lcx
22.03.03, 19:51
Niech sobie państwo wyobrażą taka sytuację: on jest nieśmiały i małomówny,
ona żywiołowa, ostatnio ze skłonnością do popadania w depresję, łatwo wpada w
złość. Są parą od ponad roku.
Pewnego wieczora ona ma zły humor.
On: co ci jest kochanie?
Ona: nic.
On: dlaczego jesteś zła?
Ona: nie wiem.
Zapada cisza. On nie wie co robić. Po jakiś czasie:
Ona: coś działasz mi dzisiaj na nerwy.
On: właśnie widzę.
Ona: w ten sposób [milcząc] tylko pogarszasz sytuację.
On milczy nadal. Nie wie co powiedzieć. Ona złości się, że on milczy zamiast
zrobić coś żeby poprawić jej humor.
Ona: dlaczego jesteś taki... a zresztą...
Ona odwraca się od niego. On zaczyna ją przepraszać. Ona jest wściekła. On
przeprasza, twierdzi, żę nie wiedział co powiedzieć. Ona nie odzywa się do
niego. Rozstają się.
Następnego dnia.
On wysyła słodkiego sms’a jakby nigdy nic. Potem dzwoni, udaje, że nic się
nie stało. Ona rozmawia z nim używając słów: nie, nic, nie wiem.
Na koniec ona mówi: dołujesz mnie.
Ona ma namyśli, że to zdarza się już kolejny raz, a do niego nic nie dociera,
co ma robić gdy ona jest smutna i zła. On broni się, że nie robi tego
specjalnie, że stara się, ale mu nie wychodzi.
W telefonie zapada długa cisza. On kończy rozmowę, mówi, że przyjedzie jutro
do niej po broszurę, która jest mu potrzebna.
Co powinni zrobić nasi bohaterowie aby się pogodzić.