Moje defincja milosci

04.03.03, 23:43
Oneness is the source of love. Real love is the One celebrating itself as the
two.
    • jmx Re: Moje defincja milosci 05.03.03, 01:29
      "Miłość jest córką wiedzy, im głębsze poznanie, tym gorętsze ukochanie"
      Leonardo da Vinci
      • jayne Re: Moje defincja milosci 09.03.03, 18:47
        jmx napisała:

        > "Miłość jest córką wiedzy, im głębsze poznanie, tym gorętsze ukochanie"
        > Leonardo da Vinci
        Piękne. Pytanie tylko, czy ON miał na myśli miłość międzyludzką:)))
        • jmx Re: Moje defincja milosci 11.03.03, 00:46
          jayne napisała:

          > Piękne. Pytanie tylko, czy ON miał na myśli miłość międzyludzką:)))
          Ależ to nie ma znaczenia! Miłośc jest miłością po prostu... ;-)
    • Gość: marsjanin Re: Moje defincja milosci IP: 217.8.186.* 05.03.03, 11:48
      miarą miłości jest miłość bez granic.
    • Gość: marsjanin Re: Moje defincja milosci IP: 217.8.186.* 05.03.03, 11:49
      miarą miłści jest miłość bez miary.
      tak to miało być:))))))
      • helenka12 Re: Moje defincja milosci 10.03.03, 21:36
        Gość portalu: marsjanin napisał(a):

        > miarą miłści jest miłość bez miary.
        > tak to miało być:))))))

        To chyba prawda. Milosc to jedna z tych rzeczy, ktora im wiecej dostajesz, tym
        wiecej chcesz dawac, a im wiecej dajesz tym wiecej jej masz...
    • jmx Re: I jeszcze jedna... 06.03.03, 00:43
      "Miłość to umiejętność zgadzania się na to, że ktoś cierpi, z pełną
      świadomością tego, że nie można mu pomóc"...
      • quickly Definicja milosci wg. quickly'ego... 06.03.03, 06:20
        Po prostu nie warto sie nad nia zastanawiac.
        Ona zawsze konczy sie zle - ja to wiem doskonale z wlasnego doswiadczenia!!!

        Lepiej pojechac gdzies na ryby, piwa sie napic, po internecie posurfowac, albo
        siekiera jakiegos eukaliptusa potraktowac. Zadnych narzekan, wymowek,
        docinek...

        Naprawde, dobrze wam radze...
        • cal-ineczka To faktycznie wzruszające....... 08.03.03, 06:37
        • cal-ineczka Brawo. 08.03.03, 06:45
          Tak, zwlaszcza gdy po czasie okazuje sie ze z obcymi sie milej spedza czas niz
          z tą swoją obrzydłą połówką, z która sie nie chce juz rozmawiac....
          • cal-ineczka niektorym ludziom to odpowiada 08.03.03, 07:27
            Tak tak, pójść na jakies piwo byle gdzie, z byle kim...
            ....pod sklepem na ulicy, przy murku.
            mozna i tak....
            • cal-ineczka To Twój typ? 08.03.03, 07:31
              wsiąść do pociągu bylejakiego
              nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet
              ściskając w ręku kamień zielony
              <i tu uwaga>: Patrzec jak wszystko zostaje w tyle...

              • Gość: e Re: To Twój typ? IP: *.ltk.com.pl 08.03.03, 17:22
                cal-ineczka napisała:

                > wsiąść do pociągu bylejakiego
                > nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet
                > ściskając w ręku kamień zielony
                > <i tu uwaga>: Patrzec jak wszystko zostaje w tyle...
                >

                ;)kamien zielony ??
                chyba tysiac zielonych, troszke ujedziesz ;-)
        • cal-ineczka Jaka definicja? 08.03.03, 07:38
          <<Z wlasnego doswiadczenia>>

          Jakiego doświadczenia?
          Z tego co tu wnioskujesz wynika ze jeszcze nie sprobowales, tyle.
          Gdybys sprobowal to bys nie musial ani dreczyc ryb ani leczyc kaca,
          I wogole co Ty sie wymadrzasz,
          radzisz komus o czyms o czym nie masz zielonego pojecia.
          • cal-ineczka A wogole co Ty tutaj robisz? 08.03.03, 07:43
            Tu sie rozmawia o miłości.
            Skoro nie dosiegl Cie nigdy ten luxus, to nie mozesz wpajac komus cos o czym
            wogole nie widziales. Ludzie tu przychodza, zala sie, maja nadzieje na
            odrobine wspolczucia a Ty im wmowisz ze to wszystko to byla iluzja.
            Nie nadajesz sie na psychologa...
            To takjakbys kłamał, wiesz?
        • jmx Re: Definicja milosci wg. quickly'ego... 11.03.03, 00:50
          ...no to masz dom, potraktowałeś odpowiednio eukaliptusa... jeszcze Ci syna
          brakuje do kolekcji...
    • rb13 Re: Moje defincja milosci 06.03.03, 08:02
      Miłość - to codzienne dawanie siebie drugiej osobie . Cholera jakie to trudne
      bo przecież każdy w głebi jest egoistą !
      • Gość: Tess Re: Moje defincja milosci IP: *.telia.com 06.03.03, 11:06
        i kazdy ma inna definicje o milosci i recepte na milosc....,chociaz mowia,ze
        milosc sama przychodzi.

        W milosci pragniez,by ci wierzono, - w przyjazni,by cie rozumiano -Marcel Achard
        • ja_nek Re: Moje defincja milosci 09.03.03, 01:51
          Miłość to chwile latania i godziny spędzone na ziemi.

          Cal-ineczko: coś uściślę: lekarz nie musi zachorować by leczyć, więc zdanie
          Quickly'ego też ma wagę:)

          Pozdrawiam
          janek
          • cal-ineczka Re: Moje defincja milosci 09.03.03, 13:55
            A więc słowa:
            "Ona zawsze konczy sie zle - ja to wiem doskonale z wlasnego
            doswiadczenia!!!"

            odnosiły się do doświadczenia samotnosci, a nie miłości?
          • taka_tam Re: Moje defincja milosci 10.03.03, 12:17
            ja_nek napisał:

            > Miłość to chwile latania i godziny spędzone na ziemi.

            i to właśnie w tej całej miłości lubię: niebo i ziemie...
            • cal-ineczka Ale wy wszyscy krecicie 10.03.03, 17:36
              Nieprawda! Przeciez to ja mialam racje!
              niebo i ziemia przemina a prawda nie przeminie!
              a prawda jest jedna .... i tylko on ja zna...
          • helenka12 Re: Moje defincja milosci 10.03.03, 21:40
            ja_nek napisał:

            > Miłość to chwile latania i godziny spędzone na ziemi.
            >
            > Cal-ineczko: coś uściślę: lekarz nie musi zachorować by leczyć, więc zdanie
            > Quickly'ego też ma wagę:)
            >
            > Pozdrawiam
            > janek

            Moim zdaniem milosc to nie chwilowe uniesinia i szara rzeczywistosc, jak
            sugerujesz.
            Moze u nastolatkow tak to przebiega, ale dorosli dzieki milosc poprostu zyja
            pieknie.
            • ja_nek Re: Moje defincja milosci 11.03.03, 00:34
              > Moim zdaniem milosc to nie chwilowe uniesinia i szara rzeczywistosc, jak
              > sugerujesz.
              > Moze u nastolatkow tak to przebiega, ale dorosli dzieki milosc poprostu zyja
              > pieknie.
              Dorosłych jest coraz mniej.

              Przyjemności, sypialnia, radość to uniesienia, a te przeplatają się z
              okazywaniem sobie miłości poprzez szare rzeczy: sprzątnięcie, ugotowanie,
              upranie, wstawanie do dziecka w środku nocy, zmienianie pieluch...

              Pozdrawiam
              janek
              • messja Re: Moje defincja milosci 11.03.03, 00:44
                ja_nek napisał:

                > > Moim zdaniem milosc to nie chwilowe uniesinia i szara rzeczywistosc, jak
                > > sugerujesz.
                > > Moze u nastolatkow tak to przebiega, ale dorosli dzieki milosc poprostu zy
                > ja
                > > pieknie.
                > Dorosłych jest coraz mniej.
                >
                > Przyjemności, sypialnia, radość to uniesienia, a te przeplatają się z
                > okazywaniem sobie miłości poprzez szare rzeczy: sprzątnięcie, ugotowanie,
                > upranie, wstawanie do dziecka w środku nocy, zmienianie pieluch...
                >
                > Pozdrawiam
                > janek

                janku, a czy ty kiedykolwiek wstawales w nocy do dziecka, albo zmieniles komus
                pieluche?

                a tak wogole to ludzie bardzo czesto ida do sypailani, sprzataja i gotuja, ale
                nie zawsze to znaczy, ze sie kochaja.
                • ja_nek Re: Moje defincja milosci 11.03.03, 01:00
                  messja napisała:

                  > janku, a czy ty kiedykolwiek wstawales w nocy do dziecka, albo zmieniles
                  komus
                  > pieluche?
                  A czy trzeba być ojcem dziecka, aby zmienić pieluchę?
                  • messja Re: Moje defincja milosci 11.03.03, 01:06
                    ja_nek napisał:

                    > messja napisała:
                    >
                    > > janku, a czy ty kiedykolwiek wstawales w nocy do dziecka, albo zmieniles
                    > komus
                    > > pieluche?
                    > A czy trzeba być ojcem dziecka, aby zmienić pieluchę?


                    a czy pytalam o to czy jestes ojcem?
    • Gość: dklfj Re: Moje defincja milosci IP: 205.189.176.* 11.03.03, 00:56
      RUUUUUUUUUUUUCCCCCCCCCCHHHHHHHHHHHHHAAAAAAAAAAAAAAANNNNNNNNNNNIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIEEEEEEEEEEEEE
      EEE
      • e.wusia Re: Moje defincja milosci 11.03.03, 00:59
        o fuj! ale się trafiło towarzystwo :((((((
    • e.wusia Re: Moje defincja milosci 11.03.03, 00:57
      miłość - uczucie, gdy widzisz lub przeżywasz coś pięknego i żałujesz, że on/ona
      nie może w tym uczestniczyć...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja