teraz:
                      :-))))))))))))))))))))

                      A właściwie dlaczego MUSISZ zmienic swoje j#m na coś innego? Ciebie chyba nie "prześwięcono" tak, jak mnie?
                      Pozdrowieństwa!
                      S.
                      • jmx Re: o szufladkach i nie tylko.... 24.02.03, 00:43
                        Witam po małej przerwie :-). Ja również w nowym "wcieleniu" ;-). Trochę dziwnie
                        się czuję... Niby ta sama osoba a jakby nieco inna...

                        Bardzo mnie cieszy fakt, że podoba Ci się świat w którym obecnie się
                        znajdujemy. Już myślałam, że nasza rozmowa będzie się skłaniać ku gloryfikacji
                        przeszłości, czego nie znoszę. Mam wrażenie, żę większość ludzi z którymi
                        rozmawiam cierpi na jakąś odmianę amnezji. Kiedyś było super a teraz jest do
                        niczego, taaaa... Niestety, jako notoryczny leniwiec (ależ to byłby nick dla
                        mnie! ;-))) nie mam nic przeciwko wygodzie. A wygoda intelektualana... cóż,
                        nawet jeśli nie ma problemów, to sama je sobie stworzę bez problemu więc nuda w
                        żadnym wypadku mi nie zagraża...

                        Mój nick musiał ulec zmianie z powodu ujednolicania kont portalu gazeta.pl.
                        Forumowicze nie mieli z tym nic wspólnego chociaż większość przekręcała go jak
                        mogła ;-). Naprawdę czułeś się "prześwięcony"? Ja tylko grzecznie pytałam...
                        Nie było moim celem prześwięcanie Ciebie :-(.

                        Pozdrawiam :-)))))))))))))))))))))))
                        jmx
                        • Gość: Sergiusz czas przeszły, czas przyszły, czas stracony IP: 213.17.172.* 24.02.03, 19:49
                          A u mnie to chyba raczej powrót do właściwego wcielenia, więc całkiem mi nieźle. Zwłaszcza, że imię nie jest sfałszowane.
                          Gloryfikacja przeszłości? Brrr, nigdy! Oczywiście to zapewne naturalne, że człowiek z rozrzewieniem wspomina czasy, kiedy był "piękny i młody", ale przenoszenie tego na całe czasy to już nieporozumienie. Żadne czasy nie są ani idealne ani beznadziejne. Każde są, jakie są. Mój sposób na życie jest być może prymitywny, ale daje mi dużo radości. Otóż staram się wykorzystywać jak najwęcej pozytywnych stron chwili obecnej, a jednocześnie możliwie obiektywnie patrzeć na strony negatywne. W ten sposób mogę i lubić świat, w którym żyję, i mieć nie kończący się materiał do przemyśleń. Czyli... jak nie mam problemów, to je sobie stworzę bez problemu... Bardzo mie się spodobało. Twoje?

                          "Prześwięcał" mnie kto inny, ale i wtedy się nie poczułem urażony. Rozegrałem niewielką bitwę na ozory, a to akurat lubię. Jak się ludzie tylko zgadzają i zgadzają, to w którymś momencie zaczyna wiać taką nudą, że aż się robi nudno.

                          Najlepsze życzenia z okazji imienin Sergiusza!
                          ;-))
                          S.



                          • jmx Re: czas stracony.... 25.02.03, 01:45
                            Daawno, daaaaawno temu... też podpisywałam się prawdziwym imieniem ale jeszcze
                            nikt wtedy nie śnił o logowaniu się na portal ;-). No i było to inne forum.

                            Tak to naturalne, że człowiek wspomina kiedy był "piękny i młody", należy dodać
                            również - głupi. Niestety ta ostatnia cecha zostaje niektórym do końca życia...
                            jak niżej podpisanej ;-))))))) - powinno być tak ;-(((((((.
                            Wraz z upływem lat człowiek staje się coraz starszy, coraz więcej doświadczeń
                            ma na koncie i spostrzega, że i "przyzwyczajenie" do popełniania starych błędów
                            nie mija... Ciekawe dlaczego? Nie udało mi się jeszcze odnaleźć odpowiedzi na
                            to pytanie. A czasu coraz mniej... Nie da się w nieskończoność "zaczynać od
                            nowa", naprawiać, nadrabiać.... Sił coraz mniej (i chęci) a garb rośnie. Więc
                            problem jest jeden, duży ale za to pączkujący i jakże bogaty w kosekwencje!
                            Nie ma czasu na nudę. A o czasach myślę podobnie, tylko jest problem z
                            cieszeniem się chwilą, ale - pozwolę się pochwalić ;-) - jest z tym lepiej niż
                            było kiedyś.

                            Ale poważnie się zrobiło... To teraz: biję się w piersi (słyszysz jak dudni?
                            mam nadzieję, żę Cię nie obudziłam ;-)), że nie spojrzałam w kalendarz...
                            WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!! :-))))))))))

                            O problemach moje (miło mi, że Ci się spodobało) a co do walk to i mnie się
                            zdarzało tu i ówdzie "pomielić ozorem" ;-)))). Dyskusje na argumenty tak ale
                            nie wszyscy potrafią... Niektórzy są zbyt przewrażliwieni na swoim punkcie żeby
                            dostrzec meritum sprawy i wszędzie doszukują się ataków personalnych. Wtedy
                            taka rozmowa bywa trudna.
                    • Gość: Sergiusz Re: o szufladkach i nie tylko.... IP: 213.17.172.* 21.02.03, 18:49
                      Jeszcze raz zajrzałem do twojego listu i coś mi się przypomniało.
                      Moda to chyba jedna z tych rzeczy, których najbardziej nie lubię. To dobrowolne wtapianie się w tłum i pozbawianie własnej indywidualności. Moda na czarne buty? Cały świat na czarno. Okropność, nuda, monotonia. Niestety, moda dotyczy też zachowań. Moda na "twardego faceta", moda na "słodką idiotkę", tylko się spróbuj wyłamać! A fe!
                      S.
                      • jmx Re: o szufladkach i nie tylko.... 24.02.03, 00:47
                        I jeszcze słówko: niestety notorycznie wyłamuję się z mody na "słodką
                        idiotkę"... No, tak po prawdzie to jeszcze "idiotka" może jakoś by mi
                        wyszła...ale "słodka"? Nigdy w życiu! ;-))))))


                        • Gość: Sergiusz Re: o szufladkach i nie tylko.... IP: 213.17.172.* 24.02.03, 19:22
                          Ha, ha, ha... Szczerze się uśmiałem.
                          Sam już nie wiem, czy gorsza "słodka", czy "idiotka". I jedno i drugie to okropność, a połączenie - zgroza! Moje (miało być nieco ironiczne) "spróbuj się wyłamać" nie było do skierowane bezpośrednio i wyłącznie do Ciebie, tylko do każdego, kto nie lubi średniactwa i przeciętności.
                          Wyłamuj się, wyłamuj. Sam to robię z uporem godnym lepszej sprawy. Czasem jestem przez to uważany za dziwoląga, ale całkiem mi z tym dobrze. Przynajmniej wiem, że ja to ja.
                          S.
                          • jmx Re: ;-))) 25.02.03, 02:03
                            Absolutnie nie musisz się tłumaczyć z ironii! Wiem, że nie miałeś nic złego na
                            mysli i, że to nie było o mnie. No, teraz wyjdzie, że jestem nieskromna, więc
                            napiszę: miałam nadzieję, że to nie o mnie ;-))). Złośliwa i auto/ironiczna też
                            bywam więc... strzeż się! ;-)

                            Życzyłabym sobie spotykać częściej takich "prymitywów" i "dziwolągów". Mądrzy
                            ludzie mawiają, że swój swego zawsze wyczuje.... ;-)))

                            A teraz, żeby nie było tak miło (i nudno!) proszę o odpowiedź na pytanie czemu
                            uważasz, że to jest drętwe forum? Może mógłbyś je rozruszać?
                            • Gość: Sergiusz ;-))))) i :-))))) IP: 213.17.172.* 26.02.03, 01:14
                              Trochę padam na nos, ale nie odmówię sobie przyjemności
                              napisania kilku słów. No więc zaczynam...

                              Ironi, autoironii i cietego jęzora strzec się nie mam
                              zamiaru. Mój ozór potrafi być też niezgorszy i
                              szczególnie cenię tych, którzy potrafią to docenić, a nie
                              przyjmować wszystko jako osobistą urazę. A jeśli potrafią
                              mi się tak odciąć, że muszę uruchomić ostatnie rezerwy
                              szarych komórek, żeby się utrzymac na powierzchni... ho,
                              ho to dopiero jest radość! Tylko cała rzecz w tym, żeby
                              wyczuć tę granicę, kiedy się zaczyna kogoś trafiac w
                              NAPRAWDĘ czułe punkty. Tej granicy, moim zdaniem, nie
                              wolno przekroczyć, jeśli sie nie chce trafianej osoby
                              stracić.

                              Dlaczego uważam, że forum jest drętwe?
                              Hm, na początek powiem, że nie jest to wypowiedź należąca
                              do tych, z których jestem bardzo dumny. Napisałem to
                              chyba w jakiejś swojej nie najlepszej chwili. To nie
                              znaczy, że się wypieram swoich słów, że chcę zaprzeczyć
                              sobie. Co mi się "nie widzi" napiszę za chwilę, ale
                              przyznaję że wejście do kogoś jako gość i przesadnie
                              szczere wypowiadanie sie na temat tego, co się zastało,
                              nie było najszczęśliwsze. Zwłaszcza, że rzeczywistość
                              zweryfikowała moje stwierdzenie. Zastanawia mnie tylko,
                              dlaczego tylko jedna osoba (tzn. Ty) zareagowała na moją
                              krytykę. Spodziewałem się gromów, a nie spadł nawet mały
                              deszczyk...
                              A co mi się "nie widzi"? Otóż mam wrażenie, że znakomita
                              większość wypowiedzi sprowadza się do krótkich
                              komunikatów o nieszczęściach, które spotkały ich autorów,
                              i do krótkich życiowo - psychologicznych porad
                              (przyznaję, często bardzo celnych i cennych!). Brakuje mi
                              tej "romantycznosci", która jest w tytule forum. Być może
                              bierze się to znowu z mojego pokręconego charakteru,
                              który każe mi rozumieć wszystko po swojemu. Bo
                              "romantycznie" to dla mnie niekoniecznie nieszczęśliwie i
                              łzawo. Dla mnie romantycznie jest wtedy, kiedy poznaję
                              drugiego człowieka, kiedy zaczynam rozmawiać, współ-czuć
                              i współprzeżywać. Kiedy zaczynam mówić coraz bardziej
                              szczerze, kiedy czuję, że rozmówca daje mi też coraz
                              większy kawałek swojej szczerości. To nie znaczy, że się
                              zawsze ze mna zgadza. Kłócić też się można romantycznie.
                              Byle pełnymi zdaniami. Byle te zdania były własne. I byle
                              by ich celem nie było bezinteresowne "dowalenie" drugiej
                              stronie. A świece, blask księżyca, łagodna muzyka?
                              Cudownie jeśli są - ale nie ZAMIAST, tylko jako miłe i
                              piękne uzupełnienie.
                              Napisałem, że rzeczywistość zweryfikowała moje ostre
                              stwierdzenie. No cóż, wymiana myśli z Tobą jest jednym z
                              kilku tego przykładów...
                              Nieraz się już zastanawiałem, czy może po prostu to ja
                              tutaj nie bardzo pasuję ze swoimi dłuuuugimi listami,
                              niekoniecznie o nieszczęśliwej miłości. Być może lepsze
                              dla mnie byłoby jakieś forum o nazwie "wieczorne rozmowy"?
                              Co do rozruszania, to nie, nie ja. Marny ze mnie
                              rozrusznik i raczej (jak widać) prześmiewca i nudziarz.
                              S.
                              • Gość: lula del rio do Sergiusza IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.02.03, 16:51
                                witaj

                                nie spadł deszczyk, gdyż może wszyscy stulili uszki i zastanawiają się nad
                                twymi słowami...........
                                co do romantyczności popieram, ale weź poprawkę, że ( nie liczyłam co prawda )
                                chyba większość tutejszych osób to ludzie młodzi lub bardzo młodzi, którzy albo
                                nie umieją (bo nie nauczyli ich rodzice lub sami się nie nauczyli bo nie mieli
                                skąd lub są na taka edukację odporni!) albo nie chcą ( obawiają się nawet
                                virtualnego obnażenia swego ja, może przez to poznaliby lepiej siebie, a nie
                                chą, ...gdybam sobie ) dłużej wypowiadać się w temacie emocji, uczuć, chrakteru

                                część z wypowiedzi zamieszczanych tutaj kwalifikuje się bardziej na fora
                                związane z innymi sferami życia, ale jak sam przyznajesz niektóre warto poczytać
                                są dobre, jak dobra z kimś fascynującym rozmowa lub wciągajaąca książka, po
                                lekturze, której zamykasz oczy i zastanawiasz się nad swym życiem,

                                co do ranienia - ufajmy, że wsród nas jest mało poranionych lub małostkowych
                                krytyka szczera powinna byc motywująca, ale trzeba być skłonnym do dialogu

                                co do długości grafomańskich monologów ( mój ) nie przesadzaj, nie wszyscy
                                umieją długo o sobie pisać, nie mają predyspozycji..itp ale jeśli sie
                                pojawiają też nie zawsze są warte tej ilości słów ( nie twój ).........

                                pozdrawiam
                                • ja_nek Re: do Sergiusza 26.02.03, 17:43
                                  Przyczyna drętwości forum tkwi moim zdaniem m.in w tym, że sporo ludzi tu się
                                  zna, wypowiadało sie na różne sprawy i powstaje wrażenie, że jedni myślą, że
                                  drudzy wiedzą, co Ci pierwsi myślą.
                                  Ażeby forum tętniło życiem potrzeba mu wielu uczestników, wtedy każdy coś
                                  wnosi. Jeśli tego nie ma, pojedyncze osoby nie dadzą rady rozruszać forum.

                                  Pozdrawiam
                                  janek
                                  • Gość: Sergiusz tym razem do Janka IP: 213.17.172.* 26.02.03, 23:46
                                    Tak, myślę że masz bardzo dużo racji. Ja tego nie
                                    chciałem powiedzieć, jako gość chyba nie powinienem. Już
                                    i tak wystarczy mojego wcześniejszego kija w mrowisko
                                    wetkniętego.
                                    Mam tylko nadzieję, że z samej mojej ciągłej tutaj
                                    obecności widać, że wcale nie mam tak bardzo złego o
                                    forum zdania.
                                    Przeciwnie - "spotkałem" tu kilka osób, z którymi wymiana
                                    myśli była prawdziwą przyjemnością. I mam nadzieję, że
                                    tych osób będzie jeszcze więcej.
                                    Pozdrawiam chyba najlepszego psychologa, jaki na tym
                                    forum "mieszka"...
                                    S.
                                  • Gość: Sergiusz tym razem do Janka IP: 213.17.172.* 26.02.03, 23:48
                                    Tak, myślę że masz bardzo dużo racji. Ja tego nie
                                    chciałem powiedzieć, jako gość chyba nie powinienem. Już
                                    i tak wystarczy mojego wcześniejszego kija w mrowisko
                                    wetkniętego.
                                    Mam tylko nadzieję, że z samej mojej ciągłej tutaj
                                    obecności widać, że wcale nie mam tak bardzo złego o
                                    forum zdania.
                                    Przeciwnie - "spotkałem" tu kilka osób, z którymi wymiana
                                    myśli była prawdziwą przyjemnością. I mam nadzieję, że
                                    tych osób będzie jeszcze więcej.
                                    Pozdrawiam chyba najlepszego psychologa, jaki na tym
                                    forum "mieszka"...
                                    S.
                                • Gość: Sergiusz uszka IP: 213.17.172.* 27.02.03, 00:06
                                  Mam nadzieję, że jednak nikt uszek nie stulił. Bicie po
                                  łapkach i nacieranie uszek to nie jest to, co lubię i
                                  zamierzam robić. Mimo wszystko mam nadzieję, że mi
                                  jednak, przypadkiem, tak nie wyszło.
                                  Tak już mam, że okropnie bardzo lubię sobie usiąść,
                                  podumać, a potem popisać, pogadać, albo i jedno i drugie
                                  Sam się czasem zastanawiam, do jakiego stopnia moje
                                  gadulstwo daje się wytrzymać.
                                  A Twoją dłuższą wypowiedź przeczytałem z przyjemnością.
                                  Nie samokrytykuj się tak strasznie, nie masz powodu.
                                  ;-))))))))))))))))
                                  S.
                                  • Gość: lula del rio Re: uszka łapki i pazurki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 13:15
                                    czy nie powinieneś o takiej porze smacznie spać?

                                    właśnie okropne!okropne twe siedzenie, rozmyślanie i gawędzenie, przez nie
                                    właśnie popadam w miłe zamyślenie, które wcale nie robi dobrze mojej pracy...
                                    pewnie reszta żeńskiego forum zaraz mnie ukamienuje przecinkami, ale pisz
                                    mniej, wtedy więcej popracuję!!!:)))))
                                    a tak mówiąc serio jeden nasz rodzimy rockowy wykonawca śpiewał, że w życiu
                                    ważne są tylko chwile...
                                    dla mnie rozmowy m.in. to te własnie chwile...
                                    wymiana myśli pomiędzy bratnimi duszami bywa jak olśnienie, wtedy staje się
                                    jasne to, co było zawiłe i ciemne, czujesz siłę, która może unosić góry
                                    codzienność nie daje nam wielu takich rozmów, codzienność to pęd lub stagnacja,
                                    w zależności od tego , jakie kto wiedzie życie.......ale gdy
                                    nastąpią.......potrafią ten pęd zatrzymać na sekundę trwającą wieczność po to,
                                    byśmy zrozumieli nasze życie...stagnację przerywa jak ryk burzy
                                    milczenie...daje chęć do działania
                                    ja jestem niemal uzależniona od takich rozmów, gdy trwają czuję się jakbym
                                    poznawała wielkie tajemnce naszego istnienia, potem nie mogę spać, bo mi szkoda
                                    snu, gdy w głowie i sercu takie się kotłują emocje
                                    kiedyś pisałeś, że zgoda bywa nudna, ale w sensie tego j.w. myślę, że bywa
                                    fascynująca i budująca, tym bardziej, że w tych czasach zwariowanych ludzie
                                    mniej się ze sobą zgadzają, walczą dla samej walki i adrenaliny, nie umiejąc
                                    czerpać jej z kompromisu lub porozumienia

                                    wracam do pracy i pozdrawiam!
                                    • Gość: Sergiusz Chrrrrrr... IP: 213.17.172.* 27.02.03, 14:21
                                      Pewnie, że powinienem spać w nocy. Tak by było zdrowiej,
                                      systematyczniej, układniej, zwyczajniej...
                                      Nigdy!

                                      Dziękuję za miłe słowa. Gdzie te pazurki???

                                      Jeśli nocne gadanie kłóci się z nocną pracą, tym gorzej
                                      dla pracy. Praca nie zając, (niestety) nie ucieknie.

                                      Z niemałą radościa odkrywam że, wbrew pozorom, na świecie
                                      jest całkiem sporo ludzi, którym szkoda czasu na spanie
                                      wtedy, kiedy można pogadać. Chociaż, nie powiem, spanie
                                      też baaardzo lubię. No niech mnie tylko ktoś spróbuje
                                      obudzić wcześnie rano! Obrzucam, czym popadnie.

                                      Co do zgody nudą podszytej... Wcale nie uważam, że zgoda
                                      = nuda. W żadnym wypadku! Cudownie jest móc się zgadzać,
                                      odkrywać wspólne myślenie, dochodzić do jednakowych
                                      wniosków. Niebezpiecznie robi się dopiero wtedy, kiedy ta
                                      zgoda jest stuprocentowa i bezmyślnie oczywista. Czyli
                                      według schematu: ja: A, a rozmówca: oczywiście, wspaniałe
                                      A. On: B, ja: naturalnie, Twoje B jest najlepsze na
                                      świecie. Jednak wolę, żeby czasem na moje B ktoś się
                                      zastanowił: B, czy b? Może on jednak stwierdzi, że B,
                                      albo ja, że b. Jeszcze jedna możliwość to nowe, wspólne
                                      C. A czasem można pozostać przy swoim i to wcale nie
                                      oznacza końca świata. Mam wrażenie, że uszanowanie cudzej
                                      odrębności często czyni więcej dobrego dla wzajemnych
                                      stosunków, niż ciągłe, często wbrew sobie, chodzenie
                                      "łapka w łapkę".

                                      No to znowu mi wyszło dużo i poważnie. Popadłem w
                                      gadulstwo. Tyle dobrego, że chociaż za dnia...

                                      Życzę Ci tzw. owocnej pracy, a w nocy - ciepłych snów.

                                      S.
                                      • Gość: lula del rio Re: Chrrrrrr...chrrr, ale nie w tej chwili IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 16:02
                                        Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                        > Pewnie, że powinienem spać w nocy. Tak by było zdrowiej,
                                        > systematyczniej, układniej, zwyczajniej...
                                        > Nigdy!

                                        Nigdy i precz!!!!!!!!!!
                                        układność i zwyczajność to sztylety prosto w centrum naszych-osobowości,
                                        indywidualności
                                        ja przez brak tych cech mam czasem kłopoty ze współpracownikami, czekają na
                                        nieobliczalne występy, których żródłem jest poprostu szczerość albo
                                        spontaniczność...same z tym problemy!
                                        systematyczność....cóż, bywa przydatna ( szczególnie w pracy lub w podlewaniu
                                        kwatów (moje biedulki umierają nie poznawszy dłuższej egzystencji, gdyby moja
                                        systematyczność równała się tej w nie podlewaniu ich, rosłyby niczym afrykańska
                                        roślinność))
                                        słuchaj, nie zawsze systematyczność prowadzi do zdrowia-popatrz na palaczy:)
                                        nikotyny oczywiście!!!

                                        jakie to są cieplutkie sny?:)))))))))(nudniutkie?wrrrrrrrrr)
                                        o gorącej czekoladzie, kominku lub przy nim, w skwarze na plaży czy trzymając w
                                        ręku pluszowego misia?

                                        lubię też kocie pazurki, a ty?
                                        dobranoc
                                        • Gość: Sergiusz Obudziłem się! IP: 213.17.172.* 27.02.03, 22:43
                                          Dobry przykład na temat systematyczności! Można jeszcze
                                          być, na przykład, przykładnie systematycznym pijakiem...

                                          Cieplutkie sny? Niech je każdu rozumie po swojemu. Dla
                                          mnie cieplutkie sny to takie, po których się nie budzę w
                                          dreszczach (ale też nie zlany potem - co właściwie stoi w
                                          sprzeczności z ich "cieplutkością"...). Nudniutkie? Nie.
                                          Ciekawe. Spokojne. Przytulne. Takich właśnie Ci życzę.
                                          Sobie, nieskromnie, też.

                                          Co do roślin, polecam kaktusy. Doskonale znoszą brak
                                          systematyczności. Kwitną rzadko, ale jakże pięknie!

                                          Niestety, w kotach lubię całego kota z wyjątkiem jego
                                          pazurków. Tu się nie zgadzamy.

                                          S.
                                          • Gość: lula del rio ratunku! wampir... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 09:06
                                            o tej porze pobudka?uważaj!wyciągam z plecaka srebrne kołki i niech się strzeże
                                            twoje serce wampira, przebiję je i nie będziesz już czychać na nasze niewinne
                                            dusze....
                                            kaktusy są nie dla mnie, za dużo kolców!!

                                            sny mogą być piękniejsze od życia lub straszniejsze (wczoraj oglądałam
                                            triller "krąg" i potem zastanawiałam się nad sensem mycia się (po co, skoro coś
                                            mi się w tej łazience może stać!:))) )ale na szczęście nic mi się takiego nie
                                            przyśniło-znaczy życzyłeś mi szczerze:)

                                            głuptasie!kocham kotki w całości,to była metafora

                                            miłego dnia

                                            ps. do innych: sergiusz zapomniał o pączkach czyli: on jest niczym św. hieronim
                                            w swej celi (jak na miedziorycie durera) i swe złote myśli przelewa na laptopa:)
                                            to moja wczorajsza wizja w odpowiedzi na jego sklerozę w sprawie pączków
                                            pa
                                            • Gość: Sergiusz wampir? kto? IP: 213.17.172.* 28.02.03, 21:37
                                              Jeśli to ja, to poproszę o kilka pączków nadziewanych
                                              krwią niewiniątek. To normalne, że wampiry zapominają o
                                              tłustym czwartku - za to pamiętają o krwawej niedzieli...
                                              Nie laptop, tylko ogromne szare pudło przede mna stoi.

                                              Zawołanie XXI wieku:

                                              "Poeci do klawiatur!!!"

                                              S.
                                            • jmx Re: w kwestii formalnej - o wampirach 01.03.03, 21:30
                                              Na wampiry działają kołki zrobione z osikowego drewna. Można również takiemu
                                              delikwentowi-wampirowi odciąć głowę i położyć w nogach, położyć go w trumnie
                                              plecami do do góry (nagminnie chowano tak ludzi w dawnej Polsce, ponoć ostatni
                                              taki przypadek miał miejsce jeszcze w latach 50-tych w okolicach...
                                              Bieszczad?), spętać kończyny łańcuchami albo położyć na niego ciężki głaz.

                                              Jeśli jednak wampirowi uda się wydostać to wtedy odstraszająco działają: woda
                                              święcona, pokruszona hostia (ale tu warunek! hostia musi być pokruszona przez
                                              kobietę o czystym i niewinnym sercu...), poświęcona kreda i czosnek...


                                              P.S. A skleroza jest najczęściej efektem źle zbilansowanej diety i
                                              miażdżycy;-))
                                              • Gość: Sergiusz vampirus vulgaris L. IP: 213.17.172.* 02.03.03, 22:52
                                                A wyobrażasz sobie wampira ze sklerozą?
                                                Toż taki biedaczek wsuwa zupkę pomidorową albo barszczyk
                                                z uszkami (niedomytymi) i myśli, że to jego ulubiona
                                                czarninka.
                                                Znasz wierszyk Walgórskiego o wampirku? Ten pechowiec
                                                przez przypadek wyssał pijaczka...

                                                ;-))))))))))

                                                S.
                                                • jmx Re: vampirus vulgaris L. 03.03.03, 01:18
                                                  A to Kabaret Potem: "nie lubię wampirów jak jasna cholera, jak spotkam
                                                  natrzaskam po ryju..."

                                                  Gdyby wampir miał sklerozę to zginąłby w straszliwych męczarniach - zapomniałby
                                                  się schować do trumienki przed wschodem słońca i ......
                                                  Rzecz jasna nie życzę Ci tego... to znaczy sklerozy, żeby była jasność.
                                                  ;-)))))))))))))))
                                                  • Gość: Sergiusz Re: vampirus vulgaris L. IP: 213.17.172.* 03.03.03, 10:39
                                                    Dobra, dobra! Tylko jak po ryju, to w grubej skórzanej
                                                    rękawiczce. Można sobie zrobić krzywdę o jego nieco
                                                    wystający zgryz. A wtedy by się, skurczybyk, ucieszył!
                                                    Obiadek z dostawą...

                                                    Żeby była jasność? W trumience??????

                                                    ;-)

                                                    S.
                                                  • Gość: lula del rio BASTA-sergio jadłeś te pączki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 15:52
                                                    czy nie?, bo ja ci kurierem wysłałam jedenego z dżemem różanym, drugiego z
                                                    krwią niewinnego komara (fuj)
                                                    skoro nie wampir to może chociaż Leone, z rewolwerem w dłoni i złotym sercu pod
                                                    marynarką w prążki...(akcent romantico ze względu na obece tu forum)

                                                    ja robiłam first time faworki i słuchajcie wyszły wyśmienicie

                                                    szkoda, że nie w celi św. hieronima, tacy zacni mężowie to jednak żadkość:)))
                                                  • jmx Re: Serge (fr) 04.03.03, 01:53
                                                    Oczywiście, że jasność!!!! Chciałbyś żeby taki wampir, poza sklerozą jeszcze
                                                    oślepł? stukając w klawisze?... ;-)

                                                    Do Luli:
                                                    A fuj! Taki pączek nasiąknięty krwią... bleeee....
                                                    Nie ma to jak czyjaś ciepła szyjka z pewnym pulsującym miejscem za uchem...
                                                    ;-)
                                                  • Gość: lula del rio Re: Serge (fr) Sergio (wł) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 12:27
                                                    jmx,
                                                    no przecież mówię, że fuj, ale ta szyjka, mmmmmmmmm

                                                    słuchaj może być i sergio i serge, ponoć i włosi i francuzi to boscy kochankowie
                                                    chociaż wydaje mi się, że francuski byłby bardziej wyrafinowany i subtelny, a
                                                    to lubię bardzo
                                                    wyobraź sobie
                                                    winnica
                                                    za plecami przebiega czarna kicia
                                                    powietrze nasycone zapachem ziemi, roślin
                                                    niebo pełne gwiazd
                                                    a księżyc tak srebrny, że oczy same mrużą się pod wpływem jego blasku
                                                    a francuz mówi tyle pieknych rzeczy
                                                    że serce topnieje z każdym słowem
                                                    romans wisi w powietrzu
                                                    atmosfera gęsta i przyjemna...

                                                    resztę dopowiedz sobie sama
                                                    bo ja nie chcę się rozmarzyć

                                                    zobacz a nasz sergio tak napęczniał z dumy, że siedzi cicho:)))


                                                  • Gość: Sergiusz Siergiej!!!!! (do luli i jmx) IP: 213.17.172.* 04.03.03, 13:21
                                                    Zza Buga!

                                                    Wcale nie mapęczniał, tylko gada na tylu frontach, że mu
                                                    już czasem literek brakuje.

                                                    Wasze okropeczne rozważania trochę przypominają wykład,
                                                    jaki misjonarz wygłosił ludożercom. Powiedział, że
                                                    pożeranie ludzi ledwie opieczonych nad ogniskiem to
                                                    barbarzyństwo. Należy ich powoli dusić w rosole, a
                                                    następnie podawać na talerzu z frytkami i surówką.

                                                    Smacznego!!!

                                                    Papa,

                                                    S.
                                                  • jmx Re: Sierioża... a może Serek? 05.03.03, 12:20
                                                    Obywatelu Siergieju Iwanowiczu! Wzywam was do porządku!
                                                    Czyżbyście sugerowali, że nie interesują was delikatne, pachnące, szyjki
                                                    pokryte delikatnym meszkem...???
                                                    Czyżbyście brali udział w jakimś spisku? Nie myślcie, że wam to ujdzie płazem!
                                                    My, towarzyszu, wiemy wszystko...

                                                    Do Luli:
                                                    nie, on nie ucieka... on się tylko "wycofuje na z góry upatrzone pozycje".
                                                    ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz prawie dobrze IP: 213.17.172.* 05.03.03, 12:36
                                                    Siergiej Stanisławycz.
                                                    Te szyjki, no no... Przekąsiłbym jakąś, a tu tylko serek w lodówce.

                                                    Taaa jest! Poprawię się!

                                                    S.
                                                  • jmx Re: prawie dobrze 05.03.03, 12:51
                                                    W krajach chrześcijańskokatolickich post dzisiaj więc serek jak najbardziej
                                                    pasuje ;-)))
                                                    Stanisłwycz powiadacie? Hm, hm...
                                                  • Gość: Sergiusz Ser -g - i już IP: 213.17.172.* 06.03.03, 11:30
                                                    Otczestwo. Jesteśmy, towarzyszko, synem Stanisława, tak
                                                    wyszło...

                                                    A serek u mnie w lodówce mieszka zawsze i przede
                                                    wszystkim. Tak więc poszczę sobie i poszczę.... mniam, mniam!

                                                    ;-)

                                                    S.
                              • jmx Re: ;-))))) + :-))))) = ??? 27.02.03, 01:30
                                Ja też padam ale piszę ;-).

                                Widzę, ze parę osób mnie już ubiegło w odpowiedzi na zarzuty względem tego
                                forum. Cóż, nie sądzę, żeby przyczyna tkwiła akurat w "kładzeniu uszek"
                                tylko.... w nieprzeczytaniu tego co napisałeś ;-). Ale to o wiele lepiej brzmi -
                                pokładliśmy uszy po sobie i zastanawiamy się nad zasadnością takich słów,
                                prawda? Jeśli się czasem głębiej dokopać motywacji naszych czynów to róóóżne
                                rzeczy można znaleźć, niekoniecznie przyjemne...
                                Tak prawdę mówiąc, gdy przeczytałam Twoją uwagę o forum, to... hm, trudno to
                                opisać, ale jakoś na tyle się zdystansowałam do Ciebie i do całego wątku, że
                                nie zdecydowałam się na napisanie czegokolwiek.

                                Możesz być pewien, że potrafię docenić walory Twego "ozora" ;-). Ale ostatanie
                                rezerwy... nie, aż tak krwiożercza nie jestem, chyba, że mnie ktoś doprowadzi
                                do szewskiej pasji. Nie życzę Ci tego ;-).

                                Czy to forum jest romantyczne czy nie? To zależy. Było parę takich wątków,
                                jeszcze całkiem niedawno, o różnie rozumianym romantyzmie np. "Niekochanym",
                                były też wątki "wierszowane", które też gdzieś odeszły w wirtualny niebyt...
                                Ale to na ogół rzadkość. Rzeczywiście przeważają wątki o nieszczęściach,
                                samotności, niedwzajemnionej miłości itp. Dla czytających może to być po pewnym
                                czasie nużące. Ale ból piszących tu osób bywa czasem tak wielki, że nie dają
                                sobie z nim rady, muszą gdzieś dać upust emocjom i czynią to właśnie na tym
                                forum. Oczywiście idealnie byłoby gdyby takie wątki istniały w równowadze z
                                innymi. Ale jak wiadomo, na tym świecie ideałów brak...
                                Sama czasem czuję, że tu nie pasuję, że to "nie moja bajka". Ale jakoś jestem i
                                na razie nie mam zamiaru znikać. A że jestem przeciwko szufladkowaniu to wcale
                                nie uważam, że na dłuuuuugie (wcale nie nudne!) późnowieczorno-nocne rozmowy
                                nie ma tu miejsca. Wręcz przeciwnie - jeśli rozumieć romantyzm jako pewne
                                podejście do otoczenia i ludzi, jakiejś refleksji na temat życia i naszego w
                                nim udziału, a nie jako przesłodzonego sentymentalizmu typu trzymamy się za
                                rączki i patrzymy na księżyc - to wydaje mi się, że nie ma lepszego forum aby
                                właśnie podzielić się z kimś swymi przemyśleniami, wrażeniami, czasem
                                rozterkami na temat otaczającego świata i ludzi, z którymi się stykamy...

                                "Dziwoląg", "prymityw", "prześmiewca", "nudziarz" - ładna kolekcja się
                                nazbierała ;-). Ciekawe co jeszcze przyszłośc przyniesie? ;-)))

                                Pozdrawiam i dobranoc :-)
                                jmx

                                P.S. Na tym forum byłam zawsze raczej oszczędna w słowach a tutaj tak się
                                rozgaduję... aż mnie samą to dziwi.
                                Potem sie okaże, że to ja jestem nudziarą ;-))). Jakbyś przysypiał przy
                                czytaniu to napisz, spróbuję się powściągnąć ;-)
                                • Gość: Sergiusz Re: ;-))))) + :-))))) = !!! IP: 213.17.172.* 27.02.03, 11:22
                                  Na razie nietypowo - krótko.
                                  Mam nadzieję, że jednak trochę mi sie udaje naprawić niezbyt dobre wrażenie, jakie zapewne pozostało u kilku osób po mojej krytyce forum. Cóż, jest trochę tak i trochę tak - w sumie pewnie to i dobrze. W każdym razie złych intencji nie miałem.
                                  To, że ktoś daje upust swojemu "źle na świecie" w żadnym wypadku nie kłuje mnie w oczy. Przeciwnie, bardzo dobrze, że ma gdzie. I bardzo dobrze, że otrzymuje w odpowiedzi mnóstwo krótkich i celnych rad i komentarzy. Może tylko byłoby warto czasem spróbować takiego kogoś "wciągnąć" w dłuższą wymianę myśli. Raz, to może mu bardziej pomóc, niż zadawanie lukrowanych pigułek (co nie znaczy, że uważam pigułki za zbyteczne!). Dwa - nikt do końca nie wie, co w nim samym tak naprawdę siedzi. Może właśnie taki "wciągnięty" nieszczęśliwiec rozmawiając, zastanawiając się, zapisując swoje myśli odkryje, że na swiecie nie jest tak strasznie źle. Może zauważy, że dookoła jest mnóstwo wspaniałych ludzi, z którymi można (i warto) nawiązać taką czy inną więź? A ten tu wirtualny świat nie jst aż tak strasznie odległy od rzeczywistego. W końcu i tu i tu są żywi ludzie z całym swym pięknem i wrednotą.

                                  Ha, ha: zauważ - sama napisałaś, że się po sobie nie spodziewałaś... Odnoszę też niejakie wrażenie, że nie jest Ci z tym odkryciem bardzo źle (?).

                                  A ja? W czasach, kiedy miałem -naście lat, byłem uważany za kompletnie nietowarzyskiego odludka. Mówiono, że mój styl wypowiedzi jest "telegraficzny". No i masz babo (to nie do Ciebie!) placek, co się ze mnie zrobiło! Gawędziarz. Odkryłem, że po prostu uwielbiam gadać, słuchać, pisać, przebywać z ludźmi. Też mi z tym, o zgrozo, dobrze.

                                  Że tak różnie siebie nazywam? To nie żadne samobiczowanie, raczej odrobina autoironii. Staram się mieć do siebie pewien dystans. Potraktuj te słowa jako niegroźne autożarty. Mogę jeszcze dodać słowa mojego znajomego, wielce inteligentnego i zabawnego człowieka:
                                  "błazen jestem - cóż, taki los...".
                                  No więc jeszcze "błazen" - do kolekcji.

                                  Miało być krótko...
                                  Pewnie jeszcze coś dopiszę wieczorową porą.

                                  Pozdrawiam i dobrydzień.
                                  S.

                                  P.S. Tylko się nie waż powściągać!!!!
                                  :-)))
                                  S.



                                  • ja_nek Re: ;-))))) + :-))))) = !!! 27.02.03, 14:08
                                    Och Sergiusz, żeby zawsze były tylko takie kije w mrowisko:)
                                    A o wrażenie się nie martw. Oczarowałeś większość kobiet. KiLka z nich pisze, a
                                    reszta czyta z żywym zainteresowaniem.
                                    Dzięki za tego psychologa:))) Psycholog to za dużo powiedziane, ale sprawiło mi
                                    to przyjemność.
                                    Twoje gadulstwo jest całkiem przyjemne i oby wszyscy umieli tak gadać jak Ty!

                                    Pozdrawiam
                                    janek
                                    • Gość: Sergiusz Re: ;-))))) + :-))))) = !!! IP: 213.17.172.* 27.02.03, 14:45
                                      Janku, Janku!
                                      To, czyś psycholog zawodowy czy nie, znaczenie ma
                                      malutkie. Masz jakiś naturalny dar trafiania w sedno, w
                                      dodatku w miło uspokajającym stylu. To miałem na myśli,
                                      obrzucając Cię przezwiskiem ;-))).

                                      Nie zmierzam do żadnego oczarowywania kogokolwiek. Po
                                      prostu sobie gadam, co mi się pomyśli. A jeśli ktoś chce
                                      poświęcić kilka swoich chwil na odpisanie paru słów, to
                                      radość moja jest wielka. Natychmiast odpisuję wiedząc,
                                      jak jest nieprzyjemnie gadać do ściany - i tak się jakoś
                                      to moje współ-gadanie rozwija.

                                      Żebym się tak strasznie zamartwiał wywołanym wrażeniem to
                                      przesada. Ale nie jest miło, kiedy sobie człowiek
                                      uświadomi, że niechcący trafił rykoszetem w grupkę osób,
                                      którą właśnie polubił. Pewnie po prostu trzeba było temat
                                      od razu bardziej rozwinąć, podać pigułkę delikatniej -
                                      na lekko podgrzanym talerzu, z sałatą i chrupiącymi
                                      grzankami. No cóż, uczymy się przez całe życie.

                                      A może po prostu żyjemy, póki się uczymy?

                                      S.
                                    • Gość: lula del rio Re: ;-))))) + :-))))) = !!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 16:06
                                      Janek!
                                      teraz dałeś dopiero sygnał dla wielbicielek
                                      skromnisiu ciebie też czytamy z uwagą
                                      każdy interesujący wpis zapada głęboko w pamięć

                                      gawędź dalej
                                      papa
                                      • ja_nek Re: ;-))))) + :-))))) = !!!!!!!!!!!!!!!!! 27.02.03, 18:03
                                        Gość portalu: lula del rio napisał(a):

                                        > Janek!
                                        > teraz dałeś dopiero sygnał dla wielbicielek
                                        > skromnisiu ciebie też czytamy z uwagą
                                        > każdy interesujący wpis zapada głęboko w pamięć
                                        No i masz, odezwać się nie mogę:)))
                                        Masz buziaka:)
                                        • Gość: lula del rio Re: ;-))))) + :-))))) = !!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.02.03, 08:28
                                          pewnie że nie, ty też łap słodkiego i niewinnego!:)))))))))))
                                  • jmx Re: ;-))))) + :-))))) = !!! 28.02.03, 02:43
                                    Natępnynm razem to ja proszę o typowo i dłuuuuuuuuuuuuugo...

                                    To bardzo ważne i celne co powiedziałeś o wciąganiu w rozmowę. Niestety, w
                                    przeważającej części ludzie nie mają ochoty na takie wciąganie, szczególnie gdy
                                    ktoś reprezentuje odmienny punkt widzenia na dany problem. Takie wciągnięcie,
                                    jak napisałeś, pozwala na refleksję, dytansuje do własnego problemu, pomaga
                                    odkryć prawdę, pozwala ujrzeć siebie w tej prawdzie i dostrzec racje drugiego
                                    człowieka. Ale na ogół dzieje się inaczej. Zawsze się znajdzie ktoś o podobnych
                                    doświadczeniach, rzadko kto chce wkładać kij w mrowisko mówiąc coś
                                    niepopularnego, często takie posty zostają zupełnie zignorowane bądź
                                    niezauważone... Lepiej przecież się kisić we własnym sosie przegranych zyciowo,
                                    pechowców, nieszczęśników itp. Nie chcę, żeby ktoś odniósł w tej chwili
                                    wrażenie, że "wyśmiewam się" z cudzych problemów czy nieszczęść. Ale każda
                                    sytuacja, każde zdarzenie ma dwie strony (co najmniej!) i warto przezwyciężyć
                                    własny, subiektywny punkt widzenia, albo chociaż spróbować, i postarać się
                                    spojrzeć na sytuację z drugiej strony.

                                    No cóż, nie jest mi faktycznie źle z odkryciem ale to też zależy od odbioru
                                    czytających. Jeśli jest akceptacja to można gadać dalej, jeśli nie to należy
                                    albo przestać albo zmienić towarzystwo ;-).

                                    Tak na marginesie... Bardzo słodko-lukrowy wątek się zrobił. Ale może to efekt
                                    tłustego czwartku i słodkich pączków?

                                    Kotki bez pazurków są nudne i bez wyrazu. Można lubić pazurki pod warunkiem, że
                                    się nie prowokuje ich wyciągnięcia z mięciuchnych łapek...

                                    Dorzucam trzy kolejne przezwiska do kolekcji:
                                    skromnisia, kokietek i śpioszek ;-).

                                    Dzisiaj, niestety(?), muszę się powściągnąć i zakończyć. Padam na klawiaturę
                                    aaaaaaaaa... dobranoc. Życzę miłych, nienudnych przytulnych snów. A żeby lepiej
                                    się spało cytacik: "... i do południa budzikom śmierć! Rano trzeba wstać, rano
                                    to jest tak gdzieś po pierwszej bo później już nie..." ;-)


                                    P.S. Mam nadzieję, że nie jest Ci bardzo przykro z powodu poruszonej w tym
                                    wątku kwestii wiary...
                                    • ja_nek Re: ;-))))) + :-))))) = !!! 01.03.03, 00:23
                                      Lula, że słodki to rozumiem, ale czy musi być niewinny?:)))
                                      Trochę winy, a jak winy, to i grzechu nie zaszkodzi:)))
                                      • Gość: lula del rio Re: ;-))))) + :-))))) = !!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.03.03, 16:17
                                        janicek
                                        słodki grzechem podszyty, ale z niewinnym usmiechem może byłby wysłany, ale..
                                        to całus czy pocałunek, bo to zasadnicza różnica
                                        czy przyjacielski czy iskrzący romansem

                                        "...czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?..."

                                        trzepocząca długimi rzęsami
                                        lula
                                    • Gość: Sergiusz znowu dużo... IP: 213.17.172.* 01.03.03, 00:31
                                      Najpierw o tym wciaganiu w rozmowę.
                                      Ha, jeśli ktoś się zaprze zadnimi łapami, to go nikt i do
                                      niczego nie wciągnie. Ale jednak odnoszę takie wrażenie,
                                      że bardzo wiele osób tak naprawdę, w głębi duszy, bardzo
                                      chce zostać wciągniętym. Czasem niesłychanie trudno się
                                      do tego przed samym sobą przyznać. Może to obawa przed
                                      okazaniem słabości, pokazaniem swojego prawdziwego "ja",
                                      odsłonięciem swoich wrażliwych fragmentów? A może jest
                                      prawdą to, o czym piszesz - jakieś irracjonalne dążenie
                                      do samoumartwienia i samozniszczenia, chęć
                                      zakonserwowania swojego nieszczęścia?
                                      Jednak wydaje mi się, że warto próbować odkrywać w
                                      ludziach to, co jest w nich najbardziej wartosciowe,
                                      przebijac te ich zewnętrzne skorupki. Nieraz można pod
                                      nimi znaleźć prawdziwie bezcenne skarby (nie zawierające
                                      ani grama złota, czy diamentów...).
                                      Może się mylę, ale mam wrażenie, że człowiek, którego
                                      spotkało coś złego ma ogromną, przeogromną potrzebę bycia
                                      słuchanym. Niestety, umiejętność pięknego i uważnego
                                      słuchania jest znacznie trudniejsza od umiejetności
                                      pięknego mówienia. Jeśli jednak uda się połączyć jedno z
                                      drugim - rodzi się wspaniała rzecz, rozmowa.

                                      Teraz o kwestii wiary.
                                      Pytasz, czy poruszenie tego tematu nie sprawiło mi
                                      przykrości. Ależ w żadnym, najmniejszym razie! Nie mam
                                      żadnych zahamowań, czy oporów, by o tym mówić. Raczej się
                                      obawiam, że to ja mogę sprawić przykrość komuś należącemu
                                      do 80% naszego narodu - a tego bym nie chciał. Nie ma we
                                      mnie ani grama wrogości czy niechęci do osób wierzących i
                                      to, czy ktoś wierzy albo nie (i w co), nie ma wpływu na
                                      mój do niego stosunek. Od wierzących oczekuję tylko
                                      jednego: by mi pozwolili być takim, jakim jestem, by
                                      zrozumieli, że w gruncie rzeczy uznajemy takie same
                                      wartości. Różni nas tylko jedno: ja za swoje zachowania
                                      odpowiadam przed samym sobą, a nie przed jakąś wyższą
                                      istotą. A to, że odpowiadam przed sobą nie znaczy, że mi
                                      więcej wolno, czy że moja odpowiedzialność jest mniejsza.
                                      Może nawet większa? Sumienie to bardzo srogi sędzia.
                                      Więcej napiszę w wolnej chwili w cal-ineczkowym rozdziale
                                      wątku - nie chcę znów usłyszeć, ze spiskuję przeciwko niej.

                                      Teraz nieco luźniej.
                                      Z kotami jest tak: właściwie to je lubię (choć rzadko sie
                                      do tego przyznaję) i one jakoś dziwnie lubią mnie.
                                      Pazurki są fragmentem kota, który sieje destrukcję - więc
                                      za nimi nie przepadam. Ale muszę się z Tobą zgodzić, że
                                      kot bez pazurków, to niekot. No więc mam pewien
                                      problem... Może mam kota na punkcie kota?

                                      Lukrowo-cukrowość wątku na szczęście nieco okwasiła
                                      tematyka boska, więc pewnie nie będzie nam dane umrzeć z
                                      nudów...
                                      A tak swoją drogą: czy przypuszczałaś, że Twoje
                                      króciutkie pytanie spowoduje tak rozbudowaną i
                                      wielowątkową lawinę wypowiedzi?
                                      S.
                                      • jmx Re: znowu mało... 01.03.03, 02:55
                                        To ja jestem wampirem... Ale łagodnym ;-). Juz kiedyś tu na forum wyłam do
                                        pełni i wszyscy uciekli ;-)).

                                        Oczywiście, że warto "wgryzać się" w człowiecze wnętrze, przebijać skorupki a
                                        czasem skorupy, odkrywać kogoś takim jaki jest w istocie... Ale gdy ktoś chce
                                        pozostać "zamkniety" to nic na to nie można poradzić. Trzeba to uszanować. Albo
                                        ktoś nie jest jeszcze gotowy do takiej rozmowy albo to my nie jesteśmy
                                        właściwymi słuchaczami do takich zwierzeń. I to też trzeba umieć przyjąć, choć
                                        jest trudno.

                                        Słuchać jest trudno... ale czy mówić (pięknie i mądrze) łatwiej? Nie sądzę...

                                        A teraz o wierze. Nie miałam właściwie rozmów o wierze jako takich. Przecież to
                                        nic złego... Chodziło mi raczej o sposób w jaki został ten temat poruszony.
                                        Czuję się za to trochę odpowiedzialna bo to ja założyłam wątek i to ja
                                        poruszyłam kwestię ateizmu. Myślę, że drugi raz już bym tego nie napisała... To
                                        niedelikatne "posługiwać" się ateistami, w celu udowodnienia słuszności swojej
                                        tezy. Staram się unikać takich porównań ale czasem coś uda mi się chlapnąć, tak
                                        jak w tym przypadku i za to Cię przepraszam.
                                        A co do Boga i wiary bądź niewiary w Niego... To nie deklaracje się tak
                                        naprawdę liczą a czyny... Jeśli ktoś stara się żyć dobrze i godnie, nie
                                        krzywdzić innych to jestem pewna, że zostanie to zauważone w przyszłości.

                                        Nudne jest mówienie o nudzie więc proponuję byśmy już do tego nie wracali...

                                        Masz rację, nigdy bym się nie spodziewała takiego rozrostu i rozkrzewienia tego
                                        wątku. Właściwie zupełnie odeszliśmy od tematu... chociaż to też nie jest takie
                                        oczywiste...

                                        Dobranoc! Znowu się przez Ciebie nie wyśpię :-)). Jutro będę wcześniej...
                                        jmx

                                        P.S. Czyżby podczas pisania leżał gdzieś nieopodal (może na kolanach?) jakiś
                                        puszysty Kiciuś i rozkosznie mrrrruczał?
                                        • Gość: Sergiusz nie tak znowu mało było! :-))) IP: 213.17.172.* 02.03.03, 21:53
                                          Wróciłem. Mały problem techniczny, ale rozwiązany.

                                          Oczywistym jest, że nie należy nikogo ciągnąć za język,
                                          jeśli tego nie chce. Ale sam się jeszcze cały czas
                                          dziwię, ile osób chce. Coraz bardziej się żegnam z moją
                                          "drętwotą wątku".
                                          Może i rzeczywiście jest równie trudno słuchać i mówić.
                                          Ale na pewno dużo trudniej spotkać słuchającego, niż
                                          mówiącego. Zauważasz, jak często się przerywa, gdy ktoś
                                          mówi? Bo to przecież moje zdanie jest najważniejsze!.
                                          Przecież trzeba je natychmiast wypowiedzieć! Świat nie
                                          usłyszy natychmiast mojego zdania? Katastrofa! Oczywiście
                                          mi się to też często zdarza. Ale staram się ze sobą
                                          walczyć. Czasem się udaje.

                                          Ajajaj, nie przepraszaj za rozpoczęcie tematu wiary i
                                          niewiary! To żadne tabu. Jest tylko jeden przypadek,
                                          kiedy poruszanie tematu mojego stosunku do wiary powoduje
                                          u mnie reakcję uczuleniową. To wtedy, gdy ktoś wplata do
                                          tego politykę i uważa mnie za kumunistę. Niektórzy nie
                                          mogą zrozumieć, że to nie jest to samo.
                                          Poza tym... nawet nie zauważyłem, że to Ty zaczęłaś. Ten
                                          fragment wątku jest nieco poplątany, odpowiedzi nie
                                          zawsze się zgadzają z poprzedzającymi je wypowiedziami, i
                                          miałem wrażenie, że tematykę zapoczątkowała cal-ineczka.
                                          A swoją drogą jakoś nie żywię do niej niechęci. Myślę, że
                                          jeszcze kiedyś trochę to wszystko przemyśli.
                                          No i pierwszy raz w życiu zostałem spiskowcem...

                                          Od tematu i odeszliśmy i nie. Patrząc dosłownie - tak.
                                          Ale za czegóż się składamy, jak nie Życia i Miłości? To
                                          ogromnie pojemne słowa.

                                          Kiciusia ani Kici nie mam. Pewnie gdybym żył nieco bliżej
                                          natury, coś by u mnie zamieszkało. W mieście, w bloku -
                                          niekoniecznie.

                                          Co do Twojego wysypiana, jestem pełen podziwu widząc
                                          godziny, w których piszesz. Zawsze myślałem, że jestem
                                          Nocny Marek. A gdzie tam!

                                          No to dobrej i "spanej" nocy!

                                          S.
                                          • jmx Re: chciałam więcej... :-))) 03.03.03, 01:37
                                            Wiem, że trudno spotkać jest ludzi, którzy NAPRAWDĘ słuchają tego co mamy im do
                                            powiedzenia. A mówi te słowa "zawodowa słuchaczka". Biję się w piersi (już po
                                            raz drugi...) ale czasem mam ochotę kogoś potrząsnąć za ramię mówiąc: CZY TY
                                            SŁYSZYSZ CO JA W OGÓLE MÓWIĘ? Jeszcze mi się nie zdarzylo tak zrobić...

                                            Komunizm i niewiara... Wiesz dla niektórych to jest nierozerwalnie ze sobą
                                            związane. Odpowiednie wychowanie, środowisko itp. Mimo wszystko kwestia wiary
                                            rzadko kiedy jest sprawą osobistego, świadomego wyboru. Ojej, nie chcę żebys
                                            myślał, że zgadzam się z takimi ludźmi, ale rozumiem ich sposób myślenia. Może
                                            nawet, gdzieś w głębi duszy, współczują Ci?

                                            Za spiskowanie mnie też się "oberwało" :-). Cieszę się, że nie masz do niej
                                            urazy, to fajna dziewczyna, rozmawiałysmy kilka razy.
                                            A wiara... wszystko co nam podadzą, powiedzą, trzeba później samemu
                                            zweryfikować, przemyśleć. Dużo też zależy od osobistych kontaktów z ludźmi,
                                            tolerancji, umiejętności akceptacji "inności". Jak ktoś miał złe doświadczenia
                                            z określoną grupą ludzi to potem przenosi to na całą populację tych "innych".
                                            Ale o stereotypach już rozmawialiśmy :-).
                                            Można się pięknie różnić, ale, jak wszystkiego w życiu i tego trzeba się
                                            nauczyć.


                                            Dobranoc "wieczorny marku" ;-)))
                                            jmx

                                            P.S. Czytałeś "Mistrza i Małgorzatę"? Niesamowita książka...
                                            • Gość: Sergiusz ... o książkach też... IP: 213.17.172.* 04.03.03, 14:19
                                              Najpierw mały wstęp, niezupełnie na temat.
                                              Są takie miejsca, w których nie chcę odpisywać "na
                                              kolanie", w pośpiechu. A tymczasem czas, niestety, nie
                                              guma i nie zawsze się ma tę dłuższą chwilę na pomyślenie
                                              i staranne ułożenie słów - tak, by możliwie precyzyjnie
                                              wyraziły myśli. Mój "czas pracy" jest kompletnie
                                              nieunormowany (baaaardzo się z tego cieszę), zajmuję się
                                              rzeczami z kilku zupełnie różnych światów. Nie jestem
                                              robotem, bardzo lubię po prostu zasiąść sobie w fotelu,
                                              posłuchać muzyki i ponicnierobić. A czasem lubię pogadać
                                              albo popisać. Mam też trochę obsesję na punkcie "jakości"
                                              języka, nawet literówek - więc napisanie mojej kolejnej
                                              bzdurności zajmuje mi chwilkę...
                                              Po co to wszystko? Ano, bo odpowiedziałem w kilku innych
                                              miejscach a TO, wydawać by się mogło, zostało zaniedbane.
                                              Nie zostało, odłożyłem je na deser.

                                              Taak, cały czas staram się uczyć słuchać i rozsmakowuję
                                              się w tej nauce. Tyle wspaniałych rzeczy można usłyszeć,
                                              kiedy się po prostu... słucha.
                                              Takie "czy ty w ogóle..." niedawno usłyszałem i to od
                                              kogoś, od kogo się tego zupełnie nie spodziewałem.
                                              Okropne przeżycie, ale pewnie zasłużone (no dobrze, nie
                                              jestem do końca przekonany... i dlatego to było bardzo
                                              nieprzyjemne). Zmieniło nasze wzajemne stosunki.

                                              "Mistrz i Małgorzata". Oczywiście, czytałem!
                                              Chyba każdy ma kilka - kilkanaście takich książek, które
                                              są "kamieniami milowymi" życia. To dla mnie właśnie jedna
                                              z nich. Czytałem strasznie dawno, właściwie pamiętam
                                              okropnie mało. Takie książki czasem się chce przeczytać
                                              jeszcze raz, po latach. I wtedy pojawia się obawa: jak ją
                                              teraz odbiorę? Czy warto ryzykować zatarcie tamtego
                                              wrażenia (choć się już pamięta tak mało treści)?. Czy
                                              może właśnie należy przeczytać i odnaleźć coś nowego?
                                              Takie "i chciałabym i boje się". A na to wszystko
                                              nakałada się ten pędzący czas... Te dni, które jak żółwie
                                              Anemika: myk, myk.

                                              Były i inne, nie do końca wiem dlaczego akurat te. Może
                                              zostały przeczytane w odpowiednim czasie i miejscu?

                                              "Czarodziejska góra", "Sklepy cynamonowe", "Sto lat
                                              samotności"... i jeszcze więcej.

                                              Za ten "książkowy" temat pozdrawiam Cię szczególnie.

                                              S.

                                              • jmx Re: ... o książkach też... 06.03.03, 01:46
                                                Tak sobie pomyślałam, że kontakt z Tobą jest ze wszech miar niebezpieczny. Na
                                                przykład czytając niektóre Twoje uwagi dotyczące literówek, czasu, odpisywania,
                                                nastroju odpowiedniemu ku tejże czynności...


                                                Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                > Najpierw mały wstęp, niezupełnie na temat.
                                                > Są takie miejsca, w których nie chcę odpisywać "na
                                                > kolanie", w pośpiechu. A tymczasem czas, niestety, nie
                                                > guma i nie zawsze się ma tę dłuższą chwilę na pomyślenie
                                                > i staranne ułożenie słów - tak, by możliwie precyzyjnie
                                                > wyraziły myśli. Mój "czas pracy" jest kompletnie
                                                > nieunormowany (baaaardzo się z tego cieszę), zajmuję się
                                                > rzeczami z kilku zupełnie różnych światów. Nie jestem
                                                > robotem, bardzo lubię po prostu zasiąść sobie w fotelu,
                                                > posłuchać muzyki i ponicnierobić. A czasem lubię pogadać
                                                > albo popisać. Mam też trochę obsesję na punkcie "jakości"
                                                > języka, nawet literówek - więc napisanie mojej kolejnej
                                                > bzdurności zajmuje mi chwilkę...
                                                > Po co to wszystko? Ano, bo odpowiedziałem w kilku innych
                                                > miejscach a TO, wydawać by się mogło, zostało zaniedbane.
                                                > Nie zostało, odłożyłem je na deser.
                                                >
                                                > Taak, cały czas staram się uczyć słuchać i rozsmakowuję
                                                > się w tej nauce. Tyle wspaniałych rzeczy można usłyszeć,
                                                > kiedy się po prostu... słucha.
                                                > Takie "czy ty w ogóle..." niedawno usłyszałem i to od
                                                > kogoś, od kogo się tego zupełnie nie spodziewałem.
                                                > Okropne przeżycie, ale pewnie zasłużone (no dobrze, nie
                                                > jestem do końca przekonany... i dlatego to było bardzo
                                                > nieprzyjemne). Zmieniło nasze wzajemne stosunki.
                                                >
                                                > "Mistrz i Małgorzata". Oczywiście, czytałem!
                                                > Chyba każdy ma kilka - kilkanaście takich książek, które
                                                > są "kamieniami milowymi" życia. To dla mnie właśnie jedna
                                                > z nich. Czytałem strasznie dawno, właściwie pamiętam
                                                > okropnie mało. Takie książki czasem się chce przeczytać
                                                > jeszcze raz, po latach. I wtedy pojawia się obawa: jak ją
                                                > teraz odbiorę? Czy warto ryzykować zatarcie tamtego
                                                > wrażenia (choć się już pamięta tak mało treści)?. Czy
                                                > może właśnie należy przeczytać i odnaleźć coś nowego?
                                                > Takie "i chciałabym i boje się". A na to wszystko
                                                > nakałada się ten pędzący czas... Te dni, które jak żółwie
                                                > Anemika: myk, myk.
                                                >
                                                > Były i inne, nie do końca wiem dlaczego akurat te. Może
                                                > zostały przeczytane w odpowiednim czasie i miejscu?
                                                >
                                                > "Czarodziejska góra", "Sklepy cynamonowe", "Sto lat
                                                > samotności"... i jeszcze więcej.
                                                >
                                                > Za ten "książkowy" temat pozdrawiam Cię szczególnie.
                                                >
                                                > S.
                                                >
                                              • jmx ... o książkach też... i jeszcze o czymś..... 06.03.03, 02:52
                                                Tak sobie pomyślałam, że kontakt z Tobą jest ze wszech miar niebezpieczny. Na
                                                przykład czytając niektóre Twoje uwagi dotyczące literówek, czasu, odpisywania,
                                                odpowiedniemu nastrojowi ku tejże czynności... to mam wrażenie, że sama to
                                                napisałam. Schizofrenia??
                                                Wielokrotnie zdarzało mi się zaglądać do encyklopedii(!!), żeby przypomnieć
                                                sobie jakieś fakty czy zdarzenia aby pisząc o tym nie popełnić błędów; do
                                                słownika... Dziwaczne prawda? W internecie, na ogół, obowiązuje zasada - im
                                                więcej i szybciej tym lepiej. A tu pisze sobie pewien Staś, że robi podobnie,
                                                musi się zastanowić nim napisze, zebrać myśli i tak dalej...

                                                Słuchanie to ważna rzecz. Może nawet ważniejsza od działania, szczególnie w
                                                kontakcie z drugim człowiekiem. Przykro mi, ze stało się jak mówisz... Być może
                                                wytrzymałość drugiej strony już się wyczerpała... może reakcja była zbyt późna,
                                                ktoś na coś czekał, ktoś się miał czegoś domyślić... zabrakło rozmowy... woli
                                                porozumienia...
                                                Ale to Twoje intymne sprawy a ja tak z buciorami - przepraszam...

                                                "Mistrz i Małgorzata" to rzeczywiście "coś". W moim odczuciu to nie
                                                jest "zwykła" książka. To dzieło geniuszu. Może i przesada ale... niewielka.
                                                Długo, bardzo długo namierzałam się, by ją przeczytać. Czułam , że to jeszcze
                                                nie czas, że nie jestem gotowa i czekalam na odpowiedzni moment. No i
                                                przyszedł. Z wieloma ksiązkami tak jest, dziełami. Jak się nie jest gotowym na
                                                przyjęcie czegoś to raczej nie należy się zmuszać, lepiej poczekać. Potem sama
                                                ręka trafi na półkę i ani się spostrzeżemy, a książka przeczytana. Nie wiadomo
                                                kiedy. Mialam sporo takich książek, które musiały poczekać albo inaczej, ja
                                                musiałam do nich w jakiś sposób "dorosnąć". A wracać zawsze warto. Jeśli nie do
                                                całości, to chociaż do fragmentów. Po tym się poznaje, ze mamy do czynienia z
                                                wybitnym dziełem - książka się nie starzeje, a przeciwnie "dojrzewa" wraz z
                                                nami. Na różnych etapach życia potrafimy z niej wyczytać inne prawdy, inne
                                                przesłania. Nasze przeżycia, kolejne doświadczenia sprawiają, że odnajdujemy
                                                nowe znaczenia, wydawałoby się, już dawno poznanych i oczywistych faktów.

                                                A teraz z zupełnie innej beczki:
                                                rozumiem Twoje rozterki na temat trzymania kotka w mieszkanku... chociaż,
                                                gdybyś rozważał kupno na przykład lwa, w moim odczuciu byłyby bardziej na
                                                miejscu ;-). Myślę, że jakiś "zwykły" kotek czułby się świetnie przy Tobie
                                                nawet z nieco ograniczoną czterema ścianami przestrzenią życiową.

                                                Ja również ciepło pozdrawiam i mam nadzieję, że to nie jest nasza ostatnia
                                                rozmowa o tematyce "książkowej" :-)
                                                jmx

                                                P.S. W najśmielszych nawet przypuszczeniach i snach nie przewidywałabym, że w
                                                moim wątku o życiu i miłości znajdzie się miejsce... dla Gomułki.
                                                Czyż ten świat nie bywa zaskakujący?
                                                ;-)
                                                • Gość: Sergiusz na razie krótko... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 09:27
                                                  ...bo chcę odpisać już. A potem więcej, kiedy już myśli
                                                  dojrzeją.

                                                  Widzę, że z książkami "masz" podobnie. Mam sa sobą takie,
                                                  które zaczynałem kilka razy i nie mogłem się w nie
                                                  wgryźć. Ale czułem, że to jest TA książka. Za trzecim,
                                                  czwartym, piątym razem wsiąkałem tak, że czytałem do
                                                  rana. Teraz się właśnie podobnie zmagam. A przecież
                                                  wygodniej by było włączyć telewizor, prawda? No tak, ale
                                                  ja go nie mam...

                                                  Te "moje sprawy" nie są aż tak bardzo intymne i chyba
                                                  właśnie dlatego pewne zachowania tak bardzo bolą. Kiedy
                                                  chemia jest na drugim miejscu, a dominuje coś, co się
                                                  odważyło nazwać przyjaźnią, walnięcie w zęby jest
                                                  szczególnie przykre. A z tym słuchaniem... to ja
                                                  słuchałem, słuchałem, słuchałem. Starałem się BYĆ zawsze
                                                  wtedy, kiedy to było potrzebne - a było często i bardzo.
                                                  To chyba normalne, jeśli się kogoś szczególnie ceni? Ale
                                                  czy to, że kiedy potrzeba wspierania mija, wszystko pęka
                                                  jak mydlana bańka, też jest normalne? Że nagle "nie ma o
                                                  czym rozmawiać"? Aaaa tam, po prostu nietrafiona
                                                  inwestycja. Ale jednak trochę żal...
                                                  Buciorów nie zauważyłem... Może jestem mało spostrzegawczy?

                                                  Muszę przyznać, że dla mnie forma wypowiedzi, język, a i
                                                  czysto ortograficzna pisownia, są prawie tak samo ważne,
                                                  jak treść. Wiem, jestem niemodny i nie pasuję do
                                                  Internetu. Nie pasuję do świata wideoklipów i
                                                  wykrzyczanych reklam. Nie lubię rozmowy budowanej z
                                                  krótkich komunikatów. Oburzam się, gdy ktoś mówi, że
                                                  "dobra, dobra, przecież i tak wiadomo, o co chodzi".
                                                  Na szczęście są na świecie ludzie, którym to nie
                                                  przeszkadza - dzięki temu nie jestem Robinsonem. Tyle, że
                                                  rzadko w gronie bliskich mi osób pojawia się ktoś nowy.

                                                  Na koniec mojego "króciutko" (ha, ha): zauważyłem to, co
                                                  napisałaś na początku swojego listu. I, jak nie-ja,
                                                  codziennie rano włączam moją piekielną machinę...

                                                  :-))))))))))))))))))))))))))

                                                  S.
                                                • Gość: Sergiusz i jeszcze troszeczkę... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 10:57
                                                  Jednak jeszcze coś dopiszę już.
                                                  Właściwie nie wiem, czy dobrze zrobiłem, że chlapnąłem o
                                                  tej mojej międzyludzkiej rozterce. Ale skoro...

                                                  Jak to ja, wyprodukowałem sobie natychmiast lawinę
                                                  przemyśleń. Nie związanych z tym jednym konkretem, takich
                                                  natury ogólnej. Jedno z nich: czy wystarczy sobie
                                                  zastrzec prawo do wolności w każdej chwili i
                                                  okolicznościach, by móc z tego prawa korzystać bez
                                                  ograniczeń? Formalnie oczywiście tak, to się czasem
                                                  nazywa grą w otwarte karty. Ale jednak... jeśli to
                                                  dotyczy stosunków wzajemnych nieco głębszych, niż
                                                  służbowe, mam inne zdanie. Przyjażń, sympatia, miłość -
                                                  dla mnie to zawsze oznacza oddanie komuś kawałka siebie.
                                                  Nie na żądanie, dobrowolnie, nawet bez uświadamiania
                                                  sobie, że tak jest.
                                                  Nie wiem, czy znasz wiersze(?) piosenki(?) Andrzeja
                                                  Poniedzielskiego? Taką esencję życiowej mądrości spotyka
                                                  się nieczęsto.
                                                  "Wolność, to ona po to jest, żeby z niej czasem móc...
                                                  nie skorzystać".
                                                  A w tym miejscu jest się bardzo łatwo minąć.

                                                  S.
                                                • Gość: Sergiusz ... i dokończenie. IP: 213.17.172.* 06.03.03, 17:31
                                                  Tak, chyba jednak powinienem do niej wrócić (książki,
                                                  oczywiście). Stoi na półce i codziennie puszcza do mnie oko.
                                                  Zalotnica jedna...

                                                  Kotka miałem. Nie wiem, czy to był wyjątkowy egzemplarz,
                                                  czy co, ale to ja zostałem wykończony psychicznie. Był
                                                  mistrzem demolki. W końcu wyemigrował do domu na wsi. Tam
                                                  się czuje świetnie, spoważniał, zrobił sie majestatyczny.
                                                  A w dodatku to jest KOT Z MIASTA, więc pan właściciel
                                                  wsiada na rower i jedzie do sklepu żeby mu kupić ulubioną
                                                  mortadelkę.
                                                  Może po prosu nie dorosłem do wychowywania kota?

                                                  Świat na szczęście bywa zaskakujący. Chyba to już
                                                  napisałem: czy przypadkiem każdego dnia, kiedy się
                                                  budzimy, nie mamy właśnie nadziei na jakieś zaskoczenie?
                                                  Czy nie to właśnie jest naszym głównym napędem, źródłem
                                                  chęci życia? Nie wyobrażam sobie, żebym kiedykolwiek mógł
                                                  przestać czekać. Na co? Nie wiem - i to jest właśnie piękne.

                                                  :-)

                                                  S.

                                                  P.S. Mam bardzo nieśmiałe pytanie: czy mógłbym raz
                                                  skorzystać z Twojego prywatnego adresu pocztowego i
                                                  wysłać Ci kilka słów poza protokołem? Nic BARDZO ważnego,
                                                  ale... Obiecuję, że się nie będę narzucał. Ale jeśli nie
                                                  chcesz, odpowiedz otwarcie, naprawdę się nie obrażę.

                                                  S.


                                                  • jmx ..... 07.03.03, 01:55
                                                    Pisz... :-)

                                                    P.S. MAsz rację z tą piekielną machiną. Sama działa, wysyła co chce, kiedy
                                                    chce... No tak, ale to przecież diabeł rządzi...
                                                    Żałuję, że tak późno włączyłam komputer ;-((
                                                  • Gość: Sergiusz Re: ..... IP: 213.17.172.* 07.03.03, 14:44
                                                    Ach, do diabła z tym diabłem!
                                                    Twierdzę, że jestem w stanie nauczyć elektroniki trzonek
                                                    od łopaty, ale na fanatyzm i zaślepienie nie znam sposobu.

                                                    Napisałem...

                                                    S.
                                                  • jmx o kotkach :-) 11.03.03, 01:42
                                                    Widać to nie był "ten" kotek. Musisz szukać dalej. Bo tak naprawdę to kotek
                                                    wybiera sobie właściciela a nie na odwrót. Chociaż ludziom zawsze wydaje się,
                                                    że jest inaczej ;-).
                                                  • Gość: Sergiusz zobaczy się... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 10:31
                                                    Znowu deja vu (jakby się ktoś czepiał, to wiem, brakuje
                                                    takich różnych kreseczek nad literkami...).

                                                    Jeśli tak jest, jak piszesz, to dlaczego JA mam dalej
                                                    szukać? Niech ON się teraz trochę postara.

                                                    ;-)

                                                    MS.
                                      • Gość: lula del rio Re: znowu dużo... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.03.03, 12:53
                                        Gość portalu: Sergiusz napisał(a):
                                        > Teraz nieco luźniej.
                                        > Z kotami jest tak: właściwie to je lubię (choć rzadko sie
                                        > do tego przyznaję) i one jakoś dziwnie lubią mnie.
                                        > Pazurki są fragmentem kota, który sieje destrukcję - więc
                                        > za nimi nie przepadam. Ale muszę się z Tobą zgodzić, że
                                        > kot bez pazurków, to niekot. No więc mam pewien
                                        > problem... Może mam kota na punkcie kota?
                                        >
                                        czy mi się wydaje, czy to na temat "moich" kocich pazurków?
                                        jeśli masz tego "kota" to już cię lubię!jeśli nie zgiń przepadnij!!!!!!
                                        pozdrawiam
                                        • Gość: Sergiusz Hm... IP: 213.17.172.* 04.03.03, 13:37
                                          jak tu odpowiedzieć, by nie skłamać i prawdy nie powiedzieć?

                                          :-))))))))))))))

                                          S.
      • cal-ineczka A co to było? 11.03.03, 12:44
        Piszesz scenariusz do jakiejs dwutomowej ksiazki?
        Jakiej?

        Gość portalu: nieważne_kto napisał(a):
        > I tak i tak. Pierwsza część to nasza fizjologia. Druga to nasze
        człowieczeństwo
        > .
    • cal-ineczka Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 00:11

      > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"?

      Żyje po to, by miłosc Bożą przekazywac innym ludziom
      bo ta pochodzaca od nas /ludzi/ jest za mala, zeby nia zyc.

      Zeby zyc - to najlepiej otworzyc sie na milosc Bożą,
      chcieć ją przyjąć, i niesc drugiemu człowiekowi
      • j#m Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 00:29
        Wydaje mi się, że w każdej miłości jest cząstka Boga...
        Miłość Boża nie wyklucza miłości ludzkiej a wręcz przeciwnie: wzbogaca ją.
        Kochając Boga kochasz ludzi. Nie kochając ludzi nie możesz kochać Boga w pełni.
        • cal-ineczka Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 01:51
          ale, żeby pokochać Boga, trzeba, by on nas do tego uzdolnił.
          Pozwolić mu by zaczął ingerować w życie. Inaczej nie wtrąca się w cudze
          sprawy, na tym polega wolność, którą on daje ludziom.
          • m234 Re: Taka sobie myśl... 20.02.03, 17:18
            każdy ma zdolność kochania ale każdy jest inny i tysiące czynników wpływają na
            to czy i w jakim stopniu z zdolności tej korzysta. Bóg nigdy nie ingeruje w
            nasze życie tak by kierował naszymi poczynaniami czy uczuciami a poza tym
            większość "wysyła Boga na długi spacer" i próbuje kochać bez tej pomocy
            więc... mam chyba rację?
            • j#m Re: Taka sobie myśl... 21.02.03, 01:43
              Chyba :-). Bóg rzeczywiście nie ingeruje w to co i jak czujemy. Składa się na
              to całe nasze życie i wcześniejsze doświadczenia. Niektórzy na podstawie swoich
              przeżyć uważają, że Bóg o nich zapomniał...

              Do Calineczki
              i tak i nie. Rzeczywiście to Bóg nam daje łaskę i zdolność do wiary w Niego.
              Ale czy zdolność do wiary i miłości Boga jest warunkiem koniecznym do kochania
              ludzi? Nie sądzę. Gdyby tak było to ateiści nie byliby zdolni do miłości.
              Słyszałam kiedyś taki pogląd, że miłość Boga poznajemy, doświadczamy w miłości
              innych ludzi.
              • cal-ineczka byc kochanym - to warunek 22.02.03, 11:11
                Czlowiek naturalnie w pelni sie rozwija, jesli jest kochany przez kogos. Jak
                wyrasta bez milosci (w rozbitej rodzinie itp) to nie potrafi kochac.
                I tak samo jest w relacji czlowiek-bog. -najpierw potrzeba by byl pokochany
                przez boga, by dostrzegal, ze go kocha, zeby mogl kochac kogos.
              • cal-ineczka ateista nie kocha 22.02.03, 11:24
                Ale ateisci nie są zdolni do miłości. -Na tym wlasnie polega problem ateizmu.
                miłość te w pełni daje bog, jesli oni go odrzucają, to i nie potrafia w pelni
                kochac.
                inaczej: napewno tej milosci w sobie nie rozwijaja. kochaja, ale nie po bozemu.
                czym to sie objawia - chyba wiadomo. Jest sobie takie małżeństwo. Ja jestem
                inna, on jest inny. Mnie co innego boli, jego co innego. On nie jest w stanie
                mnie zrozumiec, bo mysli swoimi kategoriami, ja tez. Kazdy w swoja strone...
                A Bog jako ten ktory naprawia wprowadza jakby harmonie w ich zycie.
                - wlasnie po to sie bierze slub - zeby z Bogiem przezyc trudne chwile, tym sie
                rozni malzenstwo od stanu narzeczenstwa
                • jmx Re: kocha, kocha 24.02.03, 00:57
                  Szkoda, że nie napisałaś tego w jednym poście, byłoby mi łatwiej odpisywać.

                  > Ale ateisci nie są zdolni do miłości. -Na tym wlasnie polega problem ateizmu.
                  ??? mam nadzieję, że sama nie wierzysz w co mówisz...
                  Ateiści nie wierzą w Boga. Ale niczym nie różnią się od innych ludzi! Mają
                  takie same potrzeby, pragnienia, tęsknoty jak każdy człowiek.

                  > miłość te w pełni daje bog, jesli oni go odrzucają, to i nie potrafia w pelni
                  > kochac.
                  Już pisałam: żeby wierzyć trzeba mieć łaskę otrzymaną od Boga. To nie jest ich
                  wina (najczęściej), że nie wierzą.

              • cal-ineczka Bog moze poslugiwac sie ateistami, szatanem też. 22.02.03, 11:35
                Do j&m

                Tak, milosc Boga doswiadczamy w innych ludziach - mysle, ze w ateistach
                rowniez. Dajmy na to on- ateista, ja nie, mysle, ze tylko on na tym traci.
                Jesli ja sie modle, to moge ujrzec milosc boga a tym czlowieku.
                On natomiast jej nie zauwazy.
                hmm albo bedzie sie bardzo przygladal, i Go we mnie zauwazy.
                w koncu gdzies pisze - że lepiej ateiscie zeby byl z kims wierzacym bo wtedy
                jego wiara wzrasta.
                • jmx Re: Bog moze poslugiwac sie ateistami, szatanem t 24.02.03, 01:04
                  cal-ineczka napisała:

                  > Do j&m
                  >
                  > Tak, milosc Boga doswiadczamy w innych ludziach - mysle, ze w ateistach
                  > rowniez. Dajmy na to on- ateista, ja nie, mysle, ze tylko on na tym traci.
                  > Jesli ja sie modle, to moge ujrzec milosc boga a tym czlowieku.
                  > On natomiast jej nie zauwazy.
                  > hmm albo bedzie sie bardzo przygladal, i Go we mnie zauwazy.
                  > w koncu gdzies pisze - że lepiej ateiscie zeby byl z kims wierzacym bo wtedy
                  > jego wiara wzrasta.

                  Odpowiem jednym zdaniem: "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" niezależnie
                  do jego wyznania, statusu, klasy, wykształcenia itp., itd.

                  Wiesz, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby czuć się kimś lepszym dlatego, że
                  wierzę w Boga...
            • cal-ineczka gwiazdy.... 22.02.03, 11:38
              do m234
              Nie, nie ingeruje, i tu sie wielu ludzi myli myslac, ze ingeruje, ze wszystko
              gdzies jest zapisane....bajka.
              Ale wystarczy mowic mu codziennie, ze to On jest Panem i zacznie ingerować.
              • jmx Re: gwiazdy.... 24.02.03, 01:13
                cal-ineczka napisała:

                > do m234
                > Nie, nie ingeruje, i tu sie wielu ludzi myli myslac, ze ingeruje, ze wszystko
                > gdzies jest zapisane....bajka.
                > Ale wystarczy mowic mu codziennie, ze to On jest Panem i zacznie ingerować.

                A to już zupełna sprzeczność - bo albo ingeruje zawsze a Ty tego nie
                dostrzegasz, albo nigdy i powtarzanie "Panie, Panie" niewiele pomoże... (jest
                nawet taki fragment Ewangelii: "nie każdy kto powtarza Panie, Panie, wejdzie do
                Królestwa Bożego"). Poza tym masz ciekawy sposób pisania o Panu Bogu: jakby był
                kimś na Twoje usługi, czarodziej od spełniania życzeń. Bóg nie jest marionetką
                w niczych rękach. A deizm też już odszedł do lamusa.
                • Gość: cal-ineczka Re: gwiazdy....;) IP: *.media4.pl 01.03.03, 09:12
                  OK. To ja też nie odpowiem.
                  Wcale nie chce mi sie z wami kłócić
                  Bynajmniej nie o to mi chodzi.
                  Poprostu, wkurza mnie jak widze jakies bzdury, tyle.
      • Gość: Sergiusz do cal-ineczki o ateistach... IP: 213.17.172.* 27.02.03, 15:16
        Tak mnie "naszło", żeby przeczytać ten fragment, który
        zainicjowałaś. Dłuższą chwilę się zasatnawiałem, czy
        odpowiadać, bo tym razem chyba wkładam w mrowisko nie
        kij, a belkę.
        Otóż... ja jestem ateistą. Ateizm mój nie jest nabyty,
        jest niejako wrodzony - od zawsze. Na co dzień się z nim
        nie obnoszę, bo i po co?
        Nieraz się już spotkałem z tym, że jako niewierzący
        jestem uważany za gorszego. Czy naprawdę wiara polega na
        dzieleniu ludzi na gorszych i lepszych? Właśnie od takiej
        wiary się odżegnuję, Wolę być gorszym ateistą, za to
        zdolnym do jednakowego (oczywiście ułomnego, niepełnego
        itp...) kochania wszystkich ludzi - bez względu na
        narodowość, kolor skóry, czy przynależność do jakiegoś
        koscioła.
        Jakoś nie uważam wierzących za mniej wartych od siebie.
        Może jeszcze tylko dodam, że najgorszego w życiu
        doświadczyłem od osoby wierzącej. Mimo to nie uważam, że
        wierzący nie są zdolni do miłości. A pewnie mógłbym
        powiedzieć: "wierzący tak bardzo kochają swojego Boga, że
        im nie starcza miłości dla ludzi". Nie powiem, bo takie
        stwierdzenie uważam za absurdalne.

        Wiesz, uważam że wiara to rzecz bardzo osobista. Ludzi
        łączy i dzieli mnóstwo rzeczy, wiara może być tylko jedną
        z nich.

        Co zrobisz, jesli Ci się zdarzy pokochać ateistę?
        Będziesz go uważała za gorszego, czy zrewidujesz swoje
        poglądy?

        Pozdrawiam,

        S.
        • jmx Re: do S. 27.02.03, 15:25
          Ja tylko wpadłam na chwileńkę....
          Wiesz, czułam, że tak jest. Ciekawe skąd?
          Dlatego nie prosiłam, żebyś się odnosił do jej słów. Prawdę mówiąc
          zdenerwowałam się czytając jej słowa. Starałam się jej wyjaśnić ale chyba bez
          skutku. :-(.
          Przyjdę jeszcze wieczorkiem :-)

          Życzę smacznych pączków! ;-)))
          • Gość: Sergiusz mniam, mniam! IP: 213.17.172.* 27.02.03, 15:29
            Ojej, pączki!!!
            Zupełnie zapomniałem, dziękuję za przypomnienie.
            Do kolekcji: "sklerotyk"...
            S.
            • cal-ineczka A co ja takiego zrobiłam? 28.02.03, 02:07
              Spiskujecie przeciw mnie?

              Każdy czlowiek jest dla Pana Boga tak samo ważny jeśli o to chodzi.

              Sergiusz, a co ze Zbawieniem? Sam sie zbawisz? Mi byloby troche nijako wpasc
              po smierci do domu Kogos, kogo skrzywdzilam i nie raczylam przeprosic.
              A czy wg mnie gorsi są ateiści - no cóż. Patrze i widze. Np u mnie na
              studiach - niektorzy pomagaja w sposob bezinteresowny, od innych nie mozna nic
              wyciagnac. Po czasie okazuje sie, ze wszyscy Ci, na ktorych warto liczyc -
              dzialaja w jakis duszpasterstwach akademickich, oazowicze, harcerze...
              Owszem, nie twierdze, ze nie ma dobrych ludzi wsrod tamtych, moze tez sa na
              jakis sposob "dobzi" tylko tego nie dostrzegam. Moze sie bardzo staraja a nic
              im z tego nie wychodzi?
              • cal-ineczka I jeszcze raz 28.02.03, 02:21
                >Jakoś nie uważam wierzących za mniej wartych od siebie.
                Może jeszcze tylko dodam, że najgorszego w życiu
                doświadczyłem od osoby wierzącej. Mimo to nie uważam, że
                wierzący nie są zdolni do miłości. A pewnie mógłbym
                powiedzieć: "wierzący tak bardzo kochają swojego Boga, że
                im nie starcza miłości dla ludzi". Nie powiem, bo takie
                stwierdzenie uważam za absurdalne.

                Trudno sie dziwić, ze wierzacy gorzej grzesza niz niewierzący. Jako, ze walcza
                z szatanem on robi wszystko by odwrocili sie od Boga. Jak już sie odwrócą to
                nie jest potrzebne zeby jeszcze grzeszyli - w koncu i tak trzymaja strone
                szatana. -To mu wystarcza, i przestaje ich namawiać do złego.

                Zreszta. To nie chodzi o to zeby nie grzeszyc (choc tez) - bo ta sprawa juz
                jest zalatwiona - przyszedl na Ziemie, wzial te wszystkie grzechy na siebie,
                odsiedzial swoje, kara smierci - i po sprawie. Teraz tylko trzeba sie do niego
                przyznac, tzn zwalic swa wine na Niego. Nic wiecej.
          • elunka jmx gratuluje argumentacji :))) 10.03.03, 07:51
            Ja tez znam ludzi wspanialych, uduchowionych, ktorzy sa ateistami.
            Powoduja sie miloscia do blizniego, sumieniem. Do dobra nie musi ich prowokowac
            obietnica raju. Szanuje czlowieka za jego ludzkosc do innych, nie obchodzi mnie
            z czego ona wynika, czy z wiary w Boga czy z innych pobudek. Sa zli ludzie
            wsrod wierzacych i wsrod ateistow. A dyskryminacja jest zawsze zla!
            • jmx do Elunki 11.03.03, 01:35
              Dziękuję! :-))))))
              Tak na marginesie to myślałam, że nikt tego nie czyta...
              • cal-ineczka do jmx 11.03.03, 12:31
                jmx napisała:
                > Dziękuję! :-))))))
                > Tak na marginesie to myślałam, że nikt tego nie czyta...

                Alez cała Polska Cie czyta!
                -całe 40 000 000!!!!!
                No juz nie mowiac o przeciwleglych kontynentach...

                Takze odpowiadam "Prosze" w imieniu całej spolecznosci ziemskiej!
            • cal-ineczka Fanatyczka 11.03.03, 12:38
              Tak! Precz z dyskryminacją!
      • Gość: Sergiusz Do cal-ineczki o ateistach i Bogu IP: 213.17.172.* 02.03.03, 21:24
        Po pierwsze przepraszam, że tak długo nie odpisywałem. To
        nie z powodu niechęci do tematu, czy autorów, tylko z
        przyczyn czysto technicznych. "Papierowe" listy maja tę
        wielką przewagę nad "wirtualnymi", że do ich pisania
        wystarczy bardzo prosta i niezawodna aparatura - kawałek
        papieru i ołówek...

        Niestety, nieco się pogubiłem w kolejności odpowiedzi,
        dlatego pozwalam sobie niejako zacząć nowy "podwątek".

        Może najpierw o problemie nieba, zbawienia i pośmiertnych
        wizyt w cudzych domach.
        Cóż, możesz to uważać za duchowe ubóstwo, ale dla mnie
        wędrówka po świecie kończy się z chwilą śmierci. Potem
        zostaje tylko 80 kg biomasy, która wraca do przyrody.
        Jakoś nie cierpię z powodu takiej świadomości. Przecież
        to, co po mnie pozostanie, stanie się bardzo pożytecznym
        pokarmem. Być może kawałek zjedzą pędraki, z których
        potem wyfruną motyle, cieszące czyjeś oczy. Być może
        skorzystają ze mnie rośliny, na których rozkwitną
        różnokolorowe kwiaty. A może wyrośnie perz - on także
        spełnia na świecie jakąś rolę. Uważam tylko, że pomysł
        zakopywania ludzi w lakierowanych trumnach, zrobionych z
        zamordowanych drzew, jest idiotyczny.
        Ktoś kiedyś bardzo mądrze powiedział, że problem śmierci
        w ogóle nie istnieje, ona nas nie spotyka - bo kiedy my
        jesteśmy, jej nie ma, a kiedy jest ona, już nie ma nas...

        Teraz o ingerencji Boga w nasze życie.
        Pewnie Cię zdenerwuję, ale trochę współczuję tym, którzy
        myślą tak, jak Ty. Czy nie uważasz, że jesteś po trosze
        niewolnikiem, marionetką? Że traktując Boga jako
        superistotę, pociągającą za nitki Twojego życia,
        pozbawiasz się jednej z najcenniejszych rzeczy, jaką
        (przez Boga?) został obdarowany człowiek - wolności? (na
        wypadek, gdybyś nie przeczytała mojej wcześniejszej
        wypowiedzi powtórzę: nie rozumiem wolności jako swobody
        działania np. ze szkodą drugiego człowieka! Wolność
        rozumiem jako wolność myśli, sumienia, wypowiedzi,
        miłości). Wiary w Boga nie podzielam, ale ją rozumiem -
        tylko nie tę "mechaniczną", sprowadzoną wyłącznie do
        wzajemnej wymiany usług między panem i jego sługą.

        Nie jestem w żadnym stopniu nastawiony wrogo czy
        niechętnie do ludzi, którzy wierzą. Myślę, że w gruncie
        rzeczy jesteśmy tacy sami. Wszyscy uważamy, że w świecie
        istnieje jakiś ład i sens. Tylko jedni ten ład nazywają
        Bogiem, a inni po prostu i dosłownie - porządkiem świata.
        W gruncie rzeczy przecież chyba najważniejszym jest, jak
        jedni i drudzy postępują a nie to, ile dziennie odklepują
        zdrowasiek. Jeśli miałoby być inaczej, wysiadam z takiej
        rzeczywistości.

        Uzależnianie wartości ludzi od ich wiary w
        chrześcijańskiego boga lub nie uważam za tej wiary
        zaprzeczenie.

        Rozmawiałem kiedyś z wyznawcą religii wschodu (nieważne
        jakiej). Powiedział mi, że spotyka ludzi, którzy chcą
        zmienić swoją wiarę (trochę głupio brzmi, ale nie bardzo
        wiem, jak to lepiej napisać). Potem powiedział, że
        namawia ich do pozostania tam, gdzie są. Bo nie jest
        najważniejsze, by pozyskać nową duszę. Najważniejsze
        jest, by pozostać uczciwym człowiekiem - wobec siebie i
        innych. A w jakiego boga się wierzy i czy się w ogóle
        wierzy w jakiegoś - cóż, jednym to jest niezbędne do
        życia jak powietrze, innym nie...

        Życzę Ci dużo szczęścia - w wierze i poza nią.

        S.



        • jmx Re: Do S. kilka zdań 03.03.03, 01:11
          Śmierć istnieje i nas dotyczy. Akurat ten filozof nie miał racji, moim zdaniem
          oczywiście :-), w tym momencie. Jak sobie poradzić z odejściem kogoś bliskiego?
          Przecież to też nas dotyczy ....

          Wolna wola: człowiek to takie stworzenie, które podlega (to niedobre słowo)
          różnym ograniczeniom. Wiara(?) jest jednym z nich. Twoja nie-wiara też, w
          pewien sposób, Ciebie ogranicza. A poza tym, sam pisałeś, że słuchasz głosu
          swego sumienia - to też ograniczenie :-).

          Boga, wiary nie da się wytłumaczyć w sposób racjonalny. Dlatego wymienianie
          wolnej woli i ingerencji Boga w życie ludzkie brzmi jak paradoks. Może to nawet
          jest paradoks. To wymyka sie ludzkiemu, racjonalnemu(???) rozumowi. Tego się
          nie da wytłumaczyć. Ale wierzącym pomaga świadomość, że jest Ktoś lepszy i
          wyższy od niego, Ktoś na kogo zawsze można liczyć, Kto nie zawiedzie i pomoże w
          potrzebie. Może to głupie, nie wiem. Ale ja właśnie tak myślę.

          Niezawodna aparatura?? Nie zapominaj, że to co własnoręcznie napisałbyś ktoś
          musi doręczyć - Poczta Polska, hehehe. Ja tam wolę internet, mimo wszystko.

          jmx

          P.S. Mogłabym jeszcze coś walnąć na temat rozkładu ciała ale nie będę obrzydzać
          tej uduchowionej atmosfery...
          • Gość: Sergiusz słów kilka... IP: 213.17.172.* 03.03.03, 10:33
            Przesadziłem? Tak, świadomie. Chciałem trochę potrząsnąć.
            Akurat nie Tobą, ale tak wyszło.
            Jak ktoś z dzikim uporem ciągnie linę w jedną stronę, to
            czasem się ciągnie w preciwną nieco silniej, niż się to
            ma w zwyczaju. To taka analogia mniej-więcej, nie wiem
            czy najlepsza... ale mi przyszła do głowy.

            Ha, ha, zapomniałem o ukochanej poczcie... No to może
            rzeczywiście moja półtoradniowa walka z wiatrakami i
            innymi kręcącymi się urządzeniami nie była jeszcze taka
            najgorsza.

            Bóg i wiara... Cała rzecz w tym, że wiara opiera się na
            wierze właśnie. Do wierzenia w coś nie można ani zmusić
            ani tego zakazać.
            Co do ograniczenia wolności poprzez wiarę, to być może
            wyraziłem swoje myśli za mało czytelnie. Nie uważam, że
            "wiara w ogóle" ogranicza wolność. Zastanawiałem się, czy
            ten sposób (o ile tak można powiedzieć) "realizacji"
            wiary, jaki zaprezentowała cal-ineczka, nie jest
            dobrowolnym i przesadnym samoograniczeniem wolności. Bo
            wygląda na to, że cal-ineczka wszystkie swoje działania
            podporządkowuje cudzej woli Czy na pewno Bóg jest aż tak
            strasznym despotą, by tego wymagać?
            Moja wolność? Oczywiście, że też jest ograniczona. Jednak
            staram się te ograniczenia trzymać pod kontrolą i, tam
            gdzie mogę, rozwijać skrzydła.

            ojej, znowu miało być tylko kilka słów...

            Niepoprawny, tym razem Dzienny Marek,

            S.
            • jmx Re: słów kilka... 04.03.03, 01:44
              W czym przesadziłeś? Może to wpływ późnej pory bo jakoś nie kojarzę... Chodzi
              Ci o Twój post do Calineczki? Potrząsanie daje do myślenia, na ogół. Ale gdy
              ktoś uzyje zbyt wiele siły to zamiast myśleć uciekamy od agresora....

              O przeciąganiu liny bardzo dobre, eskalacja...

              Św. Augustyn powiedział: "Kochaj i rób co chcesz". Myślę, że miał rację...
              Wydaje mi się, że nie można się kurczowo trzymać pana Boga, trzeba używać
              rozumu, bo po to go mamy (też dar od Stwórcy). Pan Bóg nie jest załatwiaczem
              naszych pragnień, żądań, życzeń... Czasem dzieje się to czego chcemy i
              oczekujemy, czasem nie, ale zawsze to co się dzieje ma jakiś sens. Może
              niewidoczny od razu, ale ma. To chyba jest Porządek Świata...
              • Gość: Sergiusz o przesadzie IP: 213.17.172.* 04.03.03, 12:55
                Sama odpowiedziałaś na zadane mi pytanie. Ja myślę, że
                "rąbiąc" otwarcie swoje poglądy, nie przesadziłem. Ale
                nigdy nie wiadomo, jak taką niezupełnie gładką wypowiedź
                odbierze druga strona (w tym wypadku cal-ineczka,
                oczywiście). Zauważyłęm, że dość gwałtownie reaguje na
                tak zupełną odmienność, jaką prezentuję. Tymczasem
                chciałbym uniknąć tego, o czym piszesz - po prostu ucieczki.

                Póki takie przeciąganie liny prowadzi do
                zintensyfikowania pracy szarych komórek, to świetnie.
                Byle tylko wyczuć moment, kiedy zmęczenie sprawi, że chce
                się już tylko nakłaść po pysku... Czasem jednak lepiej
                trochę linę popuścić, zwalenie przeciwnika z nóg to
                jednak rzadko prawdziwa wygrana.

                Co do reszty Twojego listu - o to, to, to właśnie!!!
                Mam wrażenie, że to cały czas próbuję powiedzieć.
                Zgadzam się aż do obrzydliwości.

                S.
                • cal-ineczka o przesadzie 04.03.03, 22:06
                  Niewiem, czemu mnie tak odbierasz? Wcale nie chce sie z Toba kłócić.
                  Przedstawiam jakis tam mój światopogląd, ale niewiem czemu wszyscy uważają że
                  przeginam. Jak kłóce sie z policjantem o bilet nieskasowany w tramwaju wszyscy
                  ludzie w wagonie mówią że byłabym świetnym adwokatem.
                  Ja...tylko bronie swoich argumentów ale nie chce nikogo tym skrzywdzić.
                  Może sie troche wyśmiewam z czegoś, to taka już moja natura...ale z ludzi na
                  pewno nie, jak już to z suchych faktów, czy z głupoty...
                  Niewiem, zachowanie miałam zawsze wzorowe, pani mówiła, że coś złego się ze
                  mną dzieje, bo jestem "za grzeczna" toteż nigdy sie nad tym nie zastanawiałam.
                  Jeśli rażę to przepraszam,
                  was napewno nie,
                  tak wogóle -fajnie mi się z wami gada ;)
                  • Gość: Sergiusz no, odetchnąłem... IP: 213.17.172.* 04.03.03, 22:28
                    Bardzo miło było , gdy się przeczytało to, co się Tobie
                    napisało.
                    Jeśli jest, jak jest - przepraszam i odszczekuję. Nie
                    chciałem Cie pourażać i jesli tego nie zrobiłem, to się
                    ogromnie cieszę.

                    No to pozdrowionka i trzymam kciuki za egzamin!

                    S.
                    • jmx Re: o obrzydliwości :-) 05.03.03, 12:48
                      Czy to obrzydliwość zgadzać się z kimś w sprawach fundamentalnych? Kimś -
                      zdawałoby się - bez szans na porozumienie bo stoi na przeciwległym biegunie?
                      Z człowiekiem obcym i przypadkowym.... ale czy na pewno takim obcym i zupełnie
                      przypadkowym?....
                      I znów tyle pytań bez odpowiedzi...

                      A o książkach będzie wieczorkiem, jak sie uda :-)
                      • Gość: Sergiusz obrzydliwość fundamentalna? IP: 213.17.172.* 05.03.03, 23:37
                        Oj, czy będzie mi kiedyś dane odpowiedzieć krótko i
                        treściwie? Zaraz się znowu rozpiszę, już to wiem...

                        "... do obrzydliwości" to takie moje standardowe
                        powiedzonko. Każdy jakieś ma i najczęściej one nie znaczą
                        tego, co niby znaczą. Tłumaczę się, ale mam jakieś dziwne
                        przekonanie, że niekoniecznie potrzebnie...

                        Gdyby ten jeden przeciwległy biegun miał decydować o
                        możliwości bądź niemożliwości porozumienia, to byłbym
                        skłócony z większością otaczającego mnie świata. Nie
                        jestem, raczej wprost przeciwnie.
                        Przede wszystkim myślę, że wcale te nasze bieguny nie są
                        aż tak bardzo odległe. Właśnie dlatego, że to zasady są
                        fundamentem, a nie "czapa" wiary lub niewiary. Zasady,
                        które nazwałaś (bo są!) fundamentalnymi, są tak ludzko -
                        oczywiste, że człowiek o w marę zdrowej psychice nie może
                        ich nie uznawać (jeśli wolisz - wyznawać).
                        Wiesz, to jest według mnie tak: przykazania, które
                        religijni katolicy (to żadna aluzja!!!) głoszą w postaci
                        dziesięciu regułek są tak oczywiste, że nie ma potrzeby
                        się ich uczyć. Po prostu KAŻDY powinien mieć je w
                        naturalny sposób w sobie. Niektórzy nie mają, ale to nie
                        zależy od wyznania.
                        Wszyscy moi znajomi wiedzą, jaki jestem. Wszyscy są z
                        tego przeciwnego bieguna. Ze wszystkimi bez trudu
                        znajduję wspólny język, mimo że nie omijamy opłotkami
                        tematu naszych różnic. Po prostu mamy te same podstawy, a
                        to jest najważniejsze. Ogromnie się cieszę, że w świecie
                        "interludków" może być tak samo, że można spotkać kogoś,
                        kto ma odwagę zgadzać się z odszczepieńcem.
                        Mój ojciec, taki jak ja, ma powiedzenie:
                        "jestem najlepszym katolikiem wśród niewierzących".

                        Człowiek obcy i przypadkowy? Hm, przypadkowy - tak. Mój
                        ścisły i techniczny umysł nie pozwala mi wierzyć w
                        przeznaczenie, w zapisy w Wielkiej Księdze. Chociaż...
                        czasem, jak mnie spotka kolejny niesamowity zbieg
                        okoliczności - zaczynam się zastanawiać, czy moja żelazna
                        i matematyczna logika jest zawsze na miejscu.
                        Obcy? Tu już nie jest tak prosto. Można przeżyć obok
                        kogoś dwadzieścia lat i być obcym, można przestać być
                        obcym po kilku dniach znajomosci. Obcość i nie-obcość
                        dzieje się w umyśle, a ten jest (na szczęście)
                        niezgłębiony. Dlaczego, mimo że mijamy codziennie setki
                        osób, czasem coś "zaiskrzy" i ta jedna z tłumu staje się
                        nagle bliższa, mniej obca? Tylko niech mi nikt nie
                        próbuje wmawiać, że to feromony... Tak proste to nie jest.

                        A pytania... mnożą się jak króliki. To dobrze. Ten, kto
                        nie ma pytań, jest bardzo ubogi.

                        Dobrej nocy. Bez pytań, za to z ładnymi snami.

                        S.
                        • jmx Re: fundamentalna nie-obrzydliwość! 06.03.03, 01:27
                          No właśnie, zupełnie niepotrzebne te tłumaczenia...

                          Bieguny (na szęście!) nie decydują o porozumieniu. O tym decydują ludzie. Ale,
                          zawsze jest jakieś ale, to zależy od dobrej woli, od chęci porozumienia się
                          dwóch stron. Bo jeśli tego zabraknie to nawet identyczni (nie ma takich...) nie
                          będą mogli się odnaleźć. Można zwracać uwagę na różnice, a można na
                          podobieństwa, cechy wspólne. Ja zdecydowanie wolę drugą opcję. Prawie zawsze
                          istnieją jakieś elementy łączące, problem najczęściej w tym, żeby chciało się
                          je odkryć... Pisałam juz gdzieś wyżej, że można się pięknie różnić - ale pod
                          warunkiem, że zza tych różnic dostrzeżemy drugiego, TAKIEGO SAMEGO, jak my,
                          Człowieka. A jeśli uważamy, że różnice dyskwalifikują czyjeś człowieczeństwo,
                          wręcz zaprzeczają mu, gdy myślimy, że ktoś jest gorszy bo myśli, czuje INACZEJ,
                          wtedy zaczyna się dramat.

                          Wiesz... a coś mi się nie zgadza z tym Twoim "ścisłym i technicznym" umysłem :-)
                          To chyba nie do końca tak jest jak mówisz... Techniczny umysł nie wierzy
                          w "zaiskrzenie" i tego typu "dyrdymały" ;-)

                          A przeznaczenie: ja wierzę, że jest. Choć, być może to paradoks, nie zwalnia
                          nas wcale z odpowiedzialności za swoje życie.
                          Wg mnie sprawa wygląda tak: życie jest jak droga, jest punkt rozpoczęcia i
                          zakończenia jej. Jakie ścieżki, jakie trasy wybierzemy by dojść do celu to
                          nasza rzecz. Ale, jak na każdej drodze, także i na drodze naszego życia,
                          znajdują się pewne znaki, drogowskazy, ograniczenia prędkości itp. - i to
                          właśnie są te punkty przeznaczone, "zaprogramowane". Obojętnie którędy, ale i
                          tak, prędzej czy później, jakoś do nich dotrzemy...

                          A, i jeszcze jedno - odpowiadasz długo i treściwie... To rzadkość w
                          dzisiejszych czasach.

                          Ładne sny... po takim liście nie mogą być inne :-)
                          Dobranoc!

                          P.S. Według mnie to tam żadnym odszczepieńcem nie jesteś.
                          • Gość: Sergiusz Ojej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 06.03.03, 09:40
                            Te Twoje rozważania o drodze, jej początku i końcu! Dość
                            niedawno o tym rozmawiałem, i to nie w publicznym
                            Internecie. MÓWIŁEM DOKŁADNIE TO SAMO!!!!! Zaczynam się
                            trochę bać... ;-).

                            Umysł mam wykształcony w ścisłym kierunku i sam czuję, że
                            nie stanowię monolitu. Ale to mnie cieszy, nie przepadam
                            za ludziami-automatami ("ludziami" celowe!).
                            No, dość tego "o sobie".

                            Jeszcze coś dopiszę.

                            S.
                          • Gość: Sergiusz dopisuję... IP: 213.17.172.* 07.03.03, 15:29
                            Już drugi raz powiedziałaś: "pięknie się różnić". To tak
                            ogromnie ważne, to można powtarzać w nieskończoność i się
                            nie "oklepie". Tylko jedna uwaga: moim zdaniem, warunkiem
                            NIEZBĘDNYM, by móc różnić się pięknie, jest dostrzeganie
                            w różnicach drugiego, takiego samego, Człowieka.

                            Nawet bliźniaki są nieco różne, a co tu mówić o ludziach,
                            którzy się wychowywali i dorastali w różnych warunkach,
                            różnych miejscach, różnym otoczeniu. Jeśli się tych
                            różnic nie akceptuje, po prostu NIE DA SIĘ być z drugim
                            człowiekiem. Bycie z kimś to akceptacja jego "on". Można
                            pokazyawć i proponować inne zachowania, inne postawy,
                            inne sposoby reakcji, ale dyskfalifikacja tylko za to, że
                            jest odmienny.. no cóż, nie znajduję lepszego słowa, niż
                            Twoje: dramat.

                            Jak często "miłość" znaczy "chcę go/ją mieć". JA chcę,
                            dla siebie, na własność, taką/takiego, jak sobie
                            wyobraziłem/am. A przecież to nie tak. Przecież "kochać"
                            to dawać. To pozostawić wolność, pozwolić być sobą -
                            odrębnym, innym. Dać najcenniejsze kawałki siebie i...
                            dostać (a nie wykraść) coś równie cennego. Wziąć to
                            delikatnie w ręce i schować w swoim najbezpieczniejszym
                            miejscu. To takie proste i takie... rzadko spotykane.
                            Ojej, odpłynąłęm od tematu... albo zacząłem inny.

                            Długie odpowiedzi...
                            Cóż, staram się odpowiadać tak, jak lubię by mi
                            odpowiadano: powolnymi, starannie przemyślanymi, pięknie
                            zbudowanymi zdaniami. Zdaniami, które jasno wyrażają
                            myśli i które są logicznie ze soba powiązane.
                            Teraz oko za oko - właśnie napisałem, dlaczego lubię
                            czytać Twoje listy. To nie czczy komplement, nie jest w
                            moim zwyczaju prawienie takowych.
                            A czy nie masz wrażenia, że bardzo wiele osób po prostu
                            nie czyta przed wysłaniem tego, co właśnie zostało przez
                            nich napisane?

                            S.

                            • cal-ineczka A co Ty chcesz od moich postów? 07.03.03, 15:39
                              • Gość: Sergiusz Re: A co Ty chcesz od moich postów? IP: 213.17.172.* 07.03.03, 15:45
                                ??????????????????????????????????????????????????????
                              • Gość: Sergiusz a jednak odpiszę IP: 213.17.172.* 07.03.03, 15:57
                                Czy myślisz, że świat się składa tylko z Boga i Ciebie?
                                Rozejrzyj się, dookoła jest mnóstwo ludzi!
                                To już nie można komuś powiedzieć, że pięknie pisze, że
                                się wyraźnie odcina od tła? Jedni piszą lepiej, inni
                                gorzej, a nieliczni najładniej. Tak jest ze wszystkim,
                                nie wszyscy są najpiękniejsi. Pod tym względem akurat ja
                                stanowię tło i nie oburzam sie tylko z tego powodu, że
                                ktoś o kimś powie, że jest śliczny(a).
                                Trochę pokory!

                                S.
                                • cal-ineczka A ja myślałam, że Ty znowu spiskujesz 07.03.03, 16:50
                                  aaaa, to Sory.....
                                  --
                                  Płynie miasto a ja w nim tonę
                                  białe mury upadły i koniec
                            • jmx Re: odpisuję... 11.03.03, 01:32
                              Ooooooch.......... naprawdę chcesz, żeby mi się w głowie przewróciło...
                              Pięknie dziekuję! :-))))))))))))))))))))))))

                              Co do wysyłania listów to powiedziałabym nawet więcej: nie tylko nie czytają po
                              napisaniu ale ja niekiey mam wrażenie, że również PRZED. Szczególnie niektóre
                              Panie w tym celują, hihihi ;-))).

                              Nie musisz się tłumaczyć z komplementów! Pochlebstwa wyczuwam na tysiące mil.
                              Tym razem mój nos nic mi nie mówi więc... pisz tak dalej! ;-)))))))

                              Uniżona sługa
                              jmx
                              • messja Re: odpisuję... 11.03.03, 06:38
                                > Co do wysyłania listów to powiedziałabym nawet więcej: nie tylko nie czytają
                                po
                                >
                                > napisaniu ale ja ----niekiey--
                                • Gość: Sergiusz fala za falą... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 09:09
                                  cytuję:

                                  "...twoj atak [...] bardzo zle swiadczy o tobie i twoich
                                  ---umiejetnoscia-
                                  • cal-ineczka coś za coś 11.03.03, 12:25

                                    > Ja na przykład posiadam umiejętność złośliwego reagowania
                                    > na cudzą złośliwość.
                                    >

                                    No nie. A ja myslalam, ze watek żydów mamy za sobą ...
                                    • Gość: Sergiusz ???? IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:39
                                      Cal-ineczko, a gdzie ci Żydzi???

                                      MS.
                                      • cal-ineczka ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! 12.03.03, 00:51
                                        To Ty mnie wogóle ale i to totalnie nie rozumiesz! ! ! !
                                        (Nie dziwie sie messji za to ze tak walczy o swoje prawa)

                                        zydzi maja taka regule gry, ze jak cos komus dają to tylko za coś,
                                        nigdy bezinteresownie.
                                        chrzescijanstwo uczy natomiast za zle dobrem odpłacać.
                                        Ty na złe reagujesz złem - to do niczego nie prowadzi!!!!!
                                        • Gość: Sergiusz Ależ!!!! IP: 213.17.172.* 12.03.03, 01:19
                                          Cal-ineczko!
                                          Toż przecie sama dowodzisz, że Żydzi są tacy sami, jak
                                          chrześcijanie. Coś za coś? Czyli, na przykład, dobro za
                                          dobro! Piękny handel wymienny.
                                          Ja popieram.

                                          MS.
                                          • cal-ineczka NIE! ! ! ! ! ! 12.03.03, 07:45
                                            Własnie ze nie!
                                            dobro za dobro - to też nic dobrego!
                                            • Gość: Sergiusz NIE? IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:15
                                              "Dobro za dobro to nic dobrego". Czyli coś złego.

                                              Albo spróbujmy odwrócić (kota ogonem... ;-) ):

                                              "Zło za zło to nic złego" Czyli coś dobrego?

                                              Teraz podstawmy do drugiego wyrażenia pierwsze, czyli w
                                              miejsce każdego "zło" wpiszmy "dobro za dobro" i...
                                              popadniemy w paranoję.

                                              Cal-ineczko, pozwalam sobie nie zgodzić się z Tobą...

                                              :-)

                                              MS.
                                              • cal-ineczka Re: NIE. 12.03.03, 22:55
                                                Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                > "Dobro za dobro to nic dobrego". Czyli coś złego.
                                                >
                                                > Albo spróbujmy odwrócić (kota ogonem... ;-) ):
                                                >
                                                > "Zło za zło to nic złego" Czyli coś dobrego?

                                                Tak! Tu tez masz racje! zlo za zlo to tez nic zlego!

                                                dobro za zlo - ok
                                                zlo za dobro - takie cos nie istnieje
                                                dobro za dobro = zle
                                                zlo za zlo = zemsta

                                                zlo za zlo - tak, to zle. Ale wtedy jestesmy jasno po tej drugiej stronie -
                                                mowimy stanowczo "nie" - Mowcie tak, tak, nie, nie - zgadza sie!

                                                ++ = -
                                  • jmx Re: fala za falą... ależ Sergiuszu! 11.03.03, 13:07
                                    Chcesz wystraszyć moją wielbicielkę i korektorkę?! Tak się nie godzi! Na pewno
                                    przemawia przez Ciebie złośliwość i zazdrość ale żeby do takiego stopnia?

                                    P.S. Do Messji: to Ty nie wiesz, że ja zawsze piszę o sobie? To oczywiste, że
                                    jestem niektórą Panią a nie każdą...
                                    • messja Re: fala za falą... ależ Sergiuszu! 11.03.03, 15:30
                                      > P.S. Do Messji: to Ty nie wiesz, że ja zawsze piszę o sobie? To oczywiste, że
                                      > jestem niektórą Panią a nie każdą...
                                      >


                                      nie wiem za jaka pania ty sie naprawde uwazasz (skoro tak glupio krytykujesz
                                      innych), a ja powstrzymam sie od komentarzy:)

                                      messja
                                      • jmx Re: Wiedziałam! 12.03.03, 02:00
                                        Cieszę się, że tu jesteś - mam nadzieję, że mi pokażesz jak krytykuje się
                                        mądrze. Bo ja nie umiem :-(
                                        • cal-ineczka Z wami wszystkimi to jest tak.......... 12.03.03, 07:57
                                          madrze krytykuje sie dążąc do pokoju, a nie do sporu
                                          o, np tak:

                                          tzn ogolnie kłócimy sie w sposob łagodny po to, by moc sobie pozwolic raz na
                                          czas na taki lewy sierpowy w waznych sprawach,
                                          a wiec tu poslugujemy sie lagodną metodą:
                                          >bo moj ostatni post nie byl glosem w dyskusji, poprostu zauwazylam cos, co
                                          bylo zabawne w swietle wypowiedzi jmx.

                                          po to by tu znow zaatakowac np:
                                          > Ja na przykład posiadam umiejętność złośliwego reagowania
                                          > na cudzą złośliwość.
                                          nawet wiecej, jestes bardzo gorliwy pod tym wzgledem:)

                                          To wszystko wprowadza pewien dynamizm do całej rozmowy.
                                          Nie skupiamy sie ciagle na tych samych sporach, tylko wciaz na nowych.

                                          Gdyby z takim samym poczuciem dynamizmu prowadzic caly spor w konkretnyvh
                                          sprawach nie byloby kłótni, bo za szybko doszlibyscie do porozumienia.
                                          • jmx Re: Z wami wszystkimi to jest tak.......... 12.03.03, 12:48
                                            Zgoda bódóje nie zgoda rójnóje.
                                            Paks wobiskóm!
                                            ;-)
                                            • cal-ineczka Re: Z wami wszystkimi to jest tak.......... 12.03.03, 15:48
                                              To czemu wy ciagle sie klocicie?
                                              Dziewczyny, nie bijcie sie...Zaraz wezwe policje....

                                              jmx Ty mialas rozweselac forum a nie wyciagac karabin,
                                              przestancie wreszcie! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! !

                                              >Zgoda bódóje nie zgoda rójnóje.
                                            • Gość: Sergiusz Z nami wszystkimi to jest tak.......... IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:21
                                              czasem wesoło, czasem jak na ringu. Na pewno nie nudno.

                                              Wjenc weśmy śe fszyscy za rence...

                                              ;-)))

                                              MS.
                                              • cal-ineczka Klawiatura Ci nie dziala 12.03.03, 22:58
                                                No serio, nic tu fajnego nie ma!
                                                Forum - to takie miejsce gdzie ludzie ciesza sie sami
                                                z tego co napisza nie pytajac o zdanie innych.
                                                Daleko mi do takiego towarzystwa.
                                                Z dnia na dzien coraz bardziej wątpię ;-(
                                            • cal-ineczka Et cum Spiritum Tuo 13.03.03, 00:36
                                    • Gość: Sergiusz No, bardzo przepraszam! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:35
                                      Ależ skądże, gdzieżbym śmiał.
                                      To się nigdy więcej nie powtórzy! (no, chyba żeby się
                                      nadarzyła jakaś pierońska okazja... - Gustlik).

                                      ;-)))))))))))))))))))

                                      S.
                                  • messja Re: fala za falą... 11.03.03, 15:07
                                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                    > cytuję:
                                    >
                                    > "...twoj atak [...] bardzo zle swiadczy o tobie i twoich
                                    > ---umiejetnoscia-
                                    • Gość: Sergiusz Hi, hi! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:32
                                      Bez komentarza. Teraz juz wiesz, jak to miło...
                                      • messja podsumowanie 11.03.03, 20:16
                                        Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                        > Bez komentarza. Teraz juz wiesz, jak to miło...

                                        z jednej strony widac z tych wszystkch wypowiedzi, jakie tu dotej pory
                                        napisales, ze nie jestes skonczonym idiota, z drugiej zaprzeczasz sam sobie w
                                        dwoch krociutkich, nastepujacych po sobie zdaniach...
                                        to nie byl komentarz - tylko stwierdzenie faktu (to tak dla uporzadkowania
                                        wypowiedzi, bo masz wyrazne z tym problemy).
                                        p.s.
                                        mamy inne wyobraznenie na temat tego, co jest mile. ale nie bardzo zaskakuje
                                        mnie to u kogos, kto bezpodstawnie dopatruje sie agresji i gwaltownosci u
                                        innych, po to by zaraz potem, calkiem otwarcie zachowac sie agresywnie.
                                        • Gość: Sergiusz Re: podsumowanie IP: 213.17.172.* 11.03.03, 20:25
                                          Gryzę w poniedziałki i czwartki od 8:30 do 17.


                                          MS.
                                          • messja Re: podsumowanie 11.03.03, 20:40
                                            Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                            > Gryzę w poniedziałki i czwartki od 8:30 do 17.
                                            >
                                            >
                                            > MS.


                                            nie chcialam byc niegrzeczna wogole nie odpowaidajac, a z drugiej strony jedyne
                                            co wypadaloby powiedziec w tej sytuacji to wyrazic jakos podziw dla twojej
                                            blyskotliwosci i poczucia humoru:)
                                            hmmm... moze jednak wybaczysz mi, jesli sie powstrzymam - obawiam sie, ze nie
                                            wyjdzie mi to zbyt naturalnie:)

                                            p.s.
                                            prosze na drugi raz, jesli bedziesz probowal kogos oszolomic swoim poczuciem
                                            humoru, to znajdz bardziej wdziecznych odbiorcow (w ten sposob tobie i mnie
                                            bedzie przyjemnie:)))
                                            • Gość: cal-ineczka ja natomiast nie gryze IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.03.03, 22:12
                                              messja
                                              ale ja sie z Toba zgadzam, i wogole dzieki, ze tu jestes.
                                              ale klotnie....po co sie klucic.......
                                              wiem, wiem ze wazne jest zeby cos komus udowodnic,
                                              gdybym ja miala im wytykac bledy (te koniecznie oczywiscie) musialabym sie
                                              wrocic i bardzo dokladnie przeanalizowac tok rozmowy i pokazac co jest nie
                                              jasne. Inaczej takie uogolnianie tylko wprawia przeciwnika do grozy.

                                              Wiem, wiem, ze i dokladnie tez probowalas i za to Ci dzieki.
                                    • jmx Re: fala za falą...- to zupełnie jak na stadionie 12.03.03, 02:18
                                      messja napisała:

                                      > przeciez wiesz gdzie i wiesz, ze ja wiem gdzie wiec po co pytasz?
                                      > chciales mi cos udowodnic? no to ci sie nie udalo:)
                                      Nie bądź okrutna Messjo - jak on to przeżyje?

                                      > poza tym akurat te moje slowa nie moga sluzyc jako argument przeciwko mnie,
                                      > bo moj ostatni post nie byl glosem w dyskusji,
                                      To zupełnie jak na sali sejmowej w Polsce...


                                      > poprostu zauwazylam cos, co bylo
                                      > zabawne w swietle wypowiedzi jmx.
                                      To ja mam "światło wypowiedzi"??! Ooooo....

                                      >
                                      > > Ja na przykład posiadam umiejętność złośliwego reagowania
                                      > > na cudzą złośliwość.
                                      >
                                      >
                                      > nawet wiecej, jestes bardzo gorliwy pod tym wzgledem:)
                                      To zupełnie jak Ty!

                                      > wiem. widzialam te zjadliwosc wielokrotnie u jmx - wyssane z palca zarzuty,
                                      Doskonale wiesz, ze nie są wyssane, niestety.

                                      > obrazliwe sformulowania, usilne doszukiwanie sie bledow gramtycznych w
                                      > wypowiedziach, gdzie bledow takich nie popelnilam itp. itd.
                                      Nie musiałam niczego usilnie się doszukiwać w Twoich postach. A chciałabym,
                                      uwierz mi.

                                      > zlosliwosc i zjadliwosc w najbardziej paskudnej postaci.
                                      To tak jak Ty - na pewno przypominasz sobie co pisałaś Jankowi i innym.
                                      Masz świetną pamięć, niestety baaardzo wybiórczą.

                                      > a kiedy skonfrontowana pytaniem w prost o co naprawde jej chodzi - unikala
                                      > odpowiedzi.
                                      Nie unikałam i pisałam chyba ze sto razy O CO MI CHODZI.

                                      > teraz ty zachowujesz sie podobnie.
                                      > widac odpowiadaja ci takie wzorce:)
                                      Jestem wzorcem dla Sergiusza? Miło mi :-))))))))))))))))))
                                      • messja mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo 12.03.03, 10:13
                                        ... bo pamiec mam dobra. jesli chodzi o sergiusza masz szanse powodzenia:)
                                        zaloze sie, ze mu wszystko jedno jakim jestes czlowiekiem i jak postepujesz,
                                        tak dlugo jak prawisz mu komplementy:)

                                        ale to wszystko co napisalam na twoj temat to prawda.
                                        nie zmieni tego ani sarkazm, ani dziecinne wmawiania:"to nie ja-to ty".
                                        jestes zlosliwa, zjadliwa i cyniczna - juz ci o tym pisalam.
                                        twoje "zarzuty" byly wyssane z palca - o tym tez juz pisalam.
                                        wtedy nie mialas nic na swoje usprawiedliwienie.
                                        ale wtedy, nie bylo obok sergiusza, ktory nie czytal twoich wypowiedzi i
                                        bezpodstawnych napadow, wiec nie bylo po co sie zapierac:)
                                        nie mam jednak do ciebie zalu- widac to twoja konstrukcja psychiczna, kaze ci
                                        napadac na ludzi bez powodu, a reczej pod byle pretekstem (przyklad calineczka).
                                        • jmx Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo 12.03.03, 13:00
                                          messja napisała:

                                          > ... bo pamiec mam dobra. jesli chodzi o sergiusza masz szanse powodzenia:)
                                          > zaloze sie, ze mu wszystko jedno jakim jestes czlowiekiem i jak postepujesz,
                                          > tak dlugo jak prawisz mu komplementy:)
                                          Widać, ze masz duże doświadczenie w tym względzie, ja tam zawsze twierdziłam,
                                          że można się od Ciebie wiele nauczyć.


                                          > ale to wszystko co napisalam na twoj temat to prawda.
                                          > nie zmieni tego ani sarkazm, ani dziecinne wmawiania:"to nie ja-to ty".
                                          > jestes zlosliwa, zjadliwa i cyniczna - juz ci o tym pisalam.
                                          > twoje "zarzuty" byly wyssane z palca - o tym tez juz pisalam.
                                          > wtedy nie mialas nic na swoje usprawiedliwienie.
                                          > ale wtedy, nie bylo obok sergiusza, ktory nie czytal twoich wypowiedzi i
                                          > bezpodstawnych napadow, wiec nie bylo po co sie zapierac:)
                                          > nie mam jednak do ciebie zalu- widac to twoja konstrukcja psychiczna, kaze ci
                                          > napadac na ludzi bez powodu, a reczej pod byle pretekstem (przyklad
                                          calineczka)

                                          Skoro tak twierdzisz to na pewno tak jest.
                                          • messja Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo 12.03.03, 15:28
                                            jmx napisała:

                                            > messja napisała:
                                            >
                                            > > ... bo pamiec mam dobra. jesli chodzi o sergiusza masz szanse powodzenia:)
                                            > > zaloze sie, ze mu wszystko jedno jakim jestes czlowiekiem i jak postepujes
                                            > z,
                                            > > tak dlugo jak prawisz mu komplementy:)
                                            > Widać, ze masz duże doświadczenie w tym względzie, ja tam zawsze twierdziłam,
                                            > że można się od Ciebie wiele nauczyć.

                                            a gdzie widac? i gdzie "zawsze mowilas"?
                                            bo do tej pory twoje wypowiedzi dowiodly, ze masz duzy dar do "widzenia", tego,
                                            czego nie ma.
                                            i nie nauczylas sie tego ode mnie:)


                                            >
                                            > Skoro tak twierdzisz to na pewno tak jest.

                                            tak jest, ale nie dlatego, ze tak twierdze. gdyby moje stwierdzenia mialby moc
                                            sprawcza, twierdzilabym od tej pory, ze zawsze starasz sie mowic prawde i
                                            wyrazac swoje opinie w taki sposob by niepotrzebnie nikogo nie urazic.
                                            • jmx Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo - do M 13.03.03, 13:12
                                              A, i jeszcze jedno - nigdy nie powiedziałaś o mnie, że jestem cyniczna.
                                              Ale, że - wyrachowana.
                                              • messja Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo - do M 13.03.03, 18:34
                                                jmx napisała:

                                                > A, i jeszcze jedno - nigdy nie powiedziałaś o mnie, że jestem cyniczna.
                                                > Ale, że - wyrachowana.

                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=4171620&a=4220853
                                                • jmx Re: mnie nie musisz tlumaczyc jak bylo - do M 14.03.03, 00:25
                                                  Oooo... ale mam słabą pamięć. Myślałam, że tak o mnie nie powiedziałaś.
                                        • Gość: Sergiusz proszę... IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:41
                                          jmx, daj mi w pysk lewym sierpowym, bardzo proszę!!!
                                          Komplementom stanowcze nie!
                                          Przestanie mi być wszystko jedno. Ach jaka ta obojętność
                                          jest straszna! Ja cierpię!!!!

                                          ;-)))))))))))))

                                          MS.
                                          • jmx A MASZ!!!!! 13.03.03, 02:36
                                            No wież.... !
                                            Pżecierz jesstem taka delikatna i sóbtęlna... jak mogie dawadź w pyzk?
                                            I to TOBIE?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - dórzymi literami tak jak sobie
                                            rzyczysz. Staram sie zpęłniadź lóckie mażenia.

                                            A poza tym Calineczka zakazała mi używać mojego karabinuuuuu... buaaaaa.....
                                            a przecież jestem polic_jan_tką ;-((((((((((((((((((
                                            Ale mam sprawną pałkę, na szczęście. I... kajdanki...! ;-))))
                                            • Gość: Sergiusz AJ!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:30
                                              Dźenkujem!!!!

                                              Noto nieh teras któź powi, rze to pszes kąplemęty!

                                              MS.
                                              • jmx Re: AJ!!!!!!!!! 14.03.03, 00:28
                                                Oczywiście!
                                                ...........i oczy wisiały...
                                                ;-)
                                                • Gość: Sergiusz Re: AJ!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 14.03.03, 09:06
                                                  Zawieśmy też...
                                                  rzeczy.

                                                  ;-))

                                                  MS.
                                        • Gość: Sergiusz mógłbym prosić o duże S? IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:57
                                          "..wtedy nie było obok S(!)ergiusza, który nie czytał
                                          Twoich wypowiedzi..."

                                          Jeśli nie czytał to może dobrze, że go nie było?

                                          Całkiem sympatyczne spostrzeżenie, że teraz jest...
                                          obok... i czyta. A jednak potrafisz być miła!

                                          Twoje wypowiedzi też czyta, tylko mu dużo trudniej
                                          zrozumieć ich sens.

                                          ;-)

                                          MS.
                                          • messja nie 12.03.03, 21:22
                                            Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                            > "..wtedy nie było obok S(!)ergiusza, który nie czytał
                                            > Twoich wypowiedzi..."
                                            >
                                            > Jeśli nie czytał to może dobrze, że go nie było?
                                            >

                                            Faktycznie, lepiej to zdanie brzmialoby, gdyby je troche zmienic:"...wtedy nie
                                            bylo obok sergiusza, ktory by czytal twoje wypowiedzi..."

                                            dziekuje za uwage, chociaz widze, ze to tylko twoich zlosliwosci ciag dalszy.
                                            troche to glupie i niskie zachowanie zwazywszy, ze ja ci nie dokuczam, ani sie
                                            ciebie nie czepiam.

                                            jesli zas chodzi o twoja prosbe w sprawie "S", to spostrzegam to jako zwykla
                                            kpine, po tym jak zaadresowales jedna z twoich wypowiedzi do mnie:"do m....".
                                            dla tego nie mam powodow sie tlumaczyc, nawet gdyby moje "s" bylo jednak
                                            przejawem braku szacunku.
                                            a nie jest. jak sadze, zauwazyles,zazwyczaj nie stosuje wielkich liter. jest to
                                            swiadomy zabieg i nie ma nic wspolego z okazywaniem badz brakiem szacunku do
                                            adwersarza/y.
                                            mysle, ze strony osoby, ktora swiadomie pisze bledy ortograficzne, powinno sie
                                            ten zabieg spotkac z duza wyrozumialoscia.

                                            jesli masz jeszcze jakies uwagi tego typu, to nie gniewaj sie, jesli nie bede
                                            ich komentowac.
                                            cenie sobie swoj czas i nie go marnowac, na dyskusje na tym poziomie.



                                            >
                                            > Twoje wypowiedzi też czyta, tylko mu dużo trudniej
                                            > zrozumieć ich sens.
                                            >
                                            > ;-)
                                            >
                                            > MS.
                                            • Gość: Sergiusz Re: nie IP: 213.17.172.* 12.03.03, 22:00
                                              No dobrze, to bez złośliwości:

                                              1. Twoje zdanie w zmienionej wersji nie jest LEPSZE,
                                              tylko INNE.To nie jest drobna zmiana, tylko zasadnicza.

                                              2. Podpisujesz się messja, a nie Messja, więc nie
                                              wiedziałem, że M ma znaczenie. Trzeba było mi o tym
                                              powiedzieć, pisałbym M.

                                              3. Sergiusz to imię. Pisanie go małą literą to nie tylko
                                              brak szacunku, ale i błąd ortograficzny. Imienia Messja
                                              nie znam, choć być może istnieje. Więc jeśli zrobiłem
                                              błąd, to z niewiedzy. Jeśli tak było - przepraszam. Może
                                              mnie za mało znasz i dlatego nie wiesz, że mogę być
                                              baaaardzo złośliwy, ale okazywanie pogardy (np. przez
                                              pisanie imienia małą literą) nie leży w moich zwyczajach.

                                              4. Nie dokuczaj komuś, z kim lubię rozmawiać, to i tobie
                                              nie będę dokuczał. Nie jest dla mnie ważne, czy macie
                                              stare zatargi. Ja jestem TU i TERAZ.

                                              5. KAŻDEMU czasem zdarza się wybuch. Ideałów nie ma.
                                              Tylko niektórzy potrafią przeprosić i wytłumaczyć, co go
                                              spowodowało, a inni nie. Dotychczas nie zauważyłem
                                              żadnego pojednawczego gestu z Twojej strony - i nie
                                              chodzi mi tylko o siebie.

                                              Z wyrazami szacunku

                                              MS.


                                              P.S. Chyba nie używałem wobec Ciebie słów typu "idiota",
                                              prawda?

                                              MS.
                                              • cal-ineczka tak nie moze byc! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! 12.03.03, 23:09
                                                > 5. KAŻDEMU czasem zdarza się wybuch. Ideałów nie ma.

                                                Ciagle nie rozumiem tej twojej postawy S.
                                                Jak taki jestes to ja sie z Toba nie zadaje.
                                                A jak jmx jest taka sama to z nia tez nie trzymam.
                                                • jmx Re: tak nie moze byc! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! 13.03.03, 02:40
                                                  cal-ineczka napisała:

                                                  > > 5. KAŻDEMU czasem zdarza się wybuch. Ideałów nie ma.
                                                  >
                                                  > Ciagle nie rozumiem tej twojej postawy S.
                                                  > Jak taki jestes to ja sie z Toba nie zadaje.
                                                  > A jak jmx jest taka sama to z nia tez nie trzymam.

                                                  Ożesz w morde jeża! SERGIUSZUUUUUUUUU!!! cOŚ ty N A P I S A Ł???? Nie jestem
                                                  ideałem?? J A????!
                                                  CALINECZKA, DAWAJ TEN KARABIN MASZYNOWY, ALE JUŻ!
                                                  • Gość: Sergiusz aaaa.. beeeee..... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:53
                                                    No... może... no, tego, nooo...
                                                    Eeeeee...
                                                    Hm, no... tego...
                                                    Ten, no.. wyjątek potwierdzający tę, no, no... tego...
                                                    regułę.

                                                    :-)

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka Re: aaaa.. beeeee..... 13.03.03, 18:11
                                                    Ja tez dopiero wstałam.
                                                    Proponuje umyc twarz zimna woda,
                                                    to dobrze robi ;)
                                              • messja Re: nie 12.03.03, 23:17
                                                Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                > No dobrze, to bez złośliwości:
                                                >
                                                > 1. Twoje zdanie w zmienionej wersji nie jest LEPSZE,
                                                > tylko INNE.To nie jest drobna zmiana, tylko zasadnicza.

                                                wcale nie, znowu sie czepiasz i oboje o tym dobrze wiemy.
                                                >
                                                > 2. Podpisujesz się messja, a nie Messja, więc nie
                                                > wiedziałem, że M ma znaczenie. Trzeba było mi o tym
                                                > powiedzieć, pisałbym M.

                                                nie mowilam, ze:"M" ma znaczenie. nieuwaznie czytasz.
                                                >
                                                > 3. Sergiusz to imię. Pisanie go małą literą to nie tylko
                                                > brak szacunku, ale i błąd ortograficzny. Imienia Messja
                                                > nie znam, choć być może istnieje. Więc jeśli zrobiłem
                                                > błąd, to z niewiedzy. Jeśli tak było - przepraszam. Może
                                                > mnie za mało znasz i dlatego nie wiesz, że mogę być
                                                > baaaardzo złośliwy, ale okazywanie pogardy (np. przez
                                                > pisanie imienia małą literą) nie leży w moich zwyczajach.

                                                nie okazywawalam, anie nie okazuje ci pogardy. wymysliles sobie to, by miec
                                                powod do klotni.

                                                > 4. Nie dokuczaj komuś, z kim lubię rozmawiać, to i tobie
                                                > nie będę dokuczał. Nie jest dla mnie ważne, czy macie
                                                > stare zatargi. Ja jestem TU i TERAZ.

                                                nie "dokuczam".
                                                na tej samej zasadzie moge powiedziec: dla mnie nie jest wanie, ze TY lubisz
                                                rozmawiac z jmx, wazne natomiast dla mnie jest jak ona sie zachowuje wobec MNIE
                                                i innych osob.

                                                > 5. KAŻDEMU czasem zdarza się wybuch. Ideałów nie ma.
                                                > Tylko niektórzy potrafią przeprosić i wytłumaczyć, co go
                                                > spowodowało, a inni nie. Dotychczas nie zauważyłem
                                                > żadnego pojednawczego gestu z Twojej strony - i nie
                                                > chodzi mi tylko o siebie.

                                                potraktuje to jak sarkastyczny zart, ze strony osoby, ktora niesprowokowana
                                                wciaz mnie atakuje. inaczej sie nie da.

                                                > Z wyrazami szacunku

                                                to tez sarkazm:)
                                                >
                                                > MS.
                                                >
                                                >
                                                > P.S. Chyba nie używałem wobec Ciebie słów typu "idiota",
                                                > prawda?
                                                >
                                                jeszcze nie i chwala ci za to. chcesz mnie uprzedzic, ze bedziesz?
                                                • Gość: Sergiusz Re: nie IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:09
                                                  >>...spostrzegam to jako zwykłą kpinę po tym, jak
                                                  zaadresowałeś jedną z Twoich wypowiedzi "do m..."<<

                                                  MS.
                                                • Gość: Sergiusz Re: nie nr 2 IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:17
                                                  "...okazywanie pogardy [...] nie leży w MOICH zwyczajach"

                                                  I jeszcze o "idiocie". Nie zamierzam używać, natomiast Ty
                                                  JUŻ użyłaś... Może jednak znasz słowo "przepraszam"?

                                                  MS.

                                                  • messja Re: nie nr 2 13.03.03, 00:27
                                                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                    > "...okazywanie pogardy [...] nie leży w MOICH zwyczajach"
                                                    >
                                                    > I jeszcze o "idiocie". Nie zamierzam używać, natomiast Ty
                                                    > JUŻ użyłaś... Może jednak znasz słowo "przepraszam"?
                                                    >
                                                    > MS.
                                                    >
                                                    jestes uciazliwy i robisz sie coraz bardziej irytuajcy: bez ogrodek przyznajesz
                                                    sie do zlosliwosci, a potem jeszcze oczekujesz przeprosin.
                                                    moze nie jestes az tak inteligentny, za jakiego cie uwazalam.

                                                    co do "m..." to bardzo trudny problem do rozwiazania. nic dziwnego, ze nie
                                                    mozesz sobie z tym poradzic. ale na mnie nie licz:)
                                                    dobranoc
                                                    p.s.
                                                    wydaje mi sie, ze nie masz prawdziwych problemow, skoro probujesz je stworzyc.
                                                    w pewnym sensie mozna ci pozazdroscic.
                                                  • Gość: Sergiusz cytat(a) na dobranoc IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:31
                                                    "Być idiotą w oczach kretyna - rozkosz dla smakosza".

                                                    MS.
                                                  • messja Re: cytat(a) na dobranoc 13.03.03, 00:49
                                                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                    > "Być idiotą w oczach kretyna - rozkosz dla smakosza".
                                                    >
                                                    > MS.

                                                    nigdy nie twierdzilam, ze jestes idiota, ale jesli cie to uszczesliwi to mozesz
                                                    sobie nim byc(nic mi do tego) nawet w oczach kretyna, jesli tutaj takiego
                                                    znajdziesz.

                                                    mam nadzieje, ze teraz dasz mi juz spokoj.
                                                  • cal-ineczka Re: cytat(a) na dobranoc 13.03.03, 01:06
                                                    wiesz... sa ludzie i taborety...
                                                  • jmx cytat(a) na dzień dobry (jestem z kobry) 13.03.03, 02:43
                                                    Cal-ineczko nie obrażaj taboretów. To bardzo pożyteczne, czworonożne
                                                    stworzenia.
                                                  • cal-ineczka Re: cytat(a) na dzień dobry (jestem z kobry) 13.03.03, 13:25
                                                    Jak mam nie obrazac, takie jedne popsuly internet w mojej klatce.
                                                    Czy to nie taborety?
                                                    Hmm moze to robota złego.
                                                    Trzeba bedzie z nim zrobic porzadek....
                                                    jmx do broni!
                                                  • Gość: Sergiusz Re: cytat(a) na dzień dobry (jestem z kobry) IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:48
                                                    "Dłoń ogrzeją, dubeltówkę
                                                    wezmą w ręce i buch, buch!
                                                    Pozamienia(ją) na gotówkę
                                                    Taboretów dwóch."

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka Re: cytat(a) na dzień dobry (jestem z kobry) 13.03.03, 18:25
                                                    Dzieki wszystkim. Spocznij!
                                                    diablisko zostalo pokonane
                                                    i internet działa ;)
                                                  • messja Re: cytat(a) na dobranoc 13.03.03, 06:23
                                                    cal-ineczka napisała:

                                                    > wiesz... sa ludzie i taborety...

                                                    :))))
                                                  • Gość: Sergiusz do Messji IP: 213.17.172.* 13.03.03, 11:05
                                                    Wiesz, możemy się zamienić. Chcesz?

                                                    MS.
                                                  • Gość: Sergiusz Re: cytat(a) na dobranoc IP: 213.17.172.* 13.03.03, 11:02
                                                    Hm... Siedzę, pode mną taboret. Różnię się. Może więc jestem....?

                                                    ;-)

                                                    MS.
                                                  • Gość: Sergiusz no to zacytujmy... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 11:17
                                                    "z jednej strony widać z tych wszystkich wypowiedzi, jakie tu do tej pory napisałeś, że nie jesteś skończonym idiotą, z drugiej zaprzeczasz sam sobie w dwóch króciutkich, następujących po sobie zdaniach"

                                                    11 03 2003, 20:16

                                                    Jeśli coś źle zrozumialem, to Cię przepraszam. Już pisałem, że mam niejakie problemy ze zrozumieniem Twoich wypowiedzi.

