Romantyzm umiera??

21.03.03, 12:17
juz sama nie wiem, czy to ja jestem zbyt rozsadna czy nie istnieje juz
romantyzm....

od jakiegos czasu spotykam sie z facetem, ktory odpowiada mi pod kazdym
wzgledem. nie jestem nastolatka, kilka powaznych zwiazkow w swoim zyciu
mialam i wiem, czego oczekuje od mezczyzny i siebie.
W tym zwiazku czuje sie naprawde dobrze i mimo roznych obaw (zwiazanych z
doswiadczeniami z przezlosci) zaczelam patrzec bardziej przyszlosciowo...

I oczywiscie pojawil sie problem. Mieszkam obecnie w Niemczech, moj mezczyzna
jest Niemcem. Oficjalnie studiuje na uniwersytecie, ale bardziej dla nauki
jezyka, bo studia w Polsce juz skonczylam. Nie moge jednak w nieskonczonosc
bawic sie w studentke, jesli chce wrocic do Polski, to powinnam teraz to
zrobic i szukac pracy. Niemieccy studenci sa inni, studiuja do 30, potem
pierwsza stala praca itp. Prawie kazdy ma mozliwosc wyjazdu za granice na
stypendium.
Rowniez moj chlopak chce wyjechac do Ameryki Pd (juz b.dawno chcial, jeszcze
zanim bylismy para). Najpierw byla mowa o jednym semestrze, i chociaz ciezko
mi to sobie wyobrazic, to te 5 mies. moge wytrzymac i zobaczyc co bedzie.
Teraz sie okazalo, ze stypendium ma byc na rok. Nie wiem, czy od poczatku o
tym wiedzial, czy dopiero teraz tak wyszlo, ale wiem jedno: nie moge czekac
na niego rok. Nie wiem:
1.czy nas zwiazek to wytrzyma (bo jestem zbytnia realistka i nie wierze w
znajomosci na odleglosc?)
2.nie moge czekac rok w Niemczech. Mam 27 lat, czas zaczac prace, "dorosle"
zycie. Czy tez mam tak do 30 studiowac? Gdybym byla w tym zwiazku juz kilka
lat, to mialoby sens, a tak...... Ja bede w Niemczech, w jakims sensie
marnujac swoj czas, czekajac na jego powrot, a okaze sie, ze zwiazek juz nie
istnieje tak naprawde
3. nie moge mu zabronic, zeby jechal, bo w koncu robie to samo w tym
momencie - studiuje w innym kraju, ucze sie jezyka, wiec rozumiem, ze on chce
to zrobic

I tych argumentow moglabym podac jeszcze kilka....
Nie wiem, co mam robic, kusi mnie, zeby skonczyc te znajomosc w tym momencie,
kiedy jeszcze jestem na tyle ostrozna, ze nie pozwalam sobie na pelne
zaangazowanie, ale boje sie, ze dlugo nie dam tak rady, bo zaczyna mi coraz
bardziej zalezec....
Czy to jest egoizm z jego strony (chociaz w innych sytuacjach nigdy sie tego
nie dopatrzylam), ze jeszcze pol roku sie pospotykamy, bedzie milo,
przyjemnie, a potem koniec? Nie chce wierzyc, ze jest tak wyrachowany, ale
moze to sie nazywa wygoda w tych czasach.... I podobno mnie kocha..., no
coz...
Teoretycznie w milosci nie powinno sie byc az tak rozsadnym, ale ja chyba nie
mam wyjscia

Bardzo prosze o rady, bo ja nie jestem obiektywna....



    • Gość: gb Re: Romantyzm umiera?? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.03.03, 12:25
      Nie rozumię dlaczego jego wyjazd coś zmienia. Dlaczego cokolwiek zakładasz? On
      ma prawo wyjechać, Ty możesz czekać lub nie, jechać z nim lub wynależć jeszcze
      jakieś inne wyjście. A co mają do tego Wasze uczucia? Czyżbyś oczekiwała, że w
      imie miłości Twój chłopak zrezygnuje ze swoich planów. Powiem szczerze, ja bym
      go wtedy nie chciała. No, ale ja nie jestem Tobą.
      :-)
      • meduza4 Re: Romantyzm umiera?? 21.03.03, 12:35
        No wlasnie... Mnie tu zastanawia jedna rzecz
        -dlaczego nie moznaby wyjechac razem lub znalezc
        jakiegos podobnego rozwiazania?
        Po co to zastanawianie sie: jak on wyjedzie, a ja
        zostane... itd...
        Chyba mozna porozmawiac o tym wprost i powiedziec
        sobie nawzajem o swoich nadziejach, marzeniach,
        oczekiwaniach i poszukac jakiegos rozsadnego kompromisu.
      • murmullo Re: Romantyzm umiera?? 21.03.03, 12:41
        hej!
        ja wcale nie chce mu niczego narzucac, wrecz uwazam, ze powinien wyjechac.
        Ja nie moge z nim jechac, nie dostane stypendium, on nie bedzie mnie
        utrzymywal, a mysle, ze malo kogo stac na wyjazd na rok do Chile. Mnie nie.
        Oczywiscie, ze wyjazd wiele zmieni. Moze wlasnie romantyzmu mi brakuje, ale nie
        wierze w zwiazki na odleglosc. I nie mam 19 lat i nie moge czekac na cos, co
        byc moze nie ma zadnej przyszlosci. Chce zalozyc rodzine, ulozyc swoje zycie a
        nie siedziec jako wieczny student gdzies w Niemczech.
        Jesli ludzie sa juz ze soba dlugo i wiedza, ze to rok, a potem np. sie pobiora,
        to moze. Ale nie w takiej sytuacji, kiedy ja nawet nie czekalabym we wlasnym
        kraju, marnujac rok. Jezyk juz znam, trzyma mnie tu tylko on chyba. Jesli
        wyjade z Niemiec i wroce do Polski, to zaczne pracowac, robic inne rzeczy i nie
        bede chciala wszystkiego od poczatku w Niemczech zaczynac.

        Nie chce potem cierpiec, dlatego powinnam sie z nim rostac, ale tak ciezko mi
        dobrowolnie z niego zrezygnowac

        Gość portalu: gb napisał(a):

        > Nie rozumię dlaczego jego wyjazd coś zmienia. Dlaczego cokolwiek zakładasz?
        On
        > ma prawo wyjechać, Ty możesz czekać lub nie, jechać z nim lub wynależć
        jeszcze
        > jakieś inne wyjście. A co mają do tego Wasze uczucia? Czyżbyś oczekiwała, że
        w
        > imie miłości Twój chłopak zrezygnuje ze swoich planów. Powiem szczerze, ja
        bym
        > go wtedy nie chciała. No, ale ja nie jestem Tobą.
        > :-)
        • Gość: gb Re: Romantyzm umiera?? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.03.03, 13:01
          Nie rozumiesz. Rób to, co masz zamiar robić, nikt przecież nie oczekuje, że
          przez rok będziesz stała przy oknie patrząc tęsknie w kierunku Ameryki.
          NICZEGO nie zakładaj z góry. Jeszcze raz pytam; w jaki sposób jakakolwiek
          decyzja może wpłynąć na Twoje uczucia???
        • meduza4 Historia autentyczna 21.03.03, 13:40
          Moj kolega dostal stypendium w Stanach, jego
          dziewczyna nie dostala. Ale oboje zadecydowali
          ze wyjada razem i ze stana na glowie zeby jakos
          sobie tam zycie ulozyc i nie wracac juz do Polski...
          Nic nie doradzam, nic nie odradzam -stwierdzam tylko
          fakt: przy dobrych checiach kazdej ze stron nie ma
          problemow nierozwiazywalnych :)
          • Gość: gb Re: Historia autentyczna IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.03.03, 13:54
            Bardzo żle Meduzo, nagannie wprost, a gdzie wątek patriotyczny?
            • meduza4 Re: Historia autentyczna 21.03.03, 14:05
              Gość portalu: gb napisał(a):

              > a gdzie wątek patriotyczny?

