był sobie kryzys

22.03.03, 19:51
Niech sobie państwo wyobrażą taka sytuację: on jest nieśmiały i małomówny,
ona żywiołowa, ostatnio ze skłonnością do popadania w depresję, łatwo wpada w
złość. Są parą od ponad roku.
Pewnego wieczora ona ma zły humor.
On: co ci jest kochanie?
Ona: nic.
On: dlaczego jesteś zła?
Ona: nie wiem.
Zapada cisza. On nie wie co robić. Po jakiś czasie:
Ona: coś działasz mi dzisiaj na nerwy.
On: właśnie widzę.
Ona: w ten sposób [milcząc] tylko pogarszasz sytuację.
On milczy nadal. Nie wie co powiedzieć. Ona złości się, że on milczy zamiast
zrobić coś żeby poprawić jej humor.
Ona: dlaczego jesteś taki... a zresztą...
Ona odwraca się od niego. On zaczyna ją przepraszać. Ona jest wściekła. On
przeprasza, twierdzi, żę nie wiedział co powiedzieć. Ona nie odzywa się do
niego. Rozstają się.

Następnego dnia.
On wysyła słodkiego sms’a jakby nigdy nic. Potem dzwoni, udaje, że nic się
nie stało. Ona rozmawia z nim używając słów: nie, nic, nie wiem.
Na koniec ona mówi: dołujesz mnie.
Ona ma namyśli, że to zdarza się już kolejny raz, a do niego nic nie dociera,
co ma robić gdy ona jest smutna i zła. On broni się, że nie robi tego
specjalnie, że stara się, ale mu nie wychodzi.
W telefonie zapada długa cisza. On kończy rozmowę, mówi, że przyjedzie jutro
do niej po broszurę, która jest mu potrzebna.

Co powinni zrobić nasi bohaterowie aby się pogodzić.
    • lover.boy Re: był sobie kryzys 22.03.03, 20:59
      ona : to booli !
      on : nie krzycz bo bede bil mocniej i bedziesz miala sina pupe
      :)
    • Gość: facet Re: był sobie kryzys IP: *.warynski.net 22.03.03, 23:24
      hehe jakbym czytał o swoim związku-byłym. Moja rada, daj sobie spokój z takimi
      kobietami, same nie wiedzą czego chcą a tylko będziesz przy takich nerwy
      tracił. Ja tak jak ty przepraszałem, ale kurwa nie było za co, i tylko na
      frajera wyszedłem, daj sobie spokój, takie jak one potrzebują gościa co im
      przywali porządnie, inaczej zawsze będą na łeb włazić i dołować. Poszukaj
      normalnej kobiety, ja taką znalazłem i jest mi naprawde dobrze
      • ja_nek Re: był sobie kryzys 22.03.03, 23:57
        Obydwoje nie pasują do siebie. Takie jest moje pierwsze wrażenie.
        Facet mówi do niej, próbuje się dowiedzieć o co chodzi - źle.
        Milczy - źle
        Próbuje przeczekać jej zły humor - jeszcze gorzej
        Zastanawiam się za co ten facet ją przeprasza.

        Pozdrawiam
        janek
        • Gość: kobieta Re: był sobie kryzys IP: *.chello.pl 23.03.03, 11:04
          ona jest jeszcze mala rozkapryszona dziewczynka
          moze kiedys dojrzeje ale przy twojej delikatnosci raczej kryzys bedzie sie
          poglebial , ja tez jestem zdania ze niektore kobiety potzrebuja czasem
          silnej "psychiki faceta " zeby oprzytomniec przy Tobie tak sie nie stanie
    • Gość: Tomek07 Re: był sobie kryzys IP: *.magma-net.pl 23.03.03, 13:04
      Po prostu sie rozstac.
    • lokaut Re: był sobie kryzys 23.03.03, 16:00
      Przede wszystkim przytul ją, daj się wygadać.
    • jarmilka Re: był sobie kryzys 23.03.03, 21:15
      Dać sobie spokój, nie analizuj, nie próbuj zrozumieć. Janek ma rację: jesteście
      zbyt różnymi osobami by taki związek miał przed soba jakiekolwiek perspektywy.
      Jeszcze jedna sprawa: ona jest głupia, szkoda Twojego myślenia.
    • Gość: lcx Re: był sobie kryzys IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 01:08
      wszyscy (prawie) mówicie: rozstać się...
      ...matko święta! a ja się właśnie pogodziłem.
      ale cóż, serce nie sługa.

      dzięki za wszystkie posty
      pozdrawiam

      (do następnego razu)

      lcx
      • messja Re: był sobie kryzys 24.03.03, 01:16
        Gość portalu: lcx napisał(a):

        > wszyscy (prawie) mówicie: rozstać się...
        > ...matko święta! a ja się właśnie pogodziłem.
        > ale cóż, serce nie sługa.
        >
        > dzięki za wszystkie posty
        > pozdrawiam
        >
        > (do następnego razu)
        >
        > lcx

        nie wszyscy - ja jeszcze nie napisalam. a gdybym wczesniej cos napisala, to
        napewno nie to by sie rozstac.
        wiem, z wlasnego doswiadczenia, ze nawet w bardzo kochajcym sie i udanym
        zwiazku nietrudno o rozne dziwne "kryzysy".
        poprostu uczycie sie wzajemnie jak sobie pomagac w trudnych sytuacjach i
        poznajecie sie wzajemnie...
        zwiazek to miedzy innymi sztuka kompromisow, dorga przez nauke wlasnej i
        partnera wrazliwosci itp. itd.
        i wlasnie dlatego jest czasem ciekawie:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja