ach ta grawitacja

IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 27.02.03, 14:59
całym sercem kocham.Jestem tym przerażona.....
Nie wiem, czy to prawdziwe, czy zapisane.....
Poznałam Go na forum.Wymyślilam jego adres i zgadłam.Parę spotkań.
Jak ze snu.....


Siędzę wśród moich ukochanych dębów,ktoś lekko musnął mój kark...
Poszedł...
Zapomniałam....
Teraz rozkwitam . Moja krew... moje piersi....włosy rozsypane
Wokół tlenu brak, ach ta grawitacja............


A jak Wy to czujecie ?
    • ja_nek Re: ach ta grawitacja 27.02.03, 15:22
      Cieszymy się razem z Tobą:)
      • Gość: ZUZIA strasnie smiesne IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 27.02.03, 15:37
        ja_nek napisał:

        > Cieszymy się razem z Tobą:)

        >problem w tym, że ja wyobrażam sobie tak to z Tą osobą, co było, a czego już
        > niestety nie będzie.
        • ja_nek Re: strasnie smiesne 27.02.03, 18:01
          Ooops, skąd mogłem wiedzieć...
          • Gość: ZUZIA no tak... IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 11:39
            ja_nek napisał:

            > Ooops, skąd mogłem wiedzieć...

            > Cała przewrotna ja :(
        • Gość: soren Re: strasnie smiesne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.03, 20:15
          wszystko się ze sobą przeplata - szczęście z jego brakiem - bezustannie
          może nie należy szukać - maże trzeba czakać aż zostanie się odnalezionym?
          • Gość: Sergiusz przeplatanka IP: 213.17.172.* 27.02.03, 22:08
            Pierwsza część - samo życie. W nim się plecie i plecie -
            różnie i na przemian.
            Co do drugiej, chyba jednak się nie zgodzę. Jeśli wszyscy
            zaczniemy czekać, aż nas ktoś odnajdzie, to nie ma żadnej
            szansy, by ktokolwiek kogokolwiek odnalazł. Z kolei
            bezustanne szukanie na siłę też do niczego dobrego nie
            prowadzi. A więc - może po prost żyć, obserwując, dając i
            biorąc? Spokojnie poczekać na swoją chwilę? Ale, kiedy
            już nadejdzie, dać z siebie wszystko, pomóc jej trwać.
            Cóż, bierność jest na pewno bezpieczna - tyle, że martwa.
            Lecąc do światła można się spalić, ale można też zobaczyć
            najcudowniejszy blask. Wybór należy do każdego z nas...
            Dużo szczęścia!
            S.
            • jmx Re: blask.... 28.02.03, 01:05
              ...najcudowniejszy blask palonych własnych skrzydełek.... pojawia się ból,
              cierpienie... skoro czujemy to znaczy, że żyjemy...

              A jak skrzydełka się spalą to przynajmniej mamy wspomnienia....
              • Gość: soren Re: blask.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.03, 02:43
                jakże trafne to spostrzeżenie :]
                spłonięty, lecz ze świadomością, że blask ujrzało się piękniejszy niż inni go
                widzą... może to i sposób, może nie.

                Sergiusz, tobie rację przyznaję, zawsze gdzieś pomiędzy winno się być, może
                kiedyś chwila przyjdzie, pomóc jej w tym odrobinkę trzeba, nie przegapić, a
                gdy już muśnie policzek chwycić ii nie wypuszczać z rąk...
              • Gość: Sergiusz Re: blask.... IP: 213.17.172.* 28.02.03, 19:10
                "Skoro czujemy, znaczy że żyjemy"
                Cóż tu jeszcze dodać...
                Chwila, w której sobie uświadomiłem to, co powiedziałaś,
                była moim nowym narodzeniem.
                Tym razem jest naprawdę krótko. Nie chcę rozwadniać
                esencji, zawartej w Twoich słowach.
                S.
                • jmx Re: do S. :-))) 01.03.03, 01:58
                  Rozwadniaj, rozwadniaj nowo narodzony młodzieńcze...
                  Sama esencja jest czasem nie do przełknięcia... :-(
                  • Gość: Sergiusz 33% IP: 213.17.172.* 04.03.03, 14:46
                    "nowo narodzony młodzieńcze": trafiłaś w 1/3, to znaczy w
                    słowo "narodzony". Ale języczek to u panienki
                    rzeczywiście szpiczasty, hi hi hi!

                    Tyle już na ten temat tu i ówdzie narozwadniałem... Jakby
                    przyłożyć ucho we właściwe miejsce, to jeszcze by można
                    usłyszeć bulgot przelanej wody.

                    :-)

                    S.
                    • jmx Re: 100%... 05.03.03, 01:39
                      Nowo(-narodzony) - bo od niedawna pisze na Romantice,
                      narodzony - bo w ogóle pisze :-),
                      a młodzieniec - bo nie wszystko zależy od metryki... Liczy się młodzieńczość
                      duszy, ciągła chęć doświadczania nowych doznań, przeżyć, wrażeń...


                      P.S. No coś Ty! Przecież byłam wyjątkowo miła a Ty "spiczasty język"???
                      ;-)
                      • Gość: Sergiusz 150%? IP: 213.17.172.* 05.03.03, 09:43
                        Ojoj, aż zajrzałem do słownika. W porządku, może być i "spiczasty" i "szpiczasty". Uffffff...

                        S(z)piczasty to nie znaczy, że niemiły. Po prstu celny. Zdecydowanie wolę taki, niż słodko-rozmemłany. Odbierz moje słowa raczej jako wyraz uznania, a nie nastroszenie kolców.

                        No dobra, zgadzam się na tego bobasa. A co się będę bronił, jak o mnie dobrze mówią....

                        Do "usłyszenia"!

                        S.

                        • jmx Re: 0%? 05.03.03, 13:05
                          A ja nawet nie zwróciłam uwagi na tę rozbieżność ortograficzną...

                          Mój język chyba(???) nie bywa słodko-rozmemłany...
                          A jak mówią dużo i dobrze to się jeszcze w głowie może przewrócić. I jak tu
                          wypośrodkować?
                          :-)
                          • Gość: Sergiusz Re: 0%? IP: 213.17.172.* 05.03.03, 22:27
                            No toż to właśnie powiedziałem, że nie jest s-r !!!!
                            Gdyby był,to bym się pewnie nie wdał w tak rozległe
                            nocnomarkowanie.

                            Bez przesady, żeby się tak od razu przewróciło. Ale jak
                            się zdarzy jakieś miłe słówko, to głupotą byłoby sie
                            przed nim wszystkimi kończynami bronić. Natomiast mam
                            nadzieję, że posiadam "na stanie" wystarczająco dużo
                            samokrytycyzmu, żeby się przeciwstawić jakiemuś
                            ewentualnemu polewaniu słodką mazią. Błe!...

                            Jak wypośrodkować? Chyba standardowo: być sobą, mówić
                            szczerze, to wystarczy. Chociaż akurat Tobie takie morały
                            nie są potrzebne... :-)))))

                            No, to sobie daliśmy po razie... Na razie dosyć tych
                            przyjemności.

                            S.

            • Gość: ZUZIA sama już nie wiem.... IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 28.02.03, 11:38
              Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

              > Pierwsza część - samo życie. W nim się plecie i plecie -
              > różnie i na przemian.
              > Co do drugiej, chyba jednak się nie zgodzę. Jeśli wszyscy
              > zaczniemy czekać, aż nas ktoś odnajdzie, to nie ma żadnej
              > szansy, by ktokolwiek kogokolwiek odnalazł. Z kolei
              > bezustanne szukanie na siłę też do niczego dobrego nie
              > prowadzi. A więc - może po prost żyć, obserwując, dając i
              > biorąc? Spokojnie poczekać na swoją chwilę? Ale, kiedy
              > już nadejdzie, dać z siebie wszystko, pomóc jej trwać.
              > Cóż, bierność jest na pewno bezpieczna - tyle, że martwa.
              > Lecąc do światła można się spalić, ale można też zobaczyć
              > najcudowniejszy blask. Wybór należy do każdego z nas...
              > Dużo szczęścia!
              > S.

              > Właśnie !
              Samo życie. Kiedy byłam młodą dziewczyną w moich działaniach
              byla tak charakterystyczna dla młodych- niecierpliwość.
              Brałam życie całą sobą, zachłannie.
              Każda porażka bolała, ale była przejściowa.
              Teraz, kiedy jestem prawie dojrzałą kobietą, a tak jest od chwili, gdy
              dojrzałam pęd czasu, myślę z uwagą , ale i z niepokojem o każdym zachodzie
              słońca, o każdym zmierzchu.
              Nie wiem, moze zbyt wcześnie przystałam na to..?
              Wiem jedno, nie można być biernym, bo skrzydła i tak odrastają...
              ale czy nie płacę za to zbyt wysokiej ceny ?

              pzdrw Zuzia
              • sunrise1 myślę 28.02.03, 16:33
                Gość portalu: ZUZIA napisał(a):

                >
                > > Właśnie !
                > Samo życie. Kiedy byłam młodą dziewczyną w moich działaniach
                > byla tak charakterystyczna dla młodych- niecierpliwość.
                > Brałam życie całą sobą, zachłannie.
                > Każda porażka bolała, ale była przejściowa.
                > Teraz, kiedy jestem prawie dojrzałą kobietą, a tak jest od chwili, gdy
                > dojrzałam pęd czasu, myślę z uwagą , ale i z niepokojem o każdym zachodzie
                > słońca, o każdym zmierzchu.
                > Nie wiem, moze zbyt wcześnie przystałam na to..?
                > Wiem jedno, nie można być biernym, bo skrzydła i tak odrastają...
                > ale czy nie płacę za to zbyt wysokiej ceny ?
                >
                > pzdrw Zuzia

                > że mimo wszystko warto. Często zastanawiam się, czy lepiej żyć i umrzeć
                w nieświadomości, w ciepłym łóżku, bez głębszej znajomości świata,
                czy kochać , cierpieć, poznawać, śmiać się, zagryzać wargi, dumać,
                nie spać, ?
                Myśle, ze tylko wtedy mozna żyć pełnią życia, choć czasami upadek bywa ciężki,
                lecz warto się podnieść i iść dalej.
                • Gość: Sergiusz Re: myślę IP: 213.17.172.* 28.02.03, 20:02
                  O!
              • Gość: Sergiusz na pewno nie wiesz? IP: 213.17.172.* 28.02.03, 20:01
                Najpierw przeczytałem Twój tekst. Piękny. Ale przyznaję
                się bez bicia, że tak jak Janek, nie do końca zrozumiałem
                osobisty wydźwięk.
                Potem, po przeczytaniu Twojej dla Janka odpowiedzi,
                dotarło do mnie, że to nie radość Tobą kierowała.
                A teraz strasznie się cieszę, że napisałaś o sobie więcej.

                Czy to przypadek, czy zamierzone: "dojrzałam, gdy
                dojrzałam pęd czasu"? Ha, tak to chyba właśnie było ze mną...
                Wiele razy się zastanawiałem, czy bardziej żałuję lat,
                kiedy nie było mi szkoda uciekających chwil - ale nieraz
                postępowałem głupio i bezsensownie, czy bardziej się
                cieszę, żę teraz widzę świat mądrzej, spokojniej i
                dojrzalej - ale z mniej zwariowanymi emocjami.
                W którymś momencie zrozumiałem, że teraz nie jest ani
                gorzej, ani lepiej, że po prostu jest inaczej. Wtedy
                zaakceptowałem i polubiłem siebie. To jedno z moich
                większych życiowych osiągnięć.

                Pewnie nie dojrzałaś ani za wcześnie, ani z późno, tylko
                w odpowiednim dla siebie czasie. Doszłaś do wniosku, że
                żyć to Żyć, że szkoda uciekajacego czasu.
                A cena... Cóż, trzeba się chyba pogodzić z tym, że nie ma
                cennika na nasze życie. Każdy dzień może przynieść
                wydarzenie, które przewróci nasze życie do góry nogami.
                Czy przypadkiem, tak po cichu, właśnie na to nie czekamy?
                No i znów nagadałem, nagadałem...
                Pozdrowienia!
                S.
                • ja_nek Re: na pewno nie wiesz? 28.02.03, 21:20
                  Czyż nie jest tak, że wszyscy chwytamy los, czerpiemy z życia, by pewnego dnia
                  zwolnić, pomysleć, zadumać się? Wszystko bierzemy spokojniej, dojrzalej, gdzieś
                  oczywiście tracimy spontaniczność i wewnętrzną radość, ale nie do końca...
                  Zmienia się nasze spojrzenie, doroślejemy?

                  Pozdrawiam
                  janek
                  • Gość: Sergiusz Re: na pewno nie wiesz? IP: 213.17.172.* 01.03.03, 00:35
                    Mam nadzieję, że tak właśnie jest.
                    Dobrej nocy!
                    S.
                • Gość: ZUZIA być moze IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 01.03.03, 10:46
                  Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                  > Najpierw przeczytałem Twój tekst. Piękny. Ale przyznaję
                  > się bez bicia, że tak jak Janek, nie do końca zrozumiałem
                  > osobisty wydźwięk.

                  > wiem, wiem. Czasami tak piszę, słowa swoje przebieram...
                  >
                  Potem, po przeczytaniu Twojej dla Janka odpowiedzi,
                  > dotarło do mnie, że to nie radość Tobą kierowała.
                  > A teraz strasznie się cieszę, że napisałaś o sobie więcej.

                  > Tak, aby pomóc -trzeba wiedzieć. Rzecz nie w tym, ze sie boje,
                  > czy też krępuję, ale chyba tylko tak umiem.
                  >
                  > Czy to przypadek, czy zamierzone: "dojrzałam, gdy
                  > dojrzałam pęd czasu"?

                  > Zamierzone. Wydaje mi się, że to tak z nami jest...
                  > Dojrzałość na tym polega,ze zaczynamy dostrzegać, patrzeć,
                  > widzieć. To pomaga, ale i zawadza.
                  Ha, tak to chyba właśnie było ze mną...
                  > Wiele razy się zastanawiałem, czy bardziej żałuję lat,
                  > kiedy nie było mi szkoda uciekających chwil - ale nieraz
                  > postępowałem głupio i bezsensownie, czy bardziej się
                  > cieszę, żę teraz widzę świat mądrzej, spokojniej i
                  > dojrzalej - ale z mniej zwariowanymi emocjami.
                  > W którymś momencie zrozumiałem, że teraz nie jest ani
                  > gorzej, ani lepiej, że po prostu jest inaczej. Wtedy
                  > zaakceptowałem i polubiłem siebie. To jedno z moich
                  > większych życiowych osiągnięć.

                  > To naprawdę wielka sztuka- akceptować siebie.
                  > Mnie, czasami wydaję się, że to już, prawie jestem pewna
                  > innym razem.....gdy widzenie swiata plącze mi ścieżki życia....
                  >
                  > Pewnie nie dojrzałaś ani za wcześnie, ani z późno, tylko
                  > w odpowiednim dla siebie czasie. Doszłaś do wniosku, że
                  > żyć to Żyć, że szkoda uciekajacego czasu.

                  > Masz rację....czasami jednak się waham...może to w gruncie
                  > rzeczy emocjonalna niedojrzałość ?

                  > A cena... Cóż, trzeba się chyba pogodzić z tym, że nie ma
                  > cennika na nasze życie. Każdy dzień może przynieść
                  > wydarzenie, które przewróci nasze życie do góry nogami.
                  > Czy przypadkiem, tak po cichu, właśnie na to nie czekamy?

                  > Wszyscy na to czekamy, choćby skrycie przed samym sobą.
                  > Jedni dlużej,inni krócej,a jeszcze inni wiecznie.....
                  > No i znów nagadałem, nagadałem...
                  > Pozdrowienia!
                  > S.

                  > To miłe, ze " znów nagadałeś "

                  > pozdr. ZUZIA
                  • Gość: Sergiusz to jeszcze raz ja... IP: 213.17.172.* 02.03.03, 23:55
                    Zuziu,...
                    nie obraź się, ale dużo łatwiej jest czytać wypowiedzi,
                    które nie zawierają tak dużo cytatów. Technika, którą się
                    tu posługujemy, z jednej strony jest dobrodziejstwem, z
                    drugiej - przekleństwem. Gdyby tak ktoś musiał ręcznie
                    przepisać tekst, na który odpowiada...
                    Ale nie chciałem Cię przecież ganić, to raczej taka mała
                    prośba.

                    Tak, zapewne jednym z naszych głównych problemów jest
                    przeciwstawność mądrzenia i dorastania (może jedno z
                    drugim idzie w parze - nie jestem do końca
                    przekonany...). Bo z jednej strony to dobrze dorosnąć, z
                    drugiej - dorastanie oznacza w dużej mierze ograniczenie
                    spontanicznosci. A spontaniczność z jednej strony oznacza
                    możliwość robienia głupot, z drugiej - ogromną
                    intensywność przeżyć. Muszę przyznać, że sam się w tym
                    wszystkim czasem gubię, ale wiem że czy chcę, czy nie,
                    stale powoli dorastam.
                    Człowiek to w ogóle strasznie skomplikowana konstrukcja.
                    Niby jego biologicznym zadaniem jest się nażreć do syta i
                    zreprodukować ile się da, ale po jakąś cholerę wyhodował
                    sobie rozum...

                    No to na dobranoc pozdrawiam,

                    S.

                    • Gość: ZUZIA teraz to ja.... IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 08:26

                      Chyba się nie obrażę :)Nie ukrywam, ze dość trudno jest mi pisac inaczej.
                      To raczej bierze się samo z siebie ( a moze jeszcze skądś - nie wiem )
                      i czasami utrudnia trochę komunikację.
                      Ostatnio raczej się rozwija. W weekend wyjechalam i miałam troszkę czasu do
                      przemyśleń. Nie wiem tylko, czy ktoś na tym forum chciałby pogadać o tym.
                      Obiecuję, że nie będę przedawkowywać wiedzy na temat swojej osoby.
                      • Gość: Sergiusz chciałby, chciałby... IP: 213.17.172.* 04.03.03, 14:50
                        pogadać.
                        Skąd wiesz, że PRZEdawkowujesz? Zresztą, spokojnie, w
                        razie czego wytworzą się przeciwciała i jakoś się uda
                        przeżyć.

                        No to pozdrawiam,

                        S.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja