Gość: emalka
IP: 217.153.25.*
05.03.03, 11:13
obiektywnie wszystko wskazuje na to ze nalezy sie rozstac.kłotnie,
nieporozumienia, lek, coraz wiecej ciszy, bol, coraz mniej usmiechu...
subiektywnie resztki wiary, chec bycia z tym czlowiekiem, jednak wciaz
miłosc...
co robic w takiej sytuacji? juz od dluzszego czasu nic sie na lepsze nie
zmienia, proby i porazki...a jednak nie chce powiedziec DOSC. I wciaz mam
nadzieje. co mnie trzyma?