              No przeciez my tu nie o patriotyzmie tylko o emigracji
              :))))
              • Gość: gb Re: Historia autentyczna IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.03.03, 14:15
                a nie widzisz związku? :)))
                • meduza4 Re: Historia autentyczna 21.03.03, 14:50
                  Zwiazek jest... nawet z romantyzmem!
                  Przypomnij sobie ilu naszych wielkich rodakow doby
                  romantyzmu krzewilo patriotyzm w swych utworach
                  pisanych na emigracji :))))))))))))))))))))))
                  • Gość: gb Re: Historia autentyczna IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.03.03, 15:11
                    Jestem uspokojona, a już zaczynałam mieć wątpliwości czy na romantyce wypada o
                    emigracji a tym bardziej o patriotyżmie. A tu widać, że jak się człowiek
                    uprze, to wszedzie związek znajdzie. I to tchnęło we mnie optymizm
                    przynajmniej na dzisiejszy dzień. Jutro bedę potrzebowała nowej dawki. Gdybys
                    była uprzejma...........Meduzo?
                    :-)
                    • meduza4 Re: Historia autentyczna 21.03.03, 15:25
                      I tu Cie zdoluje -jutro bede sprzatac mieszkanie
                      i nie bede miala czasu na rozwazania
                      o romantyzmie, emigracji, itd...
                      • Gość: gb Re: Historia autentyczna IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.03.03, 15:59
                        I liczyć tu na wsparcie innych......niestety!!!
                        Pozostaje mi praca :(
    • irysek1 Re: Romantyzm umiera?? 21.03.03, 14:16
      witaj, nie bardzo rozumiem , co oznacza to pytanie?? a co ma romantyzm do
      realizacji planów jakie masz i ty i on w waszym zyciu.
      Piszesz, ze on cię kocha, zakladam, że ty jego tez, wiec skad pomysł ,aby go
      rzucic dlatego ,że on wyjeżdża na rok do Chile.skąd w tobie to powątpiewanie,
      że może bedziesz czekac daremnie??? dlaczego tak czarno to widzisz?? może
      wiecej optymizmu i wiecej wiary , a romantyzm sam sie pojawi :))
      Piszesz,że nie chcesz budowac zycia od nowa, gdy np. przyjedziesz na ten rok
      do Polski,jako tako zakotwiczysz zawodowo i prywatnie a potem, po jego powrocie
      do Europy bedziesz musiała zaczynać wszystko od nowa.
      Musiałam wrócić do poczatku twojego postu, gdy przeczytalam na końcu, że nie
      chcesz ciągle zaczynac od nowa, bo zabrzmiało to, jakbyś miała co najmniej 100
      lat ( z pełnym szacunkiem dla 100latków :), a masz 27 i pewnie jeszce nie raz
      będziesz zaczynać wiele rzeczy od nowa.Wiary, wiary, wiary i optymizmu zyczę, a
      najlepiej to porozmawiaj z nim i zapytaj jak to faktycznie widzi. I pamiętaj,
      ze kazdy z nas buduje codziennie swój domek z kart, a czasem gdy sie zawali, to
      otrzepuje sie i... buduje dalej.Pozdrowienia.
      Irys
      PS> zwiazek na odległosc wymaga wytrwałości, pielęgnacji, optymizmu i miłosci,
      jak kazdy:)( w dowolnej kolejności), jesli jednego z tych czynników zabraknie,
      to i tak "padnie " i tak "padnie".





      • ja_nek Re: Romantyzm umiera?? 21.03.03, 15:31
        Ja nie rozumiem jednego, a mianowicie zdziwienia, że 27-letnia dziewczyna jest
        pragmatyczna. Może sporo już przeszła i dmucha na zimne?
        Jeśli dziewczyna "czuje się dobrze w związku" to dla mnie to jeszcze nie znaczy
        że go kocha. Ona najwyżej zaczyna się zakochiwać. A to nie miłość.
        A o wyjeździe na koniec świata i wspólnym zyciu to trzeba się zastanowić. Coś
        trzeba robić, z czegoś się utrzymywać, gdzieś mieszkać itd.
        Ja też nie bardzo wierzę w związki na odległość, po prostu nie każdy to
        wytrzymuje.

        Pozdrawiam
        janek
        • Gość: gb Re: Romantyzm umiera?? IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 21.03.03, 16:01
          No nie.....dziwię się, że w ogóle rano wstajesz, widząc tyle przeciwności :)))
    • jmx Re: Romantyzm umiera?? 21.03.03, 23:05
      Może jestem idealistka ale... Wydaje mi się, że dla chcącego nie ma nic
      trudnego. Jeśli dwoje ludzi się kocha i im na sobie zależy... to chcą i będą
      razem.

      Napisałaś w swoim poście, że nie nie będziesz wieczną studentką, masz swoje
      plany, chcesz założyc rodzinę i mieć dzieci. Tu chyba jest sedno sprawy: czy
      chcesz założyć rodzinę z TYM konkretnym człowiekiem czy w ogóle? Bo jeśli to
      pierwsze to będziesz czekać. Jeśli drugie - szukaj szczęścia z innym
      człowiekiem.

      Chcesz rady... Tutaj jedynie poczytasz opinie innych osób na ten temat, ale
      decyzji nikt za Ciebie nie podejmie, odpowiedzi na pytanie będziesz musiała
      znaleźć w sobie. Powodzenia :-)
Pełna wersja