tomcraft82
18.02.03, 10:19
Wychodzę na przystanek i czekam, czekam aż przyjdzie. Może dziś ją ujrzę. To
zauroczenie nie daje mi spokoju. Ale jak zwykle nie mam odwagi podejść i
odezwać się. Tylko ukradkiem spoglądam na nią. Boję się niezrozumienia,
kolejnej porażki i że znów nie będe sobą. A może kogoś już ma?
Nieśmiałość - jak ja tej cholernej cechy osobowości w sobie nie nawidzę. Z
roku na rok wypalam się i tracę nadzieję, że coś się w końcu zmieni, że tym
razem będzie inaczej, że się odważę, a jak ją poznam to okaże się że to
właśnie ta jedyna.
No, chociaż trochę mi ulżyło.