                                                    A swoją drogą, żeby oceniać cudzą inteligencję, trzeba mieć naprawdę ogromne wyobrażenie o swojej. Zazdroszczę Ci.

                                                    MS.
                                                  • messja Re: no to zacytujmy... 13.03.03, 18:45
                                                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                    > "z jednej strony widać z tych wszystkich wypowiedzi, jakie tu do tej pory
                                                    napis
                                                    > ałeś, że nie jesteś skończonym idiotą, z drugiej zaprzeczasz sam sobie w
                                                    dwóch
                                                    > króciutkich, następujących po sobie zdaniach"
                                                    >
                                                    > 11 03 2003, 20:16
                                                    >
                                                    > Jeśli coś źle zrozumialem, to Cię przepraszam. Już pisałem, że mam niejakie
                                                    pro
                                                    > blemy ze zrozumieniem Twoich wypowiedzi.
                                                    >
                                                    > A swoją drogą, żeby oceniać cudzą inteligencję, trzeba mieć naprawdę ogromne
                                                    wy
                                                    > obrażenie o swojej. Zazdroszczę Ci.

                                                    slusznie - to byla moja wypowiedz, w ktorej wyrazilam opinie, ze "NIE jestes
                                                    skonczonym idiota":)

                                                    przyjmuje przeprosiny, bez wzgledu na to czy sa szczere - naleza mi sie:)
                                                    poza tym, zastanawiam sie, skad ta ciekawa hipoteza, ze aby stwierdzic, ze ktos
                                                    NIE jest skonczonym idiota, trzeba miec ogromne wyobrazenie o swojej
                                                    inteligencji:)
                                                  • Gość: Sergiusz zacytujmy... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 20:17
                                                    "Dzidek! Już nie wiem, jak mam do Ciebie
                                                    mówić,
                                                    żebyś zrozumiał mnie!"

                                                    MS.
                                                  • Gość: Dzidek Re: zacytujmy... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 14.03.03, 01:26
                                                    > "Dzidek! Już nie wiem, jak mam do Ciebie
                                                    > mówić,
                                                    > żebyś zrozumiał mnie!"

                                                    Gosc portalu : Dzidek:
                                                    Nie, nie kumam Cie.

                                                    kum kum kum
                                                  • Gość: Sergiusz Kum kum??? IP: 213.17.172.* 14.03.03, 09:22
                                                    Dzidziu - żabo, czyli żabko,
                                                    a cóż ci się stało, że tak przeraźliwie kumkasz?

                                                    MS.
                                      • Gość: Sergiusz wołanie o pomoc. IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:33
                                        Woooooody!
                                        Mogę... jednak........ nie przeżyć.....................

                                        M

                                        S

                                        .
                                • cal-ineczka ale czy wogole tu sie cos dzieje? 11.03.03, 12:27
                                  ani przed, ani po...
                                  najgorsze, jak wogole nie odpisują

                                  messja napisała:
                                  > > Co do wysyłania listów to powiedziałabym nawet więcej: nie tylko nie czyta
                                  > ją po> > > > napisaniu ale ja ----niekiey--
                                  • Gość: Sergiusz "odpis" IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:36
                                    Masz rację, wtedy jest przykro jak...

                                    :-)

                                    MS.
                                    • cal-ineczka "Polskie radio Trójka" nadaje: 12.03.03, 17:33
                                      jak..?
                                      Co chciales powiedziec? Bo ja nie wiem...

                                      Apropo odpisow : czekam i czekam az zacznie sie tu cos a tu nic.
                                      Co z tym klubem?
                                      Klub powinien miec jakies zasady.
                                      Jak harcerze!
                                      1. Nigdy nie kłamać
                                      2. Nie palić papierosów
                                      3. Nie kłócić się!................
                                      • Gość: Sergiusz Re: 'Polskie radio Trójka' nadaje: IP: 213.17.172.* 12.03.03, 20:30
                                        "...takie niedopowiedzenie, tak więcej inteligentnie"
                                        (Dudek).

                                        Trujka. Trójka odeszła w niebyt, niestety.

                                        MS.
                                        • cal-ineczka 'Polskie radio Trójka' nadaje: 12.03.03, 23:02
                                          O przepraszam! jedyne polskie radio pozbawione swiatowej rąbanki
                                          jednak ktorego mozna posluchac w przeciwienstwie do 1 lub 2
                                          Fajne dyskusje tam mają o 21 pozatym

                                          Chyba nigdy nie studiowales. To radio studentów...
                                          • Gość: Sergiusz Niestety, jednak już tylko Trujka. IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:02
                                            Jeszcze niedawno to było JEDYNE radio, którego słuchałem.
                                            I to od rana do późnej nocy, bez przerwy. Niestety, na
                                            obecną wersję nie mogę się "przestawić". Ale są audycje,
                                            których nie przegapiam. Zaraz się zacznie... Dwie godziny
                                            cudnej muzyki.

                                            O, już się nagrywa!

                                            Przyznaję, że to jest wciąż najlepsze radio, ale
                                            nietrudno być dobrym na tle miernoty.

                                            :-)

                                            MS.
                                            • cal-ineczka Trójka zawsze fajna jest 13.03.03, 00:15
                                              Jedyne czego nie lubie w tym radiu to metal ktory leci czasami przez cala noc.
                                              Tak pozatym prawie wszystkie audycje mi pasuja. Powtorka z rozrywki, za a
                                              nawet przeciw, klub trojki itd

                                              A to co teraz leci...wybacz ale jednak nie ;)
                                              • Gość: Sergiusz Trujka nie zawsze fajna jest, niestety IP: 213.17.172.* 13.03.03, 00:22
                                                Przecież możemy się różnić... To nic złego, prawda?
                                                Metalu też nie znoszę.

                                                Pan Kuba... ach, jak on zszedł na psy w tym nieszczęsnym
                                                "za a nawet przeciw"... A "robił" taaaaką audycję!

                                                MS.
                                                • cal-ineczka mi sie tam jednak podoba. 13.03.03, 00:58
                                                  To zalezy w czym.
                                                  Niektore sprawy wymagaja wyjasnien.
                                                  • jmx Trujka kontra Trójka 13.03.03, 02:47
                                                    Było lepiej. Ale mogło być gorzej. Pogodziłam Was, nie? ;-)

                                                    A pamiętacie Kaczkowskiego? To były audycje... i piosenki....
                                                  • Gość: Sergiusz Trujka =~ Trójka IP: 213.17.172.* 13.03.03, 10:58
                                                    No właśnie! Po prostu patrzymy z różnych stron

                                                    P.K?
                                                    Lejesz mjut na moje uszy...

                                                    Ale jeszcze ciągle jest, tylko za mało.

                                                    ;-)))

                                                    M.S.
                                                  • jmx Re: Trujka =~ Trójka 13.03.03, 13:08
                                                    :-))))
                                                    Tylko uważaj, bo się przykleisz do... taboretu ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz o przyklejaniu IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:27
                                                    Uszami?????

                                                    ;-)

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka No i wydało sie! ! ! ! ! 13.03.03, 18:54
                                                    Sergiusz!
                                                    Ty nie myjesz uszu!?
                                                    --
                                                    Szczotka, pasta, kubek, zimna woda.
                                                    Tak sie zaczyna wielka przygoda ;))))
                                                  • Gość: Sergiusz Materialistka! IP: 213.17.172.* 13.03.03, 20:07
                                                    Tylko myśli o wydawaniu!

                                                    A gdzie jasny płomień duszyczki Twej niewinnej? Gdzie
                                                    myśli zwiewne i ulotne? Za pieniądz szystkoś,
                                                    wszetecznico, oddała! Na wylot Cię przejrzałem!!!
                                                    ;-)))

                                                    Na co mi, szaraczkowi, uszy myć, kiedy mi je i tak nimfa
                                                    jakowaś piękna a tajemnicza mjutem słodkiem i lepiącem
                                                    wciąż oblewa?

                                                    MS.
                                                  • jmx Re: Materialistka! 14.03.03, 00:42
                                                    Materialistka?? Przecież to o zamążpójściu było!

                                                    Na nic me polewanie słodkiem mjodem usząt Twych Sergio! Tyś już inną nimfą
                                                    zainteresowan jest! Ach, biednam, cóz mam teraz czynić? Niech szum łez mych
                                                    doprowadzi Cię do szczęśliwego portu wędrowcze... Bywaj zdrów! Z inną? Nic to!
                                                    Aaaaaaaaa.............. /nifa rzuca się ze skały/

                                                    Kurtyna.
                                                  • Gość: Krzysio w obronie Ser.. IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 14.03.03, 01:33
                                                    To ja mu miód dawałem,
                                                    totez nigdy mu nie mówiłem
                                                    iż go jesc nie moze!

                                                    Domagam sie cofniecia oskarzenia!
                                                  • Gość: Sergiusz Ach dzięki Ci, obrońco! IP: 213.17.172.* 14.03.03, 08:33
                                                    Ty jeden widzisz, że nimfa krzywdzi mnie przeokrutnie i na cierpienia skazuje! Dziękuję za mjut Twój. Nie zastąpi on jednak mjutu z Jej garnka czarownego. Bo tylko na nim jak drut napisane było...
                                                    Powiedzże wędrowcze, żyważ ona jeszcze? Obaczę jeszcze kiedyś postać jej zwiewną? Prawda to, że pod skałą wysoką pierzyny wietrzyli?

                                                    Kap, kap, kap... (łzy).

                                                    (Wchodzi konserwator powierzchni płaskich ze szmata by wytrzeć kałużę).

                                                    ----------------
                                                    Koniec aktu drugiego

                                                    Kurtyna
                                                  • jmx o przyklejaniu cd 14.03.03, 00:32
                                                    No wiesz.... czasem kropelka spadnie z uszu tam ... i tu....
                                                    ;-)
                                                  • Gość: cal-ineczka Re: o przyklejaniu cd IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 14.03.03, 01:31
                                                    E. To Sergiusz juz kogos ma kto mu miod przynosi do domu?
                                                    Wszak bylo napisane:
                                                    zasada czwarta naszego klubu: nie objadac sie miodem!
                                                    (tu wyjatek dla Kubusiow Puchatkow)

                                                    O ile Kubusiem nie jestes, miodu ani rusz!
                                                  • jmx Re: o przyklejaniu cd 14.03.03, 01:39
                                                    Przecież mowa była o polewaniu a nie jedzeniu... ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz Nimfo!!!!!! IP: 213.17.172.* 14.03.03, 07:41
                                                    Ach. cóżem ja nieszczęsny uczynił, że mnie takimi
                                                    podejrzeniami, serce me drącymi, obrzucasz???

                                                    Nimfooooooooooooooooooooooooooo!

                                                    Polej me uszy i... (tam, gdzie skapywa), bo świat mój
                                                    gorzkim się stał!

                                                    :-))))))))))))

                                                    MS.
                                                  • jmx Re: Nimfo!!!!!! 14.03.03, 23:51
                                                    Akt II, scena I.

                                                    Duch Nimfy:
                                                    Ach, niewdzięczny! Me serce już spoczywa w grobie, już martwam i nigdy nie
                                                    stanę przed Twym obliczem klejkiem a skapującem! Niech Słońce Wschodzi i
                                                    Zachodzi dla Cię... Niech Weny podszepty słodkie i czarowne skłonią do
                                                    pissania... A nie zapominaj tej niebogi co życie straciła w walce o sswój
                                                    chonor i cnotę...
                                                  • Gość: Sergiusz Re: Nimfo!!!!!! IP: 213.17.172.* 15.03.03, 00:14
                                                    O ja nieszczęsny! Pissać już nie mogę! Od dziś milczał
                                                    będę, na wieki zaklejty. Cisssza zapadnie, kiedy za Tobą
                                                    z wysokiej skały się rzucę!
                                                    (rzucam się).

                                                    Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! (niesie się ponure wycie
                                                    zaklejeńca)
                                                    ----------------

                                                    oklaski
                                                  • jmx Re: Nimfo!!!!!! 16.03.03, 01:22
                                                    Akt II, scena II

                                                    /Duch Nimfy uratował nieszczęsnego zaklejeńca. Mjut i klejkość sprawiły, że
                                                    nasz bohater rzucając się przykleił się do rosnących nieopodal zarośli/

                                                    > Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! (niesie się ponure wycie
                                                    > zaklejeńca):

                                                    ....Nie mam żalu do nikogo, jeno do Ciebie niebogooooo.....!


                                                    Standing ovation
                                                  • cal-ineczka Re: Nimfo!!!!!! 16.03.03, 08:55
                                                    ...az tu nimfa byla chora.
                                                    Predko, predko po doktora!
                                                    Ale doktor był pijany
                                                    i przylepił sie do ściany.'
                                                    A ta ściana była mokra
                                                    wiec przykleił sie do okna..
                                                    Na podwórzu w piłke grali
                                                    I mu kopa w tyłek dali.
                                                    Tam gdzie lezal były mrówki
                                                    podarły mu tenisówki...
                                                  • messja Re: Nimfo!!!!!! 16.03.03, 21:14
                                                    cal-ineczka napisała:

                                                    > ...az tu nimfa byla chora.
                                                    > Predko, predko po doktora!
                                                    > Ale doktor był pijany
                                                    > i przylepił sie do ściany.'
                                                    > A ta ściana była mokra
                                                    > wiec przykleił sie do okna..
                                                    > Na podwórzu w piłke grali
                                                    > I mu kopa w tyłek dali.
                                                    > Tam gdzie lezal były mrówki
                                                    > podarły mu tenisówki...

                                                    :)))
                                                  • cal-ineczka Messjo, siostrzyczko Ty moja ;))))) 16.03.03, 21:40
                                                    :-)))))))))

                                                    messja napisała:
                                                    > :)))
                                                  • Gość: Sergiusz akt II scena III IP: 213.17.172.* 16.03.03, 18:00
                                                    (Omjutowany zaklejeniec przestaje wyć. Potrząsa głową.
                                                    Zaczyna bełkotać)

                                                    A... gdzież... em ja myśli me trzeźwe... zatracił. Nimfa
                                                    prze...cie istotą nie... nie... nie... śmiertelną jest!
                                                    Zgi... nąć w otchłani nie... mogła! To chyba mjut...
                                                    me... myśli za... za... za... ślepił.

                                                    (wyje)

                                                    Nimfooooooooooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!! Moja
                                                    Nimfoooooooooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!

                                                    Gdzieeeeeeeeeeeeeeeeeeżeś Ty???????????

                                                    --------------------

                                                    na widowni grobowa cisza...
                                                  • jmx Re: akt II scena IV 17.03.03, 01:56
                                                    Nimfa milczy...

                                                    Chór starców:
                                                    Ciemno wszędzie, głucho wszędzie... Co to będzie? Co to będzie?



                                                    ------------
                                                    rozlegają się pojedyncze okrzyki na sali
                                                  • Gość: Sergiusz Re: akt II scena V IP: 213.17.172.* 17.03.03, 21:48
                                                    Zaklejony delikatnie ociera mjut z uszu. Chowa go do
                                                    słoika, jak najcenniejszy skarb. Nasłuchuje...

                                                    Nasila się świst wiatru. Śpiew starców przechodzi w
                                                    upiorną mantrę.
                                                    Czy słychać cichy głos Nimfy, czy to w oddali zawodzą
                                                    dusze potępionych?

                                                    ---------------

                                                    Na sali cisza. Słychać tylko łomot serca staruszki w
                                                    pierwszym rzędzie.
                                                  • jmx Re: akt II scena V i pół 18.03.03, 01:14
                                                    Nagle rozlega się ciche skrzypienie i do zaklejonego podchodziiiiiii....

                                                    -----------
                                                    Widownia wstrzymuje oddech...
                                                  • Gość: Sergiusz Re: akt II scena V i 3/4 IP: 213.17.172.* 20.03.03, 19:17
                                                    ...iiiiiiiiiiii zakapturzona postać. Rozlega się
                                                    przeraźliwy klekot nagich kości.

                                                    Zaklejonemu po plecach płyną strugi zimnego mjutu. Zza
                                                    kulis wczołguje się osobnik w białym kitlu, wyposażony w
                                                    kilkanaście słoików. Podstawia słoiki pod plecy
                                                    zaklejonego nieszczęśnika i napełnia je mjutem. Na jego
                                                    parchatej gębie pojawia się obleśny uśmiech...

                                                    ------------------------

                                                    siedząca w pierwszym rzędzie staruszka spokojnie umiera
                                                    na zawał. Nikt nie zaraca na to uwagi...
                              • Gość: Sergiusz od - do IP: 213.17.172.* 11.03.03, 09:24
                                dopisuję, odpisuję - tylko dwie przestawione literki, a
                                znaczy całkiem co innego. Śmieszne.

                                No, jakby Ci się miało zacząć przewracać w głowie, to daj
                                znać. Napiszę Ci coś przykrego i uratuję przed zgubą. ;-))))

                                Piękne dzięki za piękne dzięki!

                                A może... straciłaś węch??? Może kadzę bezwonnie (tylko
                                jeśli bezwonnie, to właściwie po co kadzić?)?

                                I tylko spróbuj być uniżoną sługą! Jeszcze by tylko tego
                                brakowało...

                                Ogłaszam poprawę humoru.
                                :-)))

                                MS.
        • cal-ineczka do Sergiusza 03.03.03, 21:53
          Sergiusz napisał(a):
          1 Po pierwsze przepraszam, że tak długo nie odpisywałem. To
          > nie z powodu niechęci do tematu, czy autorów, tylko z
          > przyczyn czysto technicznych. "Papierowe" listy maja tę
          > wielką przewagę nad "wirtualnymi", że do ich pisania
          > wystarczy bardzo prosta i niezawodna aparatura - kawałek
          > papieru i ołówek...
          Ja też mam teraz egzaminy, toteż odpisze w czwartek.

          2 Niestety, nieco się pogubiłem w kolejności odpowiedzi,
          > dlatego pozwalam sobie niejako zacząć nowy "podwątek".
          Ja też, ale już sie znalazłam :)

          3 Może najpierw o problemie nieba, zbawienia i pośmiertnych
          > wizyt w cudzych domach.
          > Cóż, możesz to uważać za duchowe ubóstwo, ale dla mnie
          > wędrówka po świecie kończy się z chwilą śmierci. Potem
          > zostaje tylko 80 kg biomasy, która wraca do przyrody.
          > Jakoś nie cierpię z powodu takiej świadomości. Przecież
          > to, co po mnie pozostanie, stanie się bardzo pożytecznym
          > pokarmem. Być może kawałek zjedzą pędraki, z których
          > potem wyfruną motyle, cieszące czyjeś oczy. Być może
          > skorzystają ze mnie rośliny, na których rozkwitną
          > różnokolorowe kwiaty. A może wyrośnie perz - on także
          > spełnia na świecie jakąś rolę. Uważam tylko, że pomysł
          > zakopywania ludzi w lakierowanych trumnach, zrobionych z
          > zamordowanych drzew, jest idiotyczny.
          > Ktoś kiedyś bardzo mądrze powiedział, że problem śmierci
          > w ogóle nie istnieje, ona nas nie spotyka - bo kiedy my
          > jesteśmy, jej nie ma, a kiedy jest ona, już nie ma nas...
          Jak tak piszesz to aż mi sie coś przekręca w żołądku. Ja nawet nie jestem w
          stanie sobie wyobrazić tego, że niebyłoby tego "później" Rzadko tak mysle, ale
          wtedy wpada mi do glowy mnstwo zdan z pisma sw a potem przypominam sobie
          wszystkie chwile w ktorych namacalnie odczuwalam obecnosc Boza, rozne rzeczy
          ktore mi dal a byly niemozliwe, moje oczy na ktore jednak widze...
          Musisz miec bardzo smutne to zycie, tak nie miec na kogo liczyc...
          Cały czas samemu, martwic sie o wszystko, bac sie przyszłości (tej tu na
          Ziemii) nie miec tego Kogos, kto moze każdą sprawe załatwic, załagodzić spory..

          4. INGERENCJA
          A mi sie wydaje, że jest to tak, że Bog jest tym, ktory pomaga nam w życiu ( o
          ile tego chcemy)- jako jedyny ten, ktory moze naprawic to co jest zniszczone
          przez grzech. Bo tylko grzech niszczy, i to tylko grzech decharmonizuje swiat
          taki jaki byl stworzony na poczatku. I to tylko on nie pozwala nam na to, co
          pozwala nam byc szczesliwymi. (I tu smialo mozesz mnie obluzgac za odnoszenie
          sie do typowo chrzescijanskiej tezy o grzechu pierworodnym który zniszczył
          świat) - czy Bóg jest w tym momencie marionetką? Raczej lekarzem.
          Kto do czyich usług?
          My mamy kochać Boga, a on nas (tak, to tez Jego zadanie :)I ludzi tez mamy
          kochać. Taka rownowaga musi sie wytworzyc miedzy modlitwą, a działaniem w
          realu. (Miedzy relacja bog-czlowiek, a relacja miłości między ludzmi)
          Tak nawet gdzies pisze w Ewangelii.

          5 Nie jestem w żadnym stopniu nastawiony wrogo czy
          > niechętnie do ludzi, którzy wierzą. Myślę, że w gruncie
          > rzeczy jesteśmy tacy sami. Wszyscy uważamy, że w świecie
          > istnieje jakiś ład i sens. Tylko jedni ten ład nazywają
          > Bogiem, a inni po prostu i dosłownie - porządkiem świata.

          Wierzysz, że istnieje jakis ład na Ziemii? Jakis porządek?
          No i tu sie różnimy. Ja wierze, że panem świata jest szatan.


          6 Uzależnianie wartości ludzi od ich wiary w
          > chrześcijańskiego boga lub nie uważam za tej wiary
          > zaprzeczenie.
          No wlasnie. To tez wynika z tego, ze wierzysz, ze na swiecie jest lad i
          porzadek. Ja wierze, ze go nie ma, totez potrzebuje kogos, kto mi pomoze.
          i po to mi moja wiara (...)

          7 Rozmawiałem kiedyś z wyznawcą religii wschodu (nieważne
          > jakiej). Powiedział mi, że spotyka ludzi, którzy chcą
          > zmienić swoją wiarę (trochę głupio brzmi, ale nie bardzo
          > wiem, jak to lepiej napisać). Potem powiedział, że
          > namawia ich do pozostania tam, gdzie są. Bo nie jest
          > najważniejsze, by pozyskać nową duszę.
          Jest, owszem jest. "Kto sie nie narodzi na nowo nie wejdzie do krlestwa b...."
          "Nawracajcie sie i wierzcie w Ewangelie"
          pisać dalej?
          Caly nowy testament po to powstał, zeby mowic ludziom o nawroceniu, o wejsciu
          w nowe zycie, o tym, ze to koniecznosc. Moglabym Ci znalezc takich cytatow
          tysiące.

          8Najważniejsze
          > jest, by pozostać uczciwym człowiekiem - wobec siebie i
          > innych. A w jakiego boga się wierzy i czy się w ogóle
          > wierzy w jakiegoś - cóż, jednym to jest niezbędne do
          > życia jak powietrze, innym nie...
          Po co piszesz głupoty? Jesteś uczciwym człowiekiem? Nikogo nigdy nie
          skrzywdziłeś? Jak tak, to juz nie jestes uczciwym. Okłamujesz się?

          > Życzę Ci dużo szczęścia - w wierze i poza nią.
          Dzieki. Tobie też.
          • Gość: Sergiusz tym razem krócej IP: 213.17.172.* 03.03.03, 22:41
            1. Myślisz, że liczyć można TYLKO na Boga? To masz smutne życie...
            Dobrze zrozumiałem? Bóg jest od ZAŁATWIANIA różnych spraw? Taki sekretarz???
            2. Nie mam zwyczaju "obluzgiwać" kogokolwiek.
            3. Ja wierzę w ład, a Ty w szatana? Chyba się zamieniliśmy miejscami.
            4. Inaczej pojmujemy uczciwość. Jeśli się kogoś skrzywdzi, to uczciwy człowiek się do tego przyznaje i, jeśli może, stara się tę krzywdę naprawić lub choćby zminimalizować.

            No to dzisiaj króciutko, bo czasu mam malutko...

            S.
            • cal-ineczka Re: tym razem krócej 04.03.03, 12:24
              1.
              Już mówiłam, nie na tym wiara polega, zeby tylko dostawac rozne prezenty od
              Boga, to jest skutek uboczny. Ale na tym, że ciągle się "wzrasta" w miłości
              poprzez Jezusa, który przychodzi i naprawia serce człowieka. I staje się
              lepsze. Samego czynu - tego naprawiania nie widać gołym okiem. Ale widać po
              człowieku, który nagle promienieje radością Bożą, miłością, pokojem...

              4. krzywdy sie nie da zmazać. Stało się i nikt z ludzi nie jest w stanie
              wymazac winy, kare może odcierpieć, chociażby w piekle. Jezus - tylko On
              zmazuje wine.

              3. Tak. Jak ktoś nie wierzy w szatana, w to, że to on jest Panem tego świata,
              to nie może wierzyć w Boga - jako tego kto go wybawia od grzechu.
              Po co miałby Jezus na Ziemie przychodzić?

              5. Ja też nie mam czasu, egzamin czeka, jeszcze nie zaczelam sie uczyć, narazie
            • cal-ineczka Re: tym razem krócej 04.03.03, 12:27
              1.
              Już mówiłam, nie na tym wiara polega, zeby tylko dostawac rozne prezenty od
              Boga, to jest skutek uboczny. Ale na tym, że ciągle się "wzrasta" w miłości
              poprzez Jezusa, który przychodzi i naprawia serce człowieka. I staje się
              lepsze. Samego czynu - tego naprawiania nie widać gołym okiem. Ale widać po
              człowieku, który nagle promienieje radością Bożą, miłością, pokojem...

              4. krzywdy sie nie da zmazać. Stało się i nikt z ludzi nie jest w stanie
              wymazac winy, kare może odcierpieć, chociażby w piekle. Jezus - tylko On
              zmazuje wine.

              3. Tak. Jak ktoś nie wierzy w szatana, w to, że to on jest Panem tego świata,
              to nie może wierzyć w Boga - jako tego kto go wybawia od grzechu.
              Po co miałby Jezus na Ziemie przychodzić?

              5. Ja też nie mam czasu, egzamin czeka, jeszcze nie zaczelam sie uczyć, narazie
              • Gość: Sergiusz jeszcze krócej IP: 213.17.172.* 04.03.03, 13:07
                Ejże, ejże, przecież to Ty napisałaś o "załatwianiu spraw"...

                A więc jak? Zdarzy Ci się zrobić coś, z czego nie jesteś
                specjalnie dumna (mówiąc delikatnie...) i po prostu
                idziesz dalej? Nie robisz nic, tylko czekasz na swoje
                piekło? To dość okrutne podejście do ludzi.

                Nie wierzę ani w szatana, ani w boga. Wszystko gra.
                Przynajmniej tu się zgadzamy.

                Powodzenia na egzaminie! Który to rok i czego, jeśli nie
                tajemnica?

                S.
                • cal-ineczka Czyżbym coś nagmatwała? 04.03.03, 20:00
                  Tak, fajnie mi sie załatwia sprawy wiedząc, że moge liczyć na Tego, który
                  sprawiedliwie potrafi je załatwić.
                  Ale to nie załatwia sprawy popełnianych w życiu błędów - czemu mówisz, że nic
                  nie robie, tylko ide dalej? Ide, jesli Bog mnie od tych wszystkich złych
                  rzeczy wyzwoli. To otwiera mi horyzonty doskonalenia sie w miłości.

                  Zdaje statystyke, ale i tak jej nie zdam. Który rok? Ide teraz własnym tokiem,
                  trudno powiedzieć.
                  • cal-ineczka ha ha 04.03.03, 20:05
                    Dajesz na zgodę? Są ostatki...
                    • Gość: Sergiusz Re: ha ha IP: 213.17.172.* 04.03.03, 22:30
                      Pewnie, co nie znaczy że zmieniam zdanie!.

                      S.
                  • Gość: Sergiusz eee,... króciuteńko IP: 213.17.172.* 04.03.03, 22:20
                    To nie durne wścibstwo, tylko chciałem zamienić kilka
                    normalnych słów. Dzięki za odpowiedź.

                    Nie zdasz, to nie zdasz - ale daj spokój z takim
                    nastawieniem! Optymizm to 3/4 sukcesu. Tym razem naprawdę
                    wiem, co mówię. Nieważne dlaczego, ale powiedzmy... mam
                    sporo doświadczenia.

                    No to do "usłyszenia" PO.

                    :-)

                    S.
                    • cal-ineczka ok, tylko 2 słowa.... 04.03.03, 22:51
                      Wierze Ci. Mi też tak mówią - ci, którzy myślą tj Ty - tak myślą i zawsze
                      zdają! Ja nie. Ja natomiast jestem najlepszą pesymistką chyba na całej
                      mojej uczelni. Wiem, doskonale wiem, że nie zdam, - toteż nie zdaję.
                      - mam dokładnie to co przewiduje.
                      - w tym jestem najlepsza!

                      Nie, nie uraziłeś mnie ani razu,
                      więc może przestańmy wchodzić w sfere jakości postu ;)
                      A jestem na roku 1, 2, i 3.
                      hej
                      • jmx Re: Może to...... 05.03.03, 01:57
                        ......Was pogodzi?

                        "Bóg jest prawdą.
                        Każdy, kto szuka prawdy szuka Boga, choćby o tym nie wiedział".
                        E. Stein

                        P.S. Ja też jestem pesymistką...
                        • Gość: Sergiusz O! IP: 213.17.172.* 05.03.03, 10:09
                          Jak zapewne wiecie, pesymista mówi, że już gorzej być nie może, a optymista - że może...

                          Spiskujecie przeciwko mnie, pesymistki??????

                          Jak mi się jeszcze uda założyć z cal-ineczką jakiś spisek przeciwko Tobie, to będzie nezły spiskowy trójkąt. Wtedy się wszyscy wyposażymy w sztylety i podstępnie pozabijamy sami siebie. A może lepiej podać sobie nawzajem po pucharze cykuty???? Bedzie romantyczniej.
                          ;-)

                          S.
                          • jmx Re: SPROSTOWANIE 05.03.03, 11:59
                            To ja właśnie jestem taką "optymistką"
                            - nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej....

                            Hmm, czy sztylety i cykuta działają na takiego uroczego... interludka? Mam
                            wątpliwości... ;-)))
                            • Gość: Sergiusz Hi! IP: 213.17.172.* 05.03.03, 12:41
                              No i wyszło na Twoje...

                              Działają. Tylko złego licho nie bierze...
                              ;-)))

                              S.
                              • jmx Re: Hmmmm... 06.03.03, 01:30
                                Tylko po co traktować bratnią duszę (ale i jakąkolwiek) sztyletem? Trudno
                                trafić... A po pucharze cykuty to tylko plama na podłodze zostanie...

                                Msz rację - licho złego nie porwie...
                                ;-)
                                • Gość: Sergiusz Małe przypomnienie IP: 213.17.172.* 06.03.03, 09:48
                                  Ależ przecież wczesniej napisałem o trój-spisku!. Spiski
                                  są na ogół po to, by wyrządzić komuś jakąś krzywdę.
                                  Sztylet to tylko jedna z form, stosowana już w
                                  starożytności. Julek C. może to potwierdzić.
                                  ;-)

                                  S.
                                • cal-ineczka To sie nazywa PESYMIZM 06.03.03, 12:39
                                  A ja naprawde jestem pesymistka. Od jakiegos czasu. Wystarczy, ze dostane w
                                  plecy jakims egzaminem. Skutek? Nie mozna tego poprawic w nastepnej sesji,
                                  trzeba czekac rok. I to czekanie.....Tak sie czuje jakbym była w wiezieniu nie
                                  mogac pojsc ani do przodu ani do tylu, zupelny nonsens tylko dlarego, ze tak
                                  sobie ktos regulamin studiow ulozyl.
                                  Ale co jest fajne w tym wszystkim - to, ze jak minie juz ta odsiatka i znow
                                  moge (musze) uczyc sie zaleglosci to nabieram znow takiego optymizmu do życia
                                  ze....choc wiem, ze te przedmioty sa nie do zdania, i ze pewnie nic z tego, to
                                  sama możliwosc walki daje mi taka satysfakcje ze hej!
                                  • Gość: Sergiusz pesymistka? eeee... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 16:02
                                    Z tego co piszesz raczej wnioskuję, że to nie żaden
                                    życiowy pesymizm, tylko zupełnie normalna różnorodność
                                    nastrojów. Czasem euforia, czasem rozpacz.
                                    Nigdy nie zdałaś żadnego egzaminu? To skąd się wzięłaś na
                                    1,2,3 roku???? A więc zdałaś egzaminy "nie do zdania"? No
                                    to znaczy, że jednak były do zdania...
                                    Wiesz, jedną z najważniejszych rzeczy, których się
                                    człowiek uczy na studiach jest... umiejetność zdawania
                                    egzaminów. To duża sztuka, ale spokojnie, przyjdzie.

                                    A co do regulaminów... większość jest durnych. Wydanie
                                    regulaminu to najprostsza metoda "porządkowania"
                                    otaczającego świata. Niestety regulaminy, mające
                                    ujednolicać zachowania całych grup ludzi, zupełnie nie
                                    przewidują jednostek, ich indywidualnych cech i potrzeb.
                                    Mądrzy ludzie stosują regulamin elastycznie, głupi -
                                    ślepo. Niestety, wbrew pozorom, na uczelniach aż sie roi
                                    od tych drugich. Ale są też i ci wspaniali, dla ich
                                    spotkania warto studiować.

                                    Powodzenia, naprawdę szczerze.
                                    To nic, że się różnimy... Postarajmy sie tylko, byśmy,
                                    tak jak napisała jmx, różnili się pięknie, a nie wstrętnie.

                                    S.
                                    • cal-ineczka To jednak trzeba przejsc 06.03.03, 18:49
                                      Chodzi mi o to, że jak sie ma jakas sprawe do zalatwienia, bardzo wazną, a
                                      ciagnie sie ona latami, wpada sie w ogolna niechec do wszystkiego. Niechec
                                      wynikajaca z braku walki. Jak sie jeszcze walczy, zdaje, nie zdaje, to jeszcze
                                      mozna to przetrzymac. A jak ma sie inne sprawy na glowie ktore uniemozliwiaja
                                      walke, lub jesli regulamin na to nie pozwala...kaze czekać i czekac....to jest
                                      dla mnie więzienie. Wlasnie postanowilam z niego wyjsc, dlatego pojde wlasnym
                                      tokiem, czy to legalne czy nie.

                                      A zdawalam wierz mi juz bardzo duzo egzaminow. Zwykle ucze sie w 3 szkolach
                                      jednoczesnie. to takie moje podejscie do zycia - po co wieczorem tracic czas
                                      skoro i tak tylko w nocy sie ucze? - wiec wykorzystywalam czas wiecz. i
                                      weekendy na nauke dziennie, wieczorowo i zaocznie. Juz mi sie tego odechcialo
                                      (tzn mam tych dyplomow zaduzo) totez studiuje na jednym kierunku. To dla mnie
                                      poprostu za mało, i dlatego sobie nie radze ;)
                                      • Gość: Sergiusz No, no! IP: 213.17.172.* 06.03.03, 18:58
                                        No to zwracam honor, już Cię nie będę pouczał.
                                        • cal-ineczka No, no! 06.03.03, 19:12
                                          Poprostu trzeba walczyć.
                                          Najlepiej takim ostrym sztyletem....
    • debestofkropeczka Re: Taka sobie myśl... 21.02.03, 02:02
      j#m napisała:

      > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"?
      >
      > Jak myślicie?...
      Chyba żyjemy, po to by zyć. A co to oznacza? Hmm... pewnie ile ludzi, tyle
      odpowiedzi. Kochać nie każdy ma szanse. To coś ,co zdarza sie niezwykle
      rzadko . Moja teoria miłości opiera się przede wszystkim na fakcie, że jest ona
      wieczna. Nie wyobrażam sobie , iż mogłabym powiedzieć , że kiedyś kogoś
      kochałam. I co teraz? To pojecie nie występuje w czasie przeszłym. Jeżeli
      miałabym takie odczucia,że nagle kogoś przestaje kochać, to zinterpretowałabym
      to dwojako. wariant nr 1- ten ktoś mi na to nie pozwolił, bo np. mnie olał; i
      wariant nr 2 tylko mi się wydawało, że to była miłość. Ludzie! Nie profanujcie
      Miłości, mówiąc ,że to akurat wy byliście tymi szczęściarzami.Mijasz dzisiaj na
      ulicy osobę , którą kiedyś ponoć kochałeś i ... mówisz cześć (albo i nie).Nie
      macie o czym gadać,bo to przeciez było dawno... Hi,hi. Ja żyję. W głebi mojego
      serca mam miejsce dla ludka, który będzie chciał mnie kochać, którego i ja z
      ogromną radością pokocham, ale wiecie co? Jak on mnie nie odnajdzie , to nie
      będę rozczarowana. Jestem świadoma rzadkosci tego ZJAWISKA i nie zadreczam się
      myśla, że umrę nie kochając. Są na świecie wspaniali ludzie , są miejsca ,
      które trzeba zobaczyć , ogrom książek do przeczytania . Fajnie jest dzielić
      te radości z kimś bliskim. Nie zawsze można... Pozdrawiam kochanych,
      kochających , szukanych i szukających.
    • Gość: alicja42 Re: Taka sobie myśl... IP: 217.153.44.* 22.02.03, 11:47
      j#m napisała:

      > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"?
      >
      > Jak myślicie?.."ŚWIAT BEZ MIŁOŚCI JEST MARTWYM ŚWIATEM
      I ZAWSZE PRZYCHODZI GODZINA
      KIEDY CZŁOWIEK ZMĘCZONY BŁAGA
      O TWARZ JAKIEJŚ ISTOTY
      I SERCE OLŚNIONE CZUŁOŚCIĄ"
      ALBERT CAMUS
      • ja_nek Re: Taka sobie myśl... 22.02.03, 13:52
        Calineczko: wielu ateistów skrycie wierzy w jakąś swoją wersję Boga.
        Absolutnych ateistów było i jest niewielu.

        cal-ineczka napisała:
        > Jest sobie takie małżeństwo. Ja jestem inna, on jest inny. Mnie co innego
        boli, jego co innego. On nie jest w stanie mnie zrozumiec, bo mysli swoimi
        kategoriami, ja tez. Kazdy w swoja strone...A Bog jako ten ktory naprawia
        wprowadza jakby harmonie w ich zycie

        Nie obraź się, ale to brzmi jak nauki przedmałżeńskie pełne pobożnych życzeń i
        ładnych słówek. Skoro są wierzący, to wiara w Boga im pomoże, bo mają wspólny
        fundament i wspólne odniesienie do Boga. Ładnie brzmi i nic więcej.
        Nasłuchałem się takich pięknych słówek, a potem patrząc i analizując otoczenie
        klapki z oczu opadają.

        Pozdrawiam
        janek
        • cal-ineczka Re: Taka sobie myśl... 22.02.03, 22:27
          ja_nek:
          No wlasnie, tak myslalam, ze jak ktos z zewnatrz to przeczyta, uzna to za
          wariactwo. Jednak trzeba sprobowac by przypadkiem czegos nie ominac...
          Tak sie sklada, ze nie ma dowodu, ze tak nie jest, natomiast na to, ze Bog
          działa są dowody. I właśnie tym różnimy sie od ateistów.
          Oni nigdy nie znajdą dowodu na to, ze go nie ma...

          Tak. każdu wierzy w Boga, ale to szczescia nie daje - wszyscy bylibysmy
          szczesliwi. Sęk w tym, żeby wierzyć Bogu, a nie w Boga
          - a to jest różnica.
          • Gość: cal-ineczka do jmx IP: *.media4.pl 25.02.03, 00:03
            Ateisci maja takie same pragnienia, potrzeby - nie powiedzialabym.
            Gdyby tak bylo to po co katolikom bylby kosciol, bog?


            >już pisałam: żeby wierzyć trzeba mieć łaskę otrzymaną od Boga. To nie jest
            >ich wina(najczęściej), że nie wierzą.
            ...pewnie, ze nie ich.
            Nikt, nikt by nie odrzucil Boga, gdyby go poznal w pelni. Ktos kiedys
            powiedzial, ze gdyby czlowiekowi dane bylo choc na jeden moment zobaczyc jak
            jest w niebie, to zostawilby wszystko co go ciagnie tu na ziemii, i robilby
            wszystko by byc w niebie.


            >Wiesz, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby czuć się kimś lepszym dlatego, że
            >wierzę w Boga...
            ...wcale nie czuje sie lepsza. Raczej z Nim lepiej mi sie przechodzi przez
            życie.


            >"nie każdy kto powtarza Panie, Panie, wejdzie do
            >Królestwa Bożego").
            ...Ja jednak mysle ze warto sie modlic. "Kto sie modli ten nie grzeszy"
            -wiec chyba raczej wejdzie...

            ...bo po co ma ten Bog ingerowac w czyjes zycie - nie po to by byl jak to
            powiedziales marionetka. Raczej po to by naprawial serce czlowieka, zeby bylo
            coraz lepsze, a, to jest niewidoczne. I masz racje - pewnie, ze nie wystarczy
            modlitwa.
            • jmx Re: do Calineczki 01.03.03, 21:13
              Gość portalu: cal-ineczka napisał(a):

              > Ateisci maja takie same pragnienia, potrzeby - nie powiedzialabym.
              > Gdyby tak bylo to po co katolikom bylby kosciol, bog?
              Miałam na myśli bardziej ogólne potrzeby, nie tylko potrzeby religijne.
              Zresztą, wg mnie mają i takie, tylko zaspokajają je w inny sposób.

              > Nikt, nikt by nie odrzucil Boga, gdyby go poznal w pelni. Ktos kiedys
              > powiedzial, ze gdyby czlowiekowi dane bylo choc na jeden moment zobaczyc jak
              > jest w niebie, to zostawilby wszystko co go ciagnie tu na ziemii, i robilby
              > wszystko by byc w niebie.
              Mi ksiądz kiedyś tłumaczył, że niebo to nie jest konkretne miejsce ale stan
              duszy. I nadal uważam, że do wiary potrzeba łaski Boga, daru Ducha św. Jeśli
              jej nie otrzymasz nie uwierzysz, choćbyś stawała na głowie.
              Żden człowiek nie może poznać Boga w pełni - gdyby tak było sam by był Bogiem.

              > >Wiesz, nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby czuć się kimś lepszym dlatego,
              > że
              > >wierzę w Boga...
              > ...wcale nie czuje sie lepsza. Raczej z Nim lepiej mi sie przechodzi przez
              > życie.
              Hmmmm... Odebrałam Twoje słowa jako coś w rodzaju pychy: jestem lepsza, modlę
              się, może ktoś się nawróci dzięki temu...

              > ...Ja jednak mysle ze warto sie modlic. "Kto sie modli ten nie grzeszy"
              > -wiec chyba raczej wejdzie...
              Nie chciałabym podważać tekstu Ewangelii i słów samego Jezusa :-).
              Ale wydaje mi się, że chodziło w tym fragmencie o jakość modlitwy a nie jej
              ilość.

              > ...bo po co ma ten Bog ingerowac w czyjes zycie - nie po to by byl jak to
              > powiedziales marionetka. Raczej po to by naprawial serce czlowieka, zeby bylo
              > coraz lepsze, a, to jest niewidoczne. I masz racje - pewnie, ze nie wystarczy
              > modlitwa.
              Ja wierzę, że Bóg ingeruje bo wtedy modlitwa nie miałaby wiekszego sensu. Po co
              się modlić skoro to nic nie zmieni? To deiści wierzyli, że rola Pana Boga
              polegała na stworzeniu świata i... na niczym więcej.
              I jeszcze jedno, jeśli jednak Bóg zmienia czyjeś serce (czyli ingeruje) nie
              można powiedzieć, że tego nie widać. Wg mnie najpierw zmienia się wnętrze
              człowieka ("serce") a później powinno się zmienić jego postępowanie.

              P.S. Jak egzamin? Specjalnie nie odpisywałam tak długo :-).
              • cal-ineczka do jmx 03.03.03, 21:11
                jmx >
                > P.S. Jak egzamin? Specjalnie nie odpisywałam tak długo :-).

                Zdałam. Duża sala, pełno ludzi, nagle podchodzi do mnie nauczyciel i zaczyna
                rozwiązywać mi zadania. 1, 2,... pomyslalam, ze musi sie ktos za mnie niezle
                modlic. Wracam do domu - a moja mama- ze modlila sie do tego Szymona z Cyreny,
                który pomagal niesc krzyz Jezusowi - zeby i mi tez kogos tam przyslal :)
                Tego samego dnia spadla z nieba mi dziewczyna, ktora zaoferowala mi że nauczy
                mnie całej statystyki.
                Dobra, bo wyjdzie, że sie chwale...ale fajną mam mamę, nie prawdasz?

                Masz racje z ta łaską. "Łaska Boska jest do zbawienia koniecznie potrzebna".
                Ale to chyba nie jest tak, że Bog sobie wybiera np. tylko niebieskookich 25-
                ciolatków i im właśnie daje łaskę...wszyscy mają chyba równe szanse...
                No oczywiście co innego Ci z Afryki, z buszu, którzy naprawde nie mieli
                możliwości zetknąć się z wiarą chrześcijańską, tzn z Bogiem.
                Wszyscy pozostali - na dobrą sprawe mogą zainteresować sie czym jest ten
                kościół i po co "kto ma uszy niechaj słucha". Tak dużo ludzi dyskutuje miedzy
                soba o ksiezach i ich pieniadzach, a przeciez moga pójść i spytać jak to
                naprawde jest, to, że nie chcą to tylko z zaniedbania wynika.

                Myślę, że wystarczy chcieć - pojsc za Nim. -tzn poznawać Go coraz bardziej -
                im batrdziej sie Go poznaje tym bardziej dostrzega sie tą Jego łaskę. Łaske
                wiary. -Tylko o nia trzeba sie modlic. A i inne dary sie widzi inaczej, (o ile
                są darami) - dla jednych to beda zbiegi okolicznosci, - dla wierzacych to beda
                takie cukierki od P Boga, bardzo jasno widoczne (to sie czuje ze od Niego
                pochodzi) o ile sa wczesniej wymodlone.

                -Modlitwa...mnie jednak na religii uczyli, że trzeba sie modliż rano i
                wieczorem ?

                -mówisz, że ateiści mają te same pragnienia, potrzeby co wierzący więc tak
                samo kochają - oj! niewiem!
                Wierzący człowiek po przyjeciu komunii sw. lub natchniony przez Ducha św.
                staje sie narzedziem, którego Bóg posyła do ludzi - to właśnie Bóg wskazuje mu
                miejsca - gdzie trzeba komus pomóc, gdzie ktoś potrzebuje pomocy - toteż jego
                pragnienia stają się Boskimi pragnieniami, panuje jedność - taka sama jaka
                bedzie w niebie w relacji bog-czlowiek. (Kto tu jest czyja marionetka -
                niebardzo potrafie powiedziec, chyba nikt niczyją, bo panuje jedność)

                -Panie, Panie...nie o taka modlitwe mi chodzi!!!!!!!!!!!!!!
                modlitwa też kojarzy mi sie ze słuchaniem słów Pisma Św, i wdrazaniem ich w
                zycie. Tego nie potrafie robic, totez do nieba mi bardzo daleko :) chyba ;)
                • jmx Re: od jmx 04.03.03, 01:17
                  Gratuluję mamy i zdania egzaminu :-)

                  Wybór Boga. Ja jedna kmyslę, że jest jakiś klucz wybrańców, tych którzy mogą
                  uwierzyć. Ale nie wiem jaki. Niewierzący zainteresować się mogą i nawet
                  interesują ale nie uwierzą z tego powodu, że poczytają katechizm i "Gościa
                  Niedzielnego". Zresztą już do Sergiusza pisałam, że tak naprawdę, wg mnie, nie
                  liczą się deklaracje (choć i one są ważne) ale przede wszystkim czyny. Jak ktoś
                  stara się życ uczciwie, nie raniąc innych to myślę, że nie pozostanie to bez
                  echa, Bóg to "doceni" - tak przynajmnej sądzę. Powiedzmy sobie jedno - wiara i
                  Bóg to nie tylko katolicyzm... A o księżach i pieniądzach nie chcę pisać, bo...
                  to zupełnie inna sprawa.

                  Pamiętasz taką pieśń? "O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś
                  wyrzekły me imię..." - Jak nie wyrzekną nie pójdziesz za Nim...

                  Wiesz, ja Cię trochę nie rozumiem... Najpierw piszesz, że Bóg może
                  się "posługiwać" ateistami i nawet szatanem. Teraz piszesz, że tylko ludzie po
                  komunii, lub natchnieni Duchem Sw. są posyłani do czynienia dobra. Później
                  jeszcze wyznajesz, że wierzysz w szatana, ze on rządzi światem??? Czyżbyś była
                  satanistką?
                  • cal-ineczka do jmx 04.03.03, 12:14
                    Tak, goscia niedzielnego...posłuchaja radia Maryja...a wiec sugerujesz, ze
                    wiara jest zle przekazywana? Może tak! Jesli zle to dlatego, ze nie głosza w
                    imieniu Boga, lecz w imieniu siebie. (Teorie ktore nzaja na pamiec a nie te
                    natchnione)
                    No niewiem, wg mnie...w kazdym razie nie jest najlepiej. Moich wszystkich
                    znajomych, z ktorymi spiewalam w mojej parafii, i innych spotykam zawsze w
                    takim kosciele daleko polozonym. Tam zreszta spotykam sie z wieloma ludzmi,
                    wszyscy mowia ze sa bardzo zadowoleni i ze zerwali z tamtym kosciolem (ksiadz
                    tylko o pieniadzach mowil :)
                    I mysle, ze duzo jest takich kosciolow, niestety....

                    No dobrze, ja tez staram sie zyc uczciwie, ale nie bede sie oklamywac, ze nic
                    zlego nie zrobilam. Zrobie cos zlego i co wtedy? Zyc uczciwie - to jest taka
                    postawa, która ma wg mnie wynikac wlasnie z wiary, tzn z wypelniania w swoim
                    konkretnym zyciu tego co mnie uczą w Pismie św. O ile zaprzestane - wtedy nie
                    stoje w miejscu, lecz zawsze spadam w dół - tzn o ile nie staram sie poznawac
                    Boga - o Tyle zawsze moja uczciwosc, moje wszystkie dobre strony - one zawsze
                    spadaja na wartości. To moze za bardzo teoretycznie napisane...ale to wynika z
                    tego, ze zaczyna w tym momencie brakować Tego, który naprawia ludzkie serca.
                    Nie tyle oczyszcza, ale też naprawia ku dobremu.

                    Czy Bog doceni? Tak, Bog wszystko doceni. Zwłaszcza jesli robi sie cos wbrew
                    sobie, tzn dla nieprzyjaciol. Jesli zyjemy tylko dla tych, ktorzy nas kochaja
                    to nie dostanie sie nic, bo to tylko dbanie o własną skórę. Zreszta wiesz.
                    (stad wyplywa 8 błogosławieństw)

                    No właśnie, co z tym wybraństwem? Jak zaczne wierzyc ze takowi istnieja to
                    czuje sie jak swiadek jehowy - 144 000, i nikt wiecej...
                    wiesz co, mysle, ze to zalezy od naszej postawy, od tego jak zyjemy. A potem
                    jest wybieranie... Bog wybrał Piotra, a Jezus byl przekonany, ze to Jan
                    bedzie.. Bardzo czesto jestem na jakims spotkaniu - a ktos mowi czy nawet
                    prorokuje, ze przyszlismy tu nie z wlasnej woli, tylko dlatego, ze on nas tu
                    przyprowadził. To moze byc prawda. (raczej jest) - ale zalezna od nas. Tak
                    mysle, ze od tego czy tak ogolnie chcemy, czy sie chcemy interesowac tymi
                    Bozymi sprawami, czy niebardzo.
                    A moze od czego innego zalezy.......

                    Bóg posługuje sie ateistami i szatanem...tak!
                    Robi to dwoma sposobami.
                    1. Posługuje sie ludzmi na ktorych zsyla swojego Ducha sw, tzn napelnia ich
                    swoją jakby dobrocią
                    2. Posługuje sie ...i znow - smiesznie to zabrzmi ;)... szatanem.
                    hmm nie czyni zła sam z siebie, ale dopuszcza zło. Odwiązuje szatanowi rece w
                    pewnych sytuacjach, w ktorych widzi, ze to potrzebne komus do zbawienia. (np
                    pozwoli mu na spowodowanie wypadku, zona bedzie umierac w szpitalu, a mąż
                    dajmy na to wieczny pijus w koncu zacznie sie zastanawiac nad swoim zyciem i
                    sie nawroci).
                    W starym testamencie wiele razy Bog pozwalal dzialac szatanowi, ale to nie
                    znaczy, ze On robi cos zlego, nie, to szatan sie do tego rwie.

                    Tak, szatan rzadzi swiatem, tu na ziemi. - o tym jestem przekonana na 100 %
                    Stworzyl swiat i powiedzial do Adama " czyncie sobie Ziemie poddana" dał mu ją
                    by nią rządził człowiek. I człowiek zaczął się rządzić....i tak to wygląda jak
                    wygląda...Po co Bogu rządy nad Ziemią, On już ma - niebo.
                    • jmx Re: nie, nie, nie... 05.03.03, 02:21
                      Nawrócić może tylko Pan Bóg a nie czyjeś słowa, nawet z religijnych mediów.

                      O uczciwym życiu: to uważasz, że dobre, prawe życie mogą mieć tylko wierzący?
                      Ja nie. Każdy kieruje się swym własnym sumieniem. I z tego będzie rozliczany.
                      Niezależnie do tego w co i kogo wierzy. Poza tym, uczciwość jest zawsze
                      uczciwością - nie ma lepszej uczciwości (wierzących) i gorszej (niewierzących).
                      Takie myślenie kojarzy mi się z poprzednią epoką i
                      stwierdzeniami: "sprawiedliwość społeczna" albo "demokracja socjalistyczna"...

                      Wbrew sobie?? Nie sądzę... Chęć pomocy powinna wypływać z potrzeby własnego
                      sumienia. Znasz przypowieść o Samarytaninie? Nie dostrzegam w jego postawie
                      postepowania "wbrew sobie". Po prostu zobaczył potrzebującego i mu pomógł.

                      Zdaje sobię sprawę z tego, że Bóg może posługiwać się wszystkim i wszystkimi,
                      bo to on jest Panem Wszechświata, a nie szatan!!! Szatan został zwyciężony
                      poprzez zmartwychwstanie Jezusa. Poza tym, szatan nie wziął się "z niczego", to
                      zbuntowany anioł, więc można zaryzykować i powiedzieć, że Bóg stworzył i
                      szatana.

                      Myślę, że dla Pana Boga niebo, puste, nie przedstawia sobą większej
                      wartości...
                      • cal-ineczka Tak Tak Tak 05.03.03, 06:34
                        > Nawrócić może tylko Pan Bóg a nie czyjeś słowa, nawet z religijnych mediów.
                        Tak, zgoda!

                        > O uczciwym życiu: to uważasz, że dobre, prawe życie mogą mieć tylko
                        wierzący? .....nie ma lepszej uczciwości (wierzących) i gorszej
                        (niewierzących).>
                        No cóż, uważam, że jednak jest! Mądrość Boża, która jest ponad wszelkie
                        mądrości ludzkie mówi o zupełnie nowych wartościach, o zupełnie nowym
                        pojmowaniu sprawiedliwości Bożej, jako tej lepszej od sprawiedliwości
                        ludzkiej. My nie jesteśmy w stanie nikogo osądzić, ani nikogo potępić bo nie
                        znamy dokładnie tego co dzieje sie w czyims sercu - motywacji, intencji, ludzie
                        zawsze będą skorzy do pochopnych opinii, do szerzenia niesprawdzonych
                        plotek i pomówień, ponieważ z natury jesteśmy źli. Nawet jeśli Chrystus
                        przez łaskę obdarzył nas swoją naturą, ciągle spod kontroli wymyka się
                        stara grzeszna natura i ma tendencję dominować. Bóg - tylko On wie, dlaczego
                        jesteśmy atakowani i co czujemy w związku z jakąś sytuacją - bo tylko On jest
                        w pełni uczciwy. O takiej uczciwosci właśnie mówi księga mądrości.

                        > Wbrew sobie?? Nie sądzę... Chęć pomocy powinna wypływać z potrzeby własnego
                        > sumienia. Znasz przypowieść o Samarytaninie? Nie dostrzegam w jego postawie
                        > postepowania "wbrew sobie". Po prostu zobaczył potrzebującego i mu pomógł.
                        Chodziło mi o to, że ten samarytanin nie ma żadnego interesu w tym, że mu
                        pomaga. I Ci, którzy pomagaja bezinteresownie to są właśnie chrześcijanie, w
                        przeciwnym wypadku do żydów, którzy pomagają zawsze wg zasady coś za coś

                        > Zdaje sobię sprawę z tego, że Bóg może posługiwać się wszystkim i
                        wszystkimi, bo to on jest Panem Wszechświata, a nie szatan!!! Szatan został
                        zwyciężony > poprzez zmartwychwstanie Jezusa. Poza tym, szatan nie wziął
                        się "z niczego", to> zbuntowany anioł, więc można zaryzykować i powiedzieć, że
                        Bóg stworzył i > szatana.

                        Tak, pokonał, chyba jednak nie zaprzeczysz faktu, że jeszcze działa tu na
                        ziemii?
                        Na początku 20 wieku papież pius 12ty słyszał ponoć dyspute miedzy Bogiem a
                        szatanem - kłócili sie o ludzi. Szatan mówi do Boga - Panie Boże, to
                        nieuczciwa gra. Związałeś mi rece i nogi tak, żebym nie mógł ich odwrócić od
                        Ciebie, to dlatego są tacy dobzi i idą za Tobą, tak naprawde niewiele są warci!
                        Na to Bog - w takim razie daje Ci cały wiek 20 - pokaż co potrafisz! - od tego
                        czasu szatan ingeruje w podświadomość ludzką - wpajaja sie w podświadomość
                        różne antyreligijne texty - za pomocą sekt, (narkotyków), muzyki szatanskiej,
                        wróżbiarstwa itd.
                        >
                        > Myślę, że dla Pana Boga niebo, puste, nie przedstawia sobą większej
                        > wartości...

                        No ciekawe. A może jest tam ktoś? W opisach nieba są różności. Różne istoty,
                        herubiny, serafiny (może to anioły, ale wiem, że nie tylko) to chyba gdzieś w
                        apokalipsie pisze, jest ich co nie miara!
                        • Gość: Sergiusz Sprzeciw!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 213.17.172.* 05.03.03, 10:31
                          Chyba niepotrzebnie tu zajrzałem, ale stało się.

                          Stwierdzenie o "żydach, którzy ZAWSZE..." to po prostu potworność!!!!!!!
                          Jak tak można???!!!!!

                          Żeby nie było wątpliwości: nie jestem Żydem. Tak samo sie oburzę, jeśli napiszesz o muzułmanach, czukczach, czy czarnoskórych czarownikach.

                          Ilu Żydów znasz? Na jakiej podstwie stawiasz takie tezy?
                          Powieś sobie na ścianie portret Gomułki, on też nie cierpiał Żydów.

                          Szlag mnie trafia, jak słyszę takie rzeczy, które wygłaszasz.

                          :-((((((((((((((((

                          S.

                          P.S. Mam nadzieję, że słowo "Żydzi" napisane z małej litery to literówka, a nie świadomy wyraz pogardy.

                          S.
                          • jmx Re: Sprzeciw!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.03.03, 12:11
                            O Żydach/żydach: chodzi o ortografię
                            - jeśli mówi się o wyznaniu, piszemy małą literą; np. muzułmanie,
                            chrześcijanie, etc.
                            - jeśli o narodowość - dużą np. Arabowie itp.
                            Jednak wg mnie, z powodu wydźwieku jakie ma to słowo SZCZEGÓLNIE W POLSCE,
                            uważam, że należy pisać dużą literą. Mnie to nic nie kosztuje, nawet jeśli to
                            błąd, a jest oznaką szacunku.

                            A reszta? A reszta jest milczeniem...

                            P.S. Pan Jezus też był Żydem, gdybyś nie wiedziała Calineczko.
                            • Gość: Sergiusz duże i małe literki IP: 213.17.172.* 05.03.03, 13:02
                              Nawet przez chwilę nie pomyslałem, że chodzi o wyznanie, stąd ta uwaga na temat dużych i małych liter. Być może to był mój błąd, jednak niezależnie od tego, o co cal-ineczce chodziło, uważam uczynioną uwagę za oburzającą. Nieczęsto wypowiadam myśli z aż tyloma wykrzyknikami, ale tym razem się we mnie zagotowało i jeszcze wre.

                              Przez chwilę chciałem zrobić tę uwagę na temat Jezusa, ale uznałem, że mi mało wypada.

                              Co do potrzeby szczególnego traktowania tego narodu(?), wyznania(?) w Polsce, podpisuję się obiema rękami.

                              Skąd się w ludziach bierze taka uogólniona niechęć do całych grup ludzi??? Nie mogę tego pojąć.

                              S.

                              • jmx Re: Ho ho ho! 06.03.03, 01:41
                                Ja myslę, że wiem o co Calineczce chodziło - być może literalnie odniosła się
                                do treści przypowieści, nie miała ogółu Żydów/żydów na myśli. To znaczy mam
                                nadzieję, że tak było.

                                Też coś! A czemu niby miałoby Ci nie wypadać? To fakt powszechnie znany.
                                Niektórym nie.

                                Niechęc do grup ludzi... no cóż, o stereotypach już pisaliśmy nie raz i to
                                kilkakrotnie na tym wątku. Tak się zastanawiam, czy chodzi o całe grupy ludzi
                                (jakichkolwiek) czy konkretnie o antysemityzm, który podobno Polacy ssą wraz z
                                mlekiem matki... Aż chciałoby się powiedzieć - błogosławieni karmieni sztucznym
                                pokarmem...
                                • cal-ineczka Re: Ho ho ho! 06.03.03, 04:53
                                  To by była wczorajsza ewangelia. Mt 6, 1-6, 16-18.
                                  Tak, wszystko sie zgadza.....
                                  ... jak obłudnicy czynia w synagogach - tu chodzi o faryzeuszow (zydow)
                                  ...itd - tam jest duzo o zydach.

                                  -------------------------------------------------------------------------------
                                  Ale chwila. Czy ja mówię, że to coś złego postępując wg zasady oko za oko?
                                  No tak, wg mnie to bezsensu. No tak - gardze wiarą Żydowską ale nie miałam
                                  zamiaru tej pogardy tutaj wyrażać ;)Miałam na myśli przedstawienie wyznania
                                  żydowskiego.
                                  Pokrótce przypomnę, iż chodziło o to, czy Bóg doceni nasze wszystkie
                                  starania - odpowiedz brzmi - NIE. Tylko te bezinteresowne. Nowy testament
                                  się kłania. Dla Żydów ciągle jeszcze działają zasady Starego testamentu - 10
                                  przykazań, oko za oko itd. (dla wtajemniczonych wspomne iż Bóg Ojciec
                                  wprowadzał takie zasady - nawet do kary śmierci, gdyż nie było rady na
                                  ludzi, którzy i tak nawzajem sie zabijali). A chrzescijanstwo działa nowymi
                                  zasadami - jedna z tych nowych to wybaczenie. - przez Tego który przychodzi i
                                  oczyszcza ze wszystkiego - i odrazu wybacza. Wybaczenie tylko ludzi nie
                                  wystarczy. - choc to tez jest warunek zbawienia.
                                  -------------------------------------------------------------------------------

                                  > P.S. Pan Jezus też był Żydem, gdybyś nie wiedziała Calineczko.
                                  Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                  Tak, był. Co w związku z tym? O ile zaczal zmieniać nauke Żydowską na nową -
                                  za to został skazany, no przecież :)
                                  -------------------------------------------------------------------------------

                                  Każdy kto szuka Boga szuka prawdy - tak. Problem jednak w Tym, że nikt Go
                                  nie szuka ;) Jak szuka to wzrasta w Jego miłości. Jak to zaniedbuje - to się
                                  łamie.....spada na dno.......!

                                  -------------------------------------------------------------------------------


                                  ...\/
                                  ..('')
                                  <( )>
                                  ,,JL,,
                                  • Gość: Sergiusz ? IP: 213.17.172.* 06.03.03, 11:20
                                    Cal-ineczko, jeśli mnie obrzucisz stertą cytatów i
                                    numerów, to oczywiście zasypiesz. Ale czy naprawdę chodzi
                                    Ci o takie zwycięstwo?

                                    Nie wątpię, że masz świetną orentację w piśmie świętym.

                                    Ale co TY MYŚLISZ???????????????????

                                    S.
                                • Gość: Sergiusz no tak... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 11:11
                                  Polska to bardzo dziwny kraj, w którym jest antysemityzm,
                                  a prawie nie ma Żydów. Więcej w tym chyba pozy,
                                  powtarzania jak papuga tego co się przyjęło, niż
                                  prawdziwych przekonań.

                                  Z mlekiem matki? Tatusiowie nie są pod tym względem gorsi...

                                  Znów oddryfowaliśmy od tematu wątku? Chyba nie. Kochamy
                                  człowieka, kochamy ludzi, żyjemy jako człowiek, żyjemy
                                  jako ludzie. Nie wierzę, by można kochac kogoś,
                                  jednocześnie nienawidząc tysięcy innych.

                                  S.
                                  • cal-ineczka Nie szydze z zydów! 06.03.03, 12:16
                                    Ty nie rozumiesz. Chodziło o nasz wspolny ład tu na Ziemii, w jakiego rzekomo
                                    wy wierzycie - że Pan Bog wszystkie nasze starania docenia. A ja mysle, ze to
                                    zadna sztuka byc poprostu dobrym. To w interesie czlowieka jest byc dobrym dla
                                    kogos, zeby cos pozyskać. I to taka normalka. To cóż za zaplate chcemy jeszcze
                                    otrzymac od Boga ?
                                    Bog raczej docenia te bezinteresownie czynione rzeczy, (no moze interes to
                                    poczucie spokoju, i radosci z tego ze sie komus pomaga)
                                    I o tej bezinteresownej milosci mowi wlasnie chrzescijanstwo w przeciwienstwie
                                    do wiary zydowskiej (No chyba kojarzysz ze zydzi sa najlepsi w interesach?)
                                    • cal-ineczka Kto tu rządzi? 06.03.03, 12:28
                                      Tak, zgadles. To ze nie ma ładu na ziemii - na to tez mam potwierdzenia,
                                      zreszta wiem od jakis paru lat, kazdy sie oburza jak to slyszy
                                      Jestesmy skazeni grzechami, i dlatego, cala ziemia jest jakby owinieta złem.
                                      I Ja wierze w Jezusa jako jedynego kto ten ład wprowadza.
                                      Nie w Boga Ojca - on stworzył świat, wiec myslicie ze jest na nim ład.
                                      My go popsuliśmy, wiec Teraz nie ład Boga Ojca stworzyciela, lecz ład i
                                      porządek Syna Bożego (lekarza ludzkich serc)
                                      - zupełnie nowy porządek.
                                    • Gość: Sergiusz mam nadzieję i ... wierzę Ci. IP: 213.17.172.* 06.03.03, 16:12
                                      Nie zrozumiałem zdania "To w interesie człowieka jest być
                                      dobrym dla kogoś, żeby coś pozyskać". Trochę nie wierzę,
                                      byś chciała powiedzieć, że być dobrym ot tak, po prostu,
                                      to nie interes.

                                      Polacy są podobno nienajgorsi w piciu wódki. Są narody,
                                      które nami za to gardzą. Cieszy Cię to? Uważasz, że to w
                                      porządku? Ja nie. Myślę, że bycie dobrym w interesach to
                                      bardziej pożyteczna cecha, niż alkoholizm.

                                      S.
                                      • cal-ineczka Ekonomia to jeden z bogow w ktorego ludzie wierzą 06.03.03, 18:38
                                        Ja tam nie wierze zeby pieniadze szczescie dawały.

                                        Nienawidze wodki. Nienawidze narodu polskiego za to ze tak pije. Nie moge
                                        pojsc na zadna impreze bo tam rozmawia sie tylko z pijanymi ludzmi. A ja lubie
                                        trzezwosc. Jestem w organizacji propagujacej trzezwosc w Polsce - nasze
                                        zalozenie to nie wypic ani jednego kieliszka dopoki procent pijacych w Polsce
                                        nie spadnie do jakiejs minimalnej liczby. Być moze nigdy to nie nastąpi (...)
                                        • Gość: Sergiusz o pieniądzach i ekonomii IP: 213.17.172.* 06.03.03, 18:55
                                          Bo pieniądze nie są po to, by dawać szczęście. Ci, którym
                                          do szczęścia wystarczają, są... bardzo biedni. Pieniądze
                                          to dobry pomysł służący ułatwieniu wymiany dóbr, to
                                          wszystko. Jako takie są bezwartościowymi papierkami i
                                          metalowymi krążkami.

                                          Naprawdę tak często nienawidzisz? A co kochasz?

                                          Bez morza wódy da się przyjemnie spędzać czas. Jakoś w
                                          moim otoczeniu nie ma z tym problemu. Ale w żadnym
                                          wypadku nie jestem abstynentem i nie mam zamiaru się
                                          "zaprzysięgać", to przesada. Są przeróżne bardzo
                                          sympatyczne w smaku napoje z pewną zawartościa alkoholu
                                          (choćby DOBRE wino) i nie widzę powodu, by sobie ich
                                          odmawiać dla idei (jakkolwiek uznaję i szanuję taką
                                          decyzję). Jest natomiast różnica pomiędzy delektowaniem
                                          się czymś smacznym, a chlaniem "sportowym". To ostatnie
                                          budzi we mnie obrzydzenie.

                                          S.
                                          • cal-ineczka Ekonomia i wóda 06.03.03, 19:09
                                            I wlasnie o to w tym wszystkim chodzi zeby sie nie "delektowac" tymi napojami.
                                            To właśnie takie umiarkowane picie prowadzi do uzaleznienia a nie upijanie sie.

                                            Pieniadze...Ci ktorzy je maja i nie umieja sie nimi dzielic - spadaja na dno.
                                            Nawet mafiozi sprzedajacy narkotyki naiwnym sami w koncu wpadaja w nałóg
                                            (zle kończą)
                                            • Gość: Sergiusz test? IP: 213.17.172.* 06.03.03, 20:03
                                              No to sie spróbuj poupijać tak ze trzy razy w tygodniu -
                                              wtedy zobaczymy, kto to prędzej zostanie nałogowcem...

                                              S.
                                              • cal-ineczka nigdy niewiadomo kiedy sie wpadnie w nałóg 06.03.03, 20:32
                                                Niewazne do jakiego stopnia sie upijesz. o moga byc nawet male łyczki
                                                codziennie - wyjdzie i tak na to samo.
                                                Uzaleznienie - w to sie wpada niewiadomo kiedy, kazdy inaczej, niektorzy
                                                wogole. Ja moge upijac sie cale zycie i nie odczuwac przymusu, inni dla paru
                                                kropel potrafia sprzedac dom.
                                                Pozatym juz wspomnialam- nie pije i nigdy nie bede, wiec na mnie nie da sie
                                                sprawdzić.

                                                Ale doskonale uzależniam sie od interneu! Pisz czesciej, a zaczne cierpieć...
                                                • Gość: Sergiusz Re: nigdy nie wiadomo, kiedy sie wpadnie w nałóg IP: 213.17.172.* 06.03.03, 20:53
                                                  Dobrze, dajmy spokój alkoholowi. Powiedziałem, że szanuję
                                                  Twoją postawę.

                                                  A czy wiesz, że uzależnienie od Internetu jest taką samą
                                                  chorobą, jak inne nałogi? Nie żartuję! Bardzo wiele osób
                                                  się leczy, tylko niewiele się o tym mówi. Dlaczego?
                                                  Pewnie dlatego, że to się mniej widzi. Dramat rozgrywa
                                                  się w domu, w fotelu, za zamkniętymi drzwiami. Nie ma
                                                  krzyków, awantur, bełkotu. Jest kompletne zaniedbanie
                                                  siebie i najbliższych, brak snu, zaburzenia osobowości.

                                                  Człowiek to bardzo skomplikowana konstrukcja, łatwo ją
                                                  naruszyć.

                                                  S.
                                                  • cal-ineczka od Interholiczki 06.03.03, 21:06
                                                    Tak, wiem. Wiem to bardzo doskonale!
                                                    Niewiem czy to kwestia internetu ale to moze byc uzaleznienie od jakiejs osoby.
                                                    W internecie. To jest tak, ze jedna strona bardzo teskni a druga nie ma
                                                    pojecia o co jej chodzi. Mowie poważnie.

                                                    Ponoć uzaleznienie od kogoś jest gorsze od uzależnienia od czegoś...
                                                  • Gość: Sergiusz do Interholiczki IP: 213.17.172.* 06.03.03, 21:56
                                                    Po pierwsze: bardzo sie cieszę, że można choć przez
                                                    chwilę bez kłótni o swiatopogląd...

                                                    Po drugie: które uzależnienie jest gorsze, pewnie się nie
                                                    da jednoznacznie rozstrzygnąć. Oba mogą być straszliwie
                                                    destrukcyjne. Tu nie będę odgrywał roli mądrali, Właśnie
                                                    spadły na mnie nienajlepsze chwile i też muszę trochę ze
                                                    sobą powalczyć. Z rozsądku zabić coś, co było piękne, a
                                                    przestało mieć jakikolwiek sens. Cóż, czasem trzeba
                                                    zdecydowanie odkroić przeszłość, by uratować
                                                    przyszłość... Ale nie mam zamiaru dalej drzeć publicznie
                                                    szat. Tak mi się tylko "ulało". Będzie dobrze.

                                                    Ucz się do tego egzaminu zamiast inter-dyskutować! Bo jak
                                                    wyciągnę pas...

                                                    :-)

                                                    S.

                                                  • cal-ineczka Alleluja ;))) 06.03.03, 22:30
                                                    Uzaleznienie to potworna siła. Pochodzi nie z tego swiata....
                                                    I tylko Bog wyzwala z tego. Niby uzalezniony jest uzaleznionym do konca zycia,
                                                    ale pokladajac ufnosc w Bogu ktory zwycieza zlo mozna trwać w wolności którą
                                                    On przywraca. Chwała Mu za to!

                                                    Ja wiem, czy od razu kroić przeszłość...czasem wystarczy modlitwa i wszystko
                                                    co zlego do kogoś sie czuje tak nagle ustępuje.... i znika
                                                    Wystarczy Mu tylko powiedziec, ze ma sie z czyms problem, i nagle wszystko
                                                    przechodzi, to takie psychologiczne traktowanie Boga co prawda, ale i tak to
                                                    bardzo dużo co On może dla nas zrobić, Chwała Mu za to! Alleluja!!!!!

                                                    Nagle wlewa sens do bezsensu życia... Pan jest Wielki!
                                                    --
                                                    > Z Tobą odeszły anioły
                                                    > Jest noc w ogromnym domu
                                                    > Umierałem i wołałem do nich
                                                    > Nie ma nas, nie ma nas
                                                    >
                                                    > Nie ma nas...
                                                    >
                                                    > Płynie miasto a ja w nim tonę
                                                    > Białe mury upadły i koniec
                                                  • Gość: Sergiusz ... IP: 213.17.172.* 06.03.03, 22:52
                                                    Nie, nie mam dziś siły ani ochoty na teologiczną
                                                    dyskusję. Dziś jestem tylko podeptanym człowiekiem.
                                                    Nie czuję do nikogo złości. Tak by było najprościej,
                                                    popełniłbym zbrodnię w afekcie i sprawa byłaby załatwiona.

                                                    Masz szczęście, widząc dla wszystkiego tak proste
                                                    rozwiązania. Oby Ci się nie przydarzyło coś, co wyjdzie
                                                    poza przyjęty schemat...

                                                    Idę spać, dobranoc.

                                                    S.
                                                  • cal-ineczka Precz z wojną!!!!!!!!!!!!!!!! 06.03.03, 23:07
                                                    Ale masz racje, po co kłócić sie o dogmaty wiary...
                                                    strach, lęk, kłótnie...to od szatana pochodzi.
                                                    Pokój natomiast od Boga ;)))

                                                  • jmx Re: Precz z oświeconą głupotą 07.03.03, 02:20
                                                    Calineczko - wiesz co? Głupia jesteś. A właściwie "głupia". Bo pomimo
                                                    wykształcenia, inteligencji, Ty nie myślisz... Piękne słowa, gładkie regułki,
                                                    cytaty... a co z tego wynika w życiu? Byc może to Twój młody wiek, naiwność
                                                    albo jeszcze coś? Modlitwa jest dobra na wszystko... jasne. Powiedz głodnemu,
                                                    żeby się najadł Pismem Świętym. Oczywiście - "nie samym chlebem żyje syn
                                                    czlowieczy". Napewno wiesz ską ten cytat... Pieniądze szczęścia nie dają. Yhm,
                                                    nie dają. To zadziwiające, że ilekroć to słyszę od kogoś okazuje się on całkiem
                                                    majętnym człowiekiem? Który, dodajmy, nie wygląda na nieszczęśliwego.
                                                    Wykształcenie, dobre wykształcenie, dużo kosztuje w Polsce. Wszystko kosztuje -
                                                    nowa pralka, lodówka, internet, buty, płaszcz... chleb kosztuje. Pieniądze
                                                    szczęścia nie dają. Oczywiście, nie. Dają spokój, bezpieczeństwo, poczucie
                                                    pewności. Ale kto o tym wie? A, jakieś tam szaraczki z dołów i
                                                    inne "odszczepieńce". Takie uduchowione Calineczki to co innego, nie piją,
                                                    modlą się i wpatrzone w niebo depczą wszystko co mają pod nogami.....
                                                  • Gość: Sergiusz Precz z każdą głupotą IP: 213.17.172.* 07.03.03, 14:37
                                                    Dodam jako "ściślak":

                                                    są warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym.

                                                    Nie chodzi mi o pieniądze gromadzone dla samego ich
                                                    posiadania. Chodzi mi o pieniądze zapewniające poczucie
                                                    bezpieczeństwa, pewności jutra, umożliwiające realizację
                                                    swoich planów. Sęk tylko w tym, że obecnie strasznie
                                                    rzadko trafiają się ludzie, którzy potrafią zachować
                                                    równowagę pomiędzy zdobywaniem pieniędzy, a dostrzeganiem
                                                    szczęścia. Więcej, więcej, kariera, nowe stanowiska - to
                                                    się najczęściej nazywa szczęściem. "Miałem szczęście,
                                                    dostałem podwyżkę, awansowałem". Ha, ha - zaśmiał się S
                                                    ponuro...
                                                    Dlaczego ludzie za wszystko proponują zapłatę,
                                                    przeliczoną na pieniądze? Jakież zdziwienie wywołuję, gdy
                                                    np. naprawiwszy jakieś urządzenie, na pytanie "ile?"
                                                    odpowiadam: "uśmiech" albo "dziękuję". Wtedy pada
                                                    odpowiedź: "ale przecież straciłeś swój cenny czas".
                                                    Przecież to, że Ci pomogłem, jest stokroć cenniejsze, niż
                                                    mój cenny czas! Pewnie bym go właśnie stracił na jakieś
                                                    głupoty, a pomagając zasiałem na świecie trochę dobra.
                                                    Może malutkiego, ale przecież każda jego kropelka jest
                                                    bezcenna. To jest strata czasu????

                                                    Widziałaś "Jańcia Wodnika"? Potrząsnął mną wiele lat temu
                                                    i pomógł zachować właściwe proporcje.

                                                    Pewnie jestem fafuła - z mom zawodem mógłbym być lepiej
                                                    sytuowany. Ale po co, jeśli mi więcej nie potrzeba?
                                                    Kosztem czasu? Kosztem przyjacół? Wyjazdów w góry?
                                                    Radości fotografowania? Hawaje latem to nie dla mnie, nie
                                                    lubię. Samochód mam mały, stary, ale jeżdżący. Posiadam
                                                    za to coś niesłychanie cennego: czas. Nie szkoda mi jego
                                                    kawałka, by go rozdać innym. Mogę spokojnie pojechać z
                                                    prędkością 60 km/h na uczelnię, by społecznie wygłosić
                                                    darmowe seminarium albo za 0,00 zł zastąpić kolegę na
                                                    wykładzie.

                                                    Cóż, znowu ujawniłem kawałek swojej dziwacznej filozofii
                                                    życiowej... Wybacz(cie), jeśli gadam za dużo o sobie.


                                                    S.
                                                  • cal-ineczka $$$$$$$$$$$$ 07.03.03, 16:32
                                                    No wlasnie. Dobrze mowisz - w tym rzecz ze bardzo malo jest takich ludzi co
                                                    potrafia pieniadze polaczyc ze szczesciem, wolnym czasem, i wogole malo jest
                                                    tych, ktorzy potrafi nimi dobrze dysponowac. Staraja sie, staraja, ciezko
                                                    pracuja a potem "przezeraja" - tak w skrocie mówiąc

                                                    A moze to ze ludzie nie sa bezinteresowni wynika z tego, ze tak wlasciwie to
                                                    nie sa szczesliwi w zyciu, pracuja tam gdzie nie chca, (o ile wogole)...
                                                    Ja wierze, ze Ci co sa szczesliwi albo inaczej - zadowoleni ze swojego zycia -
                                                    to potrafia pomoc i odczuwac przy tej pomocy satysfakcje.
                                                  • Gość: Sergiusz Re: $$$$$$$$$$$$ IP: 213.17.172.* 07.03.03, 19:47
                                                    Satysfakcję to mam, jak zwalczę opór materii.
                                                    A pomoc bez zapłaty to nie jakaś zideologizowana
                                                    charytatywność, tylko uznanie swojego działania za
                                                    drobnostkę. Jeśli się na czymś znam, to pomoc w tej
                                                    dziedzinie nie jest niczym wielkim. Oczywiście,
                                                    korzystając z cudzej niewiedzy, można wmawiać, że się
                                                    wykonuje czarną magię.
                                                    Ale dla uzupełnienia, żebym nie udawał świętego: jeśli
                                                    wykonuję usługę dla firmy, nie mam skrupułów wziąć za to
                                                    zapłatę. Tyle.

                                                    S.
                                                  • jmx Re: Precz ze starymi.... 11.03.03, 01:20
                                                    .....samochodami!!! Takie samochody na p o l s k i c h drogach to śmierć!!
                                                    Samochód ma być jeżdżący, sprawny i bezpieczny. A czy się tam nazywa Rover,
                                                    Mercedes, Volvo czy jeszcze inaczej to jest sprawa naprawdę drugorzędna.
                                                    Pomyśl o tym. Koniecznie!
                                                    ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz nie jest aż tak źle... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 09:14
                                                    Nie, nie, to nie jakiś niebezpieczny rupieć. Po prostu
                                                    nie zmieniam co dwa lata, jak rękawiczki, i nie muszę
                                                    mieć najnowszego cudu techniki. To wariactwo - harować,
                                                    harować, harować - w dodatku najczęściej bez przyjemności
                                                    - żeby sobie kupić nowy samochód. Świat oszlał...

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka @ 07.03.03, 16:20
                                                    Ja nie myśle?
                                                    Chyba Ty nie myślisz!
                                                    Ubzdurałaś sobie że w sumie to jesteś dobra i nic złego nie robisz, I to sobie
                                                    nazwałaś jakimś porządkiem czy ładem świata w którego niejakomo wierzysz.

                                                    Ja wierze ze swiat jest jednak grzeszny, toteż dlatego twierdze ze szatan nim
                                                    rzadzi. Zreszta jak w niegio niewierzysz nazwij go sobie jak chcesz.

                                                    W kazdym razie w swiecie w którym zyje - no sory ale to ja rzadze swoim zyciem
                                                    i to ja podejmuje decyzje. I nie pozwole zeby mi sie ktokolwiek do niego
                                                    wtryniał. Zadne zasady z tego swiata, zadne przez siebie wymyslone.

                                                    Nie podoba Ci sie powiedzenie ze szatan rzadzi swiatem bo co- bo to za ogolnie
                                                    i regułka? Ok niech na tym strace - Moim życiem kieruje szatan. Pasuje Ci?

                                                    Sypie regulkami? Oj gdybym ja Ci posypala regulkami........
                                                    Ale nawet gdyby tak było. No coz, nie zamierzam zmieniac niczego co juz
                                                    zostalo ustalone przez Najwyzszego.
                                                    Po co mam budować własne zasady, własne wartości życia, - w ten sposob zbuduje
                                                    własną jednoosobową sekte - wybierając z chrzescijanstwa tylko to co pojmuje i
                                                    rozumiem, a odrzucajac to co mi nie pasuje.

                                                    Tak, teraz nie ma juz 100-procentowych chrzescijan - bo wiekszosc z nich tj
                                                    Ty - dopasowywuje wiare do siebie.

                                                    A ja raczej mam zyc wg jego prawa a nie On wg mojego nie prawdasz?
                                                  • jmx Re: @ 08.03.03, 03:25
                                                    cal-ineczka napisała:

                                                    > Ja nie myśle?
                                                    > Chyba Ty nie myślisz!
                                                    Czasem się to zdarza, nie będę się upierać, że nie ;-))

                                                    > Ubzdurałaś sobie że w sumie to jesteś dobra i nic złego nie robisz, I to
                                                    sobie
                                                    > nazwałaś jakimś porządkiem czy ładem świata w którego niejakomo wierzysz.
                                                    ?????? a gdzie ja coś takiego napisałam ŻE NIC ZŁEGO NIE ROBIĘ? Może inaczej -
                                                    staram się być dobra i staram się nie czynić zła. Ale chyba każdy tak robi. To
                                                    ja jestem odpowiedzialna za swoje życie przed Bogiem i ludźmi. Mam poglądy
                                                    takie jakie mam i to Bóg mnie będzie sądził a nie Ty czy jakiś ksiądz.

                                                    > Ja wierze ze swiat jest jednak grzeszny, toteż dlatego twierdze ze szatan nim
                                                    > rzadzi. Zreszta jak w niegio niewierzysz nazwij go sobie jak chcesz.
                                                    Świat sam w sobie nie jest "grzeszny" - to ludzie grzeszą...

                                                    > W kazdym razie w swiecie w którym zyje - no sory ale to ja rzadze swoim
                                                    zyciem
                                                    > i to ja podejmuje decyzje. I nie pozwole zeby mi sie ktokolwiek do niego
                                                    > wtryniał. Zadne zasady z tego swiata, zadne przez siebie wymyslone.
                                                    No nareszcie - i to mi się podoba! "Módl się tak jakby wszystko zależało od
                                                    modlitwy, żyj tak jakby wszystko zależało od ciebie" - tu wyjaśnienie (jakby
                                                    co): trzeba postępować jak najlepiej się potrafi, bez oglądania się na pomoc
                                                    Bożą czy jakąkolwiek inną. Każdy jest sam odpowiedzialny za swoje życie.

                                                    > Nie podoba Ci sie powiedzenie ze szatan rzadzi swiatem bo co- bo to za
                                                    ogolnie
                                                    > i regułka? Ok niech na tym strace - Moim życiem kieruje szatan. Pasuje Ci?
                                                    A coś Ty się tego szatana tak uczepiła?? Miałam na myśli ogólny wydźwięk Twoich
                                                    listów, odpowiedzi - o alkoholu, pieniądzach etc.; nie dyskutuje się bez
                                                    odniesienia do wcześniejszych wypowiedzi, przynajmniej ja tak nie potrafię. Nie
                                                    komentuję tylko ostatniego zdania, patrzę (staram się) bardziej ogólnie.
                                                    I spójrz na zdanie powyżej, które napisałaś...

                                                    > Sypie regulkami? Oj gdybym ja Ci posypala regulkami........
                                                    No właśnie - co z tego wynika,że posypałabyś regułkami? Co z tego wynika dla
                                                    ludzi, których znasz i nie znasz? Regułki nie będą żyły za Ciebie.

                                                    > Ale nawet gdyby tak było. No coz, nie zamierzam zmieniac niczego co juz
                                                    > zostalo ustalone przez Najwyzszego.
                                                    Jesteś bardzo łaskawa dla Najwyższego. W credo jest napisane "Wierzę w Boga
                                                    Ojca Wszechmogącego..." Tam nie ma słowa o szatanie! Ktoś zapomniał dopisać czy
                                                    jak? [przepraszam z góry za złośliwość, nie mogłam się powstrzymać]

                                                    > Po co mam budować własne zasady, własne wartości życia, - w ten sposob
                                                    zbuduje
                                                    > własną jednoosobową sekte - wybierając z chrzescijanstwa tylko to co pojmuje
                                                    i
                                                    > rozumiem, a odrzucajac to co mi nie pasuje.
                                                    Ksiądz Tischner kiedyś powiedział "W Polsce jest zbyt dużo katolików a zbyt
                                                    mało chrześcijan...". A tak w ogóle to ja przecież nie dyskutuję z
                                                    chrześcijaństwem tylko OSOBIŚCIE z Tobą. I TWOJE podejście mi nie za bardzo
                                                    pasuje. I piszę o tym otwarcie. Chyba, że uważasz, że masz monopol na
                                                    interpretację Pisma Świętego i chrześcijaństwa...

                                                    > Tak, teraz nie ma juz 100-procentowych chrzescijan - bo wiekszosc z nich tj
                                                    > Ty - dopasowywuje wiare do siebie.
                                                    Nieprawda - Ty nią Jesteś. Ty nic nie dopasowujesz. Bierzesz papkę jaką Ci
                                                    podają i wierzysz w nią, bez własnej refleksji. Niestety tak to widzę. Spróbuj
                                                    czasem wziąść ewangelię i tak normalnie poczytać - bez "klucza partyjnego",
                                                    ups - bez klucza katolickiego. Z lektury Ewangelii wyłania się czasem zupełnie
                                                    inny obraz Pana Jezusa i chrześcijaństwa niż to podają katoliccy księża....
                                                    dodam niektórzy, bo dzięki Bogu - nie wszyscy są jednakowi.
                                                    I nie wiem skąd Ci się wzięło, że jestem większością chrześcijan? Mówię tylko i
                                                    wyłącznie w swoim imieniu.

                                                    > A ja raczej mam zyc wg jego prawa a nie On wg mojego nie prawdasz?
                                                    W Ewangelii - niestety nie wiem dokładnie, w którym miejscu - jest napisane (to
                                                    słowa Jezusa): "To prawo jest dla ludzi a nie ludzie dla prawa..."
                                                    Literalne przestrzeganie słów może być czasami odwrotne w skutkach - to znaczy
                                                    rodzi więcej szkody niz pożytku. Wyobraźmy sobie taką sytuację - jest np.
                                                    Wielki Piątek albo Środa Popielcowa, post ścisły - ilościowy i jakościowy.
                                                    Przypuścmy, że osoba, głęboko wierząca przestrzega tego, bo tak nakazuje
                                                    przykazanie. Jest to np. kierowca, mało je cały dzień, musi ciężko pracować,
                                                    jest głodny, słabnie za kierownicą, powoduje wypadek. Czy on grzeszy bardziej
                                                    jedząc niż nie jedząc? Sama sobie odpowiedz.
                                                    Niestety(?) mam do życia podejście zdroworozsądkowe i nic na to nie poradzę.
                                                    Nie jestem ortodoksyjna i staram się być tolerancyjna - na tyle na ile
                                                    potrafię. Ale źle znoszę, hm, pewną hermetyczność myślenia. O takich ludziach
                                                    zwykło się mówić, że są bardziej papiescy od papieża...

                                                    ===========
                                                    Mogłaś czuć się urażona tym co napisałam w poprzednim poście, z tonu Twej
                                                    wypowiedzi wnioskuję, że tak było. Ja pisząc swój poprzedni post byłam....
                                                    bardzo zdenerwowana. Być może jest on zbyt emocjonalny. Ale ja jestem tylko
                                                    człowiekiem i moja cierplwość i wytrzymałość też ma jakieś granice.
                                                    Piszesz, że nie można budować swoich zasad. Wg mnie jest przeciwnie - każdy z
                                                    nas będzie sądzony podług swego sumienia i uczynków. I właśnie zasad - ale nie
                                                    tych, które wyznaje, albo mówi, że wyznaje, ale podług tego co robi. Jeśli
                                                    jedno się z drugim kłóci...
                                                    Kiedyś, gdy byłam młodsza, podobnie patrzyłam na sprawy Boga i religii. Ale z
                                                    wiekiem człowiek dojrzewa. Zmienia się. Buduje się jego światopogląd. Własny.
                                                    Wszystko co do nas dociera należy w moim przekonaniu przefiltrować przez
                                                    siebie, swoje serce/sumienie. A jeśli jest inaczej to tak naprawdę
                                                    takie "regułki" nie mają znaczenia - bo one nie wypływają tak naprawdę z
                                                    Ciebie, z Twego wnętrza. Ja wierzę, że tak jest. A jak jest naprawdę to się o
                                                    tym przekonamy wszyscy po śmierci.

                                                    Dobranoc (i znowu się nie wyśpię... ;-()
                                                    jmx
                                                  • cal-ineczka No co Ty....... 08.03.03, 06:22
                                                    Chyba trzeba sie wrocic i wyjasnic co dlaczego napisalam,
                                                    powiedziec, jaki to ma zwiazek z tematem jak to sie tu rozgalezia....

                                                    Ty chyba za wrażliwa jestes. Nie wiedziałam że Cie urażam moimi wypowiedziami,
                                                    gdybym wiedziała w życiu bym Ci nie odpowiadała. Niewiem czym sie tak
                                                    przejelas.
                                                    W zasadzie zgadzamy sie we wszystkim, mamy identyczne poglady, różnimy sie
                                                    tylko w jakiśtam detalach ktore uważam za mało istotne. mało ludzi ma taka
                                                    wiare jak Ty.
                                                    A tak pozatym to polubiłam Cie. Jestes fajna osoba, i powiedzialabym ze wrecz
                                                    nie pasujesz tutaj (bo to smutne forum). Takie miałam o Tobie zdanie.
                                                    (Ach, coz za wyznanie...;)
                                                    Widzisz, ja nie dostrzegam ze Cie ranie, Ty pewnie tez.
                                                    Nie chce mi sie Tobie odpisywać.
                                                  • jmx Calineczko!!! :-))) 11.03.03, 01:08
                                                    Wkurzyłam sie i tyle. Przepraszam. Nie mam zbyt wiele cierpliwości, czasami mi
                                                    jej zaczyna brakować i to był właśnie taki moment.
                                                    Dziękuję za miłe słowa i nawzajem - to znaczy myślę podobnie o Tobie :-).

                                                    Może, razem z Sergiuszem, założymy jakieś stowarzyszenie niepasujących do tego
                                                    forum? On odszczepieniec, ja wesoła, Ty... a, sama wiesz najlepiej ;-). We
                                                    trójkę będzie łatwiej oddrętwić Romanticę. Ich Troje - to jest myśl! Może
                                                    pojedziemy do Rygi?!
                                                  • Gość: Sergiusz Calineczko!!! Wzywamy Cię! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 10:22
                                                    Wprawdzie "do Calineczki" było, ale jakby nie było, czuję
                                                    się po trosze stroną.

                                                    A więc: mam nadzieję, że wbrew zapowiedziom, Cal-ineczka
                                                    jeszcze tu zajrzy i przeczyta. Pomysł założenia
                                                    "stowarzyszenia trzech odmieńców" bardzo mi przypadł do
                                                    gustu. Tylko protestuję - jestem WESOŁYM odszczepieńcem ;-).

                                                    Może jednak nie Ich Troje? Źle się kojarzy. Proponuję Ich
                                                    Truje albo po prostu - Oni Trują.

                                                    No to kiedy jedziemy do Rygi? Pomysł przedni, "obśmiałem
                                                    się jak norka".

                                                    Zastanawiam się tylko, ile osób, po przeczytaniu tych
                                                    naszych pogaduch, będzie tam wcześniej...

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka Coż. Rozkaz to rozkaz! 11.03.03, 10:45
                                                    Wlasnie znalazlam najlepsze wyjscie do nie czytania tego ze ktos sie czegos
                                                    czepia: Wchodzi sie w moje forum, (musi byc tam ten watek), i ustawia sie
                                                    posty od najmlodszego, a nie w formie drzewka.
                                                    Wogole niewiadomo o co chodzi..;)
                                                    WIem tylko tyle, ze ktos cos nowego napisal, ale poco..i do kogo... ;))))
                                                    (niewazne). Wazne, zeby miło było ;))))

                                                    Ja widze ze jeszcze quickly bardzo sie stara, zeby rozkrecic wszystkie swoje
                                                    fanki, mysle, ze zakwalifikowal sie do naszej "Trojki" ;)))
                                                    W koncu "ich troje" tez sie juz rozrasta ;)))

                                                    Trucie..tak. "Trucie i s-ka" ;))
                                                    Myslalam o J&Q&C&S, ja wiem,
                                                    ale wszystkie propozycje musza zostac rozstrzygniete ;))
                                                  • messja Re: Precz z oświeconą głupotą - twoja jmx? 07.03.03, 20:26
                                                    jmx napisała:

                                                    > Calineczko - wiesz co? Głupia jesteś. A właściwie "głupia". Bo pomimo
                                                    > wykształcenia, inteligencji, Ty nie myślisz... Piękne słowa, gładkie regułki,
                                                    > cytaty... a co z tego wynika w życiu? Byc może to Twój młody wiek, naiwność
                                                    > albo jeszcze coś? Modlitwa jest dobra na wszystko... jasne. Powiedz głodnemu,
                                                    > żeby się najadł Pismem Świętym. Oczywiście - "nie samym chlebem żyje syn
                                                    > czlowieczy". Napewno wiesz ską ten cytat... Pieniądze szczęścia nie dają.
                                                    Yhm,
                                                    > nie dają. To zadziwiające, że ilekroć to słyszę od kogoś okazuje się on
                                                    całkiem
                                                    >
                                                    > majętnym człowiekiem? Który, dodajmy, nie wygląda na nieszczęśliwego.
                                                    > Wykształcenie, dobre wykształcenie, dużo kosztuje w Polsce. Wszystko
                                                    kosztuje -
                                                    >
                                                    > nowa pralka, lodówka, internet, buty, płaszcz... chleb kosztuje. Pieniądze
                                                    > szczęścia nie dają. Oczywiście, nie. Dają spokój, bezpieczeństwo, poczucie
                                                    > pewności. Ale kto o tym wie? A, jakieś tam szaraczki z dołów i
                                                    > inne "odszczepieńce". Takie uduchowione Calineczki to co innego, nie piją,
                                                    > modlą się i wpatrzone w niebo depczą wszystko co mają pod nogami.....
                                                    >

                                                    nie zauwazylam zeby calineczka kogokolwiek probowala zdeptac, a przeczytalam
                                                    wszystkie jej wypowiedzi na tym watku.
                                                    bronila tylko swoich przekonan i swojej wiary z calym entuzjazmem i zapalem na
                                                    jaki mogla sie zdobyc.
                                                    nie widze w tym nic zlego, nawet jej wypowiedzi o Zydach odnosily sie raczej do
                                                    dogmatow wiary, zagadnien filozoficznych niz wywodzily sie z nietolerancji i
                                                    uprzedzen, jak to niektorzy mylnie interpretowali.
                                                    natomiast twoj atak ad persona jest calkowicie nie na miejscu i bardzo zle
                                                    swiadczy o tobie i twoich umiejetnoscia w podejmowaniu dyskusji.
                                                    nie wolno nikogo nazwyac glupcem, tylko dlatego, ze inacej pojmuje role
                                                    pieniadza i modlitwy w swoim zyciu.
                                                    przemawia przez ciebie zazdrosc i zlosliwosc.

                                                    dodam tylko, ze swiatopoglad calineczki jest mi najzupelniej obcy i mam
                                                    zupelnie inne podejscie do wiary i boga niz calineczka.
                                                  • jmx Re: do Messji 08.03.03, 02:07
                                                    Messjo - to Ty czytasz mój wątek??! Och, gdybyś wiedziała, jaką tym sprawiłaś
                                                    mi przyjemność to nie odzywałabyś się tutaj chyba :-). Szkoda jednak, że nie
                                                    zechciałaś się wypowiedzieć na główne pytanie zawarte w pierwszym poście.

                                                    Niestety, moja głupota nie jest oświecona, ubolewam nad tym; nawet nie wiesz
                                                    jak bardzo. Aha i jeszcze jedno - ja przemawiam zawsze w swoim imieniu. A nie
                                                    zazdrości czy złośliwości. A to, że Ty czegoś nie dostrzegłaś, nie znaczy, że
                                                    inni tego nie widzą. Mam prawo do własnej interpretacji słów ludzi, którzy się
                                                    tu wypowiadają.
                                                  • cal-ineczka Re: do J& #35 m 08.03.03, 03:10
                                                    > Mam prawo do własnej interpretacji słów ludzi, którzy się
                                                    > tu wypowiadają.

                                                    Oj nie wiem, czy masz prawo. Obawiam sie, że tu jednak prawo będzie po mojej
                                                    stronie.....
                                                  • messja do wszystkich 08.03.03, 06:57
                                                    jmx napisała:

                                                    > Messjo - to Ty czytasz mój wątek??! Och, gdybyś wiedziała, jaką tym sprawiłaś
                                                    > mi przyjemność to nie odzywałabyś się tutaj chyba :-). Szkoda jednak, że nie
                                                    > zechciałaś się wypowiedzieć na główne pytanie zawarte w pierwszym poście.

                                                    dostrzegam zlosliwosc, ale nie bede reagowac w ten sam sposob, wystarczy, ze ty
                                                    jestes nieprzyjemna na wlasnym watku.
                                                    jesli chodzi o pytanie w pierwszym poscie - to wasza rozmowa dawno odbiegla od
                                                    tego tematu, wiadocznie zostal dla ciebie wyczerpany juz. wypowiedzialam sie
                                                    wiec w zwiazku z tematem jaki ty ostanio poruszylas: "oswiecona glupota"


                                                    > Niestety, moja głupota nie jest oświecona, ubolewam nad tym; nawet nie wiesz
                                                    > jak bardzo. Aha i jeszcze jedno - ja przemawiam zawsze w swoim imieniu. A nie
                                                    > zazdrości czy złośliwości. A to, że Ty czegoś nie dostrzegłaś, nie znaczy, że
                                                    > inni tego nie widzą. Mam prawo do własnej interpretacji słów ludzi, którzy
                                                    się
                                                    > tu wypowiadają.

                                                    mylisz sie - nie masz prawa do obrazania ludzi i do atakowania ich tylko
                                                    dlatego, ze potrafia prowadzic interesujaca i sympatyczna dyskusje np. z
                                                    facetem, ktorym i ty sie zaintereswoalas.
                                                    jesli nie potrafisz swojej zlosliwosci i zazdrosci ukrywac, to powinnas sie
                                                    wstrymac od wypowiedzi.
                                                    bo sama sobie w ten sposob szkodzisz.
                                                  • Gość: Sergiusz do m... IP: 213.17.172.* 08.03.03, 10:00
                                                    Czyście wszyscy poszaleli??? Mało wam awantur w realnym
                                                    świecie?

                                                    Jeśli ten "facet" to ja, to prostuję: z cal-ineczką się
                                                    interesująco sprzeczam. Interesującą dyskusję
                                                    prowadzę(iłem?) z jmx. Mam nadzieję, że Twoje "wejście
                                                    smoka" w cudzą kłótnię jej nie przerwało, bo jeśli tak -
                                                    to Cię nie lubię...

                                                    :-)

                                                    S.


                                                    A swoją drogą, to po historii z sunrise1 miałem zamiar
                                                    się wynieść, gdzie pieprz rośnie. Pierwszy raz w życiu
                                                    zostałem publicznie oczerniony.

                                                    S.
                                                  • cal-ineczka Miło było Cie poznać 08.03.03, 11:30
                                                    Nie Sergiusz. Messja jest w porzadku, zawdzieczam jej staniecie w mojej
                                                    obronie. Wbrew temu co myslisz bardzo mnie dotknął jeden wątek.
                                                    Przy okazji doszlam do wniosku, ze z dziewczynami nie ma sie co kłócić,
                                                    wszystko biora na serio, kiedy mi sprawia to frajde. A po co kogoś ranić?

                                                    W każdym razie z Tobą sprzeczki to była dla mnie wielka przyjemność.
                                                    Moze spotkamy sie jeszcze na innym watku. Na romantica nie wchodze, wiec jak
                                                    narazie moj jedyny tutejszy dom to wyszukiwarka z wpisem cal-ineczka ;)
                                                  • messja do s.... 08.03.03, 17:40
                                                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                    > Czyście wszyscy poszaleli??? Mało wam awantur w realnym
                                                    > świecie?

                                                    "my"? juz minely te czasy, kiedy do jednostki zwracano sie per "wy". moze
                                                    jestes przyzwyczajony do tej terminologi, ale ja wole jednak, kiedy ktos sie do
                                                    mnie zwraca, w nieco bardziej konwencjonalny sposob:)

                                                    > Jeśli ten "facet" to ja, to prostuję: z cal-ineczką się
                                                    > interesująco sprzeczam.

                                                    nie widze niczego, co nalezaloby sprostowac. jak widac (w twoim wypadku) mozna
                                                    prowadzic wszelkiego rodzaju dialog (sprzeczke, dyskusje, wymiane zdan itp.
                                                    itd) nie uwlaczajac nikomu, oceniajac wypowiedzi i poglady, nie uciekajac sie
                                                    do obrazliwych epitetow by "wzmocnic" argumenty.

                                                    Mam nadzieję, że Twoje "wejście
                                                    > smoka" w cudzą kłótnię jej nie przerwało, bo jeśli tak -
                                                    > to Cię nie lubię...
                                                    >

                                                    jesli dla ciebie okreslenie "smok" to synonim osoby, ktora nie lubi sie
                                                    bezczynnie przygladac, kiedy ktos kopie niewinnego, to czuje sie zaszczycona.
                                                    jesli natomiast probowales mnie w ten sposob urazic, to nie stawaia cie do
                                                    wyzej jednak od jmx.
                                                    moze cie to zaskoczy, ale moja wypowiedz nie miala na celu pozyskania sobie
                                                    twojej sympati, wiec grozba, ze mnie "nie lubisz" nie robi na mnie
                                                    spodziewanego wrazenia:)
                                                    poza tym przeoczyles fakt, ze twoja "klotnia" zostala przerwana jeszcze zanim
                                                    sie tu pojawilam i to przez jmx, ktora posunela sie do personalnego ataku,
                                                    lamiac w ten sposob reguly kulturalnej wymiany zdan.
                                                  • Gość: Sergiusz messjo, spokojniej IP: 213.17.172.* 08.03.03, 22:33
                                                    Napisałem "wy" do wszystkich kłócących się. Przepraszam,
                                                    jeśli to odebrałaś jako obrazę.
                                                    Ja sprzeczkę od rozmowy odróżniam, choć obie mogą być
                                                    ciekawe i wartościowe.
                                                    "wejście smoka" traktuj jako określenie Twojej gwałtownej
                                                    reakcji, nic więcej. To nie była ocena.
                                                    Szkoda, że nie chcesz pozyskiwać mojej sympatii, byłoby
                                                    mi miło. Uwagę o nielubieniu zrobiłem żartobliwie. Jeśli
                                                    wyszło inaczej, przepraszam.
                                                    Na koniec: przeczytaj uważnie, chodziło mi o przerwanie
                                                    rozmowy z jmx.

                                                    Strasznie tutaj ostatnio dużo agresji...

                                                    S.
                                                  • messja sprostowanie 08.03.03, 22:56
                                                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                    > "wejście smoka" traktuj jako określenie Twojej gwałtownej
                                                    > reakcji, nic więcej.

                                                    moja reakcja nie byla w zadnym wypadku gwaltowna. wrecz przeciwnie. radze
                                                    uwazniej czytac.

                                                    To nie była ocena.
                                                    > Szkoda, że nie chcesz pozyskiwać mojej sympatii, byłoby
                                                    > mi miło.

                                                    nie napisalam, ze "nie chce pozyskiwac twojej sympatii", napisalam, ze jej
                                                    pozyskiwanie nie jest moim celem. roznica dosc istotna - znowu radze uwazniej
                                                    czytac.

                                                    Uwagę o nielubieniu zrobiłem żartobliwie. Jeśli
                                                    > wyszło inaczej, przepraszam.
                                                    > Na koniec: przeczytaj uważnie, chodziło mi o przerwanie
                                                    > rozmowy z jmx.

                                                    skoro sam zauwazyles, ze to nie ja wywolalam te klotnie, to zarzut "przerwania
                                                    rozmowy z jmx" tym bardziej wydaje mi sie absurdalny.

                                                    >
                                                    > Strasznie tutaj ostatnio dużo agresji...


                                                    jesli to jakas aluzja wobec mojego zachowania - to pudlo.
                                                    nie ja tu wypisuje obrazliwe epitety i sformulowania.
                                                  • Gość: cal-ineczka Sprawa nr 1: IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 09.03.03, 14:28
                                                    Wysoki Sądzie:
                                                    Za publiczne zniesławienie przez panią X proponuję skromną sumę 999 000,99 zl
                                                    kaucji i 2 lata odsiatki (swietlne).

                                                    Za świadka powołuję Wlasciciela tej stronki Lwa Rywina z nadzieja iż podpłaci
                                                    w przypadku niepowodzenia tej sprawy.
                                                  • cal-ineczka Taka sobie mysl.... 11.03.03, 12:41
                                                    Gdyby nie odrobina szaleństwa, życie nie miałoby sensu..

                                                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):
                                                    > Czyście wszyscy poszaleli??? Mało wam awantur w realnym
                                                    > świecie?
                                                  • Gość: Sergiusz Re: Taka sobie mysl.... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:40
                                                    Ja Cię nie poznaję...

                                                    :-)

                                                    MS.
                                                  • Gość: cal-ineczka Re: Taka sobie mysl.... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.03.03, 22:20
                                                    No jak to..nie?
                                                    Czy to nie z Toba jechalam ostatnio w wagonie z kafejką?
                                                    Tak zesmy sie zgadali o ateizmie ze policja musiala przyjezdzac..
                                                    a i ona nie mogla sprostac naszej kłótni!

                                                    Jak tam Twoje podbite oko?
                                                    Jak sie zagoi to mow! Pogadamy jeszcze...
                                                  • jmx Re: Taka sobie mysl.... 12.03.03, 02:23
                                                    A mnie to zawsze najfajniejsze rzeczy omijają... Chlip!
                                                    ;-)
                                                  • cal-ineczka Re: Taka sobie mysl.... 12.03.03, 07:40
                                                    jmx ! No nie mow, ze Ty mnie tez nie pamietasz!
                                                    -przyrownanie wiary zydowskiej z faszyzmem,
                                                    -zbawienie ze wzrastaniem w milosci rowniez przez ateistow,
                                                    -osadzenie mnie o to, ze czuje sie lepsza
                                                    -spor o ingerencje Boga w zycie czlowieka
                                                    -spor o modlitwe (do tej poty nie wiem o co chodzilo)
                                                    -spor o swiat - kto nim w koncu rzadzi...

                                                    To nie z Toba rozmawialam w tym samym przedziale co byl Sergiusz?
                                                    Ps Swoja droga, nie musialas tyle razy uciekac przede mna przez okno.
                                                    (z dziewczynami sie nie bije)
                                                  • jmx Re: Taka sobie mysl.... 12.03.03, 13:04
                                                    Aaaaa.... no rzeczywiście! Siedziała obok mnie dziewczynka z pewnym starszym
                                                    panem ;-) i nawet się kócili, taak, przypominam sobie.. Ale ja Midrasz czytałam
                                                    i nie zwracałam uwagi ;-))))
                                                  • Gość: Sergiusz Re: Taka sobie mysl.... IP: 213.17.172.* 12.03.03, 21:05
                                                    ... na starszego pana. Samaś sobie winna, niewdzięcznico!
                                                    Tylko czyta i czyta. Pokłóciła by się trochę...

                                                    :-)

                                                    S... tarszy pan.
                                                  • cal-ineczka Re: Taka sobie mysl.... 13.03.03, 00:19
                                                    ja tam rozmawialam z kims mlodszym, tak przynajmniej mi sie wydawalo.
                                                  • jmx Re: Taka sobie mysl.... 13.03.03, 13:23
                                                    "Wesołe jest życie S...ergiuszka!
                                                    Wesołe, jak poisnka jest ta!
                                                    Gdzie stąpnie zakwita mu dróżka
                                                    i świat doń się śmieje "Cha! Cha!"

                                                    ;-)
                                                    Na kłótnię mam 4 zwrotkę ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz Re: Taka sobie mysl.... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 16:43
                                                    Jakie tam wesołe! Nikt nie lubi staruszka...

                                                    "Bez Ciebie jestem tak smutny
                                                    jak kondukt w deszczu pod wiatr"

                                                    Zaraz, zaraz, co ja właściwie chciałem powiedzieć? Jak
                                                    się nazywa ta choroba?

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka Re: Taka sobie mysl.... 13.03.03, 18:48
                                                    Aaaaa:
                                                    Życie jako choroba.....
                                                    co było dalej?
                                                    (bo zapomniałam)
                                                  • Gość: Sergiusz podpowiadam... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 20:20
                                                    "...przenoszona drogą sklerotyczną".

                                                    Zaraz, zaraz... Coś mi sie pomyliło?

                                                    Hmmmm...

                                                    MS.
                                                  • jmx Uprzejmie proszę o oświecenie 14.03.03, 00:45
                                                    Calineczka jest/była przenoszona drogą sklerotyczną czy Ty?
                                                    ....i znowu nie będę mogła zasnąć z ciekawości...!
                                                    ;-)
                                                  • cal-ineczka Re: Uprzejmie proszę o oświecenie 14.03.03, 03:31
                                                    > Calineczka jest/była przenoszona drogą sklerotyczną
                                                    >czy Ty?> ....i znowu nie będę mogła zasnąć z ciekawości...!
                                                    > ;-)

                                                    Przepraszam...co ja...?

                                                  • Gość: Sergiusz już... IP: 213.17.172.* 14.03.03, 07:43
                                                    ...zapomnaiłem.

                                                    ;-)

                                                    MS.
                                                  • jmx to masz tutaj... 16.03.03, 01:26
                                                    .....VitabuerLecithine.
                                                    Może pomoże?
                                                    ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz No tak, dziękuję... IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:26
                                                    ... ale, z której strony się toto przyjmuje???

                                                    A fe...

                                                    ;-)

                                                    MS.
                                                  • jmx rada wujka Heńka 17.03.03, 01:51
                                                    Dziurek ci u nas dostatek ale i w te przyjmiemy jako wróżbę zwycięstwa...
                                                    ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz poproszę o następną... IP: 213.17.172.* 17.03.03, 22:05
                                                    Rada świetna, ale co zrobić, kiedy dziurek dostatek, a
                                                    tabletka jedna?

                                                    Może masz jeszcze jakiegoś innego wujka, wyposażonego w
                                                    dobre rady?

                                                    MS.
                                                  • jmx Tym razem moja rada: 18.03.03, 01:08
                                                    ...do tabletek zazwyczaj jest przeznaczona jedna dziurka vel otwór.
                                                    Chyba że pan niewyposażony?
                                                    ;-)))


                                                    P.S. Moi wujkowie są wyposażeni nie tylko w dobre... rady!
                                                    ;-)
                                                  • jmx Re: ... 07.03.03, 01:58
                                                    ;-(((((
                                                  • Gość: Sergiusz Re: ... IP: 213.17.172.* 07.03.03, 08:22
                                                    Nie, wszystko będzie ;-)))))))))))! Za jakiś czas.
                                                    Jedna z najgorszych rzeczy, jakie nas mogą spotkać, to
                                                    nie kłótnie, gwałtowne rozstanie, zdrada. To posłużenie
                                                    się naszym zaufaniem jako narzędziem do realizacji swoich
                                                    celów. Używanie człowieka póki jest przydatny, a
                                                    następnie wyrzucenie resztek na śmietnik.

                                                    Postaram się jak najszybciej znowu być sobą. Obiecuję.

                                                    S.
                                                  • taka_tam Re: ... 07.03.03, 15:55
                                                    będzie dobrze, sergiusz... czasem trzeba po prostu przeczekać
                                                  • Gość: Sergiusz dziękuję IP: 213.17.172.* 07.03.03, 16:08
                                                    Wiem, nie wpadam w jakąś czarną rozpacz, właściwie niby
                                                    nie mam żadnego powodu. Trochę się tylko boję sam siebie
                                                    - bo bardzo chcę obdarzać niekontrolowanym zaufaniem, a
                                                    jeszcze nie wiem, jakie poniosłem straty i jakie zostaną
                                                    blizny. Poprzednio "wcisnęło mnie" do skorupy na kilka
                                                    lat. Z drugiej strony - zebrałem trochę nowych
                                                    doświadczeń. Jak to w życiu, nic nie da się jednoznacznie
                                                    zapisać po stronie zysków ani po stronie strat. Na
                                                    szczęście ekonomia dotyczy tylko forsy.

                                                    Pozdrowień moc.

                                                    S.
                                                  • cal-ineczka $$$$$$$$$$$$ 07.03.03, 21:44
                                                    Bezinteresowność uznac za drobnostkę... W tym jednak problem, ze malo ludzi to
                                                    potrafi. Popatrz - naśmiecić jest tak łatwo. Tak łatwo ludzie ludziom
                                                    naprzykrzaja, tak łatwo wchodzi sie w wojny, tak dużo jest niekochanych dzieci
                                                    a tak mało jest ludzi, ktorzy probuja to ponaprawiać i im pomóc.
                                                    My chyba tak naprawde niewiemy co wokół nas się dzieje. Ja niewiem nawet co
                                                    sie dzieje w bloku w ktorym mieszkam, ile ludzi jest chorych i nie ma im kto
                                                    podać głupiego kubka wody........

                                                    O, właśnie chyba przetłumaczyłam słowo bezinteresowność - brak zainteresowania
                                                    się kimś.
                                                    ;) ok, żartowałam.
                                                    Pomagać bezinteresownie a nieinteresować się.....chyba się gubię ;)
                                                    --
                                                    Z Tobą odeszły anioły
                                                    Jest noc w ogromnym domu
                                                    Umierałem i wołałem do nich
                                                    Nie ma nas, nie ma nas

                                                    Nie ma nas...

                                                    Płynie miasto a ja w nim tonę
                                                  • Gość: ......, milosc.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.03.03, 05:51
                                                    jedno i drugie. wszystko sie kreci wokol milosci.
                                                  • jmx Re: ... do S 11.03.03, 01:12
                                                    "Co ma przeminąć to przeminie, a co ma zranić do krwi zrani..."
                                                  • Gość: Sergiusz Re: ... do S IP: 213.17.172.* 11.03.03, 08:43
                                                    Ale to zabrzmi w mojej klawiaturze...

                                                    Święte(!) słowa!

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka Coma przeminąć przeminie,coma zranić do krwi zrani 11.03.03, 12:36
                                                    W takim razie wojna - ta ktora bedzie -
                                                    - porani, czy przeminie?
                                                    Bo jesli kogos zrani - to napewno.
                                                    Jesli przeminie, to raczej tez napewno.
                                                    Wiec co teraz bedzie?
                                                  • Gość: Sergiusz Oj! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:43
                                                    Poruszyłaś coś bardzo trudnego i ważnego To nie jest
                                                    temat na kilka zdań, a i forum jakby nie to. Ale... może
                                                    jednak nie mam racji?

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka :-) 11.03.03, 10:35
                                                    Wszelkim Lwom Rywinom dziekuje za obronę.
                                                    Sprawe uważam za zakończoną. Wstać, sąd idzie. ;)))
                                                  • Gość: Sergiusz Re: :-) IP: 213.17.172.* 11.03.03, 10:43
                                                    Ejże, ejże, nie znasz się na procedurach!
                                                    Jeśli Sąd dopiero idzie to znaczy, że jeszcze nie ogłosił
                                                    wyroku. A potem i tak jeszcze będą dwa (chyba?) tygodnie
                                                    na wniesienie apelacji. Na koniec wyrok na piśmie,
                                                    opatrzony klauzulą wykonalności, i dopiero wtedy można
                                                    iść do komornika. Który zresztą na ogół nie jest w stanie
                                                    nic wyegzekwować poza opłatą za wszczęcie postępowania,
                                                    pobieraną od strony, która wygrała proces.
                                                    A więc proponuję trzymać się od sądów jak najdalej.

                                                    :-)

                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka Mialam na mysli, ze sąd wychodzi! 11.03.03, 10:52
                                                    Trzymac sie jak najdalej...hmmm
                                                    --
                                                    I znowu jak najdalej uciec chce
                                                    Bo Twoje zimne slowa olowiany
                                                    przyniosly deszcz
                                                    I rania mnie.
                                                    I znowu jak najdalej uciec chce
                                                    Bo to kolejny juz przemilczany noca dzien
                                                    Zaczynam biec.

                                                    I biegne najdalej
                                                    Bo z daleka grzech mniejszy jest
                                                    Powieki zamkniete
                                                    Nie zatrzyma nikt mnie.

                                                    Jak najdalej stad, jak najdalej chce biec,
                                                    Byle jak najdalej
                                                    Jak najdalej stad, tam bezpieczniej gdzies jest
                                                    Moje mysli kusza mnie
                                                    Jak najdalej stad, jak najdalej chce biec
                                                    Byle jak najdalej
                                                    Zapominam ze czy chce tego czy nie
                                                    Moje serce biegnie tez

                                                    I znowu jak najdalej uciec chce
                                                    Bo to co mialo przetrwac niespodzianie skonczylo sie
                                                    Zgubilo sens
                                                    Wiem ze i Ty czasami musisz tez
                                                    Zostawic wszystko to co nie udaje zapomniec sie
                                                    I wiezi Cie

                                                    Wiec biegniesz najdalej
                                                    Byle dalej stad chcesz juz byc
                                                    Masz oczy zamkniete
                                                    Nie chcesz widziec juz nic

                                                    Jak najdalej stad, jak najdalej chcesz biec
                                                    Byle jak najdalej
                                                    Jak najdalej stad tam bezpieczniej gdzies jest
                                                    Twoje mysli kusza Cie
                                                    Jak najdalej stad, jak najdalej chcesz biec
                                                    Byle jak najdalej
                                                    Zapominasz ze czy chcesz tego czy nie
                                                    Twoje serce biegnie tez

                                                    Biec dalej wciaz, dalej wciaz,
                                                    byle jak najdalej stad
                                                    Choc dobrze wiesz dobrze wiesz
                                                    Uciec przeciez nie da sie przed soba
                                                    Biec dalej wciaz, dalej wciaz,
                                                    byle jak najdalej stad
                                                    Lecz gdzie to jest, gdzie konczy sie
                                                    konczy sie ten bieg?

                                                    Najdalej...
                                                  • Gość: Sergiusz 2 tygodnie.... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 11:26
                                                    Taak, Cal-ineczko...
                                                    Przeczytałem. Nie da się uciec przed sobą. Ja pozostaję
                                                    tu, gdzie jestem. Staram się siebie zaakceptować i
                                                    kształtować swoje życie najlepiej, jak potrafię. Nie
                                                    zawsze się udaje, ale to lepsze niż bieg nie wiadomo
                                                    dokąd. Biegnąc bez opamiętania można przeoczyć mnóstwo
                                                    rzeczy małych, a pięknych. A one też składają się na
                                                    koloryt życia. Kiedyś myślałem inaczej, potem - myślę
                                                    że... zmądrzałem.

                                                    No to na razie, idę do rzeczywistości zrobić zakupy i
                                                    ugotować obiad. Powoli, bez pośpiechu, bo jeszcze mi się
                                                    potłuką butelki z piwem... ;-))).


                                                    MS.
                                                  • cal-ineczka nie, odsiatki żadnej nie będzie! 11.03.03, 12:17
                                                    A wiec Ty tez idziesz na piwo z rb13 i z quicklym?
                                                    Ach wy faceci! ! ! ! ! ! ! ! !
                                                    Ale ja proponuje, wiesz co, moze zalozcie sobie jakis klub piwoszy co?
                                                    Fanklub quicklego juz jest, klub trucicieli w drodze...;))
                                                    nie ma tu klubu piwoszy! ;)))

                                                    (Ja jestem w klubie co prawda przeciwnikow piwa, ale to nic nie szkodzi ;))
                                                    Powodzenia. I smacznego obiadu :-]
                                                  • jmx Trucicielom mówimy stanowcze nie! 11.03.03, 13:19
                                                    Odsiatki nie będzie a od wutki rozóm krudki.... (co widać hyba ni??)
                                                    ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz Ajajaj! IP: 213.17.172.* 11.03.03, 17:55
                                                    A w Pańeńce to rzułdź pszybrała! ;-)))))))))))

                                                    Nie obrazi się nam Cal-ineczka? Może nie...

                                                    MS.
                                                  • Gość: cal-ineczka Jojoj! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.03.03, 22:33
                                                    A czemuz to mam sie obrazic?

                                                    rozwazmy wiec nastepujace zdanie:
                                                    > A w Pańeńce to rzułdź pszybrała! ;-)))))))))))
                                                    1. Tu mozna sie obrazic o nazwanie mnie panienką-
                                                    -To zle kojarzace mi sie okreslenie

                                                    2. Moglabym obrazic sie o slowo rzułdź - dziwne słowo. Troche jakby
                                                    tatarskiego pochodzenia, o jakiejs okreslonej sile nacisku na to co sie ma w
                                                    tym slowie okreslic. Co to takiego jest - to juz zalezy od iq czytajacego.

                                                    3. Mowisz do mnie, czy do jmx...tu moglabym sie obrazic o to, ze tego niewiem,
                                                    tzn ze nie zostalo to do konca wyjasnione. Albo zostalo, tylko musialabym dac
                                                    wstecz by zobaczyc. Jak dam wstecz to aniknie to co tu napisalam..

                                                    Ogolnie rzecz biorac poprostu jest zle.
                                                    Czuje sie w takiej niewoli. Bo nie wiem o co chodzi, bo nie moge przeczytac
                                                    poczatku, bo jestem juz na tej stronce a nie poprzedniej.

                                                    Co robic? Niewiem.
                                                    A tak bardzo chciałam się obrazić!! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! !
                                                  • cal-ineczka a od wódki rozum krótki.... 13.03.03, 18:42
                                                    Tak. W naszym klubie "3" sie nie pije.
                                                    --
                                                    Nie pij Kuba do Jakuba
                                                    ani do Michała
                                                    bo od wódki rozum krótki
                                                    a w tym bieda cała

                                                    Kto Alkohol pije
                                                    tego we dwa kije
                                                    łupu cupu łupu cupu
                                                    tego we dwa kije
                                                  • Gość: Sergiusz w naszym klubie się nie pije... IP: 213.17.172.* 13.03.03, 20:15
                                                    ... tylko się chla.

                                                    Wystarczy popatrzeć na nasze ostatnie pogaduszki, hi, hi, hi.
                                                    Rozumu to tam nie uświadczysz...
                                                    Ale co się obśmiać można to nasze!



                                                    ;-))))))

                                                    MS.
                                                  • jmx Proszę Szanownego Pana! 14.03.03, 00:54
                                                    Nie będzie tutaj żadnego chlania!

                                                    ....tylko żłopanie.... ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz Ależ... IP: 213.17.172.* 14.03.03, 07:46
                                                    No to pójdźmy razem do żłopu!

                                                    MS.
                                                  • jmx Re: Ależ... 16.03.03, 01:29
                                                    Hej ho! Hej ho! Do żłopu by się szło! (Legowicz)
                                                    ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz No nie, hi hi hi! IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:32
                                                    Znowu Tróóójesz!

                                                    ;-)))))

                                                    MS.
                                                  • jmx Re: No nie, hi hi hi! 17.03.03, 01:48
                                                    Potróóójmy razem...
                                                    ;-)
                                                  • Gość: Sergiusz ZAPROSZENIE IP: 213.17.172.* 17.03.03, 21:53
                                                    Chodźmy wszyscy do Trójenki!

                                                    ;-))

                                                    MS.
                                                  • Gość: Sergiusz Nic z tych rzeczy IP: 213.17.172.* 11.03.03, 16:48
                                                    Bez przesaady z tym piwoszosztwem. Wszystko ma swoje
                                                    miejsce i swoją normę. Lubię i piwo i smażone kanie. A
                                                    obiad dzisiaj jakiś szybki, bo odpisuję, odpisuję...

                                                    :-)

                                                    MS.
                                                  • jmx Re: 2 tygodnie.... 11.03.03, 13:22
                                                    "Chodź Bruno, idziemy na piwo niechybnie brakuje tam nas, od stania w miejscu
                                                    niejeden już zginął..."

                                                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                                                    > Taak, Cal-ineczko...
                                                    > Przeczytałem. Nie da się uciec przed sobą. Ja pozostaję
                                                    > tu, gdzie jestem. Staram się siebie zaakceptować i
                                                    > kształtować swoje życie najlepiej, jak potrafię. Nie
                                                    > zawsze się udaje, ale to lepsze niż bieg nie wiadomo
                                                    > dokąd. Biegnąc bez opamiętania można przeoczyć mnóstwo
                                                    > rzeczy małych, a pięknych. A one też składają się na
                                                    > koloryt życia. Kiedyś myślałem inaczej, potem - myślę
                                                    > że... zmądrzałem.
                                                    >
                                                    > No to na razie, idę do rzeczywistości zrobić zakupy i
                                                    > ugotować obiad. Powoli, bez pośpiechu, bo jeszcze mi się
                                                    > potłuką butelki z piwem... ;-))).
                                                    >
                                                    >
                                                    > MS.
                                                  • Gość: Sergiusz Hmmmmmm... IP: 213.17.172.* 11.03.03, 17:52
                                                    Znowu trafiony...

                                                    :-)))))))))))))))

                                                    MS.
                                                  • Gość: cal-ineczka Bruno odpada IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.03.03, 22:40
    • Gość: lir Re: Taka sobie myśl... IP: *.icis.pcz.czest.pl 09.03.03, 15:51
      j#m napisała:

      > "Żyjemy po to by kochać" czy "kochamy po to by żyć"?

      Zapewne jedno i drugie, kiedy sie nie kocha, czuje sie
      tego potrzebe, tak jakby tkwily w nas niezmierzone
      poklady czulosci i milosci, ktore chcialoby sie komus
      przekazac, kogos obdarowac...
      Czasem z kolei tak ciezko jest zyc, tak malo jest w
      naszym zyciu sensu a tak duzo bolu i zwatpienia, ze
      jedynie milosc nadaje mu tresc...

      pozdrawiam

      lady in red
    • Gość: AMFORA Re: Taka sobie myśl... IP: 205.189.176.* 11.03.03, 01:23
      Zyjemy po to zeby jesc czy jemy po to by zyc?
      • cal-ineczka A co było pierwsze, kura, czy jajko? 11.03.03, 12:33
    • zyczliw CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 14.03.03, 06:56
      w jednym z watkow ("Ide na piwo) napisalas ze lubisz sie wyzywac na ludziach:(((
      A tutaj piszesz ze kochasz Boga i potepiasz "ateistow", bo nie sa dobrzy?.

      Zaliczylabys mnie do ateistow, ale ja jakos nigdy nie mam ochoty uzywac ludzi,
      by sobie "ulzyc".

      A to rzucacanie komputerem, bo masz zly humor? Przyznam ze przerazilas mnie.
      Oby mniej bylo wsrod nas takich tego rodzaju poboznych!
      • cal-ineczka Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 14.03.03, 11:09
        a miłosc moja istniec bedzie zawsze.
        Chocby gory ustapily i pagorki sie zachwialy....
        i chocby to juz bylo niemozliwe,
        I choc to juz jest nie mozliwe,
        -O miłości zapomniec sie nie da.
      • cal-ineczka Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 14.03.03, 11:11
        Nie potepiam ateistow.
        Czy gdziekolwiek tak żem napisała?
        • Gość: Sergiusz Wyznanie potępieńca IP: 213.17.172.* 14.03.03, 11:17
          No, rzeczywiście. AŻ TAK żle nie było...

          potępieniec.

          :-)))

          MS.
          • cal-ineczka Wyznanie potępieńca 14.03.03, 16:09
            Jeszcze raz dla tych co mysla ze sie wywyzszam:

            "Bóg nie ma względu na osobę, lecz w każdym narodzie miły mu jest ten,
            kto się Go boi i sprawiedliwie postępuje."
            Dz.Ap. 10:34-35

            Biedny, czarnoskóry wierzący zapytał duchownego kościoła w zamożnej,
            białej dzielnicy, czy mógłby zostać tam członkiem. Wyraźnie zakłopotany
            duchowny poradził mu, żeby najpierw w modlitwie zapytał, co Bóg o tym
            sądzi. Po jakimś czasie spotkali się znowu i biedak powiedział, że
            zaniechał tego pomysłu. Po czym przytoczył słowa, które usłyszał od
            Boga: "Ty tam nie pasujesz. Ja sam od wielu lat staram się wejść do tego
            kościoła, ale mi się to jeszcze nie udało". Jezus urodził się w
            najskromniejszym z możliwych miejsc, przebywał z ludźmi różnego stanu,
            nie czyniąc między nimi różnicy - potępiał jedynie obłudę. On wiedział,
            że nie można podobać się Bogu, nie mając czci dla Jego przykazań. Inne
            sprawy są drugorzędne, jeśli w kościele nie będzie miłości do Boga i
            miłości do bliźnich. Gdy chrześcijanie zapominają, iż wszystko, co mamy,
            zawdzięczamy Panu, powstają miejsca przepelnione samozadowoleniem i
            pychą, które zamykają drzwi Bogu i ubogim w duchu. Słowo Boże potwierdza
            nam jednak, że nic w nas nie jest warte chełpienia się przed obliczem
            Bożym i wywyższania nad innych. Oddając swoje serca Bogu i będąc Mu
            posłusznymi, staniemy się Bogu mili, "aby, jak napisano: kto się chlubi,
            w Panu się chlubił". Jego łaską pojmiemy wówczas, że jednoczący nas
            Chrystus jest o wiele większy niż dzielące nas różnice.
      • cal-ineczka Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 15.03.03, 02:38
        A moze Ty tez o tych Żydow sie obraziles?
        A pamietasz jakiej narodowosci byla Twoja pierwsza zona?
        • Gość: Sergiusz Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? IP: 213.17.172.* 15.03.03, 13:06
          Cal-ineczko!
          jeśli przypadkiem Twoje "też" dotyczyło mnie, to
          oświadczam, że się na Ciebie NIE OBRAZIŁEM za Żydów!!!
          Trochę się zdenerwowałem, ale do obrażenia jeszcze sporo
          brakowało.

          Pozdrowionka!
          :-)

          MS.
          • jmx Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 16.03.03, 01:14
            Sergiuszu, Ty tutaj nie mąć, tylko o tej pierwszej żonie opowiedz!

            wdzięczna
            słuchaczka
            ;-)

            P.S. Ja "też" się nie obraziłam wcale (nawet za Zydów). Bo ja się nie obrażam
            tylko wybucham, co było widać ;-)
            • cal-ineczka Re: CALINECZKO! gdzie Twoja milosc do blizniego? 16.03.03, 09:30
              wybuchasz?
              Dziewczyny jak wybuchaja to im sie zmarszczki robia na twarzy,
              uwazaj....jmx.
              Sergiusz. Gdybys sie nie obrazil, to bys sie chcial ze mna klocic.
              Nie klocisz sie i nie klocisz. I cos mi nie gra.
              Ale o zonie chetnie posluchamy...
              • Gość: Sergiusz CALINECZKO! IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:20
                Nie zgadzam się z Tobą w niczym!!!
                Głosisz durne poglądy, jesteś głupia!

                Czy... dość Ci naubliżałem, żebyś uwierzyła, że się nie
                obraziłem???

                A tak "na poważnie": nie zgadzamy sie w bardzo wielu
                miejscach, to fakt. Ale... nie mam do Ciebie nijakiej
                urazy i mam (może niesłuszne?) wrażenie, że Ty do mnie
                też wielkiej nie masz. Bo nie na tym świat polega, żeby
                się tylko zgadzać i zgadzać...

                Powtórzę jeszcze raz baaaardzo mądre słowa:

                "Piękno świata polega na jego różnorodności".

                :-))

                MS.
                • Gość: cal-ineczka Re: CALINECZKO! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.03.03, 14:30

                  > Czy... dość Ci naubliżałem, żebyś uwierzyła, że się nie
                  > obraziłem???

                  Tak, juz dosyc.
                  • Gość: Sergiusz Re: CALINECZKO! IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:33
                    Hurrraaaaaa!!!

                    Cosik mi się wydaje, że niezła z nas trujka...

                    MS.
                    • cal-ineczka Re: CALINECZKO! 16.03.03, 14:39
                      To zle Ci sie wydaje bo ja sie wypisuje.
                      Juz mnie nie dziwie dlaczego tak walczyles z messja.
                      Wszystko skonczone.
                      • jmx Re: CALINECZKO!!!!! 17.03.03, 01:46
                        A powiesz mi? Ja też chcę skończyć.
                        Może zmarszczki mi znikną?
                        ;-)
                        • cal-ineczka Re: CALINECZKO!!!!! 17.03.03, 03:06
                          Co mam Ci powiedziec?
                          Sama widzisz co sie stalo.
                          Juz nic tu nie trzeba wyjasniac.
                          • jmx Re: CALINECZKO!!!!! 18.03.03, 00:59
                            Co się stało? Tak się dzieje co kilka miesięcy na tym forum. Niestety.
                            Kto sieje wiatr zbiera burze, po prostu.
                            • cal-ineczka CALINECZKO!!!!! 18.03.03, 04:38
                              jmx, fajna z Ciebie osoba.
                              Niestety sa tez tacy ja Sergiusz
                              dlatego wychodze z TRójki.

                              Moze byc dwojka,
                              ale taka damsko-damska?
                              cos mi te slowa do siebie nie pasuja ;)

                              A Tobie Sergiusz odpowiem
                              czyms przykrym troche pozniej.
                              • Gość: Sergiusz do Calineczki IP: 213.17.172.* 18.03.03, 10:05
                                Tym razem będzie śmiertelnie poważnie.

                                Jeśli mówienie komuś czegoś przykrego sprawia Ci przyjemność, nie żałuj sobie.
                                Ja mam już serdecznie dość, prawdę mówiąc jestem coraz bliższy abdykacji. Widzę, że moja osoba drażni kilka osób. Na razie staram się je po prostu ignorować, ale nie mam zamiaru znosić w nieskończoność "podjazdów" pod moim adresem.
                                Jeśli uważasz, że jestem tu zakałą, mam propozycję. Załóż wątek, w którym będą się mogły wpisywać osoby, które mnie nie znoszą. Nie obrażę się, tylko wyciągnę wnioski - a Wy się pozbędziecie kłopotu z niesfornym Sergiuszem.
                                A Tobie proponuję poświęcenie chwili i prześledzenie historii moich przepychanek z "Twoją siostrzyczką".
                                Jeśli chcesz sądzić - rób to chociaż bezstronnie.

                                MS.
                              • jmx Re: CALINECZKO!!!!! ???? 18.03.03, 13:22
                                Dzieki Messji zostałam największą świnią tego forum.
                                To chyba raczej ja powinnam opuścić stowarzyszenie.
                                • cal-ineczka Re: CALINECZKO!!!!! ???? Tak, Słucham? 20.03.03, 20:34
                                  Messja przynajmniej nikogo nie obraża
                                  w przeciwieństwie do Sergiusza.
            • Gość: Sergiusz JMX! IP: 213.17.172.* 16.03.03, 14:25
              Ty się zastanów! Jak będziesz wyglądała taka
              pomarszczona, jak zwiędła cytryna???? Wykręć wszystkie
              zapalniki, ale to już!!!

              Żona??? A co ja tam będę o pierwszej opowiadał...
              Szesnasta - ta to dopiero była!...

              ;-)))

              MS.
              • jmx S! 17.03.03, 01:44
                Hehehe, Tyś chyba nie widział zwiędłej cytryny! Ja mogę być co najwyżej
                pomarszczona jak śliwka węgierka po pierwszych przymrozkach...

                "16 żon Sergiusza I" - słuchamy, słuchamy...
                • Gość: Sergiusz Re: S! IP: 213.17.172.* 17.03.03, 21:57
                  Jakie tam 16! Było ich 27.
                  Ale szesnasta była najciekawsza.
                  Uszy miała takie wielkie, jak kapcie. A oczka całkiem
                  maciupcie...

                  ;-)

                  MS.
                  • jmx Re: S! 18.03.03, 00:57
                    Nie wiedziałam, że Twoją żoną był Jerzy U. Tylko trzeba było mu kupić całe
                    ponczochy, to i oczek by nie było...
                    ;-)
                    • Gość: Sergiusz O Jjerzym U. IP: 213.17.172.* 18.03.03, 08:52
                    • Gość: Sergiusz O Jerzym U. IP: 213.17.172.* 18.03.03, 09:47
                      Nie dość, że się samo wysłało, to jeszcze bez zawartości....

                      Moją żoną BYŁA Jerzy U.!
                      Wiesz, jak strzygła... uszami?
                      Tylko porozumienie było bardzo trudne, bo na każde moje słowo mówiła: NIE!
                      Kupowanie nowych ponczoch nic nie dawało. Nawet w stalowym pasie cnoty wypaliła oczko.

                      ;-))

                      MS.
              • jmx Hymn naszego potróójnego stowarzyszenia 18.03.03, 01:04
                "Było nas trzech w każdym z nas inna krew,
                ale jeden przyświecał nam cel
                alpagi łyk i dyskusje po świt..."

                Czekam na inne propozycje.

                P.S. Alpagę można zmienić na mjut
                ;-)
                • Gość: Sergiusz Chymn naszego potruuujnego(?) stoważyszenia IP: 213.17.172.* 18.03.03, 09:39
                  "Choć mam mnóstwo lat, nie usłyszał o mnie świat..."

                  Taaak... Autobiografia, czyli książka gwarancyjna samochodu.
                  Jest jeszcze autosugestia, czyli... marzenie o samochodzie.

                  Proponuję nową wersję:

                  "Czy to jest grzech
                  że odmienna w nas krew
                  jeśli jeden przyświeca nam cel.
                  Mjutu choć łyk
                  i rozmowy po swit.
                  Niech snują się..."

                  Przepraszam za grafomanię, ale czasem trudno mi się powstrzymać.

                  Obawiam sie tylko, że mamy pewien niewielki problem. W naszym trUjkącie brakuje jednej poprzeczki. Cal-ineczka chyba zeźliła się na mnie na dobre.
                  Tak więc będzie nam trudno truć, będziemy musieli zaledwie dwuć.

                  ;-)))))

                  MS.

                  P.S.
                  "Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim
                  moja droga Orszulko tym granatem swoim"
                  (Jaś Niekochanowski)

                  MS.



Pełna wersja